ranking
30 najlepszych rapowych płyt z USA (5/6) |PODSUMOWANIE 2016 ROKU
Oj, szalone to było dwanaście miesięcy! Masa muzycznych wydarzeń, ogrom plotek co, kto, z kim i dlaczego, kilka ciekawych beefów, a przede wszystkim bardzo dużo świetnej muzyki, do której będziemy zapewne wracać przez wiele najbliższych miesięcy, a w niektórych przypadkach to może nawet i lat.
Wypadałoby więc w jakiś sposób zebrać większość najciekawszych tytułów do kupy i podsumować ten świetny rok! A więc, zapraszamy do sprawdzenia sześcioczęściowego podsumowania tego co działo się w amerykańskim rapie.
Ranking najlepszych rapowych płyt z USA w 2016 roku: miejsca od 10 do 4.
Zobacz też: miejsca od
10. Gucci Mane – Everybody Looking
Jeden z największych wygranych tego roku. Po bardzo długim czasie, Guwop w końcu opuścił więzienne mury, wyglądając przy tym jak po wczasach na Malediwach i zabrał się za to, co chyba potrafi najlepiej, wracając do nagrywania trapowych bangerów. Od maja do grudnia zdążył nagrać trzy pełnoprawne albumy i wypuścić jeszcze przy okazji po jednym mixtapie z Future i Lil Uzi Vertem, co jest naprawdę imponującym wynikiem. Oczywiście każdy z projektów stoi na co najmniej przyzwoitym poziomie, jednak to pierwsze uderzenie w postaci „Everybody Looking” jest chyba najlepszym tegorocznym materiałem Gucciego. „Real trap shit” – to w zasadzie mówi wszystko o tym albumie – pełen świeżości i energii raper zamknął się w studio z Mike WiLL Made It i Zaytovenem, więc nie mogło być w przypadku takiego składu żadnej wpadki. I faktycznie, bo „Everybody Looking” to aktualnie jedna z najlepszych pozycji w dyskografii La Flare.
9. J. Cole – 4 Your Eyez Only
„2014 Forest Hills Drive” stanowiło przyklepanie pozycji J. Cole'a w muzycznym biznesie i jego muzyczne „magnum opus”, więc siłą rzeczy musieliśmy poczekać nieco dłużej na kolejny album podopiecznego Jaya-Z, by mógł on w spokoju przygotować kolejną petardę. I tak jak w przypadku „Born Sinner”, a „2014FHD” mieliśmy tylko rok przerwy, tak na „4 Your Eyez Only” przyszło nam czekać dwa lata. No i co? No i znowu mamy pozamiatane, Jermaine pokazał, że do spółki m.in. z Drake'em i Kendrickiem Lamarem jest na szczycie rapowego biznesu. Sprzedażowo także – krótko mówiąc – rozpierdala, bo w pierwszym tygodniu na Billboardzie może pochwalić się prawie ilością 500 000 sprzedanych kopii.
8. Mac Miller – The Divine Feminine
Świetny krążek. Raper świetnie połączył na najnowszym albumie tematykę pełną miłosnych uniesień z rapem, soulowym brzmieniem wypełnionych po brzegi przeróżnymi instrumentami, jak saksofon czy trąbka i jeszcze do tego swoje koślawe podśpiewywanie, to wychodzi nam… hitowy, melodyjny materiał! Mac pożegnał się już całkowicie na „The Divine Feminine” z psychodelicznymi brzmieniami prezentowanymi na chociażby „Watching Movies With The Sound Off” i dodał jeszcze więcej luźniejszego klimatu w porównaniu do „GO:OD AM” i jak się okazuje wszystko wypaliło jak należy.
7. Danny Brown – Atrocity Exhibition
„Gdzie jest Danny Brown?” – zaczęli zastanawiać się słuchacze, gdy niebezpiecznie zaczęła zbliżać się trzecia rocznica wydania świetnego przecież krążka „Old”, a od tego momentu u rapera trwała cisza jak makiem zasiał. No i cóż, po premierze „Atrocity Exhibition” wyjaśniło się skąd tak długa przerwa w życiorysie, bowiem takich albumów jak ten nie nagrywa się raczej w 1,5 miesiąca. Różnorodność i wielowymiarowość w kwestii produkcji ale też i w warstwie tekstowej daje nam na tyle oryginalny krążek, jakiego w rapie dawno nie było. A może jest to trochę zbyt oryginalna rzecz jak na obecne czasy, bo – jak pokazują suche cyfry – materiał wśród słuchaczy przeszedł gdzieś bokiem, tonąc w nieco mniej złożonych i prostszych w odbiorze tytułach.
