News
Śmierć Leha. Oświadczenie bliskich rapera i pozew
„To obrzydliwość, która nigdy nie powinna mieć miejsca”.
Wciąż ciężko nam się otrząsnąć po tragicznej śmierci Leha. W związku z wypadkiem, który miał miejsce na jednym z gdyńskich skrzyżowań 16 lutego powstało wiele teorii i zwyczajnie nieprawdziwych informacji podawanych przez media. Bliscy rapera wystosowali oficjalne oświadczenie na ten temat.
Leh był pasażerem
Dzisiaj na profilu Leha na FB pojawiło się oświadczenie jego bliskich. Czytamy w nim, że Leh nie był kierowcą, bo nawet nie posiadał prawa jazdy. – W związku z tragedią, z którą nadal ciężko nam się oswoić chcieliśmy przedstawić oficjalne stanowisko, tak aby raz na zawsze uciąć wszelakie dyskusje, które pojawiły się w związku z fałszywymi oskarżeniami rzucanymi przez media. Leh nie prowadził samochodu, nie miał nawet prawa jazdy, był pasażerem i jechał samochodem wraz ze swoimi dwoma przyjaciółmi. Nie ma mowy o żadnej prędkości 180km/h. Warunki drogowe oraz niedostosowanie prędkości do nich przyczyniły się do tego, że auto straciło przyczepność, a po kontakcie z krawężnikiem zostało wyrzucone na sygnalizację świetlną. Każde rozpowszechnianie innych, kłamliwych informacji to zwykłe chamstwo, a oszczerstwa i komentarze internetowych cwaniaków odbijają się szerokim echem i trafiają również do rodziny Michała, a jest to obrzydliwość, która nigdy nie powinna mieć miejsca – czytamy w oświadczeniu.
Pozew przeciwko Wyborczej
Dowiadujemy się, że bliscy rapera zamierzają wytoczyć pozew Gazecie Wyborczej, która przedstawiła kłamliwe informacje na temat wypadku. – Gazecie Wyborczej, która jako pierwsza opublikowała zakłamane, wyssane z palca informacje będzie wytoczony proces, to samo może spotkać każdą osobę, która myśląc, że jest anonimowa w sieci obraża naszego zmarłego Przyjaciela. To samo tyczy się faktu rozpowszechniania zdjęć z miejsca wypadku, w sieci nic nie ginie i prokuratura już zajmuje się docieraniem do osób, które rozpowszechniły i rozpowszechniają te nielegalne fotografie, a konsekwencje prawne wynikające z tych podłych działań będą bardzo mocno odczuwalne. Nie zmienia to faktu, że większość z Was zachowuje klasę, która przystoi słuchaczom Leha. Za piękne pożegnanie na pogrzebie i wszelkie słowa wsparcia i wyrazy współczucia dziękujemy w imieniu rodziny i przyjaciół. Na dniach uregulujemy wszystkie zaległe tematy związane z płytami, a już za niedługo ruszamy z promocją muzyki Michała o czym będziecie na bieżąco informowani.
Jako serwis GlamRap.pl możemy potwierdzić, że Leh nie był kierowcą, tylko pasażerem. Wiele dni temu na naszej skrzynce pojawiły się szczegółowe zdjęcia z wypadku. To wstrząsające materiały, których nikomu nie polecamy szukać po sieci. Z oczywistych względów nie trafią one nigdy do publikacji i prosimy się o nie nie dopytywać.
Więcej na ten temat
News
Oskar z PRO8L3M’u nie udźwignął presji występu przed dużą publicznością
„Nie da się tego słuchać”.
Czy występy na estradzie przed kilkudziesięcioma tysiącami widzów paraliżują polskich wykonawców? Ledwo co ucichły kontrowersje związane z trasą Dawida Podsiadło, a teraz gorące dyskusje wywołały możliwości wokalne Oskara na koncercie Jimka.
Oskar z PRO8L3M’u dość poważnie potraktował projekt Jimka, który zgromadził 50-cio tysięczną widownię. W przeciwieństwie do dresowej stylówki Sokoła, Oskar inspirował się trumpowskim sznytem i elegancki strój uzupełniała czapeczka z daszkiem. Problem w tym, że w sieci pojawiło się bardzo dużo komentarzy, które nie pozostawiają na nim suchej nitki.

Oskar wybrał do wykonania utwór „Flary”, gdzie znajdują się niełatwe dla osoby nieumiejącej śpiewać momenty. I to właśnie wyjące wykonanie wspomnianych fragmentów wywołało lawinę krytyki. Lider PRO8L3M’u ewidentnie porwał się z motyką na słońce i ambicje artystyczne przerosły jego możliwości. A może sparaliżowała go presja występu na żywo? Bo aż trudno uwierzyć, że nikt nie doradził mu zmiany numeru podczas prób, jeśli tak wyglądało jego standardowe wykonanie kilka dni przed imprezą.
News
Tone Capone nie żyje. Jego bit zna cały hip-hopowy świat
Jego bit zna cały hip-hopowy świat.
Twórca kultowego „I Got 5 On It” miał 59 lat
Tone Capone, producent odpowiedzialny za kultowe „I Got 5 On It” Luniz i numery takich legend jak Scarface, Mac Dre czy E-40, zmarł w wieku 59 lat.
Tone Capone nie żyje. Jeden z producentów, którzy pomogli zdefiniować brzmienie rapu z Bay Area, zmarł w sobotę w wieku 59 lat. Informację o jego śmierci przekazali w niedzielę bliscy artysty. Przyczyna śmierci nie została na razie ujawniona.
Od 2021 roku producent mieszkał w okolicach Las Vegas.
„I Got 5 On It” przyniosło mu światową rozpoznawalność
Największym pomnikiem, jaki Tone Capone pozostawił po sobie w hip-hopie, jest oczywiście „I Got 5 On It” Luniz. Numer ukazał się w 1995 roku i błyskawicznie stał się hitem w Bay Area, a później wbił się do Top 10 Billboard Hot 100.
Historia kawałka zaczęła się dwa lata wcześniej. Capone ponownie złapał kontakt z Mike’em Marshallem, którego znał jeszcze z Berkeley High School. Gdy w domu producenta pojawili się członkowie Luniz ze swoimi pomysłami, jednym ze szkiców było właśnie „I Got 5 On It”.
Marshall stworzył melodię refrenu, a Capone zbudował bit w oparciu o „Why You Treat Me So Bad” Club Nouveau.
Popularność numeru jeszcze bardziej nakręcił remix z udziałem Dru Downa, Spice 1, E-40, Shocka G i Richiego Richa. Ponad dwie dekady później kawałek dostał kolejne życie. W 2019 roku Jordan Peele wykorzystał mroczniejszą wersję charakterystycznego motywu w horrorze „Us”.
Scarface, Tupac, E-40 i Mac Dre
Tone Capone zdecydowanie nie był producentem jednego hitu. Jego katalog jest mocno osadzony w historii rapu z Zachodniego Wybrzeża.
Wyprodukował m.in. „Keep It on the Real” 3xKrazy, „Fire” i „Not My Job” Mac Dre, „It’s Goin’ Down” Celly Cela, „Sticky Green” Devina the Dude’a oraz „Ring It” E-40.
Lista artystów, z którymi pracował, jest jeszcze dłuższa. Znajdują się na niej The Jacka, Dru Down, The Click, Conscious Daughters, Mac Mall, Messy Marv, Andre Nickatina, Spice 1 czy San Quinn.
Jego muzyka wyszła też daleko poza Bay Area. Dzięki współpracy z Seagramem, związanym z Rap-A-Lot Records, Capone poznał Mike’a Deana. Ten zaprosił go później na sesje Scarface’a.
Efektem była platynowa płyta „The Untouchable” z 1997 roku. Capone odpowiadał za produkcję kilku nagrań, w tym „Mary Jane” oraz wielkiego hitu „Smile”, w którym znalazła się jedna z ostatnich zarejestrowanych zwrotek 2Paca.
Scarface doceniał jego warsztat na tyle, że w autobiografii „Diary of a Madman” umieścił Tone’a Capone’a wśród najlepszych producentów w historii, obok Dr. Dre, Pharrella i Timbalanda.
Jay-Z chce, żeby nowe pokolenie przestało kopiować sprawdzone patenty i zaczęło mocniej eksperymentować z tym, czym może być hip-hop.
Jay-Z: hip-hop potrzebuje eksperymentów
Od lat wraca ten sam zarzut: rap zaczyna brzmieć zbyt podobnie. Te same patenty produkcyjne, podobne flow i artyści próbujący wskoczyć w brzmienie, które akurat dobrze klika na streamingach. Jay-Z uważa, że młodzi powinni pójść w przeciwną stronę.
Podczas premiery serialu HBO „JAŸ-Z in 8” Jigga został zapytany, czego oczekuje od przyszłości hip-hopu. Jego odpowiedź sprowadzała się do jednego: eksperymentowania.
Raper przypomniał, że kultura od początku rosła właśnie dzięki różnicom. Nowy Jork miał własne brzmienie, Los Angeles swoje, a później Południe zaczęło budować sceny, które początkowo nie zawsze spotykały się ze zrozumieniem branży. Z czasem część tych dźwięków całkowicie zmieniła rap.
Według Jaya artyści powinni więc szukać własnego głosu zamiast sprawdzać, co jest aktualnie popularne i próbować nagrać swoją wersję tego samego numeru.
Eksperymentowanie jest ryzykowne
Problem w tym, że rapowi słuchacze często domagają się świeżości, ale kiedy dostają coś naprawdę odbiegającego od normy, reakcje potrafią być brutalne. Historia hip-hopu zna jednak mnóstwo przypadków, gdy wyśmiewane początkowo brzmienie kilka lat później stawało się standardem.
Dobrym przykładem współczesnego sporu o granice eksperymentowania jest Fenix Flexin i numer „Rubberz”. Syntezatorowy kawałek mocno odbiegał od muzyki, z którą wcześniej kojarzono rapera, a dodatkowo pojawiły się pytania o wykorzystanie sztucznej inteligencji.
Fenix przyznał ostatecznie, że przy tworzeniu użyto technologii AI, zaznaczając jednocześnie, że nie odpowiadała ona za nagranie jego wokalu. Jego podejście było proste: nowe technologie mogą być kolejnym narzędziem w rękach artysty.
Jay-Z nie mówił jednak o AI, dlatego jego słów nie należy traktować jako poparcia dla wykorzystywania sztucznej inteligencji w muzyce. Przypadek „Rubberz” pokazuje natomiast, jak szybko eksperyment może podzielić odbiorców.
News
Żart Eminema po 22 latach stał się rzeczywistością. D12 nagrali „My Salsa”
D12 wskrzesiło jeden z najbardziej kultowych żartów Eminema.
Ponad dwie dekady po tym, jak Eminem dla beki zapowiedział „My Salsa”, numer naprawdę powstał. Kuniva i Swifty McVay wyciągnęli jeden z najbardziej pamiętnych żartów z czasów D12 i zamienili go w pełnoprawny kawałek.
Fani starego D12 doskonale wiedzą, o co chodzi z „My Salsa”. Wszystko zaczęło się w 2004 roku przy okazji hitowego „My Band” z albumu „D12 World”. Pod koniec numeru Eminem wciela się w przerysowanego latynoskiego wokalistę i reklamuje „My Salsa” jako swój kolejny singiel.
Kawałek oczywiście nigdy wtedy nie powstał. „My Salsa” funkcjonowało przez lata jako żart i jeden z tych smaczków, które kojarzy praktycznie każdy, kto mocniej siedział w twórczości D12 z początku lat 2000.
W 2026 roku sytuacja niespodziewanie się zmieniła. „My Salsa” trafiło na projekt „D12 Forever (Vol. 1)”, a za utworem stoją Kuniva i Swifty McVay. Panowie nie próbują udawać, że nagle wyciągnęli z szuflady zapomniany klasyk sprzed ponad dwóch dekad. Całość od początku do końca utrzymana jest w komediowym klimacie – zarówno sam numer, jak i towarzyszący mu klip.
„D12 Forever (Vol. 1)” ukazało się 19 czerwca 2026 roku. To pierwszy album sygnowany nazwą D12 od czasu wydanego w 2004 roku „D12 World”.
News
Bałagane odpowiada na krytykę: „Wiedziałem, że będę jednym z najbardziej hejtowanych raperów w Polsce”
Czy Kaz stał się tym, z czego kiedyś szydził?
Kaz Bałagane mierzy się z większą krytyką, ale sam przekonuje, że od dawna wiedział, że w końcu stanie się jednym z najbardziej hejtowanych raperów w Polsce.
Ostatnie ruchy Kaza Bałagane wywołują wśród słuchaczy znacznie więcej dyskusji niż wcześniej. Nie każdy nowy numer siada fanom tak jak starsze rzeczy, a część osób zarzuca raperowi, że z czasem sam stał się tym, z czego kiedyś szydził.
Jeden ze słuchaczy postanowił zapytać go o to wprost:
– Jaką masz odpowiedź na te pi*rdolenie, że stałeś się tym, co wyśmiewałeś kiedyś?
Kaz odpowiedział na Instastories i wygląda na to, że rosnąca fala krytyki specjalnie go nie zaskakuje:
– Zawsze wiedziałem, że będę jednym z najbardziej hejtowanych raperów w PL. Dziwne jedynie jest to, że nastąpiło to tak późno – napisał.
Dodał też:
– Dla takiego Jacka 2017 każde 10k, 20k to było coś… Dziś mam kilkanaście albumów, dużą część z nich 100 mil+ na Spotify. Sumując te tantiemy robią się nam sumy, o których nawet nie mówiłbym publicznie – to by wzbudziło ogólną nienawiść, w najlepszym wypadku niechęć i niedowierzanie. To nie są nawet inne realia – to inny świat.
Stary Jacek miał kompleks posiadania (który wyleczył lata później) i odreagowywał arogancją i ignorancją, co oczywiście miało swój stylowy wydźwięk w rapie, bo dawał tego „pazura”. Co do ludzi, nie mam żadnego bare minimum nawet. Oczekuję tylko, że będą powtarzalni jak kaczki jeden po drugim i stosowali logikę i psychologię jak po kilku udarach.
Bałagane przyznaje więc wprost, że Jacek z 2017 roku i dzisiejszy Kaz to dwie zupełnie różne osoby.


-
News2 dni temuBonus RPK ujawnił, ile wydał na adwokatów. „Tak naprawdę żaden mi nie pomógł”
-
News4 dni temuMaster P pomógł Michaelowi Jacksonowi wydostać się z Nowego Jorku po 11 września
-
News3 dni temuKaz Bałagane odpowiedział czy żałuje współpracy z Belmondo
-
News4 dni temuOpał miał 16 lat, kiedy zadzwonił do niego Słoń
-
News3 dni temuMalik Montana ujawnia, co łączy go dziś z Sentino
-
News3 dni temuŻabson: „Dwa lata temu ludzie mówili, że się skończyłem”
-
News4 dni temuKaretka zabrała z ulicy dziennikarza, który miał dramę z Januszem Walczukiem
-
News17 godzin temuŻart Eminema po 22 latach stał się rzeczywistością. D12 nagrali „My Salsa”