Felieton
ROZKMINA: Hity Internetu
Internet pełen jest wywołujących skrajne różne – tak negatywne, jak i pozytywne – emocje filmików dotyczących bezpośrednio lub pośrednio kultury hip-hopowej. Zapraszam do przyjrzenia się im z bliska.
Kiedy w 2003 roku genialny Rosyjski matematyk, Grigorij Pelerman, udowodnił słuszność hipotezy Poincarego nad którą głowiły się całe generacje naukowców w ciągu minionych 100 lat, nie zanosiło się raczej na to, żeby na świcie pojawiło się coś, co będzie w stanie zrozumieć tak znikoma garstka ludzi jak to miało się właśnie w przypadku rozwikłanej przez niego łamigłówki. Taki stan rzeczy szybko jednak uległ zmianie, kiedy niespełna 4 lata później Lech Roch Pawlak nagrał jednak i zamieścił w serwisie YouTube swój kultowy już freestyle po Chińsku, którego treść pozostaje zagadką po dziś dzień, i nie zanosi się na to, by miało się to zmienić – raper nie zdecydował się na zamieszczenie spolszczenia tekstu swojej nawijki, a zresztą nawet gdyby tego dokonał, musielibyśmy mu wszyscy wierzyć na słowo. Kto wie, może Lech Roch dokonał lirycznego, artystycznego arcydzieła, na którego zrozumienie wszyscy jesteśmy po prostu za głupi? Może za jakiś czas któryś z poważnych instytutów zaoferuje – jak w przypadku udowodnienia hipotezy Poincarego – milion dolarów za przetłumaczenie słów freestyleu wyżej wymienionego, i zmienią one masowo ludzką świadomość na bardziej sprzyjającą rozwojowi i podtrzymaniu życia na naszej planecie?
W czasach mojej wczesnej młodości, kiedy zasłuchiwałem się w muzyce czarnoskórych MC’s ucząc się dopiero języka angielskiego, spotykałem się z zarzutami, że lubię ich, chociaż nie wiem, o czym rapują. Mimo wszystko dziwniejsza jest jednak chyba dzisiejsza moda na śmianie się z czegoś, czego się nie rozumie, i przede wszystkim zrozumieć wcale się nie chce.
Jakiś czas temu furorę zrobił filmik, na którym raper Eldo wypowiadał się negatywnie na temat Eminema, w programie ”Rower Błażeja” emitowanym kilkanaście lat temu. Warszawki raper wypowiadał się w nim zbulwersowanym tonem wielkiego intelektualisty, a wyszedł na pospolitego kretyna. Najpoważniejszym zarzutem ze strony Eldo było jakoby słynny MC dla potrzeby sprzedania się zmyślał regularnie w swoich utworach własny życiorys oraz wstydził się pochodzenia z Detroit. Na oba zarzuty istnieje prosta odpowiedź: po pierwsze, Eminem często z premedytacją posuwał się do mówienia rzeczy, które nie miały nigdy miejsca, jednocześnie jednak wyolbrzymiając je na tyle, żeby ludzie mogli odróżnić rzeczywistość od fikcji – zabieg taki miał oczywisty charakter komediowy, i tylko ludzie zupełnie pozbawieni dystansu mogli rozpatrywać jego teksty wyłącznie w sztywnym schemacie prawda-fałsz.
Widocznie stylistyka Comedy rapu była zbyt trudna do ogarnięcia dla świadomości młodego Eldoki. Stwierdzenie, ze Eminem robił z siebie West Coast’owca, jest tak zabawne, że nie wymaga nawet komentarza – ale powiedzmy śmiało, że przecież na żadnej ze swoich płyt nie powiedział on czegoś podobnego. Raper Kobra również nie omieszkał się dosadnie wyrazić na temat głoszonych przez Eldokę ”Mądrości”, pisząc na swoim profilu Fb m. in.: ”Niezbyt często wypowiedzi kolegów ze sceny wywołują we mnie mdłości i zażenowanie i również niezbyt często je komentuję. Ostatnio przytoczyłem wypowiedź Eldo na temat Eminema bo była skrajnie idiotyczna.” W 2010 roku Eldo inaczej wypowiadał się na temat Eminema w jednym z wywiadów udzielonych po premierze swojego albumu ”Zapiski Z 1001 Nocy”: ”(…) 2 dni temu, oglądając najnowszy teledysk Eminema wymyśliłem dokładnie co chcę zrobić na nowej płycie. Nie wiem kiedy się takowa ukaże, wszystko zależy od tego ile czasu pochłonie nam sfinalizowanie projektu Parias. Mam jednak już koncepcję kolejnego krążka. Ten biały chudzielec, który ledwo wydostał się z heroiny i jest teraz na odwyku zrobił niesamowitą płytę. Pod względem lirycznym to jest jakaś bajka. Chciałbym kiedyś zbliżyć się do takiego poziomu. Nie chodzi mi o flow, ponieważ Eminem zjada 99 procent raperów na świecie i nie jestem nawet w promilu tak dobry jak on. Jeżeli chodzi o lirykę i sposób pisania gramy jednak w tej samej lidze, w podobny sposób podchodzimy do tematu.”.
Chociaż Eldo tym razem oddał swoją wypowiedzią hołd Eminemowi, po raz kolejny strzelił niewybaczalną gafę – tym razem stwierdzając, ze mają takie same patenty na opracowanie tekstów swoich piosenek, że ich twórcze podejście jest niemalże bliźniacze. Eminem dopracowuje swoje teksty w najdrobniejszych szczegółach całymi miesiącami, minuta w minutę, porusza w swojej muzyce skrajnie odmienne tematy, oraz zamieszcza w wersach horrendalnie większe ilości rymów niż jego warszawski kolega po fachu. Bardzo utalentowany, ale jednak nie genialny Eldo zaś sam przyznaje się w wywiadzie: ”Kiedyś pokażę ludziom jak wyglądają moje teksty, tam prawie nie ma skreśleń. Gdy siadam do pierwszego zdania to stawiam kropkę przy ostatnim. Nie piszę tekstów po kawałku. Potrafię nie pisać 2 miesiące, po czym jednej nocy może ich postać 6 czy nawet 7. Nie mam z tym problemu. Wypluwam je literka po literce. Działam jak zepsuta małpa.”.
Ciekawej parodii z ręki właścicieli kanału na Facebook Parodie TVv doczekał się utwór Molesty z Jamalem na featuringu pt. ”Tak Miało Być”. Wersja komiczna nosi tytuł ”Nie Taki Sos Miał Być” i opowiada o… zamiłowania MC’s do jedzenia kebabów! Utwór jest bardzo zabawny i trzyma bardzo przyzwoity poziom wykonania. Ludzie znający na pamięć oryginał będą podczas jego odsłuch bawić się jeszcze lepiej porównując zmiany w treściach wersów. Kiedy Pelson rapuje: ”Te wersy piszę jako Pelson, bo Pele już nie żyje/Choć nie skoczył z okna/I nie założył pętli na szyję, jest jeden ważny szczegół/Odszedł w samotności, bez kolegów, bez pogrzebu/Nie było grobów, frezji, nie było zniczy/Odszedł, gdy przyszedł czas się rozliczyć/To był chłodny, styczniowy wieczór/Przeżył życie, jakby na społecznym zapleczu”, koleś rapujący zamiast niego w parodii nawija: ”Te wersy piszę jako grubas bo strasznie przytyłem/Kebaby zamówiłem długów sobie zarobiłem/Jest jeden ważny szczegół, jadłem w samotności, bo nie miałem już kolegów/Nie było kasy, odszedłem, gdy przyszedł czas się rozliczyć/To był chłodny styczniowy wieczór, kiedy znowu wpierdalałem, kebaba na zapleczu”. Przykłady równie wesołe można by mnożyć. Przeróbka zachwyciła lwią część ludzi którym dany był jej odsłuch, o czym najlepiej chyba świadczy lawina pozytywnych komentarzy pod nią zamieszczona.

