News
Pono pożegnany przez raperów i dziennikarzy: Sokół, Peja, HST, Kali, Żulczyk
„To co po mnie zostanie to te słowa…”.
6 listopada odszedł od nas Pono. Raper zmarł nagle na zawał serca pod siedziba Polsatu. Środowisko hip-hopowe pożegnało weterana warszawskiej sceny.
Pono w pierwszej kolejności pożegnali koledzy z ZIP Składu oraz Sokół, którzy jako pierwsi poinformowali o jego śmierci. Założyciel Prosto wstrzymał nawet promocję swojej książki. Reszta środowiska również zostawiła po sobie komentarz na temat zmarłego rapera. Niektórzy zrobili to bardziej wylewnie, inni mniej.
Co ciekawe, na oficjalnym profilu Pono pojawił się taki wpis:
„To co Po mnie zostanie to te słowa…
06-10-1976
06‐11-2025″
Pono pożegnali m.in.: HST, Ten Typ Mes, Hirek Wrona, Spalto, Forin, Michrus, Peja, Doniu, Marcin Flint, Pelson, Pih, Numer Raz, CNE, Felipe, Bęsiu, Hazzidy, OSTR, Żurom, Kaczor, Gural, Rafi, Jakub Żulczyk, Brahu, Pezet, Beteo, Kali, RX Produkcja, Dawidzior HTA, Avi, Onar, Małach, Bambo the Smuggler, Kizo, Spinache, Jacek Adamkiewicz, GSP.
Poniżej wpisy i komentarze raperów, dziennikarzy i artystów wspominające Zipa:
HST:
Źle się dzieje.
Pono
Szacunek
Ten Typ Mes:
Pono był skillem.
Nie czekał tylko na koniec wersu, żeby wrzucić rym, przestawiał słowa, bawił się szykiem.
Dla mnie to było ważne, że „uliczny raper” (bo tak się to klasyfikowało, jak byłem młodym MC) dbał nie tylko o przekaz, ale i formę.
Nie raz, nie dwa miałem ciary, jak Pono wjeżdżał ze swoją zwrotką, a kto mnie zna, ten wie, że to nieczęsta reakcja.
Wyróżniał się spośród tysięcy, miał oryginalny pomysł na siebie i „pier**lił to stylowo”.
(Jego „Pierdolę to” starzeje się jak wino, serio — jaki flow, jaki luzik i niespodziewane zakończenia linijek).
Potrafił mnie zaciekawić, zaskoczyć nawijką.
I wychodzi na to, że nieśmiertelną.
Damn.
R.I.P. Pono
Hirek Wrona:
Pono R.I.P.
Wiele godzin nie wiedziałem co napisać, bo to nie jest proste…
To jest niewyobrażalny szok!!!!
I wówczas przypomniałem sobie ten fragment jego utworu:
„rym ten tym sposobem niech uświadomi tobie
co na tej drodze cię czeka
strony obie monety to symbol człowieka
co od biedy ucieka, niestety do mety dobiega”
Spotkamy się na drugim brzegu Styxu Bracie…
Spalto:
W życiu bym nie pomyślał, że wspólnie zagramy Twój ostatni koncert, a jeszcze bardziej o tym, że nie dotrzesz na dzisiejszą próbę. Pozostają nieśmiertelne wersy, niepodrabialna charyzma i setki pięknych chwil w pamięci ! Miej się tam dobrze ! Czuwaj nad nami
Forin (artysta):
Z Poniedziałkiem mieliśmy trochę wspólnych znajomych i wspomnień. W 2019 roku miałem też okazję stworzyć limitowany box „Szczerze” — wtedy znalazła się w nim książka z jednym z niewielu wywiadów, jakich w ogóle udzielił. Tamtą rozmowę przeprowadził dla nas Marek Fall — prawdziwie, bez filtrów, tak jak Pono potrafił rozmawiać.
Zawsze imponowała mi Jego szczerość. I to, że potrafił myśleć o innych bardziej niż o sobie. W świecie, w którym wielu gra role, On po prostu był sobą — na swoich zasadach, ze swoim charakterem, ze swoją prawdą.
Odszedł dobry człowiek.
Uparty, prawdziwy, autentyczny do końca.
Spoczywaj w pokoju, PONO.
Michrus Dixon37:
Dzięki Pączek za typy na służewieckim, za najlepsze zwrotki w pl hh, za bycie zakręconym ale dobrym człowiekiem, który pomógł kiedy wymagała tego sytuacja.
Lukasyno:
Władał słowem jak mieczem. Niepodrabialny styl. Spoczywaj w pokoju Pono…
Peja:
„Szok i niedowierzanie. Rest in Power Pono ZIP”.
Doniu:
Za szybko Pono. Za wcześnie. #azyl #stareczasy
Marcin Flint (dziennikarz):
Pono… Ważny dla polskiego hip-hopu, bo w naszych realiach to był Kool G Rap, gęsto rymujący stylowiec z hardkorowym sznytem. Ważny dla mnie, bo wywiad z Ziperą to moja pierwsza prasowa rozmowa, a z Włodim pokazali mi inną Słurzeźnię. Nigdy nie zapomniał, gdzie się wychował. Bardzo źle się stało.
Pelson:
Spoczywaj w pokoju Rafciu!
Pih:
Fatalna wiadomość… Nie żyje PONO…
Legenda polskiej sceny hh, świetny MC.
Najszczersze kondolencje Rodzinie, przyjaciołom i fanom… Spoczywaj w Pokoju
Numer Raz:
To nie moze byc prawda Rafał… Spoczywaj w pokoju Bracie…
CNE:
Spoczywaj w pokoju i do zobaczenia w rapowym raju.
A ten rok 2025 niech się konczy, a następny nie wyrywa tyle pięknych dusz z tego świata. Kondolencje dla rodziny i całego ZIP Składu.
Felipe ZIP Skład:
Dziś zmarł i w dalszą podróż wyruszył mój brat Pono. Człowiek który zawsze dzielił się swoim dobrem, artysta który do końca pozostał wierny swojej sztuce, mądry i pełen radości życia z którego czerpał piękną inspirację. Do zobaczenia przyjacielu, kiedyś gdzieś tam…
Bęsiu:
Spoczywaj w pokoju Pono. Do zobaczenia.
HZD Hazzidy:
Spoczywaj w pokoju Przyjacielu Nie wierzę…. Brak mi słów…Braciszku, tęsknię za Tobą.. Kocham Cię… do zobaczenia
KaeN:
Spoczywaj w pokoju Pono.
Jacek Adamkiewicz (dziennikarz):
Rest in power Pono.
O.S.T.R.:
Bracie, od zawsze dobro innych było dla Ciebie ważniejsze niż własne. Dziękuję za wszystkie chwile, które miałem zaszczyt z Tobą przeżyć. Spoczywaj w pokoju Przyjacielu
Żurom:
Za szybko Rafal…. Stanowczo kurw@ mac za szybko.
Aloha Ent:
Do zobaczenia Pono… Wyrazy współczucia dla Rodziny i Bliskich. RIP
Kaczor:
R.i.P. PONO
Gural:
R.I.P. PONO
Rafi PDG:
R.I.P.
Jakub Żulczyk (pisarz):
„To co po mnie zostanie, to te słowa”. RIP Pono.
Brahu:
Żegnaj mordo
Do zobaczenia gdzieś kiedyś.
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
News
J. Cole zdradza, które kawałki z „The Fall-Off” siedzą mu teraz najmocniej
Raper przyznał, że złamał swoja zasadę i po premierze płyty… wciąż jej słucha.
J. Cole zdradził, które utwory z „The Fall-Off” są na repeat-value najczęściej od premiery albumu. Raper przyznał, że w tym przypadku złamał swoją zasadę i słucha płyty niemal bez przerwy.
J. Cole należy do tych raperów, którzy zazwyczaj po wydaniu albumu robią sobie przerwę od własnej muzyki. Kiedy projekt trafia już do słuchaczy, raper zwykle jest tak zmęczony całym procesem, że nie ma ochoty wracać do materiału.
W nowym wpisie na swoim blogu „Algorithm” przyznał jednak, że przy „The Fall-Off” sprawy potoczyły się inaczej. Sam przyznaje, że tym razem złamał własną zasadę i regularnie wraca do świeżo wypuszczonego materiału.
– Zwykle wypuszczam projekt i jestem tak zmęczony pracą nad nim, że nie mam ochoty go słuchać, kiedy już się ukaże. Tym razem jest inaczej – napisał i wskazał swoich faworytów z projektu. – Obecnie moimi ulubionymi kawałkami są 'The Let Out’… 'Poor Thang’ i 'I love her again’.
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
News
Czy to koniec beefu i Future pojawi się na płycie „Iceman” Drake’a? „Może tak być”
Wokół premiery nowej płyty rapera z Toronto robi się coraz ciekawiej.
Drake przygotowuje się do premiery albumu „Iceman”, a w sieci coraz głośniej mówi się o możliwym udziale na płycie Future’a.
Choć od wielkiego rapowego starcia z 2024 roku minęło już trochę czasu, jego echo nadal odbija się w branży. Najmocniej odczuwa to teraz Drake, który szykuje premierę swojego nowego projektu. Wraz z kolejnymi plotkami o płycie pojawił się temat, który jeszcze niedawno wydawał się kompletnie nierealny – udział Future’a na albumie.
Spekulacje podkręciła rozmowa w najnowszym odcinku podcastu Rory & Mal. Rory wprost zapytał Mala, czy według jego informacji Future faktycznie może pojawić się na płycie Drake’a.
– Może tak być. Informacje, które mam o tym albumie są takie: powstają różne pomysły. Część jest w trakcie, a niektóre zostały odrzucone. To po prostu fakt. Album jest cały czas rozwijany i tylko tyle mogę powiedzieć.
Jednocześnie Mal jasno zaznaczył, że nie ma potwierdzenia, czy raperzy faktycznie zakopali topór wojenny.
– Nie wiem, czy pogodzili się po beefie. Ale nie wydaje mi się to czymś niemożliwym. Muzyka jest zdecydowanie lepsza, kiedy ci goście są w dobrych relacjach.
Te słowa wystarczyły, żeby wśród fanów od razu pojawiły się kolejne teorie. Drake i Future przez lata tworzyli jeden z najmocniejszych duetów w mainstreamowym rapie, więc wizja ponownej współpracy na „Icemanie” elektryzuje scenę.
Mal confirms that Future and Drake are working on ideas for the iceman album pic.twitter.com/5ECpGGCqXD
— joebuddenclips/fanpage (@chatnigga101) March 13, 2026
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
News
Partnerka Księcia Kapoty z Ukrainy naubliżała widzom na streamie
Książe Kapota, podobnie jak Popek pojawił się na streamie u Adriana Ciosa.
Książę Kapota zniknął ostatnio z radarów rapowo-discopolowych, ale przynajmniej w najbliższej przyszłości będzie o nim głośniej. Wszystko za sprawą zachowania jego partnerki, która wywołała skandal podczas transmisji na kanale Adriana Ciosa.
Czy nadwiślańscy raperzy coraz częściej szukają miłości z wybrankami, które są cudzoziemkami? Do takich wniosków można dojść obserwując ostatnie poczynania np. Mesa, który niedawno umówił się z amerykańską modelką, a teraz dowiedzieliśmy się, że podobny pomysł na miłość wcielił w życie Kapota.
Kapota przypomniał o swoim istnieniu na streamie Adriana Ciosa, gdzie pokazał się z partnerką o wyraźnie słyszalnym wschodnim akcencie. Jego miłość wybrała dość dziwny sposób na promocję i postanowiła przedstawić się przed widzami w rynsztokowy sposób.
– J***ć was k***y polskie – wypaliła w pewnej chwili, prezentując prezent, jaki dostała od Kapoty.
‼️ UKRAINKA ATAKUJE POLAKÓW ‼️
— Chlor 🗿 (@chlor215) March 13, 2026
Ukrainka na transmisji Adriana Ciosa zaatakowała Polaków chwaląc się błyskotkami które zafundował jej Książę Kapota (warszawski raper i kolega Tomasz Chica). pic.twitter.com/QOkWYCFcuw
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
News
Rolnicy z Teksasu chwycili za broń, bo Kanye West zrobił im pokaz dronów, promując płytę „Bully”
Raper przestraszył farmerów. „Co tu się k***a dzieje?”
Kanye West rozpoczął widowiskową promocję albumu „Bully”, organizując pokaz dronów na niebie. Akcja wystraszyła rolników z Teksasu, którzy myśleli, że nad ich farmą dzieje się coś poważnego.
Kanye West od lat pokazuje, że jeśli chodzi o promocję muzyki, nie uznaje półśrodków. Internetowe prowokacje, dziwne akcje marketingowe czy widowiska na żywo – Ye lubi robić wokół siebie szum i wygląda na to, że przy okazji albumu „Bully” znów idzie na całość.
W sieci pojawiło się nagranie z ogromnego pokazu dronów, który raper z Chicago wykorzystał do promocji nadchodzącego projektu. Setki maszyn ułożyły się na nocnym niebie w napis „Bully”, dając jasny sygnał fanom, że premiera płyty zbliża się wielkimi krokami.
Cała akcja rozegrała się w pobliżu miejscowości Grand Saline w Teksasie. Tamtejsi rolnicy zobaczyli na niebie dziwne światła i – delikatnie mówiąc – mocno się zaniepokoili.
Na filmie widać, jak mieszkańcy farmy wychodzą na zewnątrz, obserwują dziwną formację dronów i zaczynają przygotowywać się na najgorsze, a jeden z mężczyzn trzyma w rękach strzelbę.
Gdy drony ułożyły się już wyraźnie w napis „Bully”, ktoś zapytał: „Kto to do diabła jest Bully?!”
Na nagraniu pojawia się też kobieta, która żartuje, że na terenie pastwiska faktycznie znajdują się byki, co tylko dodaje całej sytuacji absurdalnego klimatu.
Część osób uważa, że to film wygenerowany przez AI, ale zostało to zdementowane przez wytwórnię współpracującą z raperem. Akcja faktycznie się wydarzyła.
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
News
Biały Dom użył kawałka Lil Wayne’a do promocji ataku na Iran
Raper w przeszłości popierał Donalda Trumpa, ale ostatnio trochę się z tego wycofuje.
Nagranie opublikowane na oficjalnym TikToku Białego Domu wywołało spore oburzenie. W tle materiału pokazującego amerykańskie uderzenia rakietowe na Iran wykorzystano utwór „Fireman” Lil Wayne’a.
Kontrowersyjny TikTok Białego Domu
Lil Wayne to jedna z największych postaci w historii rapu. Jego muzyka od lat krąży po klubach, playlistach i social mediach – ale tym razem trafiła w miejsce, którego wielu fanów się nie spodziewało.
Na oficjalnym koncie Białego Domu na TikToku pojawiło się nagranie przedstawiające momenty amerykańskich uderzeń rakietowych na Iran w trakcie trwającego konfliktu. Jako ścieżkę dźwiękową wybrano kultowy numer Wayne’a „Fireman”.
W opisie wideo pojawił się krótki komentarz: „Coming in hot”.
Materiał szybko zaczął krążyć po sieci, m.in. dzięki profilowi No Jumper na Instagramie.
Internet podzielony
Część osób ostro krytykuje wykorzystanie muzyki rapowej do promowania działań militarnych USA wobec Iranu. Inni natomiast przyjęli nagranie z entuzjazmem i potraktowali je jak symbol amerykańskiej siły.
W przypadku Lil Wayne’a dla wielu osób nie był to jednak wielki szok. Raper już wcześniej wzbudzał spore kontrowersje swoimi politycznymi decyzjami.
Poparcie dla Trumpa
W 2020 roku Lil Wayne otwarcie poparł Donalda Trumpa. W sieci pojawiło się wówczas zdjęcie z ich spotkania. Niedługo później Trump ułaskawił rapera w sprawie dotyczącej broni palnej. Wielu fanów do dziś uważa, że właśnie o to chodziło w całej politycznej układance.
Wayne dystansuje się od polityki
W niedawnym wywiadzie dla Rolling Stone raper bagatelizował temat swojego poparcia dla Trumpa i odpowiedział na zarzuty, że jest fanem Trumpa.
– Nie czuję tak tego i mam to gdzieś. Powiedz im wszystkim, że mam dużego kut*asa.
Czy Wayne wiedział o użyciu jego utworu?
Na razie nie wiadomo, czy wykorzystanie „Fireman” w wideo Białego Domu było uzgodnione z raperem. W ostatnich latach wielu muzyków publicznie krytykowało polityków za używanie ich utworów bez zgody.
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
-
News4 dni temuSentino dissuje Bedoesa w dwóch numerach, a jego manager chciał dogadać beef
-
News2 dni temuChodyniak pozdrowił Roberta RS77 podczas leczenia w Tworkach
-
News4 dni temuCzy Sentino zdissował Bedoesa? Ten reaguje jeszcze przed premierą kawałka
-
News3 dni temuDresiarski Sokół wystąpił w kolejnej kampanii reklamowej
-
News1 dzień temuTede czuje się urażony wersami Sentino? Raper wyjaśnił, kiedy zacznie się obawiać
-
teledysk3 dni temuJongmen z więziennym kawałkiem z „dubajskiego pudła”
-
Premiery Płyt2 dni temuGibbs „Zrobiłem to dla siebie”
-
News2 dni temuZainteresowanie płytą Gibbsa było tak duże, że jego „sklep spłonął”