News
Swae Lee jest fanem Donalda Trumpa? Tłumaczy, czego zakazał fanom głosować na Kamalę Harris
Raper dał się wciągnąć w polityczne bagno.
Swae Lee odniósł się do sytuacji z 2024 roku, kiedy otwarcie apelował do fanów, żeby nie głosowali na Kamalę Harris w starciu z Donaldem Trumpem. Teraz wyjaśnia, o co mu chodziło.
W rozmowie w The Breakfast Club raper jasno zaznaczył, że ludzie źle go zaszufladkowali. – Nie nienawidzę Kamali Harris. Nigdy nie ogłaszałem żadnej solidarności z żadnym politykiem. Niektórzy myślą, że jestem zwolennikiem Trumpa. Ja na to: nigdy nie widzieliście mnie w czapce MAGA ani nic takiego. Nie popieram żadnych polityków. Robię swój research i patrzę, co realnie zrobią dla ludzi. Co wpłynie na moje codzienne życie – powiedział.
Swae wyjaśnił też, co siedziało mu w głowie w tamtym czasie. Według niego wokół Harris było zbyt dużo hurraoptymizmu, a on chciał po prostu wskazać jej słabsze strony. Przyznał jednocześnie, że nie był w stanie przewidzieć, jak potoczy się sytuacja po wyborach i co wydarzy się później. Dodał też, że Trump już wcześniej miał na koncie sporo negatywnych nagłówków.
Raper odciął się od obecnego prezydenta. – Nie chcę, żeby ludzie myśleli, że jestem z tym związany. Szukam prawdziwego kandydata, który przyniesie realną, pozytywną zmianę – podkreślił.
Co ciekawe, Swae przyznał, że z perspektywy czasu widzi to inaczej i możliwe, że sam dał się wciągnąć w polityczne bagno. – Patrząc wstecz, w ogóle bym się na ten temat nie wypowiadał – stwierdził. Dorzucił też, że ostatecznie nie wziął udziału w głosowaniu.
Dla przypomnienia – jego wpis z tamtego okresu odbił się szerokim echem. W usuniętym już poście na X napisał: – Nie głosujcie na Kamilę!!! Zróbcie research na temat całej tej kampanii.
Sprawa wróciła w momencie, gdy raper promuje nowy materiał. Jego świeży album „SAME DIFFERENCE” to pierwszy pełnoprawny solowy projekt, który ma przypomnieć, że Swae chce być kojarzony przede wszystkim z muzyką, a nie polityką.
News
Tory Lanez robi trasę z więzienia, która się sprzedaje i dowozi tak, że potrzebne są większe obiekty
Raper nie musi wychodzić na scenę, żeby zapełniać kluby.
Tory Lanez odsiaduje wyrok za postrzelenie Megan Thee Stallion, ale jego muzyka nadal przyciąga tłumy. Impreza w Nowym Jorku okazała się takim sukcesem, że organizatorzy muszą szukać większych obiektów.
Raper za kratami, a fani się bawią
Tory Lanez znalazł sposób, żeby organizować muzyczne wydarzenia, choć sam nie może pojawić się na scenie. Kanadyjski raper, który odbywa karę więzienia za postrzelenie Megan Thee Stallion, ruszył z nietypowym projektem „Not On 'Tor,’ Tour”. I wygląda na to, że zainteresowanie przerosło oczekiwania organizatorów.
Trasa wystartowała 25 września w Nowym Jorku. Nie są to jednak klasyczne koncerty, bo Laneza zwyczajnie na nich nie ma. Zamiast tego fani dostają imprezy odsłuchowe promujące jego najnowszy album, sety DJ-skie i występy zaproszonych gości.
Zmieniają kluby na większe
Nowojorskie wydarzenie przyciągnęło tak duże zainteresowanie, że ekipa rapera ogłosiła konieczność przeniesienia kolejnych imprez do większych klubów.
– Nowy Jork był SZALONY… Teraz musimy przenieść wszystkie wydarzenia do większych obiektów. W Los Angeles właśnie zmieniliśmy lokalizację na większą i uruchomiliśmy sprzedaż nowych biletów. Link znajdziecie w bio. W przypadku Pittsburgha i Nowego Orleanu bilety są zwracane do czasu ustalenia nowych terminów i znalezienia większych obiektów – czytamy na jego IG.
A$AP Ferg, Bobby Shmurda i A Boogie na imprezie Laneza
W Nowym Jorku pojawili się m.in. A Boogie Wit Da Hoodie, Bobby Shmurda, A$AP Ferg, Pressa oraz streamer N3on. Obecność takich nazwisk sprawia, że imprezy nie ograniczają się wyłącznie do puszczania numerów nieobecnego rapera.
To dość absurdalna sytuacja. Artysta odsiaduje wyrok, nie może koncertować, a mimo to jego ekipa organizuje trasę, na którą ludzie kupują bilety. W dodatku zainteresowanie jest na tyle duże, że dotychczasowe obiekty okazują się niewystarczające.
Peja nie akceptuje mieszania rapu z popem i disco polo, a Kizo przekonał się o tym na własnej skórze, kiedy Rychu odrzucił jego propozycję współpracy.
Peja od lat trzyma się swoich zasad i nie zamierza zmieniać podejścia do rapu tylko dlatego, że na scenie królują radiowe hity. W rozmowie z Cyprianem Majcherem poznański raper przyznał, że ma poważny problem z raeprami, którzy na stałe skręcili w stronę popu i disco polo. Przy okazji ujawnił kulisy niedoszłej współpracy z Kizo, który miał się na niego obrazić.
Peja odmówił Kizo
– Jedyny zarzut, który podtrzymuję to romansowanie na stałe z popem i robienie z tego radiówek, które są mdłe. No i romansowanie z disco-polo – stwierdził Peja.
Kiedy Kizo zaprosił go na swoją płytę, usłyszał odmowę. I to mimo zapewnień, że tym razem nagrywa stricte rapowy materiał.
– Odmówiłem numeru Kizo, który zapraszał mnie na płytę. Mówił, że teraz będzie robił rapową płytę. Fajny gość, osobiście nic do niego nie mam, ale napisałem: „mordka, nie obraź się, ale po tych wszystkich potupajkach, które odj*bałeś nie potrafię. Nie wejdę w to” – ujawnił Rychu.
Kizo się obraził
Na tym jednak historia się nie skończyła. Peja później nawinął w jednym ze swoich kawałków wers: „było nagrać numer z Kizo albo wziąć walkę w klatce”.
Kizownik nie przyjął tego najlepiej. Według relacji Rycha raper obraził się na niego i przestał obserwować go w mediach społecznościowych.
Poznaniak podkreśla, że w tych kwestiach jest radykałem. Warto przypomnieć, że kilka lat temu Peja mówił o sukcesie Kizo.
Kaz Bałagane ma dość narodowej debaty o mrożonej pizzy Książula i porównuje Polaków do bohaterów filmu „Idiokracja”.
Polska od kilku dni żyje pizzą Książula, jakby od jej smaku zależały losy całego kraju. Sieć zalały recenzje, komentarze, a nawet kłótnie o mrożonkę youtubera. Swoje trzy grosze dorzucił już Malik Montana, który spropsował pizzę „Muala”. Teraz do dyskusji dołączył Kaz Bałagane.
Kazek nie zamierza rozkminiać, czy mrożonka jest warta 24 zł. Rapera bardziej przeraża fakt, że zwykła pizza stała się jednym z topowych tematów w kraju. Całą sytuację porównał do kultowego filmu „Idiokracja„, przedstawiającego społeczeństwo przyszłości, w którym głupota i ogłupiająca rozrywka przejęły kontrolę nad światem.
– Polaki, co tam o tej mrożonce dają tyle od kilku dni, to są właśnie mieszkańcy tego śmietniska z tego filmu. Ten film to taka sama przepowiednia jak Huxley czy 1984.

Kaz Bałagane nawiązał tym samym również do twórczości Aldousa Huxleya i powieści „Rok 1984” George’a Orwella. Obie książki przedstawiają dystopijne wizje społeczeństwa.
Trudno o bardziej brutalne podsumowanie całej afery, czy Książulo sprzedał swoją wiarygodność za współpracę z Żabką i czy jego mrożonka jest smaczna.
Sentino nie zwalnia tempa i po wspólnej EP-ce z Fagatą nagrał cały album z Hellfieldem z CrackHouse, który zapowiada jedną z najmocniejszych premier w ich karierze.
Fagata miała narobić szumu wspólną EP-ką z Sentino, ale jej się to nie udało. Choć influencerka może liczyć na wierne grono fanek z TikToka, projekt nie stał się takim viralem, na jaki prawdopodobnie liczyła. Tymczasem Sebastian Alvarez ma już nagrany kolejny wspólny materiał i tym razem połączył siły z dobrze znanym artystą.
Hellfield, jeden z filarów CrackHouse, poinformował, że razem z Sentino ukończyli nagrywanie całego albumu. Producent nie ukrywa ogromnych oczekiwań wobec tego projektu i zapowiada materiał, który ma mocno namieszać na scenie.
– To będzie jedna z najmocniejszych i przełomowych rzeczy jakie zrobiliśmy – zapewnia. – Mało się odzywałem, bo wiecie, że pracuję w ciszy, a to nasza muzyka robi hałas. Wiem, że oszalejecie – dodaje
Sentino i Hellfield współpracują od lat, a ich muzyczna relacja przetrwała znacznie więcej niż niejedna znajomość Sebastiana w branży. Co ciekawe, panowie nigdy publicznie nie weszli ze sobą w konflikt, co w przypadku Sentino jest ewenementem.
Hellfield zapowiada przełomowy materiał, ale czy rzeczywiście będzie to jedna z najmocniejszych rzeczy w ich dorobku, przekonamy się dopiero po premierze.
Album Sentino i Hellfielda ma ukazać się w 2027 roku. Dokładna data premiery nie została jeszcze ujawniona.
News
RY23, Kaczor, Słoń, Shellerini, Gural, Adash, Rafi, Dj Soina „Prawdziwy Dla Gry” – hodł dla Koniego
Hip-hopowcy z tribute dla zmarłego kolegi.
Prawdziwy dla Gry czyli hołd przyjaciół dla zmarłego rapera Koniego.
Shellerini, Słoń, RY23, Rafi, Kaczor i donGURALesko, na bicie Adash, na gramofonach Dj Soina. Singiel zapowiada nadchodzącą reedycje albumu zmarłego Koniego poszerzonej o dodatkowe płyty, o czym później.
Data premiery: 08.10.2026
-
News3 dni temuPopek i Małolat K2 pogodzili się i razem imprezują. „4 dzień bez spania”
-
Felieton3 dni temuKsiążulo wdepnął w gówno? Były raper i Żabka pod potężnym ostrzałem – felieton
-
News4 dni temuPeja uległ lewicowej narracji językowej autorstwa „Wyborczej” i TVN
-
News3 dni temuPoczątek upadku Książula, który otwiera 13 tys. pizzeri? „Stracił całą wiarygodność”
-
News18 godzin temuPozycja Książula zagrożona? Nowi twórcy zdobyli serca Polaków
-
News4 dni temuBastek jednak nie wyjechał do pracy za granicę?
-
News3 dni temuSokół wcielił się w rolę narratora w kolejnej reklamie
-
News4 dni temuOstry Bezimienni jedzie po Winim za słowa o prezydencie. „Zbijasz misie z k*rwami”