W internecie aż roi się od osób żywo zainteresowanych teorią spiskową dotyczącą Iluminatów – rzekomo istniejącego tajnego, elitarnego stowarzyszenia zrzeszającego najbardziej wpływowych i bogatych ludzi, którzy chcą przejąć władzę nad ziemią i jej mieszkańcami ustanawiając Tzw. Nowy Światowy Porządek – co zakładać ma redukcję populacji poprzez sprowokowanie konfliktu zbrojnego na skalę globalną, a potem ustanowienie rządu światowego i jednej wspólnej dla wszystkich wirtualnej waluty, którą miało by się posługiwać przy pomocy czipów wszczepionych w dłoń (kiedy ktoś stawałby się niewygodny z jakiegoś powodu dla systemu, władze po prostu odłączałyby go od sieci, uniemożliwiając mu dokonywanie transakcji; dokładnie tak, jak opisał to święty Jan w Biblijnej Apokalipsie, wedle ukazanej mu przez Boga wizji czasów ostatecznych: ”I sprawia [tj. Bestia ] ,że wszyscy mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy otrzymają znamię na prawą rękę lub na czoło i że nikt nie może kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia – imienia Bestii lub liczby jej imienia. Tu jest [potrzebna] mądrość. Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy: liczba to bowiem człowieka. A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć.”). Teoria taka wydaje się przekonująca; Ladislau Dolbor we wstępie do swojej książki pt. ”Demokracja Ekonomiczna” napisał: ”Tylko 2% rodzin skupia w swoich rękach połowę bogactwa światowego; na biedniejszą połowę ludności przypada zaledwie 1% bogactwa planety. Tylko osoby nieświadome lub powodowane złą wiarą nie zdają sobie sprawy z szerzącego się dramatu.”.
Na Youtube zamieszczony jest filmik pt. ”Illuminatus Tede”, którego autor przedstawia dowody świadczące o… właśnie przynależności tytułowego rapera do tejże organizacji! Koronnymi przesłankami mającymi dowieść takiego właśnie stanu rzeczy są fragmenty tekstów utworów Tedego potencjalnie nawiązujące do wyznawanego przez iluminatów przywiązania do wartości materialnych, oraz odniesienia do Illuminackiej symboliki zawarte na treściach graficznych wydań fizycznych jego albumów. Chociaż oczywiście raczej nikt na poważnie nie wiąże osoby Tedego z Iluminatami, część z wysuniętych w filmiku tez oraz postawionych w nim pytań jest ekstremalnie prowokująca, znajdują się tam też jednak lekkie nadinterpretacje mające wyraźne zabarwienie humorystyczne.
Wielkim zaskoczeniem było przyznanie się przez Tedego do samodzielnego zmontowania tego filmiku – w utworze ”Nie Banglasz” ze swojej ostatniej płyty ”Elliminati” przyznaje: ”Cała rap gra woli, żebym nic nie nagrał/Masakra, mam pentagram od diabła/Widziałeś ten film, też dałeś się nabrać/Sam go zmontowałem przecież, taka prawda/Iluminatus Tede, Elliminati”.
Filmik na YouTube pt. ”Polski „HIPHOP” vs YOUTUBE” który dobił już do ponad 100 tysięcy wyświetleń, stanowi kompilację zabawnych, bardzo umiejętnie spreparowanych scenek. Pierwsza – i chyba najlepsza z nich – jest żywcem wyjęta z filmu ”8 Mila” opowiadającego o życiu Eminema; przedstawia freestyleową potyczkę pomiędzy właśnie nim, a Papa Doc z tym, że zamiast wolnostylowej nawijki Slim Shady’ego usłyszymy osławiony fristajl Eldo którego zresztą twarz została zabawnie nałożona na tę słynnego na cały świat MC. Efekt jest wprost komiczny, zaś jego kulminacyjny moment następuje, kiedy prowadzący bitwy Proof zaczyna w przypływie ekscytacji wykrzykiwać słynne ”Łooooooo!” Reda. Lekki uśmiech na twarzy mogą wywołać również sparodiowane wywiady z Pikejem i Mezem, oraz rapowe teledyski pod których ścieżkę audio podłożono popularne, nie mające nic wspólnego z kulturą hip-hopową piosenki.

