News
Oki jak Peja – też chce odwoływać koncerty swojemu rywalowi
Kinny Zimmer ma nie zagrać na festiwalach, na których gra Oki.
Oki w beefie z Kinnym Zimmerem idzie śladami Peji i także ma zamiar odwoływać występy swojemu oponentowi, jak przez lata robił to Rychu Tedemu.
Peja przez lata odwoływał koncerty Tedemu
W jednym z najgłośniejszych i największych beefów w historii polskiego rapu Peja vs Tede, który ciągnie się do dzisiaj – jednym z jego elementów było odwoływanie koncertów. Rychu przez lata nie pozwalał Tedemu wjechać do Poznania i odwoływał mu każdy zabookowany koncert. Od kilku lat TDF bez problemu gra w stolicy Wielkopolski, ale był taki czas, że był to dla niego spory problem. W 2015 roku szef Wielkie Joł zorganizował ciekawą akcję i przywiózł swoich fanów z Poznania autokarami do Warszawy, żeby móc dla nich zagrać.
Oki będzie blokował Kinny’ego Zimmera
W beefie z Kinnym Zimmerem Oki zapowiedział, że zamierza postępować podobnie do Peji i będzie blokował jego występy.
„Jeśli będzie fest, na którym gramy razem, zwijasz kitę. Jak Peja w ’09, bo nie pograsz sobie, bro. Waldi, jak tego słuchasz — albo ja, albo on” – nawinął w dissie na zawodnika SBM.
Oki i Kinny Zimmer na Rap Stacji – czy będzie blokada?
Wersy Okiego będą mogły być szybko zweryfikowane podczas tegorocznej Rap Stacji. Obaj raperzy zostali ogłoszeni w line-upie. Wersy: „Waldi, jak tego słuchasz — albo ja, albo on” – odnoszą się do organizatora tego festiwalu, Waldemara Nowackiego, któremu Jeżyk daje ultimatum, że jeżeli zagra Kinny, to on się nie pojawi.

Branża komentuje linie Okiego
Ultimatum Okiego skomentował branżowy serwis FollowRap: – Oki nawijający o zakazywaniu bookowania swojego oponenta, to już jedynie oznaka słabości i jakieś Trampowskie okazywanie „siły”.
Natomiast rapowy profil Iguana dorzucił: – Oki nawija, że Kinny nie będzie grał na tych samych festiwalach co Oki. Tede vs Peja – 2026 kolcowane.
Peja i Tede na jednej scenie
Co ciekawe, Peja i Tede wystąpią 18 kwietnia na jednej scenie w Atlas Arenie. To pierwsza taka sytuacja od wybuchu ich głośnego beefu w 2009 roku. Do tej pory raperzy skutecznie się unikali i dbali o to, żeby nie pojawić się na jednej scenie. Wiele osób myśli, że na koncercie może dojść do pojednania, ale niestety nic takiego nie będzie miało miejsca. Z relacji TDF-a wynika, że na festiwalu prawdopodobnie nawet się nie zobaczą, bo godziny ich występów są kompletnie różne – pewnie nie bez przyczyny.
„50 przełomowych utworów w historii polskiego hip-hopu” to hołd dla 50-lecia hip-hopu. Na scenie pojawi się wielu weteranów. Bilety są jeszcze dostępne tu: O.S.T.R.: 50 hitów hip‑hopu
News
Wuwunio ujawnia swoją rolę w aferze Kołodziejczaka. „Nie ma się z tego jak wybronić”
To raper skontaktował informatorów ze Stanowskim.
Wuwunio ujawnił, że pomógł przekazać Kanałowi Zero informacje dotyczące poważnych oskarżeń wobec posła KO, a sam miał widzieć dowody, które nie trafiły do publikacji.
Wokół posła Koalicji Obywatelskiej wybuchła poważna afera po materiałach Kanału Zero. Dwie byłe współpracowniczki zarzuciły politykowi agresywne zachowania, przemoc psychiczną oraz nakłanianie do zażywania substancji odurzających. To ciężkie oskarżenia, którym poseł stanowczo zaprzecza, przekonując, że padł ofiarą zorganizowanego szantażu.
Polityk został zawieszony w prawach członka klubu parlamentarnego KO, a prokuratura podjęła czynności sprawdzające. Do całego zamieszania dołączył również Krzysztof Rutkowski, którego poseł zaangażował do sprawy.
Teraz pojawia się zaskakujący wątek związany ze środowiskiem hip-hopowym. Okazuje się, że w dotarciu do materiałów istotną rolę miał odegrać Wuwunio.
Według jego relacji to właśnie do niego zgłosił się znajomy, który posiadał informacje dotyczące zachowania polityka i chciał nagłośnić sprawę za pośrednictwem Kanału Zero. Wuwunio miał pomóc w nawiązaniu kontaktu z redakcją.
– Napisałem do Stana i on oddelegował do tego Monikę Krześniak, która spotkała się z tą dziewczyną – ujawnił Wuwunio.
Co więcej, Wuwunio twierdzi, że widział również materiały, których widzowie Kanału Zero nie mieli okazji zobaczyć.
– Ja część dowodów, których nie ma w tych materiałach widziałem i nie ma się z tego jak wybronić.
Kołodziejczak, który jest w trakcie robienia medialnej szopki z detektywem Rutkowskim może całkiem wylecieć z KO, jeżeli nie złoży wyjaśnień – powiadomił rzecznik Adam Szłapka.
@zgrzytpodcast WuWunio dowiedział się pierwszy o aferze z Kołodziejczakiem Cały wywiad na kanale YouTube: ZGRZYT #Zgrzyt #revotoja #kolodziejczak #kanalzero ♬ oryginalny dźwięk – ZGRZYT
Mecz Legii z Wisłą i atmosfera wokół niego były jednym z najbardziej emocjonujących wydarzeń tego weekendu w Polsce. Wygraną warszawskiej drużyny miał okazję oglądać Kazik Staszewski, którego uchwycono na trybunach w trakcie fanatycznego dopingu.
Kazik jest nie tylko jednym z weteranów sceny rapowej, ale i kibicowskiej. Może się on pochwalić pierwszym wyjazdem za Legią jeszcze za czasów późnego Gierka i niemożliwe, żeby ktokolwiek ze świata nadwiślanego rapu mógł z nim konkurować pod względem stażu na trybunach. W przeciwieństwie do np. Eldo jego zajawka nie była chwilowa i nie wyrzekł się on kibicowania z tak absurdalnego powodu, jaki wyjawił w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim frontman Grammatika.
Kazika z fanatykami z Łazienkowskiej łączy jeszcze podobny ładunek emocjonalny, jakim darzy Donalda Tuska. Jeden z pionierów miał okazję wybrać się na niedzielny mecz z Wisłą, podczas którego nie siedział biernie na trybunach, tylko przyłożył dopingiem małą cegiełkę do wygranej Legii. Niewątpliwą ciekawostką socjologiczną związaną ze spotkaniem jest coraz mocniejsze zaciśnięcie więzi między wiślakami i kibicami Polonii Warszawa.
Poloniści raczyli krakowian kiełbaskami w trakcie spotkania, choć jeszcze nie tak dawno publikowali na socialach posty upamiętniające śmierć swoich przyjaciół z Cracovii – „Człowieka” i Miłoszka, którzy… zostali zamordowani przez wspomnianych wyżej wiślaków.

News
Kizo odpowiada Peji i zarzuca mu hipokryzję. „Trochę mi się zrobiło przykro”
Poszło o radiowe hity i odobserwowanie na Instagramie.
Kizo odpowiedział Peji, który odmówił mu wspólnego numeru ze względu na jego radiową twórczość, i wytknął legendzie polskiego rapu hipokryzję.
Kilka dni temu Peja ujawnił, że odrzucił propozycję wspólnego kawałka z Kizo. Rychu nie chciał dogrywać się do rapera, który w ostatnich latach mocno poszedł w radiowe hity. Przy okazji zasugerował, że Kizo obraził się za odmowę i przestał go obserwować w mediach społecznościowych.
– Odmówiłem numeru Kizo, który zapraszał mnie na płytę. Mówił, że teraz będzie robił rapową płytę. Fajny gość, osobiście nic do niego nie mam, ale napisałem: „mordka, nie obraź się, ale po tych wszystkich potupajkach, które odj*bałeś nie potrafię. Nie wejdę w to – ujawnił Rychu w rozmowie z Cyprianem Majcherem.
Kizo odpowiada Rychowi
Na odpowiedź Kizo nie trzeba było długo czekać. W rozmowie z Żurnalistą raper odniósł się do słów Rycha i wytknął mu niekonsekwencję. Jego zdaniem argument o radiowych numerach jest mocno naciągany, skoro poznański weteran sam współpracował z artystami, którzy również nagrywali komercyjne kawałki.
– Rozumiem, że chodzi o numery z radia. Jest to lekka hipokryzja, bo nagrywał utwory z ludźmi, którzy też mieli numery w radiu, chociażby Malik Montana. Czy on wtedy nie robił też potupajek?
Dlaczego Kizo przestał follować Peję?
Kizo potwierdził również, że faktycznie przestał obserwować Peję na Instagramie. Zaprzeczył jednak, żeby była to reakcja na odrzucenie propozycji współpracy. Jak wyjaśnił, zwyczajnie nie miał ochoty oglądać jego aktywności w social mediach.
– Przyjąłem to na klatę i faktycznie go odobserwowałem, ale dużo później. Jak mnie męczy oglądanie czegoś np. sposób prowadzenia jego social mediów, to mam tak, że nawet własnych znajomych czy kolegów odobserwowuję, bo mi się nie chce tego oglądać. Ciekawe w ogóle jak on na to wpadł, że ja go przestałem follować.
„Dalej jestem jego fanem”
Kizownik podkreślił, że nadal szanuje Rycha i docenia jego wkład w polski hip-hop.
– Ja naprawdę nie jestem na nic obrażony i dalej jestem jego fanem. Jestem wdzięczny za to, ile on wniósł do kultury hip-hop. Nie ma między nami żadnej złej krwi. Trochę mi się zrobiło przykro, oczywiście.
Kizo nie zamierza więc robić z tego beefu.
News
Pijany Sentino skonfrontował się z Truemanem po koncercie na Narodowym
Status relacji na linii raper-manager jest skomplikowany.
Relacja Sentino i Truemana to pasmo niekończących się dram i oskarżeń. Obaj mieli okazję spotkać się po sobotnim koncercie rapera, co zostało utrwalone przez jedną z osób postronnych.
Chyba już tylko najwierniejsi fani Sento są w stanie streścić cały medialny beef z Truemanem. Straszenie pozwami, podejrzenia o zakłócanie koncertów, czy też spory o szczegóły umowy, są między nimi chlebem powszednim od momentu wykupienia katalogu. – Ta forma marketingu przerasta moją chęć współpracy. Dla mnie to jest dyfamacja, dla mnie to jest oczernianie, dla mnie to jest nie w porządku – żalił się podczas jednego z wrześniowych lajwów Sentino.
Sento był jedną z gwiazd Roztańczonego Narodowego, gdzie pojawił się m.in. w towarzystwie Farida. Raper ujawnił, że za 10-minutowy występ miał zgarnąć pół miliona złotych. Już po koncercie doszło do nieoczekiwanego spotkania z Truemanem.
– Jest nieprofesjonalny, ale okey – rzucił influencer. Najwyraźniej nie spodobało się to chwiejącemu się na nogach raperowi, który wyciągnął telefon z intencją wezwania wsparcia.
Czy pomny wcześniejszych doświadczeń nie popełnił już starego błędu i jednak finalnie nie wybrał numeru 112?
Sentino wystąpi na PGE Narodowym, a przy okazji ujawnił kosmiczną stawkę – za 10 minut na scenie ma zgarnąć pół miliona złotych.
Dziesiąta edycja Roztańczonego PGE Narodowego odbędzie się 10 października. Wśród zaproszonych artystów znalazł się Sentino, dla którego będzie to jedyny tegoroczny występ w Warszawie.
Stawka Sentino za koncert na Narodowym
Raper już teraz zdradził, ile ma zarobić za pojawienie się na największym stadionie w Polsce. Jeżeli podana przez niego kwota się zgadza, mówimy o stawce, która może zwalić z nóg.
– Gram Stadion Narodowy. Biorę tam ze sobą rodzinę, biorę matkę. Zarabiam za 10 minut pół miliona złotych – ujawnił na streamie.
500 tysięcy złotych za 10 minut oznacza około 50 tysięcy złotych za każdą minutę spędzoną na scenie. W przypadku Sentino, który lubi koloryzować i podkręcać temat trzeba brać jego statementy dużą poprawkę.
Sentino do hejterów: „Nie jesteśmy na tym samym poziomie”
Sentino wykorzystał też moment, żeby zwrócić się do swoich hejterów.
– Nie jesteśmy na tym samym poziomie. To nie jest dzięki wam, moim hejterom, że mam tę karierę, tylko od 25 lat nie robię nic innego niż muzykę.
-
News1 dzień temuPuste kartony po pizzy Książula sprzedawane na Vinted
-
News2 dni temuPijany Sentino skonfrontował się z Truemanem po koncercie na Narodowym
-
News3 dni temuWidzieliśmy film o Tede jako jedni z pierwszych. Za chwilę światowa premiera
-
News3 dni temuSentino ujawnił swoją stawkę za 10 minutowy koncert na Narodowym
-
News4 dni temuSkolim o warszawskich raperach: „Mógłbym ich wszystkich kupić naraz”
-
News6 godzin temuWuwunio ujawnia swoją rolę w aferze Kołodziejczaka. „Nie ma się z tego jak wybronić”
-
News4 dni temuDomowe piekarniki bez szans na wydobycie pełnego potencjału pizzy Książula?
-
News2 dni temuVNM zaczął się otwierać – fani zaczęli porównywać go do zaburzonego Kanye Westa