News
LAMBORGHINI BLAC YOUNGSTY SKRADZIONE. ZŁODZIEJE OPUBLIKOWALI FILM
Raper nie nacieszył się autem zbyt długo.
Podopieczny Yo Gottiego, który widzi w nim swój największy autorytet i rapuje zaledwie rok, przez kilka dni miał powody do dumy. Tak jak jego szef, Blac Youngsta postanowił kupić Lamborghini warte pół miliona dolarów.
– Wydałem na to pół miliona dolarów, przysięgam na swoją matkę. Mamo, wiem, że jesteś ze mnie dumna. Kupiłem to za gotówkę – powiedział podopieczny CMG i zapowiedział, że następnym autem w jego kolekcji będzie Bentley.
Jednak Lambo szybko zmieniło właściciela, Younsta nie nacieszył się nim długo. Kilka godzin temu grupa złodziejów opublikowała film, na którym kradną nowe cacko Youngsty. Nie widać ich twarzy na taśmie, ani nie wiadomo kim byli. Trzeba przyznać, że wykazali się dużymi umiejętnościami. Raper nie ustosunkował się jeszcze do sytuacji, nic więcej na jej temat nie wiadomo. Poniżej publikujemy film.
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
News
LaRussell scancelowany za jeden numer. Jego matka kazała fanom przyjść go wesprzeć. Przyszli
Numer „Heaven-Sent” wzbudził takie emocje, że 31-letni raper usunął social media.
Po ogromnej krytyce za numer „Heaven-Sent” LaRussell dostał wsparcie od własnej matki, która zorganizowała wiec w jego obronie.
Matka rapera, Yvette McDonald, postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i zorganizowała zgromadzenie wspierające syna po tym, jak jego kawałek wywołał potężny backlash. Na nagraniach krążących w sieci widać grupę ludzi, którzy pojawili się w Vallejo w Kalifornii, żeby pokazać, że stoją za LaRussellem.
Jedna z osób obecnych na miejscu tłumaczyła, skąd w ogóle pomysł na takie spotkanie: – Jego mama powiedziała nam, żebyśmy tu przyszli.
Sama Yvette McDonald podczas wiecu podkreślała, że jej syn korzysta ze swojego prawa do wolności słowa. I właśnie to jest clou całej afery, która odpaliła się chwilę po premierze numeru.
LMFAOOOOOOOOOOOOOOOOOASDFJJF pic.twitter.com/MqE17EeOD4
— DDOT. (@DDotOmen) March 26, 2026
Co takiego nagrał LaRussell
LaRussell w „Heaven-Sent” rzucił wersy, które wielu uznało za przekroczenie granicy. Raper mówi tam wprost, że nie jest „idealny”, a diabeł jest „zesłany z nieba”. W jednym ciągu wymienia postacie takie jak Malcolm X, Martin Luther King Jr., Kanye West, Donald Trump, Jeffrey Epstein czy Adolf Hitler. Przekaz miał być taki, że każdy człowiek został stworzony przez Boga.
Raper broni swoich wersów
Co ciekawe, jeszcze przed premierą jego własny realizator miał wątpliwości czy to wypuścić. LaRussell nie zamierzał się jednak cofnąć i w odpowiedzi na krytykę napisał:
– Jak myślicie, co ja mówię w tym kawałku? To prawda was boli, czy to, co wy myślicie, że mówię? Mówię, że każdy człowiek został stworzony przez Boga. Nawet ci źli. Nawet ci, którzy pójdą do piekła razem z niektórymi waszymi wujkami, ojcami i ulubionymi raperami.
W kolejnym wpisie poszedł jeszcze dalej:
– Selektywne oburzenie i fałszywa moralność to żart. Od lat wspieracie seryjnych morderców, dealerów, alfonsów. Jeśli już się oburzacie, to oburzajcie się na wszystko! Wyłączcie muzykę o zabijaniu i każdą inną szkodliwą sztukę, którą konsumujecie! Ja jestem jednym z nielicznych, którzy się uśmiechają i wnoszą coś dobrego do tego ekosystemu!
Usunął social media
Mimo prób obrony presja była na tyle duża, że 31-latek finalnie wyłączył swoje profile w social mediach. A internet? Jak to internet – jedni bronią, a inni cisną bekę – szczególnie z samego pomysłu wiecu poparcia.
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
News
Po 19 latach ktoś wrzucił na Youtube płytę Reda, która się nie ukazała
Zapytaliśmy rapera i producenta, co sądzi o tej akcji.
Blisko dwie dekady temu Red nagrał instrumentalną płytę „Glamour Life”. Nie wydał jej, a ta zaczęła krążyć po sieci.
Album Reda przez dwie dekady krążył po forach hip-hopowych. Jakież było jego zdziwienie, gdy ktoś po takim czasie postanowił zmasterować krążek i udostępnić w całości na Youtube.
– Jaram się jak małolat, że nawet jakiś małe grono ludzi dalej myśli o czymś, co zrobiłem prawie 20 lat temu – mówi Red w rozmowie z GlamRap.pl.

Zapytaliśmy go również, skąd pomysł na taki krążek i dlaczego się on nie ukazał nigdy oficjalnie? – Wytwórnia padła – tłumaczy. – To był czas, kiedy robiliśmy projekty jako Red/Spinache i nasze kawałki leciały w radiu jako hity. Chciałem wtedy udowodnić sobie i innym tą niewydaną płytą z instrumentalami, że potrafię robić ambitne bity – dodaje.
Red dorzucił, że jego bit „Breathing”, to najlepszy podkład jaki kiedykolwiek wyprodukował. Możecie się z nim zapoznać poniżej, to pierwszy kawałek.
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
W piątek miała odbyć się ostateczna data premiery „Bully”. Kanye West nie dowiózł. Odsłuch w Los Angeles podzielił fanów, a kolejny brak albumu to typowa gra ze strony rapera.
Klimat wokół nowego projektu Ye jest napięty jak nigdy. „Bully” nie pojawiło się zgodnie z planem, co wielu fanów przyjęło chłodno, ale prawdziwa akcja rozgrywa się teraz w socialach, gdzie każdy rozkłada na czynniki pierwsze to, co poleciało na listening party.
Podczas wydarzenia w Los Angeles Kanye West puścił kilka numerów z nadchodzącego projektu, dorzucając też inne, luźniejsze tracki. Set był mocno oparty na współpracach, co wywołało dodatkowe zamieszanie.
Najwięcej emocji budzi obecność Nine Vicious, który przewijał się w kilku numerach. Część słuchaczy nie kupuje tego ruchu. Obok niego pojawiają się też bardziej oczywiste ksywy jak Travis Scott na wcześniej zapowiadanym „FATHER”, a także Ty Dolla $ign, CeeLo Green czy Andre Trautman.
He literally did this with Donda one and two working just did a ton of listening parties and then never dropped anything until the following year or at all actually
— just a liltte bit Too smoove (@SNightmare13) March 27, 2026
Ye nie zapomniał też o numerach, które krążyły już wcześniej. Na odsłuchu wróciły „PREACHER MAN” i „BEAUTY AND THE BEAST”, co dla części fanów było plusem, a dla innych raczej odgrzewanym materiałem.
– Tylko Ye może mieć Nine Vicious i CeeLo Greena na jednym albumie – pisze jeden z fanów. Inny dodaje: – „To serio ma Nine Vicious”. Są też głosy totalnie sceptyczne: – „To będzie takie słabe”.
Na ten moment wygląda to tak, że „Bully” może albo zaskoczyć i zamknąć usta krytykom, albo być totalnym niewypałem. Za kulisami mówi się, że opóźnienie wynika z problemów z miksem i masteringiem oraz ostatnich zmian w trackliście. Oficjalnej daty premiery dalej brak.
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
J. Cole odniósł się do teorii fanów, którzy dopatrzyli się dissu w stronę Jay-Z w nowym numerze. Raper szybko prostuje, że żadnego beefu nie ma, a wers został źle zrozumiany.
Fani: „Cole zdissował Jay-z”
Kiedy J. Cole wypuścił „The Fall-Off Is Inevitable”, słuchacze od razu zaczęli rozkminiać każdą linijkę, a szczególnie tę o „tak zwanym królu rapu, którego przysięgam zdetronizować”. Do tego wcześniej pada odniesienie do tego, że był „podpisany u swojego idola”, czyli Jay-Z.
Najwięcej kontrowersji zrobiło słowo – „tak zwany”. Część osób uznała, że Cole podważa status Hovy, a dorzucenie klimatu inspirowanego kawałkiem „Rewind” od Nasa tylko wzmocniło domysły.
„To jeden z Bogów rapu”
Cole w końcu to uciął. W rozmowie w podcaście „7PM In Brooklyn” powiedział, że to „absolutnie nie był żaden diss”. Podkreślił też, że jest „fanem Jay-Z” i od zawsze widział go jako jednego z bogów rapu. Jednocześnie przyznał, że rozumie, skąd wzięły się takie interpretacje, ale to nie była jego intencja.
