Sprawdź nas też tutaj

Wywiad

Alan: „Nie jestem graczem na lato tylko na lata” – wywiad

Z raperem rozmawiamy na konferencji trzeciej gali High League.

Opublikowany

 

alan

Alan jest kolejnym raperem, ogłoszonym w federacji Malika Montany. Zawalczy on na trzeciej gali High League, gdzie zmierzy się w oktagonie z Przemysławem „Kolarem” Kolarczykiem. Złapaliśmy kontrowersyjnego artystę po konferencji, żeby zadać mu parę pytań.

W środowisku hip-hopowym różnie się mówi o galach freak fight, jakie masz do nich podejście? Przyszedłeś tutaj dla promocji czy bardziej zajawkowo żeby, się sprawdzić w walce… legalnej?

Wiesz co, zawsze chciałem się tak ponapi*rdalać w klatce. Już za dzieciaka, jak oglądałem filmy w takiej tematyce, to o tym marzyłem. Nie jestem tu dla promocji, nie jestem tu dla hajsu. Ja przyszedłem tu sprawdzić samego siebie.

A jest jakiś raper, z którym chciałbyś zawalczyć?

Myślę, że nie, ja nie jestem taki konfliktowy. To zawsze było tak, że ktoś mnie mocno wk*rwił, a ja robiłem z tego wielką aferę. Wiesz, bo ja jestem taki, że jak już uderzam to na pełnej k*rwie i przez to były dymy. Tak było z Cheatzem, a nawet nie wiedziałem, że to jest szczyl, ile on ma lat, bo chciałem to z nim wyjaśnić w inny sposób. Nie jestem taki, żeby specjalnie dymić i odpi*rdalać lipę. Przychodzę i po prostu robię swoje.

Okej, a co do twojego impulsywnego charakteru. Nie uważasz, że takie akcje jak z samochodem mogą Ci zaszkodzić. W komentarzach nawet twoi fani twierdzili, że było to głupie zachowanie.

Ja mam wyj*bane w PR. Jestem po prostu sobą. Wiedziałem, co robię więc po co mam za to przepraszać? To jest najgorsze, że ludzie nie widzą, że jestem po prostu w tym wszystkim szczery. Oni uważają mnie za jakiegoś turbo przyj*ba, gdzie nie robię sam z siebie poj*banych akcji. Wszyscy stali się nagle obrońcami gościa, co się do mnie przypi*rdolił. Skopał mi furę, a ja go nie rozjechałem na śmierć, tylko lekko puknąłem. Ja już się z nim biłem dwa razy tam, myślę, że go j*bnę tym samochodem, niech leży niech spi*rdala. Pi*rdolnąłem go, pojechałem w pizdu. Wróciłem do domu, zagrałem w LOLa, zwaliłem konia, poszedłem spać.

“… i sprawa zamknięta”. Przejdźmy do muzyki, jakieś plany wydawnicze? Bo trochę ci nie po drodze ostatnio z wytwórnią.

No tak. Nie mogę też teraz za dużo mówić. Chcę odejść, a oni robią mi problemy i nie chcą mnie puścić. Pojawiają się jakieś chore sumy za wykup, zupełnie nierealne. Jeżeli faktycznie jestem tyle wart, to chciałbym tyle zarobić. Czekam na oświadczenie, bo HHNS miało wydać komunikat w mojej sprawie. Ludzie mieli poznać prawdę, jestem ciekawy jaka jest ta prawda. Ja chcę po prostu odejść i robić swoje, żeby nikt mi się nie wpi*rdalał. Ludzie mi piszą, że Sajkoplacebo się przyjęło, po czym zniknąłem na rok. Ale to nie ja sam z siebie zniknąłem na rok, tylko stwierdzono, że ludzie będą mną rzygać, więc robimy przerwę. No i spoko, zrobiłem sobie tę przerwę. Ja nie wiedziałem mordo jak to działa. Dotychczas byłem na swoim kanale, gdzie jak zrobiłem 10 koła wyświetleń, to było zajebiste i wow mega. Tutaj zaczęły się jakieś większe liczby i byłem tym zajarany. A po przerwie wyszło gówno. Zacząłem robić rzeczy bardziej jakie czuje, a nie jakie siadają. Pisał ktoś nawet, że byłem blisko mainstreamu, ale zszedłem na inną drogę. Stary, ja mam wyj*bane. Ja nie muszę iść na sam szczyt i na siłę robić ten patotrap czy inne poj*bane numery. Wolę robić, co w danej chwili czuję. Ostatnio napisałem nawet na Instagramie, że nie wszystko jest dla sławy, nie wszystko jest dla pieniędzy. Ludzie będą mówić, że ja tu przyszedłem, żeby się wypromować — ch*j tam. Jedyne czego potrzebuję to robić swoje, i żeby być z tego usatysfakcjonowanym. Tyle mi wystarczy.

Zakładając, że udałoby Ci się rozwiązać problem z HHNS, pójdziesz na swoje czy masz już może jakieś wstępne rozmowy z labelami?

Nie miałem żadnych rozmów z wytwórniami. Chce iść na swoje i wydawać na swoim kanale, ale to za jakiś czas. Na razie chce sobie odłożyć materiał i go dopracować, żeby to było 100% mnie. Nie skupiam się na tym, żeby to były virale na TikToku czy hity lata, bo ja nie jestem graczem na lato tylko na lata. Potrafię zrobić kawałek w każdym stylu czy to będzie trap, czy boom bab, mogę sobie zrobić dancehall. Poruszam się na wielu płaszczyznach i nie jest mi potrzebne zamykanie się tak, jakby w jednym gatunku tego, co robię.

Dzięki za rozmowę.

Dzięki.


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl

 

Wywiad

Donguralesko: „Spotify to zalegalizowane piractwo” – wywiad

„Nie mam problemu, żeby o tym mówić”.

Opublikowany

 

gural

Podczas koncertu Gurala we Wrocławiu, udało się nam z nim porozmawiać na temat nowej płyty, a także o serwisach streamingowych, które wyzyskują artystów.

– Ch*j jest wielki, mirabelki ze streamingu i taka jest prawda. Nie wiem, dlaczego to jest taka tajemnica poliszynela. Wszyscy się klamkują, żeby Spotify ich pogłaskał po jajcu. Płacą bardzo mało pieniędzy artystom i tyle. Nie mam problemu, żeby o tym mówić – mówi Gural w rozmowie z Oskarem Brzostowskim dla GlamRap.pl.

– To nie jest tak, że marudzę i narzekam. Mam z czego żyć i dobrze się miewam, ale uważam, że ta praktyka jest nieuczciwa. Zalegalizowane piractwo. Fajnie, że ludzie mogą słuchać w cenie połowy jednego albumu muzyki z całego świata przez miesiąc, ale powiedzmy sobie szczerze, że nie ma z tego hasju dla artystów. Ja sobie jeszcze radzę, ale jest bardzo wielu artystów, którzy sobie nie radzą wogóle, bo robią np. muzykę mniej popularną niż rap – dodaje.


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl

Czytaj dalej

Wywiad

Amadeusz Ferrari: „Prowadzę bardziej raperski lifestyle niż 90% raperów”

Rozmawiamy z popularnym influencerem.

Opublikowany

 

Amadeusz Ferrari nie dotrwał do pojedynku z Koro na Bitwie o Południe i opuścił klub tuż przed walką. Zanim to zrobił, udało nam się z nim porozmawiać.

Oskar Brzostowski: Mateusz Kaniowski w rozmowie z nami zdradził, że czasem sobie freestyle’ujecie. Jak się czujesz w tej formule?

Amadeusz Ferrari: Wydaje mi się, że czuję się dobrze. Pod warunkiem, że jest ona na zbliżonym do mojego poziomie, bo jak czuję dużą przepaść w umiejętnościach, jak np. podczas freestyle’u po pijaku z Rybą, to potrafiłem wrzucić coś śmiesznego, ale wiadomo, że z jego strony była duża dominacja. Przytłaczało to mniej doświadczonego człowieka.

Byłeś kiedyś na bitwie freestyle’owej?

Byłem kiedyś w Wasabi w Szczecinie podczas bitwy Filipka z Tombem, i z 10 lat temu na urodzinach u mojego kolegi pojawił się Pejter. Na tyle, ile oglądałem ich walk, to dali nam bitwę swojego życia. Więc powiedzmy, że mini doświadczenie mam.

Walczyłeś z dwoma freestyle’owcami we freakfightach. Który z nich był trudniejszym przeciwnikiem?

W walce z Filipkiem byłem w dużo gorszej formie niż w walce z Koro. Byłem po jednej operacji, bo kość mi się rozpadła. Jednak dużo trudniej mi się walczyło z Filipkiem, bo miałem gorszą formę, chociaż ciężko mi tych dwóch zawodników porównywać. Jednak wydaje mi się, że z tej dwójki lepszy jest jednak Filipek, jeśli chodzi o bicie się.

Amadeusz przyznał również, że zawsze jarał się dużo bardziej rapem niż freestyle’em.

Nie ukrywam, że w środku zawsze czułem się jakbym prowadził dużo bardziej raperski lifestyle niż 90% raperów, dlatego myślę, że mógłby być to dobry realtalk.

Ferrari twierdzi, że jest otwarty na karierę muzyczną, ale jak podkreśla, musiałby to zweryfikować najpierw w studiu, żeby się nie okazało, że ma więcej sprzętu niż talentu.


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl

Czytaj dalej

Wywiad

Bangs AOB: o polskich korzeniach i życiu na berlińskim blokowisku

„Wyobraź sobie, że na swojej dzielni pośrodku bloków robisz rapowy koncert”.

Opublikowany

 

Przez

bangs aob raper

Nie wiem jak u was jest, ale u mnie nie kończy się na pierwszym razie. W związku z tym mam przyjemność przedstawić Wam kolejnego zdolnego rapera z polskimi korzeniami, o którym zrobiło się na niemieckiej scenie ostatnio jeszcze głośniej.

>>Deutsche Version des Interviews unten<<

Bangs AOB zdecydowanie walczy w wadze streetowej już kilka ładnych lat, reprezentując południowy Berlin. Poruszając się jeszcze po ulicach undergroundu, na berlińskiej scenie zdążył wypracować sobie już stabilną pozycję. Na koncie posiada album „Alles gefickt” z 2020 roku, „Zweimalvier” EP wydaną razem z Luvre47, „The Big Bangs Theory” z 2021 roku i tegoroczną „Steig Ein” – EPkę, która potwierdza znaczący progres artystyczny. Muzyk wychował się pośród betonu w Gropiusstadt, dzielnicy znanej jako tzw. ghetto o wysokiej przestępczości, zamieszkałej przez ludzi z małymi zarobkami i multikulturowym pochodzeniem. Oczywiście, obecnie Berlin coraz bardziej miesza się ze względu na bardzo ciężką sytuację mieszkaniową, jednak klimat dzielni podobny jest do naszych blokowisk z tą różnicą, że zamieszkują ją przeróżne narodowości. Berlin to inny stan świadomości i prowadzi się tutaj także „trochę” ostrzejsze życie uliczne. W związku z tym przywiązanie do swojej dzielnicy ma dla berlińczyków szczególne znaczenie. Fikcyjne liryki niektórych polskich raperów, tutaj są prawdziwymi historiami, które toczą się pomiędzy strzelaninami, porachunkami gangów, dymem w shisha barze, szybkimi furami i narko taksówkami. To miasto, którego ekonomia opiera się na dragach.

Goldie: Gdzie się urodziłeś i skąd pochodzi twoja rodzina?

Bangs: Urodziłem się w Neukölln w Berlinie. Mój ojciec jest Niemcem, a mama Polką.

W „Psychologen” rapujesz, że jesteś dumnym Polakiem. Co się wydarzyło w czwartej klasie? Miałeś wtedy niemiłe sytuacje, z tego powodu? Możesz o tym więcej opowiedzieć?

Chodzi Tobie o wers: „siedziałem jako dzieciak u psychologa, widziałem postacie bez dragów. Ktoś ukradł pieniądze ze szkolnej kasy, wszyscy pokazują na Polaka, Bangs! Biało czerwona moja krew, dla czarno, czerwono, złotej barwy bije moje serce. Jestem dumny z moich korzeni, z dala od Nazistów”. Chciałem tutaj podkreślić typowe stereotypy, które odnoszą się do Polaków i Niemców. Uważam, że każdy powinien być dumny z tego skąd pochodzi, bez szufladkowania go. W związku z tym, że prawicowe ruchy są bardziej aktywne w obu krajach, powinno się do tego odnosić z odpowiednim dystansem.

W czwartej klasie podstawowej ukradziono pieniądze z kasy klasowej i wszyscy myśleli, że to ja. Takie typowe myślenie, że oczywiście musiał to być Polak. To nie byłem jednak ja. Jako dziecko spędzałem godziny u psychologów, stąd ten tytuł.

Czy zauważyłeś w sobie jakieś polskie cechy charakteru i czy mówisz po polsku?

Ciężko powiedzieć jakie są szczególne polskie cechy charakteru. Oczywiście, każdy naród ma swoje własne cechy, ale ja zostałem wychowany międzynarodowym w Berlinie, z ludźmi z różnych kultur. Mój krąg znajomych jest również wielokulturowy. To wszystko mnie ukształtowało. Na pewno jestem dobry w piciu alkoholu (śmiech).

Tego lata ramach cyklu wydarzeń Kultursommerfestival grupa AOB ogarnęła coś w rodzaju hood party. Bez ściemy, to był mój osobisty dream event do zorganizowania. Odkąd tylko pamiętam stało to na mojej top event checklist. Wyobraź sobie, że robisz pośrodku bloków, na swojej dzielni rapowy koncert. Czego można jeszcze chcieć więcej? For the hood, for the people, for the culture.

Muszę przyznać, że pierwszy raz byłam szczęśliwa, że tak dużo ludzi krzyczało pomiędzy blokami podczas koncertu w Gropiusstadt: „K*rwa”. Mega! Co za super doznanie. Co skłoniło Cię do tego, aby w refrenie użyć tego słowa?

Ten kawałek zrobiłem podczas bandcamp z AOB i rgb1. Chciałem pokazać, że powodzi się nam tutaj dobrze, i że ziomki z Polski marzą o naszym życiu w Niemczech.

Grupa AOB zyskała także trochę więcej rozgłosu za sprawą filmu „Sonne und Beton” (Słońce i Beton), który opowiada o dorastaniu na blokowisku w Neukölln w latach 90-tych. Chłopcy zmontowali ciekawy soundtrack do tej produkcji i zagrali w niej epizody. Jedną z głównych ról w tym obrazie otrzymał artysta Luvre47 oraz Lucio1019. Kawałek promujący film przypomniał mi, że rap jeszcze żyje. Niemiecka scena pozostawia ostatnio wiele do życzenia. Za dużo Tik Toka, śmiesznych sporów, skupiania się na produkcji nowych smaków Ice Tee, czy perfidnego kopiowania siebie nawzajem. Obecnie trudno odróżnić jedną piosenkę od drugiej, czy tożsamość jej twórcy. Natomiast ten klimatyczny osiedlowy klip poniżej, zmontował Nnoc raper z Marzahnu, a swoją chwytliwą zwrotkę dorzucił także legendarny Olexesh.

Sama wychowałam się na blokach w Polsce i co zabawne mieszkam w Berlinie na największym blokowisku w Europie. Kiedyś w Polsce po dzielni chodziły typki takie jak Marek z filmu „Sonne und Beton” (Olexesh). Dla nas ważny był wzajemny szacunek, przyjaźń i teraz czasem mam wrażenie już oldschoolowe wartości. Rapujesz dużo o życiu tzw. the plug w Neukölln. Jak dorastało się w Gropiusstadt? Jak ukształtowała Cię ta dzielnica?

Dorastanie na Neukölln różni się od innych dzielnic. Różne kultury jak już wyżej wspomniałem miały na mnie duży wpływ. Tu żyją ludzie z problemami socjalnymi i z takiego kręgu pochodzi moja crew oraz moi znajomi. Nie mieliśmy wiele, dlatego wartości takie jak trzymanie się razem, dzielenie się i wstawanie się za siebie są dla nas ważne.

Czy po premierze filmu „Sonne und Beton” zauważyłeś, że Twoja grupa fanów się powiększyła? Zagrałeś także w Rap Serialu „Skyline”. Czy jest ważne dla Ciebie angażowanie się w różnego rodzaju projekty. Są jakieś nowe featy w planie?

Przez film dostaliśmy trochę więcej rozgłosu i nasz fanbase się rozrósł. Dla mnie ważne jest angażowanie się w autentyczne projekty, odzwierciedlające rzeczywistość, dzielnicę. Z reguły nagrywam z ludźmi, których lubię, ale mam zamiar wydać nowe, dobre kawałki.

Beaty Bangsa zawsze mają swój specyficzny charakter, współgrają płynnie z streetowym flow i rylikami o charakterze niemieckiego tzw. „strassenrap”. Większość jego twórczości wpada bardzo płynnie w ucho. Pierwsze produkcje były zrobione już na wysokim poziomie, muzyk wiedział jak ugryźć rap. Nie wiem czy to wynik doświadczenia w A&R czy po prostu miłość do artystycznego procesu dojrzewania, ale bardzo lubię słuchać ich pierwszych EP-ek. Miłuje się w podziemiu, nic na to nie poradzę. Czasem nawet myślę, że podziemie prezentuje wyższy poziom niż mainstream. Oczywiście, nie każdy musi na zawsze pozostać w undergroundzie, ale czasami, kiedy raperzy zaczynają rozdawać znaczące karty to tracą swoją rdzenną przyprawę. Natomiast Bangs z biegiem lat zachowuje swój styl i rozwija się lirycznie oraz beatowo.

W jakim rapowym vibe czujesz się najlepiej? Jaki rodzaj beatów lubisz najbardziej? Kiedy wiesz, że ten beat jest dla Ciebie najbardziej odpowiedni?

Jestem ogólnie otwarty na wszystko. Beat musi mnie porwać, to staje się w studio, kiedy ten beat budujemy. Kiedy go dobrze poczuję, wtedy piszę do niego tekst.

Naturalnie studiując dyskografię Bangsa nazbierało się kilka bestsellerów. Na kolejne odtworzenie zasługuje „Haustür” który jest mroczny, w stylu horrorcore z dobitnie bansującym bassem. „Besseres verdient” jest funkowy, podejrzany, trochę przypominający holenderski styl. Dziwnie, żebym w tym artykule była obiektywna, nigdy z resztą nie jestem. „100 Gram” to chyba najczęściej grany przeze mnie track Bangsa. Można powiedzieć, że historia w nim opowiedziana nie jest mi obca. „Erriner mich” opowiada historię z 2012 roku i wspomina czasy kiedy dziewczyny poznawało się tak jak powinno – na żywo, a nie przez dating App. Potwierdza tym samym umiejętność storytellingu oraz pokazuje, że ulicznych rap nie musi zawsze traktować tylko i wyłącznie o szemranych interesach, wewnętrznej walce psychicznej, biznesie, dragach.

Jak długo robisz już muzykę? Kto był Twoim pierwszym idolem, którego plakaty wieszałeś na ścianie? Lubiłeś Aggro Berlin? Kawałek „Steig ein” jest dla mnie ewidentnym nawiązaniem do Sido.

Jestem zainteresowany rapem od 14 roku życia. Uwielbiałem Eminema, potem dzięki Sido zacząłem słuchać niemieckiego rapu. Sido jest definitywnie jednym z najlepszych raperów w Niemczech.

Jesteś muzycznie bardzo aktywny z grupą AOB. Jak na was patrzę to odnoszę wrażenie, że jesteście spoko typami z różnymi osobowościami. Masz swoje alter ego? Jakbyś miał przypisać każdemu z ekipy jakieś alter ego albo postać z kreskówki, co by to było? Myślisz, że lepiej robi się muzykę z przyjaciółmi czy z obcymi?

AOB to żadna grupa stworzona dla jakiegoś celu, my jesteśmy prawdziwymi przyjaciółmi. Oczywiście przez to też czasem tworzą się trudności, ale je pokonujemy i pozostajemy w stosunku do siebie lojalni.

To ma plusy i minusy, bo robienie muzyki z obcymi może być łatwiejsze pod względem pójścia na kompromis. Uważam, że najlepsze piosenki robi się z przyjaciółmi. Jeżeli mam dać każdemu z AOB alter ego to:

  • Chapo = Vegeta
  • Alamani = Zorro
  • Haki = Ruffy
  • Abiad = Son Goku

Luvre47 to kolejny znany raper pochodzący z Gropius, aktywnie zaangażowany w strefę kibicowską Hertha Berlin. To z nim Bangs nagrał sporą liczbę solidnych kawałków. Jednym z nich jest np. „Ausgang”, który mnie przynajmniej zwalił z nóg. Natomiast „Um die Welt” przyjemnie kontrastuje z Bangsa ulubionym streetem. Sposób ugryzienia gatunku w łagodnym stylu, zachowując przy tym cięższą tematykę liryczną, zaowocował interesującą produkcją.

Luvre47 nie należy do AOB, ale bardzo dużo razem robicie. Jak się poznaliście. Dlaczego lubisz z nim pracować?

Luvre poznałem na dzielni, przez Abiad AOB. Dzisiaj to jeden z moich najlepszych przyjaciół, którego szanuję. Lubię z nim pracować, dlatego, że mamy wspólny mindset. Wierzy on w te same wartości i oczywiście jest bardzo dobrym artystą.

Niedługo wydajesz nowy projekt. Możesz nam o tym więcej powiedzieć?

Myślę, że to będzie moje najlepsze dotychczasowe wydanie. Wyjechałem specjalnie z Berlina, żeby nad nim pracować. Wynajęliśmy dom na tydzień, żeby się w 100% skoncentrować na muzyce. Obeez zrobił beaty, Julez gotował fufu i zatroszczył się o właściwy vibe. EP nazywa się „Lippe”. Uwierz mi to będzie petarda.

Słuchasz polskiego rapu? Lubisz jakiegoś artystę?

Rzadko słucham polskiego rapu, ale to co słyszałem było spoko. Lubię Palucha, Blachę i Malika Montanę.

Mój klasyk: Twoje ulubione polskie jedzenie?

Bigos, żurek, pierogi.

Nawet w Berlinie (może i przez social medi,a młode pokolenie chce konkretnie flexin. Nie zapominajmy, że my dinozaury lat 80/90-tych też chcieliśmy być gangsta) przynajmniej z tego co zauważyłam panuje moda na kreowanie się na dilera. Jedni raperzy obracają konkretnie substancjami, drudzy nie mają kompletnie nic wspólnego ze streetem oprócz noszenia ciuchów, żeby uzyskać styl tzw. strassen apotheker (farmaceuty ulicznego). W przypadku Bangsa podczas słuchania jego muzyki odnoszę wrażenie, że są to produkcję zmontowane przez szczerego typa, gdzieś w wieżowcu na 9 piętrze w bloku, który jest naturalnym gościem w czarnej kurtce, bluzie z kapturem, którego spotkasz na klatce schodowej. Bangs to narrator swojego życia, zdarzeń toczących się w zwariowanym Berlinie, jest echem głosów tańczących pośród wieżowców na Gropius. Zdecydowanie warto uważnie śledzić jego kolejne poczynania.

>>Deutsch version<<

Goldie: Wo bist du geboren und woher kommt deine Familie?

Bangs: Ich bin in Berlin geboren und in Neukölln aufgewachsen. Mein Vater ist Deutscher und meine Mutter Polin.

In „Psychologen” erzählst du, dass du stolzer Pole bist. Was passiert in 4te Klasse? Hattest du damals unangenehme Situationen erlebt, sodass du in einem negativen Licht wahrgenommen wurdest? Könntest du vielleicht mehr darüber erzählen?

Du spielst auf die Zeile an „Ich saß als Kind beim Psychologen, sah Gestalten ohne Drogen, in der Klassenkasse fehlte das Geld, alle zeigten auf Polen…Bangs !! weiß rot mein Blut, für schwarz rot gold klopft mein Herz, ich bin stolz auf meine Wurzeln doch von nazi sein weit entfernt”. Ich wollte hier die Klischees aufarbeiten, die an Polen und Deutschen haften. Ich finde, man kann und sollte stolz auf seine Nationalität sein dürfen, ohne gleich in die rechte Ecke gedrängt zu werden. Vor allem in Zeiten wo die rechten Bewegungen in beiden Ländern stärker werden, muss man sich davon klar distanzieren, deswegen diese Zeile. Als ich in der Grundschule war, wurde damals die Klassenkasse gestohlen und ich war direkt der Verdächtige. Klar, es konnte nur der Pole sein, im Nachhinein war es, aber jemand anderes. Haha. Ich verbrachte schon in jungen Jahren mehrere Stunden beim Psychologen, daher der Songtitel.

Hast du bemerkt, dass du irgendwo auch polnische Charaktereigenschaften in dir hast? Du sprichst nicht Polnisch, oder?

Schwer zusagen, was jetzt spezielle polnische Charaktereigenschaften sind. Klar hat jedes Volk seine Eigenheiten, ich bin in Berlin aufgewachsen und dadurch mit allen möglichen Kulturen und Herkunften in Kontakt gekommen. Mein Freundeskreis besteht aus verschiedensten Menschen. Das hat mich geprägt und ich würde sagen, bin ich mit allen Wassern gewaschen. Ich kann auf jeden Fall gut trinken.

Ich muss sagen, dass ich zum ersten Mal stolz war, dass so viele Leute während des Konzerts zwischen den Plattenbauten in der Gropiusstadt „Kurwa” geschrien haben. Meeega !!! Das war für mich ein krasses Erlebnis. Wie kamst du auf die Idee, einen Vers über Polen zu schreiben und „Kurwa” in die Hook zu schreien?

Dieser Song ist auf einem Bandcamp mit AOB und rgb1 entstanden. Ich wollte zum Ausdruck bringen, dass es uns hier richtig gut geht und meine cousins von dem Leben in Deutschland träumen.

Ich komme aus dem Plattenbau in Polen und lustigerweise wohne ich auch hier in Berlin in der größten Plattenbausiedlung Deutschlands. Damals liefen bei uns in Polen Jungs wie Marek (Olexesh) rum, der in „Sonne und Beton” gespielt hat. Für uns waren Respekt für einander, Bruderschaft und jetzt „oldschool” Werte sehr wichtig. Du rappst viel über „The Plug Lifestyle” in Neukölln. Wie war es, da aufzuwachsen in Gropiusstadt? Wie hat dich dein Bezirk als Mensch geformt?

In Neukölln aufzuwachsen ist definitiv anders als andere Bezirke in Berlin. Wie schon oben angeschnitten, habe ich viele verschiedene Menschen kennengelernt und Erlebnisse gehabt, die mich geformt haben. Hier leben viele Menschen aus sozial schwachen Familien, aus denen sich dann meine Crew AOB und Freundeskreis gebildet hat. Wir hatten nicht viel, deswegen waren Werte wie Zusammenhalt, teilen und füreinander einstehen wichtig für uns.

Hast du nach dem Film „Sonne und Beton” bemerkt, dass deine Fanbase gestiegen ist? Du hast auch in der Rap-Serie „Skyline” gespielt. Ist es für dich wichtig, sich für verschiedene Projekte zu engagieren? Sind vielleicht neue Features geplant?

Durch den Film ist unsere Gegend mehr in den Fokus gerückt und ich merke definitiv, dass die Base gewachsen ist. Für mich persönlich ist es wichtig, in authentischen Projekten aufzutauchen, die die Gegend repräsentieren. Ich Feature meistens Menschen die ich kenne und feier, aber ja es kommen bald paar geile Songs auf euch zu.

In welchem Rap-Vibe fühlst du dich am besten? Welche Art von Beats magst du am meisten? Wann weißt du, dass der Beat für dich ist?

Tatsächlich bin ich da offen. Der Beat muss ich mich einfach abholen, das entscheidet sich meist im Studio während wir den Beat bauen und wenn ich ihn fühle, schreibe ich dort direkt den Text.

Wie lange machst du schon Musik und wer war dein erstes richtiges Idol, den du dir an die Wand gehangen hast ? Warst du ein großer „Aggro Berlin” Fan? „Steig ein” ist für mich nämlich ein deutlicher Bezug auf Sido.

Ich interessiere mich schon für Rap seitdem ich 14 bin! Damals war Eminem mein Lieblings Rapper. Später fand ich dann durch Sido den Einstieg zu Deutschrap. Sido ist definitiv einer der besten Rapper aus Deutschland.

Du bist musikalisch sehr viel mit AOB unterwegs. Wenn ich euch so sehe, bekomme ich so richtige freundschaftliche Gefühle. Stabile Jungs mit Persönlichkeiten. Hast du ein Alter Ego? Wenn du jedem einzelnen Crew Member ein Alter Ego geben könntest oder als einen Cartoon Charakter beschreiben könntest, wie würdest du es machen? Denkst du, dass man bessere Musik mit Freunden oder Fremden macht?

AOB ist keine Zweckgemeinschaft, sondern echte Freundschaft. Das bringt natürlich auch Schwierigkeiten mit sich, aber wir haben bis jetzt alle Hürden gemeistert und sind uns immer treu geblieben. Ich glaube beides hat Vor- und Nachteile mit fremden Musik zu machen kann einfacher sein, da man sich nicht so gut kennt und die Kompromissbereitschaft größer ist. Ich glaube aber, die besseren Songs entstehen mit Freunden. Wenn ich jetzt jeden einen Ego geben muss, dann ist für mich:

  • Chapo = Vegeta
  • Almani = Zorro
  • Haki = Ruffy
  • Abiad = Son Goku

Luvre47 gehört nicht zum AOB, aber er ist immer mit euch irgendwo musikalisch aktiv. Wie hast du ihn kennengelernt? Warum magst du es, mit ihm zu arbeiten?

Luvre hab ich bei uns in der Gegend kennengelernt über Abiad Aob, heute ist er einer meiner besten Freunde und ich schätze ihn sehr. Ich feier es mit ihm zu arbeiten, da er das gleiche mindset wie ich besitzt und für dieselben Werte steht, außerdem ist er einfach ein guter Künstler.

Bald kommt dein neues Projekt. Könntest du mir ein bisschen darüber erzählen?

Ich glaube das wird eines meiner besten Releases. Ich bin für die Produktion extra aus Berlin rausgefahren, habe mir ein Haus gemietet und mich dort für eine Woche eingeschlossen, um mich zu 100% auf die Songs zu konzentrieren. Obeez hat die Beats produziert, Julez fufu gekocht und für die richtigen vibes gesorgt. Lippe wird die EP heißen. Glaubt mir, wird sehr gut.

Hörst du polnischen Rap? Kennst du oder magst du jemanden?

Ich höre kaum polnischen Rap, aber das, was ich mitbekommen habe, war cool. Ich feier Paluch, Blacha und Malik Montana

Meine „Klassik” -Frage: Dein beliebtestes polnisches Essen?

Ich habe 3 Gerichte die ich feier: Bigos, żurek, pierogi.

Amanda Nowaczyk aka @goldiethebossy


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl

Czytaj dalej

Wywiad

TPS: „Mało jest filmów, które oddają klimat rapu” – wywiad

TPS, Małach i Dudek P56 wystąpili w filmie „Życie w błocie się złoci”.

Opublikowany

 

tps
TPS w roli Grubego w filmie "Życie w błocie się złoci"

12 maja do kin trafi film „Życie w błocie się złoci” osadzony w rapowej konwencji. W produkcji wystąpiło aż trzech polskich raperów. Małach, który zagrał w produkcji Piotra Kujawińskiego główną rolę oraz Dudek P56 i TPS. Z radomskim raperem mieliśmy okazję ostatnio zamienić parę słów zarówno na temat nadchodzącego filmu, jak i jego pasji do aktorstwa.

TPS to jeszcze raper czy już aktor?

TPS to przede wszystkim normalny chłopak, którego mijasz na chodniku. Raper – tak, aktor jeszcze nie.

Coraz częściej pojawiasz się na wielkim ekranie.

Muzyka to główna pasja, która przerodziła się tak samo w dobro płatną pracę. Co do filmu, to chciałem się sprawdzić czy dam radę podołać grze aktorskiej, dialogom itd. Myślę, że dałem radę. Spodobało mi się to bardzo!

Wystąpiłeś już w paru głośnych produkcjach.

„Asymetria” – nie polecam nikomu, ale za to naprawdę zachęcam do sprawdzenia filmu „Chleb i sól” reżyserii Damiana Kocura, jak i „Życie w błocie się złoci ” Piotra Kujawińskiego. Oba filmy są warte obejrzenia.

Spodobało ci się aktorstwo?

Spodobało. I to bardzo. Zarówno ze strony aktorskiej i produkcyjnej. Czas pokaże, czy uda się zrealizować kolejne plany.

Wspomniane „Życie w błocie się złoci” to ze wszystkich filmów, w których wystąpiłeś najmocniej najwiązujący do kultury hip-hopowej. Było ci dzięki temu łatwiej odnaleźć się na planie?

Żeby było śmieszniej, każdy z chłopaków gra w filmie rapera, oprócz mnie. Także zbytnio w moich scenach nie ma to znaczenia. Mi przypada, póki co, zawsze czarny charakter.

Plakat filmu „Życie w błocie się złoci”

Wcieliłeś się w postać Grubego.

Gruby jest odzwierciedleniem mnie sprzed 10 lat. Nie w 100%, ale tak mi się ta postać od razu skojarzyła. Nie chcę za bardzo spoilerować, ale nie chcielibyście chodzić w jego butach i być uwikłanym w to, co on.

Główną rolę zagrał Małach, co też jest interesujące z punktu widzenia słuchacza rapu.

Co do Bartka, to jest topka zarówno muzycznie jak i aktorsko. Pierwsze do kogo napisałem po obejrzeniu filmu to właśnie do niego. Oczywiście z gratulacjami naprawdę dobrej roli. Co tu dużo mówić, trzeba zobaczyć film. Pozdrawiam serdecznie Bartek, jak i całą ekipę filmu.

W produkcji Piotra Kujawińskiego pojawia się też jeszcze jeden raper – Dudek P56.

Dudek jak to Dudek, wszędzie się odnajdzie. My z Łukaszem nie gramy aż tak dużo w tym filmie, żeby oceniać naszą grę aktorską, ale są przecieki, że na tym filmie się nie skończy.

Razem z Małachem i Dudkiem nagraliście nawet wspólny klip promujący film.

Teledysk promujący film możecie znaleźć na kanale YouTube „TiW Music”. Kawałek o tej samej nazwie co film, wyprodukowany przez Tytuza w P1Studio. Realizacją klipu zajął się mój brat Bart Lenski. Ogólnie fajny klimat, kino Atlantic w Warszawie. Szybko i sprawnie jak zawsze. Życie w błocie się złoci…

Miałeś na planie kontakt z Dziadkiem Edwardem?

Niestety, nie było mi dane zagrać w jednej scenie ze ś.p. Janem Nowickim.

Również miałem okazję zapoznać się już z tą produkcją i wydaje mi się, że to mocny kandydat do jednego z najlepszych filmów okołorapowych ostatnich lat.

Uważam, że mało jest filmów, które tak trafnie oddają klimat rapu. Rapu jaki ja znam, na którym się wychowywałem. Klimat czasów, gdzie to się wszystko zaczęło.

Obecność topowych raperów na ekranie dodaje mu niesamowitego autentyzmu.

Nie mi to oceniać kto jest topowym raperem, ale na pewno film jest prawdziwy przez takie smaczki. Myślę, że każdy z nas w swojej roli odnalazł trochę samego siebie.

Będzie cię można zobaczyć na premierze?

Jeszcze czekam na dokładne wieści na temat pokazu premierowego, ale napewno będzie opcja obejrzeć razem ze mną ten film w kinie.

Odbiegając do kinemtagorafii. Co z muzyką?

Plany muzyczne – „TiW Mixtape3”, wspólna płyta z Wieszakiem i solo „I need $”, którym najbardziej się jaram.

Dzięki za rozmowę.

Dzięki!


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl

Czytaj dalej

Wywiad

Kali: „W Szybim Szmalu rotacja była normą” – wywiad

2$Z Kali opowiada o powrocie na scenę i planach na przyszłość.

Opublikowany

 

Pod koniec ubiegłego roku ukazała się długo oczekiwana płyta 2$Z Kalieg „A świat niech płonie”. Raper z legendarnego podziemnego kolektywu wzbogacił krążek o bonusowy „Mixtape 2022” firmowany szyldem Szybki Szmal. Po co wrócił na scenę, czy nagrałby z Oliwką Brazil i w jaki sposób chce rozwijać Szybki Szmal? Tego dowiecie się z poniższej rozmowy.

Zacznijmy bez owijania w bawełnę. Wracasz po ośmioletniej nieobecności na scenę. Po co?

Nagrywanie jest dla mnie naturalne. Całe życie miałem studio i wszyscy znajomi zajmują się muzyką. Zacząłem rapować, jak usłyszałem „Na mojej ulicy” Kazika z 1993, czyli zanim pojawił się Liroy. Skąd przerwa? Jak bierzesz “szmal” na godło to trzeba być konsekwentnym, więc poszedłem za radą Michała Wiśniewskiego: „najpierw pieniądze, potem muzyka”. Dzięki temu mogę sobie dziś pozwolić na to, by realizować, co tylko chcę. A mam przekaz, który powinien dotrzeć do ludzi, bo wierzę, że go potrzebują. Chciałem też przy okazji wyprostować pewne przekłamania o Szybkim Szmalu, ale to raczej na marginesie.

Masz za sobą kilka niezłych numerów, kultowy „Mixtape 2005” i współpracowałeś z topowymi raperami, ale powiedzmy sobie szczerze, dzisiejszy słuchacz nie wie, kto to Kali z Szybkiego Szmalu.

Ta przeszłość to dla mnie baza, fundament, na którym dopiero zaczynam budować nowe dzieło. Mam tu bardziej na myśli rozwijanie platformy, jaką jest Szybki Szmal niż własną twórczość. A że młodsi ludzie mnie nie znają to nawet lepiej, bo mogę jeszcze liczyć na efekt świeżości.

Czyli możemy liczyć na to, że Szybki Szmal będzie z krwi i kości wytwórnią promująca innych artystów?

Taki jest cel, chociaż te nowe początki są na razie skromne. Myślę, że z czasem „Szmal” będzie miał ludziom coraz więcej do zaoferowania. Traktuję to obecnie bardziej jako mecenat, dawanie innym szansy czy możliwości do kultywowania twórczości. Jest to też płaszczyzna wzajemnej motywacji i nakręcania zajawki. Każdy, kto to, czuje, jest mile widziany. Nigdy nie wiadomo, kiedy coś pyknie i zrobi się z tego dochodowy biznes.

Chcesz przekonać młodych odbiorców do siebie czy starasz się przypomnieć o sobie starym fanom?

Jeżeli muzyka ma żyć, to musi docierać do nowych ludzi, a starym odbiorcom warto uświadamiać, że świat się zmienił. Sam zupełnie nie żyję przeszłością, nostalgią, a dawni słuchacze najczęściej oczekują kawałków w starym stylu. Zdarzają się głosy uznania od faktycznych “starych fanów”, ale dużo tego nie ma.

Konkurowanie z Oliwką Brazil nie będzie łatwe (śmiech).

Wolałbym konkurować np. z SBM w kwestiach wydawniczych, bo w samej muzyce konkurencja to pewna iluzja. Słuchaczy “przejmuje się” raczej współpracą. A czy nagrałbym z nią kawałek? Chętnie. W klipie “Księżyca blask” widać nawet sympatię Ciecha do postaci, która “być może” była nią inspirowana.

Długa przerwa, ale wracasz po niej z konkretnym materiałem. Podwójny album, długo nad nim pracowałeś?

Pierwsze teksty i nagrywki na płytę były w 2020 więc można powiedzieć, że dosyć długo, ale to było raczej luźne i nieukierunkowane. Faktyczna praca nad albumem trwała parę miesięcy. Najwięcej wysiłku pochłonęły kwestie organizacyjne, techniczne i marketingowe, ale przy kolejnym projekcie powinno to już pójść sprawniej.

Nawiązując do pierwszego singla, bujasz trochę w obłokach. Wydaje mi się, że postawiłeś wszystko na jedną kartę, która nazywa się melodyjność. Liryka odeszła na drugi tor. To znak obecnych czasów?

Czasy są takie, że znaczenie rymowania maleje na korzyść ekspresji. Mariaż emo z rapem w minimalistycznym sosie wydaje się najdostępniejszą opcją dla dzisiejszych słuchaczy i twórców. Zawsze lubiłem melodyjny rap, a to, co się faktycznie u mnie zmieniło to postawa i stosunek do świata. Dawniej byłem bardziej agresywny. Teraz bardziej refleksyjny, może nawet melancholiczny. Myślę, że to jest właśnie bardziej liryczne, o ile liryka to nie tylko płytkie pancze w gąszczu neologizmów. Poezja to też głębia myśli i emocji, ukryta w nieoczywistej formie.

Autotune to narzędzie, które nie jest czymś nowym i z tego, co pamiętam, korzystałeś z niego już wiele lat temu. Tymczasem widziałem komentarze części fanów, którzy nie są zadowoleni, że tak dużo go używasz na nowym projekcie.

Jeśli ktoś nie lubi autotune, to ma w czym wybierać. Zacząłem używać autotune jakoś w 2011, początkowo jako dodatek do refrenu, potem na zwrotki do wybranych kawałków. Z czasem stwierdziłem, że tych kawałków z autotune lepiej mi się słucha, mają ciekawsze brzmienie.
Ta forma ma mimo wszystko w sobie coś futurystycznego, co pozwala łatwiej oderwać się w wyrazie od szarej przyziemności.

Przejdźmy do projektu „Mixtape 2022”. Nie brzmi to, jak kontynuacja albumu sprzed 18 lat.

Jest to faktycznie raczej zapowiedź kontynuacji, a wyszło to trochę przypadkiem jako bonus do mojej płyty. Pod szyldem Sz$z powstało w przeszłości kilka płyt, m.in. Enziskenzis (2001), Benzyna (2010) i żadna nie była stricte kontynuacją poprzedniej. Materiał typu “Mixtape 2005” wymaga nieco większego zaangażowania od wszystkich uczestników, ale liczę, że może w tym roku uda się coś podobnego odpalić.

Nie da się ukryć, że na krążku słychać duże inspiracje traperami ze Stanów.

Podobno “jesteś tym, co jesz” więc jak przesiąkniesz, tym czego słuchasz, to siłą rzeczy zaczynasz tym trącić. W ostatnich latach słuchałem dużo więcej muzyki niż kiedyś. W dodatku wyłącznie ze Stanów i to ma konsekwencje. Trap to zresztą dla mnie kulminacja fali, która długo wzbierała. Sięgam tu wręcz do antyków jak Lost Boyz czy Bone Thugs, czyli takich moich pierwszych autentycznych faworytów.

Dotarły do mnie informacje, że przy płycie większość dawnych reprezentantów Szybkiego Szmalu nie chce mieć z tym projektem nic wspólnego.

Faktycznie, w większości nie mają z tym związku, chociaż przy ostatniej okazji ludzi z M’05 i Benzyny zbiorczo zapraszałem do udziału. Trzeba zaznaczyć, że w Szmalu rotacja była normą od początku. Z pierwszej płyty, EnzisKenzis, 60% ludzi z okładki nie dotrwało do kolejnej płyty. Nie był to nigdy klasyczny zespół, ale luźny kolektyw podziemnego labelu. Coś na kształt dawnego Ruff Ryderz czy dzisiejszego Young Stoner Life. Kiedy wystartowała Aloha, spora część wykonawców skupiła się na pracy tam, więc zaangażowanie w Szybki Szmal zaczęło szybko wygasać, a Kajuta Studio przestało być centrum socjalizacji. Były też różnice w poglądach, osobowości, stylistyce. Mnie nie fascynował ani trueschool, ani hardcore. Innych za to tak nie pociągał bounce, crunk czy w końcu trap. Dzieciaki patrzą na swoich ziomków przez różowe okulary i dopiero z czasem może się okazać czy naprawdę tak wiele nas łączy.

Z kim ze składu masz jeszcze kontakt?

Z czasów EnzisKenzis to już tylko z Ciechem i Brunem, a z etapu M’2005 jeszcze ze Scoopem.

Reszta się od Ciebie odwróciła?

Można chyba tak powiedzieć, ale bym nie dramatyzował. To była naturalna kolej rzeczy.

Poza Ciechem, którego starsi słuchacze na pewno pamiętają, na „Mixtape 2022” pojawili się też mniej znani zawodnicy.

Inkognito i Winz to nasze stare ziomki z Ursynowa. Winz (dawniej Cfany Gapa) też miał studio i tam m.in. z Inkognito i Thorem tworzyli UGC (Ursynów Gandzia Club). Dany, bardzo aktywny reprezentant młodszego pokolenia i ziom z Imielina. Jako jeden z ostatnich nagrywał w starej Kajucie. Mieliśmy z nim i Wifonem swego czasu freestajlowy skład Imieligos. Czeczen i Joanna, rapowe małżeństwo, które nagrywa z całą Polską hardkorowy rap. Joanna nagrywała w Kajucie jeszcze w czasach Benzyny. Miała być nawet w kawałku “Rozgrywka”, ale finalnie nie wszedł na płytę. Kiedy startowało nowe studio, zaprosili mnie na swój album i tak się znów spiknęliśmy. Tektywa nie trzeba raczej zbytnio przedstawiać. Weteran z 7 Łez, a obecnie FracTalle. Poznaliśmy się dawno temu, chyba jeszcze przez Kozaka. Kontakt odnowił się trochę dzięki CZN&J, którzy z nim intensywniej kolaborowali.

Label Szybki Szmal w 2023. Czego możemy się spodziewać?

Zaczęliśmy właśnie nowy projekt z Ciechem, Winzem i Wielkim Czarnym. Czarny to ziom Winza, z którym tworzą Foozye. Występował też np. na płycie Jędkera. Zobaczymy, w jakim kierunku to pójdzie i czy dołączą inni. Poza tym nadchodzi “Kalifornia”, coś, co zbuduje konkretny wizerunek $zmalu, ale na teraz nie chcę więcej spojlerować, by nie zapeszyć.

Na koniec jeszcze czysto rozluźniające pytanie. Często mylą cię z Kalim z Ganja Mafii? Bo słyszałem nawet o historiach, że ktoś przejechał pół Polski na koncert i się mocno zdziwił.

Zdarzyło mi się parę razy, że ktoś mnie gdzieś zapraszał itp. i dopiero po dłuższej chwili orientowałem się, że to pomyłka. Stąd pojawiło się u mnie 2$Z (dwa, dolar, zet) przed Kali, chociaż dla wielu to też okazało się nieprzeniknioną enigmą (2$z, czyli 2Sz lub inaczej SzSz to w skrócie po prostu Szybki Szmal). Było w historii kilka przypadków zbieżności imion. Niedawno taki problem mieli Lil Baby i DaBaby. Ostatnio wspominałem nawet u Flinstona, że najprostszym rozwiązaniem byłoby zrobić jak oni, czyli nagrać coś razem.

Dwóch Kalich w jednym numerze. Brzmi spektakularnie.

A kto by nie chciał? To ceniony artysta i moim zdaniem utalentowany. Łączą nas też, jak widzę wypalane ilości. Od wielu lat nie słucham polskiej muzyki i nie śledzę sceny, więc mam spory dystans. Wiem, że są jak zawsze podziały, konflikty i inne dramy, ale nie wiem, kto jest z kim, przeciw komu i czy komuś bym się taką lub inną kolaboracją naraził. Zresztą, każda kontrowersja to publicity i działa dobrze na rynek.

Dzięki za rozmowę.

Dzięki.


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl

Czytaj dalej

Wywiad

Szymon_C: „Płyty VNM-a znamy na pamięć” – wywiad

Rozmawiamy z autorem płyty „Student”, którą wydała wytwórnia DeNekstBest.

Opublikowany

 

– W życiu nie dostałem lepszego dema – tak jeszcze kilka miesięcy temu o Szymonie_C mówił VNM. W miniony piątek ukazał się solowy album rapera zatytułowany „Student”, który ukazał się nakładem wytwórni DeNekstBest. Z autorem krążka mieliśmy okazję zamienić parę słów.

Cześć, zacznijmy od czegoś prostego na początek naszej rozmowy. Co się zmieniło od „Pocztówki”?

Siema, właściwie od tego czasu zmieniło się wszystko. Kiedy nagrywałem „Pocztówkę” byłem świeżo po maturze i zaczynałem pierwsze znienawidzone przeze mnie studia, które później porzuciłem. Właściwie okres, który opisuję na „Studencie” to było właśnie wtedy. Pamiętam, że głowę zajmowało mi wtedy mnóstwo różnych głupot typu jakieś nieudane związki, frustracja związana z wyborem nieodpowiedniego dla mnie kierunku studiów i lęk przed konsekwencjami tego wszystkiego. Bałem się, że zawiodę rodziców jeśli zdecyduję się rzucić tamte studia, bałem się, że robiąc to mogę też nie mieć racji i zmarnować sobie życie, a najbardziej przerażało mnie to, że jestem już dorosły i sam muszę podjąć jakąś decyzję. Koniec końców, wszyscy są cali i udało mi się wejść w dorosłość bez większych obrażeń. Rzuciłem ówczesną teleinformatykę na rzecz studiów reżyserii dźwięku, które za dwa miesiące kończę, podpisałem kontrakt z wytwórnią i wydaję debiut, więc chyba całkiem nieźle, przynajmniej jeśli ktoś patrzy na to z boku.

Wiele zmienił też moment, w którym postanowiliśmy z Verim stać się duetem twórczym i każdy kawałek robimy razem, niezależnie od tego czy będzie on solowym wydawnictwem, któregoś z nas czy wspólnym. Dziś mieszkam razem z nim i jego dziewczyną i bez przerwy pracujemy nad muzyką, robimy beaty, nagrywamy kawałki, on jest moim realizatorem, a ja jego. Znamy się dość długo, bo jako ekipa jeszcze zanim to nazwaliśmy i powstało SCBD, bujamy się jakoś od 2014/2015 roku jeśli dobrze pamiętam, ale tak naprawdę rapowymi bliźniakami staliśmy się jakoś 1,5 roku temu. Odkąd coś nam przeskoczyło w głowie i odkryliśmy nowy sposób tworzenia muzyki zmieniło się wszystko. Dziś, żeby zrobić kawałek od zera łącznie z beatem i wymyśleniem tematu i tekstu, potrzebuję góra kilku godzin. Kiedyś trwało to dniami, czasem i tygodniami, przez co robiliśmy stosunkowo mało muzyki i sfrustrowani czekaliśmy na wenę. Od 1,5 roku tworzenie piosenek i dźwięków jest naszą obsesją i robimy to każdego dnia. Dlatego „Student” to zaledwie trailer tego, co kitramy w szufladzie. Myślę, że gdyby ten jak my to nazywamy „przełom” się nie wydarzył to nie byłoby kontraktu, ani tego wywiadu dlatego mimo, że Veriego nie ma na płycie jako feat. to musisz zdawać sobie sprawę, że jest on integralną częścią każdego mojego albumu, a jak dobrze wsłuchasz się w tę płytę, to usłyszysz jego wokal na adlibach lub jako skit.

Dużo w moim życiu zmieniła też choroba mojej mamy, o czym nie chcę zbyt wiele się rozwijać, bo to sprawy rodzinne, ale na pewno sytuacja, w której znalazła się moja rodzina wymusiła na mnie, żebym z kolesia, który średnio ogarnia godzinę, dzień tygodnia i to jak się nazywa – stał się gościem, który robi robotę, bierze odpowiedzialność za swoje życie i stara się zadbać o najbliższych. Nikomu nie życzę tego, bo to nic przyjemnego, daleko też mi do wymądrzania się, ale moment kiedy dotarło do mnie, że moi rodzice nie są nieśmiertelni, i że przyszedł czas kiedy to ja powinienem martwić się o nich bardziej niż oni o mnie, zmienił na dobre to jak do tej pory postrzegałem świat. Podsumowując moją przydługą odpowiedź na to pytanie – finalnie wszystko skończyło się dobrze, mama jest na dobrej drodze do wyzdrowienia, ja wydałem debiut, studia zaraz mam nadzieję ukończę – witamy w dorosłości.

Okładka płyty „Student”

Jak wyglądała praca nad tą płytą? Jeździłeś te pół Polski jak nawijasz w „Jogurcie’?

Płyta powstawała dość długo, bo niektóre kawałki powstały bezpośrednio po „Pocztówce” np. „Moja Dziewczyna” czy „Nowy Rok” kiedy to jeszcze nie miałem żadnego pomysłu na album, ani planów wydawniczych. Finalnie część numerów nagrałem u siebie w domu rodzinnym, kiedy mieszkałem jeszcze z rodzicami, kilka kawałków powstało też teraz, chwilę przed oddaniem materiału. Proces powstawania beatów na ten album był bardzo dziwacznym, bo nie licząc beatu do „Prania”, który zrobiłem razem z Verim, to w większości były to podkłady albo od producentów, którzy są prywatnie moimi przyjaciółmi jak PMBTZ czy bL lub od producentów, których rzeczy zwyczajnie mi się podobają. Nie było to jednak typowe raperskie branie beatów z paki, którą dany producent wysłał, no może pomijając beat do „Nowego roku” czy „Kebaba” – tam rzeczywiście po prostu spodobał mi się beat i pod niego nagrałem. Natomiast w większości beatów, każdy był robiony dla mnie na zamówienie według moich różnych szalonych pomysłów, często nawet główny main sampel czy melodia były grane/samplowane lub wybierane przeze mnie i taki szkic beatu lub zamysł wysyłałem do jednego czy drugiego producenta lub spotykaliśmy się w studio i dopiero wtedy powstawała muzyka. Żeby było jasne – nie uważam, że są to jakieś superskomplikowane produkcje z kosmosu, wręcz przeciwnie – są w większości proste, zależało mi na tym, żeby po prostu to było moje i mam nadzieję, że w pewnym stopniu to słychać. A co do tego wersu z „Jogurtu” to gdyby tak zliczyć te spotkania u jednego czy drugiego ziomala podczas produkowania tej płyty to myślę, że podróżując bez legitymacji studenckiej i z dzisiejszymi cenami za paliwo mógłbym zbankrutować.

Od początku wiedziałeś jak będzie wyglądał ten album? Był na to konkretny zamysł czy trzaskałeś numery i coś się z tego najzwyczajniej uzbierało?

Tak jak wspomniałem wcześniej – parę kawałków powstało bezpośrednio po „Pocztówce” i trochę sobie poleżały, ale kiedy zauważyłem zależność między nimi, dodałem do tego miejsce, w którym aktualnie życiowo się znajduję i kilka innych rzeczy to wyszedł wydaje mi się, że dość mocno koncepcyjny i spójny album. Na pewnym etapie kiedy już miałem w głowie koncept całej historii postanowiłem, że muzycznie to musi być skrajnie różne żeby po prostu każdy numer nie tylko treścią, ale też formą obrazował miejsce czy sytuację, którą w danym kawałku opisuję. Ostatnią rzeczą jaką dodałem dla nadania klimatu całej płycie były skity wzięte żywcem z messengerowych rozmów i lektor, za którego robi mój przyjaciel o genialnym głosie i lekkim piórze – Resu. Jako, że Resu jest raperem, możecie usłyszeć np. w składzie Santhe Synthesi – to chyba jest to najdziwniejszy i zarazem jedyny stricte rapowy feat na tej płycie.

Siadasz do pisania, kiedy nadejdzie wena, czy na zasadzie „no dobra, dzisiaj mam czas to coś trzeba nabazgrać”.

Zacznijmy od tego, że już od dłuższego czasu nie piszę tekstów. Zwykle wymyślam sobie temat kawałka i wymyślam zwrotki w głowie lub staję przed mikrofonem, beat leci w pętli i po prostu rapuję, czasem po wersie, czasem po dwa, czasem po cztery. Odkąd pracujemy razem z Verim w studiu to nasze sesje wyglądają tak, że robimy kawałek od początku do końca, czyli robimy sobie jakiegoś loopa, później kładziemy szybko perkę i pod to już można nawijać i nagrać cały numer. Resztę rzeczy i instrumentów dodajemy później w aranżu. Wiele osób może nie zrozumieć naszego sposobu pracy, ale zaufaj mi, że za oceanem robią tak wszyscy i zawsze i to nie bez powodu. Jeśli robisz w ten sposób muzykę to zawsze udaje Ci się uchwycić największy ładunek emocjonalny, czyli moment, w którym wpadasz na jakiś pomysł i to zarejestrować, wszystko inne nawet najlepiej nawinięte – zawsze będzie odtwórcze. A przy takiej pracy zawsze jest świetna zabawa, plus kawałki powstają tak znacznie szybciej. Ktoś powie, że to freestyle, ale to nie jest żaden freestyle, przynajmniej nie taki z jakim kojarzą go wszyscy, bo nie jest to opcja bitewna gdzie serio musisz stać i wymyślić całe wejście na poczekaniu. To jest to samo, co pisanie tekstów tylko, że w momencie kiedy raper X zapisuje w notatniku wymyślony wers, ja mam już go nagranego i lecę dalej. Nie jest to nic wyjątkowego, każdy może to robić, to jest do wyćwiczenia i w dodatku pokazuje idealnie formę, w której jesteś oraz Twój stan emocjonalny. Założę się, że Pikers właśnie tak robi te numery i dlatego robi ich tyle i ma zawsze flowsy z kosmosu. Nie ma czegoś takiego jak wena, bo jak wymyślisz sobie taki wers to jesteś tak podjarany, że od razu chcesz wymyślić następny i to jest zajawka, to jest hip-hop.

Zawsze artysta ma swój ulubiony numer z płyty. Który to będzie u ciebie?

Moim ulubionym chyba jest „Pranie”, po 1. dlatego, że nieźle nam się odkleiło przy robieniu muzyki i ogólnie wszystkiego do tego kawałka. A po 2. dlatego, że niesie za sobą bardzo ważną dla mnie treść i jest swego rodzaju zwieńczeniem, puentą płyty. Bez tego numeru ta płyta byłaby jak film bez zakończenia i chyba nie miałaby sensu. Planujemy zrobić do tego jeszcze klip i puścić go po premierze albumu.

Warto było iść na te studia czy niekoniecznie?

Jak się obronię w czerwcu to Ci powiem XD. Ale ogólnie to jest temat rzeka – zależy na jakie studia chcesz iść, po co i czy masz jakieś inne wyjście, żeby dotrzeć do wymarzonego celu. Mi studia dały przede wszystkim czas, bo nie oszukujmy się – zakres wiedzy, którą dostajemy w polskim systemie edukacji często jest w ogóle nieadekwatny do tego czego od nas oczekuje świat po ukończeniu takich studiów. Wiadomo, że jeśli chcesz zostać lekarzem to musisz iść na medycynę i w tym przypadku chyba nie ma innych dróg, ale jeśli zamierzasz pójść w moim kierunku, a wcześniej nie miałeś nic wspólnego z mixem/masteringiem/produkcją muzyczną i idziesz tam w nadziei, że Cię nauczą (jak w sumie powinno to wyglądać) to radzę się trzy razy zastanowić jeśli nie idziesz do tego typu szkoły w Londynie tylko w Polsce. Wiele kierunków związanych z branżą muzyczną w Polsce kuleje, nie ma się co oszukiwać i nijak się to ma do poziomu, podejścia i zakresu wiedzy, który jest reprezentowany na tych samych kierunkach za granicą. Często to nawet nie jest wina samych wykładowców, którzy mogą być fachowcami w swojej dziedzinie, ale tego jak ułożony jest odgórny plan nauczania. Nie mniej jako prawie absolwent, paru rzeczy się nauczyłem, umiem np. nagrać już płytę kapeli rockowej, co nie jest wcale taką prostą sprawą. Moim zdaniem studia powinny wynikać z pasji, zainteresowań, szczególnie na takim kierunku jak mój, na którym raczej uzupełnisz wiedzę i zostanie Ci przedstawione dużo wiedzy naukowej. Jeśli po zajęciach sam nie robisz mixów, ani innych tego typu rzeczy i nie grindujesz tego, to takie studia nic Ci nie dadzą, nawet jeśli je ukończysz, ale tak chyba jest ze wszystkim. Nie ma co się bać stereotypów i słuchać gadania, że „bez studiów będziesz nikim” – jak wiesz, co chcesz robić w życiu, to po prostu to rób i będzie gitara.

To teraz pytanie równe proste co intrygujące. Co jest najważniejsze w muzyce?

Najważniejsza w muzyce jest… MUZYKA. Wiem, głupie ale czasem jak słucham niektórych artystów, to mam wrażenie, że zapomnieli do czego muzyka służy (w sensie, że do słuchania). Żaden normalny człowiek nie siedzi z kalkulatorem i nie liczy podwójnych rymów, ilości skomplikowanych metafor, trudnych słów, panczlajnów, nie sprawdza czy zaśpiewałeś najczyściej albo czy ułożyłeś najbardziej skomplikowane flow albo zmieniłeś 10 razy tempo i tonację w 3-minutowym kawałku. Ja osobiście mam to wszystko gdzieś. Raz zrobię głupi numer, raz coś smutnego, innym razem coś mądrego, raz zrobię techno, raz trap, raz oldschool a raz sobie nawinę do gitary przy ognisku, mam to w dupie, bo takie jest życie. Po prostu to ma się dobrze słuchać i mają być w tym emocje, które odzwierciedlają ten numer, który robię i taką muzykę robię, a przynajmniej staram się. Czasem mi to wyjdzie lepiej, czasem gorzej, ale takie jest moje założenie.

A masz w jakiś artystach inspirację?

Ojej, mnóstwo jest tego, ja ogólnie słucham bardzo dużo muzyki, ale tak bardzo bardzo bardzo dużo. Odkąd do Polski wszedł streaming to zapuszczam się w naprawdę najciemniejsze zakątki Spotify i w żadnym wypadku nie zamierzam przestać, dlatego jeśli zapytałbyś mnie CZEGO SŁUCHAM, to każdego dnia byłbym w stanie podać Ci inne tytuły. Mogę powiedzieć czego słucham w tym momencie albo jacy artyści są dla mnie ważni, może o tak. Chociaż pewnie zapomnę połowy.

Zacznę od tego, że mamy cudownych artystów i muzyków w Polsce, jestem wielkim fanem Bitaminy, Vito Bambino, Sanah, Natalii Nykiel, Jareckiego, Ralpha Kamińskiego, Igora Herbuta, zespołu Lemon, Marie, Mięthy, Natalii Szroeder, Domowych Melodii, Marii Peszek, Rosalie, Kacperczyków i mógłbym tak naprawdę długo wymieniać, podobnie jest z raperami. Wiem, że u nas w środowisku panuje jakieś takie dziwne przeświadczenie, że skoro jesteś raperem to przyznawanie się do tego, że słuchasz muzyki kolegów, a już broń Boże chwalenie ich wiąże się z tym, że zaraz ktoś tam Ci zarzuca, że wchodzisz temu czy tamtemu w dupę, ale mam na to ciężko wyj*bane, bo to tylko jakiś kolejny stereotyp wymyślony przez twarde głowy. Uważam, że mamy w Polsce świetnych raperów, którzy dziś już często niczym nie odstają od tego, co się teraz dzieje w Stanach. Ba! często nawet są zwyczajnie ciekawsi. I już mniejsza o to czy słucham tego w kontekście inspiracji, bo to już rzeczywiście zdarza mi się coraz rzadziej, ale ja po prostu lubię słuchać dobrej muzyki i dobrego rapu, a w Polsce jest tego naprawdę masa, bo masz i Sokoła, którego płyty katuję i Białasa, którego jestem ogromnym fanem jeszcze z czasów jak wydawał mixtape’y i Bedoesa, Okiego, Otso, Pro8l3m, Żabę, Matę, Tau, Szpaka, Pikersa, Ćpaj Stajl, Mesa, śp. Rasmentalism, Quebo, Zdechłego Osę, Diseta (który jako pierwszy w Polsce połączył synthwave z rapem!), nieśmiertelnego Borixona, Tedego, Mielona, Undę, Tymka, który odlatuje w coraz ciekawsze rejony, Sentino, Sobla, Pezeta, VNMa, Veriego i ta lista mogłaby jeszcze zawrzeć ze stu raperów, których muzykę lubię, ale nie o to w tym chodzi. Dziewczyny w Polsce rapują już coraz fajniej i jest ich coraz więcej, ale czekam na coś, co nie będzie dissem na facetów, wyzwoleniem seksualnym czy historią miłosną, oczywiście generalizuję, ale jeszcze nic w Polsce z kobiecego rapu nie rozj*bało mnie tak jak np. 070 Shake, Tierra Whack, Little Shimz czy Doechii – tam serio są skillsy nie tylko rapowe i w dodatku jest to coś odkrywczego, unikatowego, bardzo czekam, aż pojawi się ktoś taki u nas. Póki co, najciekawiej do gry moim zdaniem weszła Ruskiefajki, ale nie wiem czy przypisywać to do rapu, w każdym razie bardzo fajna muzyka.

Jeśli chodzi o rzeczy, które wychodzą za granicą to już w ogóle jest studnia bez dna, w której codziennie kopię. Wiadomo, uwielbiam Kanye, Drake’a, J.Cola, Jaya-Z, Kendricka i ogólnie tam tych wszystkich świętych, często lubię sobie wrócić do początków Cash Money, kiedy była tam jeszcze duża, fajna ekipa i robili chamski południowy trap, lubię Torego Laneza, Westside Boogiego, Ty Dolla Signa, Kevina Gatesa, Jeana Dawsona, Joynera Lucasa, którego śledzę odkąd wyszło „Im not racist”, MGK’a w wersji rapowej i rockowej, Nas wrócił z bardzo fajnymi płytami, The Weeknda śledzę w sumie od początku kariery, kocham Jorję Smith, lubię Mura Masę, Slowthaia, French Tha Kida, Stormziego, Octaviana i ogólnie dużo ciekawych rzeczy wychodzi na Wyspach. Ostatnio wkręciłem się też w muzykę Mike’a Deana, ale to już jest rzecz dla odklejeńców. Lubię też inne gatunki, często zdarza mi się odpalić ten taki niuskulowy rock jak Bring Me The Horizon czy The Neighbourhood. Ostatnio też katuję taką alternatywną dziewczynę, która nazywa się Wet. To wszystko i wszystko to czego nie wymieniłem na pewno wpływa na mnie jakoś, szczególnie te bardziej pokręcone rzeczy, bo z tego czerpię największą inspirację. Ale inspiracja to nie tylko muzyka, ostatnio coraz więcej obcuję ze sztuką np. z filmami Wojciecha Bąkowskiego, bardzo dużo oglądam i słucham też wywiadów i podcastów, sporo inspiracji dostarczają mi też filmy/seriale/książki, ale tu już nie będę wymieniał, bo i tak odpowiedź na to pytanie jest za długa. Nie polecam gadać ze mną o muzyce, nie potrafię zamknąć gęby.

Jak wygląda bycie podopiecznym VNMa? Ingerował on w jakimś stopniu w „Studenta”?

Nie wiem jak wygląda bycie podopiecznym VNMa, bo automatycznie jak zaczęliśmy współpracować staliśmy się ziomkami i nie ma tutaj relacji uczeń-mistrz, po prostu jaramy się nawzajem swoją muzyką. Chociaż pół żartem mówi mi „synu”, a ja mówię „ojciec”, bo co by nie było, przez pół mojego rapowego życia był to dla mnie i dla wielu moich kolegów idol, koleś który wprowadził do Polski coś, co dla nas, gówniaków z gimnazjum było powiewem świeżości w tym smutnym jak wiadomo co kraju. Jego płyty mimowolnie znamy na pamięć od deski do deski i jesteśmy w stanie zacytować je obudzeni w środku nocy i to trzeba mu oddać mimo tego, że dziś jesteśmy innymi artystami i robimy nieco inną muzykę, bo raczej ciężko porównać to w jaki sposób ja rapuję do tego jak rapuje VNM, jest to zwyczajnie coś innego – i fajnie! Co do ingerowania VNMa w „Studenta” to przyszedłem z niemalże gotowym, ukształtowanym materiałem i pomysłem na siebie. Jemu ten pomysł się spodobał i postanowił to wydać i w sumie tyle. Wiadomo – zawsze mogę liczyć na szczerą opinię czy jakąś radę, ale nikt mi tutaj nie mówi jak mam robić muzykę i jaką mam robić muzykę, choć zawsze jestem otwarty do wysłuchania wszelkich sugestii. To czy z nich skorzystam już zależy ode mnie.

Najlepszy kebab jakiego jadłeś?

Hubson zabrał mnie na taki Kebab w Warszawie, nazywał się bodajże Sapko, na Wolskiej – jedyny kebab, który po zjedzeniu nie sprawił, że zgnił mi żołądek. Nie dość, że był wyśmienity to jeszcze czułem się po nim jak po zjedzeniu normalnej, dobrej potrawy. Polecam, ja.

Co dalej będzie z SCBD?

Mam nadzieję, że za parę lat będzie to jedna z największych wytwórni w Polsce, a przynajmniej jedna z takich, które coś znaczą na rynku. Ta, wiem, można się zaśmiać czytając to, ale mi wcale nie jest do śmiechu, bo mamy plany, które już realizujemy, żeby w przyszłości tak się stało. Chwilę po premierze „Studenta” odpalamy kanał SCBD, zaczynamy budować własną markę, będzie tam leciało bardzo dużo luźnej muzyki od nas. Między płytami wydawanymi w DNB, mamy też kilka fajnych pomysłów na to jak wypełnić niszę i zrobić parę ruchów, których nikt w Polsce nie robi jako grupa ze ściśle określoną ideą i hasłem. Dużo muzyki od nas w tym roku przede wszystkim, a więcej nie chcę zdradzać, bo jeszcze przypadkiem komuś się obije o uszy i zrobi to przed nami. Polecam obserwować ruchy, mamy w szufladzie mocne rzeczy i głupie pomysły.

No to zakończmy ten wywiad najważniejszym pytaniem? Nauczyłeś się już wstawiać tę pralkę?

TAK! Co więcej, każdy kto kupi moją płytę w pakiecie dostanie przyjazną dla oka instrukcję do robienia prania w formie komiksu, który narysowała moja współlokatorka. Nie dziękujcie :*

Dzięki za rozmowę.

Dzięki.


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl

Czytaj dalej

Popularne

Copyright © Łukasz Kazek dla GlamRap.pl 2011-2024.
(Ta strona może używać Cookies, przeglądanie jej to zgoda na ich używanie.)