Felieton
ROZKMINA: Eminem cz.4
W 2001 roku światło dzienne ujrzał pierwszy album d12 – grupy rapowej, której Eminem był liderem. Płyta nosiła tytuł ”Devil’s Night” i spotkała się z bardzo ciepłym przyjęciem ze strony słuchaczy gatunku, za to dość mieszanym ze strony krytyków muzycznych. Na dwa lata przed debiutem na legalnym rynku fonograficznym zespół spotkała tragedia – został zastrzelony jeden z jej członków, Bugz, którego potem zastąpił Swift. Zmarłemu koledze raper zadedykował swój album ”The Marshall Mathers LP”, a cały skład jednogłośnie także ”Devils Night”.
Kolejnym albumem solowym rapera był wydany w 2002 roku ”The Eminem Show”. Płyta była olbrzymim zaskoczeniem dla jego fanów, Eminem bowiem porzucił horrorcore’ową stylistykę i pokazał na niej swoje bardziej ludzkie, refleksyjne oblicze. Co prawda warstwa tekstowa albumu zawierała dostatecznie dużą ilość obraźliwych wersów, żeby pozwolić mu na utrzymanie opinii skandalisty, jednak materiał był głównie efektem jego dojrzałych przemyśleń na temat własnego życia i otaczającego go świata. Zarówno przeciętni odbiorcy, jak i krytycy muzyczni byli jednak zachwyceni taką zmianą – ”The Eminem Show” zebrał rewelacyjne oceny w popularnych pismach branżowych oraz sprzedał się w ilości prawie 8 milionów kopii w samych tylko Stanach Zjednoczonych. Co ciekawe, tym razem Eminem miał bardzo duży wkład w produkcję podkładów znajdujących się na płycie; niektóre z nich opracował zupełnie samodzielnie.
Album wystartował z wielkim impetem dzięki promującemu go jako pierwszemu komediowemu, przebojowemu utworowi pt. ”Without Me” oprawionego w szalenie kolorowy, utrzymany w komiksowej stylistyce teledysk. Drugi singiel – ”Cleanin Out My Closet” – to skrajnie intymny utwór opowiadający o bieżących prywatnych problemach rapera oraz o ciężkim dzieciństwie, spowodowanym brakiem opieki ze strony jego matki i porzuceniem ich przez jego ojca. Do piosenki zrealizowano przejmujący, mający dopełnić jego rozliczenia się z przeszłością, klip ukazujący upokorzenia na które skazany był Eminem jako dziecko. Jako trzeci album promował utwór ”Sing For The Moment” – poważna piosenka okraszona teledyskiem zmontowanym z pamiątkowych ujęć z tras koncertowych, traktująca o przemyśle muzycznym, artystycznym powołaniu, wpływie muzyki na osobowość człowieka. Piosenka częściowo bazuje na samplu z piosenki ”Dream On” Aerosmith, o którego użyciu raper marzył od dzieciństwa; refren również został z niej zaczerpnięty. Czwartym singlem był ”Superman” traktujący o sprawach damsko męskich, z teledyskiem do którego realizacji zaangażowano gwiazdę filmów porno, Ginę Lynn (teledysk został dołączony do wydania DVD filmu ”8 Mile”). Teledysku (animowanego komputerowo) doczekał się również rozpoczynający album track pt. ”White America”. Obraz wywołał wiele kontrowersji, za sprawą ukazania Georga Busha (ówczesnego prezydenta Stanów Zjednoczonych) jako świni, palenia flagi USA (scena ta została później usunięta z wersji klipu zamieszczonej aktualnie na profilu YouTube rapera) i kilku innych szokujących scen. W tym ciekawym teledysku nie uniknięto jednak pewnego interesującego błędu – przedstawiono w nim Eminema piszącego prawą ręką tuż przed powieszeniem go przez motłoch, zaś w rzeczywistości jest on mańkutem.
Jedną z najbardziej niezwykłych piosenek na albumie jest ”Hailies Song” – utwór w znacznej części zaśpiewany przez rapera. Niewiele brakowało, żeby piosenka nie doczekała się wydania – raper nagrał ją z myślą zostawienia jej dla swojej córki, żeby odsłuchała ją kiedy dorośnie, ale Dr. Dre pokazał ją dwóm swoim znajomym, które ze wzruszenia rozpłakały się, i to właśnie wydarzenie przekonało rapera do zamieszczenia jej na albumie. Chociaż Eminem zawsze był mistrzem w przekazywaniu swoich emocji za pomocą muzyki, można śmiało zaryzykować stwierdzeniem, ze tym razem przeszedł samego siebie – uczucia chyba nigdy jeszcze w historii muzyki nie były eksponowane w tak fenomenalnym stylu!
W 2002 roku ukazał się także na poły biograficzny film opowiadający o losach muzyka – ”8 Mile”. Film uzyskał olbrzymi sukces kasowy (przy budżecie 41 milionów dolarów – 243 miliony przychodu), i spotkał się z niezwykle ciepłym przyjęciem ze strony krytyków i widzów, zaś solowy utwór Eminema pt. ”Lose Yourself” promujący film zdobył Oskara w kategorii Best Original Song na 75th Annual Academy Awards w 2003 roku. Eminem nie pojawił się jednak na gali – w jego imieniu nagrodę odebrał Louis Resto, jeden z producentów piosenki. Ścieżka dźwiękowa do filmu również okazała się przebojem; nic dziwnego – swój wkład w nią mieli – poza samym Eminemem – również tacy MC’s jak na przykład: Xzibit, Nas, Rakim, Gang Starr, Obie Trice.
Wydany w 2004 roku ”Encore”, wywołał w stałych odbiorcach jego muzyki wyraźnie mieszane uczucia. Podczas opracowywania materiału na album Eminem – co przyznawał później wielokrotnie – znajdował się pod wpływem odurzenia narkotykami, i to z powodu nałogu właśnie piosenki nie były dopracowane w stopniu, do którego przyzwyczaił swoich fanów. Nawet pomimo tego materiał przez niego opracowany – chociaż najgorszy w jego karierze – i tak prezentował poziom niedostępny dla większości MC’s. Tego samego roku ukazał się również drugi album D12 – ”D12 World”, prezentował on jednak nieco niższy poziom wykonania niż poprzedni.
W teledysku do trzeciego singla promującego ”Encore” – piosence ”Like Toy Soldiers” – wystąpił bliski przyjaciel Eminema, Proof. Raper ten odegrał rolę śmiertelnie postrzelonego na wskutek beefu; zbieg okoliczności sprawił, że nieco ponad rok po premierze klipu, 11 kwietnia 2006 roku, Proof został zastrzelony po tym jak podczas gry w bilard wdał się w bójkę z Keithem Benderem – weteranem Amerykańskiej armii. Z oficjalnych ustaleń wynika, ze raper powalił go na ziemię, a potem oddał w jego kierunku strzał z pistoletu. Na taki obrót spraw zareagował będący kuzynem zaatakowanego ochroniarz klubu, w którym panowie grali – wypalił do Proofa kilkukrotnie z broni palnej, raniąc go w głowę i klatkę piersiową, na wskutek czego raper zmarł natychmiast (Keith tydzień potem). Morderca został uniewinniony przez sąd, który uznał, że działał on w obronie własnej. Śmierć przyjaciela załamała Eminema, stając się początkiem jego problemów z uzależnieniem od leków i długotrwałej, ciężkiej depresji. W kilka dni po pogrzebie ziomka wystosował on oficjalne oświadczenie dla prasy, w którym napisał: ”Nie wiesz, jak zacząć, kiedy stracisz kogoś, kto był tak ważną częścią twojego życia od tak dawna. Proof i ja byliśmy braćmi. Pchnął mnie do tego, kim jestem. Bez przewodnictwa Proofa i jego poparcia mógłby być Marshall Mathers, ale prawdopodobnie nie byłoby Eminema, a już na pewno nie Slim Shady’ego. Żaden dzień nie minie bez jego ducha i wpływu wokół nas. Będzie go brakowało jako przyjaciela, ojca oraz serca i ambasadora Hip-Hop’u z Detroit. Obecnie wiele ludzi skupia się na tym jak zmarł. Chcę pamiętać to jak żył. Proof był zabawny, inteligentny i uroczy. Inspirował wszystkich dookoła siebie. Nie może być nigdy zastąpiony. Był i zawsze będzie moim najlepszym przyjacielem.”

W latach 2005-2009 nastąpiła przerwa w karierze muzyka; nie pokazywał się on publicznie, nie wydawał nowych płyt. Światło dziennie ukazały się tylko dwa albumy – zbiór hitów pt. ”Curtain Call: The Hits” oraz mixtape ”Eminem Presents: The Rue-Up”. Pogrążony w dołku po stracie Proofa, rozważał nawet popełnienie samobójstwa, zdołał jednak uporać się ze swoimi demonami i powrócił do rap gry w wielkim stylu, wydając w 2009 roku album ”Relapse”, wyprodukowany w przeważającej części przez samego Dr. Dre. Eminem powiedział w jednym z wywiadów: ”Ciągle mogłem pisać rymy, ale nie byłem w stanie opracować nic na poziomie standardów do których przyzwyczaiłem swoich słuchaczy. To trwało prawdopodobnie dwa-trzy lata. To był najgorszy przypadek blokady twórczej w moim życiu. Przechodząc przez ten etap, czułem się dosłownie jak gówno. Osobiście, jeśli nie piszę cały czas, jeśli minie kilka tygodni i nie opracuję nic dobrego, czuję się chujowo. Potrzebuję pisać, chociażby dla samego poczucia, ze robię coś.”.
Teksty części piosenek składających się na ”Relapse” są makabryczne, utrzymane w ciężkim klimacie i w znacznej części inspirowane poczynaniami seryjnych morderców oraz filmami grozy. W ”Insane” opowiada o typowym dla takich przyszłych zbrodniarzy, patologicznym dzieciństwie z perspektywy pierwszej osoby: ”Mój ojczym mówił że byłem do bani w łóżku/Aż pewnej nocy zakradł się do mnie i powiedział/”Wychodzimy – chcę, żebyś ssał mojego fiuta w szopie”/Czy nie możemy zamiast tego zagrać z Teddy’m Ruxpin?/”Po tym jak pieprzyłem cie w dupę zrobisz mi orala/Spuszczę się i odpocznę”/Następnego dnia moja mama powiedziała/”Nie wiem co do cholery jest nie tak z tym dzieciakiem,/Bachor nie chce nawet niczego jeść/Siedzi cały czas w sypialni jakby był martwy”/”Debbie nie pozwól żeby ten dupek cię denerwował/Idź tam i przyłóż pieprzony papieros do jego szyi/Założę się, że on udaje, założę się/On pewnie chce zobaczyć jak bardzo możesz być wkurzona”. W piosenkach ”Stawy Wide Awake”, singlowym ”3 A.M.”, ”Same Song And Dance” fantazjuje na temat mordowania, czasami wspominając o seryjnych mordercach, tak kochanych przez Amerykańską popkulturę. W ”Stay Wide Awake”: ”Ona mnie bije, ona mnie odpycha, drapie mnie jak jakiegoś durnego świra/Próbuje uciec, nie ma szans, mogę być Tedem Bundym” – Ted Bundy zabił w USA w ciągu 4 lat ponad 30 kobiet w 6 stanach, wiele z nich gwałcąc jeszcze za życia lub już po śmierci; po schwytaniu został skazany na krzesło elektryczne. Wyrok wykonano 24 stycznia 1989 roku. Morderca miał wówczas 42 lata. Dalej nawija: ”Nic w stylu Syna Sama, więc proszę, zrozum, nie mam w dłoni broni/Gdzie jest przyjemność w polowaniu? Idę do ciebie z toporem/Udaję drwala, kiedy tnę go na kawałki” – Syn Sama to przydomek który nadał sam sobie David Berkowitz, seryjny morderca dokonujący zabójstw w Nowym Jorku przy pomocy pistoletu kaliber .44; zabił w przeciągu roku 6 osób, ranił wiele innych, za co skazany został na karę sześciokrotnego dożywocia. Zabijał, bo słyszał w szczekaniu psa sąsiada głos demona każącego mu to robić.
W ”Must Be The Ganja” rapuje: ”Postawiony przed dylematem, mogę być Dali Lamą/Mogę być spokojny lub spowodować dramat o krok od Jeffreya Dahmera”. Jeffrey Dahmer – ochrzczony przez media Wierniczym z Milwaukee, ponieważ miał zwyczaj wywiercania wiertarką dziur w czaszkach swoich ofiar i wlewania tam kwasu – poza tym, że był seryjnym zabójcą, był też kanibalem i nekrofilem w jednym; zabił 17 chłopców i mężczyzn. Skazany na 957 lat pozbawienia wolności, został zabity przez jednego ze współwięźniów. W dalszej części utworu dalej daje wyraz swojej fascynacji drastycznymi poczynaniami potworów w ludzkiej skórze: ”Ilu ludzi których znasz mogą podać imię seryjnego zabójcy/Kto kiedykolwiek żył w rzędzie?/Ustaw ich w kolejności chronologicznej zaczynając od Kuby Rozpruwacza/Podaj czas i miejsce poznając po ciele, torbie, zamku/Lokalizacja lasu gdzie ciało zostało przyciągnięte i porzucone/Bagażnik w który byli wepchnięci, wzór, czyn, pokrywa/I który wzór, w którym jeziorze ją znaleźli/Jak zaatakowali ofiarę”. Singlowy, promujący album jako drugi utwór ”3 A.M” również traktuje wyłącznie o obłędzie, morderstwach, strachu, przemocy; zrealizowano do niego również teledysk utrzymany w stylistyce dreszczowca.
Felieton
Robią z nas złodziei. Kupując smartfona, zapłacimy więcej, a kasa pójdzie m.in. do raperów – felieton
Nowa, stara opłata, który uderzy we wszystkich, ale tylko niektórzy na niej zarobią.
Rząd rusza z aktualizacją opłaty reprograficznej. Nowe zasady obejmują m.in. smartfony i laptopy, a pieniądze mają trafić do artystów, w tym do raperów. No i kto tu kogo okrada?
Ministerstwo dumnie ogłasza
Minister kultury Marta Cienkowska podpisała rozporządzenie, które aktualizuje zasady pobierania opłat od urządzeń używanych do kopiowania i odtwarzania treści. – Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to!” – przekazała w komunikacie opublikowanym na portalu X.
Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to! Właśnie podpisałam rozporządzenie dot. opłaty reprograficznej. To był trudny proces, pełen lobbingu i fake newsów o rzekomych "nowych podatkach". Prawda jest prosta: pożegnaliśmy lata 90. (faksy i…
— Marta Cienkowska (@MartaCienkowska) April 30, 2026
Smartfony i laptopy objęte opłatą!
Na czym polega zmiana? Lista sprzętów objętych opłatą została dostosowana do tego, jak dziś konsumujemy muzykę, filmy i inne treści. Do gry wchodzą m.in. smartfony, laptopy, tablety, telewizory oraz dekodery z pamięcią albo funkcją nagrywania. W praktyce chodzi o urządzenia, które realnie służą do kopiowania lub przechowywania materiałów chronionych prawem autorskim.

Czyli co, jesteśmy złodziejami?
Po chłopsku, twórcy ustawy chyba uważają, że jesteśmy złodziejami, bo z góry zakładają, że nielegalnie słuchamy muzyki, przegrywając ją sobie na telefony lub korzystając z nielegalnych źródeł streamingu. Ciekawe jakie to nielegalne źródła mamy w czasach powszechnego dostępu do Youtube i Spotify.
Żeby jednak było miło i fajniusio pani minister rozszerzoną opłatę ubrała w ładne słowa: – Giganci sprzętowi dzielą się swoimi zyskami z polskimi twórcami – podkreśliła.
Jak to dokładnie działa – wyjaśniamy
Kupujesz np. telefon albo pendrive. W cenie jest już opłata reprograficzna. Producent/importer przekazuje ją do organizacji, a organizacje dzielą pieniądze między twórców. Artyści dostają część pieniędzy, jeśli są zarejestrowani w takich organizacjach jak ZAiKS czy STOART, a ich muzyka jest uwzględniona w podziale. Gotówka jest rozdzielana według określonych zasad.
Ministerstwo uspokaja, jesteśmy spokojni
Ministerstwo ma życzeniowe myślenie na temat wzrostu cen elektroniki w związku z rozszerzoną opłatą. W uzasadnieniu projektu czytamy: – Biorąc pod uwagę stosunkowo niski poziom opłat przyjęty w projekcie rozporządzenia, należy uznać, że wpływ na sytuację konsumentów nie będzie znaczący.
Wszyscy jednak dobrze wiemy, że opłata ta zostanie przeniesiona na końcowego użytkownika, i to my zapłacimy więcej za smartfona czy laptopa, a miliony pójdą do artystów i twórców,
Miliony złotych wpływów
W 2024 roku wpływy z opłaty reprograficznej wyniosły 35,8 mln zł. Po zmianach budżet dla twórców może wzrosnąć nawet do poziomu 150-200 mln zł rocznie. Według szacunków stawka opłaty ma wynosić od 1 do 3% wartości urządzenia.
Jakie to piękne, a ty co słuchaczu o tym myślisz?
Chorzów to miasto, które wyjątkowo nie ma szczęścia do ludobójczej symboliki i rapu. Dopiero co ucichł temat wizerunku sympatyka Ruchu z tatuażem hitlerowskiej gapy na karku w teledysku Bonusa RPK, a teraz medialną burzę wywołały próby blokady koncertu Kanye Westa. Czy jednak nie można tu dostrzec pewnej niesprawiedliwości w ocenie amerykańskiej gwiazdy?
Nie lada zagwozdkę mają decydenci w kwestii zgody na organizację czerwcowego koncertu Kanye Westa. Już pojawiają się przecieki, że zielonego światła na imprezę nie będzie. Z jednej strony warto pokazać, że jesteśmy zupełnie inni kulturowo niż np. Niemcy, gdzie wielu zbrodniarzy nie poniosło żadnej odpowiedzialności po wojnie i mogli spokojnie wychowywać kolejne pokolenia naszych zachodnich sąsiadów, piastując ważne stanowiska publiczne. Z drugiej – czy osoba chora psychicznie musi być wiecznie stygmatyzowana z powodu odklejek z przeszłości, które mogły wywołać np. źle dobrane leki?
W zasięgowych głosach sprzeciwu przodują zwłaszcza minister Marta Cienkowska i Krzysztof Stanowski. Pytaniem otwartym pozostaje, dlaczego Stanowski nie był równie stanowczy, gdy ambasador Ukrainy wybielał na antenie Kanału Zero hitlerowskiego kolaboranta, Romana Szuchewycza, który uczestniczył w pogromach ludności cywilnej?
"I przejdzie Panu przez gardło, żeby powiedzieć, że Roman Szuchewycz jest zbrodniarzem wojennym?" – zapytała @abojke ambasadora Ukrainy @VasylBodnar w wywiadzie dla @OficjalneZero.
— Stowarzyszenie „Wspólnota i Pamięć” (@WspolnotaPamiec) January 11, 2026
"Nie, nie powiem tego" – usłyszała w odpowiedzi.
Ambasador zaprzecza samemu sobie. Z jednej… pic.twitter.com/9F0rMzvgEf
Z tęczową swastyką na szyi zaprezentował się fotoreporterom w 2015 roku Maciej Maleńczuk, a dziś jest przecież jednym z pupilów prorządowych mediów. Podobna akcja tyczy się Olgi Tokarczuk, która pozowała na tle krzyża przerobionego na hitlerowski symbol. Żadnej dyskusji nie wywołała też manifestacja byłego prezydenta Ukrainy, Petra Poroszenko, który w 2023 roku udostępnił nagranie z czarnym słońcem na ramieniu, czyli ulubionym symbolem jednego z architektów obozów śmierci, Heinricha Himmlera. Czy w związku z tym możemy mówić wprost o zjawisku „równi i równiejsi”?
Поїздка на фронт для мене — це завжди найголовніша подія тижня. Хедлайнер в розкладі.
Після парламентської діяльності, перемовин з міжнародними партнерами щодо підтримки України, акумулювання та розподілу благодійної допомоги та іншої тихої роботи в тилу, ця подія — великий… pic.twitter.com/5aucKuX5c7— Петро Порошенко (@poroshenko) September 10, 2023
Felieton
Czy uliczny rap ogłupia? Kawałki, których słuchamy, mogą zdradzać naszą inteligencję
Twoja playlista mówi więcej, niż myślisz.
Nowe badanie Journal of Intelligence pokazuje, że to nie muzyka, a teksty kawałków mogą zdradzać poziom inteligencji słuchacza. Analiza danych ze smartfonów ujawnia subtelne powiązania między playlistą a zdolnościami poznawczymi.
Teksty ponad bitem – wniosek naukowców
Możemy zapomnieć o gadkach, że inteligencję zdradza słuchanie jazzu albo klasyki. Nowe badanie opublikowane w Journal of Intelligence wywraca ten schemat do góry nogami. Okazuje się, że klucz nie leży w gatunku ani brzmieniu, tylko w tym, co jest nawijane w kawałkach.
Naukowcy odkryli, że to właśnie warstwa liryczna daje więcej informacji o zdolnościach poznawczych niż tempo, melodia czy klimat numeru. Czyli nie chodzi o to, czy leci trap czy boom bap – tylko o to, jakie treści wchodzą do głowy.
58 tysięcy kawałków
Badacze wzięli na warsztat 185 osób i przez 5 miesięcy śledzili ich odsłuchy. Każdy numer, każda playlista – wszystko zapisane przez specjalną apkę.
W tym czasie uczestnicy przesłuchali łącznie ponad 58 tysięcy unikalnych utworów. Do tego doszły testy sprawdzające logiczne myślenie, słownictwo i zdolności matematyczne.
Smutniejsze numery, wyższe wyniki?
Wnioski? Ciekawe i trochę nieoczywiste. Osoby, które częściej sięgały po kawałki o mniej pozytywnym, bardziej refleksyjnym klimacie, miały wyższe wyniki w testach. Do tego dochodzą teksty skupione na „tu i teraz”, autentyczności i tematach związanych z domem – one też korelowały z wyższą inteligencją.
Z kolei tracki pełne społecznych odniesień i niepewnego języka częściej pojawiały się u osób z niższymi wynikami.
Studio > koncert? Też ma znaczenie
Osoby z wyższą inteligencją częściej wybierały kawałki z niskim wskaźnikiem „liveness”, czyli takie, które brzmią jak nagrane w studiu, a nie na żywo. Badacze tłumaczą to prosto – bardziej ogarnięci słuchacze mogą traktować muzykę jako coś do skupienia i analizy, a nie tylko do energii i chaosu koncertowego.
Słuchasz więcej – masz lepsze wyniki
Kolejna rzecz – ilość. Ci, którzy spędzali więcej czasu na słuchaniu muzyki, mieli statystycznie wyższe wyniki w testach. Podobnie jak osoby, które często sięgały po kawałki w innych językach niż ojczysty.
Playlista nie zrobi z Ciebie geniusza
Zanim ktoś zacznie układać playlistę „na inteligencję”, warto ostudzić hype. Związek między muzyką a inteligencją jest niewielki i czysto statystyczny. To nie działa tak, że słuchasz jednego typu numerów i nagle rośnie IQ.
Same w sobie te efekty prawdopodobnie nie są wystarczająco silne, aby miały praktyczne zastosowanie – mówią badacze.
Co to oznacza dla rapu
Badanie nie ocenia gatunków muzycznych typu rap, rock czy jazz jako „lepszych” lub „gorszych”. Bardziej chodzi o to, jakich treści się słucha i jak je przetwarza. W przypadku rapu ulicznego mamy zazwyczaj do czynienia z prostymi tekstami, ale z drugiej strony możemy je przetwarzać na rożne sposoby. W przypadku rapu technicznego i wielowarstwowych linijek, język, tematy i sposób narracji jest jednak dużo bardziej wyszukany.
Osoby słuchające bardziej refleksyjnych i złożonych treści – mają trochę wyższe wyniki. Osoby słuchające prostych i powierzchownych treści – mają je niższe.
Felieton
„Kutas Records” – żart Kuqe 2115 to tak naprawdę spory problem – felieton
Wspomniana wytwórnia istnieje, jest z Polski i ma pół miliona słuchaczy.
Kilka dni temu Kuqe 2115 opublikował żartobliwy film, w którym mówi, że odchodzi z 2115 Label na rzecz nowej wytwórni „Kutas Records”. Pośmialiśmy się z rzekomo czerstwego żartu, który tak naprawdę nie do końca był żartem. Jak sprawdziliśmy, wytwórnia „Kutas Records” istnieje, jest z Polski i podbija Spotify.
„Kutas Records” – o co w tym chodzi?
Na Youtube powstał kanał zatytułowany „Kutas Records”. Uśmiech na twarzy może budzić nie tylko nazwa kanału, ale także współgrające logo z plemnikiem. Od razu więc mamy jasny komunikat, że mamy do czynienia z trollingiem. Tylko ten żart powoli wymyka się spod kontroli, bo jest całkiem sprawnie zarządzany.
Kawałki, które pojawiają się na kanale mają zawsze podtekst erotyczny i są w pełni wygenerowane przez skrypt AI. Ich treść jest dość wulgarna, ale dla młodszych odbiorców może być interesująca i zabawna. Każdy kawałek jest dobrze opisany i ma wygenerowaną unikalną okładkę. Tytuły numerów, podobnie jak ich treść jest nacechowana seksualnie.
Oto kilka przykładów:
- Dariusz Jebadło – Podziemny Drąg
- Gejtos – Bóg Morza
- Cwelgar – Gejowski Łowca Potworów
- Johnny Cwel – NNN (Nie Orzech Listopad)
- Homo Erectus – Gejowski Jaskiniowiec II (prod. Kutas Records)

W ciągu roku, odkąd istnieje „wytwórnia” na Youtube wygenerowano 163 utwory, które łącznie mają ponad 4 mln wyświetleń.
Spotify podbite przez „Kutas Records”
Jeszcze większe cyfry żartobliwa wytwórnia wykręca na Spotify. Przed kilkoma dniami doszło do sytuacji, kiedy na pierwszych 15 miejsc najbardziej viralujących numerów aż 8 pochodziło z labelu „Kutas Records”. Na pierwszym miejscu mogliśmy zobaczyć „Antycznego Napaleńca”, który przebił już barierę 1 mln streamów.

Wytwórnia AI ma już blisko pół miliona słuchaczy na Spotify. To więcej niż Belmondo (300 tys.), Liroy (160 tys.) czy Ten Typ Mes (240 tys.). Niewiele więcej od żartownisiów ma np. O.S.T.R. (580 tys.), który jest w ciągu wydawniczym od ponad 25 lat.

Co więcej, kawałki wygenerowane przez AI zaczynają trafiać też do TOP 50 Polska. Wspomniany „Napaleniec” jest obecnie na 8. pozycji, wyprzedzając m.in. Malika Montanę, Kaza Bałagane czy Pezeta.

AI w muzyce – mamy problem
Sztucznie generowane kawałki i całe „wirtualne wytwórnie” oparte na AI to coraz większe wyzwanie dla branży muzycznej. Z jednej strony zalew tanich, żartobliwych produkcji obniża próg wejścia, ale z drugiej – rozmywa granice między twórczością a automatem.
To jest też problem dla słuchaczy, bo coraz częściej mają oni problem z odróżnieniem prawdziwej muzyki od algorytmicznej masówki. Branża stoi więc przed pytaniem, jak chronić kreatywność i unikalność w czasach, gdy muzykę można „wyklikać” w kilka sekund.
Felieton
Eminem ma polskie korzenie? Dokumenty wskazują na wieś pod Strzegomiem
„Pradziadek rapera wpisywał w dokumentach narodowość polską”.
Brzmi absurdalnie? Z dokumentów wynika, że jeden z największych raperów świata ma rodzinne powiązania z Polską. Według badań genealogicznych część przodków Eminema pochodzi z Dolnego Śląska.
Od lat w mediach powraca temat polskich korzeni Marshalla Mathersa. Wiele portali pisze wprost – pradziadek Eminema był Polakiem. Choć historia ta nigdy nie zyskała takiej popularności jak internetowe plotki o jego rzekomej niechęci do Polski, fakty wskazują, że raper rzeczywiście może mieć polskie pochodzenie.

Polskie korzenie Eminema
Jak ustalono, jeden z pradziadków Eminema od strony matki – Georg A. Scheinert – urodził się 29 stycznia 1851 roku we wsi Kostrza, znajdującej się dziś w gminie Strzegom (woj. dolnośląskie).
Miejscowość ta, znana z wydobycia granitu, należała wówczas do Prus i nosiła nazwę Häslicht. Przodkowie Eminema mieli być z nią związani od pokoleń. W dokumentach pojawiają się nazwiska Joseph Scheinert (ur. ok. 1825) i Ewa Wasuzki (1827–1901) – rodzice wspomnianego Georga. To właśnie nazwisko Wasuzki, zapisane błędnie przez amerykańskich urzędników imigracyjnych, może sugerować polskie pochodzenie matki przodka rapera.

Przodkowie rapera – „Ger Polish”
Sprawą zainteresował się Janusz Andrasz, autor bloga „Genealogiczne śledztwo”, który odnalazł szereg dokumentów potwierdzających ten trop. Jak wskazuje, część aktów metrykalnych nie zachowała się, jednak dostępne źródła sugerują, że przodkowie rapera rzeczywiście mogli pochodzić z terenów dzisiejszej Polski.
Co więcej, w amerykańskich spisach ludności z początku XX wieku pojawia się przy rodzinie Scheinert określenie „Ger Polish”, co tłumaczone jest jako narodowość polska, kraj pochodzenia – Niemcy.
– Znalazłem zagadkowo brzmiący wpis w spisie mieszkańców USA z 1910 r., gdzie w przypadku jednej z córek Georga (wspomnianego 3x pradziadka Eminema) – Marcie Scheinert, po mężu Roesch, w rubryce „Miejsce urodzenia ojca”, znajduje się zapis „Ger Polish”. Potem znalazłem analogiczną kartę ze spisu, dotyczącego samego Josepha Scheinerta, czyli jej ojca. I tu również pada określenie „Ger Polish„, które znalazło się zarówno w rubryce jego matki, czego można byłoby się spodziewać, mając na uwadze jej polsko brzmiące nazwisko Wasuzki, jak i w rubryce podającej pochodzenie ojca Georga – Josepha Scheinerta! – pisze badacz.

W Eminemie płynie polska krew?
Wnioski z przeprowadzonego śledztwa odnośnie „polskości Eminema” są niejednoznaczne, ale coś ewidentnie jest na rzeczy.
– Skoro urodzony w 1851 roku w pruskim Häslicht Georg Scheinert, mieszkając w USA już od 46 lat, wpisuje w roku 1910 jako swoją narodowość polską, to coś jednak na rzeczy musi być. Niestety, bez dostępu do metryk tej tajemnicy wyjaśnić się nie da. Przyznam, że na początku tego genealogicznego śledztwa myślałem, iż wzmianka o polskich korzeniach Eminema była pomyłką. Teraz jednak widzę, że to raczej tajemnica, która wciąż czeka na swoje rozwiązanie.
Choć metryki z XIX-wiecznej Kostrzy nie są dostępne online, odkryte zapisy pozwalają przypuszczać, że w żyłach Eminema rzeczywiście może płynąć kropla polskiej krwi.
Fakty kontra plotki
W przeciwieństwie do dawnych, nieprawdziwych historii o rzekomym spaleniu polskiej flagi przez Eminema czy jego niechęci do występów w Polsce, informacje o polskim pochodzeniu rapera mają częściowo podstawy w dostępnych dokumentach.
-
News3 dni temuLil Narcyz – 23-letni polski comedy-raper i yotuber nie żyje
-
News4 dni temuDawid Obserwator zgłosił skutecznie fanpage innego rapera, który robił o nim memy
-
News15 godzin temuSzczotka do włosów, do której rapował Szpaku – Cancer Figters ruszyło z aukcjami
-
News4 dni temuWażka G zwrócił się do posła PiSu, który został usunięty z partii
-
News3 dni temuYoung Leosia zdała prawo jazdy i została nagrana przez fankę podczas egzaminu
-
News2 dni temuTaco Hemingway wciąż boi się pytań, ale dał 1-minutowy wywiad
-
News3 dni temuKoszulki z hołdem dla Pono, a zysk dla jego córki. Czy przesadzili z ceną?
-
News4 dni temuEldo prowadzi wycieczki śladem gangsterów po Warszawie i zdradza mało znany fakt o Jacku Cyganie