News
Red zadebiutuje w oktagonie. Będzie miał dużo większego przeciwnika
Wiemy, w jakiej federacji zawalczy raper.
Red już jakiś czas temu odbił od muzyki, jednak oficjalnie nie ogłosił, że do niej nigdy nie wróci. W ostatnim czasie wszedł w branżę sportów walki, wcielając się w rolę menadżera zawodników w KSW. Przy okazji wyraził też gotowość wejścia do klatki, żeby samemu się sprawdzić w oktagonie. Niebawem będzie miał w końcu okazję, wybierając sobie dużo większego rywala.
Red miał niedawno zawalczyć z producentem L-Pro, który wcześniej mierzył się z Kubańczykiem. Pojedynek finalnie nie doszedł do skutku, jednak co się odwlecze… Właśnie dowiedzieliśmy się, że jego nowym oponentem został Peter Kaluski, znany szerszej publiczności jako ochroniarz oszusta z Tindera. Sporo osób może go kojarzyć jeszcze z ostatniej gali High League, gdzie miał swoje 5 sekund sławy.
– Nic mądrego nie powiem. Tylko, że jeden z nas bierze marne sterydy, a drugi pije mleko z wielbłąda. Dużo osób obsrało zbroje i nie chcieli walczyć z Piotrem. Ja się nie zastanawiałem chwilę – skomentował Balkanboy.
Zestawienie tych przeciwników może trochę zaskakiwać ze względu na gigantyczną dysproporcję warunków fizycznych i zasięgu. Red jest niższy od swojego rywala o dobre 30 centymetrów. W związku z tym, pod postem Prime MMA informującym o walce, pojawiło się sporo złośliwych komentarzy, według których wiele osób nie wróży mu roli faworyta.
– Zestawienie 2 metrowego chłopa z typem, który ma 2 metry w pasie to jest śmiech na sali opór – napisał Fuso z Diil Gangu. Bukmacherzy raczej też będą oceniać jego szanse podobnie. Czy Red pokaże im, że byli w dużym błędzie? Przekonamy się 9 lipca.
News
Bonus wyjawił, jaki wyrok by dostał za siłowe rozwiązanie problemu z Grande
„Byłem blisko jego drzwi, ale nie podszedłem”.
Beef na linii Grande Connection – Bonus RPK jest jednym z najważniejszych w historii nadwiślanego rapu. Sposób jego rozwiązania wciąż budzi żywe emocje, choć Bonus ma świadomość, że mógł się wplątać w znacznie większe problemy, gdyby sam wybrał się odwiedzić Grande w mieszkaniu.
Czy da się całkowicie zapaść pod ziemię, mając tak olbrzymią rozpoznawalność jak Grande Connection? Okazuje się, że tak. Influencer zniknął z radarów po wizycie detektywa Miklaszewskiego i nawet Bonus RPK przyznał niedawno, że nie ma pojęcia, co się z nim aktualnie dzieje. Zakonspirowany twórca milczy od 7 miesięcy i w przestrzeni publicznej nie pojawiły się w tym czasie żadne doniesienia o jego obecnych losach, co trudno nie określić mianem absolutnego ewenementu.
Bonus, który szczerze przyznał w rozmowie z Tede i Wuwuniem na Kanale Zero, że miał obsesję na punkcie Grande, wrócił wspomnieniami do starej dramy na kanale „Sposób na Życie”. – Byłem blisko jego drzwi, ale nie podszedłem, nie zapukałem, ponieważ wiem, że mogłoby się dla mnie źle skończyć – wyjawił twórca Ciemnej Strefy, dodając, że nie bałby się konfrontacji siłowej, a jej skutków prawnych i oskarżeń o napaść. – To już artykułami mogłoby się skończyć dla mnie nawet i wyrokiem około 8 lat – dodał po chwili raper.
Alberto zaliczył sześć nokdaunów w jednej rundzie, a jego narożnik przerwał walkę ze Scarface’em na gali Fame 33.
Alberto dostał potężne lanie na gali Fame 33: Grand Freaks, która 17 października odbyła się w Warszawie. Raper zmierzył się z Sebastianem Skiermańskim, znanym jako „Scarface”, w ćwierćfinale turnieju. Starcie szybko zamieniło się w jednostronne bicie, a Alberto raz za razem lądował na deskach.
Od pierwszych sekund „Scarface” ruszył na rapera z mocnymi ciosami i seriami uderzeń. Alberto kompletnie nie radził sobie z presją rywala. Już po pierwszej minucie sędzia musiał go liczyć, a później było tylko gorzej.
Alberto usadzony pięknie na pizdę #famemma #fame33 https://t.co/YZtBeYTCOp
— Aktywny Darek (@AktywnyDarek) October 17, 2026
Skiermański regularnie trafiał, a Simao cofał się pod siatkę i osuwał na matę. Wyglądało to tak, jakby raper miał już serdecznie dość tego pojedynku. W ciągu jednej rundy aż sześciokrotnie znalazł się na deskach! Za każdym razem jednak podnosił się i próbował walczyć dalej.
Druga runda okazała się już tylko formalnością. Trwała dosłownie sekundę, ponieważ narożnik Alberto zdecydował się rzucić ręcznik i zakończyć tę jednostronną egzekucję.
Ręcznik rzucony na początek 2 rundy u Alberto #famemma https://t.co/Mkg1F0gN9g
— ZielonyWonsz (@5n4kQ) October 17, 2026
Finał turnieju wygrał Patryk „Black Panther” Akinyeye, który pokonał Sebastiana „Scarface’a” Skiermańskiego techniczną decyzją sędziów po przypadkowym faulu – palec w oko.
News
Alberto uderza w Skolima: „Nikt nie kupował wyświetleń”. Raper podważa jego sukces
„W hip-hopie jest dużo trudniej”.
Alberto odpowiedział Skolimowi, który chwalił się, że mógłby kupić wszystkich warszawskich raperów, i zarzucił mu kupowanie wyświetleń.
Skolim chwalił się pieniędzmi i stwierdził, że byłoby go stać na wykupienie wszystkich warszawskich raperów naraz. Na te słowa zareagował Alberto, który postanowił sprowadzić gwiazdora disco polo na ziemię. Raper zakwestionował skalę jego sukcesu, a przy okazji zarzucił mu kupowanie wyświetleń pod teledyskami.
Alberto o Skolimie
Zdaniem Alberto zdobycie popularności z muzyką, którą wykonuje Skolim, jest znacznie łatwiejsze niż przebicie się z rapem. Artysta uważa, że weselne hity trafiają do znacznie szerszej publiczności, dlatego nie ma sensu porównywać tych dwóch gatunków.
– Niech każdy sobie robi muzykę jaką chce. Ale robiąc muzykę, taką jak Skolim, nie jest problem zaistnieć w Polsce. Jest to taki rodzaj muzyki, że każdy taką przytupajkę sobie puści i do niej potańczy na weselu. Odnieść sukces w tej kategorii to nie jest tak wielkim sukcesem, jak stricte robiąc hip-hop.
Raper zarzuca Skolimowi kupowanie wyświetleń
Alberto przypomniał również swoje początki na scenie. Podkreślił, że przebił się z drillem, który nie jest tak łatwy w odbiorze jak taneczne kawałki Skolima. Przy okazji ponownie poruszył temat sztucznego nabijania wyświetleń.
– Kiedy ja się wbijałem w rynek, to drillowy kawałek zrobił duży szum i nikt nie kupował wyświetleń. Robiłem muzykę, którą ciężej jest dotrzeć do odbiorcy, ale bez kupowania wyświetleń udało się zrobić prawdziwy sukces.
Na koniec Alberto ocenił, że przechwałki Skolima o wykupieniu warszawskiej sceny rapowej miały tylko jeden cel – narobić szumu w mediach. Dodał też, że sam również „mógłby jakiegoś rapera kupić”.
News
Szpaku wbił na 20-lecie Palucha. Razem zarapowali głośną „Kontrolę jakości”
W Spodku pojawili się m.in. Białas, Słoń, Kali, KęKę i Molesta.
Szpaku pojawił się na jubileuszowym koncercie Palucha w Katowicach, gdzie wspólnie wykonali „Kontrolę jakości” – numer, który przed laty narobił sporo zamieszania przez wersy wymierzone w Young Multiego.
17 października 2026 roku Paluch świętował 20 lat na rapowej scenie. Jubileuszowy koncert „O MÓJ BORZE” odbył się w katowickim Spodku i był jednocześnie okazją do uczczenia 10-lecia albumu „OKO”. Poznański raper zabrał fanów w podróż przez dwie dekady swojej kariery – od podziemnych nagrywek po największe sceny w Polsce.
Szpaku na scenie z Paluchem
Jednym z gości wydarzenia był Szpaku, który pojawił się u boku Palucha. Raperzy przypomnieli fanom wspólny numer „Kontrola jakości”, który swego czasu wywołał niemałe zamieszanie na polskiej scenie.
Wszystko przez wersy dotyczące Young Multiego i późniejsze tłumaczenia. Po latach kawałek ponownie wybrzmiał na żywo, tym razem podczas jubileuszu jednego z najważniejszych zawodników poznańskiej sceny.
Paluch i Szpaku wykonali również „Plaster”. Ich wspólny występ był jednym z największych akcentów koncertu podsumowującego 20 lat działalności gospodarza BOR Records.
50 Cent uważa, że po skazaniu Keefe D na 40 lat więzienia śledczy mogą wziąć na celownik Diddy’ego w związku z zabójstwem Tupaca Shakura.
50 Cent nie zamierza odpuszczać Seanowi Combsowi. Tym razem raper wrócił do jednej z najmroczniejszych historii w dziejach hip-hopu, czyli zabójstwa Tupaca Shakura. Po doniesieniach o wyroku 40 lat więzienia z możliwością dożywocia dla Duane’a „Keefe D” Davisa, szef G-Unit zasugerował, że następnym celem federalnych może zostać Diddy.
– Cholera, chłopie, 40 lat. Nie patyczkowali się z Keefe D. Teraz już wiecie, że wrócą po Diddy’ego.
To kolejna sytuacja, w której Curtis Jackson publicznie łączy nazwisko swojego wieloletniego wroga ze śmiercią legendy Death Row Records. Problem w tym, że jego sugestie nie są poparte dowodami, a Diddy konsekwentnie zaprzeczał jakiemukolwiek udziałowi w zabójstwie Tupaca.
Keefe D miałby pogrążyć Diddy’ego?
50 Cent już we wrześniu snuł teorię, według której Keefe D mógłby zeznawać przeciwko Combsowi, gdyby ten kiedykolwiek stanął przed sądem w związku z podejrzeniami o zlecenie zabójstwa Tupaca.
Nie wiadomo, czy Fifty rzeczywiście posiada jakiekolwiek informacje, czy po prostu wykorzystuje kolejną okazję, żeby uderzyć w Diddy’ego.
Zarówno Keefe D, jak i Diddy zaprzeczali, by Combs miał cokolwiek wspólnego z zabójstwem Shakura. Mimo to historia konfliktu Wschodniego i Zachodniego Wybrzeża wciąż napędza spekulacje, które od trzech dekad krążą wokół tej sprawy.
-
News3 dni temuSkolim wypuszcza szynkę z kurczaka 96. „Inne zakłady mięsne dostaną k*rwicy”
-
News3 dni temuTede wymyślił nazwę zespołu Hemp Gru? „To moja zasługa”
-
News3 dni temuTede został zapytany, czy pogodzi się z Numerem Razem
-
News22 godziny temuCały album Sentino przejęty przez hakerów i zleakowany
-
News4 dni temu25-letni polski raper z zarzutami handlu narkotykami. Zarzuty usłyszała też 24-latka
-
teledysk19 godzin temuTen Typ Mes wraca do gry? „Mogę gotować solo już, jak Jessie Pinkman”
-
News3 dni temu50 Cent nie boi się zemsty Diddy’ego po wyjściu z więzienia. „Mam swoich strzelców”
-
News1 dzień temuEminem kończy 54 lata. Dziadek rapu, który wciąż jest GOAT-em