News
Pono nie zostawił żadnego majątku, tylko długi. Matka córki rapera zabrała głos
Córka rapera może odrzucić spadek.
Karina Wacławik, matka córki zmarłego Pono postanowiła wyjaśnić, jak wygląda jej sytuacja prawna i zawodowa w związku z założeniem zbiórki 500 tys. zł dla córki.
Pono nie zostawił żadnego majątku
Po założeniu zbiórki dla córki Pona, na jej matkę wylało się wiadro pomyj. Komentujący wskazywali, że Pono przecież coś po sobie zostawił i twierdzili wręcz, że ta zbiórka to „wyłudzenie”. Matka dziewczynki wyjaśnia, że jest całkiem odwrotnie.
– Po tacie Misi nie pozostał żaden majątek. Nie posiadał własnego mieszkania ani wartościowych rzeczy. W skład masy spadkowej wchodzą natomiast zobowiązania – dlatego zanim jakiekolwiek przyszłe wpływy z jego twórczości mogłyby trafić do córki, należy najpierw uporządkować kwestie prawne – informuje była partnerka rapera.
Brak renty po tacie
Po śmierci taty Misia nie otrzymuje też żadnych świadczeń państwowych:
• renta rodzinna jej nie przysługuje – tata nie był objęty ubezpieczeniem,
• wsparcie z Funduszu Alimentacyjnego nie przysługuje – alimenty nigdy nie były ustalone,
• nie było też ubezpieczenia na życie.
Co z tantiemami?
Jak informuje Pani Karina, wpływy z tantiem są nieregularne i z czasem maleją.
– Nie mogą stanowić pewnego źródła utrzymania. Postępowanie spadkowe jest niezbędne także z innego powodu: aby Misia mogła otrzymać pamiątki po tacie – jego zeszyty, notatki, ubrania, osobiste rzeczy – tłumaczy.
Możliwe odrzucenie spadku
Przyjęcie spadku wiąże się nie tylko z profitami, ale także ze spłatą zobowiązań po zmarłym. Dlatego matka dziewczynki nie wie jeszcze, czy zechce, żeby córka przyjęła spadek.
– Opinie zaprzyjaźnionych prawników różnią się co do najbezpieczniejszego rozwiązania dla Misi – przyjęcia lub odrzucenia spadku. Potrzebujemy wsparcia specjalisty, który jasno wskaże bezpieczną drogę i weźmie odpowiedzialność za rekomendacje. To również wiąże się z kosztami – wyjaśnia.
Zmiana kwoty zbiórki
Po kilkunastu dniach zbiórki w serwisie Zrzutka.pl zebrano niecałe 15 tys. zł. Zmieniła się też docelowa kwota z 500 tys. na 90 tys.

News
Fagata żąda od Gimpera 160 tys. zł. W tle Żabson i Sentino
„Patologiczna kłamczucha i mitomanka”.
Fagata skierowała przeciwko Gimperowi prywatny akt oskarżenia, w którym znalazło się aż 9 zarzutów dotyczących trzech filmów YouTubera, a jej żądania finansowe sięgają łącznie 160 tys. zł.
Fagata idzie do sądu. Gimper ujawnia szczegóły
Fagata zapowiadała, że zamierza ścigać prawnie osoby rozpowszechniające na jej temat – rzekomo – nieprawdziwe informacje. Teraz okazuje się, że jednym z jej celów jest Gimper. Popularny YouTuber poinformował w najnowszym materiale, że otrzymał prywatny aktu oskarżenia. Sprawa dotyczy trzech filmów, w których komentował zachowanie influencerki.
– Fagata chce ode mnie 100 tys. złotych dla siebie, 60 tys. na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej, a także publikacji mojego ewentualnego wyroku skazującego na moim kanale. Dostałem z sądu odpis prywatnego aktu oskarżenia. Możemy tam znaleźć aż 9 zarzutów za 3 filmy opublikowane na moim kanale. Formalnie chodzi o zniesławienie i zniewagę.
Dziewięć zarzutów za trzy filmy
Gimper szczegółowo omówił zarzuty, które znalazły się w dokumencie. Najwięcej, bo aż sześć, dotyczy materiału zatytułowanego „Prawdziwy powód obsesji Fagaty”.
Chodzi o użycie takich określeń jak „obsesja”, „stalking” oraz „patologiczna kłamczucha i mitomanka”. YouTuber posługiwał się nimi podczas komentowania wypowiedzi Fagaty o Stuarcie Burtonie, relacji Maszy oraz zaczepek kierowanych w stronę Lili Janowskiej.
Gimper twierdzi, że zarzuty nie dotyczą przekręcania faktów, lecz dosadnego języka, którego używał w swoich materiałach. Co więcej, nie zamierza się z tych słów wycofywać i nadal je podtrzymuje.
Gimper rzuca Fagacie wyzwanie: niech rozprawa będzie jawna
YouTuber nie zamierza siedzieć cicho. Skoro Fagata chce, aby jego widzowie poznali ewentualny wyrok skazujący, Gimper proponuje, żeby influencerka wystąpiła również o jawną rozprawę.
W ten sposób odbiorcy mogliby poznać nie tylko końcowe rozstrzygnięcie, ale także argumenty obu stron i przebieg całego procesu.
Na tym jednak nie skończył. Gimper przeszedł do ostrego ataku na influencerkę, zarzucając jej próbę kontrolowania tego, co inni mówią na jej temat.
– Prawda jest taka, że Agata najchętniej to zakulisowo, tak żeby nikt nie wiedział, chciałaby mieć wpływ na przekaz, co ludzie o niej mówią, mieć zawsze ostatnie słowo i decydować o tym, co odbiorcy zapamiętają. Tylko bardzo mi przykro, ale jeśli fakty nie leżą po twojej stronie, to się nie wydarzy, bo choć wiem, że dla ciebie to może być dziwne, ale niektórzy ludzie Agata mają mózgi i z nich korzystają. Tylko ta dziewczyna mam wrażenie, kompletnie tego nie widzi i ma odbiorców za kompletnych kretynów.
Żabson świadkiem na sprawie?
W materiale Gimpera na ten temat przewija się m.in. Żabson, który w przeszłości był w relacji z Fagatą, a YouTuber sugeruje, że może wezwać go na świadka podczas rozprawy z Fagatą. Jest również wątek Sentino, który wypuścił z nią EP-kę.
Pezet połączył siły z Mercedes-Benz Nowy Świat i przygotował specjalną playlistę na Spotify, która promuje warszawski salon luksusowych samochodów.
Pezet z kolejną współpracą reklamową. Tym razem warszawski raper związał się z salonem Mercedes-Benz Nowy Świat, dla którego stworzył autorską playlistę na Spotify.

O współpracy poinformował sam salon, publikując specjalny komunikat:
– #MBNS x @pezetofficial premiera playlisty szytej na miarę Mercedes-Benz Nowy Świat.
Sam Pezet nie rozpisywał się na temat nowego dealu. Pod ogłoszeniem współpracy zostawił jedynie krótki komentarz:
– Kłaniam się.

Tym razem zamiast klasycznej reklamy samochodu postawiono na muzykę i rozpoznawalność artysty.
Vkie zdradził, jak wyglądał jego ostatni dzień na etacie. P telefonie od wkurzonego klienta raper rzucił pracę i już nigdy do niej nie wrócił.
Zanim Vkie zaczął zarabiać na rapie, pracował na słuchawce w obsłudze klienta. Przełom przyszedł w czerwcu 2021 roku, kiedy wystartował preorder jego albumu „Dżungla”. Raper nie spodziewał się, że sprzedaż płyty tak szybko przyniesie mu pieniądze, o których wcześniej mógł tylko pomarzyć.
W podcaście „Mój świat” Vkie wrócił wspomnieniami do dnia, w którym po raz ostatni pojawił się w pracy.
– Wypuściłem preorder „Dżungli”. Wtedy pracowałem na słuchawie. To był czerwiec 2021. Poszedłem normalnie spać, wstałem do roboty, siedzę w robocie, sprawdzam stan konta – to było konto babci, bo na swoim miałem komornika – patrzę, a tam k***a 40 tys. zł. W życiu bym nie pomyślał, że takie pieniądze będą. I siedzę w tej robocie już taki ztelepany i dzwoni jakiś typ – bo ja na obsłudze klienta byłem – dzwoni chłop i się do mnie sadzi. Ja mówię już mu „dobra, wypi*rdalaj”. Rozłączyłem go, wstałem wyszedłem z roboty i już mnie tam więcej nie było – opowiedział.
Vkie uznał, że ma już dość użerania się z ludźmi przez telefon i postawił wszystko na muzykę.
News
Bambi przestała się uśmiechać przez hejt. „Ludzie znaleźli kompleksy, których nie miałam”
Tymczasem raperka zwraca się siebie uwagę… wielkim czupiradłem na głowie.
Bambi przyznała, że komentarze internautów na temat jej wyglądu wpędziły ją w kompleksy, przez które przestała się uśmiechać przed kamerą. Jednocześnie raperka udzieliła wywiadu w dziwnej fryzurze.
W preorderze albumu „B” pojawił się półtoragodzinny podcast, w którym Bambi rozmawia z Katarzyną Nosowską. Artystki poruszyły temat presji związanej z popularnością, emocji towarzyszących wydawaniu muzyki, relacji międzyludzkich i życia na świeczniku. Nie zabrakło też trudnych wyznań.
W pewnym momencie Bambi opowiedziała, jak internetowy hejt wpłynął na jej samoocenę. Okazuje się, że komentarze dotyczące wyglądu sprawiły, że raperka zaczęła dostrzegać u siebie wady, które wcześniej kompletnie jej nie przeszkadzały.
– Zaczęłam się nie czuć pewnie, bo ludzie znaleźli kompleksy, których nie miałam. Kiedyś byłam zadowolona, że mam szparę między zębami. Wydałam pierwszy klip i dostałam taki hejt, że przestałam się śmiać przed kamerą – wyznała.
Wiele osób zwraca uwagę na niespotykaną fryzurę Bambi. Raperka mówi o hejcie jej wyglądu, a z drugiej strony chce swoim wizerunkiem wzbudzać emocje i komentarze.
News
Vkie uderza w Quebonafide. „Jest przehajpowany”
Młody raper nie kupuje fenomenu Krętacza z Ciechanowa.
Vkie wskazał Quebonafide jako najbardziej przehajpowanego rapera w Polsce, dając jasno do zrozumienia, że nie kupuje jego twórczości.
Quebonafide przez lata zbudował ogromną popularność i dla wielu słuchaczy jest jednym z najważniejszych raperów w Polsce. Nie wszyscy jednak podzielają zachwyt nad jego muzyką. Vkie otwarcie przyznał, że fenomen Quebo kompletnie do niego nie przemawia.
Podczas rozmowy w podcaście „Mój świat” Vkie został zapytany, którego polskiego rapera uważa za najbardziej przehajpowanego. Bez większego zastanowienia wskazał Quebonafide.
– Nie trafia do mnie jego muzyka. Po prostu. Nie mówię, że jest złym raperem, ale do mnie nie trafia – stwierdził.
To dość odważna opinia, biorąc pod uwagę pozycję, jaką Quebonafide wypracował sobie na polskiej scenie.
-
News3 dni temuPopek odpowiada Marcie, która doprowadziła do usunięcia jego klipu
-
News2 dni temuSzpaku zamienia się w wilka. Ukryty przekaz na Red Bull 64 Bars w sprawie albumu „Polska Muzyka”
-
News14 godzin temuFestiwal Bambi z zagranicznymi raperkami niewypałem? „Pustki i zamuła”
-
News1 dzień temuPeerzet wrócił i masakruje polski rap: Matę, Fagatę, Tomba i Popka. „Boże, przywróć nam Meza oraz Ascetoholix”
-
News2 dni temuSokół straci dostęp do portalu, na którym promował ostatni album?
-
News2 dni temuSentino i TPS zakończyli wieloletni konflikt. Historyczne spotkanie w Radomiu
-
News2 dni temuKronkel Dom o mafii w niemieckim rapie. „Chcieli ode mnie haracz. Najpierw 20%, potem 40%”
-
News2 dni temuFan Słonia wytatuował sobie ogromną głowę rapera na nodze