News
Sokół o Fasolkach: „Bałem się, że rodzice im zabronią”
Jak dziecięcy zespół trafił na płytę rapera?
Utwór „Jak Urosnę” z najnowszej płyty Sokoła „Nic”, w którym pojawiły się Fasolki, to jedna z najciekawszych i nieoczywistych współprac ostatnich lat na scenie. Raper zaprosił na płytę dziecięcy zespół wokalno-taneczny z Warszawy. Jak do tego doszło?
– Zupełnym przypadkiem dowiedziałem się, że Fasolki wciąż istnieją; powiedział mi o tym dobry kumpel, którego znam jeszcze z czasów szkoły podstawowej. Zapytał mnie, czy jego córka, która chce się dostać do Fasolek, mogłaby sobie próbować pośpiewać w studiu. Zaskoczyło mnie, że ten zespół wciąż działa – i to był trigger, który obudził moją ciekawość. Wiadomo, że to zespół rotacyjny i w pewnym momencie jego członkowie odchodzą, przecież nie śpiewają tam teraz 50-letnie panie! I myśl o Fasolkach była już w mojej głowie, gdy dostałem muzykę od Pereła, producenta. Bit, który mi wysłał, skojarzył mi się z piosenką dla dzieci. Pojawił się pomysł nagrania historii o tym, że nie potrafię wydorośleć i czuję się dzieckiem. Uznałem, że fajnie byłoby ten numer nagrać z Fasolkami. – mówi Sokół w rozmowie z Joanna Barańską dla Onetu.
Sokół nie ukrywa, że miał obawy, że rodzice nie zgodzą się na udział swoich dzieci na jego płycie, na której nie brakuje wulgaryzmów.
– Obawiałem się, co będzie, gdy Fasolki będą nieosiągalne, albo ich rodzice nie będą chcieli się zgodzić, by pojawiły się na płycie, na której jest dużo przekleństw; nie miałem innego pomysłu na to konkretne nagranie, nie chciałem zwykłego chóru dzieci, to miały być Fasolki. (…) Bałem się raczej tego, że dorośli nie zrozumieją mojej intencji i zabronią dzieciom udziału w nagraniu. Dzieci są łatwe we współpracy, bo jeszcze pozostają otwarte i nie są zepsute przez świat. Mam wrażenie, że gdyby nas nie zmieniało życie, to wszyscy bylibyśmy właśnie takimi fajnymi dziećmi. – dodaje raper.
News
„Za Belmondo stoi matka pracująca w TVN”. GSP dołącza do kłótni o Mobbyn
„Nazwę Mobbyn wymyślił Kaz Bałagane”.
Kaz Bałagane i Belmondo kłócą się o Mobbyn. GSP dorzuca własną wersję wydarzeń i uderza w Tytusa.
Od kilku dni trwa przepychanka o to, kto stoi za nazwą Mobbyn. Po wymianie zdań między Kazem Bałagane i Belmondo do dyskusji dołączył GSP, były członek składu, który twierdzi, że zna kulisy całej sprawy.
Kaz Bałagane utrzymuje, że to on wymyślił nazwę Mobbyn. Belmondo odpowiada, że autorstwo nazwy i logotypu należy właśnie do niego. Teraz swoją wersję przedstawił GSP, który twierdzi, że po zakończeniu działalności grupy otrzymał prawo do korzystania z logotypu Mobbyn oraz kanału Mobbyn, zarządzanego przez Step Records.

Nie zabrakło też mocnych zarzutów pod adresem Belmondo.
– Nazwę Mobbyn wymyślił Kaz Bałagane. Tytus nic samemu nie stworzył. Wszystko co ma, ma tylko dzięki matce, która jest usadowiona w TVN-ie, która pomogła mu to wszystko rozpromować, a po każdej aferze i upadku sprawia, żeby w mediach mówili o nim dobrze.
GSP odniósł się również do kwestii praw do logotypu. Jak relacjonuje, podczas prac nad drugim albumem Mobbyn znak miał zostać zarejestrowany przez Step Records.
– Koniec końców na poczet tych jego długów ja miałem sobie go wziąć i z niego korzystać tylko, że prawda jest taka, że ten logotyp wiekszości słucahczy obrzydł przez zachowanie Tytusa.
News
Rolex od Bedoesa. Fanka może zapłacić nawet kilka tys. zł
Urząd Skarbowy może upomnieć się o należny podatek.
Rolex, który Bedoes wręczył fance podczas festiwalu Rap Południe, może okazać się problemem. Eksperci podatkowi zwracają uwagę, że od takiej darowizny trzeba zapłacić podatek.
Prezent od Bedoesa może zainteresować fiskusa
Podczas festiwalu Rap Południe w Bielsku-Białej Bedoes przekazał jednej z fanek zegarek Rolex Datejust. W zależności od wersji jego wartość szacowana jest na około 50-70 tys. zł.
Choć dla wielu był to jeden z najbardziej pamiętnych momentów imprezy, z punktu widzenia prawa taki prezent jest darowizną. Ponieważ raper i obdarowana nie są ze sobą spokrewnieni, przekazanie zegarka może wiązać się z obowiązkiem podatkowym.
W 2026 roku kwota wolna od podatku dla III grupy podatkowej wynosi 5733 zł. Wszystko ponad ten limit może zostać objęte podatkiem.
Nawet ponad 11 tysięcy złotych podatku
Wysokość podatku zależy od rzeczywistej wartości zegarka. Eksperci wyliczają, że jeśli Rolex jest wart około 35 tys. zł, podatek od darowizny może wynieść około 4,4 tys. zł. Gdy jego wartość zbliża się do 70 tys. zł, należność wobec fiskusa może przekroczyć 11 tys. zł.
– Wszystko zależy od tego, ile faktycznie jest wart konkretny egzemplarz, a to musi wynikać z rzetelnej wyceny rynkowej – wyjaśnia Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy inFakt dla StrefyBiznesu.
Sprzedaż Rolexa też może oznaczać problemy
Podczas przekazania prezentu Bedoes wspomniał, że fanka może sprzedać otrzymanego Rolexa. Taki scenariusz również może mieć konsekwencje podatkowe.
Jeżeli zegarek zostałby sprzedany przed upływem sześciu miesięcy, w którym został otrzymany, może pojawić się obowiązek zapłaty podatku dochodowego.
– Ponieważ przy darowiźnie nie ma kosztu nabycia, praktycznie cała kwota uzyskana ze sprzedaży może zostać uznana za dochód do opodatkowania – wyjaśnia Piotr Juszczyk.
Dopiero sprzedaż po upływie tego terminu jest neutralna podatkowo.
Brak pudełka i certyfikatu mocno obniża wartość
To jednak nie koniec. Specjaliści zajmujący się rynkiem luksusowych zegarków zwracają uwagę, że przekazany Rolex nie miał pudełka ani certyfikatu.
Według ekspertów taki komplet ma ogromny wpływ na cenę. W efekcie fanka może uzyskać przy sprzedaży jedynie około 20 proc. wartości zegarka, czyli znacznie mniej, niż wynosi jego szacunkowa wartość rynkowa.
News
„Tede z Peją zbijali na scenie piątki. Jeden drugiemu oddał 200 zł” – wspomina Buczer
Jak beef Tedego z Peją uderzył w PTP.
Buczer wrócił pamięcią do czasów współpracy PTP z Wielkie Joł i zdradził, jak konflikt Tedego z Peją odbił się na zespole oraz ich największym klipie.
Peja i Tede razem na scenie
W podcaście Rap Story Buczer opowiedział o okresie, gdy PTP działało pod skrzydłami Wielkie Joł. To właśnie ta wytwórnia wydała w 2008 roku album „Ulice tego słuchają”, na którym pojawił się również Peja. Jak wspomina raper, był to moment tuż przed wybuchem jednego z najgłośniejszych beefów w historii polskiego rapu.
– Na tym koncercie w Od Nowie, który zrobiliśmy na inaugurację naszego albumu, to oni byli razem na scenie. I jeszcze któryś z nich drugiemu jakieś dwie stówy zaległe oddawał i piątki bili. To był fajny czas.
Beef zmienił wszystko. PTP znalazło się w środku zamieszania
Zdaniem Buczera relacje pomiędzy weteranami rozsypały się błyskawicznie, a skutki konfliktu odczuło także PTP. Zespół rozstał się z Wielkie Joł, choć wcześniej ich kontakty z wytwórnią były bardzo dobre.
– My kiedyś często bywaliśmy w Wielkie Joł. Z Brożasem spaliśmy w studiu u Jacy i chodziliśmy w PLN-ach. Mieliśmy dobre stosunki i lubiliśmy się z Jacą. Jeździliśmy do Mielna, ale potem się zepsuło przez tę sytuację (beef z Peją) i trochę zostaliśmy wkręceni niepotrzebnie. Tede wrzucił nas na plakaty bez konsultacji z nami, że jedziemy w trasę „Wszystko na mój koszt”, a my nawet o tym nie wiedzieliśmy.
PTP straciło klip z milionami wyświetleń
Według Buczera największą konsekwencją całej tej sytuacji było usunięcie teledysku do utworu „Ulice tego słuchają”, który zdążył zgromadzić około dwóch milionów odsłon.
– Rychu się wk*rwił i kazał Tedzikowi usunąć ten klip, który miał 2 mln wyświetleń. Uważam, że to było mega ch*jowe posunięcie, bo na tym straciliśmy.
Aktualnie klip jest dostępny na kanale Peji i ma 1.3 mln wyświetleń.
Dziś relacje Tedego i Peji są już spokojne po ich publicznym pogodzeniu. PTP nie funkcjonuje jako zespół, a Buczer skupia się na solowej działalności i zapowiada premierę kilku nowych projektów jeszcze w tym roku.
Na kilka dni przed rozpoczęciem procesu Keefe D zaprzeczył udziałowi w zabójstwie Tupaca Shakura i ponownie oskarżył byłego szefa ochrony Death Row Records, Reggiego Wrighta Jr., o udział w sprawie.
Keefe D wskazuje innego podejrzanego
Proces dotyczący zabójstwa Tupaca Shakura rusza już 10 sierpnia, a Duane „Keefe D” Davis postanowił jeszcze raz zabrać głos. Jedyna osoba, której do tej pory postawiono zarzuty w tej sprawie, przekonuje, że nie ma nic wspólnego z morderstwem rapera.
W rozmowie z 8 News Now powiedział: – Nie miałem nic wspólnego z żadnym morderstwem.
Chwilę później skierował oskarżenia pod adresem Reggiego Wrighta Jr., byłego szefa ochrony Death Row Records. Davis uważa, że to właśnie on wie o kulisach zabójstwa znacznie więcej, niż publicznie przyznaje.

Reggie Wright Jr
Oskarżenia bez dowodów
Keefe D nie pokazał żadnych dowodów, które miałyby łączyć Wrighta ze strzelaniną z września 1996 roku. Twierdzi natomiast, że były ochroniarz miał okłamywać śledczych, zastraszać jego rodzinę podczas medialnych wystąpień i od samego początku kierować uwagę śledztwa na jego osobę.
Zapytany wprost o to, kto zabił Tupaca, odpowiedział, że zebrane przez śledczych oraz prywatnych detektywów informacje prowadzą właśnie do Wrighta.
Nie jest to pierwszy raz, gdy Davis przedstawia taką wersję wydarzeń. Już podczas wywiadu udzielonego z więzienia w 2025 roku przekonywał, że za organizacją zamachu stał Wright oraz jego ekipa ochroniarska. Sam Wright konsekwentnie odrzuca te zarzuty.
Prokuratura ma mocne argumenty
Śledczy nie twierdzą, że Keefe D osobiście oddał śmiertelne strzały. Według aktu oskarżenia miał być osobą, która koordynowała odwetowy atak i dostarczyła broń używaną przez pasażerów białego Cadillaca.
Problemem dla Davisa są jego wcześniejsze wypowiedzi. W policyjnych przesłuchaniach z 2008 roku oraz w wydanej w 2019 roku książce Compton Street Legend sam przyznawał, że znajdował się w samochodzie, z którego padły strzały. Teraz utrzymuje, że tamte relacje były zmyślone dla pieniędzy albo powstały w ramach porozumienia, które miało chronić go przed odpowiedzialnością karną.
Sąd nie przychylił się jednak do argumentów obrony. Sędzia Carli Kierny zdecydowała, że zarówno wspomnienia Davisa, jak i nagranie z policyjnego przesłuchania z 2008 roku będą mogły zostać wykorzystane podczas procesu. Prokuratura przekonuje, że oskarżony sam pozbawił się ewentualnej ochrony, wielokrotnie publicznie powtarzając swoją historię i potwierdzając jej prawdziwość.
Grozi mu kara dożywocia
Keefe D nie przyznaje się do zarzutu zabójstwa z użyciem broni oraz działania na rzecz gangu. Rozpoczęcie procesu wyznaczono na 10 sierpnia.
Na liście świadków prokuratury znaleźli się między innymi Marion „Suge” Knight, gubernator Nevady Joe Lombardo oraz były burmistrz Las Vegas Oscar Goodman. Jeśli Davis zostanie uznany za winnego, grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności bez możliwości ubiegania się o przedterminowe zwolnienie.
News
Buczer nagrał z Lil Wayne’em. „Ludzie myśleli, że to fake”
„Byłem zapraszany do telewizji i się mnie pytali, kiedy się do Miami przeprowadzam”.
W 2012 roku Buczer zapisał się w historii polskiego rapu, nagrywając utwór z Lil Waynem, a po latach opowiedział, jak doszło do tej niecodziennej współpracy i dlaczego wielu fanów nie chciało uwierzyć, że to wydarzyło się naprawdę.
Historyczna współpraca polskiego rapera z Lil Wayne’em
Dziś współprace polskich raperów z zagranicznymi artystami nikogo już specjalnie nie dziwią, ale kilkanaście lat temu wyglądało to zupełnie inaczej. W 2012 roku Buczer pojawił się w utworze „Creeper”, obok Marka Battlesa i samego Lil Wayne’a.
Numer trafił na mixtape Marka Battlesa „Walking Distance”. Buczer został pierwszym polskim raperem zaproszonym do współpracy przez ekipę YMCMB i jednym z nielicznych artystów z Europy, którzy nagrali oficjalny kawałek z Lil Waynem. W utworze usłyszymy jego zwrotkę zarówno po polsku, jak i po angielsku.
Kulisy współpracy
W rozmowie z Rap Story Podcast Buczer wyjaśnił, że wszystko zaczęło się od wcześniejszej współpracy z amerykańskim raperem.
– Ja zaprosiłem Marka Battlesa na swój solowy album „Dwa Oblicza’. A on w rewanżu zaprosił mnie na ten kawałek. Później się okazało, że w tym numerze będzie też Weezy. Załatwiała to wtedy moja ówczesna managerka.
Jak przyznaje, kiedy dowiedział się, że w utworze pojawi się również Lil Wayne, trudno było uwierzyć, że to dzieje się naprawdę.
Fani nie wierzyli, że numer jest oficjalny
Skala tego wydarzenia była tak duża, że wielu słuchaczy podejrzewało mistyfikację. Buczer wspomina, że musiał udowadniać autentyczność całego przedsięwzięcia.
– To było tak nieprawdopodobne, że ludzie myśleli, że to fake, że to zwrotka skądś wyciągnięta. Wrzucałem skany umów, że to jest oficjalne. Mark Battles to potwierdzał u siebie na socialach.
Raper zwrócił też uwagę, że wykorzystanie zwrotki jednej z największych gwiazd światowego rapu bez zgody mogłoby skończyć się gigantycznymi konsekwencjami.
– Gdybym ja wziął zwrotkę Weeziego i wrzucił na swoje sociale – na Spotify jest ten kawałek – to nie wiem, czy moje wnuki by to spłaciły.
„To był wtedy kosmos”
Buczer przyznał, że informacja o współpracy z Lil Waynem odbiła się szerokim echem także poza środowiskiem hip-hopowym.
– Byłem zapraszany do telewizji i oni się mnie pytali, kiedy ja się do Miami przeprowadzam. Bo na tamte czasy to był kosmos. Przykre to jest, że to ma tylko tyle wyświetleń.
Numer ma na Youtube 170 tys. wyświetleń po 14 latach.
Słuchacze nie kupili tego numeru
Dobrze pamiętam, jak numer Buczera z Lil Wayne’em wychodził i niestety nie było wtedy żadnego efektu „wow”. Wręcz przeciwnie, toruński raper był hejtowany, słuchacze zarzucali mu też, że sam sobie wziął tę zwrotkę, a później, że Lil Wayne nie wie nic o tym feacie i to pewnie jakiś jego odrzut. Buczer wtedy musiał się z tego gęsto tłumaczyć, zamiast celebrować taki featuring.
-
News1 dzień temuFabjański wykonał „Jestem Bogiem” Paktofoniki – poradził sobie lepiej, niż przypuszczaliśmy
-
News3 dni temuGSP po słowach Bałagane: „Mówi samą prawdę o Belmondo. Jeszcze wszystkim kopary opadną”
-
News2 dni temuSobota ujawnił, jak dużo Wini na nim zarabiał
-
News3 dni temuKafar Dixon37 ostro o Belmondo, który szarpał swoją dziewczynę
-
News2 dni temuBedoes 2115 dał swojego Rolexa fance na koncercie
-
News2 dni temuPolicja i karetka pod blokiem Belmondo. „Matko błagam, pomóż mi”
-
News20 godzin temuStep Records chce reaktywować Gang Albanii
-
News1 dzień temuZbyt Mocne wyjaśnia dziewczynki, które mówią na Fagatę „mamusia”