Sprawdź nas też tutaj

News

Grande o działaniach Bonusa RPK – oświadczenie

„Przedstawiasz słuchaczom krzywdzicieli jako bohaterów”.

Opublikowany

 

grande connection

Po akcjach Bonusa RPK z ujawnieniem adresu Grande Connection, wyjazdu pod jego blok w Lublinie i kolejnych dissach – wyjaśniacz raperów wydał obszerne oświadczenie

– Hej twardzielu. Planowałem odpowiedzieć filmami, ale zgłoszenia bonusa i blokada kanału zmusiły mnie do chwilowej zmiany formy. Poniżej publikuję pełne oświadczenie dotyczące dissu oliwiera brazil i ostatnich wydarzeń. Sporo ludzi się martwiło, u mnie wszystko w porządku – nie dajcie się nabrać na iluzję ich rzekomego „sukcesu”, którą próbują wykreować, bo prawda jest zupełnie inna. Druga strona próbuje mnie uciszyć, bo fakty parzą – informuje Grande.

Wersja skrócona:

Pełna treść oświadczenia Grande Connection:

ODNOŚNIE DISSU OLIWIERA BRAZIL I OSTATNICH WYDARZEŃ.

Wrzucam oświadczenie dotyczące ostatnich wydarzeń, bo widzę, że nasi widzowie w ogóle nie rozumieją co się aktualnie dzieje w tle. Otóż mściwy bonus, żeby jego totalne ośmieszenie nie wyszło na jaw, przez pośredników zastrasza i atakuje postronnych ludzi, aby wpłynąć na mnie. Nie o wszystkim jeszcze mogę mówić, bo nie chcę przekazywać im wiedzy.

Planowałem odpowiedzieć filmem, ale jego panika i zgłaszanie moich treści jedynie potwierdzają, że każde moje słowo z filmu trafiło w dziesiątkę. Skoro próbuje się ratować blokadą kanału i pomówieniami – wypunktuję tę amatorszczyznę tutaj.

Zaczynając od „dissu”. Bit może być, ale za dużo fikcji literackiej. Dalej uciekasz w ataki osobiste, bo boisz się odnieść do konkretów. Na tej gloryfikowanej przez ciebie ulicy nic się nie nauczyłeś, chyba że brałeś lekcje od gitów pokroju Popka, Chica czy Załęckiego.

Jesteś dorosłym facetem? Czy zdajesz sobie sprawę, że wszystko co robisz mogę wyjaśnić BEZ SŁOWA na filmie?

Piszesz swoje bajki, ignorując fakty. Tak jak mylisz połykanie maczugi z wartościami, a neonazistów z powstańcami. Wiem, że twój informator to łeb, który nigdy na żywo mnie nie widział. To fakt. W swojej sprawie próbował przybijać niewinnym ludziom, że to co u niego znaleziono miał od nich. Ale prokurator go wycisnął jak cytrynę i wyrzucił. O tym „drobnym szczególe” ci nie wspomniał? Jak słuchacze usłyszą historię tego gangusa rodem z gangu Olsena, zrozumieją, że każde twoje słowo jest zdyskwalifikowane.

Pokaż mi jednego porządnego człowieka, który mnie zna i który przeze mnie siedział. Nie ma takiego. Twoja obsesja na punkcie służb jest typowa dla kogoś, kto sam ma za uszami bliską współpracę z administracją więzienną. Mogę być dla was nawet z CBŚP, ale to TY poparłeś pomawiacza, przeciwko którym rzekomo zawsze występowałeś. Straciłeś moralne prawo do krytykowania systemu za te same błędy, które teraz sam popełniasz.

Tego podstawionego mefedroniarza z twojego vloga, nigdy w życiu nie widziałem. Jego relacja, o przejściu z przypadkowym gościem identycznej ścieżki od dołka, przez przejściówkę, aż po celę docelową, jest statystycznie niemożliwa. Transporty są rozdzielane, a cele są rotowane. Twierdzenie, że w siedem dni ktoś uzyskał zgodę prokuratora na widzenia i wyszedł na wolność, to proceduralna fikcja. W tydzień to można co najwyżej odebrać kwit na koc z magazynu.

Jak wjeżdżasz na puchę to pokazujesz papier za co tam trafiłeś. Sugerowanie, że ktokolwiek pod celą nie odróżniłby amatorskiej wrzutki długopisem od urzędowego wydruku, to obraza dla inteligencji siedzących tam ludzi. Tak samo spisywanie zeznań pod celą, gdzie nie masz sekundy prywatności, gdzie każdy patrzy ci na ręce i gdzie za taką czynność kończysz marnie w pięć sekund. Te kłamstwa są sprzeczne z logiką systemu i realiami życia za kratami. A ja nigdy nie byłem w żadnej grupie przestępczej i nie miałem wspólników.

Opowieści o wynoszonych „otwartych konserwach” i sprzedaniu dziewczyny to już szczyt waszej nieudolności. W świecie grypsujących rygor higieny wyklucza trzymanie darmowej stołówki dla pluskiew i karaluchów. Na rewizji końcowej nikt nie pozwoli ci wynieść otwartej, kapiącej puszki. To tak absurdalne, że aż kompromitujące dla waszych informatorów.

To info ma taką samą wagę jak słowo honoru Popka i Załęckiego, którzy za działkę mety lub wspólny numer sprzedaliby własną matkę. Parę lat temu twojemu ziomkowi Jongmenowi wykręcali różne rzeczy, podobnie Sobocie, na podstawie świstków, które okazały się bzdurą. Suche zeznania podsuwane bez kontekstu są martwe. Kiedy nie rozumiesz niczyjej strategii operacyjnej, nie rozróżniasz celu od efektu. Zwłaszcza w dobie, gdzie patusy robią losowe sklejki, a małe sprawy są wyodrębniane z wielowątkowych procesów. To odbiera ci jakąkolwiek wiarygodność.

Tą sytuacją sami się, troglodyci, ośmieszyliście. Pokazuje ona, że wystarczy rzucić hasło „współpraca”, byście ślepo kogoś wyzywali – nie mając pojęcia o co chodzi. Jedno pytanie: gdyby porwali ci kogoś z rodziny, to dalej chroniłbyś tych „dobrych chłopaków”? Gdyby przyłożyli coś twojej kobiecie i kazali jej oddawać twoje ukryte pieniądze, co byś zrobił?

Przedstawiasz słuchaczom krzywdzicieli jako bohaterów. Ten bydlak, którego wspierasz napadł na starsze małżeństwo z siekierą i siedział za to 4 lata, a teraz kłamie, że siedział za pomówienie XD. Zapomniał wspomnieć, że wszystko nagrały kamery ze stacji? Jeszcze inny kozak, który stoi za tobą, żeby wymusić haracz podpalił babci stragan z warzywami w Warszawie.

Jak nazwałbyś kogoś kto zastrasza czyjąś matkę, pod adresem, który ci podsunęli jako „pewniaka”? Za takie niehonorowe akcje i zlecenia jesteś niżej niż Magical. To nie jest ulica – to brak jakichkolwiek wartości. Prawdziwe zasady to ochrona słabszych, a nie atakowanie postronnych osób.

Pochwal się słuchaczom co cię tak męczy i od czego desperacko odwracasz uwagę. Kto musi uciszać innych metodami rodem z ZOMO, a tchórzostwo maskować agresją?

Nawet funkcjonariusze SW, których tak nienawidzisz w swoich numerach, nie wytrzymali twojej hipokryzji i sami podsyłają mi dowody na to, jak wyglądały twoje „specyficzne relacje” z wychowawcami. Wyjaśnij słuchaczom, jakim cudem wypuszczają grypsującego kilka miesięcy przed czasem, ze względu na, cytuję: „bardzo dobrą opinię administracji więziennej i postawę godną naśladowania”.

Powiedz ludziom za co wychowawca wystawił ci laurkę w opinii do sądu i nie widział tam twojej rzekomej sztywności? Te twoje wnioski nagrodowe nie wzięły się z milczenia, tylko z bycia wzorowym pupilem systemu. Oszukałeś pół Polski legendą o siedzeniu za niewinność, żeby ludzie wpłacali ci kasę. Teraz gdy prawda wychodzi na jaw, nagle zmieniasz narrację na „siedzenie za honor”.

Ta „walka z 60” to u ciebie nie zasady, tylko narzędzie marketingowe do dojenia ludzi, wybielania swojej przeszłości i usprawiedliwiania zachowań niszczących ludziom życie. Tak walczysz z systemem, że stajesz w obronie „taty maty” z fundacji Sorosa.