Jak tłumaczy, cały numer to koncept opowiedziany z perspektywy młodego dzieciaka. To ważne, bo track prowadzi narrację od tyłu, więc ten wers nie jest deklaracją obecnego Cole’a, tylko odbiciem jego mentalu sprzed lat. Bez tego kontekstu łatwo było się pogubić.
J. Cole debunks theories that he dissed Jay-Z on ‘The Fall-Off’:
— Joey (@gothamhiphop) March 27, 2026
“It absolutely wasn’t [a diss]…I’m an unabashed Jay-Z fan…‘Now signed to my hero, one of the so-called kings of this rap thing that I swear to usurp.’ That’s the line where it’s like I’m a young [dude] just like… pic.twitter.com/TNbYufjNjO
Jakie są relacje J. Cole’a z Jay-Z?
Sprawa jest więc zamknięta. Zresztą sam Cole daje do zrozumienia, że żadnej złej krwi nie ma – mówił nawet, że żałuje, iż nie może pojawić się na koncertach Jay-Z na Yankee Stadium, bo kolidują z jego trasą „The Fall-Off”. Plan ma jednak wpaść na jego występ podczas Roots Picnic.
Z drugiej strony sam Jay-Z w wywiadzie dla GQ powiedział: – Nie mam wobec niego żadnych negatywnych uczuć. Jestem wręcz bardzo dumny z tego, co osiągnął.
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
News
Fat Joe vs były hypeman: znikają najcięższe zarzuty wobec rapera
„To próba wyciągnięcia ode mnie kasy”.
Wokół Fat Joe dalej gęsto. Zaktualizowany pozew, który trafił do sądu pod koniec marca, usuwa część najmocniejszych zarzutów.
W pierwotnej wersji Dixon twierdził, że był świadkiem sytuacji z udziałem nieletnich oraz oskarżał rapera o działania podciągane pod zorganizowaną przestępczość. Teraz te wątki znikają z dokumentów.
Nie oznacza to jednak, że temat został zamknięty. Dixon dalej oskarża nowojorskiego rapera o naruszenie przepisów związanych z handlem ludźmi, a także o manipulowanie nim w kontekście pracy i udziału w sytuacjach seksualnych bez zgody. Do tego dochodzą kwestie finansowe. Według niego miał nie otrzymać należnych pieniędzy oraz proper creditsów jako współautor niektórych numerów.
Prawnik Fat Joe, Jordan Siev, nie zostawia na tym suchej nitki:
– Ich decyzja, aby dobrowolnie zmienić pozew usuwając wszystkie zarzuty dotyczące transportu nieletnich, ustawowego gwałtu i RICO oraz przedstawiając sprawę głównie jako spór finansowy o rzekomo należne tantiemy i wynagrodzenie, tylko potwierdza, że zarzuty były bezpodstawne i że to pan Cartagena jest celem ataku.
Równolegle trwa ofensywa ze strony Fat Joe. Raper pozwał Dixona i jego prawnika o zniesławienie, twierdząc, że cała sytuacja to próba wymuszenia pieniędzy. Według jego obozu oskarżenia miały być „niczym więcej niż rozbudowaną próbą wyciągnięcia od niego kasy”.
Sędzia dał zielone światło, żeby sprawa o zniesławienie szła dalej. Jednocześnie strona Dixona próbuje to zablokować i walczy o odrzucenie pozwu.
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
-
News3 dni temuPeja strzela w Pezeta. Za to, że ten nagrał z Bedoesem?
-
News4 dni temuPopek szuka sponsorów wśród fanów. Wszyscy jednym chórem: „Nie”
-
News3 dni temuŚliwa, którego wspólnicy mają dość, „tęskni za ziomami, którzy grzeją puchę”
-
News2 dni temuFokus o konflikcie z Paluchem: „Faceci lubią sobie dać po mordzie”
-
News1 dzień temuPamiętacie „Mercbezel S600”? Po ponad 20 latach Tede znów wydał „Notes”
-
News1 dzień temuKsiążę Kapota poluje na Tomasza Chica. „Trafisz się na pewno”
-
News1 dzień temuJWP ujawnili tracklistę płyty „Krew”. Featuringi mocno okrojone
-
Singiel2 dni temuZ Compton do Polski. The Game w numerze Bęsia