Felieton
ROZKMINA: Eminem cz.1
Eminema nie trzeba nikomu przedstawiać, słyszał o nim z całą pewnością każdy słuchacz rapu w naszym kraju. Nie zaszkodzi jednak przyjrzeć się dogłębnie jego drodze z samego dna na sam szczyt, twórczości, oraz obfitującemu w skandale i zawirowania życiu prywatnemu, żeby zrozumieć w całej okazałości jego fenomen. Zapraszam do zapoznania się z niesamowitą historią jednego z najbardziej utalentowanych i zarazem najciekawszych MC’s na świecie.
Marshall Bruce Mathers III – bo tak brzmi prawdziwe imię oraz nazwisko Eminema – przyszedł na świat 17 października w Missouri. Od samego początku życie nie rozpieszczało chłopaka – nie dość, że jego ojciec opuścił rodzinę kiedy przyszły MC miał zaledwie półtora roku, wychowywał się w biedzie, doświadczając rozmaitych upokorzeń ze strony wychowującej go samotnie, uzależnionej od alkoholu i środków przeciwbólowych cholerycznej matki. Przez długi czas żył z matką na walizkach, często zmieniając szkoły i nie mogąc nawiązać trwałych relacji z rówieśnikami, a jego życie było nieustającym pasmem udręk.
Największych upokorzeń młody Eminem doznawał w szkołach, gdzie nękany był przez czarnoskórych rówieśników. Pewnego dnia jeden z nich – De Aneglo Bailey – niemalże zakatował chłopka na śmierć w szkolnej toalecie, nieco wcześniej rzucając w niego śnieżką w której umieścił kamień. Pobicie zakończyło się dla niego krwiakiem mózgu i operacją, a także czasową utratą widzenia na jednym oku, ale szybko udało mu się dojść do pełni zdrowia. Na wydanym lata później, swoim pierwszym w pełni legalnym, długogrającym albumie ”The Slim Shady LP” zamieścił piosenkę pt. ”Brain Damage”, w której opisał całe zajście, trochę je koloryzując, jak sam powiedział w jednym z wywiadów, ”Żeby nie zanudzić słuchacza”, na wskutek czego niestety część odbiorców była zmieszana opowieścią, nie potrafiąc oddzielić zawartej w niej fikcji od prawdy.
Sam Eminem zapytany w jednym z wywiadów o to, czy jego zdaniem ludzie rozumieją jego wybujałe poczucie humoru które prezentuje w swoich piosenkach, odpowiedział ”Myślę, że młodzi ludzie łapią o co chodzi, za to starsza publika czasami się w tym gubi, traktując moje piosenki zbyt dosłownie. Nie obchodzi mnie to, jest to dla mnie wręcz zabawne, bo jeśli mówię, że ”Mózg zaczął wyciekać mi z czaszki”, i oni w to wierzą, to co z nimi jest nie tak? (…) Kiedy wyszedł pierwszy album N.W.A., zobacz jak wszyscy literalnie to przyjmowali. To była rozrywka, a ludzie zdawali się tego nie pojmować. Jeśli N.W.A. powiedzieli: ”Zastrzelimy Cię”, oni w to wierzyli. (…) Może Dre i Ice Cube byli wściekli kiedy pisali coś takiego, ale nie oznacza to że czują się tak bezustannie.”. Rzeczony utwór jest niesamowitym, czysto rapowym storytellingiem, w którym Eminem po raz pierwszy wypowiadał się z perspektywy nie tylko swojej ale i innych osób (szkolnego oprawcy, matki, pielęgniarki) starannie modulując przy tym swój głos w celu jak najlepszego oddania różnic w emocjonalnym pobudzeniu tych postaci.
Dwa lata po ukazaniu się ”The Slim Shady LP” De Angelo Bailey wytoczył Eminemowi proces o naruszenie dóbr osobistych, żądając miliona dolarów odszkodowania. Pozew ten został jednak odrzucony przez sędziego, który humorystycznie uzasadnił swoje postanowienie własnoręcznie skreśloną rymowanką: ”Bailey thinks he’s entitled to some monetary gain/Because Eminem used his name in vain” (”Bailey myślał że jest upoważniony do otrzymania finansowych dóbr/Bo Eminem użył nierozważnie jego imienia”).
Zanim Marshall Mathers usłyszał rap, chciał rysować komiksy. Miłością do czarnej muzyki zaraził go starszy o rok wujek Ronnie, który pewnego dnia pożyczył mu album ”Reckless” Ice-T. Przyszła gwiazda rapu miała wtedy zaledwie około 13 lat. Eminem od razu zafascynował się nowym odkryciem, decydując się na to, żeby samemu spróbować swoich sił w rapie. Za pseudonim artystyczny przyjął M & M (pierwsze litery jego imienia i nazwiska). Od tamtej pory spędzał całe swój wolny czas na pisaniu i nagrywaniu, szlifując swój warsztat twórczy do perfekcji. Wiele lat później, kiedy stał się już sławny, powiedział w jednym z wywiadów: ”Zbieram pomysły przez cały tydzień. (…) Zapisuję nieskładnie na kartkach papieru słowa, rymy oraz metafory. Kiedy zbierze się wystarczająco wiele materiału, łączę go w jedną całość. Robię to celowo, żeby w przypadku zgubienia zapisków uniemożliwić ewentualnemu znalazcy zorientowanie się w ich znaczeniu. Połowa zdania będzie tu, druga połowa tam. Nie wiem sam, kiedy zacząłem tak robić. (…) Definitywnie jestem perfekcjonistą. Tworzę swoją muzykę tylko dla siebie. Nie myślę o tym, czy spodoba się ona komukolwiek poza mną. Jeśli chociażby użyję niewłaściwie słowa ”the” – wrócę [do studia] i zmienię to. Przed wypuszczeniem muzyki w eter muszę przesłuchać ją milion razy upewniając się, że nie dostrzegam w niej żadnej usterki. (…) Pewne piosenki wymagają więcej czasu od innych do napisania ich, zależy to od tego, w jakim nastroju się aktualnie znajduje i o czym myślę. ”My Name Is…”’ było bardzo proste do napisania, wymyśliłem refren utworu zanim jeszcze zabrałem się do pisania zwrotek. Czasami piszę rapowe opowiastki, i muszę wracać do pisania ich w ciągu następnych dni. Napisania ”Brain Damage” zajęło mi kilka dni. (…) Tworzenie jest dla mnie formą terapii – nie tylko kiedy piszę, ale również kiedy rapuje. To jest sposób na zrzucenie ciężaru z serca.”.
W autobiografii rapera pt. ”The Way I Am” znalazło się wiele skanów jego rękopisów – ich widok rzeczywiście pokrywa się z tym co powiedział o nich sam Eminem, i robi wrażenie. Są doszczętnie zabazgrane drobnym maczkiem przy użyciu kolorowych długopisów. Sam Eminem dodaje w ksiażce: ”Czasami kiedy czytam swoje stare rękopisy, mam problem ze zrozumieniem, o co w nich chodzi, ale podczas procesu twórczego wiem dokładnie, co do czego pasuje”.
Ronnie popełnił samobójstwo w 1991 roku strzelając sobie w głowę, co pogrążyło Eminema w depresji. Ronnie również był zaangażowany w tworzenie muzyki, jednak nigdy nie starał się upatrywać w ewentualnym odniesieniu sukcesu w jej publikacji sposobu na życie. Eminem lata później chciał wykorzystać taśmę demo wujka na swojej płycie ”The Marshall Mathers LP”, ale pomysł ten konsekwentnie wybijała mu z głowy jego najbliższa rodzina, czego sam raper nie rozumiał, zdecydował się odpuścić jednak ten pomysł dla świętego spokoju. Nie omieszkał się jednak wspomnieć jego osoby w kilku swoich utworach, kazał sobie nawet wytatuować napis ”Ronnie R.I.P.” na swoim lewym przedramieniu.
