News
Syn Młynarza tłumaczy, dlaczego Rysiek Riedel to „największy człowiek w historii Polski”
„Idziesz na koncert swojego idola i wracasz do domu z kawałkiem Ryśka na kurtce”.
Syn Młynarza wrzucił mocny, prześmiewczy i bardzo dosadny wpis o Ryśku Riedlu, legendarnym wokaliście zespołu Dżem. Tekst wyglądający jak typowa pasta wyjaśnia nam dlaczego Riedel to jedna z największych postaci w historii polskiej muzyki.
Rysiek Riedel od lat ma status ikony. Dla jednych był głosem pokolenia i symbolem wolności, dla innych tragiczną postacią, która spaliła się przez używki i życie na granicy. Syn Młynarza z grubą ironią i czarnym humorem w kilku słowach podsumował legendę.
„Rysiek Riedel to był k*rwa największy człowiek w historii Polski. Wielki artysta napił się, naćpał, zrzygał i napisał o tym kilka piosenek. I właśnie dlatego był wielki. Bo miał odwagę żyć. Dzisiaj wszyscy udają idealnych na Instagramie, a Rysiek miał wyj*bane. Chlał, ćpał, rzygał i robił z tego sztukę.
Kiedyś pod filmem „Skazany na bluesa” na YT ktoś zapytał, czy scena, w której Rysiek zrzygał się na publiczność, była inspirowana prawdziwymi wydarzeniami. Ja pi*rdolę, oby była. Wyobrażacie sobie ten zaszczyt? Idziesz na koncert swojego idola i wracasz do domu z kawałkiem Ryśka na kurtce. Dzisiaj ludzie płacą tysiące za koszulki z autografem, a wtedy mogłeś dostać coś znacznie bardziej osobistego.
Raz jakaś osoba napisała, że Rysiek był alkoholikiem. No i co z tego? Wielu ludzi pije alkohol. Ale nie każdy potrafi po alkoholu napisać „Whisky”. Ja po alkoholu najwyżej napiszę do byłej o drugiej w nocy. Rysiek po alkoholu tworzył historię polskiej muzyki.
Ktoś inny czepiał się, że ćpał. No właśnie ćpał. I co? Ilu ćpunów napisało „Autsajdera”? Ilu narkomanów stworzyło teksty, które ludzie cytują po kilkudziesięciu latach? Większość siedzi pod sklepem i kłóci się z gołębiami. Rysiek został legendą.
W ogóle zauważyliście, że większość jego piosenek jest o chlaniu albo ćpaniu? I bardzo dobrze. Każdy artysta powinien pisać o tym, co zna najlepiej. Jakby Rysiek zaczął pisać piosenki o fizyce kwantowej, to dopiero byłaby żenada.
„Whisky” – arcydzieło o alkoholu. „Autsajder” – arcydzieło o życiu na własnych zasadach. „Detox” – arcydzieło o ćpaniu. „Skazany na bluesa” – arcydzieło o skutkach ćpania. Niesamowite, jak wiele różnych arcydzieł można stworzyć wokół jednego tematu.
Najbardziej jednak podziwiam jego autentyczność. Dzisiaj każdy celebryta ma sztab stylistów, makijażystów i specjalistów od wizerunku. A Rysiek? Przepocony podkoszulek, chusta na głowie i jazda. Jak śmierdział potem, to znaczyło, że ciężko pracował. Dzisiaj ludzie chodzą na siłownię i wrzucają zdjęcia spoconych koszulek na Instagrama. Rysiek wyprzedził epokę o trzydzieści lat.
Widziałem kiedyś zdjęcie Ryśka z podpisem, że nie potrzebował makijażu ani stylistów. I oczywiście wszyscy w komentarzach pisali, jaki był zajebisty. I mieli rację. Gdyby Rysiek wyszedł na scenę w worku po ziemniakach, to byłby to najbardziej kultowy worek po ziemniakach w historii polskiej muzyki.
Najlepsze jest jednak to, że niektórzy twierdzą, iż nie dbał o siebie. No właśnie nie dbał. Był tak zajęty byciem legendą, że nie miał czasu na przyziemne sprawy. Jedni chodzą pod prysznic, inni przechodzą do historii. Każdy wybiera własną drogę.
I dlatego właśnie ludzie do dziś słuchają Ryśka. Bo nieważne, co zrobił. Czy śpiewał, czy chlał, czy ćpał, czy siedział, czy stał, czy oddychał. Dla prawdziwego fana wszystko było przejawem geniuszu. Gdyby Rysiek przez trzy minuty czytał książkę telefoniczną, fani analizowaliby do dziś głębię przekazu i ukryte metafory.”
News
Oskar z PRO8L3M’u nie udźwignął presji występu przed dużą publicznością
„Nie da się tego słuchać”.
Czy występy na estradzie przed kilkudziesięcioma tysiącami widzów paraliżują polskich wykonawców? Ledwo co ucichły kontrowersje związane z trasą Dawida Podsiadło, a teraz gorące dyskusje wywołały możliwości wokalne Oskara na koncercie Jimka.
Oskar z PRO8L3M’u dość poważnie potraktował projekt Jimka, który zgromadził 50-cio tysięczną widownię. W przeciwieństwie do dresowej stylówki Sokoła, Oskar inspirował się trumpowskim sznytem i elegancki strój uzupełniała czapeczka z daszkiem. Problem w tym, że w sieci pojawiło się bardzo dużo komentarzy, które nie pozostawiają na nim suchej nitki.

Oskar wybrał do wykonania utwór „Flary”, gdzie znajdują się niełatwe dla osoby nieumiejącej śpiewać momenty. I to właśnie wyjące wykonanie wspomnianych fragmentów wywołało lawinę krytyki. Lider PRO8L3M’u ewidentnie porwał się z motyką na słońce i ambicje artystyczne przerosły jego możliwości. A może sparaliżowała go presja występu na żywo? Bo aż trudno uwierzyć, że nikt nie doradził mu zmiany numeru podczas prób, jeśli tak wyglądało jego standardowe wykonanie kilka dni przed imprezą.
News
Tone Capone nie żyje. Jego bit zna cały hip-hopowy świat
Jego bit zna cały hip-hopowy świat.
Twórca kultowego „I Got 5 On It” miał 59 lat
Tone Capone, producent odpowiedzialny za kultowe „I Got 5 On It” Luniz i numery takich legend jak Scarface, Mac Dre czy E-40, zmarł w wieku 59 lat.
Tone Capone nie żyje. Jeden z producentów, którzy pomogli zdefiniować brzmienie rapu z Bay Area, zmarł w sobotę w wieku 59 lat. Informację o jego śmierci przekazali w niedzielę bliscy artysty. Przyczyna śmierci nie została na razie ujawniona.
Od 2021 roku producent mieszkał w okolicach Las Vegas.
„I Got 5 On It” przyniosło mu światową rozpoznawalność
Największym pomnikiem, jaki Tone Capone pozostawił po sobie w hip-hopie, jest oczywiście „I Got 5 On It” Luniz. Numer ukazał się w 1995 roku i błyskawicznie stał się hitem w Bay Area, a później wbił się do Top 10 Billboard Hot 100.
Historia kawałka zaczęła się dwa lata wcześniej. Capone ponownie złapał kontakt z Mike’em Marshallem, którego znał jeszcze z Berkeley High School. Gdy w domu producenta pojawili się członkowie Luniz ze swoimi pomysłami, jednym ze szkiców było właśnie „I Got 5 On It”.
Marshall stworzył melodię refrenu, a Capone zbudował bit w oparciu o „Why You Treat Me So Bad” Club Nouveau.
Popularność numeru jeszcze bardziej nakręcił remix z udziałem Dru Downa, Spice 1, E-40, Shocka G i Richiego Richa. Ponad dwie dekady później kawałek dostał kolejne życie. W 2019 roku Jordan Peele wykorzystał mroczniejszą wersję charakterystycznego motywu w horrorze „Us”.
Scarface, Tupac, E-40 i Mac Dre
Tone Capone zdecydowanie nie był producentem jednego hitu. Jego katalog jest mocno osadzony w historii rapu z Zachodniego Wybrzeża.
Wyprodukował m.in. „Keep It on the Real” 3xKrazy, „Fire” i „Not My Job” Mac Dre, „It’s Goin’ Down” Celly Cela, „Sticky Green” Devina the Dude’a oraz „Ring It” E-40.
