ranking
PODSUMOWANIE 2013: Największe płytowe rozczarowania
Nie da się ukryć, że wśród ubiegłorocznych premier płytowych trafiły się nie tylko niewypały, ponieważ te jeszcze z reguły jest się w stanie jakoś znieść, ale także albumy, na które słuchacze czekali z wielkim zainteresowaniem, a które zawiodły ich oczekiwania. Ich autorzy dysponują olbrzymim potencjałem, którego przy okazji tworzenia przedstawionego poniżej materiału nie potrafili do końca spożytkować. Panie i panowie, zapraszam do zapoznania się z listą trzech największych rozczarowań płytowych w świecie polskiego rapu w roku 2013!
Miejsce 1 – Sokół I Marysia Starosta, ''Czarna Biała Magia''.
Sokół zyskał szacunek większości słuchaczy działając pod szyldem WWO razem z Jędkerem, słabszą stroną składu. Inteligentne teksty, życiowe spostrzeżenia, wnikliwe obserwacje rzeczywistości, celne metafory, błyskotliwe przewrotki intelektualne – z tego zasłynął w/w MC. Wyżej wymienione zalety jego muzyki sprawiały, że słuchacze z wypiekami na twarzy czekali na kolejny materiał od niego, wybaczając mu nawet coś tak karygodnego, jak jego wieloletnie, powolne, monotonne flow. Na dwóch albumach nagranych w międzyczasie z Ponem raper trzymał względnie dobrą formę, żeby na ''Czystej Brudnej Prawdzie'' nagranej wespół ze swoją dziewczyną, wokalistką Marysią Starostą zaskoczyć w części utworów bardzo pozytywnie, a w innych – negatywnie. Drugi album jaki nagrała para – ''Czarna Biała Magia'' – zapowiadany był od samego początku przez jego męską część jako ''materiał, który rozjebie słabym ludziom czaszki''. Napięcie sięgało zenitu, umiejętnie podsycane przez strategię wydawniczą Sokoła, polegającą paradoksalnie na braku jakiejkolwiek reklamy albumu poza wzmiankami o tym, że DJ Premier wyprodukował jeden utwór, żeby po premierze opaść niemal do zera i rozczarować prawie wszystkich amatorów życiowego rapu.
Sukces komercyjny ''Czarnej Białej Magii'' (złota płyta natychmiast po premierze) jest faktem najsmutniejszym, wynika bowiem nie tyle z rzeczywistego poziomu albumu, co z zaufania marce, jaką Sokół przez lata działalności w branży zdążył sobie wypracować. Jego ksywa przestaje być powoli wyznacznikiem jakości, zaczynając być kojarzoną z arogancją, zadufaniem, i innymi negatywnymi cechami charakteru jakie MC ten okazuje w wywiadach. Określanie albumu ''trudnym w odbiorze'', do czego się posunął, jest bardzo asekuracyjne, bowiem daje podstawę do wyciągnięcia wniosku, że ktoś, kogo nie zbił on z tropu, nie oczarował, nie zrozumiał go tak naprawdę, bo brak mu przysłowiowego oleju w głowie. Wątpię, czy po ''Czarnej Białej Magii'' słuchacze kiedykolwiek jeszcze zaufają Sokołowi i Marysi na tyle, że zdecydują się na zakup ich twórczości w ciemno.
W mojej opinii w albumie najlepszy jest jego tytuł, oraz charakterystyczna okładka. Podkłady, które wyszły spod ręki tak kunsztownych producentów, jak duet WhiteHouse, SoDrumatic, czy SpaceGhostPurrp nie zaskakują niczym pozytywnym – są mocno stonowane, chwilami bardzo chaotyczne. Gdyby znalazły się na albumie nikomu nieznanego nowicjusza, nie wzbudziłyby czyjejkolwiek ekscytacji, tymczasem z racji tego, że wyszły spod ręki sław beatmakingu i znalazły się na mocno oczekiwanym albumie, część ze słuchaczy nie szczędzi im uznania. Podkład z ręki DJ Premiera, nawet ludziom, którzy cenią jego charakterystyczny styl, wydaje się zwyczajnym odrzutem, flow Sokoła nic nie ewoluowało od wydania ostatniego albumu z Marysią, zaś ona sama stanowi zupełnie zbędny dodatek na albumie, wyłączając z tego właściwie tylko pomysłowe użycie jej delikatnego wokalu w utworze ''Spierdalaj'', stanowiącym najmocniejszy punkt płyty. Procentee, właściciel Aloha Entertaiment – wydawnictwa i agencji artystycznej, wypowiedział się o ogólnym brzmieniu albumu mocno negatywnie: ''Co do samej płyty, na pewno jest to wartościowy album, z tym że od słuchania go boli głowa i czuję się jakbym zamieszkał na dworcu centralnym. Osobiście preferuję weselsze odcienie patologii. Mimo wszystko szacunek dla autorów.''. Teksty, w porównaniu do poprzednich dokonań lirycznych Sokoła, stanowią zaledwie marną grafomanię, nie wnosząca do życia słuchacza żadnych cennych myśli i emocji. Czarno na białym widać, że magii tutaj nie ma.
Miejsce 2 – Egzegeza, ''Księga Słów''.
Gdy po wydaniu znakomitego pod względem muzycznym, chociaż przyjętego ze zmieszaniem ze względu na treść ''Graala'', Medium obwieścił światu, że wkrótce światło dzienne ujrzy kolejny jego twór – album o tytule ''Księga Słów'' wydany wraz z producentem Galusem pod wspólnym szyldem Egzegeza – prawie wszyscy czekali w napięciu na dzień jego premiery. Smaczku dodawał fakt, że Medium napisał wszystkie teksty na album w zaledwie 16 (słownie: szesnaście) godzin, za jednym podejściem, co jest praktyką niespotykaną. Wcześniej artysta zamieścił na swoim profilu YouTube filmik zatytułowany ''Świadectwo Nawrócenia'', w którym opowiedział o tym, jak udało mu się odnaleźć Boga po wielu życiowych perturbacjach – spotkał się on z ogromnym zmieszaniem odbiorców, z których większość podchodzić zaczęła do jego osoby w sposób skrajny – traktując go albo jako szaleńca, albo jako natchnionego. Niezależnie od tego, oczekiwano od albumu, że okaże się on intrygujący. Apetyt na niego niemiłosiernie zaostrzył promujący go filmik, w którym zilustrowano po fragmencie każdego poza jednym ze składających się na niego utworów. Na chwilę przed premierą albumu ukazał się także wręcz zniewalający singiel ''Bangladeszcz'', jeszcze bardziej potęgujący atmosferę wyczekiwania.
Kiedy album wreszcie ukazał się, wrażenia odbiorców płynące z jego odsłuchu różniły się między sobą skrajnie – dla wielu okazał się być nie, jak marzyła o tym większość słuchaczy, lirycznym arcydziełem opracowanym w przypływie szału twórczego wywołanego duchowym olśnieniem, a zaledwie grafomańskim wybrykiem, jakiego popełnienie nie przystoi tak zdolnemu raperowi, jak Medium. Teksty nie dość, że traktują o tak złożonych sprawach, jak np. duchowość, brzmią bardzo nieprzystępnie, ale nieprzystępność ta nie wydaje się być w żadnym wypadku wynikiem umyślnego, twórczego modelowania tekstu przez autora, a raczej efektem ubocznym opracowywania ich naprędce. W przypadku takiego niezamierzonego chaosu nie sposób raczej doszukiwać się jakiejkolwiek wartości estetycznej, a co za tym idzie, artystycznej. Warstwa muzyczna albumu wyprodukowana została przez producenta Galusa, i, co ciekawe, dostępna była do odsłuchu w internecie już od dwóch lat pod tytułem ''Futura''! Większość z podkładów trzyma średni poziom, nie ma w sobie żadnego elementu nadającego im wytrawny charakter. Jakby tego wszystkiego było mało, na albumie w zasadzie brak jest utworów nadających się do zapętlenia, co wynika także z faktu, że nawet połowa z nich nie trwa dłużej, niż 3 minuty! W sumie tylko ''Bangladeszcz'' nadaje się do wielokrotnego, przyjemnego odsłuchu.
Gdyby nie fakt, że Tau ogólnie znany jest wszystkim z bardzo szybkiego, a przy tym z reguły niezwykle wydajnego tempa pracy, ciężko byłoby uwierzyć w to, że nawet pod wpływem duchowej przemiany o 180 stopni, w przypływie euforii, jest w stanie opracować album w 16 godzin, a potem sprzedawać go za 30 złotych, a wszystko to z czystym sumieniem i zachowaniem szacunku dla słuchacza. Do nabycia albumu zrobionego w tak szybkim tempie, i utrzymanego w tak dziwacznej konwencji, nie byłoby mnie w stanie przekonać nawet jego bardzo eleganckie wydanie, którym ''Księga Słów'' może się poszczycić. "Księga Słów'' wydawać się może materiałem podejrzanym, subtelnie promowanym i wydanym z nastawieniem na sukces komercyjny oraz zysk, albo co najmniej szczerym, ale zgniłym owocem pracy tego – jakby nie było – niesamowicie utalentowanego Kielczanina, dziełem spłodzonym w chwilowym stanie jego niepoczytalności; limitowany nakład albumu stanowi jednak koronny dowód na to, że nie był to materiał wydany dla zarobienia pieniędzy. Brak tam słów wielkich, zdolnych podnieść ludzi z poziomu wegetacji do poziomu życia, wersów zdolnych zatrząść w posadach silnie ugruntowanym światopoglądem, ale Tau intencje miał z pewnością bardzo dobre. Album umieściłem w rankingu z jeszcze jednego powodu – bo szkoda bardzo, że zamiast ''Księgi Słów'' MC ten, trwający w postanowieniu wydawania tylko jednej płyty rocznie, nie zaszczycił nas pełnoprawnym, lepiej opracowanym materiałem. Jest to strawa dla ducha mdła, ciężkostrawna, zaserwowana w moim odczuciu w sposób nijaki, ale przez bardzo zdolnego kucharza.
Miejsce 3 – Słoń & Mikser, ''Demonologia 2''.
Za sprawą wydanej w 2010 roku ''Demonologii'' Słoń oraz Mikser zyskali uznanie jako pierwsi popularyzatorzy gatunku horrorcore na szerszą skalę w Polsce. Album spotkał się z dużym uznaniem słuchaczy nie tylko za sprawą porządnego poziomu wykonania – rodzimy hip-hop potrzebował takiego albumu już od bardzo dawna, wypełnił on lukę na rynku, w pewnym sensie – nie miał konkurencji. W porównaniu do materiału opracowanego przez duet, wcześniejsze nagrania Nagłego Ataku Spawacza utrzymane w takiej stylistyce – niegdyś rozchwytywane – okazały się żenująco słabe pod względem muzycznym i lirycznym, i wręcz asłuchalne brzmieniowo. Słoń i Mikser dokonali czegoś wielkiego – nagrali album skrajnie chory, a przy tym różnorodny klimatycznie pod względem muzycznym. Nic więc dziwnego, że oczekiwania wobec drugiego albumu producenta i MC były bardzo wysokie – słuchacze pragnęli przede wszystkim większej zabawy flow, mniejszej liczby porównań, dużo dalece posuniętej zabawy słowem rymowanym, a wszystko to przy zachowaniu chorej tematyki tekstów.
Wydana w tym roku ''Demonologia 2'' stanowczo nie jest materiałem kiepskim, jednak od jej autorów można było oczekiwać znacznie więcej. Słoń zamiast powielać najlepsze liryczne zagrywki, których nie brakowało na poprzednim albumie, poszedł na łatwiznę i postawił na masę porównań, w małej ilości przypadków naprawdę zabawnych lub szokujących. Genialne wersy zliczyć można na palcach obu rąk, układ rymów poza nielicznymi przypadkami jest banalny, ilość chorych wizji w tekstach, natężenia masakry, brutalności, także jest dużo skromniejsza, cieszy za to ucho bogactwo nawiązań do mitologii, folkloru, filmów grozy oraz zabawa wokalem. Już na poprzednim wspólnym albumie Słoń pokazał, że ciągnie go także w stronę klimatów lżejszych, których na dwupłytowej ''Demonologii 2'' znajdziemy na tyle dużo, że można by z powodzeniem podzielić album na dwie części właśnie pod kątem ich ciężaru tematycznego, co wyszłoby płycie na dobre.
Popularność ''Love Forever'' przełożyła się na ilość storytellingów na kolejnym albumie. Na ''Demonologii 2'' znajdziemy ich aż sześć, i wszystkie one stanowią jeden z najmocniejszych jej punktów. Historie opowiedziane przez Słonia są nakreślone sugestywnie, z pietyzmem, przewijają się w nich motywy dewiacji, patologii, satanizmu, wampiryzmu, mitologii. Idealnie komponują się z nimi podkłady, przy czym na szczególną uwagę zasługują tutaj brzmienia zawierającego piorunujący, kobiecy chórek utworu ''Ania'', lekko sakralnego ''Baran'', dramatycznego ''Zagłada cz. 1 – Wirus T'', futurystycznego ''Pan Patryk Jedzie na Biwak''. W przypadku połowy warstwy muzycznej na albumie mikser wykonał swoją pracę wręcz mistrzowsko. Podsumowując, ''Demonologia 2'' to album nietypowy, pełen punktów bardzo mocnych, jak i zupełnie słabych. Słuchanie jej sprawia jednak przyjemność – cieszymy się z dziejącej się makabry, ale równie mocno ekscytuje nas wyłapywanie błędów i wyśmiewanie najsłabszych motywów. Tak to już jest w przypadku horrorów klasy C.
W najnowszym notowaniu listy OLiS znalazło się kilka rapowych nowości. Doszło też do sytuacji, której się nie spodziewaliśmy – Donguralesko wyprzedził Matę.
Nowy krążek Maty „#MATA2040” zadebiutował na liście dopiero na 6. pozycji. Kilka oczek wyżej, na pierwszym miejscu znalazł się album Gurala „Stromo”, który podobne miejsce zajął w przypadku sprzedaży samych wydań fizycznych. Natomiast na liście albumów w streamingu najwyżej uplasował się krążek Majki, Major SPZ „Nie dla wszystkich”.
Dziesiątkę najlepiej sprzedających się płyt (streaming+fizycznie) zamknął „Iceman” Drake’a, który bije rekordy popularności w Stanach.
TOP 10 OLiS (15-21.05.2026)
- Donguralesko – STROMO – nowość!
- Taco Hemingway – LATARNIE WSZĘDZIE DAWNO ZGASŁY
- Bardal, rów babicze – HARD COCK
- Majki, Major SPZ – Nie dla wszystkich
- Michael Jackson – Thriller
- Mata – #MATA2040 – nowość!
- Daria ze Śląska – Halo. Co jest grane? – nowość!
- White 2115, VVSimon, Palar – CALIFORNIA LOVE EP
- Kaśka Sochacka – Ta druga na Bis
- Drake – ICEMAN – nowość!
ranking
Mata wyprzedził Quebonafide i Taco Hemingwaya. Ranking stadionowego rapu w sieci
Kto robi największy ruch w sieci przy koncertach na PGE Narodowym?
Mata okazał się liderem zestawienia IMM dotyczącego internetowego zaangażowania wokół stadionowych koncertów polskich raperów. Jego materiały wygenerowały ok. 2,45 mln interakcji, zostawiając za sobą Quebonafide i Taco Hemingwaya.
Mata na pierwszym miejscu
Rap stadionowy to już nie tylko sprzedane bilety, pełne trybuny i wielkie sceny. Dzisiaj równie ważne jest to, co dzieje się po koncercie w sieci, bo TikTok, Instagram i relacje fanów potrafią nieść wydarzenie dalej niż standardowa promocja.
Z danych zebranych przez IMM wynika, że największy internetowy ruch wygenerował Mata. Materiały dotyczące jego koncertów zebrały ok. 2,45 mln interakcji, czyli komentarzy, reakcji i udostępnień w social mediach.
Drugie miejsce zajął Quebonafide z wynikiem 1,94 mln interakcji przy okazji zeszłorocznych koncertów. Podium zamknął Taco Hemingway, który osiągnął 1,53 mln interakcji.
Fani przejęli promocję
Stadionowy koncert w 2026 roku żyje w dwóch światach. Pierwszy to ten pod sceną, drugi to feedy, stories i krótkie filmiki, które następnego dnia zalewają social media. IMM zwraca uwagę, że właśnie TikTok i Instagram mają tutaj gigantyczne znaczenie.
– Wysoki udział TikToka i Instagrama w strukturze zaangażowania wynika bezpośrednio z profilu demograficznego odbiorców współczesnego rapu. Koncerty na stadionie to wydarzenia o dużym potencjale wizualnym, co sprzyja tworzeniu krótkich form wideo i relacji na żywo. Użytkownicy tych platform nie tylko informowali o swojej obecności na koncertach, ale przede wszystkim masowo dzielili się fragmentami występów nagrywanymi bezpośrednio pod sceną. W ten sposób fani sami przejęli rolę głównych promotorów wydarzenia w sieci – wskazuje Tomasz Lubieniecki, Kierownik Działu Raportów Medialnych w IMM.

Social media Maty były dodatkowym boostem
Różnice między wynikami można tłumaczyć nie tylko popularnością samych raperów, ale też tym, jak funkcjonują ich kanały. Quebonafide i Taco Hemingway nie prowadzą ich regularnie, nie karmią fanów codziennymi update’ami, a nowe wpisy pojawiają się raczej okazjonalnie.
Mata jest w tym dużo bardziej obecny. Według IMM same jego wpisy na Instagramie w analizowanym okresie zebrały ok. 346 tys. interakcji. To spory pakiet dodatkowego ruchu, który mógł przełożyć się na finalny wynik całej akcji wokół koncertu.
Duże znaczenie miała też obsada koncertu. Goście specjalni, którzy pojawili się z Matą na scenie podczas majowego występu, chętniej niż w przypadku konkurencji wrzucali materiały ze swoich wejść na własne profile.
Taco niżej, ale z historycznym statusem
Trzecie miejsce Taco Hemingwaya nie oznacza słabego wyniku. Wręcz przeciwnie, 1,53 mln interakcji to nadal ogromna liczba, ale przy jego pozycji trzeba patrzeć szerzej niż tylko na świeże statystyki z jednego okresu.
Taco ma już za sobą mocną stadionową historię. Wcześniej wystąpił na warszawskim stadionie razem z Dawidem Podsiadło, a w 2024 roku zagrał swój pierwszy w pełni solowy koncert na PGE Narodowym. Wyprzedał obiekt, zgromadził ponad 60 tys. fanów i zapisał się jako pierwszy polski raper, który zrobił to samodzielnie.
Przez to jego dwudniowy koncert w maju 2026 roku nie miał już dla internautów takiego efektu świeżości. To mogło sprawić, że dyskusja w sieci była mniej dynamiczna.
*Analiza IMM objęła polskojęzyczne social media i skupiła się na zaangażowaniu odbiorców, czyli reakcjach, komentarzach oraz udostępnieniach. Badany był okres dwudniowych występów, dzień przed nimi oraz dzień po nich. Stan interakcji podano na godz. 9:00, 26 maja 2026 roku.
ranking
Eminem chętniej grany w polskim radiu od Pezeta, a Kuban od Sobla
Podsumowanie 2025 w polskich radiostacjach.
Rok 2025 w polskim radiu należał do Dawida Podsiadły, ale w rapowej stawce najwięcej szumu zrobił Kuban. Ranking ZPAV pokazuje też zaskakujący obraz sceny – Eminem był puszczany częściej niż Pezet.
Związek Producentów Audio Video opublikował coroczne podsumowanie OLiA Artyści, czyli zestawienie wykonawców najczęściej obecnych w radiowym eterze. Liderem rankingu został Dawid Podsiadło z wynikiem ponad 44 tysięcy emisji. Za nim znaleźli się Damiano David i Oskar Cyms, a wysoko zameldowali się też Lady Gaga oraz Daria Zawiałow.
W TOP 5 polskich artystów radiowych w 2025 roku znaleźli się
- Dawid Podsiadło (1. miejsce w zestawieniu ogólnym)
- Oskar Cyms (3. miejsce)
- Daria Zawiałow (5. miejsce)
- Sylwia Grzeszczak (8. miejsce)
- sanah (10. miejsce)
Najwyżej spośród raperów uplasował się Kuban, który zakończył rok na 13. miejscu całego zestawienia. To pokazuje, że jego numery regularnie krążyły po mainstreamowych stacjach i nie były jedynie chwilowym przebłyskiem.
Za Kubanem znalazł się Sobel na 25. miejscu, który od dawna balansuje między radiowym popem a rapowym klimatem. Niżej wylądował Pitbull, a dopiero za nim pojawili się Eminem i Pezet. Szczególnie ten fragment rankingu może wywołać dyskusje wśród fanów, bo legenda z Detroit wykręciła lepszy wynik w polskich rozgłośniach niż jeden z największych graczy rodzimego rapu.
Raperzy w polskim radiu w 2025 roku
- 13. Kuban
- 25. Sobel
- 29. Pitbull
- 46. Eminem
- 49. Pezet
ZPAV zwraca uwagę, że polscy artyści coraz mocniej trzymają pozycję w radiu. W Top 10 całego zestawienia znalazło się aż pięciu rodzimych wykonawców, co ma pokazywać, że słuchacze częściej wracają do lokalnych nazwisk, a nie tylko pojedynczych viralowych numerów.
OLIA – Najczęściej odtwarzani artyści w radiu w 2025 – TOP 50
- Dawid Podsiadło
- Damiano David
- Oskar Cyms
- Lady Gaga
- Daria Zawiałow
- Ed Sheeran
- David Guetta
- Sylwia Grzeszczak
- Shouse
- sanah
- Calvin Harris
- Dua Lipa
- Kuban
- Dawid Kwiatkowski
- Alex Warren
- Igo
- Michael Jackson
- Benson Boone
- Rihanna
- Roxette
- Wiktor Dyduła
- Katy Perry
- Wiktoria Kida, Księga Żywiołów
- Queen
- Sobel
- Ava Max
- sombr
- Taylor Swift
- Pitbull
- Margaret
- P!nk
- Enrique Iglesias
- Coldplay
- Mosimann
- Roxie
- Lola Young
- Alan Walker, MEEK
- Kygo
- Carla Fernandes
- Bon Jovi
- Bruno Mars
- Britney Spears
- Swedish House Mafia
- Imagine Dragons
- Lady Pank
- Eminem
- Teddy Swims
- Felix Jaehn
- Pezet
- Tina Turner
ranking
Najlepsi tekściarze w rapie. Opublikowano listę, która podzieliła fanów
Brak Drake’a i Eminema, a są Babyface i Bad Bunny.
„The New York Times” opublikował zestawienie 30 najlepszych żyjących amerykańskich songwriterów, oparte na głosach ponad 250 insiderów i sześciu krytyków. Na liście pojawili się Jay-Z, Kendrick Lamar czy Young Thug, ale brakuje kilku głośnych ksywek.
„The New York Times” wrzucił do sieci ranking 30 najlepszych żyjących autorów piosenek w USA. Lista powstała na bazie głosów ponad 250 osób z branży oraz sześciu krytyków.
W przypadku Jay-Z redakcja cofnęła się do „Reasonable Doubt”, nazywając ten album „jednym z najlepszych debiutów w historii, niezależnie od gatunku” i podkreślając, że to „dowód jego błyskotliwych umiejętności jako stylisty i narratora”. Doceniono też konstrukcję jego wersów – „złożone układy rymów”, które są „gęste, pełne gier słownych oraz podwójnych i potrójnych znaczeń”.
Autorzy rankingu zwrócili uwagę, że styl Jay-Z z czasem przeszedł wyraźną ewolucję. Przy „4:44” raper pokazał bardziej osobistą stronę – projekt został opisany jako „znacznie bardziej bezpośredni niż wszystko, co nagrał wcześniej”. Płyta dotykała m.in. kryzysów w relacji z Beyoncé oraz jego własnych problemów.
Young Thug został przedstawiony jako ktoś, kto wyłamuje się ze schematów. Według NYT to „poststrukturalny dysydent”, który „rozbija normy gatunku” dzięki „w pełni improwizowanemu podejściu do budowy utworów”. Z kolei Kendrick Lamar zgarnął propsy za łączenie różnych stylistyk – w singlu „i” według redakcji słychać „pop, rock, soul, funk, crunk, kościelny klimat z ulicznych zgromadzeń, bounce oraz quiet storm”.
Na liście pojawili się też m.in. OutKast, Missy Elliott, Babyface, Bad Bunny czy The-Dream. Problem w tym, że nie wszystkich to przekonało.
Gdy zestawienie zaczęło krążyć po X, wielu fanów zaczęło wytykać brak konkretnych nazwisk. Najczęściej przewijał się Drake, mimo że jako Kanadyjczyk formalnie nie łapie się do kategorii. W komentarzach pojawiły się też inne ksywki. – Brak Drake’a, brak PND, brak Brysona Tillera, brak Swae Lee, brak Future’a, brak J. Cole’a. Żyjemy w erze mediów, gdzie jeśli nie odróżniasz opłaconej propagandy od prawdziwego dziennikarstwa, to jesteś skończony – napisał jeden z użytkowników.
Inny dorzucił: – Brak Eminema i Drake’a? Dwóch z pięciu najlepszych raperów w historii nie ma na liście, a jest Babyface i Missy Elliott.
Dyskusja trwa i raczej szybko nie ucichnie, bo każdy ma swoją własną listę i swoje własne kryteria.
30 najlepszych żyjących amerykańskich tekściarzy
- Jay-Z
- Young Thug
- Kendrick Lamar
- OutKast
- Missy Elliott
- Mariah Carey
- The-Dream
- Bad Bunny
- Babyface
- Stevie Wonder
- Nile Rodgers
- Jimmy Jam & Terry Lewis
- Smokey Robinson
- Lionel Richie
- Taylor Swift
- Lana Del Rey
- Dolly Parton
- Bob Dylan
- Bruce Springsteen
- Paul Simon
- Carole King
- Willie Nelson
- Diane Warren
- Fiona Apple
- Lucinda Williams
- Romeo Santos
- Valerie Simpson
- Brian & Eddie Holland
- Stephin Merritt
- Josh Osborne, Brandy Clark & Shane McAnally
ranking
Drake, Eminem, Kanye. Ranking największych raperów Spotify ostatnich 20 lat
Kto naprawdę robi liczby?
Spotify świętuje 20-lecie i odsłania konkretny raport: lista najczęściej streamowanych artystów w historii platformy. W rapie nie ma zaskoczeń na szczycie – rządzi Drake, a za nim ustawiają się Eminem, Kanye West i reszta.
Drake na tronie streamingu
Jeśli ktoś jeszcze miał wątpliwości, kto naprawdę kontroluje streamingową grę, to Spotify właśnie zamknęło temat. Drake zgarnia pierwsze miejsce i robi to z ogromnym zapasem. Kanadyjczyk od lat trzyma rękę na pulsie, a jego katalog to playlistowy cheat code.
W 2026 roku przekroczył już 5 miliardów streamów na samej platformie. To wynik, który mówi sam za siebie. Hity jak „One Dance”, „God’s Plan”, „Passionfruit” czy „Hotline Bling” wciąż kręcą liczby i nie schodzą z rotacji.
Stara gwardia nadal w grze
Drugie miejsce dla Eminema to dowód, że legacy dalej robi liczby. Klasyki takie jak „Lose Yourself”, „Without Me” czy „Till I Collapse” dalej żyją swoim życiem i regularnie wpadają na playlisty młodszych słuchaczy.
Podium zamyka Kanye West, czyli Ye. Jego katalog to mieszanka klasyki i eksperymentu, ale liczby się zgadzają. „Stronger”, „Heartless” czy „Gold Digger” dalej mają globalny zasięg.
Nowa szkoła i middle generation
Tuż za podium czai się Travis Scott, a dalej mamy Kendricka Lamara, Future’a i Juice WRLD. Każdy z nich dorzucił swoje do globalnej dominacji rapu w streamingu.
To miks różnych stylów – od trapowych hymnów po bardziej introspekcyjne rzeczy. Każdy z nich ma gigantyczny wpływ na to, co dziś leci w słuchawkach.

Spotify: liczby, które pokazują prawdę
Platforma podkreśla, że to nie jest ranking z kapelusza, tylko twarde dane zbierane przez lata:
– To ostateczne spojrzenie na to, czego naprawdę słuchał świat od momentu startu Spotify. Oparte na latach odsłuchów setek milionów fanów, te listy pokazują muzykę i historie, które nie tylko przebiły się, ale zostały, stając się częścią codziennego życia na całym świecie.”
TOP 7 najczęściej streamowanych raperów w historii Spotify
- Drake
- Eminem
- Kanye West
- Travis Scott
- Kendrick Lamar
- Future
- Juice WRLD
-
News21 godzin temuDziwne zachowanie Sokoła na koncercie w Gdańsku wywołało falę spekulacji
-
News3 dni temuPih skomentował odebranie orderu Zełeńskiemu
-
News3 dni temuVNM po życiowym przełomie. „1,5 miesiąca temu było ze mną bardzo źle”
-
News2 dni temuMiasto Gdańsk na oficjalnej stronie informuje, że Edziowi grożą gangsterzy z Chicago
-
News3 dni temuBobby Shmurda czekał na to całe życie. Jego ojciec wyszedł z więzienia po 30 latach
-
News4 dni temuKaz Bałagane z poczuciem humoru – preorder i singiel „Fish & Tits”
-
News2 dni temuWspólnik Bonusa RPK ostrzega, kto może stracić na odebraniu orderu Zełeńskiemu
-
teledysk1 dzień temuNowy Polak jara jak Snoop Dogg