News
ROZLEGŁE PODSUMOWANIE 2016 PRZEZ KAZA
Raper wskazuje najlepsze płyty oraz te, które go zawiodły.
Kaz podsumował na swoim fanpage'u mijający 2016 rok. Poniżej zapoznacie się z jego przemyśleniami…
"Ten fanpage rok temu zacząłem od podsumowania zeszłego roku, w tym roku zrobię dwa podsumowania, jedno moje, drugie typowo rapowe (PL) i od tegoż chciałbym zacząć. Klasycznie: top10, 5 albumów wartych sprawdzenia + 5 zawodów. Pyk, top10:
1. Łona i Webber – Nawiasem mówiąc. Będę fanem bezapelacyjnie do samego końca – mojego lub ich. Od moich najmłodszych lat duet ten sprawia, że czuję się jakbym oglądał film, gdzie muzykę robi Elfman, reżyserem jest Bareja, gra Kondrat z Lindą, a przy scenariuszu pomagają bracia Coen. Perfekcyjne, ironiczne spostrzeżenia na temat rzeczywistości, obserwacja na najwyższym poziomie, inteligencja i humor. Kocham taki rap. Nawiasem mówiąc, Łona i Webber z zespołu Łona i Webber zawsze numerem jeden. Przy okazji chłopaki z Pimpsami wciąż mają moc koncertowo, ja byłem, ja widziałem, gdzieście byli, coście robili.
2. Ten Typ Mes – Ała. I takie odczucie miałem przesłuchawszy pierwszy raz tę płytę – szczególnie po nieudanym i kiczowatym Nieiskotne (które de facto zrozumiałem, gdy zamieszkałem z kobietą z kotami i obecnie słucham z uśmiechem). Za to z każdym kolejnym odsłuchem było lepiej, a płyta zwyczajnie się nie nudzi. Jest trochę chaotyczna, jest pełna buty, typowej mesowskiej gburowatości, ale przy okazji pełno na niej celnych spostrzeżeń. Na każdej imprezie znajduję wściekłą bitch, króla min i mistrza dat. Jest kobieta, która sprawia, że kąciki ust mi się rozbiegają. I nigdy chyba nie wyjdzie mi z głowy "na widok smutnej sarny w sercu alarmy – a smutnych starców armie?" Przesłuchałem płyty na około miesiąc przed premierą, i do dziś nie schodzi z odtwarzacza, przy okazji – ładne wydanie. Dobra, Dorka, nie świruj,
3. Bonson – Znany i lubiany/Przybij 5 – Nara, kurwa. I więcej nie trzeba pisać. Tłusty, techniczny, emocjonalny czasem do bólu, czasem na wyjebce do bólu, hiphap, i tyle w temacie. Czy w klasycznej wersji, czy na pierdzących niuskulach, Bonsik radzi sobie kozacko i zarówno od strony technicznej, jak i merytorycznej rozwala. Czekam na AF mocno. Siema, nara.
4. Bisz (B.O.K) / Radex – Wilczy humor – eksperymentalny, stosunkowo krótki album, który odbiega mocno od rzeczy, które do tej pory robił Jarek. Muzyka nieco waglewska, obserwacje rzeczywistości od mocno metaforycznych po najprostsze na świecie, i za to właśnie lubię Bisza. Przy okazji kupiłem tę płytę na prezent jednej z trzech najbardziej inteligentnych osób, jakie znam, jest wartościowa i pozwala wypłacić światu mentalnego liścia. Czasem uraczyłbym go całym drzewem.
5. Łukasz "Małpa" Małkiewicz – Małpa Mówi – piękny, prosty rap. Małpa zbierał się długo do wydania tej płyty, była mowa o Proximite, była mowa o chorobie, co zawsze rozumiem, bo sam jedną płytę schowałem do szuflady, a kolejnej nie mogę zacząć na dobre. Małpa zrobił to, czego brakowało – prostego rapu. Nie ma tu wyszukanych rymów (choć są wielokrotne), wielce przekoloryzowanych treści. Jest to ten klasyczny rap z Torunia, który lubię i stałem na koncercie w Parla jarając się jak dzieciak tym, co to robi koncertowo. Nie zszokował mnie ten album tak, jak pierwsze solo, ale spokojne top5 tego roku.
