Sprawdź nas też tutaj

teledysk

Kritaczi w hołdzie zmarłym kolegom

„Najlepsi” to druga odsłona solowej „Metropolii”.

Opublikowany

 

fot. Kamil Nastyk

Kritaczi to jeden z pionierów warszawskiej sceny hip-hopowej. Artysta, którego kojarzymy chociażby z płyt Warszafskiego Deszczu i OMP od lat działa swoim rytmem w podziemiu, angażując się w różne ursynowskie projekty rapowe. Autor singlowego „Imielina” wspomina teraz „Najlepszych”, czyli przyjaciół którzy nie doczekali premiery albumu „Metropolia”.


Druga odsłona nowej solowej płyty Kritacziego to mocno refleksyjny i wspominkowy utwór. W „Najlepszych” raper wspomina dwójkę swoich bliskich kolegów, którzy nie doczekali niestety premiery albumu „Metropolia”. Muzykę wyprodukowali Funk Monster i Whølelife, natomiast cuty dograł DJ Beredson. Za montaż klipu odpowiadają Jaro & Gosia.

„Metropolia” jest hołdem dla muzycznych i środowiskowych korzeni Krita. To Ursynów pełną gębą, gdzie z życia wzięte historie przeplatają się z czystą hiphopową zajawką. Nowa płyta to również zwieńczenie 25-letniej przygody z rapem, a domknięciem tej klamry jest głośno artykułowana pamięć o bliskich i znajomych, których nie ma już między nami. Na solidną dawkę nowych sąsiedzkich opowieści składa się z aż 14 premierowych utworów, które ujrzą światło dzienne dokładnie 22 lutego.



Kritaczi to reprezentant MOP Składu, współtwórca duetu Metropolia i jeden z elitarnego grona artystów, których mogliśmy usłyszeć na kultowej składance Tytusa „Enigma Prezentuje: 0-22-Underground Vol. 1”. Ursynowski raper udzielił się też gościnnie na płytach Warszafskiego Deszczu i wilanowskiego OMP, jednak legalny fonograficzny debiut zaliczył dopiero w 2006 roku jako członek Hardkorowego Brzmienia („Mamy to co chcemy”). Po wydanej w 2011 roku solówce „Jeden z Nas” Kritaczi realizował się w ramach zespołu Trymiga (2014), a następnie połączył siły z Nastykiem („Stan umysłu”, 2016).

 
2 komentarze
2 komentarzy
oceniany
najnowszy najstarszy
Inline Feedbacks
View all comments
gumiber
1 rok temu

cytując klasyka
„przed internetu tylko rodzina wiedziała że łak”

Jon
1 rok temu

Peja nie lubi występować z większymi od siebie. Ot, taka artystyczna charyzma.
Jedynym wyjątkiem jaki kojarzę to ostr, a tak to pejowiec raczej nie brał na featy większych (czyt. popularniejszych, z większymi dokonaniami czy większym fanbase w danej chwili) raperów od siebie.
Też mnie zastanawiało czemu nie z Kękę.
Ale warto też zwrócić uwagę, że to Kiki nie darzy sympatią tego starego pokolenia, które betonowalo scenę i dzieliło słuchaczy (mówiąc czego słuchać a czego nie, co jest rapem a co nie), i to stare pokolenie dzieliło ten tort między siebie (~2002-2009 tylko kilkunastu raperów w pl mogło z tego żyć i jakkolwiek się wybijać, sprzedaże były słabo średnie, a dominowała wykładnia, że tylko 'prawilny’ rap, czyt. pompowanie się na gangsterskie – i dziś wiemy że farmazoniarskie – historie z 'ulicy’ ma prawo być szanowany.

Zresztą Piotrek osiągnął już takie szczyty popularności, że peja jest daleko w tyle, więc wracamy do pkt 1. (Rychu nie znosi stać obok 'lepszych’ od siebie).

Popularne