Lista artystów, z którymi pracował, jest jeszcze dłuższa. Znajdują się na niej The Jacka, Dru Down, The Click, Conscious Daughters, Mac Mall, Messy Marv, Andre Nickatina, Spice 1 czy San Quinn.
Jego muzyka wyszła też daleko poza Bay Area. Dzięki współpracy z Seagramem, związanym z Rap-A-Lot Records, Capone poznał Mike’a Deana. Ten zaprosił go później na sesje Scarface’a.
Efektem była platynowa płyta „The Untouchable” z 1997 roku. Capone odpowiadał za produkcję kilku nagrań, w tym „Mary Jane” oraz wielkiego hitu „Smile”, w którym znalazła się jedna z ostatnich zarejestrowanych zwrotek 2Paca.
Scarface doceniał jego warsztat na tyle, że w autobiografii „Diary of a Madman” umieścił Tone’a Capone’a wśród najlepszych producentów w historii, obok Dr. Dre, Pharrella i Timbalanda.
Jay-Z chce, żeby nowe pokolenie przestało kopiować sprawdzone patenty i zaczęło mocniej eksperymentować z tym, czym może być hip-hop.
Jay-Z: hip-hop potrzebuje eksperymentów
Od lat wraca ten sam zarzut: rap zaczyna brzmieć zbyt podobnie. Te same patenty produkcyjne, podobne flow i artyści próbujący wskoczyć w brzmienie, które akurat dobrze klika na streamingach. Jay-Z uważa, że młodzi powinni pójść w przeciwną stronę.
Podczas premiery serialu HBO „JAŸ-Z in 8” Jigga został zapytany, czego oczekuje od przyszłości hip-hopu. Jego odpowiedź sprowadzała się do jednego: eksperymentowania.
Raper przypomniał, że kultura od początku rosła właśnie dzięki różnicom. Nowy Jork miał własne brzmienie, Los Angeles swoje, a później Południe zaczęło budować sceny, które początkowo nie zawsze spotykały się ze zrozumieniem branży. Z czasem część tych dźwięków całkowicie zmieniła rap.
Według Jaya artyści powinni więc szukać własnego głosu zamiast sprawdzać, co jest aktualnie popularne i próbować nagrać swoją wersję tego samego numeru.
Eksperymentowanie jest ryzykowne
Problem w tym, że rapowi słuchacze często domagają się świeżości, ale kiedy dostają coś naprawdę odbiegającego od normy, reakcje potrafią być brutalne. Historia hip-hopu zna jednak mnóstwo przypadków, gdy wyśmiewane początkowo brzmienie kilka lat później stawało się standardem.
Dobrym przykładem współczesnego sporu o granice eksperymentowania jest Fenix Flexin i numer „Rubberz”. Syntezatorowy kawałek mocno odbiegał od muzyki, z którą wcześniej kojarzono rapera, a dodatkowo pojawiły się pytania o wykorzystanie sztucznej inteligencji.
Fenix przyznał ostatecznie, że przy tworzeniu użyto technologii AI, zaznaczając jednocześnie, że nie odpowiadała ona za nagranie jego wokalu. Jego podejście było proste: nowe technologie mogą być kolejnym narzędziem w rękach artysty.
Jay-Z nie mówił jednak o AI, dlatego jego słów nie należy traktować jako poparcia dla wykorzystywania sztucznej inteligencji w muzyce. Przypadek „Rubberz” pokazuje natomiast, jak szybko eksperyment może podzielić odbiorców.
News
Żart Eminema po 22 latach stał się rzeczywistością. D12 nagrali „My Salsa”
D12 wskrzesiło jeden z najbardziej kultowych żartów Eminema.
Ponad dwie dekady po tym, jak Eminem dla beki zapowiedział „My Salsa”, numer naprawdę powstał. Kuniva i Swifty McVay wyciągnęli jeden z najbardziej pamiętnych żartów z czasów D12 i zamienili go w pełnoprawny kawałek.
Fani starego D12 doskonale wiedzą, o co chodzi z „My Salsa”. Wszystko zaczęło się w 2004 roku przy okazji hitowego „My Band” z albumu „D12 World”. Pod koniec numeru Eminem wciela się w przerysowanego latynoskiego wokalistę i reklamuje „My Salsa” jako swój kolejny singiel.
Kawałek oczywiście nigdy wtedy nie powstał. „My Salsa” funkcjonowało przez lata jako żart i jeden z tych smaczków, które kojarzy praktycznie każdy, kto mocniej siedział w twórczości D12 z początku lat 2000.
W 2026 roku sytuacja niespodziewanie się zmieniła. „My Salsa” trafiło na projekt „D12 Forever (Vol. 1)”, a za utworem stoją Kuniva i Swifty McVay. Panowie nie próbują udawać, że nagle wyciągnęli z szuflady zapomniany klasyk sprzed ponad dwóch dekad. Całość od początku do końca utrzymana jest w komediowym klimacie – zarówno sam numer, jak i towarzyszący mu klip.
„D12 Forever (Vol. 1)” ukazało się 19 czerwca 2026 roku. To pierwszy album sygnowany nazwą D12 od czasu wydanego w 2004 roku „D12 World”.
News
Bałagane odpowiada na krytykę: „Wiedziałem, że będę jednym z najbardziej hejtowanych raperów w Polsce”
Czy Kaz stał się tym, z czego kiedyś szydził?
Kaz Bałagane mierzy się z większą krytyką, ale sam przekonuje, że od dawna wiedział, że w końcu stanie się jednym z najbardziej hejtowanych raperów w Polsce.
Ostatnie ruchy Kaza Bałagane wywołują wśród słuchaczy znacznie więcej dyskusji niż wcześniej. Nie każdy nowy numer siada fanom tak jak starsze rzeczy, a część osób zarzuca raperowi, że z czasem sam stał się tym, z czego kiedyś szydził.
Jeden ze słuchaczy postanowił zapytać go o to wprost:
– Jaką masz odpowiedź na te pi*rdolenie, że stałeś się tym, co wyśmiewałeś kiedyś?
Kaz odpowiedział na Instastories i wygląda na to, że rosnąca fala krytyki specjalnie go nie zaskakuje:
– Zawsze wiedziałem, że będę jednym z najbardziej hejtowanych raperów w PL. Dziwne jedynie jest to, że nastąpiło to tak późno – napisał.
Dodał też:
– Dla takiego Jacka 2017 każde 10k, 20k to było coś… Dziś mam kilkanaście albumów, dużą część z nich 100 mil+ na Spotify. Sumując te tantiemy robią się nam sumy, o których nawet nie mówiłbym publicznie – to by wzbudziło ogólną nienawiść, w najlepszym wypadku niechęć i niedowierzanie. To nie są nawet inne realia – to inny świat.
Stary Jacek miał kompleks posiadania (który wyleczył lata później) i odreagowywał arogancją i ignorancją, co oczywiście miało swój stylowy wydźwięk w rapie, bo dawał tego „pazura”. Co do ludzi, nie mam żadnego bare minimum nawet. Oczekuję tylko, że będą powtarzalni jak kaczki jeden po drugim i stosowali logikę i psychologię jak po kilku udarach.
Bałagane przyznaje więc wprost, że Jacek z 2017 roku i dzisiejszy Kaz to dwie zupełnie różne osoby.


-
News2 dni temuBonus RPK ujawnił, ile wydał na adwokatów. „Tak naprawdę żaden mi nie pomógł”
-
News4 dni temuMaster P pomógł Michaelowi Jacksonowi wydostać się z Nowego Jorku po 11 września
-
News3 dni temuKaz Bałagane odpowiedział czy żałuje współpracy z Belmondo
-
News4 dni temuOpał miał 16 lat, kiedy zadzwonił do niego Słoń
-
News3 dni temuMalik Montana ujawnia, co łączy go dziś z Sentino
-
News19 godzin temuŻart Eminema po 22 latach stał się rzeczywistością. D12 nagrali „My Salsa”
-
News3 dni temuŻabson: „Dwa lata temu ludzie mówili, że się skończyłem”
-
News4 dni temuKaretka zabrała z ulicy dziennikarza, który miał dramę z Januszem Walczukiem