ranking
BARDZIEJ I MNIEJ ZNANE KOOPERACJE POLSKA – USA (CZ.1/2)
Na YouTube można znaleźć bardzo wymowny filmik, w którym kilku przypadkowo spotkanych na ulicy Amerykanów odpowiada na pytania dotyczące Polski. Koleżka przeprowadzający sondę porusza tematy odnośnie wciąż obecnego problemu konieczności posiadania wiz przez Polaków, gdy chcą oni dostać się do Stanów, pyta też co o Polsce wiedzą, z czym się im kojarzy i najważniejsze – gdzie ta Polska się w ogóle znajduje. Okazuje się, że żadna z przepytanych osób nie za bardzo miała pomysł którą część Europy wskazać, a co dopiero konkretne granice naszego kraju. Nie wiadomo oczywiście, czy Ci obywatele USA nie mieliby podobnego problemu z pokazaniem na mapie Czech czy Finlandii, ale widzimy, że w świadomości ludzi stanowiących o sile czołoweg państwa świata, Polacy nie są kojarzeni ani znani tak naprawdę z czegokolwiek. Potęgą gospodarczą nie jesteśmy, międzynarodowych przedsiębiorstw nie posiadamy (no chyba, że coś mi umknęło), a i muzycznie także nie jesteśmy raczej najlepszym rynkiem zbytu.
Artyści zza Oceanu cały czas nie do końca chyba mają świadomość, że można rapować w jakimś innym języku niż angielski, a z drugiej strony Polacy konsekwentnie twierdzą, że muzycznie jesteśmy dobrą dekadę za Stanami, a międzynarodowe kolaboracje – mimo, że obecnie jest ich coraz więcej – to ciągle nie są na porządku dziennym i wzbudzają masę emocji i dyskusji. W związku z tym postanowiłem prześledzić numery, które powstały pomiędzy artystami na linii Polska – USA i które, jak sami zresztą zobaczycie, nie do końca wzbudziły odpowiednie zainteresowanie i uznanie słuchaczy, ale znajdą się też takie, które spora część z Was będzie znała. Sprawdźcie część pierwszą naszego zestawienia.
Ka-meal i Bones.
Ten młody producent zyskuje w ostatnim czasie coraz więcej rozgłosu czy to wśród słuchaczy, czy w środowisku, jednak tak naprawdę niewiele na jego temat wiadomo. Wyszedł z założenia, że lepiej zrobi mu oddzielenie życia prywatnego od tego artystycznego i zdecydował na nieujawnianie swojej twarzy i zbyt wielu informacji na swój temat. Wiadomo jednak, że na imię ma Kamil, ma 23 lata, mieszka nieopodal Torunia w miejscowości Grębocin. Kojarzyć go można ze współpracy z Troomem, Guziorem czy Quebonafide, ale ma na swoim koncie także zagraniczną kolaborację z raperem ze Stanów Zjednoczonych – Bonesem. Bones może być dla niektórych nieco anonimowy, jednak faktem jest, że zebrał on wokół siebie sporą grupkę oddanych fanów, którzy regularnie – nawet kilka razy w roku – sprawdzają jego nowe mixtape'y. Uwagę przykuwa oryginalnym klimatem prezentowanym na krążkach, a ostatnio udało mu się wpaść w ucho dla A$AP-a Rocky'ego, co zaowocowało trafieniem na jego ostatni solowy krążek "At.Long.Last.A$AP". Ale wracając już do Ka-meala, którego muzyczny klimat zbiega się z tym, czym zajmuje się aktualnie Bones, to postanowił on podesłać jedną ze swoich produkcji raperowi. Producent długo nie otrzymywał odpowiedzi, a nawet tak długo, że ostatecznie pokazał swój bit Troomowi, który podobno bardzo się zajarał, co przełożyło się na powstanie kawałka "Camel Toe". Co się później okazało, Bones potrzebował nieco więcej czasu, by stworzyć z bitu Ka-meala swój numer, jednak stało się i na mixtapie "DeadBoy" mogliśmy usłyszeć szalenie klimatyczne "WhiteLinenSheets". Świetny kawałek.
Romański i Lil B, Xavier Wulf, Bones.
Wcześniej był Ka-meal, który trafił na mixtape Bonesa, a teraz jest Romański, który także współpracował z tym artystą, a do tego także z kilkoma innymi mniej lub bardziej znanymi ksywkami z zachodu. Swoją drogą, prawdopodobnie ma na swoim koncie więcej zrobionych bitów dla raperów z zza Oceanu niż dla rodaków. Romański nie jest do końca zainteresowany zaistnieniem na polskim podwórku i większy potencjał widzi we współpracy z Amerykanami (swoją drogą ciężko odmówić mu racji), chociaż do tej pory w Polsce działał m.in. z Kościeyem czy ks. Jakubem Bartczakiem. Wracając jednak do tematu tego tekstu, to oprócz nagrywki z Bonesem, do Mateusza odzywali sie także m.in. Xavier Wulf, który znany jest też z bliskiej współpracy z wcześniej wspomnianym rodakiem. Chyba jednak największą jak dotąd zagraniczną kolaboracją Romańskiego jest ta z Lil B, w ramach której powstał numer "Rides Of Hope". The Based God jest zdecydowanie jedną z barwniejszych i bardziej oryginalnych postaci na rapowej scenie – jeżeli będziecie mieli chwilę wolnego czasu, to sprawdźcie jego… wykłady motywacyjne, które prowadzi. Za współpracę z Lil B trzeba Romańskiego docenić, ponieważ nie jest to anonimowa postać – numery z Tony Yayo, Dannym Brownem, Lil' Wayne'm, Fredo Santaną czy Gucci Mane, a także nominacja na Freshmena magazynu XXL w 2011 roku mówi samo za siebie.
Robert M, Matheo i Akon.
Robert M to bardziej klubowa strona Rozbójnika Alibaby, która została przysłonięta ostatnio nieco przez "Bal Maturalny" i "Królów Życia", więc może część z Was zdążyła już zapomnieć, że znany producent ma także na swoim koncie międzynarodową kolaborację. I to naprawdę nie z byle kim, bo ze znanym prawdopodobnie w każdym zakątku świata Akonem. Oczywiście, ktoś powie, że przez ostatnie lata mocno o nim ucichło, że ostatni jego album miał premierę w 2008 roku, ale to wciąż artysta, który ma na swoim koncie dziesiątki wielkich hitów nagranych czy to z popowymi artystami jak np. Gwen Stefani, Kardinal Offisiall, David Guetta, Pitbull, The Lonely Island, czy też rapowymi – większość chyba zna jego kawałki z Eminemem, Dr. Dre, Three 6 Mafią, Pliesem, Snoop Doggiem czy DJ-em Khaledem. Naturalnie, Akon nie dograł się Robertowi M ot tak po prostu i jego wokale z pewnością sporo kosztowały, jednak środki udało się uzyskać z wytwórni Magic Records / Universal Music, której spodobał się pomysł Alibaby i Matheo (krakowski producent nawiązał wówczas współpracę z członkiem Stoprocent) zaproszenia do numeru kogoś pokroju Akona. "Famous" może niespecjalnie wybijał się spośród rzeczy sygnowanych ksywką Roberta M, jednak gościnka Akona na wyróżnienie zasługuje.
P.A.F.F. i Major Lazer.
Kolejna po Robercie M postać, której bliżej jednak do brzmień elektronicznych niż rapu. P.A.F.F. kilka lat temu zdobywał coraz szerszy rozgłos w środowisku hip hopowym dzięki produkcjom tworzonym dla Firmy, a później na solowe projekty poszczególnych członków grupy. W międzyczasie został też dostrzeżony przez Tedego i dostał możliwość zaistnienia w Wielkie Joł m.in. dzięki zremixowaniu jego numerów, w wyniku czego w 2013 roku powstał krążek "Paffistotedes". W pewnym momencie doszedł jednak do wniosku, że woli nieco odciąć się od rapu i skupić się w pełni na gatunkach elektronicznych. Okazuje się, że było to bardzo dobre posunięcie, ponieważ Paweł wyszedł poza granice naszego kraju i pokazał się światu jako bardzo utalentowany młody producent przed którym wiele muzycznych sukcesów do osiągnięcia. Jego kariera na zachodzie ruszyła dość niepozornie, bo od zremixowania utworu "Burn" Jady Pinkett Smith, który dotarł także do samej autorki kawałka i spodobał się jej na tyle, że poleciła to swoim fanom w mediach społecznościowych. Remix przypadł do gustu nie tylko Pani Smith, ale także jej mężowi… Willowi (tak, to ten Will Smith), który także puścił utwór w świat. Całkiem obiecujący początek, prawda? Dalej było już tylko lepiej, bo P.A.F.F. nawiązał kontakty z bardzo znaną grupą Major Lazer. Zaczęło się od tego, że jeden z członków kolektywu – Jillionaire – natknął się na muzykę produkowaną przez Pawła i w jednym ze swoich setów umieścił numer Polaka. Później trafiło to do lidera Major Lazer i jednocześnie jednego z najlepszych i najbardziej wszechstronnych obecnie producentów na świecie – Diplo (a jest to gość mający na swoim koncie albumy ze Skrillexem, Snoop Doggiem – Lionem i numery z Sią, Lil' Wayne'em, 2 Chainzem, Madonną czy Usherem) – który także się zajarał i zaczął grywać produkcje P.A.F.F. – a w BBC Radio 1. Chłopaki postanowili przekonać się "na własnej skórze" co potrafi polski producent i zaproponowali mu zremixowanie ich utworu "Jet Blue Jet", następnie Major Lazer i P.A.F.F. połączyli siły i stworzyli własną wersję utworu "Stampede", a dalsze wspólne projekty stały się jedynie kwestią czasu. Za dodatkowe potwierdzenie tego, że Paweł jest na zachodzie faktycznie uznawany za bardzo utalentowanego artystę, niech poświadczy fakt, że wydał swój singiel "Rudebwoy" w wytwórni Kontor Records. Jeśli jest to dla Was nieco enigmatyczna nazwa, to dodam, że ten założony w Hamburgu label skupia wokół siebie takich artystów jak Scooter, DJ Antoine, Fedde Le Grand, czy nawet ATB.
Young Ravisu i Chief Keef.
W okolicach 2012 roku Chief Keef był jedną z najgorętszych ksywek na amerykańskiej scenie – numery z Kanye Westem, Wiz Khalifą, 50 Centem czy Frenchem Montaną mogą chyba wystarczyć za potwierdzenie, a kawałek "I Don't Like" stał się niemal z miejsca jego największym hitem i szlagierem, który buja tak samo także do tej pory. Na debiutanckie "Finally Rich" czekało wielu i wielu też się nie zawiodło. Krążek sprzedał się w ponad 200 000 egzemplarzy, co jest dość sporym osiągnięciem dla rozpoczynającego poważną przygodę z rapem młodziutkim wówczas Chief Keefem. Okazuje się, że małą cegiełkę do tego sukcesu dołożył także polski producent o niepolskiej ksywce – Young Ravisu. Radosław Sobieraj to pochodzący z Gliwic bitmejker, który swoją karierę rozpoczął od zrobienia bitu do numeru z edycji deluxe "Finally Rich" zatytułowanego "Citgo". Mało tego, do numeru powstał klip, który na ten moment ma kilkanaście milionów wyświetleń. Jak doszło do współpracy? Do młodego Polaka odezwał się manager reprezentanta Chicago, który znalazł wspomniany bit na youtube'owym kanale Radka. Współpraca miała rozszerzyć się do nagrywek z innymi uznanymi artystami ze Stanów – przewijały się ksywki Wiz Khalify, B.o.B, czy innych raperów z Chicago. Niestety na chwilę obecną o tym cisza, jednak plotki mówią, że Young Ravisu trzyma się całkiem dobrze.
L-Pro i Fabolous.
Jedna z największych, jeśli nie największa kolaboracja na linii Polska – USA. Trzeba przedstawiać komuś Fabolousa? Jedna z ważniejszych postaci reprezentująca wschodnią część Stanów Zjednoczonych w 2009 roku wydała album "Loso's Way", który promowany był wcześniej przez singiel "A Toast To The Good Life". A pod produkcją tego numeru podpisany był młody wówczas producent ze Stargardu – Mateusz Łapot, bardziej znany pod pseudonimem L Pro. Swoją drogą, początku jego kariery pozazdrościłby mu niejeden raczkujący producent – w wieku 17 lat dostał kontrakt do Tedego, co zrobiło z niego najmłodszego bitmejkera w historii polskiego rapu, związanego legalną umową z wytwórnią, a 2 lata później udało mu się trafić na płytę międzynarodowej gwiazdy. Na wyróżnienie zasługuje też sposób w jaki nawiązał współpracę – Mateusz stwierdził prawdopodobnie, że przebijanie się przez różnego rodzaju agentów i managerów artysty ograniczy szanse sukcesu młodego i kompletnie nieznanego na amerykańskim rynku producenta do niemal zera. L Pro więc podszedł do sprawy inaczej i dotarł do… znajomych Fabolousa. Natrafił na zdjęcie, gdzie była oznaczona grupa osób łącznie z raperem i postanowił skontaktować się po kolei z każdą, oferując połowę ewentualnego wynagrodzenia w przypadku, gdy Fabolous zdecyduje się na wykupienie produkcji od L Pro. Okazało się to strzałem w dziesiątkę, ponieważ bit trafił do rapera – a po załatwieniu formalności związanych z prawami do skorzystania z sampla światło dzienne ujrzał "A Toast To The Good Life". Numer promował nie tylko "Loso's Way", ale także film dołączony do albumu, a finalnie powstał też do tego klip. Cóż, był to z pewnością ogromny sukces i wielkie wyróżnienie dla L Pro, a mało tego, producent w jednym z wywiadów zdradził wówczas, że ma nagrany kolejny numer z Fabolousem. Podejmował też próby dotarcia do Rihanny czy Ne-Yo, jednak do tej pory chyba nie udało mu się zrealizować tych numerów. Zapowiadał także, że na jego – wciąż niewydanej – płycie producenckiej znajdą się mniej lub bardziej poważni goście z USA, a po premierze krążka w planach ma wyjazd na stałe do Stanów, więc możliwe, że wtedy powróci z głośnymi kolaboracjami.
W najnowszym notowaniu listy OLiS znalazło się kilka rapowych nowości. Doszło też do sytuacji, której się nie spodziewaliśmy – Donguralesko wyprzedził Matę.
Nowy krążek Maty „#MATA2040” zadebiutował na liście dopiero na 6. pozycji. Kilka oczek wyżej, na pierwszym miejscu znalazł się album Gurala „Stromo”, który podobne miejsce zajął w przypadku sprzedaży samych wydań fizycznych. Natomiast na liście albumów w streamingu najwyżej uplasował się krążek Majki, Major SPZ „Nie dla wszystkich”.
Dziesiątkę najlepiej sprzedających się płyt (streaming+fizycznie) zamknął „Iceman” Drake’a, który bije rekordy popularności w Stanach.
TOP 10 OLiS (15-21.05.2026)
- Donguralesko – STROMO – nowość!
- Taco Hemingway – LATARNIE WSZĘDZIE DAWNO ZGASŁY
- Bardal, rów babicze – HARD COCK
- Majki, Major SPZ – Nie dla wszystkich
- Michael Jackson – Thriller
- Mata – #MATA2040 – nowość!
- Daria ze Śląska – Halo. Co jest grane? – nowość!
- White 2115, VVSimon, Palar – CALIFORNIA LOVE EP
- Kaśka Sochacka – Ta druga na Bis
- Drake – ICEMAN – nowość!
ranking
Mata wyprzedził Quebonafide i Taco Hemingwaya. Ranking stadionowego rapu w sieci
Kto robi największy ruch w sieci przy koncertach na PGE Narodowym?
Mata okazał się liderem zestawienia IMM dotyczącego internetowego zaangażowania wokół stadionowych koncertów polskich raperów. Jego materiały wygenerowały ok. 2,45 mln interakcji, zostawiając za sobą Quebonafide i Taco Hemingwaya.
Mata na pierwszym miejscu
Rap stadionowy to już nie tylko sprzedane bilety, pełne trybuny i wielkie sceny. Dzisiaj równie ważne jest to, co dzieje się po koncercie w sieci, bo TikTok, Instagram i relacje fanów potrafią nieść wydarzenie dalej niż standardowa promocja.
Z danych zebranych przez IMM wynika, że największy internetowy ruch wygenerował Mata. Materiały dotyczące jego koncertów zebrały ok. 2,45 mln interakcji, czyli komentarzy, reakcji i udostępnień w social mediach.
Drugie miejsce zajął Quebonafide z wynikiem 1,94 mln interakcji przy okazji zeszłorocznych koncertów. Podium zamknął Taco Hemingway, który osiągnął 1,53 mln interakcji.
Fani przejęli promocję
Stadionowy koncert w 2026 roku żyje w dwóch światach. Pierwszy to ten pod sceną, drugi to feedy, stories i krótkie filmiki, które następnego dnia zalewają social media. IMM zwraca uwagę, że właśnie TikTok i Instagram mają tutaj gigantyczne znaczenie.
– Wysoki udział TikToka i Instagrama w strukturze zaangażowania wynika bezpośrednio z profilu demograficznego odbiorców współczesnego rapu. Koncerty na stadionie to wydarzenia o dużym potencjale wizualnym, co sprzyja tworzeniu krótkich form wideo i relacji na żywo. Użytkownicy tych platform nie tylko informowali o swojej obecności na koncertach, ale przede wszystkim masowo dzielili się fragmentami występów nagrywanymi bezpośrednio pod sceną. W ten sposób fani sami przejęli rolę głównych promotorów wydarzenia w sieci – wskazuje Tomasz Lubieniecki, Kierownik Działu Raportów Medialnych w IMM.

Social media Maty były dodatkowym boostem
Różnice między wynikami można tłumaczyć nie tylko popularnością samych raperów, ale też tym, jak funkcjonują ich kanały. Quebonafide i Taco Hemingway nie prowadzą ich regularnie, nie karmią fanów codziennymi update’ami, a nowe wpisy pojawiają się raczej okazjonalnie.
Mata jest w tym dużo bardziej obecny. Według IMM same jego wpisy na Instagramie w analizowanym okresie zebrały ok. 346 tys. interakcji. To spory pakiet dodatkowego ruchu, który mógł przełożyć się na finalny wynik całej akcji wokół koncertu.
Duże znaczenie miała też obsada koncertu. Goście specjalni, którzy pojawili się z Matą na scenie podczas majowego występu, chętniej niż w przypadku konkurencji wrzucali materiały ze swoich wejść na własne profile.
Taco niżej, ale z historycznym statusem
Trzecie miejsce Taco Hemingwaya nie oznacza słabego wyniku. Wręcz przeciwnie, 1,53 mln interakcji to nadal ogromna liczba, ale przy jego pozycji trzeba patrzeć szerzej niż tylko na świeże statystyki z jednego okresu.
Taco ma już za sobą mocną stadionową historię. Wcześniej wystąpił na warszawskim stadionie razem z Dawidem Podsiadło, a w 2024 roku zagrał swój pierwszy w pełni solowy koncert na PGE Narodowym. Wyprzedał obiekt, zgromadził ponad 60 tys. fanów i zapisał się jako pierwszy polski raper, który zrobił to samodzielnie.
Przez to jego dwudniowy koncert w maju 2026 roku nie miał już dla internautów takiego efektu świeżości. To mogło sprawić, że dyskusja w sieci była mniej dynamiczna.
*Analiza IMM objęła polskojęzyczne social media i skupiła się na zaangażowaniu odbiorców, czyli reakcjach, komentarzach oraz udostępnieniach. Badany był okres dwudniowych występów, dzień przed nimi oraz dzień po nich. Stan interakcji podano na godz. 9:00, 26 maja 2026 roku.
ranking
Eminem chętniej grany w polskim radiu od Pezeta, a Kuban od Sobla
Podsumowanie 2025 w polskich radiostacjach.
Rok 2025 w polskim radiu należał do Dawida Podsiadły, ale w rapowej stawce najwięcej szumu zrobił Kuban. Ranking ZPAV pokazuje też zaskakujący obraz sceny – Eminem był puszczany częściej niż Pezet.
Związek Producentów Audio Video opublikował coroczne podsumowanie OLiA Artyści, czyli zestawienie wykonawców najczęściej obecnych w radiowym eterze. Liderem rankingu został Dawid Podsiadło z wynikiem ponad 44 tysięcy emisji. Za nim znaleźli się Damiano David i Oskar Cyms, a wysoko zameldowali się też Lady Gaga oraz Daria Zawiałow.
W TOP 5 polskich artystów radiowych w 2025 roku znaleźli się
- Dawid Podsiadło (1. miejsce w zestawieniu ogólnym)
- Oskar Cyms (3. miejsce)
- Daria Zawiałow (5. miejsce)
- Sylwia Grzeszczak (8. miejsce)
- sanah (10. miejsce)
Najwyżej spośród raperów uplasował się Kuban, który zakończył rok na 13. miejscu całego zestawienia. To pokazuje, że jego numery regularnie krążyły po mainstreamowych stacjach i nie były jedynie chwilowym przebłyskiem.
Za Kubanem znalazł się Sobel na 25. miejscu, który od dawna balansuje między radiowym popem a rapowym klimatem. Niżej wylądował Pitbull, a dopiero za nim pojawili się Eminem i Pezet. Szczególnie ten fragment rankingu może wywołać dyskusje wśród fanów, bo legenda z Detroit wykręciła lepszy wynik w polskich rozgłośniach niż jeden z największych graczy rodzimego rapu.
Raperzy w polskim radiu w 2025 roku
- 13. Kuban
- 25. Sobel
- 29. Pitbull
- 46. Eminem
- 49. Pezet
ZPAV zwraca uwagę, że polscy artyści coraz mocniej trzymają pozycję w radiu. W Top 10 całego zestawienia znalazło się aż pięciu rodzimych wykonawców, co ma pokazywać, że słuchacze częściej wracają do lokalnych nazwisk, a nie tylko pojedynczych viralowych numerów.
OLIA – Najczęściej odtwarzani artyści w radiu w 2025 – TOP 50
- Dawid Podsiadło
- Damiano David
- Oskar Cyms
- Lady Gaga
- Daria Zawiałow
- Ed Sheeran
- David Guetta
- Sylwia Grzeszczak
- Shouse
- sanah
- Calvin Harris
- Dua Lipa
- Kuban
- Dawid Kwiatkowski
- Alex Warren
- Igo
- Michael Jackson
- Benson Boone
- Rihanna
- Roxette
- Wiktor Dyduła
- Katy Perry
- Wiktoria Kida, Księga Żywiołów
- Queen
- Sobel
- Ava Max
- sombr
- Taylor Swift
- Pitbull
- Margaret
- P!nk
- Enrique Iglesias
- Coldplay
- Mosimann
- Roxie
- Lola Young
- Alan Walker, MEEK
- Kygo
- Carla Fernandes
- Bon Jovi
- Bruno Mars
- Britney Spears
- Swedish House Mafia
- Imagine Dragons
- Lady Pank
- Eminem
- Teddy Swims
- Felix Jaehn
- Pezet
- Tina Turner
ranking
Najlepsi tekściarze w rapie. Opublikowano listę, która podzieliła fanów
Brak Drake’a i Eminema, a są Babyface i Bad Bunny.
„The New York Times” opublikował zestawienie 30 najlepszych żyjących amerykańskich songwriterów, oparte na głosach ponad 250 insiderów i sześciu krytyków. Na liście pojawili się Jay-Z, Kendrick Lamar czy Young Thug, ale brakuje kilku głośnych ksywek.
„The New York Times” wrzucił do sieci ranking 30 najlepszych żyjących autorów piosenek w USA. Lista powstała na bazie głosów ponad 250 osób z branży oraz sześciu krytyków.
W przypadku Jay-Z redakcja cofnęła się do „Reasonable Doubt”, nazywając ten album „jednym z najlepszych debiutów w historii, niezależnie od gatunku” i podkreślając, że to „dowód jego błyskotliwych umiejętności jako stylisty i narratora”. Doceniono też konstrukcję jego wersów – „złożone układy rymów”, które są „gęste, pełne gier słownych oraz podwójnych i potrójnych znaczeń”.
Autorzy rankingu zwrócili uwagę, że styl Jay-Z z czasem przeszedł wyraźną ewolucję. Przy „4:44” raper pokazał bardziej osobistą stronę – projekt został opisany jako „znacznie bardziej bezpośredni niż wszystko, co nagrał wcześniej”. Płyta dotykała m.in. kryzysów w relacji z Beyoncé oraz jego własnych problemów.
Young Thug został przedstawiony jako ktoś, kto wyłamuje się ze schematów. Według NYT to „poststrukturalny dysydent”, który „rozbija normy gatunku” dzięki „w pełni improwizowanemu podejściu do budowy utworów”. Z kolei Kendrick Lamar zgarnął propsy za łączenie różnych stylistyk – w singlu „i” według redakcji słychać „pop, rock, soul, funk, crunk, kościelny klimat z ulicznych zgromadzeń, bounce oraz quiet storm”.
Na liście pojawili się też m.in. OutKast, Missy Elliott, Babyface, Bad Bunny czy The-Dream. Problem w tym, że nie wszystkich to przekonało.
Gdy zestawienie zaczęło krążyć po X, wielu fanów zaczęło wytykać brak konkretnych nazwisk. Najczęściej przewijał się Drake, mimo że jako Kanadyjczyk formalnie nie łapie się do kategorii. W komentarzach pojawiły się też inne ksywki. – Brak Drake’a, brak PND, brak Brysona Tillera, brak Swae Lee, brak Future’a, brak J. Cole’a. Żyjemy w erze mediów, gdzie jeśli nie odróżniasz opłaconej propagandy od prawdziwego dziennikarstwa, to jesteś skończony – napisał jeden z użytkowników.
Inny dorzucił: – Brak Eminema i Drake’a? Dwóch z pięciu najlepszych raperów w historii nie ma na liście, a jest Babyface i Missy Elliott.
Dyskusja trwa i raczej szybko nie ucichnie, bo każdy ma swoją własną listę i swoje własne kryteria.
30 najlepszych żyjących amerykańskich tekściarzy
- Jay-Z
- Young Thug
- Kendrick Lamar
- OutKast
- Missy Elliott
- Mariah Carey
- The-Dream
- Bad Bunny
- Babyface
- Stevie Wonder
- Nile Rodgers
- Jimmy Jam & Terry Lewis
- Smokey Robinson
- Lionel Richie
- Taylor Swift
- Lana Del Rey
- Dolly Parton
- Bob Dylan
- Bruce Springsteen
- Paul Simon
- Carole King
- Willie Nelson
- Diane Warren
- Fiona Apple
- Lucinda Williams
- Romeo Santos
- Valerie Simpson
- Brian & Eddie Holland
- Stephin Merritt
- Josh Osborne, Brandy Clark & Shane McAnally
ranking
Drake, Eminem, Kanye. Ranking największych raperów Spotify ostatnich 20 lat
Kto naprawdę robi liczby?
Spotify świętuje 20-lecie i odsłania konkretny raport: lista najczęściej streamowanych artystów w historii platformy. W rapie nie ma zaskoczeń na szczycie – rządzi Drake, a za nim ustawiają się Eminem, Kanye West i reszta.
Drake na tronie streamingu
Jeśli ktoś jeszcze miał wątpliwości, kto naprawdę kontroluje streamingową grę, to Spotify właśnie zamknęło temat. Drake zgarnia pierwsze miejsce i robi to z ogromnym zapasem. Kanadyjczyk od lat trzyma rękę na pulsie, a jego katalog to playlistowy cheat code.
W 2026 roku przekroczył już 5 miliardów streamów na samej platformie. To wynik, który mówi sam za siebie. Hity jak „One Dance”, „God’s Plan”, „Passionfruit” czy „Hotline Bling” wciąż kręcą liczby i nie schodzą z rotacji.
Stara gwardia nadal w grze
Drugie miejsce dla Eminema to dowód, że legacy dalej robi liczby. Klasyki takie jak „Lose Yourself”, „Without Me” czy „Till I Collapse” dalej żyją swoim życiem i regularnie wpadają na playlisty młodszych słuchaczy.
Podium zamyka Kanye West, czyli Ye. Jego katalog to mieszanka klasyki i eksperymentu, ale liczby się zgadzają. „Stronger”, „Heartless” czy „Gold Digger” dalej mają globalny zasięg.
Nowa szkoła i middle generation
Tuż za podium czai się Travis Scott, a dalej mamy Kendricka Lamara, Future’a i Juice WRLD. Każdy z nich dorzucił swoje do globalnej dominacji rapu w streamingu.
To miks różnych stylów – od trapowych hymnów po bardziej introspekcyjne rzeczy. Każdy z nich ma gigantyczny wpływ na to, co dziś leci w słuchawkach.

Spotify: liczby, które pokazują prawdę
Platforma podkreśla, że to nie jest ranking z kapelusza, tylko twarde dane zbierane przez lata:
– To ostateczne spojrzenie na to, czego naprawdę słuchał świat od momentu startu Spotify. Oparte na latach odsłuchów setek milionów fanów, te listy pokazują muzykę i historie, które nie tylko przebiły się, ale zostały, stając się częścią codziennego życia na całym świecie.”
TOP 7 najczęściej streamowanych raperów w historii Spotify
- Drake
- Eminem
- Kanye West
- Travis Scott
- Kendrick Lamar
- Future
- Juice WRLD
-
News2 dni temuDziwne zachowanie Sokoła na koncercie w Gdańsku wywołało falę spekulacji
-
News1 dzień temuPolak, który trafił na europejskie listy
-
News1 dzień temuDJ Buhh znów chce pieniędzy i chyba je dostanie
-
News3 dni temuMiasto Gdańsk na oficjalnej stronie informuje, że Edziowi grożą gangsterzy z Chicago
-
teledysk2 dni temuNowy Polak jara jak Snoop Dogg
-
News3 dni temuWspólnik Bonusa RPK ostrzega, kto może stracić na odebraniu orderu Zełeńskiemu
-
News2 dni temuWrogie przejęcie u Tedego. DJ Buhh nadaje na żywo
-
Współpraca partnerska2 dni temuCzy polskie festiwale zaczęły grać zbyt bezpiecznie? Polish Hip-Hop Festival idzie pod prąd