Sprawdź nas też tutaj

News

Czy sprawa zabójstwa Tupaca się posypie? Śledczy krytykuje materiał dowodowy

„To za mało, by skazać człowieka”.

Opublikowany

 

tupac keefe d

Proces Keefe D w sprawie zabójstwa Tupaca zbliża się wielkimi krokami, ale nie wszyscy wierzą, że prokuratura dysponuje wystarczającymi dowodami. Głos zabrał RJ Bond, od lat badający okoliczności śmierci rapera, który wskazuje na poważne słabości aktu oskarżenia.

Do rozpoczęcia procesu Keefe D pozostało już tylko kilka tygodni. Dla wielu fanów Tupaca będzie to moment, na który czekali od trzech dekad. Nie brakuje jednak osób, które uważają, że sprawa wciąż pozostawia więcej pytań niż odpowiedzi.

Jedną z nich jest reżyser i wieloletni badacz okoliczności śmierci Tupaca, RJ Bond. Jak informuje AllHipHop, jego zdaniem prokuratura w dużej mierze opiera oskarżenie na słowach samego Keefe D, a nie na twardych dowodach.

– Mamy człowieka, który został oskarżony i potencjalnie może zostać skazany za coś, co sam powiedział. Nie wiem jak wy, ale ja nie chciałbym żyć w takim kraju – powiedział Bond.

Brakuje dowodów, które łączą Keefe D ze zbrodnią

Bond zwraca uwagę, że śledczy nie przedstawili fizycznych dowodów mających bezpośrednio łączyć Keefe D z zabójstwem Tupaca. Chodzi między innymi o brak broni, materiału biologicznego czy innych dowodów kryminalistycznych.

Badacz odniósł się również do wcześniejszych relacji Keefe D dotyczących wydarzeń z nocy, w której doszło do zabójstwa. W jednej z wersji oskarżony twierdził, że uzbroił się przed wyjazdem do klubu Club 662, należącego do środowiska Death Row Records. Bond poddaje tę historię w wątpliwość, przypominając, że wokół lokalu znajdowało się wtedy wielu policjantów oraz uzbrojona ochrona.

Kontrowersje wokół zeznań z 2008 roku

RJ Bond wrócił także do porozumienia, jakie Keefe D zawarł z organami ścigania w 2008 roku. Podkreśla, że mężczyzna współpracował z policją w czasie, gdy sam mierzył się z poważnymi zarzutami narkotykowymi i liczył na łagodniejsze potraktowanie.

Zdaniem Bonda właśnie ten kontekst może wpływać na wiarygodność wypowiedzi, które dziś stanowią jeden z filarów oskarżenia.

Proces rusza w sierpniu

Keefe D od początku nie przyznaje się do winy. Proces ma rozpocząć się 17 sierpnia i według obecnych założeń potrwa około sześciu tygodni. W jego trakcie sąd oceni, czy materiał zgromadzony przez prokuraturę wystarczy do wydania wyroku w jednej z najgłośniejszych spraw w historii hip-hopu.

 

News

Klub z Europy występuje w koszulkach z logo wytwórni Snoop Dogga

Death Row Records na boisku.

Opublikowany

 

snoop dogg

Swansea City zaprezentowało limitowaną kolekcję strojów z logo Death Row Records. To efekt współpracy klubu ze Snoop Doggiem, który jest jego mniejszościowym udziałowcem i właścicielem legendarnej wytwórni.

Rap i piłka nożna coraz częściej spotykają się w jednym miejscu, a najnowszym przykładem jest Swansea City. Walijski klub występujący w Championship pokazał wyjątkowe stroje na letnie mecze towarzyskie, których głównym elementem jest logo Death Row Records.

Nie jest tajemnicą, że Snoop Dogg od pewnego czasu jest mniejszościowym udziałowcem Swansea City. Raper jest również właścicielem kultowej wytwórni Death Row Records, dlatego jej znak trafił na koszulki przygotowane specjalnie na przedsezonowe tournée zespołu.

Przygotowano również kolekcję ubrań sygnowaną logo Death Row Records. Fani będą mogli kupić między innymi bluzy z kapturem, t-shirty, koszulki polo oraz dresy nawiązujące do legendarnej amerykańskiej wytwórni.

Po zakończeniu letniego tournée wszystkie koszulki używane przez piłkarzy podczas meczów zostaną wystawione na aukcję. Dochód z ich sprzedaży zasili Swansea City AFC Foundation, fundację działającą przy walijskim klubie.

Death Row Records to jedna z najbardziej rozpoznawalnych wytwórni w historii hip-hopu. Powstała w 1991 roku z inicjatywy Dr. Dre, Suge’a Knighta, The D.O.C. i Dicka Griffeya, a dziś należy do Snoopa Dogga, który po latach przejął prawa do legendarnej marki.

Czytaj dalej

News

Lil Wayne wskazał dwóch najlepszych raperów – to ikony

Od lat nie zmienia zdania.

Opublikowany

 

lil wayne

Lil Wayne po raz kolejny zdradził, którzy raperzy są dla niego najlepsi. Wskazał dwie ikony hip hopu, które od lat są dla niego największą inspiracją.

Lil Wayne od lat znajduje się w ścisłej czołówce największych postaci rapu. Sam wielokrotnie podkreślał jednak, że jego styl i podejście do muzyki ukształtowali artyści, których słuchał na długo przed własnym sukcesem.

Podczas wizyty w podcaście „Friends Keep Secrets”, prowadzonym przez Lil Dicky’ego i Benny’ego Blanco, padło pytanie o jego ulubionych raperów. Odpowiedź nie była żadnym zaskoczeniem dla fanów, bo Wayne od lat pozostaje wierny tym samym nazwiskom.

Na pierwszym miejscu ponownie wymienił Jay-Z, a zaraz obok niego wskazał Missy Elliott. W studiu od razu pojawiła się entuzjastyczna reakcja. Zarówno Benny Blanco, jak i Lil Dicky przyznali, że Hova również znajduje się w gronie ich ulubionych artystów.

Jay-Z i Missy Elliott od lat inspirują Wayne’a

Sympatia Lil Wayne’a do Jay-Z i Missy Elliott nie jest niczym nowym. Raper wielokrotnie mówił w wywiadach, że oboje należą do jego największych muzycznych inspiracji. Kolejna taka deklaracja tylko pokazuje, jak ogromny wpływ wywarli na całe pokolenia MC’s.

Czytaj dalej

News

Lil Wayne: „Jak miałem 14 lat, mama poprosiła mnie, żebym miał dziecko”

Raper zdradził rodzinny sekret sprzed lat.

Opublikowany

 

lil wayne

Lil Wayne po latach zdradził kulisy jednej z najważniejszych decyzji w swoim życiu. Raper wyznał, że narodziny jego pierwszego dziecka były efektem poruszającej rozmowy z mamą po rodzinnej tragedii.

W najnowszym odcinku podcastu Friends Keep Secrets Lil Wayne opowiedział historię, o której wcześniej mówił bardzo rzadko. Raper przyznał, że jego mama poprosiła go o założenie rodziny w wyjątkowo trudnym okresie ich życia.

– Moja mama poprosiła mnie, żebym miał dziecko. Mój ojczym został zamordowany w tym samym roku, w którym wystrzeliła moja kariera.

Wayne wspomina, że choć jego popularność zaczynała wtedy gwałtownie rosnąć, początkowo większość koncertów odbywała się w weekendy. Dzięki temu przez większą część tygodnia mógł przebywać w domu z rodziną.

Trasa koncertowa oddaliła go od domu

Sytuacja zmieniła się po podpisaniu przez Cash Money Records umowy dystrybucyjnej z Universal. Wraz z rozwojem kariery przyszły długie trasy koncertowe i wielomiesięczna rozłąka z bliskimi.

– Podpisaliśmy umowę z Universal i pomyślałem: 'Przed nami trasa koncertowa’. Kiedy ruszyliśmy w trasę, byliśmy w drodze przez jakieś sześć miesięcy.

Po powrocie do domu czekała na niego szczera rozmowa z mamą, która otwarcie powiedziała, jak bardzo doskwiera jej samotność po śmierci męża.

Prośba mamy o dziecko

Raper przyznał, że jego mama zapytała go, czy taki tryb życia będzie już codziennością. Następnie wyznała, że bardzo ciężko znosi jego długą nieobecność.

– Kiedy wróciłem do domu, powiedziała: 'To tak będzie wyglądało? Mam się tego spodziewać? Nie było cię bardzo długo. Jestem samotna. Mojego męża już nie ma.

Po tej rozmowie poprosiła Wayne’a oraz jego ówczesną dziewczynę, a później żonę, Toyę Johnson, aby wspólnie usiedli i porozmawiali o możliwości zostania rodzicami.

Lil Wayne i Toya Johnson zostali rodzicami jako nastolatkowie. Ich córka Reginae Carter z czasem zbudowała własną rozpoznawalność w telewizji i mediach społecznościowych. Sam Wayne wielokrotnie podkreślał, że do dziś łączy ich bardzo bliska relacja.

Czytaj dalej

News

Bielski raper cudem przeżył. Na jego auto zwaliło się drzewo

„Kilka cm i byłoby po zabawie”.

Opublikowany

 

bubas

Bielski raper Bubas cudem przeżył potężną wichurę, podczas której ogromne drzewo runęło na jego samochód. Stracił pojazd będący jego głównym narzędziem pracy.

Auto Bubasa zmiażdżone

Niedzielna wichura w Bielsku-Białej mogła zakończyć się dramatem. Mariusz Bubas, lokalny przedsiębiorca i raper znany jako Bubas, jechał jedną z miejskich ulic, gdy potężne drzewo nagle runęło prosto na maskę jego samochodu.

Auto zostało kompletnie zmiażdżone, jednak kierowca zdołał samodzielnie wydostać się ze środka. Według relacji jego córki do tragedii zabrakło dosłownie chwili.

– Wczorajsza potężna burza w Bielsku-Białej mogła skończyć się dla naszej rodziny niewyobrażalną tragedią. W trakcie jazdy na samochód mojego taty runęło ogromne drzewo. Dosłownie centymetry i ułamki sekund dzieliły go od śmierci. Najważniejsze jest to, że wyszedł z tego cało – jesteśmy za to z mamą niesamowicie wdzięczne. Niestety, samochód, którym jechał, został całkowicie zmiażdżony i nadaje się już tylko do kasacji – opisuje córka rapera.

Bubas: „Żyję”

– Kilka cm i byłoby po zabawie. Druga szansa? Nie wiem… ale wiem jedno, że żyje i z wstępnych ustaleń policji nie należy mi się odszkodowanie ponieważ drzewo nie było spróchniałe, chociaż zdjęcia które zrobiłem mówią co innego. Na obecną chwilę z wrakiem dzięki któremu utrzymywałem rodzinę, ze skręconym odcinkiem szyjnym zaburzeniami równowagi i mam nadzieję że nic więcej. Poleżę sobie w domu i popatrzę jak wszystko zostanie zamiecione pod dywan… Może ktoś podpowie co zrobić w tej sytuacji? Nagrałem to zdarzenie będąc jeszcze w szoku, chciałem to udokumentować, nie wiem czy dobrze czy źle, nadal mam mętlik. Dużo stresu… uważajcie na siebie, pozdrawiam – napisał raper.

Zbiórka na busa z chłodnią

Zniszczony samochód raper wykorzystywał do pracy i dostarczania produktów swoim klientom. Rodzina rapera uruchomiła zbiórkę na używanego busa z chłodnią.

– Wielu z Was zna Bubasa z jego codziennych tras po mieście. Otrzymaliśmy już mnóstwo wiadomości ze wsparciem i pytaniami, jak można pomóc. Dlatego założyłam tę zbiórkę. Nie chcemy prosić o wiele – naszym jedynym celem jest zebranie środków na używanego busa z chłodnią, który pozwoli Bubasowi wrócić do pracy i do swoich klientów – opisała w zbiórce.

Celem zbiórki jest 40 tysięcy złotych. Do tej pory udało się zebrać ponad 14 tys. zł.

Czytaj dalej

News

Marcin Miller bezlitośnie o wyborcach prawicy. „Ciemnota”

Gwiazdor disco-polo przypytany przez wspólnika Bonusa RPK.

Opublikowany

 

marcin miller

Czy lewicowy elektorat stanowi w Polsce światłą elitę? Do takich wniosków można dojść po obejrzeniu wywiadu Marcina Millera ze wspólnikiem Bonusa RPK, Januszem Schwertnerem na kanale Gońca. Gwiazdor disco-polo nie miał natomiast litości dla wyborców znajdujących się po drugiej stronie barykady.

Polska jest dziś mocno podzielona pod względem głoszonych wizji, w jakim kierunku ma dalej podążać nasz kraj. Z jednej mamy lewicową koncepcję, która jest bezwzględna dla Polaków, co widać po fatalnej sytuacji w służbie zdrowia i na rynku pracy. Jej symbolem jest najnowszy pomysł likwidacji Domów Wczasów Dziecięcych dla marnych 30 milionów złotych.

Z drugiej strony widzimy głosy prawicy, bardziej sceptyczne w kwestii wiernopoddańczego podejścia do Ukrainy, czy radykalnej polityki klimatycznej, dzięki której może czekać nas wkrótce wielowymiarowa katastrofa gospodarcza i społeczna, co zdaje się już nawet zauważyć rząd i próbuje to ukryć przed Polakami.

W gronie osób, według których jesteśmy supermocarstwem humanitarnym i stać nas na wydawanie dziesiątek miliardów rocznie na opłaty ETS, Ukrainę i imigrantów, znalazł się Marcin Miller. Lider zespołu Boys nie pozostawił wątpliwość, w jaką stronę lokuje swoje sympatie polityczne.

– Ja po twoich publicznych wypowiedziach, nie oceniam w ogóle twoich poglądów, ale odbieram jako osobę, która chyba daleko jest od prawicy? – zagaił piosenkarza Schwertner. – Oj… – podsumował to wymownym gestem Miller. – Mnie wychowano, żeby współczuć, pomagać. A tu takie wiesz – żeby osiągnąć korzyść jakąś to trzeba coś zaognić. I się wysługują tymi ludźmi, którymi łatwo manipulować. No kiedyś ktoś powiedział, że najłatwiej steruje się ciemnotą. No sorry, ale chyba tak jest – przekazała flirtująca czasem z rapem ikona disco-polo.

Czytaj dalej

Popularne

Copyright © Łukasz Kazek dla GlamRap.pl 2011-2026.
(Ta strona może używać Cookies, przeglądanie jej to zgoda na ich używanie.)

error: