News
Buty Eminema sprzedane za prawie pół miliona dolarów
Raper wspiera w ten sposób młodzież z Detroit.
Eminem wystawił na aukcję ponad 100 rzadkich i podpisanych sneakersów, a sprzedaż przyniosła 485 760 dolarów na rzecz Marshall Mathers Foundation wspierającej młodzież z Detroit.
Eminem otworzył swoją prywatną kolekcję butów i zrobił z niej coś więcej niż gratkę dla sneakerheadów. Aukcja ponad 100 rzadkich par należących do rapera zakończyła się wynikiem 485 760 dolarów. Całość została przeznaczona na działalność Marshall Mathers Foundation, organizacji wspierającej młodych ludzi z Detroit znajdujących się w trudnej sytuacji.
Slim Shady podziękował wszystkim, którzy wzięli udział w licytacji.
– Dziękuję wszystkim za wsparcie naszej aukcji… zebraliśmy 400 tysięcy dolarów, wszystko na szczytny cel!!!”
Air Jordan 3 „Slim Shady” za ponad 50 tysięcy dolarów
Największe kwoty padły przy dwóch parach niewydanych oficjalnie Air Jordan 3 „Slim Shady”. Każda z nich, wraz z oryginalnym pudełkiem, została sprzedana za 51 200 dolarów. To znacznie więcej od wcześniejszych szacunków wynoszących od 25 do 35 tysięcy dolarów.
Nie są to Jordany, które można było kiedyś dorwać w sklepie, jeśli miało się wystarczająco dużo szczęścia. Model nigdy nie był przeznaczony do normalnej sprzedaży.
Buty powstały specjalnie z myślą o występie Eminema podczas halftime show Super Bowl LVI, gdzie na jednej scenie pojawili się m.in. Dr. Dre i Snoop Dogg. Wyprodukowano zaledwie 45 par, więc mówimy o naprawdę mocnym kolekcjonerskim unikacie.

Paul Rosenberg o prywatnej kolekcji Eminema
Przy okazji ogłoszenia aukcji prezes Shady Records, Paul Rosenberg, zwracał uwagę, że sneakersy od lat są istotną częścią stylu Marshalla, a przez dekady raper uzbierał pokaźną kolekcję.
– Marshall zawsze wyrażał swój osobisty styl poprzez sneakersy i zgromadził całkiem sporą kolekcję. Cieszymy się, że możemy dać możliwość posiadania części jego prywatnej kolekcji, w tym kilku prawdziwych graili, jednocześnie wspierając sprawę, która tak wiele dla niego znaczy.
Aukcja pokazała też, ile dla kolekcjonerów warte są przedmioty bezpośrednio związane z historią Eminema. Ponad 51 tysięcy dolarów za jedną parę Jordanów brzmi grubo.
News
Fat Joe: „Proces Tupaca przyprawia mnie o mdłości, bo każdy jest kapusiem”
Fat Joe patrzy na procesy Lil Durka i Keefe D i nie dowierza. „Co tu się k***a dzieje?”
Fat Joe ostro skomentował proces Lil Durka i sprawę zabójstwa Tupaca, przyznając, że skala donoszenia i chaos wokół obu procesów kompletnie go rozwalają.
Fat Joe: „Hip-hop to teraz jeden wielki burdel”
Dwa głośne procesy mocno siedzą obecnie na radarze amerykańskiego hip-hopu. Lil Durk mierzy się ze sprawą dotyczącą zarzutów związanych ze zleceniem zabójstwa, a Duane „Keefe D” Davis odpowiada w sprawie śmierci Tupaca Shakura.
Fat Joe obserwuje to, co dzieje się wokół obu spraw, i ma coraz większy problem nie tylko z samymi procesami, ale też z dyskusją, jaka rozgrywa się wokół nich.
Podczas wizyty w „The Breakfast Club” Joey stwierdził, że obecna sytuacja w hip-hopie przypomina jeden wielki „shit-show”. Szczególnie uderza go to, jak szybko zmienia się narracja wokół Lil Durka oraz ilu ludzi związanych ze sprawą Tupaca zaczyna mówić.
– Momentami hip-hop to naprawdę jeden wielki burdel, nie? Chryste. Ze wszystkim, co się teraz dzieje, mamy jeden wielki burdel. W jednej chwili kochamy Lil Durka, a za moment uważamy, że sypie. Proces Tupaca przyprawia mnie o mdłości, bo każdy jest kapusiem. Siedzę i myślę sobie… Jestem zbyt oldschoolowy, za bardzo trzymam się zasad, moralności i całej tej reszty. Patrzę na ten proces. Typ, który siedzi na ławie oskarżonych, jest kapusiem. Poleciał do Nowego Jorku z podsłuchem i federalnymi, żeby dorwać Von Zipa. Goście, którzy na nich donoszą, to sami OG… Nie mogę uwierzyć w to, co dzieje się w tych wszystkich sytuacjach i procesach.
Fat Joe wspomina stary uliczny kodeks
Dla 56-letniego rapera największy zgrzyt polega na tym, że wychował się w czasach, kiedy uliczne zasady wyglądały zupełnie inaczej. Według niego istniał bardzo mocny kodeks dotyczący współpracy z organami ścigania.
Joe zaczął więc zastanawiać się, czy wartości, które kiedyś były fundamentem ulicznego świata, w ogóle mają jeszcze jakiekolwiek znaczenie.
– Ten kodeks obowiązywał na całego. Kapusie dostawali za swoje. Istniał bardzo silny kodeks. Znam ekipy, które w latach 80. trafiały razem do więzienia po 40 czy 50 osób i nikt nikogo nie sprzedał. Odsiedzieli swoje i wyszli. Legendy ulicy. Czy ja żyłem według właściwych zasad i kodeksu? (…) Ten gość był gangsterem (Keefe D). Wygląda, jakby celowo doprowadził do tego, żeby go zamknęli, bo chciał przypisać sobie zasługi za zabicie Tupaca. On sam pcha się do więzienia przez Tupaca. Znaleźli w jego domu coś w rodzaju sanktuarium. Kto zabija człowieka, a później trzyma artykuły na ten temat? A przecież sprzedał wszystkich. Chyba już nie rozumiem tej gry zwanej życiem.
Keefe D od lat mówił o śmierci Tupaca
Fat Joe odnosi się tutaj do Keefe D, którego nazwisko od lat przewijało się w historiach dotyczących strzelaniny w Las Vegas z 1996 roku.
Davis przez lata publicznie wracał do wydarzeń związanych ze śmiercią Tupaca, udzielając wywiadów i opisując swoją wersję wydarzeń. Dziś znajduje się w centrum procesu dotyczącego jednego z najbardziej legendarnych i mrocznych wydarzeń w historii hip-hopu.
Rozszerzony materiał z „GTA VI” pokazał, że Rockstar stawia na rap, a w soundtracku usłyszeliśmy m.in. Lil Wayne’a, Kodak Blacka i Sexyy Red.
Seria „Grand Theft Auto” od dekad jest mocno związana z hip-hopem. Kultowe stacje radiowe, numery największych graczy sceny i całe playlisty budujące klimat miasta stały się jednym ze znaków rozpoznawczych kolejnych odsłon. Wygląda na to, że w „GTA VI” ten kierunek zostanie utrzymany.
W rozszerzonym materiale pokazanym na Netflixie pojawiło się kilka dobrze znanych rapowych numerów. Można było usłyszeć „Pop Bottles” Birdmana i Lil Wayne’a, „Skrilla” Kodak Blacka oraz „Pound Town” Sexyy Red wyprodukowane przez Tay Keitha.
Kodak Black pasuje do świata „GTA VI” idealnie
Obecność Kodak Blacka raczej nikogo nie powinna dziwić. Raper jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych przedstawicieli Florydy ostatniej dekady, a właśnie ten region Stanów Zjednoczonych stanowi inspirację dla świata nowego „Grand Theft Auto”.
Akcja ponownie zabierze graczy do Vice City, fikcyjnego odpowiednika Miami. Wcześniejsze doniesienia wskazywały również na obecność stacji „Dirty South Classics”, która miałaby być ukłonem w stronę południowego rapu z lat 90. i początku XXI wieku.
Jeżeli faktycznie znajdzie się ona w finalnej wersji gry, możliwości są ogromne. Południe USA ma przecież gigantyczny katalog klasyków, a Cash Money i „Pop Bottles” Birdmana oraz Lil Wayne’a idealnie wpisują się w taki klimat.
Z drugiej strony Rockstar ewidentnie nie chce zatrzymać się wyłącznie na nostalgii.
Rockstar’s new GTA VI Extended Look on Netflix revealed more of the music players will hear throughout the game.
— XXL Magazine (@XXL) August 27, 2026
Kodak Black’s “Skrilla,” Birdman and Lil Wayne’s “Pop Bottles” and Sexyy Red and Tay Keith’s “Pound Town” were among the hip-hop songs featured in the in-game… pic.twitter.com/0aabjC4Cjy
Sexyy Red reprezentuje nową generację
„Pound Town” to już zupełnie inna rapowa epoka. Numer Sexyy Red wyprodukowany przez Tay Keitha był jednym z kawałków, które mocno napędziły jej karierę i stały się częścią internetowej popkultury.
Umieszczenie tego kawałka w materiale z „GTA VI” dobrze pokazuje, że muzycznie gra ma być osadzona również we współczesności. Rockstar może więc zestawić klasyki Dirty South z numerami, które młodsza publika ma obecnie na playlistach.
Premiera „GTA VI” została zaplanowana na 19 listopada.
News
Wojtek Gola o kulisach imprez z topowymi raperami
Gola: To, co zrobiła fanka The Weeknda, to „pikuś”.
Wojtek Gola imprezował ze światowymi gwiazdami i zdradził, jak od kuchni wyglądają zamknięte imprezy z topowymi raperami.
Wojtek Gola w podcaście „Bratnie dusze” wrócił wspomnieniami do imprez, na których miał okazję bawić się w towarzystwie celebrytów światowego formatu. Jak przekonuje były współwłaściciel Fame MMA, rzeczywistość za zamkniętymi drzwiami potrafi mocno różnić się od tego, co później widzą fani w social mediach.
– Imprezowałem też z celebrytami rangi światowej i wiesz co? Ludzie nawet by nie pomyśleli, co się dzieje na takich imprezach. (…) To wiesz, to już w ogóle bywa tak, że jak jest raper światowej sławy, to tam jest kolejka dziewczyn. One tylko czekają na swoją kolej – powiedział.
W dalszej części rozmowy Gola nawiązał do głośnej sytuacji związanej z The Weekndem. Chodziło o kobietę, która miała publicznie wykrzykiwać numer swojego pokoju hotelowego, próbując zwrócić uwagę rapera.
– Na przykład ostatnio jakaś laska krzyczała numer pokoju dla The Weeknda chyba. I ludzie: „Jezus, jak ona mogła, jaki w ogóle hardcore”. To jest… Wyjaśnijmy, że to jest pikuś, to jest pikuś. To, co się dzieje, to naprawdę… No, dużo rzeczy się dzieje na świecie. Wiadomo, popularność ma gdzieś tam swoje korzyści. Niektórzy to bardziej, niektórzy mniej wykorzystują.
Gola nie zdradził nazwisk raperów, z którymi imprezował.
Popek znowu pojawił się na łamach tabloidów po bijatyce, w jaką wdał się z jednym z fanów. W sieci pojawił się komentarz, który odsłonił kulisy głośnej dramy.
Czy od Popka kiedykolwiek odklei się piętno afery owczarkowej? Raperowi najwidoczniej nie pomogła zmiana fryzury i upodobnienie się do Ruuda Gullita, bo zwyrodniały wizerunek utrwalił się dość mocno w pamięci przynajmniej części słuchaczy. Dowodem na to jest nagranie z Wrocławia, gdzie w ruch poszły ciosy i duża doza złej energii werbalnej.
🥊W sieci pojawiło się nagranie na którym widać jak Popek uderza młodego chłopaka.
— NA CZASIE (@naczasienews) August 28, 2026
TT: Marcel Masłowski pic.twitter.com/73ihpVtqPu
Jeżeli wierzyć w komentarz, który pojawił się pod głośnym nagraniem, frontman Gangu Albanii został sprowokowany przez natrętnego przechodnia, który podkręcił go zdjęciem psów na telefonie. Raper długo się nie namyślał i wypłacił mu lepa na ogarnięcie. Patrząc na film można dojść do wniosku, że niewiele brakowało, że awantura mogła się skończyć znacznie gorzej, gdyby emocje wzięły trochę bardziej górę.

Malik Montana chce jeszcze mocniej zasypać fanów nową muzyką – zamiast jednego numeru tygodniowo proponuje dwa, ale słuchacze muszą najpierw spełnić jego warunek.
Malik Montana wcześniej zadeklarował, że do końca grudnia będzie regularnie wypuszczał po jednym nowym kawałku tygodniowo. Najwyraźniej tempo nie jest dla niego żadnym problemem, bo teraz raper chce wejść na jeszcze wyższe obroty.
Plan jest prosty: dwa premierowe numery w każdym tygodniu. Pierwszy miałby pojawiać się w środę, a drugi w piątek, tuż przed weekendem. Co więcej, Malik deklaruje, że jest w stanie utrzymać taki harmonogram nie tylko przez kilka miesięcy, ale nawet do końca przyszłego roku.
Nie będzie jednak rozdawał muzyki za darmo pod względem zaangażowania fanów. Raper postawił jasny cel – chce zobaczyć minimum trzy swoje kawałki jednocześnie w TOP10 Spotify. Biorąc pod uwagę jego aktualne wyniki i pozycję wśród najchętniej słuchanych artystów w Polsce, scenariusz wcale nie wygląda abstrakcyjnie.
– Może by tak podbić stawkę i wrzucać co tydzień dwa numery? Jeden co środę, a drugi co piątek? Jak coś mogę tak do końca następnego roku easy, ale potrzebne mi wasze zaangażowanie, żeby realnie miało to sens. Potrzebuję co najmniej 3 numery w top 10 i możemy działać.
Jeśli słuchacze dowiozą wymagane wyniki, Malik może narzucić scenie naprawdę szalone tempo wydawnicze.
-
News3 dni temuFilm z Sentino miał pomóc Tuskowi. Ale coś poszło nie tak
-
News3 dni temuRockstar potwierdził pierwszych raperów w GTA 6
-
News2 dni temuKubańczyk wściekły na Universal. „Wpi****iłem 50 koła w kawałek”
-
News2 dni temuBuczer ma żal do Peji? „Do dziś nie dostaję z tego pieniędzy”
-
News23 godziny temuPiosenka, która zmieniła życie Sokoła, powstała dzięki Rihannie
-
News4 dni temuThe Game: „Wychowałem Boogeymana”. Tak mówi o Kendricku Lamarze
-
News18 godzin temuPopek dostał amoku na ulicy, bo zobaczył zdjęcie psów?
-
News4 dni temuOrlen Narodowy – nowy sponsor i nowa nazwa