News
K2 z nowym singlem. Ostatnia szansa na limitowany preorder
Za tydzień „Autonomia” trafi do regularnej sprzedaży.
Do końca przedsprzedaży „Autonomii” K2 pozostał nieco ponad tydzień, tymczasem w mgnieniu oka topnieje limitowana edycja albumu. Ściśle ograniczone wydanie z niepublikowaną dotąd płytą „Shino Hito Finito” można jeszcze zamówić na MaxFloSklep.pl. Na MaxFloRecTV trafił natomiast numer nawiązujący tytułem do bonusowego krążka
Już w przyszły piątek, 13.12, w regularnej sprzedaży pojawi się 2. pełnoprawny album K2 zatytułowany „Autonomia”. Jeszcze tylko kilka dni potrwa jego pre-order, wraz z którym zgarnąć można: przedpremierowy cyfrowy odsłuch dwupłytowego wydawnictwa, autograf artysty, zniżkę na poprzednią płytę K2 oraz niedostępne nigdy wcześniej limitowane CD „Shino Hito Finito”. Nakład płyty w szybkim tempie zbliża się do końca. Krążek ten to niewątpliwie gratka dla wiernych słuchaczy artysty, szczególnie tych, którzy są z nim od czasu jego działalności undergroundowej. Premierowy numer K2, który właśnie znalazł się w sieci, to wyraźny powrót do „brudnej” stylówki rapera.
Autorem bitu do numeru „Shino Hito Dz***o” jest PawlO, który odpowiada także za wyprodukowanie muzyki do singla „THX”. Wszystkie poprzednie zapowiedzi nadchodzącego wydawnictwa są do sprawdzenia na tej playliście.
„Autonomia” ukaże się 13.12 i dostępna będzie wyłącznie w MaxFloSklepie. Tymczasem album można już przedpremierowo dodać do swojej biblioteki cyfrowej, klikając w ten link.
News
Mata i Taco Hemingway zdominowali PGE Narodowy. Reszta daleko za nimi
Wystarczyło dwóch raperów, żeby przebić wszystkich pozostałych artystów z Narodowego.
W 2026 roku PGE Narodowy gościł czołowe nazwiska światowej i polskiej sceny muzycznej. Jak wynika z najnowszego raportu Instytutu Monitorowania Mediów (IMM), to rodzimi artyści zdominowali dyskusje w mediach społecznościowych. Pierwsze cztery miejsca pod względem zaangażowania należą do Polaków, a zdecydowanymi liderami zestawienia są reprezentanci sceny rapowej, którzy w sieci wygenerowali większy ruch niż międzynarodowe legendy popu, rocka i muzyki klasycznej.
Z analizy IMM wynika, że w 2026 roku uwaga polskich internautów w kontekście koncertów na PGE Narodowym skupiła się przede wszystkim na rodzimych gwiazdach. Zestawienie otwiera Mata – wokół jego koncertu zgromadzono blisko 2,45 mln interakcji (reakcji, komentarzy i udostępnień). Na drugim miejscu znalazł się Taco Hemingway (ponad 1,53 mln). Wyprzedzili oni nie tylko najpopularniejszych polskich artystów popowych – Sanah (ponad 782 tys.) i Dawida Podsiadło (ponad 759 tys.), ale przede wszystkim światowe gwiazdy takie jak Bad Bunny, Pitbull czy The Weeknd.

– Od dłuższego czasu eksperci branży muzycznej i marketingowej wieszczyli, że polski rap osiągnął już swoje maksimum, a bańka popularności wkrótce pęknie. Nasze dane podsumowujące 2026 rok pokazują jednak, że ten gatunek jest w Polsce nadal bezkonkurencyjny – komentuje Tomasz Lubieniecki, Kierownik Działu Raportów Medialnych w IMM.
Liczby mówią same za siebie: Mata i Taco Hemingway uzyskali łącznie niemal 4 miliony interakcji. To więcej niż wszyscy pozostali artyści z zestawienia, w tym Sanah, Podsiadło oraz sześć zagranicznych gwiazd razem wzięci. Rap wciąż najlepiej rezonuje w sieci, potrafi budować wokół siebie potężne zaangażowanie i napędzać organiczne zasięgi w sposób, o którym inne gatunki mogą obecnie tylko pomarzyć – dodaje Tomasz Lubieniecki z IMM.
TikTok i Instagram napędzają stadionowy hype
Analiza platform społecznościowych jednoznacznie wskazuje, gdzie toczą się dziś dyskusje o najważniejszych wydarzeniach muzycznych. Aż 94 proc. całego zaangażowania wygenerowano na platformach opartych na materiałach wideo i zdjęciach.

Powyższe dane pokazują, że środek ciężkości w komunikacji przeniósł się na platformy stawiające na szybki i wizualny przekaz.
– Fani nie chcą już tylko czytać o wydarzeniach – chcą je współtworzyć. Użytkownicy TikToka masowo udostępniali własne nagrania, analizowali outfity artystów, rozkładali na czynniki pierwsze scenografię i komentowali zmiany w setlistach. To napędza wiralowe zasięgi w czasie rzeczywistym – dodaje Tomasz Lubieniecki z IMM.
Maciej Werk, dyrektor Festiwalu Producentów Muzycznych Soundedit, dodaje:
– Uczestnictwo w koncertach organizowanych na stadionach, czy będących częścią wielkich festiwali jest dziś formą spędzania czasu. Dla wielu osób udział w takim wydarzeniu jest czymś więcej niż tylko wyjściem na koncert – to wielkie widowisko, doświadczenie społeczne i możliwość uczestniczenia w wydarzeniu, o którym później mówi się w mainstreamie. Trudno też nie docenić skali i spektakularności koncertów stadionowych.
Z mojej perspektywy nie powinniśmy jednak zapominać, gdzie muzyka naprawdę się zaczyna i gdzie naturalnie się rozwija. Muzyka potrzebuje klubów – tych małych, średnich i większych – oraz niewielkich festiwali i lokalnych wydarzeń kulturalnych. To właśnie tam artysta ma możliwość pierwszego kontaktu z publicznością, sprawdzenia swoich pomysłów, zbudowania własnej tożsamości i przede wszystkim – zdobycia doświadczenia.
Foo Fighters: sukces artystyczny, organizacyjne dyskusje
Szczególnym przypadkiem w tegorocznym zestawieniu był koncert zespołu Foo Fighters. Choć jest legendą rocka, wydarzenie wygenerowało zdecydowanie najmniejsze zaangażowanie w sieci (niecałe 25 tys. interakcji) i odnotowało najniższą frekwencję spośród analizowanych koncertów na PGE Narodowym.
Jak wynika z analizy jakościowej IMM, po wydarzeniu w przestrzeni cyfrowej dominowały dwa wątki. Pierwszy dotyczył samego występu – pod względem muzycznym uczestnicy oceniali koncert bardzo wysoko, chwaląc formę artystów. Drugi wątek skupiał się na decyzjach organizacyjnych. Wielu fanów wskazywało, że problemem nie był zespół, lecz wybór obiektu. W ocenie komentujących Foo Fighters pozostają marką gwarantującą dużą publiczność, ale niekoniecznie taką, która dziś jest w stanie bez trudu wypełnić największy stadion w Polsce.
Jak zauważa Maciej Werk z Soundedit:
– Przypadek Foo Fighters jest ciekawym przykładem tego, że nawet bardzo duża i uznana marka nie zawsze potrzebuje największej możliwej przestrzeni. Jeżeli publiczność wskazuje, że problemem nie był sam koncert, ale wybór obiektu, warto się nad tym zastanowić. Nie każdy artysta i nie każda muzyka potrzebują stadionu, żeby stworzyć ważne i wartościowe wydarzenie.
Dla mnie jako osoby od lat związanej z organizacją wydarzeń muzycznych szczególnie ważne jest więc zachowanie równowagi. Potrzebujemy wielkich koncertów i festiwali, ale równie mocno potrzebujemy małych klubów, lokalnych festiwali i kameralnych wydarzeń. To one budują scenę, publiczność i artystów. Bez tego zaplecza trudno będzie o kolejne pokolenie wykonawców, którzy pewnego dnia rzeczywiście będą gotowi na stadion.
Metodologia badania:
Analizę przeprowadzono na podstawie zaangażowania (reakcje, komentarze, udostępnienia) odbiorców w social mediach w okresie występów, dzień przed i dzień po. Stan interakcji na godz. 10:00, 5 października 2026 r.
News
Tory Lanez żąda 100 mln dolarów. Władze więzienia twierdzą, że sam jest sobie winny
Raper prawie zginął za kratami.
Tory Lanez domaga się 100 milionów dolarów od władz więzienia po ataku nożem. Funkcjonariusze odpierają zarzuty i sugerują, że raper sam przyczynił się do odniesionych obrażeń.
Tory Lanez nie zamierza odpuszczać sprawy brutalnego ataku, do którego doszło w maju 2025 roku. Kanadyjski raper został wówczas ugodzony nożem przez współwięźnia Santino Casio. Teraz walczy o gigantyczne odszkodowanie, ale władze zakładu karnego próbują zrzucić z siebie odpowiedzialność.
7 października do sądu trafiły nowe dokumenty, w których T. Valdez, pełniący obowiązki naczelnika California Correctional Institution w Tehachapi, przedstawił swoją linię obrony. Lanez miał zaakceptować przydzielone mu warunki zakwaterowania, a tym samym świadomie przyjąć związane z nimi ryzyko. Problem w tym, że w dokumentach nie sprecyzowano, na co dokładnie zgodził się raper, kiedy miało to nastąpić i czy został poinformowany o konkretnych zagrożeniach.
Władze więzienia obwiniają rapera
Stanowisko przedstawione przez Valdeza jest wyjątkowo niekorzystne dla artysty. Pozwany przekonuje, że za atak odpowiada przede wszystkim jego bezpośredni sprawca, a nie administracja więzienna. W dokumentach czytamy:
– Umyślne lub przestępcze działanie osoby trzeciej bądź osób trzecich stanowiło niezależną, pośrednią przyczynę obrażeń odniesionych przez Tory’ego Laneza.
To jednak nie wszystko. Władze idą o krok dalej i twierdzą, że sam poszkodowany mógł przyczynić się do sytuacji, w której został zaatakowany.
– Poprzez własne działania, zaniechania i zawinione zachowanie Tory Lanez spowodował powstanie zgłaszanych obrażeń i szkód oraz przyczynił się do ich wystąpienia. Pozwanemu przysługuje immunitet kwalifikowany, ponieważ jego postępowanie było obiektywnie uzasadnione. Nie naruszyło ono żadnych wyraźnie ustanowionych praw konstytucyjnych ani ustawowych Tory’ego Laneza – argumentuje strona pozwana.
To mocna linia obrony, szczególnie że administracja więzienna ma obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa osadzonym.
Napastnik twierdzi, że działał w samoobronie
Prawnicy Laneza przedstawiają zupełnie inną wersję wydarzeń. Ich zdaniem raper padł ofiarą niesprowokowanego ataku, który mógł zakończyć się jego śmiercią. Pełnomocnicy artysty przekonują, że umieszczenie Santino Casio w pobliżu Laneza było poważnym błędem.
– Decyzja o umieszczeniu Casio razem z Petersonem stanowiła zagrożenie, o którym wiedziano lub o którym należało wiedzieć – argumentują prawnicy.
Sam Casio utrzymuje natomiast, że zaatakował w samoobronie. Według jego relacji dotarły do niego plotki o wyznaczeniu nagrody za jego głowę. Miał również nabrać podejrzeń wobec Laneza, ponieważ zauważył w jego kieszeni przedmiot o nietypowo dużych rozmiarach.
Kanadyjczyk został skazany na 10 lat pozbawienia wolności w związku z postrzeleniem Megan Thee Stallion w 2020 roku.
News
W więzieniu Diddy’ego dzieją się grube rzeczy. Seks za kratami i więźniowie na czatach
Strażniczce grozi 15 lat więzienia.
Więzienie FCI Fort Dix, w którym wyrok odsiaduje Diddy, znów znalazło się w centrum skandalu. Jedna ze strażniczek przyznała się do kontaktów seksualnych z osadzonym, a na jaw wychodzą kolejne szczegóły dotyczące tego, co dzieje się za murami placówki.
FCI Fort Dix ma coraz większy problem z reputacją. Niedawno głośno było o rzekomych przywilejach, z których miał korzystać Diddy, a teraz amerykańskie służby ujawniły kolejną aferę. Tym razem chodzi o 27-letnią funkcjonariuszkę więzienną Jordan Pensak, która przyznała się do przestępstwa seksualnego wobec jednego z osadzonych.
Jak poinformował prokurator federalny Robert Frazer, kobieta przyznała się do winy przed sądem federalnym w Camden. Wyrok ma usłyszeć 10 lutego 2027 roku. Grozi jej nawet 15 lat więzienia oraz grzywna w wysokości 250 tysięcy dolarów.
Według ustaleń śledczych Pensak utrzymywała intymną relację z więźniem, a w styczniu 2026 roku doszło między nimi do kontaktu seksualnego. Para miała również wymieniać się wiadomościami i zdjęciami o charakterze erotycznym, korzystając z telefonów komórkowych, których posiadanie na terenie zakładu karnego jest zabronione.
To jednak nie koniec. Strażniczka miała przyznawać się do tej relacji w prywatnych wiadomościach, również kierowanych do rodziny osadzonego. Sugerowała nawet, że mogła zajść z nim w ciążę.
Portal AllHipHop informuje ponadto, że kobieta i więzień mieli płacić innym osadzonym za pilnowanie otoczenia podczas swoich spotkań. Innymi słowy, za więziennymi murami miał funkcjonować układ, w którym część skazanych pomagała ukrywać kontakty strażniczki z jednym z więźniów.
Sprawa nie ma bezpośredniego związku z Diddym, ale pojawia się w wyjątkowo niewygodnym momencie dla władz FCI Fort Dix. W ostatnim czasie założyciel Bad Boy Records sam znalazł się pod lupą w związku z doniesieniami o łamaniu więziennego regulaminu.
Według medialnych informacji Diddy miał korzystać z nielegalnego telefonu, płacić innym więźniom za masaże, a nawet zlecać im przygotowywanie posiłków. Pojawiły się również doniesienia o umieszczeniu rapowego magnata w izolatce, choć nie wiadomo, czy miało to związek z niedozwolonymi przedmiotami, czy wcześniejszymi konfliktami między osadzonymi.
W międzyczasie zmienił się także przewidywany termin wyjścia Combsa na wolność. Zamiast 21 stycznia 2028 roku w dokumentach pojawiła się data 2 marca 2028 roku.
News
Skolim może „kupić sobie raperów”. Teraz ujawnił, czy któryś miał do niego pretensje
Skolim nie cofa swoich słów.
Skolim przechwalał się, że stać go na kupienie warszawskich raperów, a teraz zdradził, czy któryś z nich miał odwagę się do niego odezwać.
Kilka dni temu Skolim uderzył w warszawskie środowisko rapowe, zarzucając niektórym artystom pozerstwo i życie na pokaz. Gwiazdor disco latino przekonywał, że jego majątek jest tak duży, że mógłby kupić wszystkich stołecznych raperów naraz.
– Uważam, że wśród artystów, wśród tych warszawskich pozerów, mógłbym ich wszystkich kupić naraz. Tych raperów, którzy wynajmują na przykład fury czy coś, mogę ich kupić wszystkich – powiedział Skolim w rozmowie z Kozaczkiem.
Takie słowa mogły zaboleć niejednego rapera, zwłaszcza że Skolim nie wymienił żadnych ksywek. Dziennikarka postanowiła więc wrócić do tematu i po kilku dniach zapytała, czy któryś z przedstawicieli rapowej sceny zgłosił się do niego z pretensjami.
– Oni wszyscy się ze mną zgadzają. Mówią, że mówię bardzo dobrze – stwierdził.
Skolim nie zamierza udawać skromnego. Uważa, że skoro dorobił się ogromnych pieniędzy, nie ma powodu, żeby ukrywać swój majątek.
– Pytasz mnie, co mogę sobie kupić. Miałem okłamać ludzi, że mogę sobie kupić rower górski? No przecież bym okłamał. Jestem na takim poziomie, że nie muszę kłamać.
Czy rzeczywiście wszyscy przyznają Skolimowi rację, czy po prostu nikt nie zamierza wdawać się z nim w dyskusję o stanie konta? Być może przy okazji jakichś wywiadów ten temat znów zostanie poruszony i dostaniemy odpowiedź.
News
Krychowiak z najszybszym rapowym debiutem na Narodowym. Wystarczyły mu dwa dni
Najszybsza kariera w polskim rapie?
Grzegorz Krychowiak dopiero zaczął rapować, a już po dwóch dniach od premiery pierwszego kawałka wystąpił na PGE Narodowym.
Takiego wejścia na rapową scenę jeszcze nie widzieliśmy. Podczas gdy wielu raperów latami walczy o możliwość zagrania na największych obiektach w Polsce, Grzegorz Krychowiak potrzebował zaledwie dwóch dni od wydania debiutanckiego numeru, żeby stanąć na scenie PGE Narodowego.
10 października były reprezentant Polski wystąpił podczas imprezy „Roztańczony PGE Narodowy”, gdzie wykonał swój pierwszy rapowy kawałek „Druga Połowa”. Numer powstał przy wsparciu Canal+ i Quebonafide, który osobiście uczył byłego piłkarza rapowego fachu.
Co ciekawe, pojawiają się zarzuty, że cały tekst napisał mu Krętacz z Ciechanowa. Mimo to, zarówno sam kawałek, jak i występ Krychowiaka na Narodowym spotkały się z pozytywnym odbiorem.
-
News4 dni temuKaczor BRS pobity i skopany w Przemyślu. Stare wideo wróciło do sieci
-
News1 dzień temuWidzieliśmy film o Tede jako jedni z pierwszych. Za chwilę światowa premiera
-
News3 dni temuHip-Hop Kemp wraca w 2027. Nowe otwarcie po kompromitacji – oświadczenie
-
News2 dni temuSentino ujawnił swoją stawkę za 10 minutowy koncert na Narodowym
-
News2 dni temuSkolim o warszawskich raperach: „Mógłbym ich wszystkich kupić naraz”
-
News19 godzin temuPijany Sentino skonfrontował się z Truemanem po koncercie na Narodowym
-
News2 dni temuDomowe piekarniki bez szans na wydobycie pełnego potencjału pizzy Książula?
-
teledysk3 dni temuTak rapuje Grzegorz Krychowiak. Nauczył go Quebonafide