News
„ONE LOVE” – FILM O ROBERCIE M!
„One Love” to godzinny film o Robercie M. O tym, kim jest, skąd się wziął, i o tym, co myśli o nim branża muzyczna. „One love” to film o zwykłym, zdolnym chłopaku, który zdołał przekonać do siebie i dać radość setkom tysięcy ludzi, mówiąc przy tym najbardziej niewygodne prawdy o polskim przemyśle muzycznym i przy okazji robiąc sobie w nim dziesiątki śmiertelnych wrogów.
„One Love” to film o chłopaku z Krakowa, który nie umie kłamać, i nie umie nie robić przebojów. To próba pokazania fenomenu Roberta, człowieka, który przeciwko całemu rynkowi muzycznemu stał się prawdziwym bohaterem polskiej, zbiorowej wyobraźni.
Reżyserem „One Love” jest Paweł Grabowski, krakowski reżyser i operator, absolwent Institute Of Photography w Dublinie i Krakowskich Szkół Filmowych. O Robercie M wypowiadają się: Marysia Starosta, Igor Nurczyński (Eska TV), Remik, Jarosław Pioterczak (RMF FM), Eldo, Bosski Roman, Sokół, Paluch, Jakub Żulczyk, sam Robert, oraz tysiące krzyczących fanów.
Film obejrzycie tutaj.
Reżyseria: Paweł Grabowski
Scenariusz: Paweł Grabowski
Obsada: Robert Mączyński / Marysia Starosta / Eldo / Wojtek Sokół / Roman Bosski / Jakub Żulczyk / Paluch
News
Alberto uderza w Skolima: „Nikt nie kupował wyświetleń”. Raper podważa jego sukces
„W hip-hopie jest dużo trudniej”.
Alberto odpowiedział Skolimowi, który chwalił się, że mógłby kupić wszystkich warszawskich raperów, i zarzucił mu kupowanie wyświetleń.
Skolim chwalił się pieniędzmi i stwierdził, że byłoby go stać na wykupienie wszystkich warszawskich raperów naraz. Na te słowa zareagował Alberto, który postanowił sprowadzić gwiazdora disco polo na ziemię. Raper zakwestionował skalę jego sukcesu, a przy okazji zarzucił mu kupowanie wyświetleń pod teledyskami.
Alberto o Skolimie
Zdaniem Alberto zdobycie popularności z muzyką, którą wykonuje Skolim, jest znacznie łatwiejsze niż przebicie się z rapem. Artysta uważa, że weselne hity trafiają do znacznie szerszej publiczności, dlatego nie ma sensu porównywać tych dwóch gatunków.
– Niech każdy sobie robi muzykę jaką chce. Ale robiąc muzykę, taką jak Skolim, nie jest problem zaistnieć w Polsce. Jest to taki rodzaj muzyki, że każdy taką przytupajkę sobie puści i do niej potańczy na weselu. Odnieść sukces w tej kategorii to nie jest tak wielkim sukcesem, jak stricte robiąc hip-hop.
Raper zarzuca Skolimowi kupowanie wyświetleń
Alberto przypomniał również swoje początki na scenie. Podkreślił, że przebił się z drillem, który nie jest tak łatwy w odbiorze jak taneczne kawałki Skolima. Przy okazji ponownie poruszył temat sztucznego nabijania wyświetleń.
– Kiedy ja się wbijałem w rynek, to drillowy kawałek zrobił duży szum i nikt nie kupował wyświetleń. Robiłem muzykę, którą ciężej jest dotrzeć do odbiorcy, ale bez kupowania wyświetleń udało się zrobić prawdziwy sukces.
Na koniec Alberto ocenił, że przechwałki Skolima o wykupieniu warszawskiej sceny rapowej miały tylko jeden cel – narobić szumu w mediach. Dodał też, że sam również „mógłby jakiegoś rapera kupić”.
News
Szpaku wbił na 20-lecie Palucha. Razem zarapowali głośną „Kontrolę jakości”
W Spodku pojawili się m.in. Białas, Słoń, Kali, KęKę i Molesta.
Szpaku pojawił się na jubileuszowym koncercie Palucha w Katowicach, gdzie wspólnie wykonali „Kontrolę jakości” – numer, który przed laty narobił sporo zamieszania przez wersy wymierzone w Young Multiego.
17 października 2026 roku Paluch świętował 20 lat na rapowej scenie. Jubileuszowy koncert „O MÓJ BORZE” odbył się w katowickim Spodku i był jednocześnie okazją do uczczenia 10-lecia albumu „OKO”. Poznański raper zabrał fanów w podróż przez dwie dekady swojej kariery – od podziemnych nagrywek po największe sceny w Polsce.
