TRWA PRZEBUDOWA SERWISU...

Po 7 latach funkcjonowania portalu nadszedł czas na poważną przebudowę i dostosowanie się do dzisiejszych standardów. W marcu zaprezentujemy wam nową odsłonę największego serwisu hip-hopowego w Polsce! Przebudowa trwa już od jakiegoś czasu, więc jeżeli widzicie obecnie jakieś błędy w funkcjonowaniu portalu, to normalne. Niestety nie obędzie się bez chwilowej nieaktywności strony. Obecnie pracujemy m.in. nad przenosinami wszystkich treści. W przypadku tak ogromnego serwisu jak GlamRap (ponad 1 milion komentarzy i 45 tysięcy artykułów) to dość skomplikowana operacja.

 

Nowy GlamRap to przede wszystkim przejrzystość, nowe działy, nowe funkcjonalności i dopasowanie do urządzeń mobilnych.

 

Zapraszamy wszystkich do naszych social mediów i nowo utworzonej glamrapowej grupy dyskusyjnej na FB.

GRUPA NA FB: https://www.facebook.com/groups/1020843358073455/

FANPAGE: https://www.facebook.com/glamrappl/

INSTAGRAM: https://www.instagram.com/glamrappl/

 

Dzięki, że jesteście z nami tyle lat! Wracamy w marcu!

wtorek, 16 stycznia 2018 20:32 Rudolf Bangerino

Trzecia część podsumowania amerykańskiej sceny w 2017 roku i omówienie poszczególnych albumów.

Kolejne dwanaście miesięcy już za nami, a dla namiętnych słuchaczy wszelakiej muzyki oznacza to kolejne dziesiątki czy też może i nawet setki wydanych krążków. Teraz wypadałoby zebrać do kupy to, co się przesłuchało, albo jak się czegoś względnie ciekawego nie przesłuchało, to przesłuchać i nadrobić te całkiem przyjemne zaległości. Tylko pytanie, czy to się tak w ogóle da wszystko podsumować? I w jaki sposób to zrobić, skoro mamy tyle różnych gustów muzycznych? Dużo łatwiejsze podsumowania mają do zrobienia dziennikarze sportowi – wystarczy policzyć bramki, asysty, kluczowe podania, odbiory, parady i może kartki jeszcze i proszę bardzo – można szybko wybrać najlepszego napastnika i pomocnika. W muzyce liczby mogą co najwyżej pomóc w ocenie popularności i komercyjnego potencjału, bo wartość artystyczna to już kwestia dyskusyjna niemożliwa do zmierzenia żadną liczbową skalą. Odnoszę wrażenie, że w obecnych czasach takie podsumowanie to raczej prezentacja gustu oceniającego, bo i sam z tego topu odrzuciłem niemałą liczbę albumów, które ktoś inny mógłby spokojnie w tej dwudziestce umieścić.

 

No, ale cóż – skoro koniec roku, to wypada jakieś podsumowanie zrobić, tak więc już nie przedłużając – zapraszam do czytania i oczywiście mniej lub bardziej wyrafinowanego wyrażania swojego zdania.

 

12. Yelawolf - „Trial By Fire”

Kapitalne „Love Story” pokazało, że Yelawolf w końcu znalazł swoją niszę i klimat muzyczny, który po prostu mu leży i wiadome było, że następca będzie kontynuatorem tych brzmień. Brzmień, które od razu przywodzą na myśl klimat jakiegoś osiedlowego, obskurnego pubu w Alabamie, wystrojem niemal wyrwanego z planu zdjęciowego „Siedmiu Wspaniałych”. Na „Trial By Fire” nie ma szybkich samochodów, wymienianych regularnie nazw ekskluzywnych marek odzieżowych, a na szyjach nie świecą się zwisające w dużych ilościach złote łańcuchy. Nie ma też zbyt wielkiej popularności, bo i ciężko w obecnych czasach żeby miało, ale jest za to jakość i oryginalny styl ubrany w brzmienie country. No cóż, gdyby żył jeszcze Johnny Cash, to niewykluczone, że jego ulubionym raperem byłby właśnie Yelawolf.

 

11. Rick Ross - „Rather You Than Me”

Rozay to już prawdziwie uznana marka. Kiedy zapowiada nowy album, to doskonale wiadomo czego się można po nim spodziewać – będzie solidnie, dobrze, albo nawet i bardzo dobrze, ale poniżej pewnego już poziomu szef Maybach Music po prostu nie schodzi. Nie inaczej jest w przypadku jego najnowszego dziecka, gdzie wyrobiony styl został naturalnie zachowany – mamy mieszankę typowych bangerów („Trap Trap Trap”, „Dead Presidents”), mamy stylowe, przepełnionego bogactwem stonowane tracki, za których produkcję zwykle odpowiadali Panowie z J.U.S.T.I.C.E. League i mimo że na „Rather You Than Me” ich zabrakło, to klasyczne numery zostały („Lamborghini Doors”, „Triple Platinum”) no i na koniec nie można pominąć oczywiście „Idols Become Rivals”, który skierowany został w stronę wieloletniego kompana i przyjaciela, czyli oczywiście Birdmana – wyjątkowo gorzki, szczery i dość ostry w argumenty numer.

 

10. Lil Uzi Vert - „Luv Is Rage 2”

Z tymi nowymi twarzami co roku jest identyczny problem – pojawią się w zasadzie znikąd z jakimś cholernie nośnym singlem i nie wiadomo co o nich tak naprawdę myśleć i jak ich traktować? W przeważającej większości kończą jako one-hit- wonderzy nie potrafiący nagrać albumu, którego można określić mianem chociażby solidnego i po kilku, kilkunastu miesiącach na ich miejsce wskakuje ktoś nowy. Lil Uzi Verta można było stawiać w identycznych kategoriach, z tym, że poza singlowym hitem jego album stoi na naprawdę wysokim poziomie. Album, który niektórymi numerami potrafi chwycić momentalnie, a kolejnymi może nie wciąga od razu, ale jeżeli da mu się szansę, to z każdym kolejnym odsłuchem będzie angażował coraz bardziej, aż w końcu powinien stać się jednym z Waszych ulubionych krążków 2017 roku.

 

9. Drake - „More Life”

Sporo skrajnych emocji wzbudził tegoroczny krążek, a żeby być bardziej precyzyjnym to playlista Drizzy'ego. Z jednej strony jak zwykle gorące propsy chwalące rapera za trochę powiewu świeżości, za gościnne występy i ogólny koncept „More Life”, a z drugiej dostało się mu po głowie za zbyt długą, rozwleczoną tracklistę i miejscamy niezbyt spójny klimat. Mówiąc inaczej – Pan Graham w żaden sposób nie zawiódł, ale też i nie porwał połowy świata jak to miewało miejsce przy okazji premiery wcześniejszych albumów. Playlistę można pewnie traktować jako odskocznię od pełnoprawnych, legalnych krążków mającą nieco luźniejszy, letni klimat i możliwą zapowiedź tego, czego możemy spodziewać się po albumie, który powinien trafić do nas w przyszłym roku. Tak przynajmniej ujawnia sam zainteresowany w kończącym „More Life” numerze z Young Thugiem. „Fajny” projekt zaserwował nam Drake.

 

Kolejna część na dniach...


Komentarze   

 
-3 #1 cydży 2018-01-16 20:51
JAK JA SIĘ CIESZĘ ZE ODNALAZŁEM SIĘ W KLASYCZNYM RAPIE. SPRAWDZAŁEM SOBIE DZIŚ PŁYTY, SINGLE TAKICH WYKONAWCÓW JAK LL COOL J, MC LYTE, BIZ MARKIE, HIGH & MIGHTY, DOUG E FRESH, CHILL ROB G, PEJA, PLOMIEN 81, OSTR, UMC'S, ONYX, DIGABLE PLANETS, NON PHIXION I KURWA JAKIE TO SĄ PIĘKNE RAPSY. JEBAĆ TRAP I JECZYDLA NA AUTOTUNIE. NO I TYLKO HETERO. ILE JA ZYCIA ZMARNOWALEM NA TEN PIERDOLONY TRAP.
 
 
0 #2 XXX 2018-01-16 21:15
ale pierdolicie zostańcie lepiej juz sobie przy polskich raperkach
 
 
-5 #3 cydży 2018-01-16 21:17
A CÓŻ TO ZA BIEDNA KURWA SIE PODSZYWA. TO STEK BZDUR. TRUSK - NIGDY W ŻYCIU. Z LISTY TYLKO DRAKE I LIL UZI VERT PRZESZTOSY. U ROSSA ZA DUŻO TRUSKOWYCH BITOW I TO GO DEKLASUJE. YELAWOLF TO PIEROLONY BRUDAS I KOMBOJ PRZYDUPAS DZIADA I TRUSKAWY EMINEMA.
 
 
+5 #4 SirMix-a-Lot 2018-01-16 22:38
 
 
+2 #5 gfasdgdfgdf 2018-01-17 00:24
no nie wiem glamrap co do tego uzi verta, przed swoim najwiekszym blow upem po xo tour life, juz byl na niego hype, wydal luv i rage i ten drgui(nie pameitam nazwy) ktore staly na owiele wyzszym poziomie niz luv is rage 2, ktore swoja droga jest strasznym gniotem
 
 
-2 #6 GiBoNNN 2018-01-17 00:45
Sory ale Luv Is Rage 2 to był kupsztal jakich mało. Co za dałn robił ten gowniany ranking
 
 
0 #7 obserwatorkomentator 2018-01-17 13:22
Trial By Fire najlepsza płyta roku, reszta tych klaunów może się gonić po tych swoich hoodach, nikt jak Yela. Kropka.

Czekanko na Trunk Muzik 3 - tak, tak, ma to zrobić, będzie bardziej rapowa odskocznia i i tak pozjada dupą 3/4 amerykańskiej gry. Yela dożywotni props, jaram się ogromnie.
 
 
0 #8 lucky patcher 2018-01-18 07:57
If any page has quality posts like yours then I will search for information very quickly. Please donate again
luckypatcher-apks.com
 

KOMENTARZE NIEBAWEM POWRÓCĄ

#Szybkie Donosy

6 Komentarzy
9 Komentarzy
19 Komentarzy
14 Komentarzy

#Recenzje

Rasmentalism "Tango" - recenzja


Chłopaki poszli z duchem czasu, aczkolwiek na swoich zasadach. Bo do tanga trzeba...

Sarius "Antihype" - recenzja 2


Sarius pokazuje, że umie tworzyć różnorodne konwencje nie zanudzając słuchacza płytą na...

Emes Milligan "Self made man" - recenzja


Poprawnie, ale bez fajerwerków. 2017 minął bezpowrotnie, my jednak nie dajemy wam tak...

VNM/B.Melo "Trailblazer" - recenzja


Wysoka forma Venoma potwierdzona. Ten duet współpracuje ze sobą już od paru lat....

Reno "50/50" - recenzja


Z biegiem lat nie stracił pazura, a co ważniejsze nie próbował zasymilować...

#Recenzje Zagraniczne

Hopsin "No Shame" - recenzja


Hopsin pokazuje swój potencjał i talent,...

Vince Staples "Summertime ‘06" - recenzja


To nie płyta dla każdego. Vince Staples...

Denzel Curry "Imperial" - recenzja


Eksperymenty, które raper wykonuje są dość...

Joey Bada$$ "All Amerikkkan Bada$$" - recenzja


Joey Bada$$ jeszcze niedawno młody wilk....

Rick Ross - "Rather You Than Me" | RECENZJA


Notorious B.I.G. wydaje się być niedoścignionym...

#Rankingi / Zestawienia

Wersy Roku - podsumowanie polskiej sceny w 2017


  Kto rozczarował? Kto zaskoczył? O kim...

TOP 5 singli - podsumowanie polskiej sceny w 2017


Kto rozczarował? Kto zaskoczył? O kim...

OLiS: Reprezentantka Alkopoligamii melduje się jako nowość


Rosalie. w TOP10 z albumem "Flashback". W...

Najpopularniejsi producenci 2017 roku


Zastanawialiście się kiedyś ilu w ogóle...