Sprawdź nas też tutaj

News

Bambi odkryciem roku, żenujący Wini, Pikers świeci przykładem – podsumowanie 2023

Wszystko, co najlepsze i najgorsze w polskim rapie.

Opublikowany

 

Kolejny rok za nami, a rap nadal dominuje na rynku muzycznym w Polsce. Co więcej, na horyzoncie nie rysuje się nawet możliwa dla niego konkurencja. Nie znaczy to jednak, że nic się u nas w hip-hopie przez ostatnie 12 miesięcy nie zmieniło. Bo zmian było wiele, przeważnie na gorsze. Dzisiaj przychodzę do Was z podsumowaniem tego, co działo się przez 2023 rok w polskim rapie. Wyciągniemy sobie z niego wszystko, co najlepsze i najgorsze. Będziemy niektórych chwalić, innym rzucać dobitnie oschłych frazesy. Klasycznie podzielimy sobie tekst na 15 kategorii, z krótkimi podsumowaniami. A jako że format tego tekstu ma wyjątkowo subiektywny charakter, szczególnie zachęcamy Was do wygłaszania swoich kontropinii w sekcji komentarzy. 

Wydarzenie roku – SBM Label opuszcza pozycję lidera

Ostatnie lata w rapowej branży stały pod trzyliterowym znakiem dominacji wytwórni Solara i Białasa. Prowadzili przecież od zera kariery takich osób jak Bedoes, Jan-Rapowanie, White2115, Mata, Kinny Zimmer, aż stawali się oni gwiazdami krajowego formatu. Praktycznie rok po roku serwowali nam graczy zgarniających diamentowe płyty. Co więcej, reszta kontraktowanych graczy również może pochwalić się złotymi lub platynowymi wyróżnieniami. Jednak nikt nie jest na szczycie całe życie. Liczne odejścia z wytwórni, nietrafione peaki i nie do końca zrozumiałe posunięcia sprawiły, że SBM Label stało się cieniem siebie sprzed roku. Jednak w przeciwieństwie do poprzedniej władzy w Polsce, zdają się z pokorą oddawać pozycję lidera. Panowie wprost komunikują, iż wers „Z Solarem stoimy dumni, bo mamy rodzinę nie mamy wytwórni” jest już stanowczo przestarzały. I to jest w porządku. Nowa narracja wprost wskazuje na to, że dają sobie oni czas na przegrupowanie składu i remanent możliwości przed ponowną próbą podbicia sceny. Na horyzoncie nie brakuje konkurencji, która chętni skorzysta z ich niedyspozycyjności. Czy SBM Label zaliczyło upadek? Być może. Jednak byli na to przygotowani, więc nie zabolał tak mocno, jak ich poprzedników. 

Teledysk roku – Pro8l3m “Nicea”

Czy jest coś bardziej oczywistego niż motyw wspomnień przy okrągłej dacie działalności? No pewnie nie. Jednak Pro8l3m na tym do bólu prostym patencie stworzył wyborne dzieło. “Nicea” na pierwszy rzut oka nie różni się zbytnio od reszty klipów tego zespołu. Fani jednak z łatwością wychwycą poszczególne elementy video nawiązujące do poprzednich teledysków. Przy okazji premiery, rapowe community prześcigiwało się w zbieraniu pełnej listy ulokowanych w teledysku odniesień. Z tego, co mówią, „Nicea” zawiera nawiązania do każdego poprzedniego klipu Pro8l3mu. Jeśli jeszcze nie widzieliści, koniecznie nadróbcie tę zaległość. 

Singiel roku – Vkie “Kiedy nas to zniszczy?”

Vkie jest w pewnym sensie definicją tego, co przyniosła ze sobą nowa fala newcomerów. Przy czym pozostaje on jedynie esencją samych dobrych stron tego nurtu. Charyzma, artystyczny głód, offside’owa mentalność, brak korporacyjnego PR, brudne brzmienie odchodzące od mainstreamu, no i przede wszystkim porządny warsztat stricte raperski. A każdy z tych aspektów znajdziecie drodzy Państwo w numerze “Kiedy nas to zniszczy?” wyprodukowanym przez Lil Santiago. W pewnym sensie to komentarz do poznanej rzeczywistości i próba umiejscowienia się w niej. Jest brudno i emocjonalnie. Jest szczerze i bezkompromisów. Nie każdy wers musi być w tym numerze perfekcyjny, bo jako całość stanowią wyborne dzieło. To właśnie przez takie single bardzo wierzę w karierę Vkiego.

Współpraca roku – Malik Montana x NLE Choppa

To był intensywny rok dla Montany. Za nim wydanie „Adwokata diabła”, „GM2L Mixtape” oraz przygotowanie na styczeń kolejnego albumu. Do tego skakanie po ladzie, odbieranie diamentowej płyty, niewypał preorderu, wyprzedanie koncertu w Londynie i pewnie jeszcze więcej. Przy tym wszystkim nie próżnował również w zagranicznych współpracach. Zaowocowało to featuringami z Rowdy Rebel, Headie One, NLE Choppa, Luciano, Fivio… kogoś nie pamiętam? Doliczmy do tego snippety numerów z Rondodasosa i Lil Tjayem. Trudno mi wybrać tylko jeden numer z tego zestawienia, ale dla konwencji podsumowania niech to będą „Ostre kulki”. Może liczby nie są tutaj tak imponujące, jak być by mogły, bo zaowocowały “jedynie” trzema bankami na Spotify i 700 tysiącami wyświetleń na youtube. Premiera teledysku długo po czasie samej premiery utworu plus brak podpięcia numeru pod Spotify Brysona, przyczyniły się do tego stanu rzeczy. Pomimo tego należy pamiętać, że NLE to ścisły mainstream światowej muzyki, z którym współpracę należy docenić. I zanim ktoś się zleci z gadkami o kupionej goścince to udało mi się przypadkowo potwierdzić, że nie była to płatna współpraca. Chyba nikt tego jeszcze publicznie nie powiedział? No to macie newsa.

Okładka roku – Kacperczyki “Pokolenie końca świata”

Trzeci studyjny album braci Kacperczyk opowiadał o przeróżnych „końcach”. Poczynając od tych prywatnych, jak i tych z którymi zmierzaliśmy się jako społeczeństwo. Nie raz okazywały się one farsą, nieraz niespodziewanym początkiem czegoś nowego. Świat się jednak finalnie nie skończył. Ten intrygujący koncept fenomenalnie przeniesiony został na okładkę albumu. Za scenografię odpowiedzialna była Eleonora Rogińska, a za samo zdjęcie wykonał Adam Słaboń. Zresztą, cały zespół wykonał naprawdę świetną robotę. 

Powrót roku – Tomb

Wrócił ten, co w białych butach chodzi po żwirze. Tak, Tomb wraz z Hotelem Maffija 3 zakończył muzyczny antrakt. W prawdzie z solowych rzeczy opublikował jedynie  “Musiałem k*&@! zmądrzeć” z videoklipem, to warto tutaj nadmienić, że poprzedni teledysk rapera premierę miał ponad 7 lat temu. W międzyczasie publikował on co prawda numery, jednak coraz rzadziej i rzadziej, aż 3 lata temu kompletnie ucichł. Czy posmakowanie na nowo sceny i hip-hopowej branży wystarczy, aby powrót Łukasza był permanentny? Nie wiem, ale tego bym naszej rodzimej scenie życzył w 2024 roku. No i może też zewnętrznej dystrybucji płyt dla Tomba heh.

Odkrycie roku – Kidzlori, Okekel, Bambi

Nie będę ukrywał, że jest to zdecydowanie moja ulubiona kategoria w całym podsumowaniu roku. Z jednej strony mogę w nim docenić osoby, które zachwyciły Polskę, ale też przedstawić persony, które kojarzą totalne freaki tej branży. Klasycznie też pojawi się raper stojący u progu mainstreamu. Zacznijmy jednak od niekwestionowalnej laureatki tego zestawienia.

Bambi

Dała się poznać przed laty w SBM Starterze i całkiem nieźle zaprezentować z wykonem live na pierwszym Sun Festivalu. Nikt jednak nie mógł przewidzieć tego, co przyniesie jej miniony rok. Po wydaniu hitowego “IRL”… wydała kolejny viral. Potem znowu. Bambi 2023 rok zakończyła z 3 numerami powyżej 20 milionów odsłuchów na Spotify (i jeszcze jednym zbliżającym się do tej puli). Absolutny fenomen. Fenomen, który ukazuje, że polska scena rapowa chętnie przyjmie kobiety. Z jednym warunkiem, aby były w tym, co robią dobre. Wbrew temu, co wypluwa brukowiec Noizz, problemem nigdy nie była płeć (ale do tego trzeba pamiętać rap sprzed twórczości Kizo), a reprezentowany poziom. Bambi jest tego żywym dowodem. 

Kidzlori

U progu wejścia do głównego nurtu stoi dzisiaj Kidzlori. Kojarzony jeszcze z prześmiewczo okraszonego nurtu „podziemia silnego jak nigdy”. Chryste, jaki klimat tworzy ten chłopak. Jego intrygujące wykorzystanie barwy wokalu wraz z niesztampowym podejściem do wyboru bitów sprawiają, że jego utwory stanowią pewną spójność. Umiejętnie każdym solowym numerem tworzy własny świat z każdym numerem. Jednak nie czuć tego zupełnie na featuringach. Lori potrzebuje pełnej kontroli na trackiem, aby ukazać swój potencjał. A jest on ogromny.

Okekel

W kwietniu 2023 zadebiutował z całkiem dobrze przyjętym w podziemiu „Alterego”. Czy mnie już wtedy zachwycił? No nie. Z pewnością dał się natomiast poznać z dobrej strony, nic więcej. Sprawiło to jednak, że zacząłem sprawdzać nieco jego premiery. No i wraz z grudniem pojawia się „Pół roku w melancholii”, które w pełni przedstawia jaki potencjał ma w sobie ten szesnastolatek. Tak, ten chłopak do pełnoletności to ma jeszcze spory kawałek, a emocje na numerze skleił lepiej niż czosnki z mainstreamu. Czy był to jednorazowy przebłysk geniuszu, czy trailer do ciekawej kariery? To już czas nam pokaże. Ja kibicuję i obym tego nie żałował.

Album roku – HHUltras

Przejdźmy do kategorii, przez wielu uważanych za najważniejszą, a z mojej perspektywy, najtrudniejszą do rozstrzygnięcia. Bardzo rzadko zdarza się bowiem taki rok, kiedy jeden album stanowczo deklasuje konkurencję. Przeważnie ostateczny wybór pada na jedną z wielu pozycji zasilających S-Tier. Dlaczego “HHUltras”? Włodi po trzech latach od “W/88” przyszedł do nas z intrygującym materiałem. Nie, nie jest to płyta o paleniu 420 i wstawianiu tego na stories. Fakt, temat marihuany jest wszechobecny na tym materiale (jak z resztą w całej dyskografii Pawła), jednak nie dyktuje ona tutaj niczego. To trochę jakby była ona jego butami, w których idzie przez świat, chociaż to nie one decydują o obranym kierunku.  A poruszane wątki i przemyślenia są w domyśle wolne od tej używki. Sam Włodi wyraźnie rapuje na “HHUltras” z pozycji weterana, którym to niewątpliwie jest. Nie ma jednak przy tym o dziwo krzty zdziadziałego gadania. Przypomnijmy, że temu artyście bliżej niż dalej do 50. Niewielu w tym wieku potrafi stąpać z ego twardo przy ziemi. Co do samego brzmienia materiału – jest dokładnie takie, jakiego się spodziewacie. Czy ma to jednak większe znaczenie, skoro treść dominuje formę? Zgodnie z tytułem, to płyta dla hip-hopowych głów. Oni z pewnością docenili ten krążek juz dawno temu. 

EP roku – “Abstrakt EP” – Pezet

Koncepcja równie prosta, co genialna. Sześć numerów, a każdy w stylu i tematyce nawiązującej do innego albumu rapera z serii “Muzyki…”. To znaczy również, że na jednej płycie spotkali się producencko Waco, Szamz, Auer i Tribbs. Totalna abstrakcja. Ostatecznie dostaliśmy przekrój 25-letniej kariery Pawła z Ursynowa. Ktoś powie, że to prosta zagrywka pod sentymenty i melancholię… ale, co z tego? Skoro to naprawdę porządne uhonorowanie ćwiary na rynku muzycznym. Nawet rym “AI – Hentai” jestem w stanie zapomnieć dla całokształtu tej EPki. Jak ktoś tęsknił za starym Pezetem to go otrzymał. Nie łudzę się, natomiast że w ten sposób młodszy słuchacz zainteresował się pełną dyskografią muzyka. Dla pokolenia Tik-Toka bariera gorszej jakości audio będzie nie do przejścia. Jednak ostatecznie, to nie ta grupa (co rzadkie w 2023 roku) była odbiorcą “Abstraktu”. Za to doceniam.

Progress roku – Brak

Jaki progress? Polska scena stoi w miejscu. Nawet jeśli parę osób zrobiło krok lub dwa naprzód (shout out Młody West), to większość sceny chyba zamarła. Są tacy, którzy trzymają poziom, ale też nie brakuje tych, co spadli do drugiej ligi. Nikt nie wszedł na nowy poziom. Nikt mi nie pokazał rzeczy, których nie widziałem. Głosowanie w tej kategorii to jak wybierać wygranego maratonu, kiedy nikt go nie ukończył. Ba, większość odpuściła po kilometrze lub nawet nie podjęła próby. Daj pan spokój. Większość raperów w 2023 roku swój progress odbyła jak Fest Festiwal poprzednią edycję.

Żenada roku – Wini i wycięta nerka

Myślałem, że Mia Khalifa wstawiająca na stories (zrobione z ukrycia) zdjęcie dziewczyny Żabsona to absurd roku. Jednak Wini postanowił dołączyć do Vixena w kwestii żałosnych akcji promocyjnych. W woli przypomnienia, Winicjusz w połowie sierpnia opublikował zdjęcie z karetki sugerujące, że doznał obrażeń nożem w okolicach nerki. Kolokwialne dostanie “kosy” w środowisku hip-hopowym wywołało niemałe poruszenie z oczywistą falą współczucia. Wszystko po to, aby się dowiedzieć zaraz, że to tylko zwykły fake. Jestem szczerze zdziwiony, że po tylu latach w branży jako wydawca, aktywista oraz dziennikarz, można pomyśleć, że to genialny pomysł. Przecież branża za takie coś ci nie rzuci rażącym dissrespectem. Mam nadzieje, że w przyszłym roku pójdzie jeden mały krok dalej i ktoś przez tydzień będzie udawać, że zmarł od postrzelenia. Szkoda strzępić ryja.

Debiut roku – Waima

Pod względem debiutów rok 2023 był wyjątkowo ubogi i to wprost nieproporcjonalnie do ilości nowych twarzy na scenie. Zresztą w tej kategorii z Waimą nie mieliby i tak za dużych szans. Dlaczego? Zeszłoroczne odkrycie roku redefiniuje znaczenia zwrotu „nowoszkolne brzmienie”. Debiutanckie „Cameleo” to zdecydowanie pozycja dla ludzi uzależnionych od ciągłych strzałów dopaminy. Tutaj cały czas coś się dzieje. Słuchanie Waimy jest niczym scrollowanie tiktoka (jego użytkownicy stanowić będą z pewnością główne grono odbiorców rapera). Autotune to widział tutaj połowę możliwych tonacji. Ilość zmiany flow jest niepoliczalna. I to jest fenomenalne. Nawet jeśli zupełnie nie jestem docelowym odbiorcą ‘Cameleo”, to muszę ten krążek docenić.

Producent roku – Jonatan

Znany wcześniej jako 50% składu Miyo, następnie jako Don Juan Wielki, aby ostatecznie wyewoluować w trzecią formę – Jonatana. Co takiego zrobił ten producent w 2023 roku? A całkiem sporo. Były numery z Filipkiem, Popkiem, Mortalem, Białasem + odpowiadał za połowę albumu Gibbsa (w tym hitowy „Stan”). Rok natomiast zakończył z przytupem, wydając wspólnie z Opałem płytę „Pierwsza jesień bez depresji”. Wynik niemalże dwóch milionów słuchaczy na Spotify mówi sam za siebie. Jego niesamowity dryg do viralowych melodii oraz wszechstronność dały się pokazać w przeciągu ostatnich 12 miesięcy. Nie wiem, czy to talent, warsztat, a może jedno i drugie, z pewnością jednak Jonatan zostawił konkurencję daleko w tyle. To był jego rok i trudno się z tym kłócić.

Raper roku – Pikers

W 2023 roku Pikers nie wydał solowego albumu. Nie robił również medialnych fikołków ani nawet nie pajacował gangstera na galach freakfight. Gościnnie udzielił się może z kilka razy. Czasem miał odsłuchów kilka tysięcy, czasem kilkaset tysięcy. To skąd miano rapera roku? Bo Pikers przez całe 12 miesięcy systematycznie publikował świetne utwory. On poprostu robił dobrą muzykę. Bez bawienia się w cały syf dookoła, poprostu udowodniał w ilu różnych stylach może zrobić pogrom na bicie (które nieraz sam wyprodukował). Zawsze na wysokim poziomie, bez jednego potknięcia. Kto miałby być raperem roku, jak nie ten, co rapuje najlepiej? „Pierwszy wers” i „Insekty” to arcydzieła, poważnie. Nie wiem ile to juz lat na scenie, ale dla mnie Piki jest weteranem. W dodatku tym od którego młodziki powinny się uczyć.

Inicjatywa roku – PROXL3M NOKIA BURNER PREORDER

Pro8l3m dumnie obchodziły w ubiegłym roku 10-lecie działalności. I dowodem na to jest (moim zdaniem) najlepszy preorder w historii polskiego rapu do jakiego się posunęli. Co takiego zawierał? Nokię. Konkretnie model 2260 FLIP z czeską kartą SIM. W środku urządzenia fani mogli również znaleźć kartę SIM z płytą w wersji oryginalnej, jak i instrumentalnej. Dodatkowo znalazły się tam materiały archiwalne, które nie ujrzały dotychczas światła dziennego. Co więcej, każdy z 300 egzemplarzy w 2024 roku dostanie powiadomienie z unikalną informacją na temat „kozackich akcji”. Byłem i jestem pod wrażeniem tego pomysłu. Ktoś włożył masę pracy w przygotowanie tego produktu, który niekwestionowanie jest esencją treści utworów jakie nam Pro8l3m przez lata serwował. Nie da się bardziej docenić fanów. Chapeau Bas.

 

News

Afera Kołodziejczaka dała drugie życie piosence patorapera

Były wiceminister fotografował się m.in. z krzakami marihuany.

Opublikowany

 

kołodziejczak

Zarzuty, jakie pojawiły się wokół Michała Kołodziejczaka, są jednym z najgłośniejszych tematów ostatnich dni. Afera przyczyniła się również do odświeżenia przeboju Cypisa, który dostał drugie życie na portalu X.

Afera Kołodziejczaka jak w soczewce pokazuje patologiczny model funkcjonowania państwa pod wodzą Donalda Tuska, gdzie premier jak zwykle dowiaduje się o poważnych wątpliwościach dotyczących swojego bliskiego współpracownika z mediów. Tusk sprawia wrażenie, jakby zupełnie nie wiedział, co dzieje się w jego najbliższym gronie. W przypadku Kołodziejczaka może to szokować szczególnie, gdyż poseł m.in. publikował na Instagramie zdjęcia na tle krzaków marihuany, a strona ukraińska już w 2024 roku alarmowała o jego dziwnych zachowaniach w czasie posiedzeń komisji sejmowej, lecz szef rady ministrów nie kiwnął palcem, żeby zbadać temat.

Mleko rozlało się stosunkowo niedawno, przy wydatnym udziale Wuwunia i Kanału Zero, bo przecież największe stacje telewizyjne przestały już nawet stwarzać pozory, że patrzą na ręce władzy. W związku z tym drugie życie dostała również piosenka Cypisa. Szyderczy „Biały węgorz” podstawiony do jednego z filmów Kołodziejczaka zdołał wykręcić już prawie 100 tysięcy polubień na X od momentu publikacji.

Czytaj dalej

News

Belmondawg jak z GTA. Raper zaskakuje – nowy mixtape jeszcze w tym roku

Młody G chce zakończyć rok z przytupem.

Opublikowany

 

Przez

belmondo

Belmondawg zapowiedział nowy mixtape, który ma ukazać się jeszcze w 2026 roku.

Młody G szykuje nowy materiał i wygląda na to, że fani nie będą musieli długo czekać. Raper wrzucił do sieci kultowe zdjęcie, na którym wita się z kierowcą włoskiego dostawczego trójkołowca. Fotka została przerobiona na klimat GTA, a całość opatrzono krótkim, ale konkretnym komunikatem.

– Szmrrrah! Mixtape w roku pańskim 2026 – napisał Młody G.

Na ten moment nie znamy tytułu projektu, tracklisty ani dokładnej daty premiery. Belmondawg nie zdradził również, czy na mixtapie pojawią się goście.

Czytaj dalej

News

Jeden z ojców trapu wraca do gry. Gucci Mane ogłosił „Against All Odds”

Guwop znów atakuje w październiku.

Opublikowany

 

gucci mane

Legenda trapu z Atlanty niespodziewanie zapowiedziała kolejny album „Against All Odds”, który trafi do słuchaczy już 16 października.

Gucci Mane ponownie przypomina, dlaczego od ponad dwóch dekad pozostaje jednym z najbardziej płodnych zawodników amerykańskiej sceny. Raper poinformował na Instagramie, że jego nowy krążek „Against All Odds” ukaże się w najbliższy piątek, 16 października.
Zapowiedź pojawiła się zaledwie kilka dni przed premierą. Na ten moment Gucci nie ujawnił tracklisty ani listy gości, więc nie wiadomo, kogo usłyszymy u jego boku. Jedno jest pewne – weteran z Atlanty nadal nie zamierza żyć wyłącznie legendą swoich starych mixtape’ów.

Nowy materiał pojawi się niemal dokładnie rok po premierze „Episodes”, które Gucci Mane wypuścił 17 października 2025 roku. Był to jeden z bardziej osobistych projektów w jego dyskografii.

Na 23-utworowym albumie pojawili się m.in. OJ da Juiceman i Sexyy Red. Równolegle z płytą ukazała się autobiografia pod tym samym tytułem, w której raper wrócił do najmroczniejszych momentów swojego życia. Problemy psychiczne, uzależnienia i burzliwa przeszłość stały się ważnymi tematami tego wydawnictwa. Gucci postanowił opowiedzieć o wydarzeniach, które przez lata trafiały na nagłówki portali, ale często były przedstawiane wyłącznie przez pryzmat skandali i konfliktów z prawem.

Ponad 20 lat na scenie i wciąż nowe materiały

Gucci Mane to jeden z ojców współczesnego trapu, a jego wpływ na brzmienie Atlanty trudno przecenić. Przez lata zbudował ogromną dyskografię, wypuszczając albumy i mixtape’y w tempie, którego wielu młodszych raperów mogłoby mu pozazdrościć.

W 2024 roku ponownie połączył siły z DJ Dramą, czego efektem był projekt „Greatest Of All Trappers (Gangsta Grillz Edition)”. Był to powrót do mixtape’owych korzeni, które w połowie lat 2000. pomogły obu artystom zbudować pozycję w hip-hopie.

Teraz Gucci szykuje następny rozdział. Tytuł „Against All Odds”, czyli „Wbrew wszelkim przeciwnościom”, może sugerować kolejne odniesienia do jego życiorysu, choć na razie raper nie zdradził, w jakim kierunku muzycznym pójdzie nowy materiał.

Październik od lat należy do Gucciego

Data premiery nie jest przypadkowa. Liczba 1017 od lat stanowi jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli związanych z Gucci Mane’em. Pojawia się zarówno w jego działalności wydawniczej, jak i nazwie labelu 1017 Records.

Premiera „Against All Odds” została wyznaczona na 16 października, czyli dzień przed symbolicznym dla rapera 17 października (10/17 w amerykańskim zapisie).

Czytaj dalej

News

50 Cent zleakował, że Eminem pracuje nad nową płytą

Slim odmówił kawałka na „Street Fighterze”.

Opublikowany

 

eminem

Eminem miał pojawić się na soundtracku do filmu „Street Fighter”, ale ostatecznie wycofał się ze współpracy. 50 Cent zdradził, że powodem jest praca nad nowym albumem rapera z Detroit.

Fani Eminema mogą zacierać ręce. Wszystko wskazuje na to, że Marshall Mathers szykuje kolejny solowy materiał, a informacja wyszła na jaw za sprawą jego wieloletniego przyjaciela. 50 Cent podczas premiery filmu „Street Fighter” zdradził coś, czego sam zainteresowany najwyraźniej nie zamierzał jeszcze ogłaszać.

Od pewnego czasu krążyły pogłoski, że Eminem pojawi się na ścieżce dźwiękowej do nowego „Street Fightera”. W produkcji występuje 50 Cent, którego udział w soundtracku również został potwierdzony. Biorąc pod uwagę wieloletnią współpracę obu raperów, ich kolejny wspólny numer wydawał się całkiem realny. 50 Cent potwierdził, że Eminem rzeczywiście miał wziąć udział w projekcie, ale ostatecznie z niego zrezygnował.

Eminem odpuścił soundtrack. Priorytetem nowy album

Powód wycofania się rapera jest dla fanów znacznie ciekawszy niż sam film. Według 50 Centa Eminem postanowił skoncentrować się na nagrywaniu kolejnej płyty.

Fifty przy tym charakterystycznie się uśmiechnął, jakby doskonale zdawał sobie sprawę, że właśnie zdradził informację, która nie była jeszcze przeznaczona dla opinii publicznej.

Na razie nie wiadomo, na jakim etapie znajdują się prace nad albumem ani kiedy materiał mógłby trafić do słuchaczy. Sam Eminem nie potwierdził jeszcze słów swojego przyjaciela.

Ostatnim solowym krążkiem rapera pozostaje „The Death of Slim Shady (Coup de Grâce)” z 2024 roku. Jeśli doniesienia 50 Centa się potwierdzą, będzie to pierwsze pełnoprawne solowe wydawnictwo Marshalla od dwóch lat.

Czytaj dalej

News

Czy Young Leosia nadal wspiera Bambi? Raperka o relacjach z byłą podopieczną

„Każda ma swoje prywatne życie”.

Opublikowany

 

Przez

leosia bambi

Bambi odeszła z Baila Ella, poszła własną drogą, a w pewnym momencie mówiło się nawet o konflikcie z Young Leosią. Teraz szefowa wytwórni ujawniła, jak wyglądają ich relacje.
Kiedy Bambi rozstała się z wytwórnią Baila Ella, którą prowadzi Young Leosia, szybko zaczęły się spekulacje, że między raperkami mogło dojść do jakiegoś zgrzytu. Tym bardziej że Bambi poszła muzycznie w zupełnie inną stronę i zaczęła budować karierę zupełnie inaczej.

Young Leosia postanowiła wyjaśnić, jak obecnie wygląda ich znajomość.

– Ogólnie ja mam tak z Bambi, że my potrafimy raz od wielkiego dzwonu coś do siebie napisać w jakichś randomowych momentach. Okazjonalnie piszemy do siebie jakieś wiadomości – przyznała Leosia w rozmowie z Dropsy.

Raperka uważa jednak, że mimo rzadszego kontaktu Bambi nadal ją wspiera.

– Ona jest mega zapracowaną osobą, ja też jestem mega zapracowaną osobą i każda ma gdzieś swoje prywatne życie – wyjaśniła.

A czy Young Leosia kibicuje swojej byłej podopiecznej? – Ja jak najbardziej ją wspieram, bardzo dobrze jej życzę po prostu, bo uważam, że robi fajną muzykę i jest bardzo dobrą artystką – powiedziała.

Widać, ze raperki zachowały do siebie szacunek, ale miedzy nimi jest już spory dystans i nie są to już te relacje, kiedy były nierozłączne i wszędzie pojawiały się razem.

Czytaj dalej

Popularne

Copyright © Łukasz Kazek dla GlamRap.pl 2011-2026.
(Ta strona może używać Cookies, przeglądanie jej to zgoda na ich używanie.)

error: