News
„HIP HOP NIGDY NIE BĘDZIE MAINSTREAMOWY”
– W pewnym momencie miałem wrażenie, że otworzę lodówkę a tam wyskoczy Ascetoholix, albo Mezo, bo ich płyty były dodawane do gazet – powiedział w programie Tomasza Nazarewicza CNE.
Człowiek Nowej Ery, który w tym roku wyda swój solowy materiał, wypowiedział się na temat kondycji hip hopu:
– Hip hop nigdy nie będzie mainstreanowy. Hip hop miał taki okres, że można było go postrzegać jako mainstream, to był rok 2002-05, kiedy było go dużo w mediach, ale pojawiło się też dużo farbowanych lisów. Oóglnie wytwórnia UMCS, to nam się nie podobało, bo to psuło wizerunek. Było to łatwe do pokazania w mediach, które sobie to upodobały, bo było to grzeczniejsze dużo bardziej, niż ten hip hop, który robiliśmy my. W pewnym momencie miałem wrażenie, że otworzę lodówkę a tam wyskoczy Ascetoholix, albo Mezo, bo ich płyty były dodawane do gazet, byli wszędzie i to zaszkodziło całemu hip hopowi (…) – podsumował tzw. Złote Czasy hip hopu CNE.
Raper uważa jednak, że promowanie przez media fałszywego obrazu hip hopu pomogło raperom, ponieważ stworzyli oni własne kanały dystrybucji:
– Wartościowe rzeczy zostały. W zeszłym roku powstał bardzo ważny film Jesteś Bogiem, który spowodował, że media otworzyły oczy, że to jest jednak najpopularniejszy gatunek muzyczny w tej chwili w Polsce. Jeżeli spojrzymy na listę OLISu, to gdy kilka tygodni temu patrzyłem, jedenaście to były pozycje hip hopowe. Hip hopowcy przez to, że media się trochę odwróciły wyrobili swoje kanały dystrybucji i promocji swoich rzeczy – dodał raper.
News
Rodzina dzików chciała wejść na Narodowy do Taco Hemingwaya
Memowa sytuacja przed drugim koncertem rapera.
Pod Stadionem Narodowym przed drugim koncertem Taco Hemingwaya zrobił się nieoczekiwany klimat. Do fanów koczujących w kolejce dołączyła… rodzina dzików, która nocą spacerowała między ludźmi szukając jedzenia.
Taco Hemingway rozgrzał Narodowy do czerwoności już pierwszego dnia, ale równie ciekawie było w nocy z piątku na sobotę. Gdy najwięksi zajawkowicze rapera ustawiali się w kolejce na drugi koncert, nagle między nimi zaczęły przechadzać się dziki.
Zwierzęta spokojnie chodziły obok fanów, a jedna z osób rzuciła w ich stronę tekst: – Mówiłem ci, że nie masz biletu, idź kup bilet – krzyczał, a cała sytuacja pewnie a chwilę zostanie zmemowana.
Choć całość wyglądała komicznie, warto pamiętać, że dziki to nadal dzikie zwierzęta i kontakt z nimi może być niebezpieczny. Tym razem skończyło się jednak tylko na śmiechu i viralowym filmiku spod Narodowego.
News
Rob Base nie żyje. Legenda oldschoolowego rapu przegrała walkę z rakiem
Pamiętacie „It Takes Two” albo „Joy and Pain”?
Świat hip-hopu żegna kolejną ikonę. Rob Base, jeden z pionierów rapu i współautor kultowego „It Takes Two”, zmarł po walce z rakiem. Miał 59 lat.
Do mediów trafiły informacje o śmierci Roba Base’a, legendy nowojorskiego rapu i jednego z artystów, którzy pomogli wprowadzić hip-hop do mainstreamu pod koniec lat 80. Raper, którego prawdziwe nazwisko brzmiało Robert Ginyard, miał umrzeć spokojnie w otoczeniu rodziny po walce z chorobą nowotworową. Co mocno poruszyło fanów – jeszcze kilka dni temu, 18 maja, świętował swoje urodziny.
Dla wielu słuchaczy Rob Base na zawsze pozostanie twarzą jednej z najbardziej klasycznych imprezowych płyt w historii rapu. Razem z DJ-em E-Z Rockiem stworzył duet, który zostawił po sobie numery znane praktycznie każdemu, kto choć trochę siedzi w kulturze. „It Takes Two” do dziś jest uznawane za jeden z najważniejszych crossoverowych hitów w historii hip-hopu.
Numer bazował na funkowej energii inspirowanej Jamesem Brownem i charakterystycznych samplach Lyn Collins. Track bardzo szybko wyszedł poza rapowe podwórko – leciał na block party, w klubach, radiu, filmach i reklamach. Z czasem stał się częścią popkultury i jednym z symboli złotej ery oldschoolowego rapu.
Duży status zdobył też kawałek „Joy and Pain”, który przez lata był obowiązkową pozycją na imprezach i jednym z tych numerów, które kojarzą nawet ludzie niezwiązani na co dzień z hip-hopem.
Śmierć Roba Base’a to kolejna bolesna strata dla kultury. DJ E-Z Rock zmarł już w 2014 roku, a teraz historia jednego z najbardziej wpływowych duetów tamtej epoki dobiegła końca.
News
Snoop Dogg szykuje film o swoim życiu? „Jestem zajarany filmem o Michaelu Jacksonie”
Raper myśli o tym od dawna.
Snoop Dogg przyznał, że film o Michaelu Jacksonie mocno go zainspirował do działania przy własnym biopicu. Raper z Long Beach opowiedział o tym w rozmowie z Big Boyem i dał do zrozumienia, że projekt dotyczący jego życia zaczyna nabierać konkretnych kształtów.
Od lat w branży przewija się temat filmu o życiu Snoopa Dogga. Fani, którzy pamiętają jego wejście do mainstreamu jeszcze za czasów „Doggystyle”, od dawna czekają na historię pokazującą kulisy kariery legendy z Long Beach.
W rozmowie z Big Boyem raper zdradził, że ogromne wrażenie zrobił na nim nowy film o Michaelu Jacksonie. Jak przyznał, właśnie taki poziom opowiadania historii chciałby zobaczyć również przy swoim projekcie.
– Kiedy zobaczyłem film o Michaelu Jacksonie, to było inspirujące. Bardzo inspirujące, bo to świetne opowiadanie historii. Aktorstwo, wiarygodność i to, jak jego siostrzeniec stał się Michaelem. Świetnie się to oglądało i dało mi iskrę do działania.
Snoop ujawnił też, że miał okazję obejrzeć produkcję jeszcze przed oficjalną premierą. Big Boy potwierdził, że również był na prywatnym pokazie i według niego film robi potężne wrażenie.
Najciekawiej zrobiło się jednak wtedy, gdy rozmowa zeszła na temat oglądania własnego życia z perspektywy filmu. Snoop przyznał, że nigdy nie analizował swojej kariery w taki sposób.
– Nigdy nie oglądałem swoich najlepszych momentów, więc tak naprawdę nie wiem, jakie było moje życie. Po prostu żyję. Więc kiedy coś widzę albo słyszę, to mnie to bawi. Bo wtedy myślę sobie: 'Cholera. Ja to zrobiłem? To byłem ja?’. Bo ja siebie nie oglądam. Jestem zbyt zajęty życiem.
Wygląda na to, że temat biopicu Snoopa wraca na serio. Patrząc na to, jak Hollywood coraz mocniej wchodzi w historie ikon rapu i muzyki, film o autorze „Gin and Juice” wydaje się tylko kwestią czasu.
News
Pih, Liroy, Cezary Pazura i Zenek Martyniuk we wspólnej produkcji
Weterani rapu i topowi aktorzy w nowym filmie.
Do sieci trafił właśnie pierwszy zwiastun „O co tu chodzi?! – historia oparta na wersach” – pierwszego na świecie filmu, opartego na wersach hip-hopowej formacji w reżyserii Marcina Huzara i na podstawie scenariusza Krzysztofa Gorzkiewicza (Gorzkiego).
To właśnie wersy reprezentowanej przez Gorzkiego Elity Kaliskiej, a dokładnie dwóch części kultowego utworu „O co tu chodzi” są przedmiotem tej nietypowej ekranizacji. Co ważne wszystkie historie zawarte w obu częściach utworu (w drugiej części gościnnie pojawia się Dudek P56, który namówił chłopaków do powrotu po 25 latach z płytą „25”) to historie kryminalne, które wydarzyły się w rzeczywistości. Film poruszy również kwestie przemocy domowej czy alienacji rodzicielskiej, które po raz pierwszy zostaną w różnych scenach przedstawione z perspektywy zarówno kobiet jak i mężczyzn.
Co istotne, producentem filmu jest Fundacja Pomaganie Jest Trendy, która z osiągniętych na skutek dystrybucji filmu zysków, tegorocznej edycji festiwalu „RapPrix Mała Plaża” oraz 1,5% podatku zamierza wspierać szpitale w całej Polsce w zakresie zakupu „Rap Karetek” dostosowanych do transportu wcześniaków.
Zwiastun pokazuje pierwsze nagrane sceny z udziałem Cezarego Pazury, Mirosława Zbrojewicza, Liroya, Piha, Arkadiusza Janiczka, Suchego, Zenka Martyniuka czy Beaty Poźniak, w filmie zagra jednak znacznie więcej topowych aktorów i raperów – m.in. Bohdan Łazuka czy Numer Raz. Przy produkcji pracują także najlepsi polscy reżyserowie dźwięku pod nadzorem Marcina Barana – znanego z produkcji największych festiwali i wydawnictw płytowych w Polsce, soundtrack Elity Kaliskiej został wyprodukowany tradycyjnie przez. To już dla Elity Kaliskiej tradycja, że wystąpią w nim również gwiazdy zza oceanu, których nazwisk na razie producenci nie chcą zdradzać.
News
Drake wbił do viralowej rodziny z TikToka i podarował im nowe auto
„Nowy Escalade dla ekipy, bo czemu nie”.
Drake zaskoczył viralową rodzinę z TikToka, pojawiając się w ich nagraniu do numeru „Janice STFU”. Na tym się nie skończyło – raper podarował im też nowego Cadillac Escalade’a.
Drake znowu jest wszędzie. Tym razem pojawił się w nagraniu popularnego duetu NYFlavaaa, który regularnie wrzuca do sieci wspólne filmiki ojca z córką. W nowym reelsie obok dzieciaków niespodziewanie pojawił się sam Drizzy.
Na filmie widać, jak ekipa jedzie autem i nawija pod „Janice STFU”. Drake przez większość nagrania ledwo powstrzymuje śmiech. W pewnym momencie córka NYFlavaaa prawie rzuca przekleństwo podczas refrenu, a raper żartobliwie klepie jej fotel.
– Prosto z 6! Do 716! Tego człowieka nie trzeba przedstawiać! Sam Iceman! To legendarne! – krzyczy NYFlavaaa na początku nagrania.
Drake linked up with NYFlavaaa who always listens to Drake's music while driving with his kids 😭🔥 pic.twitter.com/tvbr2QGa0s
— Kurrco (@Kurrco) May 21, 2026
Cała akcja nie skończyła się tylko na wspólnym viralowym filmiku. Drake wrzucił później na Instagram zdjęcie nowego Cadillac Escalade’a, który podarował rodzinie. – W końcu udało się odwiedzić rodzinę @nyflavaaa. Odebraliśmy naszego kozaka ze szkoły. I nowy Escalade dla ekipy, bo czemu nie – napisał.

-
News3 dni temuPaktofonika opublikowała nieznane zdjęcia Magika z Witten
-
News3 dni temuTaco Hemingway poszukiwany przez fundację
-
News4 dni temuRadziu RSG pochwalił się, ile lat spędził w więzieniu wraz z kolegami z treningu
-
News3 dni temuOskarżenia pod adresem prezesa ZAiKS-u. „Rozebrany do naga nie chciał wypuścić mnie z mieszkania”
-
News2 dni temuMałolat K2 wykiwał policję podczas kontroli trzeźwości
-
News4 dni temuSnoop Dogg nie wziął od Popka ani złotówki. The Game skasował fortunę
-
News3 dni temuInternauci zaniepokojeni nagraniem byłego gangstera, który miał walczyć z Żuromem
-
News2 dni temuBedoes 2115 wstrzymuje swoje reklamy. Marka oddała billboardy dla Cancer Fighters