Sprawdź nas też tutaj

News

Keefe D uznany za winnego zabójstwa Tupaca. Jest werdykt po 30 latach

Może spędzić resztę życia za kratami.

Opublikowany

 

keefe d tupac

Po blisko 30 latach od śmierci Tupaca Shakura zapadł przełomowy werdykt – Duane „Keefe D” Davis został uznany za winnego morderstwa pierwszego stopnia z użyciem broni.

Keefe D uznany za winnego

Sprawa zabójstwa Tupaca Shakura przez dekady była jedną z największych nierozwiązanych zagadek w historii hip-hopu. Teraz po raz pierwszy ktoś został pociągnięty do odpowiedzialności karnej za śmierć legendarnego rapera.

Ława przysięgłych w Las Vegas potrzebowała niespełna trzech godzin, żeby uznać 63-letniego Duane’a „Keefe D” Davisa za winnego morderstwa pierwszego stopnia z użyciem broni.

Werdykt zapadł po dziewięciu dniach procesu, podczas którego zeznawało 24 świadków oskarżenia oraz trzech świadków obrony.

Poniżej wideo z ogłaszania wyroku:

Prokuratura nie twierdziła przy tym, że to Keefe D osobiście oddał strzały do Paca. Według śledczych miał jednak odegrać kluczową rolę w zorganizowaniu ataku.

Keefe D w sądzie

Własne słowa Keefe D stały się jednym z głównych dowodów

Jednym z najmocniejszych elementów sprawy były wypowiedzi samego Davisa. Przez lata opowiadał o wydarzeniach z 1996 roku w wywiadach, rozmowach ze śledczymi oraz wydanej w 2019 roku autobiografii „Compton Street Legend”.

Keefe D wielokrotnie umieszczał siebie w białym Cadillacu, z którego ostrzelano samochód Tupaca i Suge Knighta. Prokuratorzy wskazywali, że poszczególne elementy jego historii z czasem się zmieniały, ale jej kluczowy rdzeń pozostawał ten sam.

Prawo stanu Nevada nie wymagało udowodnienia, że Davis osobiście nacisnął spust. Ława przysięgłych mogła uznać go za winnego, jeśli stwierdziła, że pomagał w dokonaniu zabójstwa lub nim kierował.

– To, kto strzelał, nie jest pytaniem – powiedział podczas mowy końcowej główny zastępca prokuratora okręgowego Binu Palal.

Obrona: nie ma nagrania, bilingu ani mocnych dowodów fizycznych

Adwokat Davisa Michael Sanft próbował rozbić narrację prokuratury, wskazując przede wszystkim na to, czego w tej sprawie brakowało.

Nie przedstawiono nagrania z monitoringu pokazującego Keefe D na miejscu strzelaniny. Nie było również danych telefonicznych potwierdzających jego obecność, a po niemal trzech dekadach zachowało się niewiele dowodów fizycznych.

Obrona przekonywała, że Davis mógł koloryzować albo wymyślać fragmenty historii dla pieniędzy i rozgłosu. Były detektyw wydziału zabójstw policji w Las Vegas przyznał podczas procesu, że nie udało mu się niezależnie potwierdzić obciążającej Davisa wersji wydarzeń.

Ława przysięgłych kupiła jednak argumentację prokuratury. Historie, które Keefe D przez lata publicznie opowiadał, zostały potraktowane nie jako uliczne przechwałki, ale jako materiał dowodowy.

Bójka z Orlando Andersonem i śmiertelna zemsta

Według prokuratury zabójstwo miało być odwetem za wydarzenia, do których doszło wcześniej tego samego wieczoru w MGM Grand.

Tupac Shakur wraz z innymi osobami zaatakował tam Orlando Andersona, siostrzeńca Keefe D. Śledczy twierdzili, że później Davis zdobył broń i uczestniczył w poszukiwaniu Tupaca oraz współzałożyciela Death Row Records, Suge Knighta.

Biały Cadillac ostatecznie zrównał się z BMW, którym jechali Pac i Knight.

Tupac został postrzelony 7 września 1996 roku. Zmarł sześć dni później. Miał zaledwie 25 lat.

Keefe D zapowiada apelację

Historia ma wyjątkowo przewrotny finał. Policja podejrzewała Davisa od lat, ale jednym z fundamentów procesu stała się jego własna potrzeba publicznego opowiadania o zabójstwie.

Książka, dokumenty, wywiady oraz nagrane rozmowy ze śledczymi stworzyły sporą część materiału wykorzystanego przez prokuraturę. To, co przez lata funkcjonowało jako jedna z najbardziej głośnych opowieści dotyczących śmierci Tupaca, finalnie zostało użyte przeciwko Keefe D przed sądem.

Po ogłoszeniu werdyktu prokuratorzy poinformowali, że ze względu na kwestie związane ze świadkami wycofają dodatkowy zarzut dotyczący działalności gangowej. Sam wyrok za morderstwo pozostaje bez zmian.

Davis przebywa w areszcie bez możliwości wyjścia za kaucją i czeka na wymiar kary. Grozi mu dożywocie. Po ogłoszeniu werdyktu przekazał sędziemu, że zamierza się odwołać.

 

News

Dżordżo pokazał, jak wygląda pizza Książula po 2 godzinach od podgrzania

„Jest okropna”.

Opublikowany

 

dzordzo

Niewiele pozostało osób w Polsce, które nie zabrały jeszcze głosu na temat pizzy Książula. Swoje 3 grosze dorzucił w tym temacie Dżordżo, jednak jego krytyczna opinia raczej nie przysporzy nowych chętnych na produkt.

Polska ciągle żyje premierą pizzy Książula i chyba możemy już mówić o pewnego rodzaju fenomenie społecznym i jednym z najważniejszych wydarzeń w naszym kraju w ostatnim czasie, co pokazuje, w jakim miejscu dziś się znajdujemy jako naród. Pytaniem otwartym wciąż pozostaje jak duży wpływ na zdrowie i BMI będzie miała otłuszczona bomba kaloryczna, której prognozowana sprzedaż szacowana jest w milionowych nakładach.

Wiemy na pewno, że fanem wypieku nie stał się Dżordżo. Pochodzący z Poznania influencer miał okazję nabyć produkt i z jego słów wynika, że nie spełnił on oczekiwań. – Nie polecam nikomu pizzy Książula. Jest okropna. Po prostu pizza jest okropna – przekazał w jednym z nagrań na Instagramie.

W kolejnym pokazał co się stało z połową potrawy po 2 godzinach od podgrzania w piekarniku i trudno zakładać, żeby zaprezentowany obrazek zachęcił innych do kupna.

Czytaj dalej

News

Fan Słonia wytatuował sobie ogromną głowę rapera na nodze

Szczeciński tatuator stworzył nietypowy projekt.

Opublikowany

 

Przez

słoń
fot. braindeadslon | Instagram

Fan Słonia postanowił na stałe uwiecznić swojego idola na ciele, tatuując sobie na nodze wielki, kolorowy portret rapera.

Niektórzy fani kupują płyty, inni zbierają merch, a są też tacy, którzy idą o kilka kroków dalej. Jeden ze słuchaczy Słonia zdecydował się na potężną dziarę z podobizną poznańskiego rapera. Jego głowa zajmuje sporą część nogi fana, a całość została wykonana w kolorze.

Za projektem stoi Ariel Mroczkowski, tatuator ze Szczecina, który sam od lat słucha twórczości Słonia. Artysta nie chciał zwyczajnie przekopiować zdjęcia rapera na skórę. Zależało mu na stworzeniu własnej interpretacji jego wizerunku.

– Ten tatuaż to dla mnie coś więcej niż kolejny portret. Słoń to jeden z artystów, których muzyka jest ze mną od lat, więc możliwość wytatuowania jego wizerunku była dla mnie naprawdę mocnym doświadczeniem. Od początku wiedziałem, że nie chcę robić kolejnej kopii tego, co już zostało zrobione. Chciałem przedstawić go po swojemu. Mocno, charakterystycznie i w kolorze, który jeszcze bardziej podkręca cały klimat.

Najważniejsze było dla mnie zachowanie jego charakteru, ale jednocześnie dodanie czegoś od siebie. Bez odtwarzania jeden do jednego. Bez robienia tego na siłę. Po prostu Słoń, ale widziany moimi oczami. I właśnie takie projekty lubię najbardziej. Kiedy można połączyć czyjąś zajawkę z własną wizją i zrobić z tego coś, czego wcześniej nie było – przekazał tatuator.

Słoń od lat ma jedną z najbardziej oddanych grup słuchaczy na polskiej scenie rapowej.

Czytaj dalej

News

Pusha T zaskoczył fanów. Nowy album Clipse stawia ponad legendarnym klasykiem

„Nigdy więcej nie będę w stanie nagrać „Hell Hath No Fury””.

Opublikowany

 

Pusha T stawia najnowszy album Clipse ponad kultowym „Hell Hath No Fury” z 2006 roku. Raper przyznaje, że nie chce już wracać do czasów, w których powstawał legendarny materiał.

Dla wielu fanów Clipse album „Hell Hath No Fury” z 2006 roku to absolutna klasyka ulicznego rapu. Pusha T ma jednak inne zdanie. Choć doskonale zdaje sobie sprawę z pozycji tego krążka w historii hip-hopu, zdecydowanie wyżej stawia „Let God Sort Em Out”, czyli comeback nagrany wspólnie z bratem Malice’em po niemal 16 latach przerwy.

Podczas rozmowy z Pharrellem Williamsem dla „Vogue” raper wyjaśnił, dlaczego najnowsze wydawnictwo jest dla niego ważniejsze od materiału, który pomógł zbudować legendę duetu.

– To instrukcja dojrzewania rapowej grupy – powiedział Pusha T o „Let God Sort Em Out”.

Według rapera nowy krążek pokazuje, że można się starzeć, zmieniać priorytety i nabierać doświadczenia, a jednocześnie nie stracić charakteru, dzięki któremu słuchacze pokochali Clipse.

„Nigdy więcej nie nagram >Hell Hath No Fury<„

W trakcie rozmowy Pharrell zażartował, że w okresie nagrywania „Hell Hath No Fury” Pusha mógł zajmować się niezbyt legalnymi interesami. Raper nie próbował przedstawiać swojej przeszłości w lepszym świetle. Przyznał, że był wtedy zupełnie innym człowiekiem, a muzykę napędzały frustracja, gniew i obsesyjna potrzeba udowodnienia swojej wartości.

– Nigdy więcej nie będę w stanie nagrać „Hell Hath No Fury” – przyznał.

Pusha nie ukrywa, że właśnie te emocje pozwoliły stworzyć jeden z najbardziej cenionych albumów w dyskografii Clipse. Problem w tym, że nie chciałby ponownie znaleźć się w sytuacji życiowej, która zmusiłaby go do pisania z podobnym nastawieniem.

Clipse wrócili po 16 latach i pokazali inną twarz

„Let God Sort Em Out” ukazał się w lipcu 2025 roku i był pierwszym wspólnym albumem braci Thornton od niemal 16 lat. Za produkcję odpowiadał Pharrell Williams, który od początku kariery duetu miał ogromny wpływ na jego brzmienie.

Nowy materiał nadal zawiera charakterystyczne dla Clipse uliczne opowieści, ale tym razem znalazło się na nim znacznie więcej osobistych tematów. Wiara, rodzina, śmierć bliskich i rozliczenia z przeszłością stały się równie istotne jak bezwzględne linijki, z których Pusha i Malice słyną od ponad dwóch dekad.

Dobrym przykładem jest „The Birds Don’t Sing”, numer poświęcony zmarłym rodzicom raperów. Tak intymnych historii na wcześniejszych wydawnictwach Clipse było zdecydowanie mniej.

Czytaj dalej

News

Małaszyński na rapowym planie z Hollywódzką gwiazdą

„Historia opowiedziana w muzyce może stać się pełnowymiarowym filmem”.

Opublikowany

 

Przez

małaszyński rap film

W czwartek ruszył kolejny etap zdjęć do filmu „O co tu chodzi?! – Historia oparta na wersach!” w reżyserii Marcina Huzara, według scenariusza Krzysztofa „Gorzkiego” Gorzkiewicza. Na planie pojawili się m.in. Paweł Małaszyński, Joanna Moro, Joanna Liszowska oraz amerykański aktor Marc Coppola, prywatnie brat Nicolasa Cage’a.

W filmie występują również Zbigniew Wesołowski, znany jako polski „Rocky Balboa”, Kaja Radomska oraz pięściarz Adam Balski. Pierwszy zwiastun produkcji jest już dostępny w internecie. Można w nim zobaczyć m.in. Cezarego Pazurę, Zenka Martyniuka, Mirosława Zbrojewicza, Liroya, Piha, Arkadiusza Janiczka i Beatę Poźniak.

Film powstaje na podstawie dwóch części utworu „O co tu chodzi” legendarnej kaliskiej grupy hip-hopowej Elita Kaliska. Według twórców jest to pierwsza na świecie ekranizacja hip-hopowych wersów. Opowiedziane w utworach historie wydarzyły się naprawdę i dotyczą spraw kryminalnych oraz ludzkich motywacji. Fabuła obejmuje 25 lat – od lat 90. do współczesności – pokazując przemiany społeczne, rozwój technologii i zagrożenia związane z jej wykorzystaniem.

Kolejny etap zdjęć zaplanowano na początek listopada. W całym filmie ma wystąpić ponad 30 czołowych polskich aktorów oraz amerykańskie gwiazdy. Produkcję realizuje fundacja Pomaganie Jest Trendy, bez tradycyjnego budżetu filmowego, film wspierany jest przez topowe w Polsce marki jak np. Selsey, Hinsense czy 70mai barterowo, dzięki czemu producenci mają możliwość dostosowania pomieszczeń filmowych do odpowiednich przestrzeni na przełomie lat. Dochody z dystrybucji kinowej i na platformach mają zostać przeznaczone na zakup specjalistycznych karetek wyposażonych w systemy inkubacyjno-ratownicze, służących do transportu wcześniaków. Pojazdy mają następnie trafić do szpitali w całej Polsce.

– Chcemy pokazać, że historia opowiedziana w muzyce może stać się pełnowymiarowym filmem, który nie tylko przyciąga widzów, ale również pomaga ratować życie najmłodszych pacjentów. Łączymy kulturę hip-hopową, prawdziwe wydarzenia i społeczną odpowiedzialność, nadając tej produkcji wymiar wykraczający poza ekran – mówi Krzysztof „Gorzki” Gorzkiewicz, scenarzysta filmu i autor tekstów Elity Kaliskiej. 

Produkcja łączy historie kryminalne z wątkami psychologicznymi, a dochody z dystrybucji mają wesprzeć transport wcześniaków między szpitalami.

Czytaj dalej

News

Wielki finał WLF we Wrocławiu. Sześciu freestylowców powalczy o 2000 zł

Organizatorzy informują też o konkursach dla publiczności.

Opublikowany

 

wlf

Już 24 października we Wrocławiu odbędzie się wielki finał WLF x Patriotic, w którym najlepsi zawodnicy sezonu zawalczą o kasę i nagrody rzeczowe.

Wrocławska Liga Freestyle zamyka sezon 2026. W sobotę, 24 października, w Pubie Nigdzie Nic z Nikim odbędzie się finałowa bitwa WLF x Patriotic. Na mikrofonach spotkają się zawodnicy, którzy przez ostatnie miesiące walczyli o punkty i miejsce w najważniejszym starciu sezonu.

Sześciu freestylowców ma już zapewniony udział w finale. To Fugu, Smalczyk, Siemper, Barti, Samerak i Ciepson. Cała szóstka wywalczyła awans dzięki punktom zdobytym podczas czterech wcześniejszych ustawek.

Lista uczestników nie jest jednak zamknięta. Organizatorzy przygotowali również eliminacje, dzięki którym kolejni zawodnicy będą mogli dostać się do finałowej rywalizacji. Zapisy prowadzone są na stronie wroclawskaliga.pl

Stawka jest konkretna. Do zgarnięcia będzie 2000 złotych oraz nagrody rzeczowe. O tym, kto najlepiej poradzi sobie na wolnym stylu, zdecyduje jury w składzie Milu, Pejter i Czeski. Za prowadzenie całej imprezy odpowiada Bilu.

WLF nie zapomina również o publiczności. Podczas wydarzenia zaplanowano dodatkowe konkursy dla osób, które pojawią się na miejscu.

Czytaj dalej

Popularne

Copyright © Łukasz Kazek dla GlamRap.pl 2011-2026.
(Ta strona może używać Cookies, przeglądanie jej to zgoda na ich używanie.)

error: