News
QueQuality wypuszcza nowy klip kanadyjskiego rapera
Posłuchajcie numeru „Tennis”.
Young Lungs to kanadyjski newcomer, który udzielił się na płycie „Egzotyka” Quebonafide. Współpraca rapera z polską wytwórnią zacieśniła się na tyle, że QueQuality wsparło promocyjnie jego mixtape „This time last winter”. Teraz przyszedł czas na kolejny numer młodego rapera „Tennis”, który również trafił na kanał QueQuality.
News
Tupac planował przyszłość tuż przed śmiercią. Wrócił jego wywiad z 1995 roku
„Świat dopiero się zaczął”.
Do sieci wrócił wywiad z 1995 roku, w którym 24-letni Tupac Shakur opowiadał o planach na przyszłość, nowych celach i zmianie podejścia do życia oraz kariery.
CNN opublikowało archiwalną rozmowę z Tupakiem Shakurem z 1995 roku. Materiał pokazuje rapera niedługo po wyjściu z więzienia, kiedy zamiast żyć wyłącznie tym, co wydarzyło się wcześniej, mocno patrzył w przyszłość.
Pac miał wtedy 24 lata i zakładał, że dopiero zaczyna kolejny etap swojej drogi. Pobyt za kratami wykorzystał między innymi na czytanie oraz poznawanie muzyki spoza swojego standardowego kręgu zainteresowań. Jedną z płyt, po które sięgnął, było „Fumbling Towards Ecstasy” Sarah McLachlan.
Po odzyskaniu wolności chciał wrócić do muzyki z bardziej poukładanym podejściem.
– Będę bardziej skupiony i świadomy swoich działań – mówił.
Nie były to wyłącznie deklaracje. Niedługo po wyjściu z więzienia raper ponownie zamknął się w studiu i rozpoczął okres związany z Death Row Records, który okazał się jednym z najbardziej intensywnych etapów jego kariery.
„Los Angeles Times” informował wówczas, że Pac nagrywał w szalonym tempie. Do czasu październikowej rozmowy z gazetą miał już zarejestrowanych ponad tuzin nowych numerów.
„Świat dopiero się zaczął”
Szczególnie mocno po latach brzmi fragment dotyczący dalszych ambicji Tupaca. Raper nie przedstawiał siebie jako artysty, który dotarł już na szczyt. Przeciwnie. Chciał cały czas podnosić sobie poprzeczkę i zdobywać kolejne poziomy.
Mówił o zostaniu „boss playerem”, czyli kimś, kto po osiągnięciu jednego celu natychmiast wyznacza następny. Patrząc na swoją sytuację, Pac rzucił krótkie zdanie:
– Świat dopiero się zaczął.
Dzisiaj te słowa mają zupełnie inny ciężar. Tupac nie wiedział, że zostało mu mniej niż kilkanaście miesięcy życia.
CNN just published a long-lost 2Pac interview given shortly after his release from the pen.
— Jeff Weiss (@Passionweiss) August 26, 2026
He opens up about the double disc album then called "Life Goes On," his vision for a rap league, the criticism from politicians, the hardest parts of being locked up.
Pretty incredible pic.twitter.com/g3txMBJ6b9
Tupac zginął w wieku 25 lat
7 września 1996 roku Tupac został postrzelony w Las Vegas, kiedy jechał samochodem z Suge Knightem. Sześć dni później zmarł w szpitalu. Miał zaledwie 25 lat.
Archiwalny materiał wrócił w momencie, gdy w Las Vegas trwa pierwszy proces o morderstwo bezpośrednio związany ze śmiercią rapera.
Oskarżonym jest Duane „Keefe D” Davis. Prokuratura zarzuca mu udział w zorganizowaniu ataku, który według śledczych miał być odwetem za bójkę w MGM Grand z udziałem siostrzeńca Davisa, Orlando Andersona.
Keefe D nie przyznaje się do winy. Jego obrona przekonuje, że wypowiedzi, w których przez lata opowiadał o swoim udziale w wydarzeniach z 1996 roku, były przesadzone lub zmyślone.
News
Kubańczyk wściekły na Universal. „Wpi****iłem 50 koła w kawałek”
Promocja nie poszła po myśli rapera.
Kubańczyk twierdzi, że wydał 50 tys. zł na kawałek, a przez brak informacji od Universal Music Polska numer został praktycznie bez promocji na Spotify.
Kubańczyk twierdzi, nikt nie uprzedził go, że osoby odpowiedzialne za playlisty Spotify Z Universalu przebywają na urlopach. Efekt? Nowy kawałek pojawił się w serwisie, ale nie trafił na żadną playlistę.
Dla rapera sprawa jest tym bardziej bolesna, że w przygotowanie numeru miał zainwestować aż 50 tys. zł. Przy takich pieniądzach liczył na zupełnie inne wejście z premierą, szczególnie że obecność na dużych playlistach może mocno przełożyć się na zasięgi i liczbę odsłuchów.
– Ja dystrybuuję muzę swoją w Universal Music Polska i oni k**wa zapomnieli mi powiedzieć, że wszyscy od Spotify, którzy ogarniają playlisty są na urlopie. Wpi**doliłem 50 koła w kawałek i nastąpiła taka sytuacja, że nie ma tego na żadnej playliście. Jest sobie wrzucony, bez żadnej promocji na Spotify. Bo nie ma co się oszukiwać, tam najważniejsze są playlisty po prostu – stwierdził Kubańczyk.
Mowa o numerze „5 gwiazdek”, który ukazał się kilka dni temu.
News
Buczer ma żal do Peji? „Do dziś nie dostaję z tego pieniędzy”
Czy Rychu nie rozliczył się z toruńskim raperem?
Buczer wrócił do czasów współpracy z RPS Enterteyment i twierdzi, że do dziś nie otrzymuje należnych pieniędzy za swoje solowe albumy.
Buczer, znany przede wszystkim ze składu PTP, ma za sobą wieloletnią obecność na polskiej scenie. W jego solowej dyskografii znalazły się również dwa albumy wydane pod szyldem należącego do Peji RPS Enterteyment – „Dwa oblicza” oraz „#33”. Po latach toruński raper mówi wprost, że ma spory żal do weterana poznańskiej sceny w kwestii rozliczeń.
Według Buczera przy pierwszym legalnym solowym wydawnictwie jego udział w przychodach ze sprzedaży płyty wynosił 25 procent. Pozostałe 75 procent miało przypadać wytwórni. Problem w tym, że – jak twierdzi raper – mimo upływu lat nadal nie dostaje pieniędzy z materiału dostępnego w serwisach streamingowych.
– Ja za pierwszą legalna płytę u Rycha dostałem 25% z płyty. 75% brała wytwórnia, a ja do dziś nie dostaję z tego pieniędzy. Takie są fakty. Płyta wyszła w 2012 roku. Cały czas jest na Spotify i Youtube – mówi w rozmowie z Rap Story Podcast.
– Za płytę „#33” dostałem dwa przelewy po parę zł i pieniędzy nie ma. I Nikt nie czuje się w obowiązku mi robić przelewy, chociaż co miesiąc dostaję raporty – dodaje.
Myslę, że to jest efekt olania”
Słowa Buczera rzucają nowe światło na jego dawną współpracę z RPS Enterteyment. Raper nie kwestionuje samego podziału procentowego, ale wskazuje na brak regularnych rozliczeń za muzykę, która nadal generuje odsłuchy na Spotify i YouTube.
Dlaczego tak się dzieje, toruński raper kwituje słowami: „To efekt olania”.
Występ Skolima w Rezydencji Prezydenta RP wywołał dyskusję, a teraz do sprawy odniósł się Żabson. Raper przyznał, że sam prawdopodobnie przyjąłby takie zaproszenie.
Planowany występ Skolima podczas wydarzenia organizowanego w Rezydencji Prezydenta RP w Juracie odbił się szerokim echem. Temat dotarł również do Żabsona, który został zapytany, co zrobiłby, gdyby podobna propozycja trafiła właśnie do niego.
W rozmowie z Pudelkiem raper przyznał, że możliwość zagrania przed prezydentem byłaby dla niego czymś wyjątkowym. Żabson zestawił taką sytuację z występami artystów w Białym Domu i zasugerował, że raczej nie odrzuciłby zaproszenia.
– To jest prezydent, wiesz o co chodzi. To jest legendarne, nie? Nie wiem, tak jak w Stanach ktoś tam może wystąpić w Białym Domu i dla niego to jest legendarne. To myślę, że zdecydowałbym się chyba – powiedział Żabson.
Artysta odniósł się również do kontrowersji, jakie pojawiają się przy okazji zapraszania popularnych wykonawców na wydarzenia związane z najważniejszymi osobami w państwie.
– No ale to ci artyści są słuchani przez ludzi. Mają odtworzenia. Ktoś ich słucha. Są popularni, dlaczego ich nie wybrać, skoro są popularni w naszym kraju? – stwierdził.
Występ Skolima budzi sporo emocji, a część artystów nawet protestuje przeciwko niemu. Warto dodać, że u Prezydenta wystąpi też Kubańczyk.
News
Australia banuje utwory stworzone przez AI. Nie trafią na oficjalne listy
Tymczasem Dr. Dre broni technologii.
Australia jako pierwszy duży rynek zamyka oficjalne listy przebojów dla muzyki w całości stworzonej przez AI, podczas gdy Dr. Dre przekonuje, że sztuczna inteligencja to po prostu kolejne narzędzie dla artystów.
Sztuczna inteligencja coraz mocniej wchodzi do branży muzycznej, ale w Australii właśnie dostała bana. Australian Recording Industry Association zdecydowało, że utwory w całości wygenerowane przez AI nie będą mogły pojawiać się na oficjalnych listach ARIA.
Nie oznacza to jednak całkowitego zakazu korzystania z nowych technologii. Zaktualizowany regulamin dopuszcza kawałki, przy których AI pełni jedynie rolę pomocniczą. Problem zaczyna się wtedy, gdy za całość odpowiada maszyna.
To jedna z najmocniejszych jak dotąd reakcji dużego rynku muzycznego na zalew generowanych komputerowo numerów.
Cover Madonny namieszał na listach
Jednym z wydarzeń, które poprzedziły zmianę zasad, był sukces wspomaganego przez AI coveru „Like a Prayer” Madonny przygotowanego przez pochodzącego z Queensland DJ-a Josha Fawaza.
Numer mocno kręcił się w australijskich rozgłośniach, a w lipcu dotarł do czwartego miejsca na dwóch zestawieniach ARIA. Branża dostała więc wyraźny sygnał, że muzyka wykorzystująca generatywną AI może już realnie rywalizować o wysokie pozycje z tradycyjnymi nagraniami.
CEO ARIA Annabelle Herd tłumaczy, że organizacja chce „dać każdemu, kto wydaje muzykę w Australii, jasną zasadę, według której może działać”. Zaapelowała również do rozgłośni radiowych i platform streamingowych, aby „wspierały ludzką twórczość” w swoich działaniach.
AI na wokalu może zamknąć drogę do chartów
Australijska polityka wpisuje się w szerszą dyskusję prowadzoną przez przemysł fonograficzny. International Federation of the Phonographic Industry opublikowała w lipcu zasady, według których wykorzystanie AI do stworzenia głównego wokalu lub kluczowych partii instrumentalnych może dyskwalifikować utwór z notowania na listach.
W Stanach Zjednoczonych czy w Europie podejście jest na razie znacznie łagodniejsze. Duże wytwórnie przedstawiły własne propozycje dotyczące kwalifikowania muzyki wykorzystującej AI, ale nie wprowadzono generalnego zakazu obecności takich nagrań na Billboardzie czy innych listach.
Dyskusja kręci się przede wszystkim wokół praw autorskich, zgód i legalnego wykorzystywania cudzej twórczości.
Spotify również obrał własną drogę. Profile artystów będących personami AI mogą być odpowiednio oznaczane i domyślnie wyłączane z rekomendacji. Dotyczy to jednak profili wykonawców, a nie automatycznie każdego pojedynczego utworu wykorzystującego sztuczną inteligencję.
Dr. Dre: zagrożenie widzą ci, którzy mają problem z tworzeniem
W samym środku tej wojny o przyszłość muzyki pojawia się Dr. Dre, który stoi po zupełnie innej stronie barykady.
Legendarny producent w rozmowie z „The New York Times” porównał rozwój AI do pojawienia się automatów perkusyjnych czy syntezatorów, które dekady temu również wywracały dotychczasowe zasady produkcji muzyki.
Dre sam korzysta już ze sztucznej inteligencji podczas pracy nad muzyką i nie uważa jej za zagrożenie dla artystów.
– Jedynymi ludźmi, którzy widzą w tym zagrożenie, są ci, którzy mają problem z tworzeniem – stwierdził.
-
News4 dni temuOświadczenie organizatora Hip-Hop Kempu. Ujawniono, ile biletów sprzedano
-
News3 dni temuHukos mocno o Young Leosi: „Kur***wo nie ma prawa być promowane”
-
News3 dni temuŻabson wystąpił w Sopocie. Widzowie: „Katorga, żenujące”
-
News3 dni temuKazik stracił część słuchaczy? Wystarczyło jedno zdjęcie
-
News4 dni temuBeteo wycofał się z Internetu. Choroba sprawiła, że trafił do szpitala
-
News1 dzień temuFilm z Sentino miał pomóc Tuskowi. Ale coś poszło nie tak
-
News1 dzień temuRockstar potwierdził pierwszych raperów w GTA 6
-
News3 dni temuMoskwa nie chce Kanye Westa. Koncerty w Rosji odwołane