Sprawdź nas też tutaj

News

Malik Montana zmienia zdanie na temat boxów. Będzie rekompensata

Fani zrównali preorderowe boxy rapera z ziemią.

Opublikowany

 

Malik Montana zaliczył wpadkę wizerunkową, na której bądź co bądź zarobił poważne pieniądze. Randomowe i nikomu niepotrzebne gadżety za 450 zł nie spodobały się fanom. Raper próbował na początku bronić swoich boxów, ale w końcu poległ, przyznając rację słuchaczom.

Malik: „Box został wykonany w Niemczech”

Przedmioty, które znalazły się w boxach Malika Montany pachną najtańszą tandetą, a ich jakość wykonania jest na poziomie ogrodowego krasnala, chociaż początkowo raper próbował przekonywać fanów, że jest inaczej.

– Ci, którzy nie są zadowolenia z wykonania preorderów – zwróćcie je, nie ma problemu. Czekam na tych, którzy przyjdą w środę na imprezę ze mną i wtedy będziemy dalej gadać o AliExpress i takich rzeczach. Box został wykonany w Niemczech i wszystkie rzeczy, które tam są, zostały wykonane w Polsce albo w Niemczech i nie ma to nic wspólnego z żadnym AliExpress. Najprawdopodobniej przepłaciłem, ale w dbałości o takie detale jak wykonanie boksu… nie chcę mówić, jakie pieniądze zapłaciłem. Kto nie chce, niech oddaje, ale nie płaczcie do mnie po środzie. Nie chcę was. Nie chcę takich chorągiewek. Tacy są mi niepotrzebni. Jesteście ze mną albo nie – mówił.

Będzie rekompensata

Szef GM2L zderzył się z tak ogromną ścianą krytyki, że zdecydował się zmienić zdanie i przyznać rację słuchaczom. – Mimo tego, że nie piłem na własnych urodzinach, wstałem z kacem. Zamiast świętować premierę swojej 2-letniej pracy nad płytą i celebrować urodziny, to siedzę i k*rwa czytam te zj*bane komentarze odnośnie tych boxów preorderowych. Jestem zły, co najmniej tak jak Wy, bo miała być zaj*bista akcja wizerunkowa a wyszło tak, jak wyszło. Zaufałem ludziom, którzy mnie zawiedli i teraz po prostu muszę to wziąć na klatę, jak facet. Przez 8 lat mojej działalności nie zdarzyło mi się mieć jakiejś większej wpadki. Komentarze hejterskie – wyj*bane mam na Was. Wręcz przeciwnie, bawicie mnie. Do moich fanów – dajcie mi parę dni, odkręcimy to jakoś tak, żeby było z nawiązką i zrekompensujemy Wasze rozczarowanie. Dostaniecie wszyscy na początku tygodnia mailowo szczegóły, co dalej, co chcemy Wam zaproponować – poinformował.

Trudno sobie wyobrazić, żeby Malik nie wiedział, co znajdzie się w preorderowych boxach. Tym bardziej, że sam przekonywał, że wszystkie przedmioty pasują mu do… koncepcji płyty. Z pewnością wszystkie gadżety przeszły przez jego ręce i nie miał on co do nich żadnych zastrzeżeń. Prawdopdoobnie wyszedł z przekonania, że jakoś to będzie. Dlatego też na żadnym etapie sprzedaży nie ujawniono, jakie gadżety znajdą się w środku boxa, żeby zwiększyć ich sprzedaż. Gdyby fani wiedzieli, że w boxie za 450 zł znajdą kadzidełko, lampkę, świeczkę i pałszcz przeciwdeszczowy, to pewnie raperowi nie udałoby się wyprzedać nakładu. Zabieg marketingowy udał się więc w połowie. Malik Montana z pewnością dobrze zarobił, ale stracił wizerunkowo. Całe szczęście dla rapera, fani są jak wyborcy, nie są pamiętliwi.

 

News

Peja o Tede po 17 latach beefu: „Nie ma pogodzenia. Jest zawieszenie broni”

„My musimy od siebie odpocząć”.

Opublikowany

 

tede peja

Peja zdradził kulisy pierwszej rozmowy z Tede od 17 lat i jasno zaznaczył: między nimi nie ma zgody ani przyjaźni, jest tylko zawieszenie broni.

Beef Tedego i Peji wybuchł w 2009 roku i przez kolejne lata był jednym z najgłośniejszych konfliktów w historii polskiego rapu. Wszystko zmieniło się 26 września 2026 roku podczas streama Łatwoganga, kiedy Tede zadzwonił do Rycha.

Była to ich pierwsza bezpośrednia rozmowa od 17 lat. Raperzy ustalili wtedy zawieszenie broni i zadeklarowali, że nie zamierzają dalej ciągnąć konfliktu.

Teraz Peja wrócił do tamtej sytuacji w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim. I okazuje się, że telefon od Tedego kosztował go znacznie więcej emocjonalnie, niż mogło się wydawać po samym streamie.

Peja: „To było postawienie mnie pod ścianą”

Poznański raper przyznał, że cała sytuacja nie była dla niego zwykłym pojednawczym gestem. Czuł, że ze względu na charakter akcji nie miał zbyt wielkiego pola manewru.

– To było wymuszone kontekstem. Tede przyszedł, a ja miałem do wyboru: posłać go na drzewo, nie odebrać telefonu lub zgodzić się ze względu na tę zbiórkę. To było postawienie mnie pod ścianą i wymagało podjęcia trudnej decyzji, zwłaszcza że Tede jeszcze chwilę przed tą akcją wypowiadał się o mnie w sposób predysponujący go do zostania moim ziomalem. Wprost mówił, że mnie nienawidzi, że jestem złym człowiekiem. Takie rzeczy się pamięta. Dostałem najtrudniejsze zadanie. Robert Lewandowski robił six-seven i nie musiał się godzić na wizji przy 20 mln Polaków ze swoim byłym managerem Czarkiem Kucharskim. Ciekawe, czy tam zabrakło jaj, żeby poprosić Lewego „słuchaj, pogodzimy cię”. Ciekawe, co by Lewy zrobił.

Peja nie ukrywa, że przez lata słyszał ze strony Tedego wiele rzeczy, które mocno zapadły mu w pamięć.

„Moralnie też oceniałem go nisko”

Rychu przyznał, że cała sytuacja była dla niego również testem charakteru i tego, jak radzi sobie z emocjami.

– Kosztowało mnie to bardzo dużo wewnętrznej równowagi i decyzji. To też był sprawdzian mojego trzeźwienia. Bo to nie chodzi o to, że ktoś wyciąga do mnie rękę. Przychodzi kolo, którego naprawdę nie lubię. Nie ma tu mowy o nienawiści, w tych uczuciach do niego jestem generalnie wyzerowany. On dla mnie nie istniał i żadna z jego wypowiedzi przy każdym singlu, płycie, w Kanale Zero – gdzie tego nie sprawdzałem, ale wiedziałem jaką robotę robi – nauczyłem się z tym żyć. To była wielka próba charakteru, że nie wychodziłem do tej samej rzeki. Zamknąłem to na „Czarnym Wrześniu” i nie reagowałem na różne rzeczy. Wysłuchiwałem dużo niedobrych rzeczy i moralnie też oceniałem go nisko. Potrafił też mnie wkurwić niejednokrotnie, ale zrobiłem z tym porządek. Nie możesz być uzależniony od czyjejś opinii. To był mój poligon. To nie tylko opinia internetowego anonima. To również opinia Jacka Granieckiego, który lubował się w tym skubaniu i szczypaniu.

Peja jasno: „Nie ma pogodzenia”

Jeżeli ktoś po streamie uznał, że Peja i Tede zostali kumplami, Rychu szybko studzi takie interpretacje.

– Powiem wprost. Nie ma pogodzenia, jest zawieszenie broni, o które on wystąpił (…) Może sam Tede się teraz dowie, na czym sytuacja się opiera, ale też sam zadeklarował, że my nie musimy się przyjaźnić. I mi jest nadal do niego dalej niż bliżej.

Raper podkreślił też, że zdecydował się odebrać telefon przede wszystkim ze względu na charakter całej akcji.

– Wyszedłem z tej sytuacji z twarzą, bo nie wypiąłem się na akcję. Odbyło się to moim kosztem, ale wziąłem to na klatę. Powiedziałem parę rzeczy i nie próbowałem się targować pod warunkiem, że mnie przeprosi albo wpłaci bańkę na dzieci. Warto było to zrobić, żeby zobaczyć wzruszenie i dumę mojej żony. Nie widziałem, że dla niej to jest tak emocjonalne i tak ważne. Zdałem sobie sprawę, że ludzie obok też potrafią odczuwać i cierpieć z różnego powodu.

„Córka krzyczy: Tato, on dzwoni”

Peja zdradził także, jak wyglądały ostatnie minuty przed telefonem. Nie było żadnego przygotowanego scenariusza ani ustalania tego, co powinien powiedzieć.

– Ja powiedziałem w tej rozmowie z Łatwogangiem, że tą broń dawno temu zawiesiłem. On grywał koncerty w Poznaniu, nikt go nie ganiał, nikt nic nie nagrywał i nawet nie odpowiadałem na te jego przytyki. Jest to naprawdę trudne zrobić coś takiego po tylu latach i to na wizji. Nawet nie miałem czasu ustalić jakiejkolwiek taktyki. Mieliśmy 3 minuty. Córka krzyczy „Tato, on dzwoni”, a ja mówię: „Jest 2 minuty po, zbiórka powinna być zamknięta”. A on dzwoni. I zrobiłem tak, jak zrobiłem. Ludzie nie daliby mi spokoju. Akcja była 10 dni, a ja byłem oznaczamy od pierwszego dnia. Jak gdzieś wyjeżdżałem, to wyłączyłem oznaczenia, bo wszędzie latało „Łatwogang, Tede, odbierz, zarapuj, przytul się”.

Peja o Tede: „Widocznie też tego potrzebował”

Mimo wszystkich gorzkich słów Rychu przyznaje, że po rozmowie dało się zauważyć, że również z Tedego zeszło sporo ciężaru.

– Widocznie Tede też tego potrzebował. Powiedział później wieczorem, że się cieszy widać, że też z niego zeszło. Jak będziemy grać koncert, na pewno nie będę na niego krzywo patrzył i na pewno go nie opluję.

Na koniec Bogdan Rymanowski zapytał Peję wprost, czy przy kolejnym spotkaniu poda Tedemu rękę. – Pomidor – odparł. – Zostawmy coś na potem – zakończył.

Czytaj dalej

News

Nas i burmistrz Nowego Jorku mają plan. Chcą odzyskać hip-hop

„Hip-hop pokazuje dokładnie, jak wygląda twoje miasto”.

Opublikowany

 

nas burmistrz ny

Nas i burmistrz Nowego Jorku Zohran Mamdani przekonują, że samo miano kolebki hip-hopu już nie wystarczy – miasto musi stworzyć warunki dla kolejnego pokolenia artystów.

Nowy Jork na zawsze pozostanie miejscem narodzin hip-hopu, ale Nas i Zohran Mamdani patrzą znacznie dalej niż na historię kultury. W nowym krótkim dokumencie spotkali się w pobliżu Queensbridge Houses i porozmawiali o tym, co zrobić, żeby miasto ponownie znalazło się w centrum rapowej mapy.

– Nie możemy zadowolić się tym, że Nowy Jork jest po prostu miejscem narodzin hip-hopu. Chcemy, żeby nadal był jego domem – powiedział burmistrz w rozmowie z „Billboardem”.

Mamdani zwrócił uwagę na rosnące koszty życia. Jego zdaniem miasto nie może dopuścić do sytuacji, w której „sztuka stanie się dobrem luksusowym”. Historia i legendarne miejscówki to jedno, ale kultura nie będzie żyła wyłącznie wspomnieniami.

Nas: „Hip-hop odsłania prawdę”

Nas spojrzał na sprawę z perspektywy człowieka, który wychował się w Queensbridge i obserwował Nowy Jork z poziomu ulicy. Według rapera właśnie na tym od początku polegała siła hip-hopu.

– Hip-hop odsłania prawdę. Hip-hop pokazuje dokładnie, jak wygląda twoje miasto, jak brzmi i jakie jest w odczuciu – powiedział.

Raper przypomniał, że ta muzyka była głosem ludzi, których codzienność często pozostawała poza zainteresowaniem reszty społeczeństwa. Rap pokazywał światu realia nowojorskich dzielnic, a jednocześnie pozwalał mieszkańcom głośno domagać się zmian.

Nowy Jork nie może żyć tylko legendą

Sedno rozmowy Nasa i Mamdaniego sprowadza się do przyszłości. Nowy Jork może stawiać kolejne pomniki hip-hopowi, organizować wystawy i przypominać, że wszystko zaczęło się właśnie tutaj. To jednak za mało, jeśli młodzi twórcy nie będą mieli warunków, żeby zostać w mieście i rozwijać swoją muzykę.

Z takim podejściem łączy się również otwarta w tym miesiącu Bronx School of Hip Hop, gdzie elementy kultury hip-hopowej zostały włączone do programu nauczania. Mamdani odwiedził szkołę, a jej uczniowie pojawiają się w dokumencie jako symbol generacji, która ma pisać kolejny rozdział tej historii.

Czytaj dalej

News

Weteran Legii Cudzoziemskiej kwestionuje biografię Kaktusa

„Kompromitująca postawa”.

Opublikowany

 

kaktus

Na ciężką próbę zostali wystawieni wszyscy fani Kaktusa. Stało się to za sprawca głośnego filmu kapitana w stanie spoczynku, Leszka Michalika. Weteran Legii Cudzoziemskiej twierdzi, że biografia pisarza, który koleguje się z wieloma raperami, została zmyślona.

Ofiara pomówień czy własnej mitomanii? Wokół autora „Najemnika śmierci” zebrały się poważne oskarżenia, godzące w jego wiarygodność. Wszystko za sprawą filmu zamieszczonego na kanale „Stowarzyszenia byłych żołnierzy i przyjaciół Legii Cudzoziemskiej w Polsce”, który w całości poświęcono postaciom Kaktusa i Jacka Murańskiego. 

Autor nagrania, kapitan Leszek Michalik, przekazał, iż wymienione wyżej osoby nigdy nie należały do tej formacji i ich wspomnienia ze służby najemniczej są jedynie wytworami wyobraźni. – Oburzające jest w tym to, że ani jeden, ani drugi, nie służyli, ani nie kandydowali do francuskiej Legii Cudzoziemskiej, a ich wypowiedzi i kompromitująca postawa, uderzają negatywnie w środowisko żołnierzy Legii Cudzoziemskiej i ośmiesza faktyczny stan rzeczy – przekazał weteran.

Pod postem w komentarzu można zobaczyć wypowiedź internauty, który twierdzi, że Kaktus opowiadał o służbie w Rwandzie w czasie wojny domowej, podczas odsiadywania wieloletniego wyroku. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że gdyby powyższe nagranie pojawiło się kilkanaście miesięcy wcześniej, zmieniłoby bieg historii – Donald Tusk nie powołałby się na postać Jacka Murańskiego, co przesądziło o wyniku wyborów prezydenckich.

Czytaj dalej

News

Penx z Patokalipsy wraca z nową płytą. Najpierw chce, żeby fani przerobili jego zdjęcie

Jest też jedna przykra wiadomość.

Opublikowany

 

Przez

penx kudel
fot. @poduszka

Penx z Patokalipsy wraca z nowym materiałem. Raper zapowiedział album z Kudlem, a przed pierwszym singlem rozkręca konkurs dla fanów.

Penx otwiera nowy rozdział. Raper związany z Patokalipsą poinformował, że jego poprzedni fanpage został skasowany, a wielomiesięczne próby odzyskania strony nie przyniosły efektu. Zamiast dalej walczyć z platformą, zakłada nowy profil i zapowiada premierę.

– Witam na moim nowym fanpage. Poprzedni mi skasowano/zawieszono i po wielu miesiącach użerania się, dalej nie wiem dlaczego. Nie ma jednak czasu na głupoty, bo zaraz wydajemy nowy album! PENX / KUDEL – pierwszy singiel wraz z preorderem już wkrótce! – poinformował.

Na samej zapowiedzi płyty się nie skończyło. Penx postanowił wykorzystać fakt, że jego zdjęcia od dawna krążą po sieci w różnych przeróbkach. Tym razem chce zrobić z tego oficjalny konkurs.

– Przerabiacie moje zdjęcia na śmieszne obrazki od dawna i zazwyczaj jest dobra beka, więc ogłaszam konkurs na najlepszą przeróbkę w AI – wrzucajcie swoje prace w komentarze, wysyłajcie na priv, oznaczajcie w postach i na story. Najlepsze na bieżąco będziemy wrzucać tutaj, a autorowi / autorce najciekawszej lub najśmieszniejszej wyślę nową płytę! Pośmiejmy się trochę przed pierwszym singlem! – dodał.

Czytaj dalej

News

Smolasty wycieńczony na koncercie, słaniał się na nogach – wydał oświadczenie

„To jest moja wina”.

Opublikowany

 

Przez

smolasty

Po niepokojących nagraniach z koncertu Smolasty zabrał głos i przyznał, że ostatnie miesiące mocno go przetyrały. Raper zapowiedział też aż dwa albumy w tym roku.

Nagrania z ostatniego występu Smolastego były niepokojące. Artysta słaniał się na nogach, wygladał na nieobecnego. Oczywiście pojawiły się spekulacje, że to stan po używkach.

Smolasty długo nie komentował tego, co wydarzyło się na scenie. Teraz przerwał milczenie i opublikował szczere oświadczenie:

– To nie jest kolejny trailer Marvela, gdzie wszystko jest kolorowo i pięknie. Powiem Wam prosto z serducha. Ostatnie miesiące mocno mnie przetyrały. Jest to oczywiście moja wina, biorę to wszystko na klatę. Nikogo za to nie winię. Wziąłem sobie znów za dużo na barki.

W dalszej części nagrania artysta opowiedział o wychodzeniu z kryzysu.

– Najważniejsze dla mnie jest to, że po raz kolejny wstaję z kolan i dla mnie to już jest w jakimś sensie zwycięstwo. Robię to dla siebie, robię to dla rodziny, robię to dla Was. Jeśli macie jakiś podobny problem, bo jest to choroba emocji… Jednak mimo tego dziadostwa, które jest tylko katalizatorem tego wszystkiego, to jestem z Wami naprawdę całym sercem.

Na tym jednak nie koniec. Smolasty chce odpowiedzieć muzyką i po trzech latach bez pełnoprawnego albumu zapowiedział potężną ofensywę wydawniczą.

– Wydaje mi się, że mała, a nawet duża rekompensata wam się należy po tych trzech latach bez albumu żadnego. Więc w tym roku wydaję dwa albumy. Kocham Was najmocniej na świecie, bo jesteście ze mną i jak jestem na górze, i jak jestem na dole. Jesteście niezmiennie ze mną. No i teraz, co? Czyny, a nie słowa. A ja lecę dosłownie robić nową muzę.

Czytaj dalej

Popularne

Copyright © Łukasz Kazek dla GlamRap.pl 2011-2026.
(Ta strona może używać Cookies, przeglądanie jej to zgoda na ich używanie.)

error: