News
B.R.O. O KONFLIKCIE Z BONSONEM: „PODJĄŁBYM RĘKAWICE”
B.R.O. odniósł się do słów Bonsona, że ten nie jara się jego rapem i go nie szanuje. Młody raper mówi, że podjąłby rękawice, gdyby Bonson zaatakował go na tracku.
Kilka miesięcy temu Bonson wypowiedział sie nieprzychylnie na temat B.R.O. i Sulina – sprawdź. Szczeciński raper nazwał dwóch młodych raperów „wymysłami w plecakach”:
– „Dostałem propozycję nagrania zwrotki do numeru, w którym miał być B.R.O i odmówiłem. Poprostu nie szanuję tego co robi i nie mam zajawki robić czegoś z tego typu ludźmi to samo się tyczy jakichś Sulinów czy innych wymysłów w plecakach.” – powiedział Bonson.
B.R.O. odniósł się właśnie do tych słów Bonsona:
– „Ja właśnie nie wiem dokładnie o co chodziło w tej sytuacji. Wiem, że taka sytuacja była i wiem, że Bonson się tak wypowiedział i ja pomyślałem 'cholera, na jakim tracku’. Kompletnie nie wiedziałem o takim projekcie. Ogólnie nie wiem o jaki kawałek chodzi, być może była taka gadka, że ktoś chciał nas dwóch zaprosić i na początku uderzył do Bonsona, może się z nim znał osobiście, a ze mną nie. Bonson tak się wypowiedział, no stary, komuś się podoba moja muzyka, komuś nie i mnie to kompletnie nie interesuje. Wiesz ja nawet się nie wypowiem o muzyce Bonsona ze względu, że ja jej nie słucham, ja jej nie znam. Przesłuchałem 3 kawałki nie zachęciły mnie do słuchania dalej, nie sądzę, że jest złym raprem, bo technicznie nawija dobrze, ale nie przemawia do mnie jego styl, flow, teksty. Być może dlatego, że prowadzę zupełnie inne życie.” – tłumaczy B.R.O.
Młody raper uważa, że pranie brudów publicznie, jest kiepskim posunięciem:
– „Myślę, że w drugą stronę, raperzy którzy szukają u mnie jakichś wad, wyciągają je na forum Facebookowym, jest to po prostu słabe, ja tego bardzo nie lubię, nigdy o nikim nie piszę na Facebooku i nie bawię się w wojny Internetowe. Zostalem wychowany troszeczke inaczej i nie bawi mnie to, staram się działać inaczej, a rzeczywiście dużo ludzi mnie zaczepia w różny sposób.”
B.R.O. zapytany czy podjąłby rękawice, gdyby Bonson go zdisował, odpowiada twierdząco:
– „Myslę, że tak. Wkurza mnie, że często ktoś mnie ocenia, mówi o mnie nie znając mnie osobiście. Ja jak kogoś nie znam osobiście, to się o nim nie wypowiadam, bo nie znam tego człowieka, nie wiem co on ma w głowie, nie wiem co mam o nim mysleć. Szanowanie twórczości a stosunek do osoby, to są 2 różne rzeczy. Ja np. nie szanuję kogoś twórczości, bo mi się to nie podoba, natomiast nie będę o tym pisał na forum, nie będe tego człowieka wrzucał do jakiejś szuflady, bądź będę starał się publicznie o nim mówić, żeby go upokorzyć, bo nie mam w tym celu. Ja robię swoją muzykę dla swoich ludzi, a on robi swoją muzykę dla swoich i wszystko jest OK, nikt nie wciska nosa nikomu, choć mi te nosy kurde wciskają dosyć często, choć staram się to odpierać.
Jestem kontrowersyjną osobą i to widać na Facebooku, youtube, wszędzie, ale mi to nie przeszkadza pod tym względem, że nie będę się zmieniał, bo jestem po prostu sobą” – podsumował B.R.O.
Cały wywiad z B.R.O. sprawdzicie tutaj.
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
News
J. Cole zdradza, które kawałki z „The Fall-Off” siedzą mu teraz najmocniej
Raper przyznał, że złamał swoja zasadę i po premierze płyty… wciąż jej słucha.
J. Cole zdradził, które utwory z „The Fall-Off” są na repeat-value najczęściej od premiery albumu. Raper przyznał, że w tym przypadku złamał swoją zasadę i słucha płyty niemal bez przerwy.
J. Cole należy do tych raperów, którzy zazwyczaj po wydaniu albumu robią sobie przerwę od własnej muzyki. Kiedy projekt trafia już do słuchaczy, raper zwykle jest tak zmęczony całym procesem, że nie ma ochoty wracać do materiału.
W nowym wpisie na swoim blogu „Algorithm” przyznał jednak, że przy „The Fall-Off” sprawy potoczyły się inaczej. Sam przyznaje, że tym razem złamał własną zasadę i regularnie wraca do świeżo wypuszczonego materiału.
– Zwykle wypuszczam projekt i jestem tak zmęczony pracą nad nim, że nie mam ochoty go słuchać, kiedy już się ukaże. Tym razem jest inaczej – napisał i wskazał swoich faworytów z projektu. – Obecnie moimi ulubionymi kawałkami są 'The Let Out’… 'Poor Thang’ i 'I love her again’.
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
News
Czy to koniec beefu i Future pojawi się na płycie „Iceman” Drake’a? „Może tak być”
Wokół premiery nowej płyty rapera z Toronto robi się coraz ciekawiej.
Drake przygotowuje się do premiery albumu „Iceman”, a w sieci coraz głośniej mówi się o możliwym udziale na płycie Future’a.
Choć od wielkiego rapowego starcia z 2024 roku minęło już trochę czasu, jego echo nadal odbija się w branży. Najmocniej odczuwa to teraz Drake, który szykuje premierę swojego nowego projektu. Wraz z kolejnymi plotkami o płycie pojawił się temat, który jeszcze niedawno wydawał się kompletnie nierealny – udział Future’a na albumie.
Spekulacje podkręciła rozmowa w najnowszym odcinku podcastu Rory & Mal. Rory wprost zapytał Mala, czy według jego informacji Future faktycznie może pojawić się na płycie Drake’a.
– Może tak być. Informacje, które mam o tym albumie są takie: powstają różne pomysły. Część jest w trakcie, a niektóre zostały odrzucone. To po prostu fakt. Album jest cały czas rozwijany i tylko tyle mogę powiedzieć.
Jednocześnie Mal jasno zaznaczył, że nie ma potwierdzenia, czy raperzy faktycznie zakopali topór wojenny.
– Nie wiem, czy pogodzili się po beefie. Ale nie wydaje mi się to czymś niemożliwym. Muzyka jest zdecydowanie lepsza, kiedy ci goście są w dobrych relacjach.
Te słowa wystarczyły, żeby wśród fanów od razu pojawiły się kolejne teorie. Drake i Future przez lata tworzyli jeden z najmocniejszych duetów w mainstreamowym rapie, więc wizja ponownej współpracy na „Icemanie” elektryzuje scenę.
Mal confirms that Future and Drake are working on ideas for the iceman album pic.twitter.com/5ECpGGCqXD
— joebuddenclips/fanpage (@chatnigga101) March 13, 2026
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
News
Partnerka Księcia Kapoty z Ukrainy naubliżała widzom na streamie
Książe Kapota, podobnie jak Popek pojawił się na streamie u Adriana Ciosa.
Książę Kapota zniknął ostatnio z radarów rapowo-discopolowych, ale przynajmniej w najbliższej przyszłości będzie o nim głośniej. Wszystko za sprawą zachowania jego partnerki, która wywołała skandal podczas transmisji na kanale Adriana Ciosa.
Czy nadwiślańscy raperzy coraz częściej szukają miłości z wybrankami, które są cudzoziemkami? Do takich wniosków można dojść obserwując ostatnie poczynania np. Mesa, który niedawno umówił się z amerykańską modelką, a teraz dowiedzieliśmy się, że podobny pomysł na miłość wcielił w życie Kapota.
Kapota przypomniał o swoim istnieniu na streamie Adriana Ciosa, gdzie pokazał się z partnerką o wyraźnie słyszalnym wschodnim akcencie. Jego miłość wybrała dość dziwny sposób na promocję i postanowiła przedstawić się przed widzami w rynsztokowy sposób.
– J***ć was k***y polskie – wypaliła w pewnej chwili, prezentując prezent, jaki dostała od Kapoty.
‼️ UKRAINKA ATAKUJE POLAKÓW ‼️
— Chlor 🗿 (@chlor215) March 13, 2026
Ukrainka na transmisji Adriana Ciosa zaatakowała Polaków chwaląc się błyskotkami które zafundował jej Książę Kapota (warszawski raper i kolega Tomasz Chica). pic.twitter.com/QOkWYCFcuw
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
News
Rolnicy z Teksasu chwycili za broń, bo Kanye West zrobił im pokaz dronów, promując płytę „Bully”
Raper przestraszył farmerów. „Co tu się k***a dzieje?”
Kanye West rozpoczął widowiskową promocję albumu „Bully”, organizując pokaz dronów na niebie. Akcja wystraszyła rolników z Teksasu, którzy myśleli, że nad ich farmą dzieje się coś poważnego.
Kanye West od lat pokazuje, że jeśli chodzi o promocję muzyki, nie uznaje półśrodków. Internetowe prowokacje, dziwne akcje marketingowe czy widowiska na żywo – Ye lubi robić wokół siebie szum i wygląda na to, że przy okazji albumu „Bully” znów idzie na całość.
W sieci pojawiło się nagranie z ogromnego pokazu dronów, który raper z Chicago wykorzystał do promocji nadchodzącego projektu. Setki maszyn ułożyły się na nocnym niebie w napis „Bully”, dając jasny sygnał fanom, że premiera płyty zbliża się wielkimi krokami.
Cała akcja rozegrała się w pobliżu miejscowości Grand Saline w Teksasie. Tamtejsi rolnicy zobaczyli na niebie dziwne światła i – delikatnie mówiąc – mocno się zaniepokoili.
Na filmie widać, jak mieszkańcy farmy wychodzą na zewnątrz, obserwują dziwną formację dronów i zaczynają przygotowywać się na najgorsze, a jeden z mężczyzn trzyma w rękach strzelbę.
Gdy drony ułożyły się już wyraźnie w napis „Bully”, ktoś zapytał: „Kto to do diabła jest Bully?!”
Na nagraniu pojawia się też kobieta, która żartuje, że na terenie pastwiska faktycznie znajdują się byki, co tylko dodaje całej sytuacji absurdalnego klimatu.
Część osób uważa, że to film wygenerowany przez AI, ale zostało to zdementowane przez wytwórnię współpracującą z raperem. Akcja faktycznie się wydarzyła.
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
News
Biały Dom użył kawałka Lil Wayne’a do promocji ataku na Iran
Raper w przeszłości popierał Donalda Trumpa, ale ostatnio trochę się z tego wycofuje.
Nagranie opublikowane na oficjalnym TikToku Białego Domu wywołało spore oburzenie. W tle materiału pokazującego amerykańskie uderzenia rakietowe na Iran wykorzystano utwór „Fireman” Lil Wayne’a.
Kontrowersyjny TikTok Białego Domu
Lil Wayne to jedna z największych postaci w historii rapu. Jego muzyka od lat krąży po klubach, playlistach i social mediach – ale tym razem trafiła w miejsce, którego wielu fanów się nie spodziewało.
Na oficjalnym koncie Białego Domu na TikToku pojawiło się nagranie przedstawiające momenty amerykańskich uderzeń rakietowych na Iran w trakcie trwającego konfliktu. Jako ścieżkę dźwiękową wybrano kultowy numer Wayne’a „Fireman”.
W opisie wideo pojawił się krótki komentarz: „Coming in hot”.
Materiał szybko zaczął krążyć po sieci, m.in. dzięki profilowi No Jumper na Instagramie.
Internet podzielony
Część osób ostro krytykuje wykorzystanie muzyki rapowej do promowania działań militarnych USA wobec Iranu. Inni natomiast przyjęli nagranie z entuzjazmem i potraktowali je jak symbol amerykańskiej siły.
W przypadku Lil Wayne’a dla wielu osób nie był to jednak wielki szok. Raper już wcześniej wzbudzał spore kontrowersje swoimi politycznymi decyzjami.
Poparcie dla Trumpa
W 2020 roku Lil Wayne otwarcie poparł Donalda Trumpa. W sieci pojawiło się wówczas zdjęcie z ich spotkania. Niedługo później Trump ułaskawił rapera w sprawie dotyczącej broni palnej. Wielu fanów do dziś uważa, że właśnie o to chodziło w całej politycznej układance.
Wayne dystansuje się od polityki
W niedawnym wywiadzie dla Rolling Stone raper bagatelizował temat swojego poparcia dla Trumpa i odpowiedział na zarzuty, że jest fanem Trumpa.
– Nie czuję tak tego i mam to gdzieś. Powiedz im wszystkim, że mam dużego kut*asa.
Czy Wayne wiedział o użyciu jego utworu?
Na razie nie wiadomo, czy wykorzystanie „Fireman” w wideo Białego Domu było uzgodnione z raperem. W ostatnich latach wielu muzyków publicznie krytykowało polityków za używanie ich utworów bez zgody.
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
-
News4 dni temuSentino dissuje Bedoesa w dwóch numerach, a jego manager chciał dogadać beef
-
News2 dni temuChodyniak pozdrowił Roberta RS77 podczas leczenia w Tworkach
-
News1 dzień temuTede czuje się urażony wersami Sentino? Raper wyjaśnił, kiedy zacznie się obawiać
-
News3 dni temuDresiarski Sokół wystąpił w kolejnej kampanii reklamowej
-
News15 godzin temuPartnerka Księcia Kapoty z Ukrainy naubliżała widzom na streamie
-
Premiery Płyt2 dni temuGibbs „Zrobiłem to dla siebie”
-
teledysk4 dni temuJongmen z więziennym kawałkiem z „dubajskiego pudła”
-
News2 dni temuZainteresowanie płytą Gibbsa było tak duże, że jego „sklep spłonął”