News
Sitek stanął po stronie JNR-a. Buszu odpowiada na diss filmem
Ciąg dalszy zamieszania wokół nieistniejącej wytwórni Lucky Dice.
Lucky Dice miało swój czas, ale od kilku lat nie istnieje. Mimo to Buszu, JNR, a nawet Sitek rozgrzebują stare rany i się beefują.
Dwa miesiące temu Buszu, właściciel marki Lucky Dice zrobił ponad godzinny film dokumentalny o swojej marce. Po kilku tygodniach zareagował na niego JNR, dissując właściciela firmy, a wsparł go w tym Sitek, udostępniając jego diss w swoich social mediach i jasno pokazując, po której stronie konfliktu stoi.
Buszu postanowił odpowiedzieć, ale nie dissem, tylko 13-minutowym filmem, w którym odbija argumenty byłego podopiecznego.
– Nie lubię „afer” i internetowych rozliczeń, ale tym razem było za dużo przekłamań w kontekście mojego dokumentu o Lucky Dice Music, żeby to po prostu zignorować. W tym materiale na spokojnie przechodzę przez każdy zarzut i pokazuję, gdzie fakty mijają się z narracją – napisał pod filmem.
– W tym materiale odnoszę się merytorycznie do wszystkich zarzutów. Nie zamierzam eskalować tematu, robić „igrzysk”, ani wchodzić w odpowiedzi „na bicie” – ten wątek też wyjaśniam. Przez cały okres naszej współpracy działałem z myślą o jego jak największym sukcesie. Rozumiem też, dlaczego później wybrał współpracę z Sitkiem – to jego decyzja – ale kiedy postawił na tamtą stronę, było dla mnie oczywiste, że nie ma już przestrzeni na dalszą współpracę. Sprawa zakończyła się ustaleniem, że oddaje mi środki za sprzęt, rozwiązujemy umowę i każdy idzie w swoją stronę – dodał.
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
News
Lil Pump był topką i symbolem upadku rapu. Dziś hype’u brak
Raper stara się wszystkich przekonać, że wciąż jest w czołówce.
Lil Pump ustawia się w jednym rzędzie z Lil Uzi Vertem i Playboi Cartim, a przy okazji atakuje Lil Tracy’ego. Raper broni swojej pozycji na scenie, choć dziś funkcjonuje raczej jako postać z rapowej nostalgii niż gracz z pierwszej ligi.
„Gucci Gang” – dla jednych świeżość, dla innych upadek rapu
Lil Pump w 2017 roku był wszędzie. Kiedy wybuchła era SoundCloudu, stał się jednym z jej najbardziej wyrazistych – i najbardziej kontrowersyjnych – twarzy. Dla jednych świeżość i bezczelność, dla innych symbol upadku rapu.
Singiel „Gucci Gang” zrobił gigantyczne liczby, choć trudno było tam szukać klasycznych linijek czy wyszukanej liryki. Do tego dochodziła otwarta gloryfikacja używek, co wywoływało alarm wśród starszej gwardii raperów. Nawet J. Cole próbował do niego dotrzeć, apelując o ogarnięcie linijek, zanim będzie za późno.
Klip „Gucci Gang” ma po 8 latach 1.2 miliarda wyświetleń na Youtube.
Dziś? Trasa jest, hype’u brak
Minęło kilka lat i rzeczywistość wygląda inaczej. Pump wciąż koncertuje i działa w social mediach, ale trudno mówić o nim jako o raperze z absolutnego topu. Dzisiejsza scena poszła bowiem dalej. I to mocno.
„My dalej jeździmy w trasy” – Pump broni swojej pozycji
W najnowszym nagraniu Pump zaznaczył, że on oraz tacy artyści jak Lil Uzi Vert, Playboi Carti, Trippie Redd czy 6ix9ine wciąż są w grze i dalej robią trasy koncertowe.
Brzmi jak próba udowodnienia, że nie jest „skończony”. Tyle że zestawienie się z Cartim czy Uzim wygląda dziś jak sroga odklejka. Ci artyści regularnie generują potężne liczby i wpływają na brzmienie młodej sceny. Pump odcina kupony od dawnego boomu.
Atak w Lil Tracy’ego
Podczas tego samego wywodu dostało się także Lil Tracy’emu. Pump stwierdził, że Tracy musiał wyprowadzić się na drugi koniec Stanów, bo nie było go stać na życie w Los Angeles.
To uderzenie poniżej pasa, zwłaszcza biorąc pod uwagę historię Tracy’ego i jego bliską relację z Lil Peepem. Ale z drugiej strony – po Pumpie trudno spodziewać się subtelności, bo zawsze był napędzany kontrowersyjną gadką.
Pump miał swój moment i to jest nie do podważenia, ale branża nie stoi w miejscu, a rap szybko weryfikuje, kto naprawdę jest w stanie utrzymać poziom.
Lil Pump dissed Lil Tracy & says the only rappers from the SoundCloud era still touring are him, Lil Uzi Vert, Playboi Carti, Trippie Redd & 6ix9ine 👀 pic.twitter.com/fY9jSBCho2
— Akademiks TV (@AkademiksTV) February 25, 2026
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
News
Słuchawki, których używasz cię podtruwają?
100% badanych modeli zawiera niebezpieczne dla zdrowia substancje.
Projekt ToxFree Life for All przeanalizował 81 modeli słuchawek z Europy oraz platform takich jak Temu i Shein. Każdy z badanych produktów zawierał szkodliwe chemikalia, w tym bisfenole i ftalany. Na liście jest mnóstwo topowych producentów elektroniki.
Rynek elektroniki użytkowej pędzi jak szalony, ale za błyszczącą obudową i agresywną ceną może kryć się chemiczny problem. Projekt ToxFree Life for All wziął pod mikroskop 81 modeli słuchawek – łącznie przebadano 180 próbek materiałów. Sprzęt pochodził zarówno z krajów Europy Środkowej, jak i z popularnych marketplace’ów pokroju Temu czy Shein.
W 100% badanych produktów wykryto substancje uznawane za niebezpieczne. Chodzi m.in. o bisfenole i ftalany. To związki chemiczne, które od lat budzą kontrowersje w kontekście zdrowia, szczególnie jeśli mówimy o długotrwałym kontakcie ze skórą.
Autorzy analizy podkreślają, że długofalowy kontakt z takimi substancjami może zwiększać ryzyko choroby.
W praktyce konsument ma bardzo ograniczone pole manewru. Etykiety nie zdradzają pełnego składu materiałów, a nawet jeśli ktoś chce świadomie wybierać bezpieczniejsze opcje, często po prostu nie ma takiej możliwości. Skoro wszystkie przebadane modele zawierały niebezpieczne dodatki, mówienie o „rozsądnym wyborze” brzmi jak marzenie.
W raporcie znalazły się modele m.in. od takich firm jak JBL, Sony, Beats, AirPods, Apple Samsung, Sennheiser, Xiaomi, Skullcandy, Bose, Philips, Logitech, Corsair, Hama, Razer, HyperX, Kodak.
Pełna lista modeli jest dostępna w tym raporcie na stronie 37.
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
News
Kanye West wysyłał do swojej żydowskiej pracownicy smsy: „Witamy w pierwszym dniu pracy dla Hitlera”
Ta go pozwała, a prawnicy rapera twierdzą, że była to „kreacja artystyczna”.
Kanye West i jego prawnicy twierdzą, że jego wypowiedzi o Hitlerze i nazistach były elementem kreacji artystycznej. Argument ma pomóc mu w sądowej batalii z byłą pracownicą, która oskarża go o antysemicką nagonkę w miejscu pracy.
Prawnicy rapera Andrew Cherkasky i Katie Cherkasky – przekonują, że publiczne deklaracje wsparcia dla Adolfa Hitlera i nazistów były częścią artystycznej wizji rapera. Według nich to „intencjonalnie prowokacyjna i tematycznie naładowana” persona, a nie realne poglądy rapera oderwane od kontekstu twórczości.
W odwołaniu złożonym w poniedziałek, do którego dotarł Billboard, prawnicy napisali:
– Komunikaty, które ona kwestionuje – kreatywne dyrektywy, szkice koncepcyjne, prowokacyjne obrazy, strategia marketingowa oraz decyzje kadrowe kształtujące publiczny przekaz – nie były czymś ubocznym wobec sztuki Ye, były częścią jej tworzenia.
Obrona chce, by sąd uznał, że działania i komunikacja Westa podlegają ochronie Pierwszej Poprawki do Konstytucji USA, czyli wolności słowa. Chodzi o pozew z 2024 roku, który wniosła kobieta występująca jako Jane Doe – specjalistka ds. marketingu żydowskiego pochodzenia. Oskarża ona Westa o „antysemicką tyradę” i wrogą atmosferę w pracy.
W pozwie przytoczono wiadomości, które raper miał do niej wysyłać. Wśród nich znalazły się m.in. słowa: „Jestem nazistą” oraz „Witamy w pierwszym dniu pracy dla Hitlera”. Te cytaty stały się jednym z najmocniejszych punktów całej sprawy.
Na ten moment linia obrony jest jasna – sztuka, prowokacja, wolność słowa. Pytanie tylko, czy sąd kupi narrację, że wszystko było elementem kreacji, a nie realnym przekroczeniem granic w miejscu pracy.
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
News
Gural uczcił 4 rocznicę wybuchu wojny w Ukrainie, ale takiej krytyki się chyba nie spodziewał
Raper zachęca do wpłacenia pieniędzy na „ciepło dla Kijowa”.
Kolejna rocznica agresji rosyjskiej w Ukrainę to bardzo ważny dzień w kalendarzu obozu lewicowego. Jeden z najbardziej rozpoznawalnych przedstawicieli tego środowiska na scenie rapowej, Gural, postanowił z tej okazji zaatakować przeciwników finansowego wspierania Ukrainy.
Gural to najbardziej lewicujący raper w Polsce i mimo upływu lat jest bardzo konsekwentny w swoich poglądach. Gorący zwolennik przyjmowania afrykańskich imigrantów, którym poświęcił nawet utwór „Tratwa meduzy”, słynie również z zaangażowania w pomoc dla Ukrainy. Pod tym względem przebił chyba nawet Mesa, który wczoraj nie odniósł się do rocznicy wybuchu wojny, co mogło zaskoczyć, tym bardziej, iż twórca Alkopoligamii podróżował wcześniej w rejony linii frontu, żeby okazać ukraińskim żołnierzom wdzięczność za stawianie oporu najeźdźcom.
Milczenie Mesa podzieliła również reszta jego kolegów z branży i próżno szukać uczczenia 4 rocznicy wybuchu wojny na socialach polskich raperów. Nie zapomniał o niej natomiast Gural, który zachęcał fanów do wpłacenia pieniędzy na ciepło dla Kijowa. Według weterana sceny negatywny pijar wokół tej akcji to jedynie zasługa „trolli” „botów” i „fake newsów”. Nie wszystkim spodobała się jego narracja i słuchacze wytknęli mu np. brak podobnego zaangażowania w pomoc dla polskich powodzian czy milczenie w kwestii ludobójstwa Palestyńczyków.



Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
News
Alberto pomści brata? Ogłoszono jego nową walkę
„Zawsze idę im na rękę, bo się boją mojej stójki”.
Alberto wraca do klatki i na Fame 30: Icons zmierzy się z Wiewiórem w formule MMA. Trzy lata temu Josef Bratan przegrał z nim stracie, więc starszy z braci Simao może wziąć teraz odwet.
Federacja oficjalnie ogłosiła zestawienie: Maksymilian „Wiewiór” Wiewiórka – podwójny mistrz Fame – ponownie wchodzi do oktagonu. Tym razem naprzeciw niego stanie Alberto, czyli Afrykańska Maczeta.
– Zawsze idę im na rękę, bo się boją mojej stójki więc stawiają warunki, a ja kolejny raz się nie cofam bo rozwijam umiejętności więc MMA panowie MMA – komentuje raper.
Fame 30: Icons odbędzie się 21 marca w PreZero Arenie Gliwice.
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
-
News4 dni temuPopek pokazał za dużo. Kick zbanował transmisję
-
News3 dni temuPopek upadla się na Cyprze – Kubańczyk reaguje
-
News3 dni temuMes wystroił się na randkę z amerykańską modelką
-
News2 dni temuSentino zagra na PGE Narodowym. To jedyny koncert rapera w Warszawie w tym roku
-
News2 dni temuDramat Miśka z Nadarzyna. Koledzy go olali, gdy trafił do aresztu
-
News2 dni temuBedoes przeprasza Posta Malone’a, ale dogra mu się później, bo teraz jest chory.
-
News24 godziny temuMiuosh rezygnuje z koncertów i nie wróci do rapowania
-
News3 dni temuKara: cenzura Netflixa, bitwa z Jazzy, odwyki i ośrodki. „Polskie kobiety są na słabym poziomie rapowania”