ranking
Najlepsze albumy roku – R&B (1/2) |PODSUMOWANIE 2016
Oj, szalone to było dwanaście miesięcy! Masa muzycznych wydarzeń, ogrom plotek co, kto, z kim i dlaczego, kilka ciekawych beefów, a przede wszystkim bardzo dużo świetnej muzyki, do której będziemy zapewne wracać przez wiele najbliższych miesięcy, a w niektórych przypadkach to może nawet i lat.
Wypadałoby więc w jakiś sposób zebrać większość najciekawszych tytułów do kupy i podsumować ten świetny rok! A więc, zapraszamy najsampierw do sprawdzenia dwuczęściowego podsumowania tego co działo się w R&B.
8. Jeremih – Late Nights: Europe
Trwające już praktycznie lata perypetie związane z „Late Nights: The Album” zostały ostatecznie zakończone w ubiegłym roku, a głodny sukcesów Jeremih planował już chwilę po wydaniu albumu muzyczną ofensywę zapowiadając kolejny solowy krążek a nieco później wspólny projekt z PartyNextDoor. Mimo, że Panowie puścili już nawet do sieci pierwszy singiel, to przyszłość tego materiału stoi pod sporym znakiem zapytania, a to przez pewne dziwne incydenty, których PND dopuszczał podczas wspólnej trasy koncertowej – Jeremih zbluzgał swojego kompana na scenie i stwierdził, że kolejne występy na żywo już się nie odbędą. Studyjnego krążka w 2016 roku nie dostaliśmy, nie było też krążka z członkiem OVO, ale Jeremih nie zostawił swoich fanów bez nowej muzyki – wokalista puścił bowiem do sieci mixtape „Late Nights: Europe”, nagrany – jak się można łatwo domyśleć – podczas europejskiej serii koncertów (nie pytajcie co tam robią numery „Dubai” i „Lebanon”). Jest to nieco inna dawka muzyki niż ta, zaprezentowana na „The Album” – numery są mniej eksperymentalne, bardziej przystępne dla fana amerykańskiego, mainstreamowego R&B, a krótko mówiąc, to po prostu kawał dobrej muzyki.
7. Beyonce – Lemonade
Ewidentnie spodobało się Beyonce zaskakiwanie słuchaczy i wpuszczanie albumów do sklepów bez ich wcześniejszej zmasowanej promocji i w ogóle bez informacji, że jakikolwiek materiał ma się w najbliższym czasie pojawić. Takie posunięcie wypaliło trzy lata wcześniej, gdy Pani Carter zatrzęsła rynkiem pokazując światu rozbuchaną „Beyonce” i wypaliło też w tym roku, gdy rynek ujrzało najnowsze dziecko zatytułowane „Lemonade”. Szum pojawił się nie tylko z samego powodu premiery albumu, ale też umieszczonych na albumie wersów stawiających w złym świetle Jaya-Z. Machina plotek i spekulacji chwilę po ukazaniu się płyty rozkręciła się na dobre – sugerowano, że Hova nie jest do końca wierny swojej pięknej żonie, ale też, że ponoć wszystkie sytuacje wyglądają zupełnie inaczej niż to, jak przedstawia je w numerach Beyonce i – uwaga – że Jay-Z zamyka się w studio i nagrywa krążek, na którym przedstawi własną wersję wydarzeń. To są oczywiście tylko plotki, a jeśli mamy skupić się na faktach, to mnie na przykład interesuje dlaczego Beyonce do napisania tekstu piosenki o swoim mężu potrzebuje pomocy pięciu ghostwriterów…?
6. Roy Woods – Waking At Dawn
Roy Woods to obecnie tak naprawdę melodia przyszłości – aktualnie ten mały diamencik ze skarbca Drake'a jest na etapie budowania bazy swoich odbiorców, a pomogła w tym nieco absolutnie debiutancka epka „Exis” i gościnny udział szefa OVO. Z kolei tegoroczny album „Waking At Dawn” brzmi jakby materiał został wydany nie przez mało znanego, młodego śpiewaka, a prawdziwą gwiazdę R&B i nie jest to przypadek, bowiem Roy, a tak naprawdę Denzel Spencer rozpoczął swoją muzyczną przygodę już w wieku 14 lat, kiedy to powstawały jego pierwsze teksty. Na „Waking At Dawn” słychać inspiracje Michaelem Jacksonem, Drake'em, Nelly, The Weekndem czy PartyNextDoor, czego sam chłopak wcale nie ukrywa. Szkoda tylko, że tak dobry album dostał słabą promocję – nie zobaczyliśmy żadnego klipu, sama premiera nastąpiła mało szumnie, raczej z zaskoczenia, a posty w social media udostępnione przez Drizzy'ego czy Wiz Khalifę, to jednak trochę za mało. No cóż, ale Roy Woods ma jeszcze czas na wielką karierę.
5. PartyNextDoor – P3
Jahron przygodę z muzyką rozpoczął w liceum, klepiąc pierwsze piosenki w swojej sypialni i – jeśli oczywiście wierzyć jego słowom – od samego początku marzył o współpracy z Drake'em, producentem 40 i Oliverem El-Khatib. Czy to zwykła kokieteria, czy spełnienie największych marzeń, tego nie odgadniemy, ale przyjmijmy, że jednak to drugie. Muzyka, która powstawała w domowym zaciszu nie spełniała jednak oczekiwań młodego artysty i zaczął on odzywać się do niektórych producentów, a przy okazji także do wytwórni, by zainteresowali się pomysłami – wówczas jeszcze Jahrona B. – i pomogli mu stworzyć brzmienie, które siedziało w jego głowie. Niestety, jak to zwykle w takich sytuacjach bywa, PND został – krótko mówiąc – osrany rzadkim kałem i sfrustrowany stwierdził, że produkować nauczy się sam, a opanował ten fach na tyle sprawnie, że do momentu wydania „P3” praktycznie wszystkie swoje numery wyprodukował w pojedynkę. Nie tylko produkuje i śpiewa, ale także pisze teksty piosenek – na swoim koncie ma już współpracę z Justinem Bieberem, jednak napisane przez PND numery nie ujrzały jeszcze światła dziennego, ale z kolei utwór Rihanny oparty o tekst Jahrona już tak. I nie jest to byle zapychacz z płyty sprzed 5 lat, tylko najświeższy hit Riri – „Work”. PartyNextDoor to wciąż niewykorzystany do końca talent, którego stać zdecydowanie na dużo więcej niż 50 000 sprzedanych płyt, a „P3” tylko to dobitnie potwierdza.
4. Solange – A Seat At The Table
Jeśli ktoś jeszcze nie wie, to na wstępie uświadamiam – Solange jest to młodsza siostra Beyonce i także nagrywa swoją muzykę, ale niestety jest ona miażdżąco mniej popularna od żony Jaya-Z. Czy słusznie? Absolutnie nie, bo trzeci studyjny krążek wokalistki, a pierwszy od ośmiu lat, „A Seat At The Table” to świetna pozycja i jeżeli komuś mogło wydawać się, że Solange nagra byle gniota, tylko po to, by uszczknąć coś dla siebie tylko dlatego, że ma bardziej znaną siostrę, to się grubo pomyli. Jest to też inny album niż w pełni mainstreamowe „Lemonade” – młodsza Knowles postawiła na niezależność, ponieważ krążek nie był promowany i wspierany przez żaden ogromny label, przez co nie znajdziemy tu także typowych singlowych numerów do stacji radiowych. Jest to krążek przesiąknięty soulem, przesiąknięty jazzem, a tekstowo pełen bólu, cierpienia, ale też pewnych przemyśleń i refleksji.
Druga i ostatnia część ukaże się lada dzień.
W najnowszym notowaniu listy OLiS znalazło się kilka rapowych nowości. Doszło też do sytuacji, której się nie spodziewaliśmy – Donguralesko wyprzedził Matę.
Nowy krążek Maty „#MATA2040” zadebiutował na liście dopiero na 6. pozycji. Kilka oczek wyżej, na pierwszym miejscu znalazł się album Gurala „Stromo”, który podobne miejsce zajął w przypadku sprzedaży samych wydań fizycznych. Natomiast na liście albumów w streamingu najwyżej uplasował się krążek Majki, Major SPZ „Nie dla wszystkich”.
Dziesiątkę najlepiej sprzedających się płyt (streaming+fizycznie) zamknął „Iceman” Drake’a, który bije rekordy popularności w Stanach.
TOP 10 OLiS (15-21.05.2026)
- Donguralesko – STROMO – nowość!
- Taco Hemingway – LATARNIE WSZĘDZIE DAWNO ZGASŁY
- Bardal, rów babicze – HARD COCK
- Majki, Major SPZ – Nie dla wszystkich
- Michael Jackson – Thriller
- Mata – #MATA2040 – nowość!
- Daria ze Śląska – Halo. Co jest grane? – nowość!
- White 2115, VVSimon, Palar – CALIFORNIA LOVE EP
- Kaśka Sochacka – Ta druga na Bis
- Drake – ICEMAN – nowość!
ranking
Mata wyprzedził Quebonafide i Taco Hemingwaya. Ranking stadionowego rapu w sieci
Kto robi największy ruch w sieci przy koncertach na PGE Narodowym?
Mata okazał się liderem zestawienia IMM dotyczącego internetowego zaangażowania wokół stadionowych koncertów polskich raperów. Jego materiały wygenerowały ok. 2,45 mln interakcji, zostawiając za sobą Quebonafide i Taco Hemingwaya.
Mata na pierwszym miejscu
Rap stadionowy to już nie tylko sprzedane bilety, pełne trybuny i wielkie sceny. Dzisiaj równie ważne jest to, co dzieje się po koncercie w sieci, bo TikTok, Instagram i relacje fanów potrafią nieść wydarzenie dalej niż standardowa promocja.
Z danych zebranych przez IMM wynika, że największy internetowy ruch wygenerował Mata. Materiały dotyczące jego koncertów zebrały ok. 2,45 mln interakcji, czyli komentarzy, reakcji i udostępnień w social mediach.
Drugie miejsce zajął Quebonafide z wynikiem 1,94 mln interakcji przy okazji zeszłorocznych koncertów. Podium zamknął Taco Hemingway, który osiągnął 1,53 mln interakcji.
Fani przejęli promocję
Stadionowy koncert w 2026 roku żyje w dwóch światach. Pierwszy to ten pod sceną, drugi to feedy, stories i krótkie filmiki, które następnego dnia zalewają social media. IMM zwraca uwagę, że właśnie TikTok i Instagram mają tutaj gigantyczne znaczenie.
– Wysoki udział TikToka i Instagrama w strukturze zaangażowania wynika bezpośrednio z profilu demograficznego odbiorców współczesnego rapu. Koncerty na stadionie to wydarzenia o dużym potencjale wizualnym, co sprzyja tworzeniu krótkich form wideo i relacji na żywo. Użytkownicy tych platform nie tylko informowali o swojej obecności na koncertach, ale przede wszystkim masowo dzielili się fragmentami występów nagrywanymi bezpośrednio pod sceną. W ten sposób fani sami przejęli rolę głównych promotorów wydarzenia w sieci – wskazuje Tomasz Lubieniecki, Kierownik Działu Raportów Medialnych w IMM.

Social media Maty były dodatkowym boostem
Różnice między wynikami można tłumaczyć nie tylko popularnością samych raperów, ale też tym, jak funkcjonują ich kanały. Quebonafide i Taco Hemingway nie prowadzą ich regularnie, nie karmią fanów codziennymi update’ami, a nowe wpisy pojawiają się raczej okazjonalnie.
Mata jest w tym dużo bardziej obecny. Według IMM same jego wpisy na Instagramie w analizowanym okresie zebrały ok. 346 tys. interakcji. To spory pakiet dodatkowego ruchu, który mógł przełożyć się na finalny wynik całej akcji wokół koncertu.
Duże znaczenie miała też obsada koncertu. Goście specjalni, którzy pojawili się z Matą na scenie podczas majowego występu, chętniej niż w przypadku konkurencji wrzucali materiały ze swoich wejść na własne profile.
Taco niżej, ale z historycznym statusem
Trzecie miejsce Taco Hemingwaya nie oznacza słabego wyniku. Wręcz przeciwnie, 1,53 mln interakcji to nadal ogromna liczba, ale przy jego pozycji trzeba patrzeć szerzej niż tylko na świeże statystyki z jednego okresu.
Taco ma już za sobą mocną stadionową historię. Wcześniej wystąpił na warszawskim stadionie razem z Dawidem Podsiadło, a w 2024 roku zagrał swój pierwszy w pełni solowy koncert na PGE Narodowym. Wyprzedał obiekt, zgromadził ponad 60 tys. fanów i zapisał się jako pierwszy polski raper, który zrobił to samodzielnie.
Przez to jego dwudniowy koncert w maju 2026 roku nie miał już dla internautów takiego efektu świeżości. To mogło sprawić, że dyskusja w sieci była mniej dynamiczna.
*Analiza IMM objęła polskojęzyczne social media i skupiła się na zaangażowaniu odbiorców, czyli reakcjach, komentarzach oraz udostępnieniach. Badany był okres dwudniowych występów, dzień przed nimi oraz dzień po nich. Stan interakcji podano na godz. 9:00, 26 maja 2026 roku.
ranking
Eminem chętniej grany w polskim radiu od Pezeta, a Kuban od Sobla
Podsumowanie 2025 w polskich radiostacjach.
Rok 2025 w polskim radiu należał do Dawida Podsiadły, ale w rapowej stawce najwięcej szumu zrobił Kuban. Ranking ZPAV pokazuje też zaskakujący obraz sceny – Eminem był puszczany częściej niż Pezet.
Związek Producentów Audio Video opublikował coroczne podsumowanie OLiA Artyści, czyli zestawienie wykonawców najczęściej obecnych w radiowym eterze. Liderem rankingu został Dawid Podsiadło z wynikiem ponad 44 tysięcy emisji. Za nim znaleźli się Damiano David i Oskar Cyms, a wysoko zameldowali się też Lady Gaga oraz Daria Zawiałow.
W TOP 5 polskich artystów radiowych w 2025 roku znaleźli się
- Dawid Podsiadło (1. miejsce w zestawieniu ogólnym)
- Oskar Cyms (3. miejsce)
- Daria Zawiałow (5. miejsce)
- Sylwia Grzeszczak (8. miejsce)
- sanah (10. miejsce)
Najwyżej spośród raperów uplasował się Kuban, który zakończył rok na 13. miejscu całego zestawienia. To pokazuje, że jego numery regularnie krążyły po mainstreamowych stacjach i nie były jedynie chwilowym przebłyskiem.
Za Kubanem znalazł się Sobel na 25. miejscu, który od dawna balansuje między radiowym popem a rapowym klimatem. Niżej wylądował Pitbull, a dopiero za nim pojawili się Eminem i Pezet. Szczególnie ten fragment rankingu może wywołać dyskusje wśród fanów, bo legenda z Detroit wykręciła lepszy wynik w polskich rozgłośniach niż jeden z największych graczy rodzimego rapu.
Raperzy w polskim radiu w 2025 roku
- 13. Kuban
- 25. Sobel
- 29. Pitbull
- 46. Eminem
- 49. Pezet
ZPAV zwraca uwagę, że polscy artyści coraz mocniej trzymają pozycję w radiu. W Top 10 całego zestawienia znalazło się aż pięciu rodzimych wykonawców, co ma pokazywać, że słuchacze częściej wracają do lokalnych nazwisk, a nie tylko pojedynczych viralowych numerów.
OLIA – Najczęściej odtwarzani artyści w radiu w 2025 – TOP 50
- Dawid Podsiadło
- Damiano David
- Oskar Cyms
- Lady Gaga
- Daria Zawiałow
- Ed Sheeran
- David Guetta
- Sylwia Grzeszczak
- Shouse
- sanah
- Calvin Harris
- Dua Lipa
- Kuban
- Dawid Kwiatkowski
- Alex Warren
- Igo
- Michael Jackson
- Benson Boone
- Rihanna
- Roxette
- Wiktor Dyduła
- Katy Perry
- Wiktoria Kida, Księga Żywiołów
- Queen
- Sobel
- Ava Max
- sombr
- Taylor Swift
- Pitbull
- Margaret
- P!nk
- Enrique Iglesias
- Coldplay
- Mosimann
- Roxie
- Lola Young
- Alan Walker, MEEK
- Kygo
- Carla Fernandes
- Bon Jovi
- Bruno Mars
- Britney Spears
- Swedish House Mafia
- Imagine Dragons
- Lady Pank
- Eminem
- Teddy Swims
- Felix Jaehn
- Pezet
- Tina Turner
ranking
Najlepsi tekściarze w rapie. Opublikowano listę, która podzieliła fanów
Brak Drake’a i Eminema, a są Babyface i Bad Bunny.
„The New York Times” opublikował zestawienie 30 najlepszych żyjących amerykańskich songwriterów, oparte na głosach ponad 250 insiderów i sześciu krytyków. Na liście pojawili się Jay-Z, Kendrick Lamar czy Young Thug, ale brakuje kilku głośnych ksywek.
„The New York Times” wrzucił do sieci ranking 30 najlepszych żyjących autorów piosenek w USA. Lista powstała na bazie głosów ponad 250 osób z branży oraz sześciu krytyków.
W przypadku Jay-Z redakcja cofnęła się do „Reasonable Doubt”, nazywając ten album „jednym z najlepszych debiutów w historii, niezależnie od gatunku” i podkreślając, że to „dowód jego błyskotliwych umiejętności jako stylisty i narratora”. Doceniono też konstrukcję jego wersów – „złożone układy rymów”, które są „gęste, pełne gier słownych oraz podwójnych i potrójnych znaczeń”.
Autorzy rankingu zwrócili uwagę, że styl Jay-Z z czasem przeszedł wyraźną ewolucję. Przy „4:44” raper pokazał bardziej osobistą stronę – projekt został opisany jako „znacznie bardziej bezpośredni niż wszystko, co nagrał wcześniej”. Płyta dotykała m.in. kryzysów w relacji z Beyoncé oraz jego własnych problemów.
Young Thug został przedstawiony jako ktoś, kto wyłamuje się ze schematów. Według NYT to „poststrukturalny dysydent”, który „rozbija normy gatunku” dzięki „w pełni improwizowanemu podejściu do budowy utworów”. Z kolei Kendrick Lamar zgarnął propsy za łączenie różnych stylistyk – w singlu „i” według redakcji słychać „pop, rock, soul, funk, crunk, kościelny klimat z ulicznych zgromadzeń, bounce oraz quiet storm”.
Na liście pojawili się też m.in. OutKast, Missy Elliott, Babyface, Bad Bunny czy The-Dream. Problem w tym, że nie wszystkich to przekonało.
Gdy zestawienie zaczęło krążyć po X, wielu fanów zaczęło wytykać brak konkretnych nazwisk. Najczęściej przewijał się Drake, mimo że jako Kanadyjczyk formalnie nie łapie się do kategorii. W komentarzach pojawiły się też inne ksywki. – Brak Drake’a, brak PND, brak Brysona Tillera, brak Swae Lee, brak Future’a, brak J. Cole’a. Żyjemy w erze mediów, gdzie jeśli nie odróżniasz opłaconej propagandy od prawdziwego dziennikarstwa, to jesteś skończony – napisał jeden z użytkowników.
Inny dorzucił: – Brak Eminema i Drake’a? Dwóch z pięciu najlepszych raperów w historii nie ma na liście, a jest Babyface i Missy Elliott.
Dyskusja trwa i raczej szybko nie ucichnie, bo każdy ma swoją własną listę i swoje własne kryteria.
30 najlepszych żyjących amerykańskich tekściarzy
- Jay-Z
- Young Thug
- Kendrick Lamar
- OutKast
- Missy Elliott
- Mariah Carey
- The-Dream
- Bad Bunny
- Babyface
- Stevie Wonder
- Nile Rodgers
- Jimmy Jam & Terry Lewis
- Smokey Robinson
- Lionel Richie
- Taylor Swift
- Lana Del Rey
- Dolly Parton
- Bob Dylan
- Bruce Springsteen
- Paul Simon
- Carole King
- Willie Nelson
- Diane Warren
- Fiona Apple
- Lucinda Williams
- Romeo Santos
- Valerie Simpson
- Brian & Eddie Holland
- Stephin Merritt
- Josh Osborne, Brandy Clark & Shane McAnally
ranking
Drake, Eminem, Kanye. Ranking największych raperów Spotify ostatnich 20 lat
Kto naprawdę robi liczby?
Spotify świętuje 20-lecie i odsłania konkretny raport: lista najczęściej streamowanych artystów w historii platformy. W rapie nie ma zaskoczeń na szczycie – rządzi Drake, a za nim ustawiają się Eminem, Kanye West i reszta.
Drake na tronie streamingu
Jeśli ktoś jeszcze miał wątpliwości, kto naprawdę kontroluje streamingową grę, to Spotify właśnie zamknęło temat. Drake zgarnia pierwsze miejsce i robi to z ogromnym zapasem. Kanadyjczyk od lat trzyma rękę na pulsie, a jego katalog to playlistowy cheat code.
W 2026 roku przekroczył już 5 miliardów streamów na samej platformie. To wynik, który mówi sam za siebie. Hity jak „One Dance”, „God’s Plan”, „Passionfruit” czy „Hotline Bling” wciąż kręcą liczby i nie schodzą z rotacji.
Stara gwardia nadal w grze
Drugie miejsce dla Eminema to dowód, że legacy dalej robi liczby. Klasyki takie jak „Lose Yourself”, „Without Me” czy „Till I Collapse” dalej żyją swoim życiem i regularnie wpadają na playlisty młodszych słuchaczy.
Podium zamyka Kanye West, czyli Ye. Jego katalog to mieszanka klasyki i eksperymentu, ale liczby się zgadzają. „Stronger”, „Heartless” czy „Gold Digger” dalej mają globalny zasięg.
Nowa szkoła i middle generation
Tuż za podium czai się Travis Scott, a dalej mamy Kendricka Lamara, Future’a i Juice WRLD. Każdy z nich dorzucił swoje do globalnej dominacji rapu w streamingu.
To miks różnych stylów – od trapowych hymnów po bardziej introspekcyjne rzeczy. Każdy z nich ma gigantyczny wpływ na to, co dziś leci w słuchawkach.

Spotify: liczby, które pokazują prawdę
Platforma podkreśla, że to nie jest ranking z kapelusza, tylko twarde dane zbierane przez lata:
– To ostateczne spojrzenie na to, czego naprawdę słuchał świat od momentu startu Spotify. Oparte na latach odsłuchów setek milionów fanów, te listy pokazują muzykę i historie, które nie tylko przebiły się, ale zostały, stając się częścią codziennego życia na całym świecie.”
TOP 7 najczęściej streamowanych raperów w historii Spotify
- Drake
- Eminem
- Kanye West
- Travis Scott
- Kendrick Lamar
- Future
- Juice WRLD
-
News20 godzin temuTede wszedł między bloki i pokazał, czym jest rap. Bez promptera i telefonu
-
News3 dni temuTede pocisnął z Sokołem. Beef weteranów wisi w powietrzu?
-
News3 dni temuWiz Khalifa odwołał trasę, bo chcą go aresztować w Europie
-
News24 godziny temuPopek sprzedał swoje konto na Instagramie patoinfluencerowi
-
News2 dni temuTede składa przeprosiny w sprawie Sokoła i promptera
-
News4 dni temuJaś Kapela ocenił kontrowersyjny występ Sokoła w Gdańsku
-
News2 dni temuFokus i Rahim: „Dziś bardzo ważny dzień w naszej karierze”
-
News17 godzin temuMarysia Starosta wyjawiła możliwy powód gdańskiej wpadki Sokoła