W 1989 roku Eminem poznał Kim, która dziesięć lat później została jego żoną. Szybko przypadli sobie do gustu, i zostali parą. Ich związek od samego początku był bardzo burzliwy, wiele razy rozstawali się ze sobą, a potem wracali do siebie. W 1995 roku na świat przyszedł owoc ich miłości – córka Hailie Jade, co zmobilizowało Eminema do poszukiwań pracy kosztem dokładania starań do osiągnięcia sukcesu w muzyce. Z biegiem czasu Eminem poznał Proofa, który namówił go na branie udziału we freestyleowych bitwach, co pozwoliło mu zaistnieć oraz zyskać szacunek podchodzących do niego z niechęcią czarnoskórych MC’s. Eminem pracował w tym czasie w restauracji Gilbert’s Lodge, gdzie kucharzył oraz zmywał naczynia za małe pieniądze. Niestety, nie stać go było na utrzymanie rodziny, a jego praca twórcza nie przynosiła żadnych profitów, więc wraz z Kim kradli w sklepach drobne przekąski. W parze rosła frustracja spowodowana taką sytuacją, stale dochodziło między nimi do kłótni, a czasami nawet rękoczynów. Życie stawało się coraz bardziej nieznośnie, ale raper nie porzucił marzenia o odniesieniu sukcesu. Kilka lat później powiedział: ”Nie miałem nic do stracenia, ale wszystko do zyskania”.

W 1996 roku, nakładem małej, lokalnie działającej wytwórni Web Enterteiment, ukazał się pierwszy album Eminema – ”Infinite”. Materiał ten w niczym nie przypominał jego późniejszych dokonań muzycznych, był w porównaniu z nimi bardzo łagodny a jego tematyka koncentrowała się na problemach szarego życia codziennego. Album przeszedł niemal zupełnie bez echa, a także ściągnął na Eminema falę krytyki o to, że kopiuje styl znanych MC’s, takich jak chociażby NAS. Eminem był załamany komercyjnym, jak i artystycznym fiaskiem, które odniosła płyta, podobnie jak Kim, która rozgoryczona szybko wyprowadziła się od niego, i wytoczyła mu proces sądowy o zakaz kontaktowania się z Hailie. Raper nadal niestrudzenie brał jednak udział we freestyleowych potyczkach, z czasem załapując się do coraz poważniejszych, bardziej prestiżowych bitew.
Jedną z takich imprez było Scribble Jam w Ohio w 1997 roku. Po jakimś czasie pojedynkowania się na słowa Eminem natrafił na utalentowanego MC o ksywie Juice, który pokonał go w pierwszej rundzie, a potem przegrał z nim w drugiej. Podczas finałowej potyczki Eminem przegrał z Juicem, po tym jak ten poniżył go ewidentnie przygotowanym wcześniej, kompleksowo złożonym wersem, wygrywając trofeum. Po porażce Em wrócił do Detroit kompletnie zrezygnowany i spłukany. Jakiś czas później nagrał oryginalną wersję ”Rock Bottom” – piosenka znalazła się potem na ”The Slim Shady LP”. Eminem lata później przyznał w swojej biografii, że nagrywał utwór z myślą, że to ostatnie jego twórcze dokonanie. postanowił skończyć ze sobą, zażywając całe opakowanie Tyleonlu (lekarstwa przeciwbólowego) i popijając je wódką, zwymiotował jednak wszystko w łazience. Strach pomyśleć, co byłoby, gdyby raper wybrał skuteczniejszą metodę popełnienia samobójstwa. Niewiele brakowało, żeby jego gwiazda nigdy się nie narodziła, zmieniając oblicze hip-hopu, los chciał jednak inaczej. Po tym zdarzeniu raper dalej pracował nad swoją muzyką, z czasem udało mu się również zejść z Kim.
Bardzo pamiętnym dla rapera wydarzeniem było wzięcie udziału w freestyleowym trudnieju Rap Olympics w Los Angeles, w 1998 roku. Eminem pokonał bez trudu wszystkich MC’s, jednak podczas finałowej bitwy tłum okrzyknął zwycięzcą MC o ksywie Otherwize, którego freestyle był słaby zarówno pod względem technicznym jak i merytorycznym. Oponent zwyczajnie odgrażał się Eminemmowi. ’’Nie pamiętam żadnych rymów w wykrzykiwanych przez niego w moim kierunku pogróżkach że zamknie mi ryj, zarżnie mnie, podetnie mi gardło” – wspomina w swojej biografii, dodając, że było to dosłownie coś w tylu: ”Kurwo zabiję Cię! Przewiercę Cię kurwa! Nienawidzę Cię! Zbesztam Cię z błotem!”. Pierwszą nagrodą był złoty Rolex oraz 500 dolarów, których raper bardzo potrzebował. Przegrana po raz kolejny załamała go, tym bardziej, co sam przyznał, że werdykt publiczności był bardzo niesprawiedliwy. Jego wizyta w Los Angeles nie poszła jednak zupełnie na marne – kiedy zdenerwowany zbierał się w drogę powrotną do domu, zaczepił go asystent Jimmiego Lovine, pracownika wytwórni Interscope Records, prosząc MC o jego taśmę demo. Ten zupełnie nie robiąc sobie nadziei cisnął w niego kasetą i odszedł.
Kiedy jakiś czas potem zajął pierwsze miejsce w konkursie „Freestyle Performer of the Year” w radiowym ”Wake Up Show”, zainteresował się nim sam Dr. Dre, a Jimmy Lovine podczas wymiany zdań na jego temat puścił słynnemu producentowi kasetę demonstracyjną Eminema, po czym Dre bez wahania postanowił odnaleźć go i podpisać z nim kontrakt. Zanim jednak do tego doszło, czekało na niego jeszcze pokonanie wielu trudności…
Felieton
Robią z nas złodziei. Kupując smartfona, zapłacimy więcej, a kasa pójdzie m.in. do raperów – felieton
Nowa, stara opłata, który uderzy we wszystkich, ale tylko niektórzy na niej zarobią.
Rząd rusza z aktualizacją opłaty reprograficznej. Nowe zasady obejmują m.in. smartfony i laptopy, a pieniądze mają trafić do artystów, w tym do raperów. No i kto tu kogo okrada?
Ministerstwo dumnie ogłasza
Minister kultury Marta Cienkowska podpisała rozporządzenie, które aktualizuje zasady pobierania opłat od urządzeń używanych do kopiowania i odtwarzania treści. – Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to!” – przekazała w komunikacie opublikowanym na portalu X.
Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to! Właśnie podpisałam rozporządzenie dot. opłaty reprograficznej. To był trudny proces, pełen lobbingu i fake newsów o rzekomych "nowych podatkach". Prawda jest prosta: pożegnaliśmy lata 90. (faksy i…
— Marta Cienkowska (@MartaCienkowska) April 30, 2026
Smartfony i laptopy objęte opłatą!
Na czym polega zmiana? Lista sprzętów objętych opłatą została dostosowana do tego, jak dziś konsumujemy muzykę, filmy i inne treści. Do gry wchodzą m.in. smartfony, laptopy, tablety, telewizory oraz dekodery z pamięcią albo funkcją nagrywania. W praktyce chodzi o urządzenia, które realnie służą do kopiowania lub przechowywania materiałów chronionych prawem autorskim.

Czyli co, jesteśmy złodziejami?
Po chłopsku, twórcy ustawy chyba uważają, że jesteśmy złodziejami, bo z góry zakładają, że nielegalnie słuchamy muzyki, przegrywając ją sobie na telefony lub korzystając z nielegalnych źródeł streamingu. Ciekawe jakie to nielegalne źródła mamy w czasach powszechnego dostępu do Youtube i Spotify.
Żeby jednak było miło i fajniusio pani minister rozszerzoną opłatę ubrała w ładne słowa: – Giganci sprzętowi dzielą się swoimi zyskami z polskimi twórcami – podkreśliła.
Jak to dokładnie działa – wyjaśniamy
Kupujesz np. telefon albo pendrive. W cenie jest już opłata reprograficzna. Producent/importer przekazuje ją do organizacji, a organizacje dzielą pieniądze między twórców. Artyści dostają część pieniędzy, jeśli są zarejestrowani w takich organizacjach jak ZAiKS czy STOART, a ich muzyka jest uwzględniona w podziale. Gotówka jest rozdzielana według określonych zasad.
Ministerstwo uspokaja, jesteśmy spokojni
Ministerstwo ma życzeniowe myślenie na temat wzrostu cen elektroniki w związku z rozszerzoną opłatą. W uzasadnieniu projektu czytamy: – Biorąc pod uwagę stosunkowo niski poziom opłat przyjęty w projekcie rozporządzenia, należy uznać, że wpływ na sytuację konsumentów nie będzie znaczący.
Wszyscy jednak dobrze wiemy, że opłata ta zostanie przeniesiona na końcowego użytkownika, i to my zapłacimy więcej za smartfona czy laptopa, a miliony pójdą do artystów i twórców,
Miliony złotych wpływów
W 2024 roku wpływy z opłaty reprograficznej wyniosły 35,8 mln zł. Po zmianach budżet dla twórców może wzrosnąć nawet do poziomu 150-200 mln zł rocznie. Według szacunków stawka opłaty ma wynosić od 1 do 3% wartości urządzenia.
Jakie to piękne, a ty co słuchaczu o tym myślisz?
Chorzów to miasto, które wyjątkowo nie ma szczęścia do ludobójczej symboliki i rapu. Dopiero co ucichł temat wizerunku sympatyka Ruchu z tatuażem hitlerowskiej gapy na karku w teledysku Bonusa RPK, a teraz medialną burzę wywołały próby blokady koncertu Kanye Westa. Czy jednak nie można tu dostrzec pewnej niesprawiedliwości w ocenie amerykańskiej gwiazdy?
Nie lada zagwozdkę mają decydenci w kwestii zgody na organizację czerwcowego koncertu Kanye Westa. Już pojawiają się przecieki, że zielonego światła na imprezę nie będzie. Z jednej strony warto pokazać, że jesteśmy zupełnie inni kulturowo niż np. Niemcy, gdzie wielu zbrodniarzy nie poniosło żadnej odpowiedzialności po wojnie i mogli spokojnie wychowywać kolejne pokolenia naszych zachodnich sąsiadów, piastując ważne stanowiska publiczne. Z drugiej – czy osoba chora psychicznie musi być wiecznie stygmatyzowana z powodu odklejek z przeszłości, które mogły wywołać np. źle dobrane leki?
W zasięgowych głosach sprzeciwu przodują zwłaszcza minister Marta Cienkowska i Krzysztof Stanowski. Pytaniem otwartym pozostaje, dlaczego Stanowski nie był równie stanowczy, gdy ambasador Ukrainy wybielał na antenie Kanału Zero hitlerowskiego kolaboranta, Romana Szuchewycza, który uczestniczył w pogromach ludności cywilnej?
"I przejdzie Panu przez gardło, żeby powiedzieć, że Roman Szuchewycz jest zbrodniarzem wojennym?" – zapytała @abojke ambasadora Ukrainy @VasylBodnar w wywiadzie dla @OficjalneZero.
— Stowarzyszenie „Wspólnota i Pamięć” (@WspolnotaPamiec) January 11, 2026
"Nie, nie powiem tego" – usłyszała w odpowiedzi.
Ambasador zaprzecza samemu sobie. Z jednej… pic.twitter.com/9F0rMzvgEf
Z tęczową swastyką na szyi zaprezentował się fotoreporterom w 2015 roku Maciej Maleńczuk, a dziś jest przecież jednym z pupilów prorządowych mediów. Podobna akcja tyczy się Olgi Tokarczuk, która pozowała na tle krzyża przerobionego na hitlerowski symbol. Żadnej dyskusji nie wywołała też manifestacja byłego prezydenta Ukrainy, Petra Poroszenko, który w 2023 roku udostępnił nagranie z czarnym słońcem na ramieniu, czyli ulubionym symbolem jednego z architektów obozów śmierci, Heinricha Himmlera. Czy w związku z tym możemy mówić wprost o zjawisku „równi i równiejsi”?
Поїздка на фронт для мене — це завжди найголовніша подія тижня. Хедлайнер в розкладі.
Після парламентської діяльності, перемовин з міжнародними партнерами щодо підтримки України, акумулювання та розподілу благодійної допомоги та іншої тихої роботи в тилу, ця подія — великий… pic.twitter.com/5aucKuX5c7— Петро Порошенко (@poroshenko) September 10, 2023
Felieton
Czy uliczny rap ogłupia? Kawałki, których słuchamy, mogą zdradzać naszą inteligencję
Twoja playlista mówi więcej, niż myślisz.
Nowe badanie Journal of Intelligence pokazuje, że to nie muzyka, a teksty kawałków mogą zdradzać poziom inteligencji słuchacza. Analiza danych ze smartfonów ujawnia subtelne powiązania między playlistą a zdolnościami poznawczymi.
Teksty ponad bitem – wniosek naukowców
Możemy zapomnieć o gadkach, że inteligencję zdradza słuchanie jazzu albo klasyki. Nowe badanie opublikowane w Journal of Intelligence wywraca ten schemat do góry nogami. Okazuje się, że klucz nie leży w gatunku ani brzmieniu, tylko w tym, co jest nawijane w kawałkach.
Naukowcy odkryli, że to właśnie warstwa liryczna daje więcej informacji o zdolnościach poznawczych niż tempo, melodia czy klimat numeru. Czyli nie chodzi o to, czy leci trap czy boom bap – tylko o to, jakie treści wchodzą do głowy.
58 tysięcy kawałków
Badacze wzięli na warsztat 185 osób i przez 5 miesięcy śledzili ich odsłuchy. Każdy numer, każda playlista – wszystko zapisane przez specjalną apkę.
W tym czasie uczestnicy przesłuchali łącznie ponad 58 tysięcy unikalnych utworów. Do tego doszły testy sprawdzające logiczne myślenie, słownictwo i zdolności matematyczne.
Smutniejsze numery, wyższe wyniki?
Wnioski? Ciekawe i trochę nieoczywiste. Osoby, które częściej sięgały po kawałki o mniej pozytywnym, bardziej refleksyjnym klimacie, miały wyższe wyniki w testach. Do tego dochodzą teksty skupione na „tu i teraz”, autentyczności i tematach związanych z domem – one też korelowały z wyższą inteligencją.
Z kolei tracki pełne społecznych odniesień i niepewnego języka częściej pojawiały się u osób z niższymi wynikami.
Studio > koncert? Też ma znaczenie
Osoby z wyższą inteligencją częściej wybierały kawałki z niskim wskaźnikiem „liveness”, czyli takie, które brzmią jak nagrane w studiu, a nie na żywo. Badacze tłumaczą to prosto – bardziej ogarnięci słuchacze mogą traktować muzykę jako coś do skupienia i analizy, a nie tylko do energii i chaosu koncertowego.
Słuchasz więcej – masz lepsze wyniki
Kolejna rzecz – ilość. Ci, którzy spędzali więcej czasu na słuchaniu muzyki, mieli statystycznie wyższe wyniki w testach. Podobnie jak osoby, które często sięgały po kawałki w innych językach niż ojczysty.
Playlista nie zrobi z Ciebie geniusza
Zanim ktoś zacznie układać playlistę „na inteligencję”, warto ostudzić hype. Związek między muzyką a inteligencją jest niewielki i czysto statystyczny. To nie działa tak, że słuchasz jednego typu numerów i nagle rośnie IQ.
Same w sobie te efekty prawdopodobnie nie są wystarczająco silne, aby miały praktyczne zastosowanie – mówią badacze.
Co to oznacza dla rapu
Badanie nie ocenia gatunków muzycznych typu rap, rock czy jazz jako „lepszych” lub „gorszych”. Bardziej chodzi o to, jakich treści się słucha i jak je przetwarza. W przypadku rapu ulicznego mamy zazwyczaj do czynienia z prostymi tekstami, ale z drugiej strony możemy je przetwarzać na rożne sposoby. W przypadku rapu technicznego i wielowarstwowych linijek, język, tematy i sposób narracji jest jednak dużo bardziej wyszukany.
Osoby słuchające bardziej refleksyjnych i złożonych treści – mają trochę wyższe wyniki. Osoby słuchające prostych i powierzchownych treści – mają je niższe.
Felieton
„Kutas Records” – żart Kuqe 2115 to tak naprawdę spory problem – felieton
Wspomniana wytwórnia istnieje, jest z Polski i ma pół miliona słuchaczy.
Kilka dni temu Kuqe 2115 opublikował żartobliwy film, w którym mówi, że odchodzi z 2115 Label na rzecz nowej wytwórni „Kutas Records”. Pośmialiśmy się z rzekomo czerstwego żartu, który tak naprawdę nie do końca był żartem. Jak sprawdziliśmy, wytwórnia „Kutas Records” istnieje, jest z Polski i podbija Spotify.
„Kutas Records” – o co w tym chodzi?
Na Youtube powstał kanał zatytułowany „Kutas Records”. Uśmiech na twarzy może budzić nie tylko nazwa kanału, ale także współgrające logo z plemnikiem. Od razu więc mamy jasny komunikat, że mamy do czynienia z trollingiem. Tylko ten żart powoli wymyka się spod kontroli, bo jest całkiem sprawnie zarządzany.
Kawałki, które pojawiają się na kanale mają zawsze podtekst erotyczny i są w pełni wygenerowane przez skrypt AI. Ich treść jest dość wulgarna, ale dla młodszych odbiorców może być interesująca i zabawna. Każdy kawałek jest dobrze opisany i ma wygenerowaną unikalną okładkę. Tytuły numerów, podobnie jak ich treść jest nacechowana seksualnie.
Oto kilka przykładów:
- Dariusz Jebadło – Podziemny Drąg
- Gejtos – Bóg Morza
- Cwelgar – Gejowski Łowca Potworów
- Johnny Cwel – NNN (Nie Orzech Listopad)
- Homo Erectus – Gejowski Jaskiniowiec II (prod. Kutas Records)

W ciągu roku, odkąd istnieje „wytwórnia” na Youtube wygenerowano 163 utwory, które łącznie mają ponad 4 mln wyświetleń.
Spotify podbite przez „Kutas Records”
Jeszcze większe cyfry żartobliwa wytwórnia wykręca na Spotify. Przed kilkoma dniami doszło do sytuacji, kiedy na pierwszych 15 miejsc najbardziej viralujących numerów aż 8 pochodziło z labelu „Kutas Records”. Na pierwszym miejscu mogliśmy zobaczyć „Antycznego Napaleńca”, który przebił już barierę 1 mln streamów.

Wytwórnia AI ma już blisko pół miliona słuchaczy na Spotify. To więcej niż Belmondo (300 tys.), Liroy (160 tys.) czy Ten Typ Mes (240 tys.). Niewiele więcej od żartownisiów ma np. O.S.T.R. (580 tys.), który jest w ciągu wydawniczym od ponad 25 lat.

Co więcej, kawałki wygenerowane przez AI zaczynają trafiać też do TOP 50 Polska. Wspomniany „Napaleniec” jest obecnie na 8. pozycji, wyprzedzając m.in. Malika Montanę, Kaza Bałagane czy Pezeta.

AI w muzyce – mamy problem
Sztucznie generowane kawałki i całe „wirtualne wytwórnie” oparte na AI to coraz większe wyzwanie dla branży muzycznej. Z jednej strony zalew tanich, żartobliwych produkcji obniża próg wejścia, ale z drugiej – rozmywa granice między twórczością a automatem.
To jest też problem dla słuchaczy, bo coraz częściej mają oni problem z odróżnieniem prawdziwej muzyki od algorytmicznej masówki. Branża stoi więc przed pytaniem, jak chronić kreatywność i unikalność w czasach, gdy muzykę można „wyklikać” w kilka sekund.
Felieton
Eminem ma polskie korzenie? Dokumenty wskazują na wieś pod Strzegomiem
„Pradziadek rapera wpisywał w dokumentach narodowość polską”.
Brzmi absurdalnie? Z dokumentów wynika, że jeden z największych raperów świata ma rodzinne powiązania z Polską. Według badań genealogicznych część przodków Eminema pochodzi z Dolnego Śląska.
Od lat w mediach powraca temat polskich korzeni Marshalla Mathersa. Wiele portali pisze wprost – pradziadek Eminema był Polakiem. Choć historia ta nigdy nie zyskała takiej popularności jak internetowe plotki o jego rzekomej niechęci do Polski, fakty wskazują, że raper rzeczywiście może mieć polskie pochodzenie.

Polskie korzenie Eminema
Jak ustalono, jeden z pradziadków Eminema od strony matki – Georg A. Scheinert – urodził się 29 stycznia 1851 roku we wsi Kostrza, znajdującej się dziś w gminie Strzegom (woj. dolnośląskie).
Miejscowość ta, znana z wydobycia granitu, należała wówczas do Prus i nosiła nazwę Häslicht. Przodkowie Eminema mieli być z nią związani od pokoleń. W dokumentach pojawiają się nazwiska Joseph Scheinert (ur. ok. 1825) i Ewa Wasuzki (1827–1901) – rodzice wspomnianego Georga. To właśnie nazwisko Wasuzki, zapisane błędnie przez amerykańskich urzędników imigracyjnych, może sugerować polskie pochodzenie matki przodka rapera.

Przodkowie rapera – „Ger Polish”
Sprawą zainteresował się Janusz Andrasz, autor bloga „Genealogiczne śledztwo”, który odnalazł szereg dokumentów potwierdzających ten trop. Jak wskazuje, część aktów metrykalnych nie zachowała się, jednak dostępne źródła sugerują, że przodkowie rapera rzeczywiście mogli pochodzić z terenów dzisiejszej Polski.
Co więcej, w amerykańskich spisach ludności z początku XX wieku pojawia się przy rodzinie Scheinert określenie „Ger Polish”, co tłumaczone jest jako narodowość polska, kraj pochodzenia – Niemcy.
– Znalazłem zagadkowo brzmiący wpis w spisie mieszkańców USA z 1910 r., gdzie w przypadku jednej z córek Georga (wspomnianego 3x pradziadka Eminema) – Marcie Scheinert, po mężu Roesch, w rubryce „Miejsce urodzenia ojca”, znajduje się zapis „Ger Polish”. Potem znalazłem analogiczną kartę ze spisu, dotyczącego samego Josepha Scheinerta, czyli jej ojca. I tu również pada określenie „Ger Polish„, które znalazło się zarówno w rubryce jego matki, czego można byłoby się spodziewać, mając na uwadze jej polsko brzmiące nazwisko Wasuzki, jak i w rubryce podającej pochodzenie ojca Georga – Josepha Scheinerta! – pisze badacz.

W Eminemie płynie polska krew?
Wnioski z przeprowadzonego śledztwa odnośnie „polskości Eminema” są niejednoznaczne, ale coś ewidentnie jest na rzeczy.
– Skoro urodzony w 1851 roku w pruskim Häslicht Georg Scheinert, mieszkając w USA już od 46 lat, wpisuje w roku 1910 jako swoją narodowość polską, to coś jednak na rzeczy musi być. Niestety, bez dostępu do metryk tej tajemnicy wyjaśnić się nie da. Przyznam, że na początku tego genealogicznego śledztwa myślałem, iż wzmianka o polskich korzeniach Eminema była pomyłką. Teraz jednak widzę, że to raczej tajemnica, która wciąż czeka na swoje rozwiązanie.
Choć metryki z XIX-wiecznej Kostrzy nie są dostępne online, odkryte zapisy pozwalają przypuszczać, że w żyłach Eminema rzeczywiście może płynąć kropla polskiej krwi.
Fakty kontra plotki
W przeciwieństwie do dawnych, nieprawdziwych historii o rzekomym spaleniu polskiej flagi przez Eminema czy jego niechęci do występów w Polsce, informacje o polskim pochodzeniu rapera mają częściowo podstawy w dostępnych dokumentach.
-
News3 dni temuLil Narcyz – 23-letni polski comedy-raper i yotuber nie żyje
-
News4 dni temuDawid Obserwator zgłosił skutecznie fanpage innego rapera, który robił o nim memy
-
News15 godzin temuSzczotka do włosów, do której rapował Szpaku – Cancer Figters ruszyło z aukcjami
-
News4 dni temuWażka G zwrócił się do posła PiSu, który został usunięty z partii
-
News3 dni temuYoung Leosia zdała prawo jazdy i została nagrana przez fankę podczas egzaminu
-
News2 dni temuTaco Hemingway wciąż boi się pytań, ale dał 1-minutowy wywiad
-
News3 dni temuKoszulki z hołdem dla Pono, a zysk dla jego córki. Czy przesadzili z ceną?
-
News4 dni temuEldo prowadzi wycieczki śladem gangsterów po Warszawie i zdradza mało znany fakt o Jacku Cyganie