Sprawdź nas też tutaj

News

Peja o Tede po 17 latach beefu: „Nie ma pogodzenia. Jest zawieszenie broni”

„My musimy od siebie odpocząć”.

Opublikowany

 

tede peja

Peja zdradził kulisy pierwszej rozmowy z Tede od 17 lat i jasno zaznaczył: między nimi nie ma zgody ani przyjaźni, jest tylko zawieszenie broni.

Beef Tedego i Peji wybuchł w 2009 roku i przez kolejne lata był jednym z najgłośniejszych konfliktów w historii polskiego rapu. Wszystko zmieniło się 26 września 2026 roku podczas streama Łatwoganga, kiedy Tede zadzwonił do Rycha.

Była to ich pierwsza bezpośrednia rozmowa od 17 lat. Raperzy ustalili wtedy zawieszenie broni i zadeklarowali, że nie zamierzają dalej ciągnąć konfliktu.

Teraz Peja wrócił do tamtej sytuacji w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim. I okazuje się, że telefon od Tedego kosztował go znacznie więcej emocjonalnie, niż mogło się wydawać po samym streamie.

Peja: „To było postawienie mnie pod ścianą”

Poznański raper przyznał, że cała sytuacja nie była dla niego zwykłym pojednawczym gestem. Czuł, że ze względu na charakter akcji nie miał zbyt wielkiego pola manewru.

– To było wymuszone kontekstem. Tede przyszedł, a ja miałem do wyboru: posłać go na drzewo, nie odebrać telefonu lub zgodzić się ze względu na tę zbiórkę. To było postawienie mnie pod ścianą i wymagało podjęcia trudnej decyzji, zwłaszcza że Tede jeszcze chwilę przed tą akcją wypowiadał się o mnie w sposób predysponujący go do zostania moim ziomalem. Wprost mówił, że mnie nienawidzi, że jestem złym człowiekiem. Takie rzeczy się pamięta. Dostałem najtrudniejsze zadanie. Robert Lewandowski robił six-seven i nie musiał się godzić na wizji przy 20 mln Polaków ze swoim byłym managerem Czarkiem Kucharskim. Ciekawe, czy tam zabrakło jaj, żeby poprosić Lewego „słuchaj, pogodzimy cię”. Ciekawe, co by Lewy zrobił.

Peja nie ukrywa, że przez lata słyszał ze strony Tedego wiele rzeczy, które mocno zapadły mu w pamięć.

„Moralnie też oceniałem go nisko”

Rychu przyznał, że cała sytuacja była dla niego również testem charakteru i tego, jak radzi sobie z emocjami.

– Kosztowało mnie to bardzo dużo wewnętrznej równowagi i decyzji. To też był sprawdzian mojego trzeźwienia. Bo to nie chodzi o to, że ktoś wyciąga do mnie rękę. Przychodzi kolo, którego naprawdę nie lubię. Nie ma tu mowy o nienawiści, w tych uczuciach do niego jestem generalnie wyzerowany. On dla mnie nie istniał i żadna z jego wypowiedzi przy każdym singlu, płycie, w Kanale Zero – gdzie tego nie sprawdzałem, ale wiedziałem jaką robotę robi – nauczyłem się z tym żyć. To była wielka próba charakteru, że nie wychodziłem do tej samej rzeki. Zamknąłem to na „Czarnym Wrześniu” i nie reagowałem na różne rzeczy. Wysłuchiwałem dużo niedobrych rzeczy i moralnie też oceniałem go nisko. Potrafił też mnie wkurwić niejednokrotnie, ale zrobiłem z tym porządek. Nie możesz być uzależniony od czyjejś opinii. To był mój poligon. To nie tylko opinia internetowego anonima. To również opinia Jacka Granieckiego, który lubował się w tym skubaniu i szczypaniu.

Peja jasno: „Nie ma pogodzenia”

Jeżeli ktoś po streamie uznał, że Peja i Tede zostali kumplami, Rychu szybko studzi takie interpretacje.

– Powiem wprost. Nie ma pogodzenia, jest zawieszenie broni, o które on wystąpił (…) Może sam Tede się teraz dowie, na czym sytuacja się opiera, ale też sam zadeklarował, że my nie musimy się przyjaźnić. I mi jest nadal do niego dalej niż bliżej.

Raper podkreślił też, że zdecydował się odebrać telefon przede wszystkim ze względu na charakter całej akcji.

– Wyszedłem z tej sytuacji z twarzą, bo nie wypiąłem się na akcję. Odbyło się to moim kosztem, ale wziąłem to na klatę. Powiedziałem parę rzeczy i nie próbowałem się targować pod warunkiem, że mnie przeprosi albo wpłaci bańkę na dzieci. Warto było to zrobić, żeby zobaczyć wzruszenie i dumę mojej żony. Nie widziałem, że dla niej to jest tak emocjonalne i tak ważne. Zdałem sobie sprawę, że ludzie obok też potrafią odczuwać i cierpieć z różnego powodu.

„Córka krzyczy: Tato, on dzwoni”

Peja zdradził także, jak wyglądały ostatnie minuty przed telefonem. Nie było żadnego przygotowanego scenariusza ani ustalania tego, co powinien powiedzieć.

– Ja powiedziałem w tej rozmowie z Łatwogangiem, że tą broń dawno temu zawiesiłem. On grywał koncerty w Poznaniu, nikt go nie ganiał, nikt nic nie nagrywał i nawet nie odpowiadałem na te jego przytyki. Jest to naprawdę trudne zrobić coś takiego po tylu latach i to na wizji. Nawet nie miałem czasu ustalić jakiejkolwiek taktyki. Mieliśmy 3 minuty. Córka krzyczy „Tato, on dzwoni”, a ja mówię: „Jest 2 minuty po, zbiórka powinna być zamknięta”. A on dzwoni. I zrobiłem tak, jak zrobiłem. Ludzie nie daliby mi spokoju. Akcja była 10 dni, a ja byłem oznaczamy od pierwszego dnia. Jak gdzieś wyjeżdżałem, to wyłączyłem oznaczenia, bo wszędzie latało „Łatwogang, Tede, odbierz, zarapuj, przytul się”.

Peja o Tede: „Widocznie też tego potrzebował”

Mimo wszystkich gorzkich słów Rychu przyznaje, że po rozmowie dało się zauważyć, że również z Tedego zeszło sporo ciężaru.

– Widocznie Tede też tego potrzebował. Powiedział później wieczorem, że się cieszy widać, że też z niego zeszło. Jak będziemy grać koncert, na pewno nie będę na niego krzywo patrzył i na pewno go nie opluję.

Na koniec Bogdan Rymanowski zapytał Peję wprost, czy przy kolejnym spotkaniu poda Tedemu rękę. – Pomidor – odparł. – Zostawmy coś na potem – zakończył.

 

News

Afera Kołodziejczaka dała drugie życie piosence patorapera

Były wiceminister fotografował się m.in. z krzakami marihuany.

Opublikowany

 

kołodziejczak

Zarzuty, jakie pojawiły się wokół Michała Kołodziejczaka, są jednym z najgłośniejszych tematów ostatnich dni. Afera przyczyniła się również do odświeżenia przeboju Cypisa, który dostał drugie życie na portalu X.

Afera Kołodziejczaka jak w soczewce pokazuje patologiczny model funkcjonowania państwa pod wodzą Donalda Tuska, gdzie premier jak zwykle dowiaduje się o poważnych wątpliwościach dotyczących swojego bliskiego współpracownika z mediów. Tusk sprawia wrażenie, jakby zupełnie nie wiedział, co dzieje się w jego najbliższym gronie. W przypadku Kołodziejczaka może to szokować szczególnie, gdyż poseł m.in. publikował na Instagramie zdjęcia na tle krzaków marihuany, a strona ukraińska już w 2024 roku alarmowała o jego dziwnych zachowaniach w czasie posiedzeń komisji sejmowej, lecz szef rady ministrów nie kiwnął palcem, żeby zbadać temat.

Mleko rozlało się stosunkowo niedawno, przy wydatnym udziale Wuwunia i Kanału Zero, bo przecież największe stacje telewizyjne przestały już nawet stwarzać pozory, że patrzą na ręce władzy. W związku z tym drugie życie dostała również piosenka Cypisa. Szyderczy „Biały węgorz” podstawiony do jednego z filmów Kołodziejczaka zdołał wykręcić już prawie 100 tysięcy polubień na X od momentu publikacji.

Czytaj dalej

News

Belmondawg jak z GTA. Raper zaskakuje – nowy mixtape jeszcze w tym roku

Młody G chce zakończyć rok z przytupem.

Opublikowany

 

Przez

belmondo

Belmondawg zapowiedział nowy mixtape, który ma ukazać się jeszcze w 2026 roku.

Młody G szykuje nowy materiał i wygląda na to, że fani nie będą musieli długo czekać. Raper wrzucił do sieci kultowe zdjęcie, na którym wita się z kierowcą włoskiego dostawczego trójkołowca. Fotka została przerobiona na klimat GTA, a całość opatrzono krótkim, ale konkretnym komunikatem.

– Szmrrrah! Mixtape w roku pańskim 2026 – napisał Młody G.

Na ten moment nie znamy tytułu projektu, tracklisty ani dokładnej daty premiery. Belmondawg nie zdradził również, czy na mixtapie pojawią się goście.

Czytaj dalej

News

Jeden z ojców trapu wraca do gry. Gucci Mane ogłosił „Against All Odds”

Guwop znów atakuje w październiku.

Opublikowany

 

gucci mane

Legenda trapu z Atlanty niespodziewanie zapowiedziała kolejny album „Against All Odds”, który trafi do słuchaczy już 16 października.

Gucci Mane ponownie przypomina, dlaczego od ponad dwóch dekad pozostaje jednym z najbardziej płodnych zawodników amerykańskiej sceny. Raper poinformował na Instagramie, że jego nowy krążek „Against All Odds” ukaże się w najbliższy piątek, 16 października.
Zapowiedź pojawiła się zaledwie kilka dni przed premierą. Na ten moment Gucci nie ujawnił tracklisty ani listy gości, więc nie wiadomo, kogo usłyszymy u jego boku. Jedno jest pewne – weteran z Atlanty nadal nie zamierza żyć wyłącznie legendą swoich starych mixtape’ów.

Nowy materiał pojawi się niemal dokładnie rok po premierze „Episodes”, które Gucci Mane wypuścił 17 października 2025 roku. Był to jeden z bardziej osobistych projektów w jego dyskografii.

Na 23-utworowym albumie pojawili się m.in. OJ da Juiceman i Sexyy Red. Równolegle z płytą ukazała się autobiografia pod tym samym tytułem, w której raper wrócił do najmroczniejszych momentów swojego życia. Problemy psychiczne, uzależnienia i burzliwa przeszłość stały się ważnymi tematami tego wydawnictwa. Gucci postanowił opowiedzieć o wydarzeniach, które przez lata trafiały na nagłówki portali, ale często były przedstawiane wyłącznie przez pryzmat skandali i konfliktów z prawem.

Ponad 20 lat na scenie i wciąż nowe materiały

Gucci Mane to jeden z ojców współczesnego trapu, a jego wpływ na brzmienie Atlanty trudno przecenić. Przez lata zbudował ogromną dyskografię, wypuszczając albumy i mixtape’y w tempie, którego wielu młodszych raperów mogłoby mu pozazdrościć.

W 2024 roku ponownie połączył siły z DJ Dramą, czego efektem był projekt „Greatest Of All Trappers (Gangsta Grillz Edition)”. Był to powrót do mixtape’owych korzeni, które w połowie lat 2000. pomogły obu artystom zbudować pozycję w hip-hopie.

Teraz Gucci szykuje następny rozdział. Tytuł „Against All Odds”, czyli „Wbrew wszelkim przeciwnościom”, może sugerować kolejne odniesienia do jego życiorysu, choć na razie raper nie zdradził, w jakim kierunku muzycznym pójdzie nowy materiał.

Październik od lat należy do Gucciego

Data premiery nie jest przypadkowa. Liczba 1017 od lat stanowi jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli związanych z Gucci Mane’em. Pojawia się zarówno w jego działalności wydawniczej, jak i nazwie labelu 1017 Records.

Premiera „Against All Odds” została wyznaczona na 16 października, czyli dzień przed symbolicznym dla rapera 17 października (10/17 w amerykańskim zapisie).

Czytaj dalej

News

50 Cent zleakował, że Eminem pracuje nad nową płytą

Slim odmówił kawałka na „Street Fighterze”.

