News
O.S.T.R. zagrał dla 12000 fanów
Na scenie pojawili się także Paluch, Tede, Kali czy Sarius.
W sobotę 9 kwietnia w łódzkiej Atlas Arenie odbył się wyjątkowy koncert O.S.T.R. sygnowany hasłem „120 minut z życia”. Atlas Arena wypełniła się do ostatniego miejsca gromadząc tego wieczoru 12 tysięcy ludzi.
Impreza rozpoczęła się o ok godziny 20:30 od supportu w postaci trzech uczestników akcji Coca-Cola Zero Cukru Asfalt NEXT. Byli to Eliasz, LUCK7 i DŻEJ. Koncert główny rozpoczął się o godzinie 21:00 i trwał ponad trzy i pół godziny. Na scenie zameldowali się obok O.S.T.R.: Afront, Grubson, Hades, Sarius, Paluch, Tede, Green oraz Kali. Każdy z gości wykonał razem z Ostrym ich wspólny numer, w większości były to pierwsze wykonania tych utworów na żywo!
Tego wieczoru fani usłyszeli około 70 utworów przekrojowego materiału z bogatej dyskografii rapera. Koncert zakończył się kilkanaście minut przed godziną 1 w nocy.
News
Kaz Bałagane odpowiedział czy żałuje współpracy z Belmondo
Miedzy raperami jest sporo złej krwi.
Mimo ostrego konfliktu z Belmondo, Kaz Bałagane nie żałuje ich wspólnych numerów.
Kaz Bałagane zrobił Q&A, podczas którego fani mogli zapytać go o stare konflikty, muzykę i wydarzenia z jego kariery. Jeden z obserwujących wrócił do tematu Belmondo i zapytał wprost, czy Kazek żałuje współpracy z raperem.
Odpowiedź Bałagane była wyjątkowo krótka:
– Nie.
Kaz i Belmondziak mają za sobą wspólny etap, który mocno zapisał się w historii polskiego rapu. Artyści nagrali razem m.in. „Musze To Mieć” oraz „Do następnego”, a ich twórczość miała duży wpływ na brzmienie i język nowej fali na polskiej scenie.

Ich relacje od dawna nie wyglądają jednak tak jak kiedyś. W sierpniu ponownie zrobiło się o nich głośno za sprawą wypowiedzi Kaza Bałagane. Raper skrytykował Belmondo i zarzucił mu brak samodzielności przy pisaniu tekstów.
Belmondo nie zostawił tych słów bez odpowiedzi. Ostro zaprzeczył wersji Kaza i bronił swojego autorstwa kultowych wersów oraz haseł, z którymi przez lata był kojarzony.
News
Żabson: „Dwa lata temu ludzie mówili, że się skończyłem”
Dzisiaj raper uważa, że jest w najlepszym momencie swojej kariery.
Żabson uważa, że właśnie przeżywa najlepszy okres w swojej karierze, choć jeszcze dwa lata temu wielu skreślało go muzycznie.
Żabson jest obecnie na mocnej fali i sam przyznaje, że jego kariera jeszcze nigdy nie wyglądała tak dobrze. Raper pamięta jednak moment, kiedy sytuacja była zupełnie odwrotna, a część słuchaczy twierdziła, że muzycznie już się nie podniesie.
– Odwróciły się karty i wiatr wieje mi teraz w żagle. Ja jednak nauczyłem się już, że kiedyś znów przyjdzie moment, w którym wiatr będzie wiał w przeciwną stronę, a potem znowu w żagle. Takie jest życie i nigdy nie ma stabilności w nieskończoność – przyznał w rozmowie dla RMF Maxx.
Żabson nie zamierza jednak zachłysnąć się obecną popularnością. Szczególnie że dobrze pamięta, jak wyglądała jego sytuacja zaledwie dwa lata temu.
– Uczę się też tego, żeby się nie zachłysnąć tym momentem, że teraz mnie wszyscy gloryfikują. A dwa lata temu miałem bardzo słabą sytuację, bo ludzie byli do mnie nastawieni negatywnie i nie wierzyli, że muzycznie się odkuję i moja kariera się skończyła. Dzisiaj ci sami ludzie być może piszą o mnie „GOAT”.
Dzisiaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Żabson ponownie jest jednym z najmocniejszych nazwisk na polskiej scenie, a sam określa obecny okres jako najlepszy moment swojej kariery. Jednocześnie zdaje sobie sprawę, że w rapie pozycja potrafi zmienić się bardzo szybko.
News
Master P pomógł Michaelowi Jacksonowi wydostać się z Nowego Jorku po 11 września
„Stary, jak zdobyłeś autobus?”.
Master P ujawnił, że po zamachach z 11 września 2001 roku pomógł Michaelowi Jacksonowi załatwić autobus, którym gwiazdor mógł opuścić Nowy Jork.
Michael Jackson zadzwonił do Mastera P
Master P wrócił do historii sprzed 25 lat. Szef No Limit Records w podcaście „Funky Friday” Cama Newtona opowiedział o kulisach swojego spotkania z Michaelem Jacksonem i sytuacji, która wydarzyła się tuż po atakach na World Trade Center.
Kilka dni przed zamachami młody Lil Romeo wystąpił podczas jubileuszowego koncertu z okazji 30-lecia solowej kariery Jacksona w Nowym Jorku. Wykonał wtedy połączenie numerów „My Baby” i „I Want You Back”. Pierwszy z nich wykorzystywał sample z klasyka The Jackson 5.
Po 11 września sytuacja w mieście zmieniła się jednak diametralnie. Loty zostały wstrzymane, a Master P musiał kombinować, jak wrócić do domu. Postawił na transport drogowy. Jak się okazało, z podobnym problemem mierzył się sam Michael Jackson.
– Musiałem wynająć autobus, żeby wrócić do domu, bo samoloty już nie latały. Pokazałem nawet Mike’owi, jak to załatwić. Mike powiedział: 'Stary, jak zdobyłeś autobus?’. Powiedziałem: 'Stary, zadzwoń pod ten numer’ i załatwiłem mu autobus, żeby mógł wrócić do domu.
Prawnik Michaela Jacksona pomógł Masterowi P w biznesie
Relacja między Masterem P a otoczeniem Króla Popu nie ograniczała się do tej jednej historii. Założyciel No Limit Records wspomniał również początki swojej kariery i czasy, kiedy prowadził sklep muzyczny.
P nawiązał wtedy kontakt z prawnikiem Jacksona. Jak wspomina, zapłacił mu 25 tysięcy dolarów, a w zamian dostał cenną lekcję dotyczącą biznesu muzycznego i umów dystrybucyjnych.
– Kiedy dałem jego prawnikowi 25 tysięcy dolarów, powiedział mi, że jedyną umową, jaką możesz dostać lepszą niż Michael, jest umowa dystrybucyjna 85/15, ale będziesz potrzebował 200 tysięcy dolarów na marketing.
Według Mastera P prawnik pomógł także Jacksonowi wynegocjować 22-procentowy udział ze sprzedaży.
Lil Romeo miał ogromne szczęście 11 września
Po latach Romeo ujawnił jeszcze bardziej niepokojący fragment tej historii. Raper przekazał, że 11 września miał pojawić się w World Trade Center na wywiadzie i sesji zdjęciowej. Ostatecznie do spotkania nie doszło.
– Wyprzedany Madison Square Garden i Michael Jackson na widowni były jak sen. Miałem 11 lat i po raz pierwszy byłem w Nowym Jorku, a następnego dnia wydarzył się prawdziwy koszmar. Modlę się za każdego, kto tam był lub został dotknięty wydarzeniami z 11 września. To mógł być ostatni występ i publiczny moment mój oraz mojego ojca, Mastera P.
News
Opał miał 16 lat, kiedy zadzwonił do niego Słoń
Raper ujawnił, jak trafił do Brain Dead Familii.
Opał wrócił do początków swojej kariery i zdradził, jak jako 16-latek dostał telefon od Słonia z propozycją dołączenia do Brain Dead Familii.
Opał jest dziś najmocniej związany z własnym labelem VOODOO PEOPLE, ale zanim poszedł na swoje, przewinął się przez kilka wytwórni. Pierwszą z nich była Brain Dead Familia, do której trafił jeszcze jako nastolatek.
W rozmowie z Numerem Razem w Czwórce raper przypomniał moment, który mocno zapisał mu się w pamięci. Miał wtedy zaledwie 16 lat i siedział przed komputerem, kiedy niespodziewanie zadzwonił do niego Słoń.
– To jest też ciekawa historia, że pierwsza wytwórnia, w której byłem, to Brain Dead Familia. Pamiętam to jak dziś, miałem 16 lat, grałem na komputerze i zadzwonił do mnie Wojtek (Słoń) i powiedział: „robisz doj*baną muzę i chcę, żebyś dołączył do mojej wytwórni”.
Dla młodego rapera taki telefon był ogromnym wydarzeniem. Opał do dziś pamięta emocje, które towarzyszyły mu po usłyszeniu propozycji od Słonia. – Wyobrażasz sobie co to było dla takiego 16-latka? – dodał.
News
Karetka zabrała z ulicy dziennikarza, który miał dramę z Januszem Walczukiem
„Muszę odpoczywać, bo średnio czuję się fizycznie i psychicznie”.
O dużym szczęściu może mówić Marcin Dobski, którego fani rapu kojarzą ze spiny z Januszem Walczakiem w 2022 roku. Dziennikarz potrzebował pilnej pomocy medycznej po zamieszczeniu niepokojącego nagrania na social mediach.
O tym, że świat na naszych oczach zmienia się w błyskawicznym tempie, nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Jednym z nowych symboli obecnej rzeczywistości stało się zjawisko interwencji lekarskich po publikacji alarmujących nagrań w sieci. Rapowym trendsetterem takich zachowań jest Belmondziak, którego służby wielokrotnie ratowały z tarapatów po zbyt intensywnych melanżach.
Czy jego ścieżką poszedł kilka dni temu Marcin Dobski? Fani rapu mogą go kojarzyć z głośnej pyskówki z Januszem Walczukiem, gdzie osią spory stała się stylówka byłego reprezentanta SBM. Dobski zamieścił na X bełkotliwe nagranie z prośbą o pomoc, a brzmiał na tyle niepokojąco, że wiele osób w komentarzach zaczęło się martwić, iż dostał udaru. – Śledzi nas policja, mnóstwo jest przykrywkowców – relacjonował wyraźnie niespokojny. Dziennikarz finalnie trafił do szpitala, z którego dość szybko wyszedł, więc można się tylko domyślać, co nie chodziło o apopleksję.
– Niesamowite ilu dobrych ludzi mam wokół siebie, niezależnie od poglądów, którzy dobrze mi życzą i pomagają. Na razie muszę odpoczywać, bo średnio czuję się fizycznie i psychicznie. Nie zadbałem o siebie tak jak powinienem. Zmieniam to – przekazał optymistycznie po wszystkim.
Marcin Dobski i jego ostatnie dziwne nagranie pic.twitter.com/xN0HMFyHp7
— Kraków żąda przynajmniej Bukaresztu (@KrakowZPB) September 9, 2026
-
News4 dni temuNie żyje Salvador. Poznański raper miał 26 lat
-
News3 dni temuEryk Moczko niemile widziany na Bemowie. Dzielnica zapowiada konsekwencje wobec rapera
-
News1 dzień temuScena rapowa stanęła za Grzegorzem Braunem po dewastacji pomnika UPA
-
teledysk3 dni temuGimpson dissuje Sentino: „Mata rzuci hajsem, a Sentino się wypina”
-
News4 dni temuGwiazda rocka ujawniła prywatną opinię Sokoła o muzyce Skolima
-
News3 dni temuPolsat wygenerował własnego Bedoesa 2115
-
News2 dni temuWac Toja z viralem na globalną skalę. 2,2 mln kreacji na TikToku
-
News1 dzień temuLil Durkowi groziło dożywocie. Został uniewinniony, ale z więzienia nie wyjdzie