Z bardzo dużym zainteresowaniem – bo aż pół milionowym – spotkał się utwór pt. ”Pismo Święte’’ nagrany przez księdza (!!!) Jakuba Bartczaka. Do piosenki (promującej mający ukazać się w tym roku album duchownego pt. ”Powołanie”) zrealizowano również prosty, pozytywny teledysk. W utworze autor zachęca do lektury Pisma Świętego, szukania w nim właśnie odpowiedzi zarówno na pytania głębokie, egzystencjalne, jak i te prostsze. Opublikowanie klipu wywołało duże zainteresowanie jego osobą ze strony mediów, udzielił on w nich wielu wywiadów, w których dał się poznać jako człowiek inteligentny i świadom tego, co chce przekazać ludzkości. ”Miałem i mam zajawkę, żeby nagrać sobie epkę, czyli tę krótszą płytę. Wystarczyłoby osiem kawałków, takich tłustych, wypasionych, żeby były na poziomie. Ten, który jest w Internecie wcale nie jest taki najlepszy. Mam naprawdę kilka fajnych patentów i dobre beaty. A jeszcze później? Pewnie całe życie będę rymował, ale nie wiem czy będę nagrywał. To musi mieć sens duszpasterski. Inaczej nie ma po co. Bo to jest moje życie i w tym chcę się realizować. Chcę ludziom przekazywać Pana Boga.” – powiedział, a potem na pytanie, czy jego muzyka nie będzie razić nudą, odparł: ”Właśnie nie. Kumple też się dziwili, że ja mogę nawijać tyle na ten temat. Ale każda piosenka jest o czym innym. Jest tyle różnych patentów, że można o tym w nieskończoność. Bóg to jest temat rzeka, którego nie da się wyczerpać.”. Generalnie utwór spotkał się z niezwykle pozytywnym odbiorem; ”Powołanie” zapewne również zostanie ciepło przyjęte, i spotka się z szerokim zainteresowaniem, także ciekawością osób mających odmienne poglądy religijne bądź niewierzącymi, których z dnia na dzień przybywa.
Internet – a jakby inaczej! – stanowi istną kopalnię podobnych perełek, wystarczy się za nimi tylko trochę rozejrzeć. Większość z nich – jak wspomniane parodie – stanowi póki co zaledwie produkt uboczny kultury hip-hopowej, ale zanosi się na to, ze wkrótce stanie się jej nieodłączną częścią. Z pożytkiem dla nas wszystkich – bo nie ma nic zdrowszego od dystansu! Uczmy się go więc oglądając je.
Felieton
Oki wpadł we własne sidła? Niewygodne fakty po beefie z Kinnym Zimmerem – felieton
Hipokryta, który rzuca słowa na wiatr?
W czasie beefu z Kinnym Zimmerem Oki punktował rywala za współprace reklamowe i stawiał ultimatum organizatorowi Rap Stacji. Dziś oba te wątki wracają jak bumerang.
Kinny trafił w punkt? Tymbark potwierdza jego wersy
Jeszcze kilka miesięcy temu Oki celował w Kinny’ego Zimmera z ciężkimi argumentami. Jednym z najgłośniejszych zarzutów było rzekome sprzedawanie każdego numeru sponsorom.
„Dziękują mi Twoi fani – pierwszy track bez lokowania” – nawijał Oki, sugerując, że jego przeciwnik nie potrafi funkcjonować bez reklamowych współprac.
Dziś ten fragment wraca niczym bumerang. W klipie promującym „REKLAMACJA’47: CD1” można było zauważyć charakterystyczną niebieską butelkę Tymbarka. Już wtedy informowaliśmy, że za obecnością produktu może stać szersza współpraca. Teraz sprawa została oficjalnie potwierdzona. Do sklepów trafiły napoje Tymbark sygnowane ksywką Okiego o smaku kwaśnego jabłka.

W tym kontekście szczególnie mocno wybrzmiewają wersy Kinny’ego Zimmera: „Na filmie do płyty lokujesz Tymbarka. Jak okaże się że macie deala, pęknie twoja bańka” – rapował.
Patrząc na rozwój wydarzeń, trudno nie zauważyć, że przewidywania Kinny’ego okazały się trafione.
Oki postawił ultimatum. Rap Stacja go zweryfikowała
To jednak niejedyny temat, który wraca przy okazji tamtego konfliktu. W trakcie beefu głośno było również o Rap Stacji. Oki szantażował Waldiego, organizatora festiwalu, że jeśli w line-upie pojawi się Kinny Zimmer, to on sam nie wystąpi.
Ostatecznie rzeczywistość zweryfikowała te deklaracje. W składzie imprezy znaleźli się obaj raperzy, a zapowiadane ultimatum nie zostało zrealizowane. Trudno więc pogodzić takie działania z wizerunkiem rapera, który podczas beefu tak chętnie rozliczał innych z autentyczności i konsekwencji.

Czy Oki przegrał beef?
To już kwestia indywidualnej oceny słuchaczy. Nie zmienia to jednak faktu, że zarzuty dotyczące hipokryzji i braku konsekwencji wracają do Okiego ze zdwojoną siłą, a jego przeciwnik nie zaliczył w trakcie beefu równie głośnych wpadek. Gdyby konflikt trwał dłużej, lista podobnych tematów mogłaby być jeszcze dłuższa.
Tym razem uznania w kierunku Okiego nie będzie ani słowem, ani oczami.
Felieton
Łatwogang stał się nietykalny. Sięga po nasze pieniądze na lek, który nie działa? – felieton
Zamiast porządnego researchu, streamer bazuje głównie na emocjach.
Łatwogang po sukcesie swojej akcji charytatywnej wszedł poziom wyżej i zaczął apelować do rządu o refundację terapii dla dzieci z DMD. Problem w tym, że chodzi o lek, którego skuteczność podważają europejskie instytucje, a emocjonalna presja na polityków zaczyna wymykać się spod kontroli, bo za wszystko tym razem mamy zapłacić my wszyscy.
Polacy będą sponsorować amerykańskich lekarzy?
Nie mam problemu ze zbiórkami. Serio. Jeśli ktoś chce wydać własne pieniądze na eksperymentalną terapię dla chorego dziecka – jego sprawa. Ludzie potrafią się jednoczyć, pomagać i to jest piękne. Pierwsza akcja Łatwoganga zrobiła gigantyczne wrażenie i ciężko było nie mieć szacunku do skali mobilizacji. Tyle że teraz to już zupełnie inna bajka.
Bo kiedy streamer z milionowymi zasięgami zaczyna naciskać na refundację terapii przez państwo, przestaje chodzić wyłącznie o dobre serce. Wtedy w grę wchodzą pieniądze podatników, decyzje medyczne i odpowiedzialność za przekaz, który większość z nas łyka bez żadnego researchu tylko dlatego, że tak powiedział Łatwogang.
Lek Elevidys, o którym mowa, nie został dopuszczony w Europie. Europejska Agencja Leków stwierdziła wprost, że nie wykazano korzyści ze stosowania preparatu. To nie teoria z TikToka, tylko stanowisko jednej z najważniejszych instytucji medycznych na świecie. Terapia dostała jedynie warunkową zgodę FDA w USA i to pod bardzo konkretnymi ograniczeniami. Lek można podawać wyłącznie określonej grupie dzieci, a wokół terapii pojawiają się też informacje o ciężkich skutkach ubocznych, nawet przypadkach śmiertelnych. Nie uśmiecha mi się więc z mojej własnej kieszeni sponsorować amerykańskich lekarzy i ich lek, który nie wiadomo czy działa, a z raportów wynika, że działa słabo.
Lek Elevidys został przetestowany na 125 dzieciach i nigdy nikomu się nie polepszyło.
— Brat Pid (@brat_pid73861) May 24, 2026
Jak się wpisze nazwę leku w wyszukiwarce, to pierwsze co wychodzi to dokument niedający pozwolenia na obrót w Europie.
Koszt dla jednej osoby to kilkanaście milionów złotych. pic.twitter.com/zNX0jPUvaQ
Emocje i presja
Mimo tego Łatwogang i jego pobratymcy w komentarzach nakreślili prostą narrację: kto ma wątpliwości, ten jest przeciwko chorym dzieciom. No bo jak to, NA CHORE DZIECI NIE DASZ?
Przekaz ten zaczyna coraz mocniej opierać się na emocjach i presji moralnej, którą napędzają też ludzie w komentarzach, zamiast na spokojnej rozmowie o faktach. Jeśli zadasz pytanie o skuteczność terapii, jesteś potworem. Jeśli przypomnisz, że państwo nie drukuje własnych pieniędzy, tylko wydaje kasę obywateli, dostajesz łatkę człowieka bez serca.
Łatwogang ewidentnie działa pod wpływem emocji i gigantycznej fali uwielbienia. Problem polega na tym, że internet bardzo szybko robi z influencerów moralnych liderów. Wystarczy jedna viralowa akcja i nagle streamer staje się dla ludzi większym autorytetem niż lekarz. To już nie jest tylko „pomaganie dzieciom”. To próba wpływania na politykę zdrowotną państwa przez presję społeczną i emocjonalne filmiki.
Bo jeśli dziś każda internetowa mobilizacja ma wymuszać refundację terapii odrzuconej przez europejskich ekspertów, to jutro będziemy podejmować decyzje zdrowotne na podstawie lajków, a nie badań.
Dobry chłopak, ale działa na emocjach
Działalność internetowa Łatwoganga pokazała nam, że to zwykły, dobry chłopak, ale działa bardzo spontanicznie i często pod wpływem silnych emocji. Osoby z jego otoczenia mówiły otwarcie po pierwszej zbiórce, że wszystko u niego jest totalnym spontanem. 9-dniowy stream mógł się w ogóle nie udać, bo nie było żadnego szczegółowego planu, a transmisję odpalono na starym komputerze, który w każdej chwili mógł się wyłączyć. Ostatnia akcja rowerowa również wyglądała na zrobioną na prędce, co wiedzieliśmy po wielu wpadkach ze sprzętem.
*Powyższy felieton jest bardzo niepopularną opinią, bo Łatwogang w kilka tygodni stał się osoba nietykalną w Polsce, podobnie zresztą jak Bedoes, o którym innym razem.
Felieton
B.R.O. tworzy śpiewających influencerów, a teraz mówi, że „mainstream to znajomości, pieniądze i sztucznych uśmiech”
Większego zaorania w ostatnim czasie nie było.
B.R.O. wydał całkiem dobry technicznie numer „Maszyna”, który jednak nie broni się lirycznie. Strzały w powietrze, które przebiły oba kolana Broskiego.
Jedną z największych bolączek polskich raperów są strzały w powietrze. Kogo oni nie rozliczają w numerach. Wszystko im się nie podoba. Kiedy jednak podamy konkretne ksywy, które możemy dopasować do ich linijek 1:1, nabierają wody w usta albo się głupio tłumaczą.
Najświeższym przykładem pier***nia totalnych głupot jest B.R.O., który wymierzył linijki w mainstream, zapominając, że z takimi ludźmi chętnie i cały czas współpracuje, bo kosi z nich – pewnie – nieprzyzwoite pieniądze.
„Pływałem w głównym nurcie, czytaj w tym brudnym gównie. W którym rządzi pieniądz, znajomości no i sztuczny uśmiech. Jeśli go nosisz jesteś pustym głupcem. Bo to jak uprawiać prostytucję, mówiąc że to duży sukces” – nawija.
B.R.O. jest naczelnym ghostwriterem sztucznie stworzonych influencerów. Współpracuje głównie z Ekipą Friza, który uczy od podstaw swoich podopiecznych wspomnianych przez rapera „sztucznych uśmiechów” albo przesadzonych reakcji. W taki sposób buduje armię contentowych produktów, które zamiast własnego języka dostają gotowe teksty, gotowe emocje i gotowe schematy zachowań. Wszystko po to, żeby kamera widziała luz, a algorytm dostał dokładnie to, co lubi najbardziej: przesadę, krzyk i wiecznie przyklejony uśmiech.
B.R.O. cały czas działa z Frizem i Wersow i wciąż pisze teksty im oraz ich influencerom, których akapit wyżej porównuje do „prostytutek”, bo sztuczny uśmiech i znajomości chyba do nich pasują w 100% – prawda?
Dalej w numerze nie jest wcale lepiej: „Słucham wasze zwrotki wszystkie pocięte jak rozbi” – znów strzela w powietrze i kolejny raz wers ten można przypisać do jego „podopiecznych”, którzy bez pocięcia zwrotek byliby asłuchalni nawet dla 10-latków.
Może B.R.O. to maszyna, ale zaczęła już dawno rdzewieć, po tym pamiętnym piwie wylanym na głowę przez Belmondziaka.

Felieton
Robią z nas złodziei. Kupując smartfona, zapłacimy więcej, a kasa pójdzie m.in. do raperów – felieton
Nowa, stara opłata, który uderzy we wszystkich, ale tylko niektórzy na niej zarobią.
Rząd rusza z aktualizacją opłaty reprograficznej. Nowe zasady obejmują m.in. smartfony i laptopy, a pieniądze mają trafić do artystów, w tym do raperów. No i kto tu kogo okrada?
Ministerstwo dumnie ogłasza
Minister kultury Marta Cienkowska podpisała rozporządzenie, które aktualizuje zasady pobierania opłat od urządzeń używanych do kopiowania i odtwarzania treści. – Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to!” – przekazała w komunikacie opublikowanym na portalu X.
Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to! Właśnie podpisałam rozporządzenie dot. opłaty reprograficznej. To był trudny proces, pełen lobbingu i fake newsów o rzekomych "nowych podatkach". Prawda jest prosta: pożegnaliśmy lata 90. (faksy i…
— Marta Cienkowska (@MartaCienkowska) April 30, 2026
Smartfony i laptopy objęte opłatą!
Na czym polega zmiana? Lista sprzętów objętych opłatą została dostosowana do tego, jak dziś konsumujemy muzykę, filmy i inne treści. Do gry wchodzą m.in. smartfony, laptopy, tablety, telewizory oraz dekodery z pamięcią albo funkcją nagrywania. W praktyce chodzi o urządzenia, które realnie służą do kopiowania lub przechowywania materiałów chronionych prawem autorskim.

Czyli co, jesteśmy złodziejami?
Po chłopsku, twórcy ustawy chyba uważają, że jesteśmy złodziejami, bo z góry zakładają, że nielegalnie słuchamy muzyki, przegrywając ją sobie na telefony lub korzystając z nielegalnych źródeł streamingu. Ciekawe jakie to nielegalne źródła mamy w czasach powszechnego dostępu do Youtube i Spotify.
Żeby jednak było miło i fajniusio pani minister rozszerzoną opłatę ubrała w ładne słowa: – Giganci sprzętowi dzielą się swoimi zyskami z polskimi twórcami – podkreśliła.
Jak to dokładnie działa – wyjaśniamy
Kupujesz np. telefon albo pendrive. W cenie jest już opłata reprograficzna. Producent/importer przekazuje ją do organizacji, a organizacje dzielą pieniądze między twórców. Artyści dostają część pieniędzy, jeśli są zarejestrowani w takich organizacjach jak ZAiKS czy STOART, a ich muzyka jest uwzględniona w podziale. Gotówka jest rozdzielana według określonych zasad.
Ministerstwo uspokaja, jesteśmy spokojni
Ministerstwo ma życzeniowe myślenie na temat wzrostu cen elektroniki w związku z rozszerzoną opłatą. W uzasadnieniu projektu czytamy: – Biorąc pod uwagę stosunkowo niski poziom opłat przyjęty w projekcie rozporządzenia, należy uznać, że wpływ na sytuację konsumentów nie będzie znaczący.
Wszyscy jednak dobrze wiemy, że opłata ta zostanie przeniesiona na końcowego użytkownika, i to my zapłacimy więcej za smartfona czy laptopa, a miliony pójdą do artystów i twórców,
Miliony złotych wpływów
W 2024 roku wpływy z opłaty reprograficznej wyniosły 35,8 mln zł. Po zmianach budżet dla twórców może wzrosnąć nawet do poziomu 150-200 mln zł rocznie. Według szacunków stawka opłaty ma wynosić od 1 do 3% wartości urządzenia.
Jakie to piękne, a ty co słuchaczu o tym myślisz?
Chorzów to miasto, które wyjątkowo nie ma szczęścia do ludobójczej symboliki i rapu. Dopiero co ucichł temat wizerunku sympatyka Ruchu z tatuażem hitlerowskiej gapy na karku w teledysku Bonusa RPK, a teraz medialną burzę wywołały próby blokady koncertu Kanye Westa. Czy jednak nie można tu dostrzec pewnej niesprawiedliwości w ocenie amerykańskiej gwiazdy?
Nie lada zagwozdkę mają decydenci w kwestii zgody na organizację czerwcowego koncertu Kanye Westa. Już pojawiają się przecieki, że zielonego światła na imprezę nie będzie. Z jednej strony warto pokazać, że jesteśmy zupełnie inni kulturowo niż np. Niemcy, gdzie wielu zbrodniarzy nie poniosło żadnej odpowiedzialności po wojnie i mogli spokojnie wychowywać kolejne pokolenia naszych zachodnich sąsiadów, piastując ważne stanowiska publiczne. Z drugiej – czy osoba chora psychicznie musi być wiecznie stygmatyzowana z powodu odklejek z przeszłości, które mogły wywołać np. źle dobrane leki?
W zasięgowych głosach sprzeciwu przodują zwłaszcza minister Marta Cienkowska i Krzysztof Stanowski. Pytaniem otwartym pozostaje, dlaczego Stanowski nie był równie stanowczy, gdy ambasador Ukrainy wybielał na antenie Kanału Zero hitlerowskiego kolaboranta, Romana Szuchewycza, który uczestniczył w pogromach ludności cywilnej?
"I przejdzie Panu przez gardło, żeby powiedzieć, że Roman Szuchewycz jest zbrodniarzem wojennym?" – zapytała @abojke ambasadora Ukrainy @VasylBodnar w wywiadzie dla @OficjalneZero.
— Stowarzyszenie „Wspólnota i Pamięć” (@WspolnotaPamiec) January 11, 2026
"Nie, nie powiem tego" – usłyszała w odpowiedzi.
Ambasador zaprzecza samemu sobie. Z jednej… pic.twitter.com/9F0rMzvgEf
Z tęczową swastyką na szyi zaprezentował się fotoreporterom w 2015 roku Maciej Maleńczuk, a dziś jest przecież jednym z pupilów prorządowych mediów. Podobna akcja tyczy się Olgi Tokarczuk, która pozowała na tle krzyża przerobionego na hitlerowski symbol. Żadnej dyskusji nie wywołała też manifestacja byłego prezydenta Ukrainy, Petra Poroszenko, który w 2023 roku udostępnił nagranie z czarnym słońcem na ramieniu, czyli ulubionym symbolem jednego z architektów obozów śmierci, Heinricha Himmlera. Czy w związku z tym możemy mówić wprost o zjawisku „równi i równiejsi”?
Поїздка на фронт для мене — це завжди найголовніша подія тижня. Хедлайнер в розкладі.
Після парламентської діяльності, перемовин з міжнародними партнерами щодо підтримки України, акумулювання та розподілу благодійної допомоги та іншої тихої роботи в тилу, ця подія — великий… pic.twitter.com/5aucKuX5c7— Петро Порошенко (@poroshenko) September 10, 2023
-
News2 dni temuDziwne zachowanie Sokoła na koncercie w Gdańsku wywołało falę spekulacji
-
News21 godzin temuPolak, który trafił na europejskie listy
-
News4 dni temuPih skomentował odebranie orderu Zełeńskiemu
-
News4 dni temuVNM po życiowym przełomie. „1,5 miesiąca temu było ze mną bardzo źle”
-
News3 dni temuMiasto Gdańsk na oficjalnej stronie informuje, że Edziowi grożą gangsterzy z Chicago
-
News4 dni temuBobby Shmurda czekał na to całe życie. Jego ojciec wyszedł z więzienia po 30 latach
-
News3 dni temuWspólnik Bonusa RPK ostrzega, kto może stracić na odebraniu orderu Zełeńskiemu
-
teledysk2 dni temuNowy Polak jara jak Snoop Dogg