Felieton
KOMENTARZ KAABANA: Gruby Mielzky – historia prawdziwa
Na wstępie chciałbym przeprosić wszystkich moich czytelników za zwłokę we wrzucaniu „KOMENTARZY KAABANA”, po prostu są rzeczy ważne i ważniejsze, a jak już pisałem w paru miejscach – nie zwykłem wrzucać niedróbek, bądź tekstów, z których nie jestem zadowolony w 100 procentach. Ironią jest, że to, co czytacie teraz było gotowe już 1,5 tygodnia temu, tylko cały czas coś stawało mi na drodze do dokończenia tego tekstu.
Przypomnijmy więc, kim dokładnie jest ten cały Mielzky? Na samym początku był jednym z rzeszy raperów, którzy po EP-ce Smarkiego zapragnęli być jak on, w związku z czym nagrał „Umrzeć w super butach EP”. Bezczelne zżynanie z kolegi, który swoją stylówką zrobił furorę nigdy nie miało racji bytu, tak było i w tym wypadku. W głowie mi się nie mieści, jak można być aż tak bezkrytycznym w stosunku do swoich dokonań, jednak świat cały czas zaskakuje. W każdym razie, jest to płyta jeszcze gorsza, niż wydany niedawno legalny debiut MC pochodzącego ze Starogragdu Gdańskiego, więc nie traćcie ani sekundy na ściągnięcie jej, nie mówiąc już o słuchaniu. Nawet w kategorii beki lepiej puścić sobie jakiegoś typa, który myśli, że jest dobry, niż to ścierwo.
Po tej żenującej próbie zabłyśnięcia przed szerszą publicznością (jestem 2 lata młodszy od Mielzkiego a i tak w 2006 roku miałem więcej wyczucia co do własnych dokonań na jakimkolwiek polu, niż on) Tomasz rozpoczął karierę internetowego publicysty, który za wroga postawił sobie przede wszystkim chujowy polski rap. Wykonawcą, który szczególnie mierził Mielzkiego był rzecz jasna naczelny idol gimbusów: Gural aka otwórz drzwi dla hydraulika aka powiedz gdzie jest hajs dziwko aka w górę jadę windą sobie. Dla przypomnienia garść opinii głównego zaintresowanego na temat mixtejpu „Inwacja porywaczy ciał:
– „No i to jest niestety polski rap. inwazja porywaczy ciał, totem leśnych ludzi, a weź spierdalaj z takim rapem.”
(w odpowiedzi na post, że polscy słuchacze nie mają dystansu do muzyki)
– „Mają dystans, ale mają też wyczucie wiochy. mam szacunek do gurala za 'opowiesci.. ’ , mam w oryginalnej wersji so u know. no i mogę mieć szacunek za to że nagrywa identyczne płyty i wciąż znajduje ludzi na to by je kupić. pozatym nie jaram sie ciuchami stopro w milionie kolorów, nie jaram sie bitami matheo znanego też jako 'szopen rapu’ (hahahahh co?) bo jeśli chce takich bitów to włączam storcha, no i nie jaram sie rapem gurala który defakto stał sie mocno gimnazjalny. ale okej, BUJAJCIE SIE, BUKA BLAŁ BLAŁ ,PAŁ PAŁ PAŁ , INWAZJAAA!”
– „A zajawka hm, no zajawka zajawką, ale od paru lat gural robi poprostu dziwne rzeczy coraz durniej je nazywając. Nie podoba mi się taki rap. I nie chodzi o to że 'po numerze na ortedze zgorzkniałem’ bo defakto jakbyś zauważył to ja od 3 lat nie nagrałem rapowego numeru poza 2 featami na Ortedze, wiec nie miałem gdzie wyrazić mojego stosunku do polskiego rapu.”
– „Chryste, widze że tutaj już sie zrobiło do tego stopnia mocno że jeśli tylko jedno złe słowo na gurala to od razu cios że przerost ego. co mam Ci powiedzieć? że jaram sie kiedy najebani polscy raperzy są w radiach a potem musze sie tłumaczyć z muzyki którą robie? stękacie że 'hiphopowców’ ma się za idiotów i bandytów po czym wpuszczacie ich napierdolonych jak psów do radia i dajecie możliwość pierdolenia głupot, no wybacz że mnie to nie śmieszy. i wybacz że nie jaram sie guralem. TAK TO PRZEROST EGO!”
– Odsłuchałem i wyrzuciłem, przepraszam. guralesko mógłby dać sobie spokój z chujowym nazewnictwem swoich albumów i zrobiłby coś na bitach laski, bo opowieści były mocarne, a potem było już tylko gorzej. kobzy, afrykańskie piosenki, pierdoły, dajcie sobie spokój.
No ta, tylko jak 'wiekszy projekt’ nazywa sie Totem Leśnych Ludzi to jak mam go traktować poważniej niż niepoważny mixtape Inwazja Porywaczy Ciał? Dla mnie poprostu od Opowieści jest coraz gorzej, a teraz to już niestety wręcz niesłuchalnie.”
Jak widać nasz bohater strasznie przeżywał (rzekomy) upadek rapu Gurala. Poza nim rozczulał się również nad ogólnym poziomem polskiej sceny, czego wyraz dał w utworze o tytule „Rap”, który znalazł się na płycie „Lavorama”:
https://www.youtube.com/watch?v=1XOyLNur-To
Dla leniwych zacytuję parę wersów z tegoż utworu:
zwątpiłem w polski hiphop i nie jest mi z tym smutno,
dla mnie to puste próchno, jednak powiem Ci, że
dzisiaj jest z Tobą Twój ukochany hip-hop,
rapowe gwiazdy, polscy raperzy w mediach,
gdy 6 lat wstecz, wybiegłbym myślą w przyszłość,
to rzuciłbym to gówno i kazał ludziom przestać.
Dzisiaj jest z Tobą Twój hip-hop, pan i zbawca,
w klipach masz suki, raperzy robią crunk,
pod ręką z hipokryzją zdzierają hajs w gimnazjach,
szczeniaki ćpają crack w gimnazjach, i mają haj.
Dzisiaj jest z Tobą Twój rap, co czuje kaskę,
łatwiej to akceptować, gdy sam czujesz jej swąd,
Houston pewnie to widział i nie mógł na to patrzeć,
pieprzyć rapowe szanse, polski rap miał ich dość.
I refren:
Hip-hop łamie mi serce, kiedy patrzę na was,
łamie mi serce, kiedy pa-trzę,
łamie mi serce, kiedy patrzę na was,
łamie mi serce, kiedy patrzę.
Wypisz-wymaluj są to wersy skierowane w stronę raperów pokroju Gurala. Oczywiście nie tylko, ale przywoływanie przeze mnie po raz n-ty DJ-a Dziadziora w kontekście tego, w jakiej wytwórni Mielzky wydał swoją debiutancką płytę nie jest dziełem przypadku. Jak widzimy, jeszcze 3 lata temu Tomasz bardzo cierpiał z powodu tego, że raperzy „zdzierają hajs w gimnazjach”, zaś dzisiaj sam zapierdala w koszulkach El Polako. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że nie rapował sobie tego od tak, tylko swoje poglądy podkreślał również w wywiadach:
Od niedawna przestałeś blogować, czemu?
Mielzky: Nie tylko blogować bracie, myspace mój również zniknął, ograniczyłem wszystko do facebooka. Sądzę że wszystko z czasem wróci, pewnie przy okazji jakiegoś mojego albumu. Blogowanie trochę mnie przeraziło kiedy zobaczyłem ile agresji w ludziach może wzbudzić fakt że ‘wstydzę się za polski rap’ , nie widzę w tym niczego dziwacznego lub przesadnie złego, owszem, wstydzę się za polski rap bo uważam że jest on w większości dramatycznie chujowy, ale czy to powód żeby szydzić ze mnie lub pisać mi popieprzone maile że mam odejść z gry? Jeżeli utożsamiacie się z każdym graczem, jeżeli jaracie się każdymi albumami, włącznie z polskim crunkiem czy bóg wie czym, to świetnie, jaram się że Wy drodzy słuchacze się jaracie, ale dla mnie to jest dramat jak wypierdala Fusznik, gość który jest oldboyem w temacie i rzuca mi wersem ‘kurwa ale ty jesteś brzydki / japa chamie, wal się na cycki’ , no faktycznie, nic tylko być dumnym z polskiego rapu.

Kiedy jeszcze pisałem na ślizgu usiłowałem dociec, jak można wstydzić się za coś, co samemu się robi, ale niestety, nigdy nie otrzymałem na to pytanie odpowiedzi. Takie opinie może lansować Ciech, który jest lata świetlne przed 95 procentami sceny, ale nie jakiś chujowy Mielzky, który ledwo złapał flow w tym 2009 roku. Znowu: czy tak trudno o choć odrobinę krytycyzmu w stosunku do własnych „dokonań”?
Wreszcie przyszedł 2012 i pierwsze plotki o tym, że Mielon koncertuje w koszulkach El Polako. Wszyscy w szoku jak Vienio, jednak na jakiekolwiek insynuacje odnośnie związania się ze Szpadyzorem reakcją był tylko i wyłącznie pobłażliwy uśmiech. Ustalmy fakty, ten raper pasuje do tej wytwórni mniej więcej tak, jak powiedzmy Bisz czy Laik do PROSTO, czyli NI-CHU-JA. Po pewnym czasie wyszło na jaw, że przypuszczenia okazały się prawdą i „Silny jak nigdy, wkurwiny jak zwykle” ukaże się na rynku nakładem poznańskiej wytwórni. Czy Ostatniemu Mohikaninowi Truskulu polskiego rapu przeszło przez myśl jakiekolwiek tłumaczenie się? Skądże, trzeba było go o to wyraźnie dopytywać.
W końcu w paru wywiadach zdecydował się na wypowiedź w tym temacie, w każdym taką samą: wtedy miałem co innego na myśli, propsuje Gurala za opowieści, każdy na moim miejscu też by skorzystał z okazji. To tak, jakby Korwin przeszedł do SLD, bo tam oferują mu 1 na liście warszawskiej, oznaczającą praktycznie pewne wejście do sejmu. Kierując się pokrętną logiką Mielona powinien to zrobić, w końcu cel uświęca środki i najważniejsze, żeby dorwać się choćby do skrawka koryta, a w jaki sposób to już nieważne. Można było wcześniej mieszać z błotem całe swoje środowisko, żeby potem samemu w to błoto się wpierdolić, wmawiając wszystkim dookoła, że jest się fanatykiem takowych kąpieli.
Myślicie, że to szczyt żenady? Otóż nie, na deser przetoczmy jeszcze najbardziej bekowe oświadczenie w polskim rapie ever:
Witam internetowe grono zainteresowanych bardziej, mniej lub wcale. Niech nastąpi jasność. Udzialałem się tu kilka lat temu, część z Was już wtedy korzystała z tego forum, część z Was przyszła tu później. Nieistotne. Wielokrotnie broniłem ludzi stąd, którzy niestety wśród osób robiących muzykę lub mających z nią jakkolwiek doczynienia uważani byli za totalną tępotę, za ludzi szydzących bez powodu, a w skrócie mówiąc po prostu pierdolącymi bzdury za pomocą internetowych łącz. Spoko, ja wpadałem tu by być na bieżąco z muzyką, by wymienić się opiniami jak i poznać opinię innych. Od jakiegoś czasu niestety częściej bywałem w zakładce 'Inna muzyka’ niż w jakiejkolwiek innej. Dzisiaj 90% tego forum wiesza na mnie psy, powody muzyczne zrozumiem, powodów niemuzycznych nie muszę rozumieć i nie rozumiem. Znam jakoś raptem może z 3 osoby z tego forum, Kepler jest moim ziomem od lat, Tymek jest gościem z którego opinią zawsze się liczyłem, jest jeszcze trzeci wirażka który dzisiaj pucuje się w offtopach że przyszedł 'pogadać a wannabe dioxa sie spiął’, prawda jest taka że jeżeli podchodzisz do artysty czy lepiej brzmiałoby twórcy – możesz zadać mu 54353 pytań, a Ty akurat spytałeś 'dlaczego usuwasz posty że jesteś kurwą?’ , pytanie drugie brzmiało 'dlaczego nagrywasz z chadą skoro jest chujowy?’, wtedy zrozumiałem jak wygląda prawdziwe oblicze tego miejsca. I nie wiem, czy naprawdę część z Was nie ma co robić tylko szuka afery tam gdzie jej nie ma, ale jeśli szczytem Waszego wysiłku w ciągu dnia jest wynalezienie jakiejśtam opinii sprzed lat – gratuluję. Ja wiem co pisałem/mówiłem, a mimo wszystko nie poczuwałem się do tego by wpadać tutaj i kasować historię lub zmieniać jej bieg. W wywiadach wyraźnie zaznaczyłem że niekoniecznie popierałem działalność gurala po 'opowieściach’ , wielokrotnie mówiłem że chciałbym by wrócił do sampli. Jednak to jest dla Was absolutnie nieistotne, a szkoda, bo zrozumielibyście chociaż część z tego co mam do powiedzenia. Czy tutaj, czy na płycie. Jeżeli wolicie wyśmiewać istotne dla mnie wartości, choćby niewiadomo jak monotematyczne były – róbcie to, nie mam z tym kłopotu, bo w życiu codziennym nie czuję się kurwą przeczącą samemu sobie i potrafię spojrzeć sobie w twarz. Mam po swojej stronie moich BRACI, moją MATKĘ i wielu LUDZI, nie dbam o zdanie literek z ekranu. Ślizg. Dotychczas sądziłem że to dobra forma rozmowy czy wymiany zdań z ludźmi którzy słuchają, nieistotne czy to mnie czy kogoś innego
, ja chciałbym znać zdanie wielu twórców w tym kraju. Mogłem być pizdą, schować się i nie przyznawać że ja to ja, być anonimem jak wielu z Was, ale nie robiłem tego, każdy kto był z tym miejscem na porządku może nie dziennym ale „tygodniowym” wiedział kto jest kim. Ale nie byłem tu po to by za kilka lat ktoś próbował wywlekać jakieś pierdoły i robić z nich szum którego niestety nie ma. Bo o tych rzeczach powiedziałem wprost. Dalej idąc, wielu z Was uzna że powinienem to przemilczeć, że nie ma sensu się tłumaczyć. Nie tłumaczę się, staram się powiedzieć że spuszczacie się nad czymś co ktoś wykopał, a wystarczyło obejrzeć jeden czy drugi wywiad by to wiedzieć. Mimo wszystko spędziłęm tu sporo czasu, warto więc by padło to właśnie tutaj, wśród ludzi którzy to mnie dziś określają hipokrytą, ta jasne. Ślizgu, tęsknił nie będę.

Jak więc widać w załączonym cytacie, wszyscy „szukają afery tam, gdzie jej nie ma” i biedny Mielon jest szykanowany przez złych ludzi, którzy nie rozumieją tego, co pisał. Jak trzeba być bezczelnym, żeby po tym, jak ktoś przetacza twoją wypowiedź sprzed paru lat, która ewidetnie nie zgadza się z tym, co teraz robisz, napisać „nie czuję się kurwą przeczącą samemu sobie i potrafię sobie spojrzeć w twarz”? Raczej ktoś tu zapomniał dopisać, że chodzi o drugą twarz, bo co do tego nie ma już żadnej wątpliwości. Czyli „nie popieram działalności Gurala po „Opowieściach”, ale wydaję u niego płytę, bo miałem okazję”.
Zero jakiegokolwiek tłumaczenia, że zmienił poglądy, że wtedy pierdolił, cokolwiek. Zdaniem naszego głównego bohatera wszystkie jego wypowiedzi tworzą logiczną całość, a kto nie rozumie ten internetowy lamus, który nie docenia tego, że wujek Mielzky bronił go przed złymi raperami. On ma po swojej stronie ” BRACI, MATKĘ i wielu LUDZI” oraz „nie dba o zdanie literek z ekranu” (to po co wrzucał swoją płytę w neta?), zaszczycał swoją obecnością forum, a teraz ktoś wywleka jakieś „pierdoły”. Swoją drogą nazywanie swoich poglądów sprzed 3 lat, które przelane były nawet na wersy w tracku „pierdołami” to też niezły absurd.
Jeżeli główny bohater tego tekstu tak samo, jak w „środowisku” postępuje również w życiu prywatnym, to wcale nie dziwię się, że w tydzień „stracił pracę, studia, kobietę, kumpli”. Tak się po prostu nie postępuje, wystarczyło zwyczajnie napisać „wtedy byłem spiętym i wczutym truskulem, teraz dorosłem i wiem, że to, co mówiłem było głupie, sorry i pozdro Gural nagramy coś wierzę”. Nie łudzę się, że taki falstart już na początku „kariery” podetnie skrzydła Mielonowi, ponieważ polscy słuchacze to wypisz wymaluj polscy wyborcy, czyli pamiętają o aferach dopóty, dopóki się o nich mówi. Kiedy kończy się temat ich pamięć zostaje automatycznie wyczyszczona i dalej można wielbić ludzi, którzy powinni gnić w kryminale. Nie tak dawno taka sytuacja miała miejsce z HST i powtórzyła się przy okazji premiery debiutu Mielzkiego, czego dowodem jest debiut na OLIS-ie.
Po czymś takim wstyd byłoby mi wyjść z domu, zaś bohater tego tekstu nie widzi problemu z wydawaniem płyt i kręceniem kolejnych klipów. Mam nadzieję, że do snu nuci sobie „wyrzuty sumienia zbyt gorzkie by zjeść je”. Jakby powiedział to wieprz: ŻENADA.
Felieton
B.R.O. tworzy śpiewających influencerów, a teraz mówi, że „mainstream to znajomości, pieniądze i sztucznych uśmiech”
Większego zaorania w ostatnim czasie nie było.
B.R.O. wydał całkiem dobry technicznie numer „Maszyna”, który jednak nie broni się lirycznie. Strzały w powietrze, które przebiły oba kolana Broskiego.
Jedną z największych bolączek polskich raperów są strzały w powietrze. Kogo oni nie rozliczają w numerach. Wszystko im się nie podoba. Kiedy jednak podamy konkretne ksywy, które możemy dopasować do ich linijek 1:1, nabierają wody w usta albo się głupio tłumaczą.
Najświeższym przykładem pier***nia totalnych głupot jest B.R.O., który wymierzył linijki w mainstream, zapominając, że z takimi ludźmi chętnie i cały czas współpracuje, bo kosi z nich – pewnie – nieprzyzwoite pieniądze.
„Pływałem w głównym nurcie, czytaj w tym brudnym gównie. W którym rządzi pieniądz, znajomości no i sztuczny uśmiech. Jeśli go nosisz jesteś pustym głupcem. Bo to jak uprawiać prostytucję, mówiąc że to duży sukces” – nawija.
B.R.O. jest naczelnym ghostwriterem sztucznie stworzonych influencerów. Współpracuje głównie z Ekipą Friza, który uczy od podstaw swoich podopiecznych wspomnianych przez rapera „sztucznych uśmiechów” albo przesadzonych reakcji. W taki sposób buduje armię contentowych produktów, które zamiast własnego języka dostają gotowe teksty, gotowe emocje i gotowe schematy zachowań. Wszystko po to, żeby kamera widziała luz, a algorytm dostał dokładnie to, co lubi najbardziej: przesadę, krzyk i wiecznie przyklejony uśmiech.
B.R.O. cały czas działa z Frizem i Wersow i wciąż pisze teksty im oraz ich influencerom, których akapit wyżej porównuje do „prostytutek”, bo sztuczny uśmiech i znajomości chyba do nich pasują w 100% – prawda?
Dalej w numerze nie jest wcale lepiej: „Słucham wasze zwrotki wszystkie pocięte jak rozbi” – znów strzela w powietrze i kolejny raz wers ten można przypisać do jego „podopiecznych”, którzy bez pocięcia zwrotek byliby asłuchalni nawet dla 10-latków.
Może B.R.O. to maszyna, ale zaczęła już dawno rdzewieć, po tym pamiętnym piwie wylanym na głowę przez Belmondziaka.

Felieton
Robią z nas złodziei. Kupując smartfona, zapłacimy więcej, a kasa pójdzie m.in. do raperów – felieton
Nowa, stara opłata, który uderzy we wszystkich, ale tylko niektórzy na niej zarobią.
Rząd rusza z aktualizacją opłaty reprograficznej. Nowe zasady obejmują m.in. smartfony i laptopy, a pieniądze mają trafić do artystów, w tym do raperów. No i kto tu kogo okrada?
Ministerstwo dumnie ogłasza
Minister kultury Marta Cienkowska podpisała rozporządzenie, które aktualizuje zasady pobierania opłat od urządzeń używanych do kopiowania i odtwarzania treści. – Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to!” – przekazała w komunikacie opublikowanym na portalu X.
Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to! Właśnie podpisałam rozporządzenie dot. opłaty reprograficznej. To był trudny proces, pełen lobbingu i fake newsów o rzekomych "nowych podatkach". Prawda jest prosta: pożegnaliśmy lata 90. (faksy i…
— Marta Cienkowska (@MartaCienkowska) April 30, 2026
Smartfony i laptopy objęte opłatą!
Na czym polega zmiana? Lista sprzętów objętych opłatą została dostosowana do tego, jak dziś konsumujemy muzykę, filmy i inne treści. Do gry wchodzą m.in. smartfony, laptopy, tablety, telewizory oraz dekodery z pamięcią albo funkcją nagrywania. W praktyce chodzi o urządzenia, które realnie służą do kopiowania lub przechowywania materiałów chronionych prawem autorskim.

Czyli co, jesteśmy złodziejami?
Po chłopsku, twórcy ustawy chyba uważają, że jesteśmy złodziejami, bo z góry zakładają, że nielegalnie słuchamy muzyki, przegrywając ją sobie na telefony lub korzystając z nielegalnych źródeł streamingu. Ciekawe jakie to nielegalne źródła mamy w czasach powszechnego dostępu do Youtube i Spotify.
Żeby jednak było miło i fajniusio pani minister rozszerzoną opłatę ubrała w ładne słowa: – Giganci sprzętowi dzielą się swoimi zyskami z polskimi twórcami – podkreśliła.
Jak to dokładnie działa – wyjaśniamy
Kupujesz np. telefon albo pendrive. W cenie jest już opłata reprograficzna. Producent/importer przekazuje ją do organizacji, a organizacje dzielą pieniądze między twórców. Artyści dostają część pieniędzy, jeśli są zarejestrowani w takich organizacjach jak ZAiKS czy STOART, a ich muzyka jest uwzględniona w podziale. Gotówka jest rozdzielana według określonych zasad.
Ministerstwo uspokaja, jesteśmy spokojni
Ministerstwo ma życzeniowe myślenie na temat wzrostu cen elektroniki w związku z rozszerzoną opłatą. W uzasadnieniu projektu czytamy: – Biorąc pod uwagę stosunkowo niski poziom opłat przyjęty w projekcie rozporządzenia, należy uznać, że wpływ na sytuację konsumentów nie będzie znaczący.
Wszyscy jednak dobrze wiemy, że opłata ta zostanie przeniesiona na końcowego użytkownika, i to my zapłacimy więcej za smartfona czy laptopa, a miliony pójdą do artystów i twórców,
Miliony złotych wpływów
W 2024 roku wpływy z opłaty reprograficznej wyniosły 35,8 mln zł. Po zmianach budżet dla twórców może wzrosnąć nawet do poziomu 150-200 mln zł rocznie. Według szacunków stawka opłaty ma wynosić od 1 do 3% wartości urządzenia.
Jakie to piękne, a ty co słuchaczu o tym myślisz?
Chorzów to miasto, które wyjątkowo nie ma szczęścia do ludobójczej symboliki i rapu. Dopiero co ucichł temat wizerunku sympatyka Ruchu z tatuażem hitlerowskiej gapy na karku w teledysku Bonusa RPK, a teraz medialną burzę wywołały próby blokady koncertu Kanye Westa. Czy jednak nie można tu dostrzec pewnej niesprawiedliwości w ocenie amerykańskiej gwiazdy?
Nie lada zagwozdkę mają decydenci w kwestii zgody na organizację czerwcowego koncertu Kanye Westa. Już pojawiają się przecieki, że zielonego światła na imprezę nie będzie. Z jednej strony warto pokazać, że jesteśmy zupełnie inni kulturowo niż np. Niemcy, gdzie wielu zbrodniarzy nie poniosło żadnej odpowiedzialności po wojnie i mogli spokojnie wychowywać kolejne pokolenia naszych zachodnich sąsiadów, piastując ważne stanowiska publiczne. Z drugiej – czy osoba chora psychicznie musi być wiecznie stygmatyzowana z powodu odklejek z przeszłości, które mogły wywołać np. źle dobrane leki?
W zasięgowych głosach sprzeciwu przodują zwłaszcza minister Marta Cienkowska i Krzysztof Stanowski. Pytaniem otwartym pozostaje, dlaczego Stanowski nie był równie stanowczy, gdy ambasador Ukrainy wybielał na antenie Kanału Zero hitlerowskiego kolaboranta, Romana Szuchewycza, który uczestniczył w pogromach ludności cywilnej?
"I przejdzie Panu przez gardło, żeby powiedzieć, że Roman Szuchewycz jest zbrodniarzem wojennym?" – zapytała @abojke ambasadora Ukrainy @VasylBodnar w wywiadzie dla @OficjalneZero.
— Stowarzyszenie „Wspólnota i Pamięć” (@WspolnotaPamiec) January 11, 2026
"Nie, nie powiem tego" – usłyszała w odpowiedzi.
Ambasador zaprzecza samemu sobie. Z jednej… pic.twitter.com/9F0rMzvgEf
Z tęczową swastyką na szyi zaprezentował się fotoreporterom w 2015 roku Maciej Maleńczuk, a dziś jest przecież jednym z pupilów prorządowych mediów. Podobna akcja tyczy się Olgi Tokarczuk, która pozowała na tle krzyża przerobionego na hitlerowski symbol. Żadnej dyskusji nie wywołała też manifestacja byłego prezydenta Ukrainy, Petra Poroszenko, który w 2023 roku udostępnił nagranie z czarnym słońcem na ramieniu, czyli ulubionym symbolem jednego z architektów obozów śmierci, Heinricha Himmlera. Czy w związku z tym możemy mówić wprost o zjawisku „równi i równiejsi”?
Поїздка на фронт для мене — це завжди найголовніша подія тижня. Хедлайнер в розкладі.
Після парламентської діяльності, перемовин з міжнародними партнерами щодо підтримки України, акумулювання та розподілу благодійної допомоги та іншої тихої роботи в тилу, ця подія — великий… pic.twitter.com/5aucKuX5c7— Петро Порошенко (@poroshenko) September 10, 2023
Felieton
Czy uliczny rap ogłupia? Kawałki, których słuchamy, mogą zdradzać naszą inteligencję
Twoja playlista mówi więcej, niż myślisz.
Nowe badanie Journal of Intelligence pokazuje, że to nie muzyka, a teksty kawałków mogą zdradzać poziom inteligencji słuchacza. Analiza danych ze smartfonów ujawnia subtelne powiązania między playlistą a zdolnościami poznawczymi.
Teksty ponad bitem – wniosek naukowców
Możemy zapomnieć o gadkach, że inteligencję zdradza słuchanie jazzu albo klasyki. Nowe badanie opublikowane w Journal of Intelligence wywraca ten schemat do góry nogami. Okazuje się, że klucz nie leży w gatunku ani brzmieniu, tylko w tym, co jest nawijane w kawałkach.
Naukowcy odkryli, że to właśnie warstwa liryczna daje więcej informacji o zdolnościach poznawczych niż tempo, melodia czy klimat numeru. Czyli nie chodzi o to, czy leci trap czy boom bap – tylko o to, jakie treści wchodzą do głowy.
58 tysięcy kawałków
Badacze wzięli na warsztat 185 osób i przez 5 miesięcy śledzili ich odsłuchy. Każdy numer, każda playlista – wszystko zapisane przez specjalną apkę.
W tym czasie uczestnicy przesłuchali łącznie ponad 58 tysięcy unikalnych utworów. Do tego doszły testy sprawdzające logiczne myślenie, słownictwo i zdolności matematyczne.
Smutniejsze numery, wyższe wyniki?
Wnioski? Ciekawe i trochę nieoczywiste. Osoby, które częściej sięgały po kawałki o mniej pozytywnym, bardziej refleksyjnym klimacie, miały wyższe wyniki w testach. Do tego dochodzą teksty skupione na „tu i teraz”, autentyczności i tematach związanych z domem – one też korelowały z wyższą inteligencją.
Z kolei tracki pełne społecznych odniesień i niepewnego języka częściej pojawiały się u osób z niższymi wynikami.
Studio > koncert? Też ma znaczenie
Osoby z wyższą inteligencją częściej wybierały kawałki z niskim wskaźnikiem „liveness”, czyli takie, które brzmią jak nagrane w studiu, a nie na żywo. Badacze tłumaczą to prosto – bardziej ogarnięci słuchacze mogą traktować muzykę jako coś do skupienia i analizy, a nie tylko do energii i chaosu koncertowego.
Słuchasz więcej – masz lepsze wyniki
Kolejna rzecz – ilość. Ci, którzy spędzali więcej czasu na słuchaniu muzyki, mieli statystycznie wyższe wyniki w testach. Podobnie jak osoby, które często sięgały po kawałki w innych językach niż ojczysty.
Playlista nie zrobi z Ciebie geniusza
Zanim ktoś zacznie układać playlistę „na inteligencję”, warto ostudzić hype. Związek między muzyką a inteligencją jest niewielki i czysto statystyczny. To nie działa tak, że słuchasz jednego typu numerów i nagle rośnie IQ.
Same w sobie te efekty prawdopodobnie nie są wystarczająco silne, aby miały praktyczne zastosowanie – mówią badacze.
Co to oznacza dla rapu
Badanie nie ocenia gatunków muzycznych typu rap, rock czy jazz jako „lepszych” lub „gorszych”. Bardziej chodzi o to, jakich treści się słucha i jak je przetwarza. W przypadku rapu ulicznego mamy zazwyczaj do czynienia z prostymi tekstami, ale z drugiej strony możemy je przetwarzać na rożne sposoby. W przypadku rapu technicznego i wielowarstwowych linijek, język, tematy i sposób narracji jest jednak dużo bardziej wyszukany.
Osoby słuchające bardziej refleksyjnych i złożonych treści – mają trochę wyższe wyniki. Osoby słuchające prostych i powierzchownych treści – mają je niższe.
Felieton
„Kutas Records” – żart Kuqe 2115 to tak naprawdę spory problem – felieton
Wspomniana wytwórnia istnieje, jest z Polski i ma pół miliona słuchaczy.
Kilka dni temu Kuqe 2115 opublikował żartobliwy film, w którym mówi, że odchodzi z 2115 Label na rzecz nowej wytwórni „Kutas Records”. Pośmialiśmy się z rzekomo czerstwego żartu, który tak naprawdę nie do końca był żartem. Jak sprawdziliśmy, wytwórnia „Kutas Records” istnieje, jest z Polski i podbija Spotify.
„Kutas Records” – o co w tym chodzi?
Na Youtube powstał kanał zatytułowany „Kutas Records”. Uśmiech na twarzy może budzić nie tylko nazwa kanału, ale także współgrające logo z plemnikiem. Od razu więc mamy jasny komunikat, że mamy do czynienia z trollingiem. Tylko ten żart powoli wymyka się spod kontroli, bo jest całkiem sprawnie zarządzany.
Kawałki, które pojawiają się na kanale mają zawsze podtekst erotyczny i są w pełni wygenerowane przez skrypt AI. Ich treść jest dość wulgarna, ale dla młodszych odbiorców może być interesująca i zabawna. Każdy kawałek jest dobrze opisany i ma wygenerowaną unikalną okładkę. Tytuły numerów, podobnie jak ich treść jest nacechowana seksualnie.
Oto kilka przykładów:
- Dariusz Jebadło – Podziemny Drąg
- Gejtos – Bóg Morza
- Cwelgar – Gejowski Łowca Potworów
- Johnny Cwel – NNN (Nie Orzech Listopad)
- Homo Erectus – Gejowski Jaskiniowiec II (prod. Kutas Records)

W ciągu roku, odkąd istnieje „wytwórnia” na Youtube wygenerowano 163 utwory, które łącznie mają ponad 4 mln wyświetleń.
Spotify podbite przez „Kutas Records”
Jeszcze większe cyfry żartobliwa wytwórnia wykręca na Spotify. Przed kilkoma dniami doszło do sytuacji, kiedy na pierwszych 15 miejsc najbardziej viralujących numerów aż 8 pochodziło z labelu „Kutas Records”. Na pierwszym miejscu mogliśmy zobaczyć „Antycznego Napaleńca”, który przebił już barierę 1 mln streamów.

Wytwórnia AI ma już blisko pół miliona słuchaczy na Spotify. To więcej niż Belmondo (300 tys.), Liroy (160 tys.) czy Ten Typ Mes (240 tys.). Niewiele więcej od żartownisiów ma np. O.S.T.R. (580 tys.), który jest w ciągu wydawniczym od ponad 25 lat.

Co więcej, kawałki wygenerowane przez AI zaczynają trafiać też do TOP 50 Polska. Wspomniany „Napaleniec” jest obecnie na 8. pozycji, wyprzedzając m.in. Malika Montanę, Kaza Bałagane czy Pezeta.

AI w muzyce – mamy problem
Sztucznie generowane kawałki i całe „wirtualne wytwórnie” oparte na AI to coraz większe wyzwanie dla branży muzycznej. Z jednej strony zalew tanich, żartobliwych produkcji obniża próg wejścia, ale z drugiej – rozmywa granice między twórczością a automatem.
To jest też problem dla słuchaczy, bo coraz częściej mają oni problem z odróżnieniem prawdziwej muzyki od algorytmicznej masówki. Branża stoi więc przed pytaniem, jak chronić kreatywność i unikalność w czasach, gdy muzykę można „wyklikać” w kilka sekund.
-
News3 dni temuSokół, Kukon i Amen Hewra stworzyli supergrupę – SKOK
-
News2 dni temuBedoes i dzieciaki, Borys Szyc i Łatwogang u Maty na Narodowym – wzruszający moment
-
News2 dni temuFagata na Narodowym u boku Maty. Wystąpiła razem z Dodą
-
News18 godzin temuTen Typ Mes w reklamie Biedronki? „Moja Biedronka, mój recyklomat”
-
News3 dni temuMATA2040 – potrójna płyta Maty trafiła na Spotify, a tam numer z Fryderykiem Chopinem
-
News3 dni temuOki i Quebonafide pocałowali się na koncercie Maty na Narodowym
-
News17 godzin temuFrosti bezpardonowo atakuje VNM-a, który napisał o załamaniu psychicznym
-
News1 dzień temuŻulczyk wbił szpilę Sokołowi? „Nie rozumiem niektórych polskich celebrytów”