6. PRO8L3M – PRO8L3M – straszna moda w tym roku na koncept albumy, ale tego słucha się naprawdę kozacko. Surowe, oschłe flow Oskara, nieco futurystyczne bity Steeza. Opowieść o przyszłym zepsuciu, tryskający nihilizm. Żałuję, że nie kupiłem limited wersji, koncert w Sopocie był piękny, Oskar zaprosił gospodarza na shota grając toast, co było tak kozackie, że szok. Przy okazji genialna oprawa graficzna koncertów. Wracam do tego albumu, w tym łóżku trójka to max. Też nie przebiło mi Art Brut, ale dziesiąteczka jak najbardziej w tym roku zasłużona, aye!
7. Taco Hemingway – Marmur LP / Wosk EP – Pozwolę sobie ująć oba te albumy razem. Wosku słuchałem jak najęty, ewidentnie jest to ten ep-kowy Taco, który kilkoma kawałkami potrafi przenieść w świetną podróż, dopracowaną lirycznie i muzycznie. Marmur mi się trochę dłuży, jest to niesamowita opowieść, ale w natłoku koncept albumów niknie ten Taco, którego uwielbiam. Niemniej jednak albumy zakupione, koncert odbyty, rozmowa po również i trzymam kciuki, sam się zamykam w takim Marmurze często i czasem nie mam ochoty wracać nigdzie.
8. BAŁAGANE – Radio Gruz / Hugo Bucc 2 / Źródło – nie czaiłem fenomenu początkowo zupełnie. Potem wróciłem do wszystkich rzeczy od początku i dziś nie wyobrażam sobie wyjścia na miasto i nie rzucania tekstów Bałagana, nie słuchania ich na melanżach, jadąc do korpo do pracy, czy gdziekolwiek indziej. Od wprowadzenia bossa, ea7, aj, ck do standardów rapu, co dzieciaki zara podchwyciły, przez język, jakim kazek operuje, po flow, dobór bitów, gadane wstawki. Za rok kolejny chleb w top3? Ciężko powiedzieć mordo, rób jak uważasz.
9. Eldo – Psi. Długo czekałem na ten album. Trochę ożywczy po lekko usypiającym Chi. Zaskakuje muzyką, czy chociażby stosowaniem hasztagów, także uszczypliwością (mam kota i depresję od sześciu lat – K…). Od pierwszego akcentu i "kolejne z naszych spotkań – nie bój, nie mniej intensywne, zapraszam cię do środka" jaram się tym albumem. Mam wszystkie płyty, jakie tylko mają Eldo/Grammatik z boku, i cieszę się, że ta dołączyła do reszty. Leszek – emocje, technika, styl, flow, oryginalność.
10. Kaliber 44 – Ułamek Tarcia. Nie mogło zabraknąć tej płyty w top10. Jarałem się grając przed Kalibrem, gadając z chłopakami kilka lat temu, dzisiaj odpalam tę płytę i czuję się, jak wracam z przedszkola, odpalam DSJ 2.1 na komputerze i słucham "bierz takie, jakie jest!" Świetny album – przebiegłem setki kilometrów mając go na słuchawkach, jest energia, prostota, powiew klasyki. Fresh! Naprawdę fresh! Brawo, piękna sprawa!
5 płyt wartych uwagi:
1. Kartky / Emes Milligan – Nowe kino. W zeszłym roku Kartky był w top3 u mnie, ale to nic. Nowe kino jest super, jest znowu inną zajawką, ale brakuje mi tego agresywnego, wkurwionego Kartky'ego, który zamiata metaforami. Fakt też jest taki, że Emes nieco odstaje od Kuby, ale wariaty – tego albumu słucha się dobrze, i znowu piękne wydanie LTD. Nie wyobrażam sobie nie mieć go w tym roku na półce. Prowadzicie to jak Mike Czyżewski.
2. Green / Gres – Fraktal. Najmniej osłuchałem się z tą płytą, nie zdążyłem jeszcze jej kupić, ale jestem pewien, że jest w top5 wartych uwagi płyt. Jaram się tą stylóweczką, brudem, techniką, rozkminami Greena, którego jestem mega fanem, i już niebawem lecę do Procenta zamawiać i cieszyć się fizykiem. Warto.
3. Sarius – I żyli krótko i szczęśliwie. Bardzo się cieszę, że pojawił się ktoś taki. Jest to świeże, nieco wariackie flow, z nietuzinkowymi rozkminami położone na dobrych bitach. Jeszcze nie top ten mój, ale z przyjemnością wracam do tej płyty. Mariusz to Sarius!
4. Anatom – Atomistyka. Nie, nie dlatego, że jestem katolikiem, przyjacielem Edzia i znajomym Tau'a. To jest po prostu dobra płyta. Muzycznie, stylistycznie, nastrojowo. Pozdro, Anatom, nie znamy się, ale nagramy coś, wierzę. Chwała Panu!
5. Proceente – Asamblaż. Nie da się nie lubić Proceenta. Mam jego wszystkie płyty i wszystkimi się jaram. Asamblaż jest super mieszanką zup, nalewek i spliffów, którą Proceente konsekwentnie wypracowuje z płyty na płytę i tego słucha się naprawdę dobrze. 5 Michał!
Zawody (krótko i na temat – żeby było jasne, te płyty są dobre i mają coś w sobie, ale po prostu liczyłem na więcej):
1. KęKę – Trzecie Rzeczy. Ja się tą płytą jaram, zresztą jak poprzednimi. Ale to wciąż ta sama konwencja tak naprawdę, i choć znam album na pamięć, czekam na kolejne rzeczy. Z nadzieją, wiarą i propsami dla Kikiego oczywiście.
2. Szesnasty – Pan tu nie stał. Pierwszy mixtejp był genialny, drugi jest gdzieś pogubiony, zagubiony, zamieszany. Niepotrzebnie. Lubię tę płytę, ale liczyłem na wiele, wiele więcej.
3. Tede – KEPTN' – znowu to samo, niestety. Kilka sztos kawałków i kilkanaście zapychaczy. I tak na każdej płycie po Fuck Tede. Słucham każdej kolejnej, kilka z nich nawet zostaje ze mną na dłużej (genialny robienic!), ale szkoda, że Tedzik nie umie nagrać jednej spójnej płyty pełnej sztosów.
4. O.S.T.R. – Życie po śmierci. Podobnie jak Tede. To już 943943949 płyta Ostrego, przy której czuję się jakbym wciąż słuchał jednego albumu. I choć ją lubię, i jest konkretna, i przepięknie wydana, tęsknie za OSTR-ym z czasów Ja tu tylko sprzątam czy 7.
5. Rasmentalism – 1985 – bardzo podobna sytuacja. Na koncercie słucha się super, bity są super, ale to kolejna płyta, gdzie wybieram 3-4 kawałki a reszta jest albo nudna do bólu, albo przeamerykanizowana. Ras ma tak ogromny potencjał, Mentos robi takie rzeczy, weźcie się w końcu w garść i zróbcie to!
P.S. przy okazji polecam wszystkie te płyty i gratuluję tym, którzy dotrwali do tego miejsca. Dzięki, że jesteście, jest Was ponad 7.500, tyle Was przyszło w rok"
News
Domowe piekarniki bez szans na wydobycie pełnego potencjału pizzy Książula?
Konopsky wbił kilka szpileczek w jedzeniowego influencera.
Kontrowersje wokół pizzy Książula nie gasną i wydają się nie mieć końca. Okazuje się, że pod produkt stworzono specjalny program piekarników i tylko w jednym rodzaju pieca można odkryć pełne walory mrożonki.
Czy Książulo podzieli los Grande Connection i zniknie z przestrzeni YouTube, odcinając teraz kupony od każdej sprzedanej pizzy? Kryzys wizerunkowy, jaki wybuchł wokół twórcy, sprawia, iż powrót do recenzowania lokali na mieście wydaje się być skrajnie nieprawdopodobny w obecnych okolicznościach. Jednak trudno zakładać, żeby bombardowanie Polski bombami kalorycznymi, nie przyniosło mu wymiernych korzyści finansowych.
Poznaliśmy też więcej szczegółów co do procesu wypieku potrawy. Książulo przekazał, że największe walory pizzy są w stanie wydobyć jedynie żabkowe piece. – Oczywiście będzie możliwość wzięcia jej sobie do domu i odgrzania w domu. Też jest smaczna, ale najlepsza jest z pieca w Żabce. Po prostu ten piecyk robi robotę, bo to jest jakiś poj***ny piecyk – przekazał influencer. Temat został podchwycony przez Konopsky’ego, który nie żałował mu szyderczych komentarzy.
I ten przytyk do podgrzania pizzy w piekarniku XD https://t.co/Yp5L6ngCSh
— (@sknerus_) October 7, 2026
News
Hip-Hop Kemp wraca w 2027. Nowe otwarcie po kompromitacji – oświadczenie
Poznaliśmy datę przyszłorocznego festiwalu.
Po tegorocznej kompromitacji i odwołaniu festiwalu dzień przed startem Hip-Hop Kemp zapowiada powrót w 2027 roku. Organizator ujawnia nową formułę imprezy, przyznaje się do poważnych błędów i odpowiada wściekłym fanom.
Hip-Hop Kemp nie zamierza znikać z festiwalowej mapy Europy. Choć tegoroczna edycja zakończyła się katastrofą organizacyjną, Radek Malinik zapowiada kolejne podejście. Festiwal ma odbyć się 13-14 sierpnia 2027 roku, ale w znacznie skromniejszej formule niż dotychczas.
Przypomnijmy, że tegoroczny Kemp został odwołany zaledwie dzień przed rozpoczęciem. Organizatorzy tłumaczyli decyzję słabą sprzedażą biletów, niewystarczającym zainteresowaniem oraz niekorzystną pogodą.
Teraz Malinik przedstawia plan odbudowy festiwalu. Zamiast kosztownej imprezy z wielkimi amerykańskimi gwiazdami chce postawić na bardziej kameralne wydarzenie, które przypomni początki legendarnego Kempu.
Oświadczenie:
Tak, kilka dni temu obiecałem, że pod koniec września poinformuję was o dalszym rozwoju sytuacji. Mamy już 6 października, więc robię to z pewnym opóźnieniem.
Hip-Hop Kemp odbędzie się 13-14 sierpnia 2027 roku. Planujemy scenę główną, scenę breakingową i strefę freestyle’ową. Zrobimy to na mniejszą skalę, prościej, z bardziej przystępnym finansowo line-upem, ale położymy duży nacisk na ogólny wygląd wydarzenia, dekoracje i ciekawe konstrukcje.
Pierwszych wykonawców ogłosimy pod koniec roku, kiedy zwrócę pieniądze za wszystkie zgłoszone do zwrotu bilety, a przynajmniej za zdecydowaną większość z nich. Dopóki nie zwrócimy pieniędzy za wszystkie zgłoszone bilety, nie uruchomimy przedsprzedaży.
Tym razem będziemy budować program nie tylko wokół amerykańskich headlinerów, ale również szerzej reprezentować europejską scenę, tak jak robiliśmy to przez pierwsze pięć do ośmiu lat Kempu – zapowiada organizator.
Zmienić ma się również lokalizacja samego festiwalu. Kemp prawdopodobnie przeniesie się do bardziej kameralnej części, która w tym roku miała pełnić funkcję zaplecza. Organizator chce mocniej połączyć wydarzenie z naturą i rozbudować infrastrukturę.
Jego ambicje sięgają jednak znacznie dalej niż dwudniowy festiwal. Na terenie COSMO zamierza stworzyć całoroczne centrum kultury, sportu i sztuki, w którym znajdą się między innymi studia nagraniowe, przestrzenie taneczne, pracownie artystyczne, obiekty sportowe, a nawet obserwatorium i leśny teatr.
– Chcę stworzyć z COSMO miejsce spotkań kreatywnych, aktywnych ludzi. Chcę zbudować tutaj centrum kulturalne, sportowe, artystyczne i społeczne, przeznaczone na festiwale muzyczne, sportowe, taneczne i artystyczne, koncerty oraz inne wydarzenia. Miejsce realizacji marzeń, pomysłów i wizji – zarówno dużych, jak i małych.
Utopijna idea? Z pewnością… A jednak mimo to, a może właśnie dlatego, zamierzam spróbować. Bo chcę, mam marzenie i wolę, żeby to zbudować. Bądźcie częścią tego albo nie… Za kilka lat zobaczymy, czy i jak to wszystko wyjdzie – przekonuje Malinik.
Organizator nie ukrywa też, że ma dość nieustannego rozliczania go z porażki. Szczególnie oberwało się uczestnikom grupy Hip-Hop Kemp na WhatsAppie, gdzie od tygodni trwa dyskusja o odwołanym wydarzeniu.
– Muszę powiedzieć, że jestem zaskoczony, ile czasu poświęcacie tutaj na różne teorie, spiski, wróżenie z fusów i tym podobne rzeczy. Ta grupa powstała jako społeczność fanów Kempu i ogólnie kultury hip-hopowej. Dziwi mnie, jak wielu z was nieustannie mnie tutaj grilluje. Przez długi czas, raz za razem. Jak się ze mnie naśmiewacie i jak mi dogryzacie. Szkoda. To nikomu nie pomaga. Może poza waszym ego…
To ja was wszystkich połączyłem. Stworzyłem Kemp od zera i go zbudowałem. Tak, w tym roku mi się nie udało. Wszedłem w to całkowicie bez sponsorów, co było jednym z wielu moich błędów menedżerskich. Rzuciłem się w to całym sercem, nie traktując tego jak przedsięwzięcia biznesowego, ale kierując się sercem – naiwnie, z miłości do Kempu i do was wszystkich. Dziwi mnie, jak mało macie wiary. Tutaj w Czechach, a właściwie myślę, że na całym świecie, mówi się coś podobnego i to naprawdę pokazuje, jakimi jesteśmy ludźmi. FANI, KIEDY WSZYSTKO IDZIE DOBRZE… – pisze organizator.
– W przypadku tegorocznego Kempu nie chodziło o to, że robiłem wszystko na ostatnią chwilę. Chodziło o to, że nie miałem na to pieniędzy i przez cały czas liczyłem na cud w ostatniej chwili – który oczywiście się nie wydarzył. Powinienem był odwołać to znacznie wcześniej. Mój błąd, ale nie mogę już cofnąć czasu…
Wierzcie lub nie, ale gdyby dostawcy sprzętu nie wycofali się z powodu prognozowanej ekstremalnej pogody (która, jak się okazało, rzeczywiście nadeszła), przeprowadziłbym festiwal. W punkowym stylu, ale bym to zrobił.
W dalszej części oświadczenia organizator wyraźnie traci cierpliwość do krytyków. Nie zamierza już co tydzień tłumaczyć się z tych samych błędów.
– Ciągle piszecie tutaj jedno i to samo. Jak małe dzieci. Ale nie mam czasu, żeby co tydzień wam odpisywać, powtarzać się i przepraszać. Robiłem to już kilka razy, a dzisiaj robię to po raz ostatni. Wspierajcie mnie albo mnie skreślcie. To wasz wybór. Niektórzy z was chcą odzyskać pieniądze, inni chcą, żeby Kemp trwał dalej – i właśnie do tego dążę i nad tym pracuję.
Wielu z was, podobnie jak inni uczestnicy, wysłało mi mnóstwo pełnych nienawiści wiadomości, ale wielu również wyraziło wsparcie i obiecało pomóc w przygotowaniach przyszłorocznego Kempu. Tej drugiej grupie DZIĘKUJĘ i nie mogę się doczekać naszej współpracy!
W całym zamieszaniu najważniejsza pozostaje jednak kwestia zaufania. Hip-Hop Kemp przez lata był jednym z najważniejszych punktów na festiwalowej mapie europejskiego hip-hopu. Przyciągał fanów klasycznego rapu, breakingu, graffiti i całej kultury, a jego line-upy potrafiły zawstydzić niejeden większy festiwal.
Hip-Hop Kemp 2027 ma być nowym otwarciem. Pytanie, ilu fanów po tegorocznej wtopie zdecyduje się ponownie zaryzykować i kupić bilet.
News
TPS nie wytrzymał po tragediach w polskich szkołach. „Ja wam dam k***y krwawy piątek!”
TPS grozi nożownikom i osobom nakręcającym przemoc w szkołach.
TPS ostro zareagował na doniesienia o atakach w polskich szkołach i pogłoski o „krwawym piątku”, kierując brutalne słowa do osób, które mają stać za nakręcaniem przemocy.