Szpaku na scenie z Paluchem
Jednym z gości wydarzenia był Szpaku, który pojawił się u boku Palucha. Raperzy przypomnieli fanom wspólny numer „Kontrola jakości”, który swego czasu wywołał niemałe zamieszanie na polskiej scenie.
Wszystko przez wersy dotyczące Young Multiego i późniejsze tłumaczenia. Po latach kawałek ponownie wybrzmiał na żywo, tym razem podczas jubileuszu jednego z najważniejszych zawodników poznańskiej sceny.
Paluch i Szpaku wykonali również „Plaster”. Ich wspólny występ był jednym z największych akcentów koncertu podsumowującego 20 lat działalności gospodarza BOR Records.
Nowy album Sentino „King Sento 3” wpadł w ręce hakerów i został udostępniony w sieci przed premierą. Menedżer rapera zabrał głos.
Sentino ma poważny problem z nadchodzącym albumem. Cały materiał z „King Sento 3” wyciekł do Internetu, a nielegalne kopie zaczęły krążyć po różnych serwisach, w tym YouTube. Fani mogą już natrafić na utwory, które oficjalnie nie ujrzały jeszcze światła dziennego.
Do sprawy odniósł się menedżer rapera, Trueman, który przekazał, że hakerzy dorwali się do materiału sprzed trzech miesięcy. Co istotne, wykradziona wersja nie jest ostateczną odsłoną krążka.
– Wczoraj album „King Sento 3” został zleakowany. Osoba, która dopuściła się tego czynu opublikowała materiały sprzed 3 miesięcy. Chciałbym poinformować, że album przeszedł moje poprawki i finalnie będzie inna track lista niż ta która posiada hacker. Pamiętajcie, że Sentino miesiąc temu w Mediolanie nagrał 40 nowych piosenek w 8 dni więc jest z czego wybierać. W towarzystwie Sicarios chodzą pogłoski, że za atakiem hackerskim może stać „Chudy1337”.

Jak album trafił w ręce hakerów? Krążek był wgrany jak pre-save do serwisów streamingowych. Okazuje się, że postronne osoby są w stanie go wyciągnąć w całości z platformy streamingowej, a później mogą z nim zrobić co chcą. W tym przypadku opublikowali album w sieci. Krążek jest teraz pobierany przez zwykłych użytkowników i cały czas nielegalnie dystrybuowany w różnych serwisach typu Youtube.
Na razie nie ma potwierdzenia, kto faktycznie stoi za wyciekiem.
News
Rodzinne strony Białasa dostaną promocję dzięki detektywowi Rutkowskiemu?
Teresin coraz popularniejszy.
Teresin jest słynny na całą Polskę dzięki dwóm osobom: Białasowi i detektywowi Rutkowskiemu. Czy ostatnie, gorące dni i medialna aktywność Rutkowskiego przyczynią się do promocji miejscowości, gdzie dojrzewał twórca SBM?
W twórczości Białasa znajdziemy wiele nawiązań do Teresina. Kilka piosenek w dorobku rapera kreśli mroczny obraz rodzinnych stron, kładąc duży ciężar na lata niełatwej i otaczającej go przestępczością młodości.
„Wychowany przez morderców, lecz to dobrze. Bo musiałem zabić w sobie strach i zawalczyć o siebie” – wspomina o trudnych korzeniach w niedawnym singlu. Jednak hajp na Białasa jest chyba jeszcze niewystarczający, żeby określić go mianem najpopularniejszego rodowitego teresinianina w Polsce i palmę pierwszeństwa dzierży pod tym względem Krzysztof Rutkowski.

Teresin ma obecnie dobrą passę pod względem rozgłosu. Kilka dni temu duże wyświetlenia zrobiło nagranie Sokoła, na którym pozdrawiał osoby trenujące w teresińskiej sekcji kickboxingu, gdzie zajęcia poprowadzi niedługo również Juras. Robotę robi też Krzysztof Rutkowski, będąc obecnie jednym z najgłośniejszych medialnie nazwisk, choć prawdopodobnie nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Można tak wywnioskować za sprawą zapowiedzi, że podczas najbliższego posiedzenia sejmu ujawni nieznane, uderzające w decydentów materiały o aferze Kołodziejczaka, które wstrząsną opinią publiczną.
– Jest to kompromitujące dla rządu. Dlaczego? Bo zawiodły służby kontrwywiadowcze i zawiodły służby wywiadowcze – grzmiał w rozmowie z „Faktem” Rutkowski. Czy jedynie blefuje, czy rzeczywiście posiada kompromaty, które mogą przyczynić się do obalenia „obozu demokratycznego” i jednocześnie wypromowania Teresina? Zapewne przekonamy się wkrótce.
News
Aro świadkiem dramatycznej sytuacji na poznańskim SOR-ze
„Musicie coś zrobić bo się zapije na śmierć”.
Wałbrzyski raper Aro opowiedział o wstrząsającej sytuacji na poznańskim SOR-ze i ujawnił, że postanowił skończyć z regularnym piciem alkoholu.
Aro, którego słuchacze kojarzą przede wszystkim z kultowego numeru „Ken i Barbi”, podzielił się z fanami osobistą historią. Raper był świadkiem dramatycznej sytuacji na poznańskim SOR-ze. Około 60-letni mężczyzna, wyniszczony przez alkohol, przyszedł do szpitala i błagał o pomoc.
Raper przytoczył całą sytuację, przy okazji ujawniając również, że po swoich 44. urodzinach postanowił zmienić podejście do alkoholu.
– Jestem alkoholikiem, musicie coś zrobić bo się zapije na śmierć. Takie zdanie usłyszałem dziś czekając na poznańskim SOR-że. Mężczyzna około 60-tki. Raczej nie bezdomny, w bardzo złym stanie fizycznym. Chwiejący się na nogach, śmierdzący alkoholem i brudem. Załadował w niechlujną reklamówkę to, co uważał tego poranka za potrzebne i zgłosił się do szpitala szukając „pomocy”.
Myślę, że w swoim peaku życia nie przewidział gdzie zaprowadzi go kolejny wypijany kieliszek.
To mnie naprawdę poruszyło.
W ostatnim czasie kilka razy odwiedzałem szpitale publiczne (z różnych względów, raczej „kosmetyka” aniżeli coś poważnego na szczęście). To okazja przypomnieć sobie, jak wiele posiadasz (nawet posiadając niewiele) mając zdrowie i w miarę poukładane życie. Jak wiele masz szczęścia, kiedy masz dach nad głową, rodzinę, najbliższych, co włożyć do garnka. I wcale nie musisz jeździć super autem, mieszkać w wielkim domu, wakacji spędzać na rajskiej wyspie żeby móc powiedzieć – mam dobre życie.
Coś co mnie boli bardzo – w internecie życie współcześnie jest bardzo wyidealizowane, wszyscy mają wszystko, wszyscy są piękni, bogaci i prawdziwy świat zdaje się… nie istnieje.
Jeżeli akurat nie budujesz domu to jesteś przegrywem. Jak nie zarabiasz 30K na miesiąc to jesteś leserem. Żyjąc w tiktokowej bańce młodzi ludzie zdają się nie wiedzieć, że świat to bagno, bo tu blisko chodnika dzieją się ludzkie tragedie…
Dopóki coś nas bezpośrednio złego nie dotknie albo ktoś z bliskich poważnie nie zachoruje, zdaje się, że uważamy się za władców świata – a na pewno na takich w przestrzeni internetu się kreujemy. To skłania do refleksji nad sobą i światem, który nas otacza.
A wracając do sytuacji z dzisiaj. Widząc tego mężczyznę czułem smutek i dumę jednocześnie… dumę z postanowienia, że ostatni alkohol wypiłem na swoich 44. urodzinach we wrześniu tego roku i postanowiłem być trzeźwy podczas dalszej podróży zwanej życiem. Dla siebie, ale przede wszystkim dla mojej córki, która skończyła niedawno roczek.
Czy to oznacza, że nie skosztuję już piwa, lampki wina czy drinka na wakacjach? Pewnie nie, przy jakiejś okazji symbolicznie się napiję, ale tryb swawoli sięgając po alkohol na pewno dobiegł końca. Dla zdrowia. Dla rodziny. Bądźcie zdrowi! – napisał.
Aro nie deklaruje całkowitej abstynencji do końca życia, ale daje jasno do zrozumienia, że nie zamierza już wracać do dawnego stylu picia.
-
News3 dni temuSkolim wypuszcza szynkę z kurczaka 96. „Inne zakłady mięsne dostaną k*rwicy”
-
News3 dni temuTede wymyślił nazwę zespołu Hemp Gru? „To moja zasługa”
-
News3 dni temuTede został zapytany, czy pogodzi się z Numerem Razem
-
News4 dni temu25-letni polski raper z zarzutami handlu narkotykami. Zarzuty usłyszała też 24-latka
-
News17 godzin temuCały album Sentino przejęty przez hakerów i zleakowany
-
News3 dni temu50 Cent nie boi się zemsty Diddy’ego po wyjściu z więzienia. „Mam swoich strzelców”
-
News24 godziny temuEminem kończy 54 lata. Dziadek rapu, który wciąż jest GOAT-em
-
teledysk14 godzin temuTen Typ Mes wraca do gry? „Mogę gotować solo już, jak Jessie Pinkman”