U normalnych ludzi budzisz jedynie politowanie. Parcie na szkło kosztem godności i brak odpowiedzialności za własne słowa to twoja wizytówka. Twoi fani to już nie są dzieci spod trzepaka – to przeważnie dorośli ludzie, którzy mają swoje rodziny. Oni nie uwierzą w te twoje kocopoły o wartościach, bo widzieli na własne oczy, jak ta „ulica” naprawdę wygląda. Żaden z nich nigdy nie popchnąłby swojego dziecka na tę drogę. Tam albo zjadasz, albo zostajesz zjedzonym.

Więzienie powinno cię czegoś nauczyć, ale ty wolisz stać w rozkroku między dwoma światami – między najgorszymi szumowinami, które promujesz, a celebrytami, którymi od zawsze gardziłeś, a którzy dziś są idolami twoich synów. To nie jest beef ze mną. To jest wybór między dwiema drogami: patologia albo zasady. Tego nie da się pogodzić. Ludzie widzą, że boisz się przyznać do błędu. Ty wybrałeś maskę, ja twarz – bez względu na cenę i nie muszę być idealny.

To jest ten twój legendarny charakter? Nasyłanie ekipy pod ślepy adres, bo boisz się konfrontacji 1 na 1. Wiesz, że na policję pójść nie możesz, więc zostało ci tylko zastraszanie przez pośredników tam, gdzie mnie nie ma. Twoje dissy brzmią jak skomlenie przypartego do muru.

Chyba już do ciebie dotarło, w jaką pułapkę sam wlazłeś. Stosujesz prymitywną manipulację i fejki, ale moja historia broni się sama. Od 5 lat nagrywam publicznie, twarzą do kamery – każdy, kto ma choć gram mózgu, wie, że żaden „konfident” nie przetrwałby pół dekady bez weryfikacji przez własne otoczenie. Gdybym miał cokolwiek na sumieniu, nie budowałbym zasięgów na widoku, tylko uciekał. A wrzuty gdzieś na murze magicznie pojawiły się dopiero po premierze filmu o twoim upadku.

Obecny festiwal pomówień to desperacki atak na zlecenie, bo prawda o waszych brudach zaczęła parzyć. Dla tej bandy krzywdzicieli i neonazistów, którymi się otaczasz, mogę być nawet tancerką gogo – ich opinia interesuje mnie tak samo, jak ich „zasady”, których nigdy nie mieli. To nie ja jestem winny twoich błędnych decyzji. Ja tylko wyłożyłem na stół to, o czym twoi słuchacze szepczą od dawna.

Obrażasz widzów nazywając ich „napuszczonymi psami”. To najlepiej pokazuje twoją prawdziwą twarz – pogardę dla ludzi, dzięki którym w ogóle egzystujesz. Ja po twoim dissie nie wydałem z siebie ani słowa, bo moi widzowie są inteligentni i sami widzą twoją desperację. U nas nie ma „panów i sług” jak w twojej ciepłej strefie.

A do GlamRap i słuchaczy. On myślał, że obserwuje mnie, a to ja obserwowałem jego. Nie tylko jego. Nie zdradzam jeszcze szczegółów mojej wiedzy, bo to oni mają teraz problem z tym, czego nie wiedzą. Podobnie te chłopaczki od transparentów, nieświadomi, że wysyłają ciepłe PDW osobnikom, którzy już poszli w 60. Z tego transparentu dokładnie trzech, a pierwszy to Lulek. Czas zweryfikuje moje słowa. Kominy i okulary nie czynią was anonimowymi.

Nawet jak twoje pieski na posiłki zaklejają wizjery gumą do żucia tam, gdzie celowo zostawiłem ślad lata temu, to zapominasz, że są ukryte kamery i systemy. Żaden szczur się nie prześliźnie, żeby nie poszło powiadomienie w czasie rzeczywistym. Pamiętaj co i komu mówiłeś podniecony. Ja mam dowód, na którym defektyw sam potwierdza, że działa na twoje zlecenie. Zostałeś przycięty na kłamstwie. Jeśli twój przyjaciel Rutkowski rzekomo chciał moich danych, żeby mnie pozwać – śmiało, niech leci do sądu. Wtedy dopiero wszyscy zobaczą, jak bardzo się ośmieszyliście.

Obowiązuje zasada wysłuchania dwóch stron, więc Bonus – opowiesz fanom, jak to teraz jest z tą wiernością? Dalej zdradzasz partnerkę z małolatkami, jak za starych dobrych czasów?

Hipokryzja tu aż bije po oczach: on monetyzuje prywatność swojej rodziny, wciąga dzieci do klipów i robi z syna osobę publiczną dla zasięgów, a teraz próbuje oskarżać mnie o naruszanie prywatności, bo użyłem scen z jego ogólnodostępnych teledysków. Wiem, w ich świecie nie ma co szukać logiki. To podpalanie własnego domu, tylko po to by ogrzać swoje dogasające ego.

Odpowiedzcie sobie sami, czy ja atakuję wielkich artystów za to, że odnieśli „sukces”, czy po prostu wyświetlam hipokryzję szkodników społecznych? Bonus zablokował oba filmy, bo panicznie boi się faktów. Jego działania to podręcznikowa próba zastraszania i uciszania niewygodnego źródła. Sama druga część totalnie obnaża jego mit niewinności, a trzecia – dokumentująca to, co wyprawia teraz – to jego wizerunkowe samobójstwo. Patusy właśnie dowiadują się, że poza rapową kreacją istnieje realne życie, w którym faktów nie zakrzyczysz darciem ryja pod blokiem.

Nazywasz mnie lamusem youtuberem, podczas gdy sam zostałeś vlogerką. To żałosne w ustach kogoś, kto opłaca byłych operacyjnych i systemowych oprawców, żeby zaglądali ludziom w okno. Podczas gdy zgrywasz buntownika, w aktach figurujesz jako wzorowy pupil administracji więziennej, który zbierał wnioski nagrodowe i skamlał do prezydenta o ułaskawienie.

Możesz mnie nazywać kim chcesz – dla kogoś, kto buduje swoją karierę na fałszu, prawda zawsze będzie brzmiała jak atak. Ale pamiętaj: to ty wszedłeś do mojego teatru i nagrałeś dokładnie to, co chciałem, żebyś nagrał.

Niektórzy zastanawiali się, że milczę. Ja po prostu jestem zajęty pracą, podczas gdy Bonus i jego koledzy są zajęci zgłaszaniem moich treści. Przez to na kanale jest chwilowa blokada. Ale to jedynie odwleka ich wyrok. Filmy się pojawią. Wtedy zobaczymy, czy zostałem „zatopiony”, czy tylko zszedłem pod wodę, żeby odpalić torpedy.

 

News

Arab i Marcin Najman nagrali razem kawałek. Chcą zniszczyć Jacka Murańskiego

To nie są żarty.

Opublikowany

 

Przez

arab marcin najman

Arab i Marcin Najman połączyli siły w totalnie nieoczywistej kolaboracji. Raper nagrał wspólny numer z „Cesarzem”, a premiera kawałka ma być powiązana z galą Prime 17 w Częstochowie.

Arab ujawnił, że będzie wyprowadzał Marcina Najmana do walki przy wspólnym numerze, który nagrali razem specjalnie na tę okazję.

– Z Jacą „zakutym łbem” Murańskim zmierzy się Cesarz. Ja to wam zapowiadam, bo będę miał przyjemność wyprowadzać Cesarza do wspólnej piosenki – powiedział Arab.

Sam Najman też dorzucił kilka słów i zapowiedział, że duet ma jeden cel. – Do wspólnej niszczycielskiej misji, gdzie zniszczymy – Arab muzycznie, ja pięściami – Jacę, spadochroniarza z Legii Cudzoziemskiej – stwierdził „Cesarz”.

Crossover, którego mało kto się spodziewał. Arab od lat jest mocno związany ze światem freak fightów, ma też kosę z Jackiem Murańskim, ale numer z Najmanem to już poziom totalnego odlotu.

Gala Prime 17 odbędzie się 13 czerwca w Częstochowie. Właśnie tam mamy usłyszeć wspólny numer Araba i Marcina Najmana. Wcześniej jednak powinna odbyć się premiera klipu do tego kawałka.

Czytaj dalej

News

Po 11 latach Taco Hemingway dopisał zwrotkę do „Następnej stacji”

Premiera na Narodowym.

Opublikowany

 

Przez

taco hemingway narodowy nastepna stacja

Taco Hemingway po 11 latach wrócił do jednego ze swoich najbardziej kultowych numerów. Podczas piątkowego koncertu na PGE Narodowym raper dorzucił nową zwrotkę do utworu “Następna Stacja” z albumu „Umowa o dzieło”.

