News
Solar odpowiada Okiemu i tłumaczy, jak wygląda droga do podpisania kontraktu
„Oki nasze spotkanie wykorzystał do zbudowania wrażenia bycia nieosiągalnym naszym kosztem”.
Nie milkną echa wersów Okiego z numeru „Justin Bieber”. Nawinął on, że kilka wytwórni, w tym SBM Label chciało wydać jego najnowszą płytę „47playground”. Solar zdecydowanie zaprzeczył tym doniesieniom, a Oki w odpowiedzi zarzucił mu kłamstwo. Właściciel stołecznej wytwórni tym razem szerzej wypowiedział się na ten temat ujawniając także, jak wygląda proces rekrutacji do wytwórni nowych raperów.
Solar wyjaśnia, że spotkanie z Okim było wstępem do podpisania kontraktu, ale ostatecznie nic takiego nie zostało mu zaproponowane.
– Naturalnie celem naszego spotkania w biurze SBM była rozmowa o ewentualnym wydawnictwie. Zwykle w branży tak to wygląda – zanim finalnie zdecydujemy się podpisać z kimś kontrakt, zobowiązać umową na kilka następnych lat, najpierw staramy się lepiej poznać. Robimy przecierkę muzyczną – numery pojawiają się w ramach „Startera” lub gościnnie na naszym kanale, a równolegle robimy przecierkę na linii człowiek – człowiek, czemu służą właśnie takie spotkania. Możemy wtedy pogadać, poznać się. Warto się upewnić, czy jest dość chemii na kolejnych kilka lat współpracy. – tłumaczy Solar.
– Jeśli pierwsza rozmowa „zaskoczy”, to zwykle przedstawiamy propozycję kontraktu. W tym przypadku chemii nie było i kontakt między nami się urwał. Nikt nie miał do nikogo żalu, oczekiwań, pretensji. Po prostu „nie zagrało”. Tak zwykle wygląda droga do podpisania kontraktu. Tokiem myślenia kolegi Okiego, przynajmniej 10 innych artystów mogłoby nawinąć, że chcieliśmy ich wydać, bo przechodziliśmy analogiczny proces. Rozumiem, że na tym polu mogliśmy mieć inny odbiór wzajemnych intencji, ale to trochę nieeleganckie mówić wszystkim, że jakaś dziewczyna chciała z Tobą chodzić, bo dała w prawo. Nie graj takiego Tinder maczo! A tak na serio, faktem jest: nie proponowaliśmy wtedy Okiemu wydawnictwa, a on o nie później nie zabiegał. Może się niejasno wyraziłem na story, nie chodziło mi o inne wytwórnie. – dodaje.
Solar zarzuca też Okiemu, że swoimi wersami chciał przedstawić ich wytwórnię w gorszym świetle, a siebie jako kogoś, o kogo wszyscy dookoła zabiegają.
– Jest też druga strona medalu, po której kolega Oki nasze spotkanie wykorzystał do zbudowania wrażenia bycia nieosiągalnym naszym kosztem. Naszym, bo poza podkoloryzowaniem wstępnego zainteresowania do „chcieli mnie wydać”, wszystko zostało spuentowane stygmatyzującym „to nie jest takie fajne jakby mogło się wydawać” – co sugeruje, że istnieją jakieś mroczne kulisy, w których artyści są poszkodowani, a zewnętrzny wizerunek jest przekłamany, a to insynuacja krzywdząca. Od samego początku nadrzędnymi wartościami są dla nas uczciwość i zdrowe relacje. Przykładamy do tego olbrzymią wagę. – tłumaczy.
– Uważam, że jechania na spotkanie 400 km, czy w innym przypadku bycie prawie zdecydowanym świadczy o tym, że Ci, Oki – zależało. Z wersów można wyczytać coś zupełnie przeciwnego. Za tą retoryką skrywa się jeszcze jeden wątek – sugestywnie akcentowanej niezależności. Jest własny movement, jest szpilka w wytwórnie, ale jest też podpisany kontrakt, tylko na to już nie ma akcentu – chyba, że coś przeoczyłem. Kiedyś Muflon mi wypi*rdolił liścia na melanżu, a ja nawinąłem, że „daliśmy se po mordzie”. Do dziś mam wyrzuty sumienia. Ja ze swoich się właśnie uwalniam i zostawiam Cię z tą myślą. Pozdrówki. – napisał Solar na Instagramie. – dodaje.
Donguralesko zabrał głos po krwawej strzelaninie w Krakowie, gdzie dzień wcześniej grał koncert i spacerował po miejscach, w których zginęli niewinni ludzie.
Sobotnia masakra na Rynku Głównym w Krakowie wstrząsnęła całą Polską. 7 listopada napastnik wjechał samochodem do centrum miasta i zaczął strzelać do przypadkowych przechodniów. Zginęło sześć osób, a 16 zostało rannych, w tym dwóch policjantów. Bilans rannych obejmuje również sprawcę.
Donguralesko: „Czuję głęboki smutek i złość”
Do tragedii odniósł się poznański raper, który zaledwie dzień wcześniej występował w Krakowie. Przyznał, że spacerował po tych samych miejscach, które kilkanaście godzin później stały się miejscem krwawego ataku.
– Czuję głęboki smutek i złość. Wczoraj graliśmy koncert we wspaniałym Krakowie. Chodziłem po rynku i byłem w miejscach, na których dziś rozegrała się ta straszna tragedia, w której zginęli niewinni ludzie. Ból w obliczu bezsensownej przemocy.

Sześć osób nie żyje. Sprawca został zatrzymany
Do ataku doszło w sobotę po godzinie 15.00. Uzbrojony napastnik strzelał do ludzi znajdujących się na krakowskim rynku. Przerażeni przechodnie uciekali do pobliskich lokali i bram kamienic, próbując ratować życie.
Sprawca został postrzelony przez policjantów i zatrzymany. Służby wyjaśniają okoliczności tragedii.
News
Waldemar Kasta po strzelaninie w Krakowie: „Kraj rozbrojony”
Raper chce łatwiejszego dostępu do broni.
Waldemar Kasta zabrał głos po masakrze, do której doszło w sobotę, 7 listopada, w centrum Krakowa. Raper nie szczędzi krytyki pod adresem przygotowania polskich służb i przekonuje, że obywatele powinni mieć łatwiejszy dostęp do broni palnej.
Strzelanina w Krakowie. Sześć osób nie żyje
W sobotnie popołudnie centrum Krakowa zamieniło się w miejsce tragedii. Tuż po godz. 15.00 napastnik wjechał samochodem na Rynek Główny i zaczął strzelać do przypadkowych przechodniów. Zginęło sześć osób, a 16 zostało rannych, wliczając sprawcę. Wśród poszkodowanych znalazło się dwóch policjantów.
Sprawca ostrzelał również tramwaj linii nr 1 na Placu Wszystkich Świętych. Pociski rozbiły szybę kabiny motorniczego. Na szczęście nikt z pasażerów ani prowadzący tramwaj nie odniósł obrażeń.
Napastnik został zatrzymany w rejonie skrzyżowania ulic Dietla i Stradomskiej. Podczas wymiany ognia z policją został postrzelony. Wiadomo, że sprawcą jest młody Polak.
Waldemar Kasta ostro o służbach: „Kraj rozbrojony”
Do dramatycznych wydarzeń odniósł się Waldemar Kasta. Wrocławski raper opublikował obszerny wpis, w którym podważył przygotowanie polskich służb na podobne ataki. Jego zdaniem Polska zbyt długo żyła przekonaniem, że takie tragedie zdarzają się wyłącznie za granicą.
Kasta nie zamierza ograniczać się do kondolencji. Domaga się zmian w szkoleniu funkcjonariuszy, procedurach reagowania na zagrożenia i zasadach dostępu do broni. Przy okazji przyznaje, że sam zmienił zdanie w sprawie uzbrojenia cywilów.
Poniżej publikujemy pełną wypowiedź rapera:
„Zaczęło się… niestety.
Niezależnie od tego, kim jest zamachowiec/terrorysta/wariat, od dziś my, Polacy, rozumiemy już, że samo chwalenie się, jak to mamy tutaj super i najbezpieczniej w Europie, nie wystarczy.
Oczywiście współczuję rodzinom pokrzywdzonych i łączę się w bólu z rodzinami ofiar.
Nie mogę się jednak pozbyć przeczucia, że choć nie da się zapobiec wszystkim takim sytuacjom, to reakcja powinna być zdecydowanie mniej opieszała. Chodzi mi głównie o brak taranowania i ostrzeliwania w momentach, w których pojazd niemal stoi, nieuzbrojoną straż miejską itd., a konkretnie również o zachowanie policjantów po zatrzymaniu auta napastnika.
Otóż tej naszej bańki wolności będziemy musieli bronić o wiele bardziej zdecydowanie.
Służby?! Za mało zdecydowania z uwagi na niewystarczające uzbrojenie, za mało zdecydowania w wyniku braku odpowiednich szkoleń. Procedury naciskające na nieeskalowanie zamiast na taranowanie i śmierć za bezzasadne otwieranie ognia do postronnych, niewinnych osób.
Policjant, który problem zażegnał – OK, zuch czy bohater, ale błędów w adrenalinowym szale nie uniknął.
Nikt tu nie wie, jak reagować (poza GROM-em, AT i wszystkimi pododdziałami specjalsów).
Kraj rozbrojony, służby niewystarczająco doświadczone i wyszkolone.
Bierzemy za pewnik, że tu, u nas, jest lepiej. To teraz bierzmy się do roboty i szkolmy, aby tego bronić!
Procedury w służbach – do skrócenia! W kwestii odpowiedzialności, komunikacji drogą służbową i wyszkolenia – do wymiany!!!
Procedury dostępu do broni dla cywilów – do jeszcze większego uproszczenia!
Mówienie, że więcej broni to więcej problemów, niby ma sens w tym kraju (zawsze mówiłem, że tutaj większy dostęp do broni to nawet kilka trupów na weselu), ale zmieniam zdanie.
Musimy się bronić i bronić tego, jak bezpiecznie dotąd było w naszym kraju. Pora, byśmy mogli zatrzymywać podobnych wariatów z prywatnie posiadanej klamki, nie dawać się przejechać ani zastrzelić wariatom!!!
P.S. Posypuję głowę popiołem za pierwszą wersję posta (za sianie dezinformacji o czasie interwencji). Wcześniejsze doniesienia niemal sugerowały rajd i brak policjantów, czemu uległem, i za to przepraszam. Interwencja została podjęta akurat bardzo szybko.”

Kasta chce łatwiejszego dostępu do broni
Najmocniejszy fragment wpisu dotyczy uzbrojenia zwykłych obywateli. Kasta uważa, że Polacy powinni mieć większe możliwości obrony przed uzbrojonymi napastnikami. To spora zmiana stanowiska, bo sam przyznaje, że wcześniej obawiał się konsekwencji powszechniejszego dostępu do broni.
Raper uderza również w procedury obowiązujące w służbach. Jego zdaniem wymagają one poważnych zmian, podobnie jak system szkolenia funkcjonariuszy.
Tede przekroczył milion miesięcznych słuchaczy na Spotify i oficjalnie dołączył do grona rapowych milionerów.
Od kilku dni było wiadomo, że to tylko kwestia czasu. Licznik słuchaczy Tedego na Spotify systematycznie zbliżał się do siedmiocyfrowego wyniku, aż w końcu pękła upragniona bańka. Warszawski raper ma już milion miesięcznych słuchaczy na największej platformie streamingowej.
– NA SPOTIFY WBIŁA BAŃKA SŁUCHACZY! DZIĘKI DLA WAS WSZYSTKICH I KAŻDEGO Z WAS OSOBNO – komentuje raper.
Spotify zlicza unikalnych użytkowników, którzy odtworzyli muzykę artysty w ciągu ostatnich 28 dni.
News
Alberto trafił za kraty. Jego brat: „Był poszukiwany”
Josef Bratan uruchomił już hashtag #FreeAlberto.
Alberto został zatrzymany przez policję, a jego brat Josef Bratan ujawnił, że raper był poszukiwany i ma do odbycia karę.
Josef Bratan ujawnia zatrzymanie Alberto
Kolejne poważne problemy Alberto z prawem – raper ponownie znalazł się w rękach policji. Tym razem sprawa może być znacznie poważniejsza niż wcześniejsze zatrzymania. Jak przekazał jego brat, był on poszukiwany w związku z karą, którą ma do odbycia.
– Alberto został zatrzymany, okazało się w ogóle, że był poszukiwany, że jakaś tam kara do odbycia jest. I co, wpadłem tutaj zgarnąć jego rzeczy i zostawił mi jakąś taką krótką notkę, kazał was wszystkich pozdrowić – powiedział Josef Bratan.
Brat rapera uruchomił już hashtag #FreeAlberto, pod którym fani mogą wyrażać dla niego wsparcie.
Na razie nie wiadomo, jakiej dokładnie sprawy dotyczy kara, o której wspomniał Josef. Nie ma również oficjalnego potwierdzenia, jak długo Alberto miałby przebywać za kratami.
Alberto wielokrotnie zatrzymywany przez policję
Dla Alberto policyjne interwencje nie są żadną nowością. W sierpniu 2022 roku funkcjonariusze przeszukali jego samochód z udziałem psa tropiącego. Znaleziono marihuanę, która według rapera była legalnie przepisaną marihuaną medyczną. Trafił na komisariat, a po kilkunastu godzinach wyszedł dzięki pomocy adwokata.
Sprawa skończyła się w sądzie. W 2023 roku Alberto został skazany za prowadzenie samochodu pod wpływem marihuany oraz znieważenie policjanta. Otrzymał karę 10 miesięcy ograniczenia wolności w formie prac społecznych. Raper nie zgadzał się z wyrokiem i zapowiedział dalszą walkę przed sądem.
We wrześniu 2023 roku doszło do kolejnego głośnego zatrzymania. W centrum Warszawy zamaskowani funkcjonariusze rzucili rapera na maskę samochodu i skuli kajdankami. Alberto oskarżał policjantów o rasistowskie uprzedzenia i twierdził, że służby regularnie się go czepiają.
Alberto i Josef Bratan zatrzymani w Panamie
Problemy z mundurowymi dopadły braci również poza Polską. W kwietniu 2023 roku Alberto i Josef zostali zatrzymani na lotnisku w Panamie. Tamtejsze służby podejrzewały ich o możliwy udział w przemycie z Europy.
Raperzy trafili na komisariat, a ich współpracownicy szukali pomocy w ambasadzie Angoli. Po kilkunastu godzinach obaj odzyskali wolność. Według Alberto w rozwiązaniu sytuacji pomogła interwencja ambasady.
48 godzin na dołku i kolejny wyrok
Ostatnie głośne zatrzymanie Alberto miało miejsce w lipcu 2025 roku. Policjanci z grupy SPEED zatrzymali jego Porsche, które pędziło 119 km/h w terenie zabudowanym. Okazało się, że raper prowadził samochód pomimo obowiązującego sądowego zakazu.
Alberto spędził 48 godzin w policyjnym areszcie i stanął przed sądem w trybie przyspieszonym. Otrzymał kolejny dwuletni zakaz prowadzenia pojazdów, 5,5 tys. zł grzywny oraz obowiązek wykonywania 30 godzin prac społecznych miesięcznie przez rok.
Teraz Afrykańska Maczeta ponownie ma poważne kłopoty.
News
Nie żyje adwokat Keefe D. Bronił go za darmo w procesie o zabójstwo Tupaca
Co dalej z apelacją?
Michael Sanft, prawnik reprezentujący Keefe D w głośnym procesie dotyczącym zabójstwa Tupaca Shakura, nie żyje. Adwokat przygotowywał się do apelacji po wyroku skazującym jego klienta.
Michael Sanft nie żyje. Przyczyna śmierci nieznana
Jak informuje FOX 5 Vegas, Michael Sanft zmarł w czwartek wieczorem, 5 listopada. Informację o jego śmierci miały potwierdzić źródła związane z organami ścigania w Las Vegas.
Na ten moment nie ujawniono przyczyny zgonu ani szczegółowych okoliczności śmierci prawnika. Redakcja FOX 5 zwróciła się o dodatkowe informacje do policji w Las Vegas oraz biura koronera hrabstwa Clark, jednak do chwili publikacji materiału nie otrzymała odpowiedzi.
Bronił Keefe D za darmo. Wyrok był dla niego ciosem
Najgłośniejszą sprawą w karierze Sanfta była obrona Duane’a „Keefe D” Davisa, oskarżonego o udział w zabójstwie Tupaca Shakura. Prawnik reprezentował go pro bono, czyli bez pobierania wynagrodzenia.
Proces zakończył się skazaniem Keefe D na karę od 40 lat więzienia do dożywocia. Sanft nie zgadzał się z werdyktem i zamierzał walczyć o jego podważenie w postępowaniu apelacyjnym.
Vegas outlets reporting the Attorney who represented Keffe D in Tupac Murder trial, Michael Sanft, has died https://t.co/yBbvp4HuG7 https://t.co/bBqwFCisfU
— Mel (@youvegtMEL) November 6, 2026
W rozmowie z FOX 5 Vegas przekonywał, że zrobił wszystko, co było możliwe, aby obronić swojego klienta.
– Może gdybym miał obok siebie jasnowidza, który pomógłby mi ustalić, kto powinien zasiadać w ławie przysięgłych – mówił, pytany o to, co zmieniłby w swojej strategii.
Następnie podkreślał zaangażowanie całego zespołu:
– Mieliśmy najlepszy możliwy zespół w tej sprawie, od pracy nad wnioskami procesowymi w ramach tej apelacji, przez naszego śledczego, aż po naszą kancelarię SOS Injury. Wszyscy wykonaliśmy swoją część pracy. Nie widzę, co mógłbym zrobić inaczej… Siedzieliśmy z Davisem i próbowaliśmy przyswoić to, co się właśnie wydarzyło. Przypomniał mi, że to dopiero pierwszy etap. Byłem wściekły z powodu werdyktu, bardzo rozczarowała mnie ława przysięgłych. To pan Davis powiedział: „Nie przejmuj się, stary, to dopiero pierwszy etap”. Odpowiedziałem mu: „Rozumiem, ale nienawidzę przegrywać”.
Co dalej ze sprawą zabójstwa Tupaca?
Śmierć Michaela Sanfta stawia pod znakiem zapytania dalszy przebieg postępowania apelacyjnego Keefe D. Adwokat zapowiadał walkę o zmianę wyroku, jednak nie wiadomo jeszcze, kto przejmie jego obowiązki i czy wpłynie to na harmonogram sprawy.
Jego śmierć nastąpiła w momencie, gdy sprawa jednego z najgłośniejszych zabójstw w historii hip-hopu miała wejść w kolejny etap sądowej batalii.
-
News2 dni temuDawid Szynol oficjalnie zamyka QueQuality. Koniec wytwórni, którą założył z Quebonafide
-
News3 dni temuYoung Multi leci po ksywach. Paluch, Malik Montana i CrackHouse dostali po głowie
-
News3 dni temuPopek znów wchodzi w disco polo. Wspólny numer z zespołem Extazy
-
Singiel2 dni temuHodak wraca po wyroku. Zamiast tłumaczeń wypuścił nowy numer
-
News4 dni temuKrzysztof Jackowski przewidział wydarzenie, które poruszyło scenę rapową
-
News4 dni temuBedoes 2115 trafił na okładkę magazynu z Martyną Wojciechowską
-
News23 godziny temuAlberto trafił za kraty. Jego brat: „Był poszukiwany”
-
News3 dni temuWujek Samo Zło przebrał się za milicjanta pod Trybunałem Konstytucyjnym