6. YG – Still Brazy
Chyba bardziej niż w promocję swojego albumu, YG zaangażował się w tym roku w kampanię przeciwko Donaldowi Trumpowi – jednak manifestacyjne kawałki, „antytrumpowa” trasa koncertowa i ostre opinie wygłaszane na Twitterze nie pomogły i jak wiadomo biznesmen sięgnął ostatecznie po zwycięstwo w wyborach prezydenckich. Raper miał prawo czuć się zawiedziony podwójnie, bo wydaje się, że przez te wszystkie okołopolityczne działania, rykoszetem oberwało także „Still Brazy” i niestety nie powtórzyło ogromnego sukcesu legalnego debiutu. A wielka szkoda, bo – może jest to dość ryzykowna opinia – sequel stoi chyba nawet na wyższym poziomie niż „My Krazy Life”. Przed premierą tegorocznego albumu sądziłem, że „Still Brazy” może być lekkim zawodem, ale to, co znajdziemy na krążku naprawdę zasługuje na ogromny props. Jeżeli w jakiś sposób ominęliście tegoroczny album YG, to radzę szybko nadrobić braki, bo „Still Brazy” to konkretna dawka odświeżonej klasyki z zachodniego wybrzeża.
5. Kendrick Lamar – untitled unmastered.
Na następcę „good kid, m.A.A.d. City” przyszło nam czekać trzy lata, więc raczej nikt nie spodziewał się kolejnego projektu Kendricka Lamara w ciągu roku od premiery „To Pimp A Butterfly”. A tu proszę, K-Dot z zaskoczenia wydał na świat „untitled unmastered.”, która niby jest tylko kompilacją niewydanych w wersji studyjnej, a prezentowanych podczas występów na żywo, ale i tak wzbudziło to sporo szumu w środowisku. Raper po raz kolejny rozkochał zarówno recenzentów, jak i oddanych mu słuchaczy, a koledzy po fachu mogą zazdrościć takich odrzutów, jakie udało mu się nagrać. I jeszcze jedynkę na Billboardzie tymi odrzutami zrobił. Niesamowita sprawa.
4. Travi$ Scott – Birds In The Trap Sing McKnight
Jedno po tym albumie jest pewne – już chyba nikt nie weźmie na poważnie zapowiedzi Travi$a odnośnie daty premiery jego albumów. Z tego co pamiętam, to „Birds…” raper zapowiadał nie tak całkiem długo po ukazaniu się „Rodeo” i podawał do wiadomości jakieś milion różnych dat, kiedy jego nowy projekt trafi na rynek. No, ale skoro album ostatecznie się ukazał, to nie ma już sensu zbyt długo rozgrzebywać niesłowności La Flame. „BITTSM” powszechnie uważa się za bardziej spójne niż legalny debiut, chociaż dla niektórych raper być może przesadził z tą spójnością, bo podczas niezbyt uważnego słuchania można odnieść wrażenie, że numery zlewają się w całość. Jeśli jednak poświęci się kilka odsłuchów na zapoznanie się z materiałem, to naprawdę można spędzić z nim wiele przyjemnych chwil. No i nareszcie dostaliśmy wspólny numer z Kid Cudim, który – podobno – był przyczyną opóźnienia premiery „Rodeo”. La Flame czekał wówczas na zwrotkę od swojego idola i stwierdził, że dopóki Cudder się nie dogra, to album na półki nie wejdzie. Cóż, domyślam się, ze wytwórnia nie do końca była zadowolona z szalonego pomysłu rapera i na ten featuring musieliśmy czekać aż do premiery „Birds In The Trap Sing McKnight”. Czekać było warto, bo „Through The Late Nite” to jeden z najlepszych, o ile nie najlepszy numer na płycie.
W najnowszym notowaniu listy OLiS znalazło się kilka rapowych nowości. Doszło też do sytuacji, której się nie spodziewaliśmy – Donguralesko wyprzedził Matę.
Nowy krążek Maty „#MATA2040” zadebiutował na liście dopiero na 6. pozycji. Kilka oczek wyżej, na pierwszym miejscu znalazł się album Gurala „Stromo”, który podobne miejsce zajął w przypadku sprzedaży samych wydań fizycznych. Natomiast na liście albumów w streamingu najwyżej uplasował się krążek Majki, Major SPZ „Nie dla wszystkich”.
Dziesiątkę najlepiej sprzedających się płyt (streaming+fizycznie) zamknął „Iceman” Drake’a, który bije rekordy popularności w Stanach.
TOP 10 OLiS (15-21.05.2026)
- Donguralesko – STROMO – nowość!
- Taco Hemingway – LATARNIE WSZĘDZIE DAWNO ZGASŁY
- Bardal, rów babicze – HARD COCK
- Majki, Major SPZ – Nie dla wszystkich
- Michael Jackson – Thriller
- Mata – #MATA2040 – nowość!
- Daria ze Śląska – Halo. Co jest grane? – nowość!
- White 2115, VVSimon, Palar – CALIFORNIA LOVE EP
- Kaśka Sochacka – Ta druga na Bis
- Drake – ICEMAN – nowość!
ranking
Mata wyprzedził Quebonafide i Taco Hemingwaya. Ranking stadionowego rapu w sieci
Kto robi największy ruch w sieci przy koncertach na PGE Narodowym?
Mata okazał się liderem zestawienia IMM dotyczącego internetowego zaangażowania wokół stadionowych koncertów polskich raperów. Jego materiały wygenerowały ok. 2,45 mln interakcji, zostawiając za sobą Quebonafide i Taco Hemingwaya.
Mata na pierwszym miejscu
Rap stadionowy to już nie tylko sprzedane bilety, pełne trybuny i wielkie sceny. Dzisiaj równie ważne jest to, co dzieje się po koncercie w sieci, bo TikTok, Instagram i relacje fanów potrafią nieść wydarzenie dalej niż standardowa promocja.
Z danych zebranych przez IMM wynika, że największy internetowy ruch wygenerował Mata. Materiały dotyczące jego koncertów zebrały ok. 2,45 mln interakcji, czyli komentarzy, reakcji i udostępnień w social mediach.
Drugie miejsce zajął Quebonafide z wynikiem 1,94 mln interakcji przy okazji zeszłorocznych koncertów. Podium zamknął Taco Hemingway, który osiągnął 1,53 mln interakcji.
Fani przejęli promocję
Stadionowy koncert w 2026 roku żyje w dwóch światach. Pierwszy to ten pod sceną, drugi to feedy, stories i krótkie filmiki, które następnego dnia zalewają social media. IMM zwraca uwagę, że właśnie TikTok i Instagram mają tutaj gigantyczne znaczenie.
– Wysoki udział TikToka i Instagrama w strukturze zaangażowania wynika bezpośrednio z profilu demograficznego odbiorców współczesnego rapu. Koncerty na stadionie to wydarzenia o dużym potencjale wizualnym, co sprzyja tworzeniu krótkich form wideo i relacji na żywo. Użytkownicy tych platform nie tylko informowali o swojej obecności na koncertach, ale przede wszystkim masowo dzielili się fragmentami występów nagrywanymi bezpośrednio pod sceną. W ten sposób fani sami przejęli rolę głównych promotorów wydarzenia w sieci – wskazuje Tomasz Lubieniecki, Kierownik Działu Raportów Medialnych w IMM.

Social media Maty były dodatkowym boostem
Różnice między wynikami można tłumaczyć nie tylko popularnością samych raperów, ale też tym, jak funkcjonują ich kanały. Quebonafide i Taco Hemingway nie prowadzą ich regularnie, nie karmią fanów codziennymi update’ami, a nowe wpisy pojawiają się raczej okazjonalnie.
Mata jest w tym dużo bardziej obecny. Według IMM same jego wpisy na Instagramie w analizowanym okresie zebrały ok. 346 tys. interakcji. To spory pakiet dodatkowego ruchu, który mógł przełożyć się na finalny wynik całej akcji wokół koncertu.
Duże znaczenie miała też obsada koncertu. Goście specjalni, którzy pojawili się z Matą na scenie podczas majowego występu, chętniej niż w przypadku konkurencji wrzucali materiały ze swoich wejść na własne profile.
Taco niżej, ale z historycznym statusem
Trzecie miejsce Taco Hemingwaya nie oznacza słabego wyniku. Wręcz przeciwnie, 1,53 mln interakcji to nadal ogromna liczba, ale przy jego pozycji trzeba patrzeć szerzej niż tylko na świeże statystyki z jednego okresu.
Taco ma już za sobą mocną stadionową historię. Wcześniej wystąpił na warszawskim stadionie razem z Dawidem Podsiadło, a w 2024 roku zagrał swój pierwszy w pełni solowy koncert na PGE Narodowym. Wyprzedał obiekt, zgromadził ponad 60 tys. fanów i zapisał się jako pierwszy polski raper, który zrobił to samodzielnie.
Przez to jego dwudniowy koncert w maju 2026 roku nie miał już dla internautów takiego efektu świeżości. To mogło sprawić, że dyskusja w sieci była mniej dynamiczna.
*Analiza IMM objęła polskojęzyczne social media i skupiła się na zaangażowaniu odbiorców, czyli reakcjach, komentarzach oraz udostępnieniach. Badany był okres dwudniowych występów, dzień przed nimi oraz dzień po nich. Stan interakcji podano na godz. 9:00, 26 maja 2026 roku.
ranking
Eminem chętniej grany w polskim radiu od Pezeta, a Kuban od Sobla
Podsumowanie 2025 w polskich radiostacjach.
Rok 2025 w polskim radiu należał do Dawida Podsiadły, ale w rapowej stawce najwięcej szumu zrobił Kuban. Ranking ZPAV pokazuje też zaskakujący obraz sceny – Eminem był puszczany częściej niż Pezet.
Związek Producentów Audio Video opublikował coroczne podsumowanie OLiA Artyści, czyli zestawienie wykonawców najczęściej obecnych w radiowym eterze. Liderem rankingu został Dawid Podsiadło z wynikiem ponad 44 tysięcy emisji. Za nim znaleźli się Damiano David i Oskar Cyms, a wysoko zameldowali się też Lady Gaga oraz Daria Zawiałow.
W TOP 5 polskich artystów radiowych w 2025 roku znaleźli się
- Dawid Podsiadło (1. miejsce w zestawieniu ogólnym)
- Oskar Cyms (3. miejsce)
- Daria Zawiałow (5. miejsce)
- Sylwia Grzeszczak (8. miejsce)
- sanah (10. miejsce)
Najwyżej spośród raperów uplasował się Kuban, który zakończył rok na 13. miejscu całego zestawienia. To pokazuje, że jego numery regularnie krążyły po mainstreamowych stacjach i nie były jedynie chwilowym przebłyskiem.
Za Kubanem znalazł się Sobel na 25. miejscu, który od dawna balansuje między radiowym popem a rapowym klimatem. Niżej wylądował Pitbull, a dopiero za nim pojawili się Eminem i Pezet. Szczególnie ten fragment rankingu może wywołać dyskusje wśród fanów, bo legenda z Detroit wykręciła lepszy wynik w polskich rozgłośniach niż jeden z największych graczy rodzimego rapu.
Raperzy w polskim radiu w 2025 roku
- 13. Kuban
- 25. Sobel
- 29. Pitbull
- 46. Eminem
- 49. Pezet
ZPAV zwraca uwagę, że polscy artyści coraz mocniej trzymają pozycję w radiu. W Top 10 całego zestawienia znalazło się aż pięciu rodzimych wykonawców, co ma pokazywać, że słuchacze częściej wracają do lokalnych nazwisk, a nie tylko pojedynczych viralowych numerów.
OLIA – Najczęściej odtwarzani artyści w radiu w 2025 – TOP 50
- Dawid Podsiadło
- Damiano David
- Oskar Cyms
- Lady Gaga
- Daria Zawiałow
- Ed Sheeran
- David Guetta
- Sylwia Grzeszczak
- Shouse
- sanah
- Calvin Harris
- Dua Lipa
- Kuban
- Dawid Kwiatkowski
- Alex Warren
- Igo
- Michael Jackson
- Benson Boone
- Rihanna
- Roxette
- Wiktor Dyduła
- Katy Perry
- Wiktoria Kida, Księga Żywiołów
- Queen
- Sobel
- Ava Max
- sombr
- Taylor Swift
- Pitbull
- Margaret
- P!nk
- Enrique Iglesias
- Coldplay
- Mosimann
- Roxie
- Lola Young
- Alan Walker, MEEK
- Kygo
- Carla Fernandes
- Bon Jovi
- Bruno Mars
- Britney Spears
- Swedish House Mafia
- Imagine Dragons
- Lady Pank
- Eminem
- Teddy Swims
- Felix Jaehn
- Pezet
- Tina Turner
ranking
Najlepsi tekściarze w rapie. Opublikowano listę, która podzieliła fanów
Brak Drake’a i Eminema, a są Babyface i Bad Bunny.
„The New York Times” opublikował zestawienie 30 najlepszych żyjących amerykańskich songwriterów, oparte na głosach ponad 250 insiderów i sześciu krytyków. Na liście pojawili się Jay-Z, Kendrick Lamar czy Young Thug, ale brakuje kilku głośnych ksywek.
„The New York Times” wrzucił do sieci ranking 30 najlepszych żyjących autorów piosenek w USA. Lista powstała na bazie głosów ponad 250 osób z branży oraz sześciu krytyków.
W przypadku Jay-Z redakcja cofnęła się do „Reasonable Doubt”, nazywając ten album „jednym z najlepszych debiutów w historii, niezależnie od gatunku” i podkreślając, że to „dowód jego błyskotliwych umiejętności jako stylisty i narratora”. Doceniono też konstrukcję jego wersów – „złożone układy rymów”, które są „gęste, pełne gier słownych oraz podwójnych i potrójnych znaczeń”.
Autorzy rankingu zwrócili uwagę, że styl Jay-Z z czasem przeszedł wyraźną ewolucję. Przy „4:44” raper pokazał bardziej osobistą stronę – projekt został opisany jako „znacznie bardziej bezpośredni niż wszystko, co nagrał wcześniej”. Płyta dotykała m.in. kryzysów w relacji z Beyoncé oraz jego własnych problemów.
Young Thug został przedstawiony jako ktoś, kto wyłamuje się ze schematów. Według NYT to „poststrukturalny dysydent”, który „rozbija normy gatunku” dzięki „w pełni improwizowanemu podejściu do budowy utworów”. Z kolei Kendrick Lamar zgarnął propsy za łączenie różnych stylistyk – w singlu „i” według redakcji słychać „pop, rock, soul, funk, crunk, kościelny klimat z ulicznych zgromadzeń, bounce oraz quiet storm”.
Na liście pojawili się też m.in. OutKast, Missy Elliott, Babyface, Bad Bunny czy The-Dream. Problem w tym, że nie wszystkich to przekonało.
Gdy zestawienie zaczęło krążyć po X, wielu fanów zaczęło wytykać brak konkretnych nazwisk. Najczęściej przewijał się Drake, mimo że jako Kanadyjczyk formalnie nie łapie się do kategorii. W komentarzach pojawiły się też inne ksywki. – Brak Drake’a, brak PND, brak Brysona Tillera, brak Swae Lee, brak Future’a, brak J. Cole’a. Żyjemy w erze mediów, gdzie jeśli nie odróżniasz opłaconej propagandy od prawdziwego dziennikarstwa, to jesteś skończony – napisał jeden z użytkowników.
Inny dorzucił: – Brak Eminema i Drake’a? Dwóch z pięciu najlepszych raperów w historii nie ma na liście, a jest Babyface i Missy Elliott.
Dyskusja trwa i raczej szybko nie ucichnie, bo każdy ma swoją własną listę i swoje własne kryteria.
30 najlepszych żyjących amerykańskich tekściarzy
- Jay-Z
- Young Thug
- Kendrick Lamar
- OutKast
- Missy Elliott
- Mariah Carey
- The-Dream
- Bad Bunny
- Babyface
- Stevie Wonder
- Nile Rodgers
- Jimmy Jam & Terry Lewis
- Smokey Robinson
- Lionel Richie
- Taylor Swift
- Lana Del Rey
- Dolly Parton
- Bob Dylan
- Bruce Springsteen
- Paul Simon
- Carole King
- Willie Nelson
- Diane Warren
- Fiona Apple
- Lucinda Williams
- Romeo Santos
- Valerie Simpson
- Brian & Eddie Holland
- Stephin Merritt
- Josh Osborne, Brandy Clark & Shane McAnally
ranking
Drake, Eminem, Kanye. Ranking największych raperów Spotify ostatnich 20 lat
Kto naprawdę robi liczby?
Spotify świętuje 20-lecie i odsłania konkretny raport: lista najczęściej streamowanych artystów w historii platformy. W rapie nie ma zaskoczeń na szczycie – rządzi Drake, a za nim ustawiają się Eminem, Kanye West i reszta.
Drake na tronie streamingu
Jeśli ktoś jeszcze miał wątpliwości, kto naprawdę kontroluje streamingową grę, to Spotify właśnie zamknęło temat. Drake zgarnia pierwsze miejsce i robi to z ogromnym zapasem. Kanadyjczyk od lat trzyma rękę na pulsie, a jego katalog to playlistowy cheat code.
W 2026 roku przekroczył już 5 miliardów streamów na samej platformie. To wynik, który mówi sam za siebie. Hity jak „One Dance”, „God’s Plan”, „Passionfruit” czy „Hotline Bling” wciąż kręcą liczby i nie schodzą z rotacji.
Stara gwardia nadal w grze
Drugie miejsce dla Eminema to dowód, że legacy dalej robi liczby. Klasyki takie jak „Lose Yourself”, „Without Me” czy „Till I Collapse” dalej żyją swoim życiem i regularnie wpadają na playlisty młodszych słuchaczy.
Podium zamyka Kanye West, czyli Ye. Jego katalog to mieszanka klasyki i eksperymentu, ale liczby się zgadzają. „Stronger”, „Heartless” czy „Gold Digger” dalej mają globalny zasięg.
Nowa szkoła i middle generation
Tuż za podium czai się Travis Scott, a dalej mamy Kendricka Lamara, Future’a i Juice WRLD. Każdy z nich dorzucił swoje do globalnej dominacji rapu w streamingu.
To miks różnych stylów – od trapowych hymnów po bardziej introspekcyjne rzeczy. Każdy z nich ma gigantyczny wpływ na to, co dziś leci w słuchawkach.

Spotify: liczby, które pokazują prawdę
Platforma podkreśla, że to nie jest ranking z kapelusza, tylko twarde dane zbierane przez lata:
– To ostateczne spojrzenie na to, czego naprawdę słuchał świat od momentu startu Spotify. Oparte na latach odsłuchów setek milionów fanów, te listy pokazują muzykę i historie, które nie tylko przebiły się, ale zostały, stając się częścią codziennego życia na całym świecie.”
TOP 7 najczęściej streamowanych raperów w historii Spotify
- Drake
- Eminem
- Kanye West
- Travis Scott
- Kendrick Lamar
- Future
- Juice WRLD
-
News19 godzin temuTede wszedł między bloki i pokazał, czym jest rap. Bez promptera i telefonu
-
News3 dni temuTede pocisnął z Sokołem. Beef weteranów wisi w powietrzu?
-
News3 dni temuWiz Khalifa odwołał trasę, bo chcą go aresztować w Europie
-
News23 godziny temuPopek sprzedał swoje konto na Instagramie patoinfluencerowi
-
News2 dni temuTede składa przeprosiny w sprawie Sokoła i promptera
-
News4 dni temuJaś Kapela ocenił kontrowersyjny występ Sokoła w Gdańsku
-
News4 dni temuOjciec Maty o Trzaskowskim: „Nieosiągalny dla innych ludzi”
-
News1 dzień temuFokus i Rahim: „Dziś bardzo ważny dzień w naszej karierze”