News
Uwaga raperzy – Pawbeats rekrutuje!
Bydgoski memiarz szuka nowych muzyków.
W ramach promocji i poszerzania horyzontów, bydgoski memiarz i producent muzyczny ogłosił konkurs. Kogo szuka? Świeżej krwi i nowych wokalistów czy raperów. Co można wygrać?
Sławę, pieniądze i wielką karierę – tego sobie i Wam życzę. A o czym pomyślał Pawbeats? O można powiedzieć, że o pierwszej i ostatniej rzeczy. Często u Marcina można znaleźć nieco mniej znane postacie, które dopiero rozpoczynają swoją poważną, muzyczną drogę. W ostatnim czasie byli to chociażby Fautyna Maciejczuk czy Wiktor Waligóra. Jednak czasami trzeba sobie pomóc i ograniczyć się jedynie do postaci chętnych do współpracy. Co zatem trzeba zrobić?
Jeśli rapujesz bądź śpiewasz i uważasz, że nie zje Cię trema będąc na jednym backstag’u z Dwoma Sławami, Roxie Węgiel czy kolejnym gościem niespodzianką, nagraj cover wybranej przez siebie piosenki Grajka BDG i wrzuć na TikToka. I tylko na TikToka. Hasztag #PAWBEATSORCHESTRA ma podbijać trendy i świecić z kilometra. Oznacz też tego gagatka. Wtedy dajesz sobie szansę wycieczki do Bydgoszczy i zagranie wraz z całą orkiestrą przed wielotysięczną publicznością już 14 marca . Będziesz też miał okazję nagrać wspólny numer. Masz czas do końca stycznia.
A jak nie masz talentu albo wolisz zostać nieodkrytym talentem, to też możesz wpaść do Bydgoszczy. Nawet na cały weekend, bo oprócz głównego koncert odbędą się aż 3 (słownie: trzy) koncerty kameralne w Akademii Muzycznej. Ale jazda, co? Bileciki kupisz tutaj, a polecam szybko bo zaraz przyjdzie marzec i będzie płacz.
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
News
Nie tylko Mata. Kolejny raper ogłosił, że wystartuje w wyborach prezydenckich w 2040
„Chciałbym wrócić stolicę Polski do Krakowa”.
Abram Montana ogłosił, że planuje start w wyborach prezydenckich w 2040 roku. Jego wizja obejmuje także radykalną zmianę – przeniesienie stolicy Polski z powrotem do Krakowa, a dokładniej do Nowej Huty.
Abram Montana rzucił polityczną deklarację i podobnie jak Mata, chce kandydować na urząd prezydenta w 2040.
– Wiesz mordo, ja ogólnie chcę za czternaście lat startować w wyborach prezydenckich w 2040 roku i chciałbym zostać prezydentem Polski – powiedział w rozmowie z Winim.
Jego głównym postulatem jest przywrócenie stolicy Polski do Krakowa.
– Ja jestem jakby lokalnym patriotą i chciałbym po prostu to, co powinienem wiedzieć, to chcę wiedzieć o tych terenach, bo w przyszłości chciałbym też wrócić stolicę Polski do Krakowa – dodaje.
Wini nie dowierzał i zapytał, „naprawdę?”
– Naprawdę, chociaż bardzo wielu Krakusów się wkurwia o to i oni wiedzą, że taki jest mój plan. I oni nie chcą, oni nie chcą stolicy w Krakowie, bo jest im dobrze. Mają tutaj spokój, nie mają tych krawaciarzy, hipsterów. Ale no, gdzieś taki jest mój plan i myślę, że właśnie jednak stolica Polski powinna tutaj wrócić do Krakowa i stricte tutaj też do Nowej Huty – tłumaczy artysta.
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
Wiz Khalifa nie zdołał odwrócić wyroku za posiadanie narkotyków w Rumunii, a sąd apelacyjny w Konstancy odrzucił jego odwołanie. Oznacza to, że dziewięciomiesięczna kara więzienia znów jest na stole po zatrzymaniu rapera na festiwalu Beach Please! w 2024 roku.
Wiz Khalifa próbował podważyć wyrok związany z posiadaniem narkotyków w Rumunii, ale jego działania nie przyniosły efektu. Sąd Apelacyjny w Konstancy odrzucił odwołanie złożone przez rapera i jego prawników.
Jeszcze pod koniec 2025 roku mówiło się, że raper będzie walczył o zmianę decyzji – i faktycznie to zrobił. Problem w tym, że rumuński wymiar sprawiedliwości nie dał się przekonać.
Od grzywny do kary więzienia
W kwietniu ubiegłego roku sąd niższej instancji ukarał autora „We Dem Boyz” grzywną w wysokości 3600 lejów, czyli około 830 dolarów, za „nielegalne posiadanie niebezpiecznych narkotyków”.
Sprawa jednak nie zakończyła się na finansowej karze. Prokuratura złożyła odwołanie – i wygrała. W grudniu zapadła decyzja o znacznie poważniejszej sankcji, która otworzyła drogę do wyroku 9 miesięcy więzienia.
Rumunia ma jedne z najbardziej restrykcyjnych przepisów narkotykowych w Europie. Samo posiadanie marihuany rekreacyjnej może oznaczać od trzech miesięcy do dwóch lat więzienia albo grzywnę.
Zatrzymanie po festiwalu Beach Please!
Prokuratura twierdzi, że raper miał przy sobie co najmniej 18 gramów marihuany podczas festiwalu Beach Please! w miejscowości Costinești.
Do zdarzenia doszło w lipcu 2024 roku. Khalifa był jedną z największych gwiazd line-upu, ale jego wieczór zakończył się zatrzymaniem na miejscu wydarzenia.
Po całej sytuacji raper publicznie odniósł się do sprawy w mediach społecznościowych i przeprosił Rumunię, jednocześnie podkreślając, że służby zachowały się wobec niego profesjonalnie.
– Wczorajszy koncert był niesamowity. Nie chciałem okazać braku szacunku Rumunii, odpalając jointa na scenie. Byli bardzo uprzejmi i mnie wypuścili. Wrócę wkrótce. Ale następnym razem bez wielkiego jointa – napisał żartobliwie.
Ekstradycja Wiza Khalify?
Na ten moment nie wiadomo, czy rumuńskie władze wystąpią o ekstradycję rapera. Taki scenariusz wciąż jest możliwy. W praktyce amerykańskie władze najczęściej odrzucają wnioski ekstradycyjne w sprawach nieagresywnych przestępstw narkotykowych – szczególnie gdy zagraniczne kary są surowsze niż te obowiązujące w USA.
Na razie sytuacja pozostaje zawieszona, ale jedno jest pewne – sprawa Wiz Khalify w Rumunii zrobiła się poważna i daleka od festiwalowego vibe’u.
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
News
Idziesz na burgera, a tam za ladą J. Cole – gość jest niesamowity
Raper stoi sobie przy grillu, siedzi na kasie, albo wydaje burgery.
J. Cole kontynuuje najbardziej bezpośrednią trasę, zamieniając na chwilę mikrofon na fartuch w kultowym Marathon Burger w Los Angeles. Artysta promuje „The Fall-Off” prosto z bagażnika starej Hondy, oddając przy tym hołd dziedzictwu Nipseya Hussle’a.
Wyobraź sobie, że wbijasz na szybką szamę do lokalu, a zamówienie przy kasie przyjmuje od ciebie jeden z największych graczy w grze. J. Cole znowu udowodnił, że marketingowe gierki i pompowanie ego to nie jego bajka, wbijając na pełnej do Marathon Burger w South Central LA. Raper zakasał rękawy, ogarniał zamówienia i wbijał się w interakcje z ekipą oraz fanami, podczas gdy z głośników leciały jego najświeższe bangery. Wszystko to dzieje się w ramach akcji Trunk Sale, gdzie Cole buja się po Stanach wysłużoną Hondą Civic i osobiście opycha płyty z najnowszym dropem – „The Fall-Off”.
J. Cole working at Marathon Burger in LA 🍔 pic.twitter.com/avmjDvFYcw
— Kurrco (@Kurrco) February 25, 2026
Wybór miejscówki na mapie Miasta Aniołów nie był przypadkowy, bo Marathon Burger to coś więcej niż zwykła jadłodajnia z frytkami. To projekt odpalony w zeszłym roku przez brata Nipseya Hussle’a – Blacc Sama, który jest bezpośrednią kontynuacją wizji zamordowanej legendy zachodniego wybrzeża. Nipsey od 2010 roku budował imperium The Marathon, które łączyło muzykę, ciuchy i realny wpływ na dzielnicę. Cole, pojawiając się za ladą właśnie tam, wysłał jasny sygnał, że propsuje ideę „buy back the block”, czyli odzyskiwania i dofinansowywania własnych osiedli, o co Hussle walczył do samego końca.
Trasa Trunk Sale Tour to totalne odwrócenie tego, co znamy z wielkich stadionowych show, gdzie artysta jest odgrodzony od słuchaczy kordonem ochrony. Lider Dreamville postawił na maksymalny minimalizm i powrót do korzeni, pokazując, że mimo milionów na koncie, wciąż potrafi stać na tym samym poziomie co jego ludzie.
J. Cole pulled up to Marathon Burger in L.A. and worked in the kitchen 🍔🍟pic.twitter.com/5NXSICPpRR
— XXL Magazine (@XXL) February 25, 2026
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
Oliver “Power” Grant, współzałożyciel zaplecza biznesowego Wu-Tang Clan i producent wykonawczy ich kultowego debiutu, zmarł w wieku 52 lat. To on wyłożył pieniądze na pierwszy singiel grupy i pomógł zbudować markę.
Architekt zaplecza Wu-Tangu
Śmierć Granta jako pierwszy potwierdził serwis Okayplayer. W komunikacie napisano: – Power pomógł zbudować globalne dziedzictwo oparte na niezależności, własności i kulturze. Jego wiara w kreatywną kontrolę i wzmacnianie społeczności pomogła ukształtować nie tylko grupę, ale dynastię, która na zawsze zmieniła muzykę.
Na oficjalnym Instagramie Wu-Tang Clanu pojawił się krótki wpis: – Rest in Power, Power. Z kolei Method Man dodał: – Spoczywaj w raju, mój bracie, bezpiecznej podróży! Pod postem dopisał jeszcze jedno zdanie: – Stary, nie jest ze mną okej.
Wyłożył kasę na pierwszy projekt
Gdy w 1992 roku ekipa szykowała się do wypuszczenia pierwszego numeru „Protect Ya Neck”, potrzebna była kasa. I wtedy wszedł on. W rozmowie z Passion of Weiss w 2011 roku mówił:
– Myślę, że wyłożyłem większość pieniędzy. Byłem bardziej gościem od finansów, a Ghost i RZA byli tymi od muzycznego talentu. Wszystko, czego się nauczyliśmy, to była szkoła ulicy – uczysz się w biegu i podpatrujesz tych, którzy naprawdę coś robią. Wiele rzeczy to były próby i błędy.
Rok później został producentem wykonawczym ich przełomowego albumu „Enter the Wu-Tang (36 Chambers)”. To wydawnictwo zmieniło zasady gry w rapie i na stałe wpisało się do kanonu kultury hip-hopowej.
Wu Wear – kiedy rap wszedł do galerii handlowych
Grant nie zatrzymał się na muzyce. Szybko zrozumiał, że Wu-Tang to nie tylko crew, ale brand z potencjałem globalnym. Założył Wu Wear – markę odzieżową, która w latach 90. była absolutnym sztosem.
– Byliśmy tak rozgrzani i na fali w tamtych pierwszych latach, że telefony dzwoniły bez przerwy w sprawie czegokolwiek związanego z Wu – wspominał w 2011 roku. – Wu było tak świeże i nowe, że pieniądze, które zarabiałem na muzyce, aktywnie wydawałem, próbując wystartować w biznesie.
Pod jego nadzorem Wu Wear podpisało umowę z Macy’s i otworzyło cztery sklepy w USA. W szczytowym momencie marka generowała 25 milionów dolarów rocznie. Grant tłumaczył fenomen prosto:
– Marka i logo Wu działały podprogowo. To jak kiedy widzisz Pepsi i mówisz: napijmy się Pepsi. Logo i Wu były jak międzynarodowy komunikator. To tak, jak z Gucci czy Louis Vuitton – rozpoznajesz to i ciągnie cię w tamtą stronę, bo to znajome. Identyfikujesz się z ludźmi przez tę estetykę.
Oliver “Power” Grant nie był twarzą z pierwszej linii, ale bez niego Wu-Tang mogłoby nie wyjść poza klatkę schodową na Staten Island. Był finansowym mózgiem, łącznikiem między ulicą a biznesem i jednym z ludzi, którzy zbudowali rapową dynastię od fundamentów.
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
Podziemny raper Bambo The Smuggler sprzedał dzisiaj swój katalog muzyczny Truemanowi.
Bambo ma na koncie wiele hitowych numerów i kooperacji zarówno z podziemiem jak i mainstreamowymi graczami: Sentino, Mobbyn, Siekan, Bonson czy Okekel. Jego najpopularniejszy numer „Plata o Plomo II” ma na Youtube ponad 10 mln wyświetleń.
Dzisiaj raper poinformował, że pozbył się swojego katalogu, a nowym nabywcą jest marka należąca do Truemana.
– Kolejna ciekawa zmiana. Sprzedałem swój katalog muzyczny. Od dziś właścicielem praw zostało BNP.Global – napisał raper.
Za ile Bambo sprzedał prawa do swojej twórczości – tego na razie nie wiemy.
Warto wspomnieć, że rok temu Trueman kupił katalog Sentino za blisko 3 mln zł. Zainwestował też w TWR-a.

Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
-
News4 dni temuTrueman kupił katalog kolejnego polskiego rapera
-
News4 dni temuGural uczcił 4 rocznicę wybuchu wojny w Ukrainie, ale takiej krytyki się chyba nie spodziewał
-
teledysk3 dni temuDiho poszedł w ordynarne disco-polo i zrobił polityczny statement
-
News3 dni temuZeus o Łodzi: „To nie jest już mój dom, ale to miejsce mnie wychowało”
-
News2 dni temuPoszwixxx komentuje wpis Gurala na temat „ciepła dla Kijowa”
-
Singiel3 dni temu21-letni syn T.I. dissuje 50 Centa
-
News3 dni temuSłuchawki, których używasz cię podtruwają?
-
teledysk3 dni temuSentino z nowym flow w „Penthouse 2”. Fani: „Król ugotował”