W polskich szkołach robi się naprawdę niebezpiecznie. Kolejne doniesienia o atakach z użyciem noży, zatrzymania nastolatków planujących przemoc i krążące po sieci informacje o rzekomym „krwawym piątku” wywołały ogromny niepokój wśród uczniów i rodziców. Głos w tej sprawie zabrał radomski raper TPS.
W czwartek pod Wyszkowem zginęła 37-letnia woźna. Dzień wcześniej w Ostrołęce doszło do ataku nożownika, w którym rannych zostało dziewięć osób. Sprawca miał następnie okaleczyć samego siebie. Policja miała również zapobiec dwóm kolejnym atakom. We wrześniu funkcjonariusze z Wąbrzeźna zatrzymali 13-latka podejrzewanego o planowanie ataku w szkole przy użyciu bagnetu. Mundurowi otrzymali wcześniej ostrzeżenie z zagranicy.
Z kolei 7 października służby zatrzymały w Sierpcu 17-latka. Znaleziono przy nim dwa noże, a według przekazanych informacji nastolatek wyszukiwał w Internecie instrukcje dotyczące przygotowania zamachu.
W tym samym czasie w sieci zaczęły krążyć pogłoski, że piątek ma być „krwawy”. Nie ma jednak potwierdzenia, że za tymi informacjami stoi zorganizowana akcja. Mimo to temat wywołał strach, a TPS postanowił publicznie zwrócić się do osób rozpowszechniających takie treści.
– Ja wam dam k***y krwawy piątek! Co to za zj*bany challenge? Pokażcie mi kto to podkręca to go zaj***ie osobiście. Żeby dzieci się bały do szkoły iść wy j***e chore psychole … Chore k****y obym spotkał z was któregoś jutro rano pod szkołą to zobaczymy kto lepiej operuje nożem – napisał raper, który także jest ojcem.
Radomski raper dał jasno do zrozumienia, że nie akceptuje sytuacji, w której dzieci boją się iść na lekcje.

News
Sędzia nie miał litości dla byłej żony Eminema. Wróciła za kraty
„Nie możesz tak po prostu zniknąć”.
Kim Mathers, była żona Eminema, ponownie znalazła się w areszcie po naruszeniu warunków zwolnienia w sprawach dotyczących prowadzenia samochodu pod wpływem alkoholu.
Problemy z prawem Kim Mathers nie mają końca. Była partnerka jednego z największych raperów w historii znów trafiła do więzienia, a tym razem sędzia William Hackel III zdecydował o cofnięciu jej zwolnienia za kaucją. Jak informuje Click On Detroit, powodem było domniemane złamanie warunków ustalonych wcześniej przez sąd. Cała sprawa ma związek z zarzutami dotyczącymi jazdy pod wpływem alkoholu.
W sierpniu prokuratura zażądała osadzenia Mathers w areszcie, wskazując na kolejne przypadki nieprzestrzegania warunków zwolnienia. Sędzia przychylił się do tego wniosku, ale pozostawił byłej żonie Eminema możliwość wyjścia na wolność. Warunek był jeden – musiała podjąć leczenie w zamkniętym ośrodku.
@Local4News Things got heated Wednesday when Kim Mathers’ lawyer got combative with the judge during a hearing. Click the link in their bio to see the full video. https://t.co/Uz3USccwrM
— CrimeInTheD ® (@CrimeInTheD) October 8, 2026
Mathers zgłosiła się do placówki, jednak nie pozostała w niej na wymagany okres. To właśnie ten fakt stał się zarzewiem kolejnego konfliktu na sali sądowej.
– Nie możesz tak po prostu zniknąć. Nie możesz zniknąć, a potem czekać pół miesiąca albo miesiąc, żeby przyjść i powiedzieć: „Tak, teraz chcę zająć się sprawą kaucji, chcę ją omówić przed kimkolwiek”. Właśnie z tym mam problem – powiedział sędzia, zwracając się do byłej żony rapera.
Ostatecznie Kim Mathers została osadzona w więzieniu hrabstwa Macomb, gdzie ma pozostać do kolejnej rozprawy zaplanowanej na następny tydzień.
Historia Kim i Eminema od lat jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych, ale też burzliwych wątków w biografii rapera z Detroit. Ich toksyczna relacja wielokrotnie przewijała się w jego twórczości, między innymi w utworach „Kim” i „’97 Bonnie & Clyde”. Para dwukrotnie brała ślub i dwukrotnie się rozwodziła.
News
Państwo dopłaci artystom do składek. Stanowski liczy na weto prezydenta
Setki milionów złotych dla piosenkarzy, raperów czy producentów.
Sejm uchwalił ustawę przewidującą dopłaty do składek dla artystów, a Krzysztof Stanowski liczy na prezydenckie weto.
Temat tzw. emerytur dla artystów wraca. Sejm przyjął ustawę o zabezpieczeniu społecznym artystów zawodowych, która ma pomóc tysiącom twórców opłacać składki na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne. Państwo zamierza wyłożyć na ten cel setki milionów złotych.
Według zapowiedzi minister kultury Marty Cienkowskiej z nowego rozwiązania będzie mogło skorzystać około 21 tysięcy artystów osiągających najniższe dochody. Chodzi o osoby, które nie mają regularnych wpływów i często funkcjonują od jednego zlecenia do drugiego.
– Ok. 21 tys. twórczyń i twórców o najniższych dochodach będzie mogło ubiegać się o dopłatę do składek. Tak, żeby przerwa między zleceniami nie oznaczała wypadnięcia z systemu: bez ciągłości ubezpieczenia zdrowotnego, chorobowego, macierzyńskiego czy odkładania na emeryturę – informuje Cienkowska, która wręczyła kilka dni temu Quebonafide medal.
Sejm uchwalił ustawę o zabezpieczeniu społecznym artystów. To nie jest ustawa dla celebrytów. To zabezpieczenie dla ludzi, którzy żyją z pracy artystycznej, ale nie zawsze mają etat, stałą pensję i regularne zlecenia. Ok. 21 tys. twórczyń i twórców o najniższych dochodach będzie mogło ubiegać się o dopłatę do składek. Tak, żeby przerwa między zleceniami nie oznaczała wypadnięcia z systemu: bez ciągłości ubezpieczenia zdrowotnego, chorobowego, macierzyńskiego czy odkładania na emeryturę. W 1934 roku Grupa Krakowska żądała ubezpieczeń społecznych dla artystów. 92 lata później robimy największy jak dotąd krok w tym kierunku. Dziękuję całemu środowisku. To Wasza wieloletnia praca. Teraz czas na Senat. @kultura_gov_pl @KancelariaSejmu
— Marta Cienkowska (@MartaCienkowska) October 8, 2026
Ile to wszystko będzie kosztować? Według przedstawionych założeń w 2027 roku, czyli pierwszym pełnym roku funkcjonowania systemu, wydatki mają wynieść około 375 milionów złotych. Z tej kwoty 252 miliony zostaną przeznaczone na dopłaty do składek, 101 milionów na zasiłki chorobowe i pozostałe świadczenia, a kolejne 21 milionów na obsługę całego mechanizmu.
Sprawa dotyczy również środowiska muzycznego, w tym raperów i producentów, którzy spełnią wymagane kryteria. Samo tworzenie muzyki nie oznacza jednak automatycznego przyznania dopłat.
Do całej sytuacji odniósł się Krzysztof Stanowski:
– Nawet mnie to nie denerwuje, bo wychodzę z założenia, że i tak Prezydent zawetuje tę oczywistą bzdurę, a zanim to zrobi to ja jeszcze zarobię pieniądze na obśmiewaniu tego konceptu. Wszyscy wygrają.
Projekt musi przejść dalszą procedurę legislacyjną.
-
News2 dni temuKaczor BRS pobity i skopany w Przemyślu. Stare wideo wróciło do sieci
-
News2 dni temuPeja odmówił Kizo numeru, a ten się na niego obraził
-
News2 dni temuKaz Bałagane ostro o Polakach żyjących pizzą Książula
-
News3 dni temuPozycja Książula zagrożona? Nowi twórcy zdobyli serca Polaków
-
News3 dni temuMalik Montana broni pizzy Książula. „Jest mega, props”
-
News20 godzin temuHip-Hop Kemp wraca w 2027. Nowe otwarcie po kompromitacji – oświadczenie
-
teledysk1 dzień temuTak rapuje Grzegorz Krychowiak. Nauczył go Quebonafide
-
Współpraca reklamowa2 dni temuWyciągnij maksimum z tego, co lubisz – Quebonafide twarzą nowej kampanii Samsung