Fani Taco dostali na Narodowym mocny ukłon w stronę starych czasów. “Następna Stacja”, czyli numer doskonale znany słuchaczom jeszcze z ery pierwszych viralowych projektów rapera, po ponad dekadzie dostał świeże wersy. Nowa zwrotka wybrzmiała premierowo właśnie podczas piątkowego koncertu i była jedną z największych niespodzianek wieczoru.

Sam kawałek od lat uchodzi za jeden z najbardziej charakterystycznych numerów w katalogu Taco. Raper prowadzi tam słuchacza przez cały warszawski układ metra – od północy po południe i ze wschodu na zachód.

Taco Hemingway „Następna stacja” – nowa zwrotka

Piękną nocą czerwcową pojechałem na Bemowo
Rano płonął łeb jak cybuch, gdy mijałem Ulrychów
Szum metra w głowie wrogie szepty zagłusza
Cierpię w katuszach znowu, kiedy mijam Księcia Janusza
Wchodzi małe stado niebezpiecznych skurczysynów
Chcę robić wymarsz, przez chwilę nawet kusi Młynów
Lecą lata, a ja wciąż się nie potrafię wydostać
Stacja: Płocka, wchodzi ta szkaradna postać
Co wygląda jakby ktoś mu właśnie zgwałcił ego I bredził o latarniach, gdy mijamy Daszyńskiego
Warszawiaków wyraz twarzy pyta „dokąd tak pędzę?”
Lecz brak czasu na odpowiedź, bo już Rondo ONZ
Następna stacja: Metro Świętokrzyska
Widzę, kto był wczoraj grzeczny, a kto zwęszył kryształ
Komu kieszeń schudła, jakby se wstrzyknęła Ozempic
Ścignie GIF za nazwę leku? Mijam Centrum Kopernik
Wsiadły dziewczyny na stacji Stadion Narodowy
„I jak Taco?” Nie no koncert, kurwa, zawodowy.
Jakże mógłbym nie pozdrowić płci żeńskiej?
To jest dla Was, drogie Panie! Zaraz Dworzec Wileński
Myślę sobie, ten czterowers w sumie może być fancy
To był rym A B B A i wpadłem na to przy Szwedzkiej
Lecą lata, a ja wciąż się nie potrafię wydostać
Stacja: Trocka, wchodzi jakaś ładna postać
Znam ją chyba z Mokotowa, a tu już Targówek
Jak Jędrusik, tylko w bluzie, woła na ratunek
To ciekawa scenka, w sumie sobie może zapiszę
Trochę łatwiej mi się myśli, chyba bo już Zacisze
I tak sobie kminię, gdy mijamy Kondtratowicza
Jak cudownie jest ze świata dookoła pożyczać
A co będzie ze mną dalej, tylko jeden Bóg wie
Żegnam się z Państwem na Bródnie!

Czytaj dalej

News

Rodzina dzików chciała wejść na Narodowy do Taco Hemingwaya

Memowa sytuacja przed drugim koncertem rapera.

Opublikowany

 

Przez

taco hemingway dziki narodowy

Pod Stadionem Narodowym przed drugim koncertem Taco Hemingwaya zrobił się nieoczekiwany klimat. Do fanów koczujących w kolejce dołączyła… rodzina dzików, która nocą spacerowała między ludźmi szukając jedzenia.

Taco Hemingway rozgrzał Narodowy do czerwoności już pierwszego dnia, ale równie ciekawie było w nocy z piątku na sobotę. Gdy najwięksi zajawkowicze rapera ustawiali się w kolejce na drugi koncert, nagle między nimi zaczęły przechadzać się dziki.

Zwierzęta spokojnie chodziły obok fanów, a jedna z osób rzuciła w ich stronę tekst: – Mówiłem ci, że nie masz biletu, idź kup bilet – krzyczał, a cała sytuacja pewnie a chwilę zostanie zmemowana.

Choć całość wyglądała komicznie, warto pamiętać, że dziki to nadal dzikie zwierzęta i kontakt z nimi może być niebezpieczny. Tym razem skończyło się jednak tylko na śmiechu i viralowym filmiku spod Narodowego.

Czytaj dalej

News

Rob Base nie żyje. Legenda oldschoolowego rapu przegrała walkę z rakiem

Pamiętacie „It Takes Two” albo „Joy and Pain”?

Opublikowany

 

Rob Base

Świat hip-hopu żegna kolejną ikonę. Rob Base, jeden z pionierów rapu i współautor kultowego „It Takes Two”, zmarł po walce z rakiem. Miał 59 lat.

Do mediów trafiły informacje o śmierci Roba Base’a, legendy nowojorskiego rapu i jednego z artystów, którzy pomogli wprowadzić hip-hop do mainstreamu pod koniec lat 80. Raper, którego prawdziwe nazwisko brzmiało Robert Ginyard, miał umrzeć spokojnie w otoczeniu rodziny po walce z chorobą nowotworową. Co mocno poruszyło fanów – jeszcze kilka dni temu, 18 maja, świętował swoje urodziny.

Dla wielu słuchaczy Rob Base na zawsze pozostanie twarzą jednej z najbardziej klasycznych imprezowych płyt w historii rapu. Razem z DJ-em E-Z Rockiem stworzył duet, który zostawił po sobie numery znane praktycznie każdemu, kto choć trochę siedzi w kulturze. „It Takes Two” do dziś jest uznawane za jeden z najważniejszych crossoverowych hitów w historii hip-hopu.

Numer bazował na funkowej energii inspirowanej Jamesem Brownem i charakterystycznych samplach Lyn Collins. Track bardzo szybko wyszedł poza rapowe podwórko – leciał na block party, w klubach, radiu, filmach i reklamach. Z czasem stał się częścią popkultury i jednym z symboli złotej ery oldschoolowego rapu.

Duży status zdobył też kawałek „Joy and Pain”, który przez lata był obowiązkową pozycją na imprezach i jednym z tych numerów, które kojarzą nawet ludzie niezwiązani na co dzień z hip-hopem.

Śmierć Roba Base’a to kolejna bolesna strata dla kultury. DJ E-Z Rock zmarł już w 2014 roku, a teraz historia jednego z najbardziej wpływowych duetów tamtej epoki dobiegła końca.

Czytaj dalej

News

Snoop Dogg szykuje film o swoim życiu? „Jestem zajarany filmem o Michaelu Jacksonie”

Raper myśli o tym od dawna.

Opublikowany

 

snoop dogg

Snoop Dogg przyznał, że film o Michaelu Jacksonie mocno go zainspirował do działania przy własnym biopicu. Raper z Long Beach opowiedział o tym w rozmowie z Big Boyem i dał do zrozumienia, że projekt dotyczący jego życia zaczyna nabierać konkretnych kształtów.

Od lat w branży przewija się temat filmu o życiu Snoopa Dogga. Fani, którzy pamiętają jego wejście do mainstreamu jeszcze za czasów „Doggystyle”, od dawna czekają na historię pokazującą kulisy kariery legendy z Long Beach.

W rozmowie z Big Boyem raper zdradził, że ogromne wrażenie zrobił na nim nowy film o Michaelu Jacksonie. Jak przyznał, właśnie taki poziom opowiadania historii chciałby zobaczyć również przy swoim projekcie.

– Kiedy zobaczyłem film o Michaelu Jacksonie, to było inspirujące. Bardzo inspirujące, bo to świetne opowiadanie historii. Aktorstwo, wiarygodność i to, jak jego siostrzeniec stał się Michaelem. Świetnie się to oglądało i dało mi iskrę do działania.

Snoop ujawnił też, że miał okazję obejrzeć produkcję jeszcze przed oficjalną premierą. Big Boy potwierdził, że również był na prywatnym pokazie i według niego film robi potężne wrażenie.

Najciekawiej zrobiło się jednak wtedy, gdy rozmowa zeszła na temat oglądania własnego życia z perspektywy filmu. Snoop przyznał, że nigdy nie analizował swojej kariery w taki sposób.

– Nigdy nie oglądałem swoich najlepszych momentów, więc tak naprawdę nie wiem, jakie było moje życie. Po prostu żyję. Więc kiedy coś widzę albo słyszę, to mnie to bawi. Bo wtedy myślę sobie: 'Cholera. Ja to zrobiłem? To byłem ja?’. Bo ja siebie nie oglądam. Jestem zbyt zajęty życiem.

Wygląda na to, że temat biopicu Snoopa wraca na serio. Patrząc na to, jak Hollywood coraz mocniej wchodzi w historie ikon rapu i muzyki, film o autorze „Gin and Juice” wydaje się tylko kwestią czasu.

Czytaj dalej

Popularne

Copyright © Łukasz Kazek dla GlamRap.pl 2011-2026.
(Ta strona może używać Cookies, przeglądanie jej to zgoda na ich używanie.)

error: