News
Bonus RPK skazany – na jakiem etapie jest jego sprawa?
„Medialny raper z ulicy doskonale pasował do układanki”.
25 kilogramów narkotyków miał wprowadzić do obrotu Bonus RPK. Został on skazany w lipcu na 5,5 roku więzienia i prawie pół miliona grzywny. Prokuratura opierała akt oskarżenia na podstawie zeznań tzw. małych świadków koronnych, co wzbudziło wiele kontrowersji. Za raperem stanęło prawie całe środowisko hip-hopowe m.in. Guova, Sokół, Tede, Diox, Popek, Buczer, Żurom czy Quebonafide. Wyrok był nieprawomocny. Jak obecnie wygląda sytuacja szefa Ciemnej Strefy?
Apelacja
Raper i jego prawnicy złożyli apelację od wyroku. Polski wymiar sprawiedliwości nie należy do najszybszych, więc wszystko jest nadal w toku. – Moja sprawa aktualnie jest na etapie apelacji. Czekam na terminy – informuje Bonus.
Działania Bonusa RPK nie ograniczają się tylko do własnej osoby. Powstała specjalna witryna poprawaprawa.pl, na której niebawem będą zbierane podpisy dotyczące zmiany art. 60kk. Chodzi o zmianę przepisów odnośnie tzw. małego świadka koronnego. – Celem inicjatywy jest zmiana patologicznej praktyki opierania aktów oskarżenia, a w konsekwencji wyroków wyłącznie na pomówieniach skruszonych przestępców – czytamy na stronie.
Sąd dał większy wyrok, niż prokurator
W sprawie Bonusa RPK prokuratura wnioskowała o 5 lat i 2 miesiące bezwzględnego więzienia, blisko pół miliona grzywny oraz przepadek mienia. – Ostatecznie na podstawie samych zeznań skruszonych gangsterów (bez żadnych innych dowodów) sąd dał mi jeszcze większy wyrok – informuje artysta. Sąd Rejonowy Warszawa-Wola podwyższył wyrok do 5 lat i 6 miesięcy, plus blisko pół miliona grzywny oraz przepadek mienia.
– Od początku tej sprawy byłem z góry skazany na porażkę. Nikt nie brał pod uwagę mojej niekaralności, braku dowodów, tego że jestem jedynym żywicielem rodziny i prowadzę działalność gospodarczą od 10 lat. W tym wypadku słowo krzywdziciela recydywisty było istotniejsze niż moje (człowieka z czystą kartą). Teraz wiem, że w tym wszystkim byłem trybem, który miał nagłośnić sukces rozbicia grupy Rympałka. Medialny raper z ulicy doskonale pasował do układanki, a mój wyrok miał pokazać ludziom jak system bez żadnych skrupułów potrafi zniszczyć człowieka – uważa Bonus.
„Rzekomo byłem dilerem grupy”
Na najnowszej płycie rapera „Technik Pasjonat” pojawił się utwór opisujący całą sprawę od początku. – To pstryczek w nos dla wszystkich urzędników państwowych, którzy nie patrzą na krzywdę ludzi, tylko sukcesywnie idą po trupach do celu (premie, awanse) – mówi Bonus.
Fragment tekstu:
Kolejny etap, prokuratura
Stoję w obstawie, obok papuga
Kamienna twarz, nawet okiem nie mruga
Patrzę, idzie mój oprawca
To właśnie on z domu kazał mnie zabrać
Naprzeciw siadam w żelastwo skuty
Przede mną kartka, na niej zarzuty
Rzekomo byłem dilerem grupy
Dwadzieścia sześć i pół kilo, bujdy
Tak o to przez słowo koronnej kurwy
Trafiłem do puchy
News
Belmondo komentuje stream, na którym wpadł w psychozę. „Nie jestem przemocowcem”
Raper wyjaśnił, co się wydarzyło.
Belmondo zabrał głos po transmisji, podczas której szarpał swoją partnerkę, a pod jego domem pojawiły się policja i karetka.
Na streamie kilka dni temu Belmondo zachowywał się chaotycznie, miał omamy i w pewnym momencie zaczął szarpać swoją dziewczynę. Sytuacja wyglądała na tyle poważnie, że na miejscu pojawiły się służby ratunkowe.
Teraz raper opublikował oświadczenie, w którym przekonuje, że nie jest osobą stosującą przemoc. Według jego relacji zachowanie podczas transmisji było skutkiem psychozy wywołanej zażyciem kokainy.
– Nie jestem przemocowcem – wie o tym każdy, kto mnie zna. Podnoszenie ręki na kobietę uważam za hańbę – tak mnie wychowano. Sytuacja z ostatniego live’a była efektem psychozy, która pojawiła się po zażyciu kokainy. Dziewczyna z filmiku jest w bardzo dobrym stanie i nastroju – nagranie wygląda znacznie gorzej od tego, co się działo. Wkrótce bardziej szczegółowo opiszę całe zajście. Nie bierzcie narkotyków.


Rick Ross ponownie zaczepił 50 Centa, tym razem wyśmiewając powrót kultowych sneakersów G-Unit tworzonych z Reebokiem i przy okazji uderzając w jego biznesowe plany.
50 Cent szykuje powrót kultowych sneakersów G-Unit G6, które jeszcze w sierpniu ponownie trafią do sprzedaży we współpracy z Reebokiem. Informacja o premierze błyskawicznie obiegła media, ale równie szybko doczekała się komentarza ze strony Ricka Rossa.
Rozay udostępnił wpis dotyczący premiery i postanowił wbić szpilkę wieloletniemu rywalowi pisząc, że znany tani amerykański sklep już je sprzedaje.
– Costco już je sprzedaje. Lloyd Banks ma lepsze buty.
Do wpisu dorzucił jeszcze płaczące ze śmiechu emotikony.

Kolejna szpilka w stronę 50 Centa
Na tym Ross nie zakończył swojej serii uszczypliwości. Gdy jeden z portali opisał jego reakcję, raper ponownie udostępnił materiał i dorzucił kolejny komentarz, tym razem odnosząc się do studia filmowego G-Unit Studios w Shreveport.
– @50cent nakręcił reklamę tych butów w swoim studiu filmowym w Shreveport. Zapomniałeś je zbudować? Może powinienem podpisać kontrakt z Lloydem Banksem?
Ross wcześniej podważał inwestycję w Shreveport
To nie pierwszy raz, gdy Rick Ross uderza w plany biznesowe 50 Centa związane z Luizjaną. Kilka dni wcześniej opublikował nagranie, w którym zarzucał mu niewywiązanie się z obietnic dotyczących inwestycji.
– Pożyczyłeś od tych ludzi wszystkie pieniądze, prawda? Oddaj im ich pieniądze. Shreveport nie dało ci pożyczek, których szukałeś, bo są mądrzy. Po co ci studio filmowe? Okradasz ludzi. Oddaj im pieniądze, Curtis.
50 Cent wcześniej śmiał się z wyników Ricka Rossa
Choć teraz to Ross jest stroną atakującą, jeszcze niedawno role były odwrócone. 50 Cent publicznie wyśmiewał słabą sprzedaż albumu „Set In Stone”, twierdząc, że projekt nie osiągnął oczekiwanych wyników.
– Więc kiedy bilety się nie sprzedają i album też się nie sprzedaje, co robisz? Promujesz zloty samochodowe i sprzedajesz skrzydełka z kurczaka. LOL. Miałeś 20 gości na płycie i to też nie pomogło. Dobra, zwijaj interes, koniec, panie władzo.
News
Sobota ujawnił, jak dużo Wini na nim zarabiał
Szczeciński raper ujawnił też, ile zarabiał na koncertach.
Sobota wrócił do tematu swojej wieloletniej współpracy z wytwórnią Stoprocent i ujawnił, że większość zysków trafiała do labelu Winiego, a jego umowa przez lata nie była renegocjowana.
„30% dla mnie, 70% dla wytwórni”
W rozmowie z Żurnalistą raper został zapytany o warunki kontraktu, który przez lata łączył go z wytwórnią Stoprocent. Jak przyznał, podział zysków był dla niego mało korzystny i nigdy nie doczekał się renegocjacji.
– 30% dla mnie, a 70% dla wytwórni. Nigdy nie był renegocjowany i pokrywałem koszty teledysków, to znaczy wliczały się one w koszty produkcji płyty, ale nie było żadnego podziału zysków z tych teledysków.
Z wypowiedzi Soboty wynika, że mimo propozycji z innych wytwórni nie zdecydował się na zmianę barw. Sam tłumaczy to swoją lojalnością.
– Byłem bardzo lojalnym sk*rwysynem pod tym względem.
Od dłuższego czasu relacje między Winim a Sobotą są napięte i panowie pozostają od lat skonfliktowani.
Tyle Sobota zarabiał na koncertach
Szczeciński raper zdradził również, jak wyglądały jego dochody w okresie największej popularności. Jak wspomina, koncertów nie brakowało, a stawki były bardzo wysokie jak na tamte czasy.
– Myślę, że to były bardzo dużo pieniądze w tamtym czasie. Grałem 3-4 lata. 4 koncerty w tygodniu i z każdego koncertu przywoziłem 8-15 tys. zł.
Nietrafione inwestycje
Choć Sobota zarobił na rapie pokaźne kwoty, przyznaje, że nie wszystkie środki udało mu się dobrze ulokować. Część pieniędzy przeznaczył na własne projekty biznesowe, które ostatecznie nie przyniosły oczekiwanych efektów.
– Trochę zostało, ale myślę, że w złym okresie i źle zainwestowałem. Chciałem zrobić markę odzieżową i wymarzyłem sobie, że zrobię wytwórnię. Tego samego dnia, kiedy dostałem produkt, ogłoszono pandemię i zaraz przyszła ta cała afera (chodzi o rzekome donosicielstwo – przyp. red.).”
W 2019 roku Sobota założył label Flow Records, a rok później informował, że został wyrzucony z własnej wytwórni.
News
Policja i karetka pod blokiem Belmondo. „Matko błagam, pomóż mi”
Wyciekło kolejne nagranie z Młodym G.
W sieci pojawiło się kolejne nagranie związane z Belmondo. Tym razem widać interwencję służb pod blokiem rapera oraz moment, w którym Młody G błaga swoją matkę o pomoc.
Po głośnym, narkotycznym streamie Belmondo, który wywołał poruszenie wśród fanów, do internetu trafiły kolejne materiały. Wcześniej widzowie mogli zobaczyć rapera szarpiącego swoją dziewczynę, krzyczącego, modlącego się i sprawiającego wrażenie osoby mającej omamy. Teraz pokazano, co wydarzyło się już po transmisji.
Na nagraniu zarejestrowanym przez jednego z przechodniów widać akcję służb pod blokiem Młodego G. Na miejsce przyjechały dwa radiowozy oraz ambulans, a policjanci weszli do mieszkania rapera. Według dostępnych informacji Belmondo został zatrzymany.
Najbardziej poruszający fragment nagrania to moment, w którym raper zwraca się do swojej matki z dramatycznym apelem.
– Błagam, proszę cię matko, pomóż mi – mówi Młody G na nagraniu.
Całą sytuację skomentował wcześniej krytycznie również Kaz Bałagane, były współpracownik Belmondo. – Brońcie tej k*rwy dalej, ha tfu – napisał.
News
Chodakowska, Żulczyk, Steczkowska na koncercie Kanye Westa w Madrycie. Europa wybaczyła raperowi i wraca na koncerty. Co z Polską?
Polacy tłumnie ruszyli na zagraniczne koncerty Ye.
W miniony czwartek na hiszpańskim stadionie zagrał Kanye West. Lista polskich artystów i celebrytów obecnych na koncercie była długa. Pojawili się m.in. Żulczyk, Koterski, Chodakowska, Żulczyk, Steczkowska, Sara Boruc, Hubert., Przekosa czy Nowciax.
Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że organizacja koncertu YE w Polsce nie będzie możliwa. Planowany występ na Stadionie Śląskim został odwołany po kontrowersjach związanych z publicznymi wypowiedziami artysty oraz towarzyszącej im debacie. Polacy tłumnie ruszyli na zagraniczne koncerty Kanye Westa.
Tymczasem Ye potwierdza to, co deklarował w swoich publicznych przeprosinach. Artysta udowodnił, że muzyka łączy, nie dzieli. Madryt, podobnie jak wcześniejsze występy, przyciągnął setki tysięcy fanów z całego świata – bez względu na przekonania, pochodzenie czy kolor skóry. W tłumie można było usłyszeć dziesiątki języków, a wspólnym mianownikiem była muzyka.

Niezależnie od ocen samego artysty, koncerty Ye nadal należą do największych wydarzeń muzycznych na świecie. Dla tysięcy uczestników są przede wszystkim okazją do uczestnictwa w widowisku jednego z najbardziej wpływowych twórców współczesnej muzyki.
O skali tego zjawiska świadczą również wyniki finansowe. Według danych Touring Data każdy z dwóch koncertów YE na SoFi Stadium w Los Angeles zgromadził 74 389 widzów i wygenerował 16,298 mln dolarów przychodu, ustanawiając rekord dla koncertu rapowego na tym obiekcie. Był to również pierwszy przypadek w historii Stanów Zjednoczonych, gdy raper sprzedał ponad 70 tysięcy biletów i osiągnął ponad 16 milionów dolarów przychodu z jednego koncertu. Takie wydarzenia przynoszą wymierne korzyści lokalnej gospodarce – zyskują hotele, restauracje, transport, handel i sektor usług, a do miasta trafiają miliony dolarów wydawane przez odwiedzających.
Pozostaje pytanie, coraz bardziej aktualne, czy w przyszłości również Polska będzie chciała skorzystać z potencjału organizacji wydarzenia tej skali, czy polscy fani nadal będą zmuszeni wyjeżdżać za granicę, aby uczestniczyć w koncertach jednego z najbardziej rozpoznawalnych artystów XXI wieku.
-
News3 dni temuBelmondo poturbował swoją dziewczynę w trakcie relacji live. Zgarnęła go policja
-
News3 dni temuKaz Bałagane miażdży Belmondo: „Nie potrafi napisać całej zwrotki”
-
News4 dni temuFagata ciągnie Natalisę na dno? Ta komentuje aferę jak obłąkana
-
News2 dni temuGimper ujawnił głosówki Fagaty, które ją pogrążają
-
News2 dni temuGSP po słowach Bałagane: „Mówi samą prawdę o Belmondo. Jeszcze wszystkim kopary opadną”
-
News1 dzień temuKafar Dixon37 ostro o Belmondo, który szarpał swoją dziewczynę
-
teledysk3 dni temuMalik Montana: „Zleakowany i znany w całej Europie”
-
News13 godzin temuBedoes 2115 dał swojego Rolexa fance na koncercie