Opublikowany

 

eminem

Eminem miał pojawić się na soundtracku do filmu „Street Fighter”, ale ostatecznie wycofał się ze współpracy. 50 Cent zdradził, że powodem jest praca nad nowym albumem rapera z Detroit.

Fani Eminema mogą zacierać ręce. Wszystko wskazuje na to, że Marshall Mathers szykuje kolejny solowy materiał, a informacja wyszła na jaw za sprawą jego wieloletniego przyjaciela. 50 Cent podczas premiery filmu „Street Fighter” zdradził coś, czego sam zainteresowany najwyraźniej nie zamierzał jeszcze ogłaszać.

Od pewnego czasu krążyły pogłoski, że Eminem pojawi się na ścieżce dźwiękowej do nowego „Street Fightera”. W produkcji występuje 50 Cent, którego udział w soundtracku również został potwierdzony. Biorąc pod uwagę wieloletnią współpracę obu raperów, ich kolejny wspólny numer wydawał się całkiem realny. 50 Cent potwierdził, że Eminem rzeczywiście miał wziąć udział w projekcie, ale ostatecznie z niego zrezygnował.

Eminem odpuścił soundtrack. Priorytetem nowy album

Powód wycofania się rapera jest dla fanów znacznie ciekawszy niż sam film. Według 50 Centa Eminem postanowił skoncentrować się na nagrywaniu kolejnej płyty.

Fifty przy tym charakterystycznie się uśmiechnął, jakby doskonale zdawał sobie sprawę, że właśnie zdradził informację, która nie była jeszcze przeznaczona dla opinii publicznej.

Na razie nie wiadomo, na jakim etapie znajdują się prace nad albumem ani kiedy materiał mógłby trafić do słuchaczy. Sam Eminem nie potwierdził jeszcze słów swojego przyjaciela.

Ostatnim solowym krążkiem rapera pozostaje „The Death of Slim Shady (Coup de Grâce)” z 2024 roku. Jeśli doniesienia 50 Centa się potwierdzą, będzie to pierwsze pełnoprawne solowe wydawnictwo Marshalla od dwóch lat.

Czytaj dalej

News

Czy Young Leosia nadal wspiera Bambi? Raperka o relacjach z byłą podopieczną

„Każda ma swoje prywatne życie”.

Opublikowany

 

Przez

leosia bambi

Bambi odeszła z Baila Ella, poszła własną drogą, a w pewnym momencie mówiło się nawet o konflikcie z Young Leosią. Teraz szefowa wytwórni ujawniła, jak wyglądają ich relacje.
Kiedy Bambi rozstała się z wytwórnią Baila Ella, którą prowadzi Young Leosia, szybko zaczęły się spekulacje, że między raperkami mogło dojść do jakiegoś zgrzytu. Tym bardziej że Bambi poszła muzycznie w zupełnie inną stronę i zaczęła budować karierę zupełnie inaczej.

Young Leosia postanowiła wyjaśnić, jak obecnie wygląda ich znajomość.

– Ogólnie ja mam tak z Bambi, że my potrafimy raz od wielkiego dzwonu coś do siebie napisać w jakichś randomowych momentach. Okazjonalnie piszemy do siebie jakieś wiadomości – przyznała Leosia w rozmowie z Dropsy.

Raperka uważa jednak, że mimo rzadszego kontaktu Bambi nadal ją wspiera.

– Ona jest mega zapracowaną osobą, ja też jestem mega zapracowaną osobą i każda ma gdzieś swoje prywatne życie – wyjaśniła.

A czy Young Leosia kibicuje swojej byłej podopiecznej? – Ja jak najbardziej ją wspieram, bardzo dobrze jej życzę po prostu, bo uważam, że robi fajną muzykę i jest bardzo dobrą artystką – powiedziała.

Widać, ze raperki zachowały do siebie szacunek, ale miedzy nimi jest już spory dystans i nie są to już te relacje, kiedy były nierozłączne i wszędzie pojawiały się razem.

Czytaj dalej

Popularne

Copyright © Łukasz Kazek dla GlamRap.pl 2011-2026.
(Ta strona może używać Cookies, przeglądanie jej to zgoda na ich używanie.)

error: