Sprawdź nas też tutaj

News

KęKę z komercyjnym sukcesem za pozytywny album

„Zero agresji i przekleństw to nie jest recepta na sukces w rapie”.

Opublikowany

 

KęKę / fot. Je-Shoot photography

Radomski raper sukcesywnie idzie do przodu i zdobywa kolejne wyróżnienia. „To Tu” to już siódma platynowa płyta w karierze KęKę. Jak sam mówi, osiągnął komercyjny sukces z pozytywnym albumem traktującym o mało popularnych wartościach, co nie jest łatwym zadaniem.

Związek Producentów Audio i Video przyznał z dniem 24 października 2018 podwójną platynową płytę „To Tu”. Sprzedała się ona w 60-tysięcznym nakładzie i tym samym dołączyła do dwóch poprzednich, które również zdobyły podobne wyróżnienie. Przy okazji informacji o nagrodzie artysta podzielił się ze słuchaczami przemyśleniami na temat tego wydawnictwa.

„Chciałem sobie utrudnić pracę”

Wydany 23 marca krążek „To Tu” był przełomem w karierze radomskiego rapera. Po raz pierwszy zdecydował się on zaprosić na album gości, a także specjalnie utrudnił on sobie pracę. – Przy nagrywaniu materiału chciałem, żeby album był raczej pozytywny. To taka moja poprzeczką, którą sobie postawiłem. Przy trylogii „Rzeczy” nagrywanie samemu było dodatkowym elementem, tutaj chciałem sobie trochę utrudnić decydując się na pozytywny wydźwięk. Dlaczego utrudnić? Dlatego, że ciężko jest się celowo ograniczyć, a mimo to nagrać album, który i tak się odbiorcom spodoba. Cieszę się, że to się udało. No i przede wszystkim, Zero agresji, zero używek, zero przekleństw, to nie jest recepta na sukces w rapie – komentuje Kę.

Jak wyjaśnia raper z powodu „czystego przekazu” część słuchaczy określała album mianem zbyt grzecznego. – Tak jak by „ku*ra” dodawał powagi, palenie czyniło kogoś dorosłym, a narysowanie „siurka” na ostatniej stronie zeszytu było oznaką hardkorowego buntu.  No, ale tak już jest. Brudne wydaje się prawdziwsze. Człowiek, ma zakodowane zwracać uwagę na negatywne wiadomości( patrz serwisy informacyjne), one wydają się ważniejsze i ciekawsze – wyjaśnia artysta.

KęKę nie jest do końca usatysfakcjonowany

Podwójna platynowa płyta oznacza, że krążek sprzedał się w minimum 60-tysięcznym nakładzie. Wliczając w to oczywiście streaming. W samej przedsprzedaży album nabyło 19-tysięcy preorderowiczów. – Reszta potrzebna do podwójnej platyny, nabyła go już po premierze, czyli znając kawałki – zauważa raper.

Obecnie Kę jest w trasie koncertowej, która jak twierdzi idzie świetnie. W ten weekend rapera zobaczymy w wyprzedanej Proximie, a w piątek w Gdańsku, gdzie sprzedało się już ponad 1000 biletów. Mimo ogromnego sukcesu Kę nie czuje się do końca usatysfakcjonowany. – Bo chociaż, udowodniłem sobie i reszcie, że z pozytywnym albumem, mówiących o raczej mało popularnych wartościach, (rodzina, dom, spokój, rutyna, konsekwencja, oszczędność) można osiągnąć sukces komercyjny, to jedna rzecz nie daje mi spokoju. Mianowicie to, że kulturalny język i wyważony dobór słów, sprawia, że spora część ludzi, zwyczajnie k*rwa nie rozumi! Ale tym już zajmie się Mr. KęKę w 2019 – zapowiada muzyk.

Podwójna platynowa płyta za „To Tu”.

Złota, Platynowa i Diamentowa Płyta – ile trzeba sprzedać nośników?

Zdobycie konkretnego pułapu danego wyróżnienia można osiągnąć przez sprzedaż nośników fizycznych, cyfrowych oraz dzięki streamingowi.
Nośniki fizyczne – należy sprzedać: 15 000 kopii – Złota Płyta, 30 000 kopii – Platynowa Płyta, 150 000 kopii – Diamentowa Płyta.
Nośniki cyfrowe i streaming – tutaj stosowane jest kryterium dochodowe. Samo kliknięcie w dany kawałek nic jeszcze nie oznacza. Artysta i wytwórnia muszą na tych kliknięciach osiągnąć dochód. Tak jak osiągają dochód na sprzedaży fizycznych egzemplarzy. Aby uzyskać po 1 marca 2017 roku któreś z wyróżnień, trzeba udokumentować przychód ze streamingu, dzwonków telefonicznych i muzyki w tle. Przelicznik jest następujący: 20 złotych przychodu jest przyjmowane jako sprzedaż jednego albumu. Sumowany jest przychód ze wszystkich utworów z albumu. By uzyskać Złotą Płytę trzeba sprzedać muzykę za 20 tysięcy zł, Platynę – 40 tysięcy i Diament- 200 tysięcy.

 

News

Były pracownik Eminema ma kurcze problem. Przyznał się, że sprzedawał niepublikowane kawałki rapera

Jeden z fanów zapłacił mężczyźnie 50 tys. dolarów za 10 numerów Slima.

Opublikowany

 

eminem

Były realizator dźwięku Eminema przyznał się do naruszenia praw autorskich po wycieku niepublikowanych nagrań rapera. W grę wchodzą dziesiątki tysięcy dolarów, miliony odtworzeń i nawet pięć lat więzienia.

Sprzedawał niepublikowane kawałki Eminema za Bitcoiny

Sprawa głośnego wycieku muzyki Eminema doczekała się przełomu. 48-letni Joseph Strange, były pracownik studia należącego do rapera, przyznał się przed sądem w Detroit do przestępstwa związanego z naruszeniem praw autorskich. Mężczyźnie grozi do pięciu lat pozbawienia wolności, a wyrok ma zostać ogłoszony 27 stycznia.

Śledczy ustalili, że Strange miał dostęp do materiałów, których fani Eminema nigdy nie powinni usłyszeć. Chodzi o nieukończone numery, niewydane utwory i inne nagrania powstające na różnych etapach kariery rapera.

Według ustaleń FBI jeden z kanadyjskich fanów zapłacił Strange’owi około 50 tysięcy dolarów w Bitcoinach za ponad 10 niepublikowanych kawałków. Lista zakupionych nagrań miała dokładnie odpowiadać zawartości dysku przechowywanego w studiu Effigy.

FBI znalazło dyski, teksty i niepublikowany teledysk

Joseph Strange pracował jako realizator dźwięku w Effigy Studios w Ferndale od 2007 do 2021 roku, kiedy został zwolniony. Należał do zaledwie czterech pracowników mających dostęp do zabezpieczonych hasłami dysków z muzyką Eminema.

Na początku 2025 roku do internetu zaczęły trafiać niepublikowane nagrania rapera. Sprawą zajęło się FBI, a trop doprowadził śledczych do byłego pracownika.

Podczas przeszukania jego domu funkcjonariusze zabezpieczyli dyski twarde z niewydanymi utworami Eminema i współpracujących z nim artystów. W sejfie znaleziono również odręcznie napisane teksty oraz kopię teledysku, który nigdy nie doczekał się oficjalnej premiery.

Skala wycieku okazała się ogromna. Jak poinformował 22 października amerykański Departament Sprawiedliwości, nielegalnie udostępnione nagrania zostały odtworzone ponad 8 milionów razy na różnych platformach streamingowych. Wartość naruszenia praw autorskich oszacowano na co najmniej 750 tysięcy dolarów.

Ekipa Eminema mówi o ogromnych szkodach

Już po zatrzymaniu Strange’a w marcu 2025 roku przedstawiciel Eminema ostro skomentował całą sytuację.

– Nie sposób przecenić ogromnych szkód, jakie zaufany pracownik wyrządził artystycznemu dziedzictwu Eminema i integralności jego twórczości.

Departament Sprawiedliwości również nie zamierza traktować sprawy pobłażliwie. Zastępca prokuratora generalnego A. Tysen Duva podkreślił, że były pracownik wykorzystał zaufanie, jakim obdarzono go w studiu.

– Joseph Strange nadużył zaufania, jakim go obdarzono, aby bezprawnie kopiować i sprzedawać niepublikowaną muzykę należącą do Eminema, czerpiąc zyski z utworów, które nie zostały jeszcze dopuszczone do publicznej dystrybucji.

Według przedstawiciela resortu sprawiedliwości działania Strange’a naruszyły zarówno prawa artystyczne, jak i prawne rapera.

Adwokat Strange’a uderza w Departament Sprawiedliwości

Obrona byłego pracownika Eminema przedstawia jednak sprawę w zupełnie innym świetle. Adwokat Wade Fink w rozmowie z „Detroit Free Press” zarzucił federalnym urzędnikom wyolbrzymianie całej sytuacji.

– Skala i charakter tych działań są zupełnie inne, niż się to przedstawia.

Prawnik przekonuje, że medialny obraz sprawy nie oddaje jej rzeczywistego przebiegu. W obszernym oświadczeniu napisał:

– Joe Strange jest dobrym człowiekiem, którego dzieci bardzo ucierpiały przez całą tę sytuację. Przesadzone komentarze Departamentu Sprawiedliwości i innych osób mają niewiele wspólnego z rzeczywistymi faktami dotyczącymi tej sprawy. To znacznie bardziej skomplikowana i wielowymiarowa kwestia, niż próbuje się ją przedstawiać. Niemniej jednak mój klient wziął odpowiedzialność za to, co zrobił, odczuwa ogromne wyrzuty sumienia z powodu tego, co spotkało jego rodzinę, i podobnie jak ja głęboko wierzy, że sędziowie naszego okręgu spojrzą na tę sprawę taką, jaka jest naprawdę.

Strange przyznał się do winy, ale o jego ostatecznej karze zdecyduje sąd.

Czytaj dalej

News

Bonus BGC opuścił szpital psychiatryczny

„Będzie już tylko lepiej”.

Opublikowany

 

Przez

bonus bgc

Bonus BGC opuścił szpital psychiatryczny po kolejnej hospitalizacji związanej ze schizofrenią paranoidalną i przekazał nowe informacje o swoim stanie zdrowia.

Bonus BGC ma za sobą kolejną walkę o zdrowie. Na początku września ponownie trafił na oddział psychiatryczny z powodu schizofrenii paranoidalnej, z którą zmaga się od dłuższego czasu. Teraz poinformował, że lekarze wypisali go ze szpitala, a on sam czuje wyraźną poprawę.

– Właśnie zostałem wypisany ze szpitala. Czuję się lepiej niż przed pójściem na hospitalizację. Lekarze ustawili mi leki, które mi pomagają. Biorę Symlę jako stabilizator nastroju, Klozapol jako główny lek na schizofrenię oraz Lynagex na silne stany lękowe. Jestem dobrej myśli, że będzie już tylko lepiej – napisał.

Problemy zdrowotne Bonusa nie są tajemnicą. W ubiegłym roku jego sytuacja była na tyle trudna, że zbierał pieniądze na leczenie, wyprzedając własne pamiątki. Teraz wygląda na to, że hospitalizacja przyniosła oczekiwane efekty.

Czytaj dalej

News

KęKę nie potrzebuje skandali, żeby jego płyta wbiła 100 milionów streamów

„Traktuję to jako sukces”.

Opublikowany

 

Przez

kękę

KęKę ma kolejny powód do świętowania. Jego album „To Tu” przekroczył właśnie 100 milionów odtworzeń na Spotify.

Radomski raper może dopisać do swojego konta kolejny sukces. Płyta „To Tu” przekroczyła barierę 100 milionów streamów na Spotify, a sam KęKę nie ukrywa, że to dla niego ważny moment w karierze.

– Mój album „To Tu” właśnie przekroczył barierę 100 000 000 odtworzeń w serwisie Spotify – ogłosił. – Nie ukrywam, że traktuję to jako sukces i bardzo się z niego cieszę – dodał.

KęKę od lat ma wierną i dużą publikę, więc taki wynik nie jest zaskoczeniem, ale na pewno cieszy.

Czytaj dalej

News

Polska fanka Queen doprowadziła do usunięcia viralowego klipu Popka

Raper stracił „Mamo, Tato”.

Opublikowany

 

popek mamo tato queen

Jedna wiadomość polskiej fanki Queen wystarczyła, żeby sprawą viralowego klipu Popka „Mamo, Tato” zajęło się Sony, a nagranie zniknęło z YouTube’a.

Popek stracił na YouTubie klip do numeru „Mamo, Tato”, który nawiązywał do legendarnego „Bohemian Rhapsody” zespołu Queen. Za całą akcją stoi polska fanka brytyjskiej grupy, której nie spodobało się wykorzystanie charakterystycznych elementów utworu w twórczości kontrowersyjnego rapera.

Fanka powiadomiła Queen o klipie Popka

Kobieta o imieniu Marta skontaktowała się z naszą redakcją przesyłając nam informację i dokumenty potwierdzające, że jej interwencja doprowadziła do usunięcia klipu Popka. Kobieta napisała bezpośrednio do przedstawiciela Queen, informując go o nagraniu polskiego rapera.

– Jestem fanką Queen i bardzo poruszyło mnie wykorzystanie rozpoznawalnych elementów jednego z najważniejszych utworów w historii muzyki w tak odmiennym kontekście. Postanowiłam więc napisać po angielsku do Phila Symesa, przedstawiciela Queen ds. publicity, aby zwrócić uwagę na tę sprawę – informuje w rozmowie z GlamRap.pl Marta.

Przedstawiciel zespołu odpowiedział

Co ciekawe, jej wiadomość nie została zignorowana. Phil Symes odpowiedział Polce, informując, że sprawa trafiła już do Sony, które podjęło odpowiednie kroki.

– Dziękuję za zwrócenie nam na to uwagi. Przekazałem tę sprawę firmie Sony, która poinformowała mnie, że podjęto już działania mające na celu usunięcie tego materiału – przekazał przedstawiciel Queen w środę, 21 października .

Klip Popka „Mamo, Tato” usunięty

I faktycznie, klip Popka poleciał z YouTube’a. Każdy, kto próbuje obecnie odtworzyć „Mamo, Tato”, zamiast teledysku widzi komunikat:

„Film niedostępny. Został usunięty w wyniku żądania usunięcia treści przesłanego przez: Sony Music Publishing”.

Tym samym interwencja jednej fanki zakończyła się usunięciem nagrania z platformy. Sony Music Publishing oficjalnie zgłosiło żądanie usunięcia materiału, a YouTube je zrealizował.

Czytaj dalej

News

„Mata chciał kupić Natalisę”. Trueman ujawnia, dlaczego raperka odmówiła

Kulisy współpracy z Fagatą.

Opublikowany

 

Przez

mata natalisa

Mata miał plan, żeby zatrzymać Natalisę w swoim labelu, ale raperka wybrała Fagatę. Kulisy biznesowych rozgrywek ujawnił Trueman.

Jeszcze kilka tygodni temu Mata, Fagata i Natalisa tworzyli jeden team. Według wcześniejszych słów Sentino to właśnie management Matczaka mocno naciskał na nagranie wspólnej EP-ki z Fagatą. Projekt ostatecznie powstał, a teraz wychodzą kolejne kulisy tej współpracy.

Trueman, który odkupił projekt Sentino i Fagaty, ujawnił, że Mata chciał ściągnąć Natalisę do swojego labelu. Raperka miała jednak odrzucić tę propozycję i postawić na dalszą współpracę z Fagatą.

– Kilka tygodni temu, jak zaczynaliśmy tę płytę z Sentino z Fagatą, to Mata chciał kupić Natalisę, żeby została w labelu. Natomiast Natalisa nie chciała i wolała pracować z Fagatą. Także Natalisa mogła zostać w labelu Maty, ale wolała być z Fagatą – ujawnił.

Poniżej wideo:

Brzmi to ciekawie w kontekście ostatnich doniesień o relacjach Fagaty i Natalisy. Konopsky przekazał niedawno, że według jego informacji influencerka ma podpisaną umowę z Natalisą i rzekomo blokuje jej muzyczną karierę. Fagata zaprzeczyła tym oskarżeniom, twierdząc, że sama umowa nie oznacza blokowania artystki.

Jeżeli chodzi o Matę, to ten jest w kropce, bo został z niczym i nie może wyżej wymienionych pań monetyzować, bo jedna jest cancelowana, a druga rzekomo – blokowana przez tą pierwszą.

Czytaj dalej

Popularne

Copyright © Łukasz Kazek dla GlamRap.pl 2011-2026.
(Ta strona może używać Cookies, przeglądanie jej to zgoda na ich używanie.)

error: