Sprawdź nas też tutaj

Wywiad

Menadżer O.S.T.R-a: „Nie poddajemy się, chcemy grać” – wywiad

„Straty są naprawdę potężne, jeśli chodzi o dochód”.

Opublikowany

 

fot. Anita Ostrowska

Tydzień temu, w minioną sobotę mieliśmy okazję uczestniczyć w niezwykłym, jak na te czasy przedsięwzięciu jakim był koncert, i to ten z gatunku już prawie zapomnianych, czyli granych na żywo. Sam nie wierzyłem, gdzie właściwie idę. Do samego końca nie byłem przekonany czy cała impreza dojdzie w ogóle do skutku w dobie obostrzeń, reżimów sanitarnych i ostrzeżeń o nadchodzącej trzeciej fali. Relacja z koncertu lada chwila się pojawi. Tutaj skupimy się na rozmowie z menadżerem Ostrego, Wojtkiem Kukulskim reprezentujący wytwórnię Asfalt Records, człowiekiem odpowiedzialnym za całe zamieszanie oraz organizację koncertów.

Podstawowe pytanie, dla którego się tutaj spotkaliśmy – jak udało Ci się zorganizować ten koncert?

Na podstawie wypowiedzi Ministra Zdrowia. Na jednym z rządowych profili na Twitterze padło takie sformułowanie, że udostępniono dla publiczności 50% pojemności kin i teatrów. Niestety, nadal nie można otworzyć klubów muzycznych, ponieważ nie ma tam numerowanych miejsc. Nie da się wpłynąć do końca na rozlokowanie osób, żeby zachować ten słynny social distance. W miejscach typu kino czy teatr jest to jak najbardziej możliwe ponieważ mamy miejsca siedzące, i zakładając, że bilety są przypisane do numerowanych miejsc, to ten dystans oczywiście zostałby zachowany. Nie zapominajmy również, że domy kultury są państwowe albo samorządowe. To otworzyło nam furtkę, bo tak naprawdę klasyfikacja tego czy to jest kino, czy to jest teatr, jest płynna. Dzisiaj spotkaliśmy się w centrum kultury, gdzie tak naprawdę jak widziałeś, jest to teatr. Wracając do Twojego pytania Chorzowskie Centrum Kultury odezwało się do nas czy bylibyśmy zainteresowani szybkim koncertem. Zadzwonił Damian (przyp. red. biuro wydarzeń CCK) i zapytał się czy jest taka opcja.

Czyli de facto to Wy dostaliście propozycję zagrania w tym miejscu?

Tak, dostaliśmy informację, że potrzebują kogoś, kto szybko sprzeda bilety, tak aby impreza była pewna. My jesteśmy po wydaniu płyty “HAO2”, więc moment trafił sie idealny. Wejściówki w zasadzie w 5 dni całkowicie się rozeszły, choć ciekawe jest to, że bardzo dużo ludzi do końca nie dowierzało, że ten koncert w oóle się odbędzie. Nawet w przeddzień koncertu musiałem przekonywać przez telefon kilka osób, że na pewno zagramy, że już jesteśmy na Śląsku.

Czyli to oznacza, że teraz zobaczymy więcej Ostrego i Hadesa na żywo?

Tak, ogłosiliśmy już koncerty w Warszawie, Wrocławiu, Łodzi, Krakowie i Poznaniu. Natomiast planowanie trasy porównałbym teraz do gry w ruletkę. Musisz po prostu obstawić, kiedy uda sie zagrać. Nikt nie wie co się wydarzy, bo jest to nieprzewidywalne w żaden sposób. Rząd nie dysponuje żadnymi analizami. W zeszłym roku, kiedy kończył się sezon grypowy, wykresy zarażeń pospadały, wszystko się jako tako otworzyło i mam nadzieję, że w tym roku sytuacja będzie analogiczna i ta wykładnia pozostanie podobna. Tego powinniśmy sobie chyba wszyscy życzyć.
Gramy premierowo w kwietniu i maju, takie jest moje założenie i tak chcę to zrobić i nawet w sytuacji, kiedy to miejsce koncertu będzie właśnie kino czy teatr, to będziemy grać. Przepisy są bardzo płynne i wszystko zależy od ich interpretacji. Jak widzisz – nie poddajemy się, chcemy grać, ludzie tego potrzebują.

Sprytnie.

Bycie artystą wymaga odpowiedzialności za słuchacza. Dajesz ludziom coś, czego oni naprawdę potrzebują, coś czego im ostatnio bardzo brakowało. Bardzo miło było dziś zobaczyć radość w oczach naszych słuchaczy, wszyscy w jednym momencie wstali i zaczęli się po prostu dobrze bawić. My jesteśmy ekipą w stałej, niekończącej się trasie koncertowej od początku kariery Adama. Gramy tam, gdzie są nasi fani. Mamy wiele historii, że pary poznają się na naszych koncertach, potem biorą ślub, następnie przychodzą z dziećmi i zabierają swoich przyjaciół i znajomych. 

Zagralibyście koncert w kinie?

Jeszcze nam się to nie zdarzyło, ale jeśli na przykład hipotetycznie byłaby taka sytuacja, że możliwe byłyby koncerty tylko w kinach. To, (śmiech), tak zrobiłbym trasę koncertową tylko w kinach i pewnie zrobilibyśmy to na wesoło, ale tak – jak najbardziej bym to zrobił. Na pewno byśmy sobie z tymi poradzili, tak jak dzisiaj widziałeś zagraliśmy koncert w teatrze, gdzie ludzie na początku nie wiedzieli czy mają siedzieć czy mają bić brawo.

Dzisiaj Minister Zdrowia ogłosił, że nadchodzi 3 fala koronawirusa. Jak myślisz, jak to wpłynie na rozwój luzowania obostrzeń i odblokowanie koncertów?

Jak sięgam pamięcią, to od października do marca był wzmożony okres infekcji grypopodobnych. Może to jakiś błąd i żyjemy w Matrixie. Generalnie, moje założenie jest takie, jak się zrobi ciepło to naturalnie temat powinien zacząć wygasać, a branża eventowa powinna otworzyć na nowo.

Całkiem optymistycznie.

My w zeszłym roku dokończyliśmy przerwaną w marcu trasę “GNIEW”, gdzie wielu artystów przełożyło swoje trasy koncertowe na przyszły, czyli obecny rok. Ja zdecydowałem się na taką trochę obostrzeniową donkiszoterię i we wrześniu dokończyliśmy koncerty w reżimie sanitarnym. Dobrze obstawiłem. W mojej ocenie od maja do września koncerty będą się odbywać, jak w 2020, z obostrzeniami typu maski, oświadczenia, ale eventy wrócą. Muszą wrócić. Tak samo jak musi wrócić do normalności gastronomia czy branża fitness. Każdy dzień bez zarobku jest dniem straconym i nieszczęściem dla kolejnych osób. Branża eventowa, kultura jest niestety raczej na końcu w rankingu bytowych potrzeb człowieka. Ja jako manager, który jest “na tak” i chce grać, wykorzystam każdą furtkę, żeby te koncerty zagrać i dlatego też namawiam kolegów z branży, żeby zaczęli robić swoje. W zeszłym roku mi się udało i mam nadzieję, że w tym też tak będzie.

W zeszłym roku zagraliście 25 koncertów…

Tak, tak. 25 koncertów mimo zakazów, gdzie w styczniu nie koncentrowaliśmy w zasadzie wcale. Czyli od lutego do września to było 25 koncertów – nie ma się czym chwalić, bo 2019 zagraliśmy ich aż 130. 

Czy macie jakieś straty finansowe, z tytułu grania niestandardowo małej liczby tych koncertów.

Oczywiście. Nie ma co udawać, że nie. Straty są naprawdę potężne, jeśli chodzi o dochód. Tak jak wspominałem różnica między zagranymi przez nas imprez między tym, a zeszłym rokiem to ponad 100 koncertów więc możesz sobie wyobrażać jakie mniej więcej są to straty. Nie do porównania jest nasza sytuacja do sytuacji np. gastronomii, gdzie nie ma szans na zarobek, a jednak generuje się koszty. My nie musimy płacić chociażby czynszów. Siedzimy i czekamy. Nasza branża to, pamiętajmy, nie tylko artyści, ale też technicy, pracownicy obsługi, firmy nagłośnieniowe, które biorą potężne kredyty na sprzęt i muszą go spłacać. 

Z braku koncertów, może przypomina Ci się jakaś wyjątkowa historia związana z koncertowaniem z Ostrym?

Juwenalia w Dęblinie, w jednostce wojskowej, więc niezbędne były przepustki itp. Mała scena, mała imprezka, totalny zakaz picia alkoholu przez studentów. Adam robił wszystko, by ludzie dobrze się bawili, wychodził w tłum itp. Na koniec jednak przebił wszystko. Wziął leżącą z boku sceny gaśnice i chciał ją odpalić w tłum. Problem w tym, że wiatr wiał w scenę i po chwili wszyscy, wraz z technikami i sprzętem byliśmy pokryci białym proszkiem. Szybko po koncercie zawinęliśmy się do hotelu, ale na szczęście organizatorzy jak i kierownictwo uczelni podeszli do tego na luzie.

Świetna historia. Kończąc naszą rozmowę chciałem życzyć Tobie, wszystkim fanom, którzy nie mogą doczekać koncertów, aby ta cała sytuacja jak najszybciej się skończyła. Jakoś to razem wytrzymamy. Masz jakieś wskazówki dla branży na ten trudny okres?

Jeśli stwarza się jakakolwiek możliwość do grania – trzeba z tego korzystać. Kiedy jest taki zapis, że możemy grać z ograniczoną liczbą osób na metr kwadratowy lub wypełnić tylko 50% dostępnych miejsc, to dobrym pomysłem jest granie dwóch koncertów jednego dnia. Na przykład o 19 wchodzi pierwsza pula biletów, gramy imprezę, po czym robimy godzinną przerwę na wymianę publiczności i gramy kolejny koncert. Fani byli zadowoleni – taka operacja udała się m.in. w łódzkim klubie Wytwórnia. To jest też kwestia artysty i jego możliwości, wiadomo, ale to taka wskazówka, zwłaszcza dla tych dużych tras koncertowych. Dzielisz po prostu jedną, dużą imprezę na części. Wszystko i tak zależy od frekwencji publiczności. Nie wolno pisać czarnych scenariuszy, że pewnie i tak impreza się nie odbędzie itp. Osobiście uważam, że nie można za łatwo rezygnować ze swoich planów, bo życie jest jedno.


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl

 

Wywiad

Donguralesko: „Spotify to zalegalizowane piractwo” – wywiad

„Nie mam problemu, żeby o tym mówić”.

Opublikowany

 

gural

Podczas koncertu Gurala we Wrocławiu, udało się nam z nim porozmawiać na temat nowej płyty, a także o serwisach streamingowych, które wyzyskują artystów.

– Ch*j jest wielki, mirabelki ze streamingu i taka jest prawda. Nie wiem, dlaczego to jest taka tajemnica poliszynela. Wszyscy się klamkują, żeby Spotify ich pogłaskał po jajcu. Płacą bardzo mało pieniędzy artystom i tyle. Nie mam problemu, żeby o tym mówić – mówi Gural w rozmowie z Oskarem Brzostowskim dla GlamRap.pl.

– To nie jest tak, że marudzę i narzekam. Mam z czego żyć i dobrze się miewam, ale uważam, że ta praktyka jest nieuczciwa. Zalegalizowane piractwo. Fajnie, że ludzie mogą słuchać w cenie połowy jednego albumu muzyki z całego świata przez miesiąc, ale powiedzmy sobie szczerze, że nie ma z tego hasju dla artystów. Ja sobie jeszcze radzę, ale jest bardzo wielu artystów, którzy sobie nie radzą wogóle, bo robią np. muzykę mniej popularną niż rap – dodaje.


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl

Czytaj dalej

Wywiad

Amadeusz Ferrari: „Prowadzę bardziej raperski lifestyle niż 90% raperów”

Rozmawiamy z popularnym influencerem.

Opublikowany

 

Amadeusz Ferrari nie dotrwał do pojedynku z Koro na Bitwie o Południe i opuścił klub tuż przed walką. Zanim to zrobił, udało nam się z nim porozmawiać.

Oskar Brzostowski: Mateusz Kaniowski w rozmowie z nami zdradził, że czasem sobie freestyle’ujecie. Jak się czujesz w tej formule?

Amadeusz Ferrari: Wydaje mi się, że czuję się dobrze. Pod warunkiem, że jest ona na zbliżonym do mojego poziomie, bo jak czuję dużą przepaść w umiejętnościach, jak np. podczas freestyle’u po pijaku z Rybą, to potrafiłem wrzucić coś śmiesznego, ale wiadomo, że z jego strony była duża dominacja. Przytłaczało to mniej doświadczonego człowieka.

Byłeś kiedyś na bitwie freestyle’owej?

Byłem kiedyś w Wasabi w Szczecinie podczas bitwy Filipka z Tombem, i z 10 lat temu na urodzinach u mojego kolegi pojawił się Pejter. Na tyle, ile oglądałem ich walk, to dali nam bitwę swojego życia. Więc powiedzmy, że mini doświadczenie mam.

Walczyłeś z dwoma freestyle’owcami we freakfightach. Który z nich był trudniejszym przeciwnikiem?

W walce z Filipkiem byłem w dużo gorszej formie niż w walce z Koro. Byłem po jednej operacji, bo kość mi się rozpadła. Jednak dużo trudniej mi się walczyło z Filipkiem, bo miałem gorszą formę, chociaż ciężko mi tych dwóch zawodników porównywać. Jednak wydaje mi się, że z tej dwójki lepszy jest jednak Filipek, jeśli chodzi o bicie się.

Amadeusz przyznał również, że zawsze jarał się dużo bardziej rapem niż freestyle’em.

Nie ukrywam, że w środku zawsze czułem się jakbym prowadził dużo bardziej raperski lifestyle niż 90% raperów, dlatego myślę, że mógłby być to dobry realtalk.

Ferrari twierdzi, że jest otwarty na karierę muzyczną, ale jak podkreśla, musiałby to zweryfikować najpierw w studiu, żeby się nie okazało, że ma więcej sprzętu niż talentu.


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl

Czytaj dalej

Wywiad

Bangs AOB: o polskich korzeniach i życiu na berlińskim blokowisku

„Wyobraź sobie, że na swojej dzielni pośrodku bloków robisz rapowy koncert”.

Opublikowany

 

Przez

bangs aob raper

Nie wiem jak u was jest, ale u mnie nie kończy się na pierwszym razie. W związku z tym mam przyjemność przedstawić Wam kolejnego zdolnego rapera z polskimi korzeniami, o którym zrobiło się na niemieckiej scenie ostatnio jeszcze głośniej.

>>Deutsche Version des Interviews unten<<

Bangs AOB zdecydowanie walczy w wadze streetowej już kilka ładnych lat, reprezentując południowy Berlin. Poruszając się jeszcze po ulicach undergroundu, na berlińskiej scenie zdążył wypracować sobie już stabilną pozycję. Na koncie posiada album „Alles gefickt” z 2020 roku, „Zweimalvier” EP wydaną razem z Luvre47, „The Big Bangs Theory” z 2021 roku i tegoroczną „Steig Ein” – EPkę, która potwierdza znaczący progres artystyczny. Muzyk wychował się pośród betonu w Gropiusstadt, dzielnicy znanej jako tzw. ghetto o wysokiej przestępczości, zamieszkałej przez ludzi z małymi zarobkami i multikulturowym pochodzeniem. Oczywiście, obecnie Berlin coraz bardziej miesza się ze względu na bardzo ciężką sytuację mieszkaniową, jednak klimat dzielni podobny jest do naszych blokowisk z tą różnicą, że zamieszkują ją przeróżne narodowości. Berlin to inny stan świadomości i prowadzi się tutaj także „trochę” ostrzejsze życie uliczne. W związku z tym przywiązanie do swojej dzielnicy ma dla berlińczyków szczególne znaczenie. Fikcyjne liryki niektórych polskich raperów, tutaj są prawdziwymi historiami, które toczą się pomiędzy strzelaninami, porachunkami gangów, dymem w shisha barze, szybkimi furami i narko taksówkami. To miasto, którego ekonomia opiera się na dragach.

Goldie: Gdzie się urodziłeś i skąd pochodzi twoja rodzina?

Bangs: Urodziłem się w Neukölln w Berlinie. Mój ojciec jest Niemcem, a mama Polką.

W „Psychologen” rapujesz, że jesteś dumnym Polakiem. Co się wydarzyło w czwartej klasie? Miałeś wtedy niemiłe sytuacje, z tego powodu? Możesz o tym więcej opowiedzieć?

Chodzi Tobie o wers: „siedziałem jako dzieciak u psychologa, widziałem postacie bez dragów. Ktoś ukradł pieniądze ze szkolnej kasy, wszyscy pokazują na Polaka, Bangs! Biało czerwona moja krew, dla czarno, czerwono, złotej barwy bije moje serce. Jestem dumny z moich korzeni, z dala od Nazistów”. Chciałem tutaj podkreślić typowe stereotypy, które odnoszą się do Polaków i Niemców. Uważam, że każdy powinien być dumny z tego skąd pochodzi, bez szufladkowania go. W związku z tym, że prawicowe ruchy są bardziej aktywne w obu krajach, powinno się do tego odnosić z odpowiednim dystansem.

W czwartej klasie podstawowej ukradziono pieniądze z kasy klasowej i wszyscy myśleli, że to ja. Takie typowe myślenie, że oczywiście musiał to być Polak. To nie byłem jednak ja. Jako dziecko spędzałem godziny u psychologów, stąd ten tytuł.

Czy zauważyłeś w sobie jakieś polskie cechy charakteru i czy mówisz po polsku?

Ciężko powiedzieć jakie są szczególne polskie cechy charakteru. Oczywiście, każdy naród ma swoje własne cechy, ale ja zostałem wychowany międzynarodowym w Berlinie, z ludźmi z różnych kultur. Mój krąg znajomych jest również wielokulturowy. To wszystko mnie ukształtowało. Na pewno jestem dobry w piciu alkoholu (śmiech).

Tego lata ramach cyklu wydarzeń Kultursommerfestival grupa AOB ogarnęła coś w rodzaju hood party. Bez ściemy, to był mój osobisty dream event do zorganizowania. Odkąd tylko pamiętam stało to na mojej top event checklist. Wyobraź sobie, że robisz pośrodku bloków, na swojej dzielni rapowy koncert. Czego można jeszcze chcieć więcej? For the hood, for the people, for the culture.

Muszę przyznać, że pierwszy raz byłam szczęśliwa, że tak dużo ludzi krzyczało pomiędzy blokami podczas koncertu w Gropiusstadt: „K*rwa”. Mega! Co za super doznanie. Co skłoniło Cię do tego, aby w refrenie użyć tego słowa?

Ten kawałek zrobiłem podczas bandcamp z AOB i rgb1. Chciałem pokazać, że powodzi się nam tutaj dobrze, i że ziomki z Polski marzą o naszym życiu w Niemczech.

Grupa AOB zyskała także trochę więcej rozgłosu za sprawą filmu „Sonne und Beton” (Słońce i Beton), który opowiada o dorastaniu na blokowisku w Neukölln w latach 90-tych. Chłopcy zmontowali ciekawy soundtrack do tej produkcji i zagrali w niej epizody. Jedną z głównych ról w tym obrazie otrzymał artysta Luvre47 oraz Lucio1019. Kawałek promujący film przypomniał mi, że rap jeszcze żyje. Niemiecka scena pozostawia ostatnio wiele do życzenia. Za dużo Tik Toka, śmiesznych sporów, skupiania się na produkcji nowych smaków Ice Tee, czy perfidnego kopiowania siebie nawzajem. Obecnie trudno odróżnić jedną piosenkę od drugiej, czy tożsamość jej twórcy. Natomiast ten klimatyczny osiedlowy klip poniżej, zmontował Nnoc raper z Marzahnu, a swoją chwytliwą zwrotkę dorzucił także legendarny Olexesh.

Sama wychowałam się na blokach w Polsce i co zabawne mieszkam w Berlinie na największym blokowisku w Europie. Kiedyś w Polsce po dzielni chodziły typki takie jak Marek z filmu „Sonne und Beton” (Olexesh). Dla nas ważny był wzajemny szacunek, przyjaźń i teraz czasem mam wrażenie już oldschoolowe wartości. Rapujesz dużo o życiu tzw. the plug w Neukölln. Jak dorastało się w Gropiusstadt? Jak ukształtowała Cię ta dzielnica?

Dorastanie na Neukölln różni się od innych dzielnic. Różne kultury jak już wyżej wspomniałem miały na mnie duży wpływ. Tu żyją ludzie z problemami socjalnymi i z takiego kręgu pochodzi moja crew oraz moi znajomi. Nie mieliśmy wiele, dlatego wartości takie jak trzymanie się razem, dzielenie się i wstawanie się za siebie są dla nas ważne.

Czy po premierze filmu „Sonne und Beton” zauważyłeś, że Twoja grupa fanów się powiększyła? Zagrałeś także w Rap Serialu „Skyline”. Czy jest ważne dla Ciebie angażowanie się w różnego rodzaju projekty. Są jakieś nowe featy w planie?

Przez film dostaliśmy trochę więcej rozgłosu i nasz fanbase się rozrósł. Dla mnie ważne jest angażowanie się w autentyczne projekty, odzwierciedlające rzeczywistość, dzielnicę. Z reguły nagrywam z ludźmi, których lubię, ale mam zamiar wydać nowe, dobre kawałki.

Beaty Bangsa zawsze mają swój specyficzny charakter, współgrają płynnie z streetowym flow i rylikami o charakterze niemieckiego tzw. „strassenrap”. Większość jego twórczości wpada bardzo płynnie w ucho. Pierwsze produkcje były zrobione już na wysokim poziomie, muzyk wiedział jak ugryźć rap. Nie wiem czy to wynik doświadczenia w A&R czy po prostu miłość do artystycznego procesu dojrzewania, ale bardzo lubię słuchać ich pierwszych EP-ek. Miłuje się w podziemiu, nic na to nie poradzę. Czasem nawet myślę, że podziemie prezentuje wyższy poziom niż mainstream. Oczywiście, nie każdy musi na zawsze pozostać w undergroundzie, ale czasami, kiedy raperzy zaczynają rozdawać znaczące karty to tracą swoją rdzenną przyprawę. Natomiast Bangs z biegiem lat zachowuje swój styl i rozwija się lirycznie oraz beatowo.

W jakim rapowym vibe czujesz się najlepiej? Jaki rodzaj beatów lubisz najbardziej? Kiedy wiesz, że ten beat jest dla Ciebie najbardziej odpowiedni?

Jestem ogólnie otwarty na wszystko. Beat musi mnie porwać, to staje się w studio, kiedy ten beat budujemy. Kiedy go dobrze poczuję, wtedy piszę do niego tekst.

Naturalnie studiując dyskografię Bangsa nazbierało się kilka bestsellerów. Na kolejne odtworzenie zasługuje „Haustür” który jest mroczny, w stylu horrorcore z dobitnie bansującym bassem. „Besseres verdient” jest funkowy, podejrzany, trochę przypominający holenderski styl. Dziwnie, żebym w tym artykule była obiektywna, nigdy z resztą nie jestem. „100 Gram” to chyba najczęściej grany przeze mnie track Bangsa. Można powiedzieć, że historia w nim opowiedziana nie jest mi obca. „Erriner mich” opowiada historię z 2012 roku i wspomina czasy kiedy dziewczyny poznawało się tak jak powinno – na żywo, a nie przez dating App. Potwierdza tym samym umiejętność storytellingu oraz pokazuje, że ulicznych rap nie musi zawsze traktować tylko i wyłącznie o szemranych interesach, wewnętrznej walce psychicznej, biznesie, dragach.

Jak długo robisz już muzykę? Kto był Twoim pierwszym idolem, którego plakaty wieszałeś na ścianie? Lubiłeś Aggro Berlin? Kawałek „Steig ein” jest dla mnie ewidentnym nawiązaniem do Sido.

Jestem zainteresowany rapem od 14 roku życia. Uwielbiałem Eminema, potem dzięki Sido zacząłem słuchać niemieckiego rapu. Sido jest definitywnie jednym z najlepszych raperów w Niemczech.

Jesteś muzycznie bardzo aktywny z grupą AOB. Jak na was patrzę to odnoszę wrażenie, że jesteście spoko typami z różnymi osobowościami. Masz swoje alter ego? Jakbyś miał przypisać każdemu z ekipy jakieś alter ego albo postać z kreskówki, co by to było? Myślisz, że lepiej robi się muzykę z przyjaciółmi czy z obcymi?

AOB to żadna grupa stworzona dla jakiegoś celu, my jesteśmy prawdziwymi przyjaciółmi. Oczywiście przez to też czasem tworzą się trudności, ale je pokonujemy i pozostajemy w stosunku do siebie lojalni.

To ma plusy i minusy, bo robienie muzyki z obcymi może być łatwiejsze pod względem pójścia na kompromis. Uważam, że najlepsze piosenki robi się z przyjaciółmi. Jeżeli mam dać każdemu z AOB alter ego to:

  • Chapo = Vegeta
  • Alamani = Zorro
  • Haki = Ruffy
  • Abiad = Son Goku

Luvre47 to kolejny znany raper pochodzący z Gropius, aktywnie zaangażowany w strefę kibicowską Hertha Berlin. To z nim Bangs nagrał sporą liczbę solidnych kawałków. Jednym z nich jest np. „Ausgang”, który mnie przynajmniej zwalił z nóg. Natomiast „Um die Welt” przyjemnie kontrastuje z Bangsa ulubionym streetem. Sposób ugryzienia gatunku w łagodnym stylu, zachowując przy tym cięższą tematykę liryczną, zaowocował interesującą produkcją.

Luvre47 nie należy do AOB, ale bardzo dużo razem robicie. Jak się poznaliście. Dlaczego lubisz z nim pracować?

Luvre poznałem na dzielni, przez Abiad AOB. Dzisiaj to jeden z moich najlepszych przyjaciół, którego szanuję. Lubię z nim pracować, dlatego, że mamy wspólny mindset. Wierzy on w te same wartości i oczywiście jest bardzo dobrym artystą.

Niedługo wydajesz nowy projekt. Możesz nam o tym więcej powiedzieć?

Myślę, że to będzie moje najlepsze dotychczasowe wydanie. Wyjechałem specjalnie z Berlina, żeby nad nim pracować. Wynajęliśmy dom na tydzień, żeby się w 100% skoncentrować na muzyce. Obeez zrobił beaty, Julez gotował fufu i zatroszczył się o właściwy vibe. EP nazywa się „Lippe”. Uwierz mi to będzie petarda.

Słuchasz polskiego rapu? Lubisz jakiegoś artystę?

Rzadko słucham polskiego rapu, ale to co słyszałem było spoko. Lubię Palucha, Blachę i Malika Montanę.

Mój klasyk: Twoje ulubione polskie jedzenie?

Bigos, żurek, pierogi.

Nawet w Berlinie (może i przez social medi,a młode pokolenie chce konkretnie flexin. Nie zapominajmy, że my dinozaury lat 80/90-tych też chcieliśmy być gangsta) przynajmniej z tego co zauważyłam panuje moda na kreowanie się na dilera. Jedni raperzy obracają konkretnie substancjami, drudzy nie mają kompletnie nic wspólnego ze streetem oprócz noszenia ciuchów, żeby uzyskać styl tzw. strassen apotheker (farmaceuty ulicznego). W przypadku Bangsa podczas słuchania jego muzyki odnoszę wrażenie, że są to produkcję zmontowane przez szczerego typa, gdzieś w wieżowcu na 9 piętrze w bloku, który jest naturalnym gościem w czarnej kurtce, bluzie z kapturem, którego spotkasz na klatce schodowej. Bangs to narrator swojego życia, zdarzeń toczących się w zwariowanym Berlinie, jest echem głosów tańczących pośród wieżowców na Gropius. Zdecydowanie warto uważnie śledzić jego kolejne poczynania.

>>Deutsch version<<

Goldie: Wo bist du geboren und woher kommt deine Familie?

Bangs: Ich bin in Berlin geboren und in Neukölln aufgewachsen. Mein Vater ist Deutscher und meine Mutter Polin.

In „Psychologen” erzählst du, dass du stolzer Pole bist. Was passiert in 4te Klasse? Hattest du damals unangenehme Situationen erlebt, sodass du in einem negativen Licht wahrgenommen wurdest? Könntest du vielleicht mehr darüber erzählen?

Du spielst auf die Zeile an „Ich saß als Kind beim Psychologen, sah Gestalten ohne Drogen, in der Klassenkasse fehlte das Geld, alle zeigten auf Polen…Bangs !! weiß rot mein Blut, für schwarz rot gold klopft mein Herz, ich bin stolz auf meine Wurzeln doch von nazi sein weit entfernt”. Ich wollte hier die Klischees aufarbeiten, die an Polen und Deutschen haften. Ich finde, man kann und sollte stolz auf seine Nationalität sein dürfen, ohne gleich in die rechte Ecke gedrängt zu werden. Vor allem in Zeiten wo die rechten Bewegungen in beiden Ländern stärker werden, muss man sich davon klar distanzieren, deswegen diese Zeile. Als ich in der Grundschule war, wurde damals die Klassenkasse gestohlen und ich war direkt der Verdächtige. Klar, es konnte nur der Pole sein, im Nachhinein war es, aber jemand anderes. Haha. Ich verbrachte schon in jungen Jahren mehrere Stunden beim Psychologen, daher der Songtitel.

Hast du bemerkt, dass du irgendwo auch polnische Charaktereigenschaften in dir hast? Du sprichst nicht Polnisch, oder?

Schwer zusagen, was jetzt spezielle polnische Charaktereigenschaften sind. Klar hat jedes Volk seine Eigenheiten, ich bin in Berlin aufgewachsen und dadurch mit allen möglichen Kulturen und Herkunften in Kontakt gekommen. Mein Freundeskreis besteht aus verschiedensten Menschen. Das hat mich geprägt und ich würde sagen, bin ich mit allen Wassern gewaschen. Ich kann auf jeden Fall gut trinken.

Ich muss sagen, dass ich zum ersten Mal stolz war, dass so viele Leute während des Konzerts zwischen den Plattenbauten in der Gropiusstadt „Kurwa” geschrien haben. Meeega !!! Das war für mich ein krasses Erlebnis. Wie kamst du auf die Idee, einen Vers über Polen zu schreiben und „Kurwa” in die Hook zu schreien?

Dieser Song ist auf einem Bandcamp mit AOB und rgb1 entstanden. Ich wollte zum Ausdruck bringen, dass es uns hier richtig gut geht und meine cousins von dem Leben in Deutschland träumen.

Ich komme aus dem Plattenbau in Polen und lustigerweise wohne ich auch hier in Berlin in der größten Plattenbausiedlung Deutschlands. Damals liefen bei uns in Polen Jungs wie Marek (Olexesh) rum, der in „Sonne und Beton” gespielt hat. Für uns waren Respekt für einander, Bruderschaft und jetzt „oldschool” Werte sehr wichtig. Du rappst viel über „The Plug Lifestyle” in Neukölln. Wie war es, da aufzuwachsen in Gropiusstadt? Wie hat dich dein Bezirk als Mensch geformt?

In Neukölln aufzuwachsen ist definitiv anders als andere Bezirke in Berlin. Wie schon oben angeschnitten, habe ich viele verschiedene Menschen kennengelernt und Erlebnisse gehabt, die mich geformt haben. Hier leben viele Menschen aus sozial schwachen Familien, aus denen sich dann meine Crew AOB und Freundeskreis gebildet hat. Wir hatten nicht viel, deswegen waren Werte wie Zusammenhalt, teilen und füreinander einstehen wichtig für uns.

Hast du nach dem Film „Sonne und Beton” bemerkt, dass deine Fanbase gestiegen ist? Du hast auch in der Rap-Serie „Skyline” gespielt. Ist es für dich wichtig, sich für verschiedene Projekte zu engagieren? Sind vielleicht neue Features geplant?

Durch den Film ist unsere Gegend mehr in den Fokus gerückt und ich merke definitiv, dass die Base gewachsen ist. Für mich persönlich ist es wichtig, in authentischen Projekten aufzutauchen, die die Gegend repräsentieren. Ich Feature meistens Menschen die ich kenne und feier, aber ja es kommen bald paar geile Songs auf euch zu.

In welchem Rap-Vibe fühlst du dich am besten? Welche Art von Beats magst du am meisten? Wann weißt du, dass der Beat für dich ist?

Tatsächlich bin ich da offen. Der Beat muss ich mich einfach abholen, das entscheidet sich meist im Studio während wir den Beat bauen und wenn ich ihn fühle, schreibe ich dort direkt den Text.

Wie lange machst du schon Musik und wer war dein erstes richtiges Idol, den du dir an die Wand gehangen hast ? Warst du ein großer „Aggro Berlin” Fan? „Steig ein” ist für mich nämlich ein deutlicher Bezug auf Sido.

Ich interessiere mich schon für Rap seitdem ich 14 bin! Damals war Eminem mein Lieblings Rapper. Später fand ich dann durch Sido den Einstieg zu Deutschrap. Sido ist definitiv einer der besten Rapper aus Deutschland.

Du bist musikalisch sehr viel mit AOB unterwegs. Wenn ich euch so sehe, bekomme ich so richtige freundschaftliche Gefühle. Stabile Jungs mit Persönlichkeiten. Hast du ein Alter Ego? Wenn du jedem einzelnen Crew Member ein Alter Ego geben könntest oder als einen Cartoon Charakter beschreiben könntest, wie würdest du es machen? Denkst du, dass man bessere Musik mit Freunden oder Fremden macht?

AOB ist keine Zweckgemeinschaft, sondern echte Freundschaft. Das bringt natürlich auch Schwierigkeiten mit sich, aber wir haben bis jetzt alle Hürden gemeistert und sind uns immer treu geblieben. Ich glaube beides hat Vor- und Nachteile mit fremden Musik zu machen kann einfacher sein, da man sich nicht so gut kennt und die Kompromissbereitschaft größer ist. Ich glaube aber, die besseren Songs entstehen mit Freunden. Wenn ich jetzt jeden einen Ego geben muss, dann ist für mich:

  • Chapo = Vegeta
  • Almani = Zorro
  • Haki = Ruffy
  • Abiad = Son Goku

Luvre47 gehört nicht zum AOB, aber er ist immer mit euch irgendwo musikalisch aktiv. Wie hast du ihn kennengelernt? Warum magst du es, mit ihm zu arbeiten?

Luvre hab ich bei uns in der Gegend kennengelernt über Abiad Aob, heute ist er einer meiner besten Freunde und ich schätze ihn sehr. Ich feier es mit ihm zu arbeiten, da er das gleiche mindset wie ich besitzt und für dieselben Werte steht, außerdem ist er einfach ein guter Künstler.

Bald kommt dein neues Projekt. Könntest du mir ein bisschen darüber erzählen?

Ich glaube das wird eines meiner besten Releases. Ich bin für die Produktion extra aus Berlin rausgefahren, habe mir ein Haus gemietet und mich dort für eine Woche eingeschlossen, um mich zu 100% auf die Songs zu konzentrieren. Obeez hat die Beats produziert, Julez fufu gekocht und für die richtigen vibes gesorgt. Lippe wird die EP heißen. Glaubt mir, wird sehr gut.

Hörst du polnischen Rap? Kennst du oder magst du jemanden?

Ich höre kaum polnischen Rap, aber das, was ich mitbekommen habe, war cool. Ich feier Paluch, Blacha und Malik Montana

Meine „Klassik” -Frage: Dein beliebtestes polnisches Essen?

Ich habe 3 Gerichte die ich feier: Bigos, żurek, pierogi.

Amanda Nowaczyk aka @goldiethebossy


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl

Czytaj dalej

Wywiad

TPS: „Mało jest filmów, które oddają klimat rapu” – wywiad

TPS, Małach i Dudek P56 wystąpili w filmie „Życie w błocie się złoci”.

Opublikowany

 

tps
TPS w roli Grubego w filmie "Życie w błocie się złoci"

12 maja do kin trafi film „Życie w błocie się złoci” osadzony w rapowej konwencji. W produkcji wystąpiło aż trzech polskich raperów. Małach, który zagrał w produkcji Piotra Kujawińskiego główną rolę oraz Dudek P56 i TPS. Z radomskim raperem mieliśmy okazję ostatnio zamienić parę słów zarówno na temat nadchodzącego filmu, jak i jego pasji do aktorstwa.

TPS to jeszcze raper czy już aktor?

TPS to przede wszystkim normalny chłopak, którego mijasz na chodniku. Raper – tak, aktor jeszcze nie.

Coraz częściej pojawiasz się na wielkim ekranie.

Muzyka to główna pasja, która przerodziła się tak samo w dobro płatną pracę. Co do filmu, to chciałem się sprawdzić czy dam radę podołać grze aktorskiej, dialogom itd. Myślę, że dałem radę. Spodobało mi się to bardzo!

Wystąpiłeś już w paru głośnych produkcjach.

„Asymetria” – nie polecam nikomu, ale za to naprawdę zachęcam do sprawdzenia filmu „Chleb i sól” reżyserii Damiana Kocura, jak i „Życie w błocie się złoci ” Piotra Kujawińskiego. Oba filmy są warte obejrzenia.

Spodobało ci się aktorstwo?

Spodobało. I to bardzo. Zarówno ze strony aktorskiej i produkcyjnej. Czas pokaże, czy uda się zrealizować kolejne plany.

Wspomniane „Życie w błocie się złoci” to ze wszystkich filmów, w których wystąpiłeś najmocniej najwiązujący do kultury hip-hopowej. Było ci dzięki temu łatwiej odnaleźć się na planie?

Żeby było śmieszniej, każdy z chłopaków gra w filmie rapera, oprócz mnie. Także zbytnio w moich scenach nie ma to znaczenia. Mi przypada, póki co, zawsze czarny charakter.

Plakat filmu „Życie w błocie się złoci”

Wcieliłeś się w postać Grubego.

Gruby jest odzwierciedleniem mnie sprzed 10 lat. Nie w 100%, ale tak mi się ta postać od razu skojarzyła. Nie chcę za bardzo spoilerować, ale nie chcielibyście chodzić w jego butach i być uwikłanym w to, co on.

Główną rolę zagrał Małach, co też jest interesujące z punktu widzenia słuchacza rapu.

Co do Bartka, to jest topka zarówno muzycznie jak i aktorsko. Pierwsze do kogo napisałem po obejrzeniu filmu to właśnie do niego. Oczywiście z gratulacjami naprawdę dobrej roli. Co tu dużo mówić, trzeba zobaczyć film. Pozdrawiam serdecznie Bartek, jak i całą ekipę filmu.

W produkcji Piotra Kujawińskiego pojawia się też jeszcze jeden raper – Dudek P56.

Dudek jak to Dudek, wszędzie się odnajdzie. My z Łukaszem nie gramy aż tak dużo w tym filmie, żeby oceniać naszą grę aktorską, ale są przecieki, że na tym filmie się nie skończy.

Razem z Małachem i Dudkiem nagraliście nawet wspólny klip promujący film.

Teledysk promujący film możecie znaleźć na kanale YouTube „TiW Music”. Kawałek o tej samej nazwie co film, wyprodukowany przez Tytuza w P1Studio. Realizacją klipu zajął się mój brat Bart Lenski. Ogólnie fajny klimat, kino Atlantic w Warszawie. Szybko i sprawnie jak zawsze. Życie w błocie się złoci…

Miałeś na planie kontakt z Dziadkiem Edwardem?

Niestety, nie było mi dane zagrać w jednej scenie ze ś.p. Janem Nowickim.

Również miałem okazję zapoznać się już z tą produkcją i wydaje mi się, że to mocny kandydat do jednego z najlepszych filmów okołorapowych ostatnich lat.

Uważam, że mało jest filmów, które tak trafnie oddają klimat rapu. Rapu jaki ja znam, na którym się wychowywałem. Klimat czasów, gdzie to się wszystko zaczęło.

Obecność topowych raperów na ekranie dodaje mu niesamowitego autentyzmu.

Nie mi to oceniać kto jest topowym raperem, ale na pewno film jest prawdziwy przez takie smaczki. Myślę, że każdy z nas w swojej roli odnalazł trochę samego siebie.

Będzie cię można zobaczyć na premierze?

Jeszcze czekam na dokładne wieści na temat pokazu premierowego, ale napewno będzie opcja obejrzeć razem ze mną ten film w kinie.

Odbiegając do kinemtagorafii. Co z muzyką?

Plany muzyczne – „TiW Mixtape3”, wspólna płyta z Wieszakiem i solo „I need $”, którym najbardziej się jaram.

Dzięki za rozmowę.

Dzięki!


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl

Czytaj dalej

Wywiad

Kali: „W Szybim Szmalu rotacja była normą” – wywiad

2$Z Kali opowiada o powrocie na scenę i planach na przyszłość.

Opublikowany

 

Pod koniec ubiegłego roku ukazała się długo oczekiwana płyta 2$Z Kalieg „A świat niech płonie”. Raper z legendarnego podziemnego kolektywu wzbogacił krążek o bonusowy „Mixtape 2022” firmowany szyldem Szybki Szmal. Po co wrócił na scenę, czy nagrałby z Oliwką Brazil i w jaki sposób chce rozwijać Szybki Szmal? Tego dowiecie się z poniższej rozmowy.

Zacznijmy bez owijania w bawełnę. Wracasz po ośmioletniej nieobecności na scenę. Po co?

Nagrywanie jest dla mnie naturalne. Całe życie miałem studio i wszyscy znajomi zajmują się muzyką. Zacząłem rapować, jak usłyszałem „Na mojej ulicy” Kazika z 1993, czyli zanim pojawił się Liroy. Skąd przerwa? Jak bierzesz “szmal” na godło to trzeba być konsekwentnym, więc poszedłem za radą Michała Wiśniewskiego: „najpierw pieniądze, potem muzyka”. Dzięki temu mogę sobie dziś pozwolić na to, by realizować, co tylko chcę. A mam przekaz, który powinien dotrzeć do ludzi, bo wierzę, że go potrzebują. Chciałem też przy okazji wyprostować pewne przekłamania o Szybkim Szmalu, ale to raczej na marginesie.

Masz za sobą kilka niezłych numerów, kultowy „Mixtape 2005” i współpracowałeś z topowymi raperami, ale powiedzmy sobie szczerze, dzisiejszy słuchacz nie wie, kto to Kali z Szybkiego Szmalu.

Ta przeszłość to dla mnie baza, fundament, na którym dopiero zaczynam budować nowe dzieło. Mam tu bardziej na myśli rozwijanie platformy, jaką jest Szybki Szmal niż własną twórczość. A że młodsi ludzie mnie nie znają to nawet lepiej, bo mogę jeszcze liczyć na efekt świeżości.

Czyli możemy liczyć na to, że Szybki Szmal będzie z krwi i kości wytwórnią promująca innych artystów?

Taki jest cel, chociaż te nowe początki są na razie skromne. Myślę, że z czasem „Szmal” będzie miał ludziom coraz więcej do zaoferowania. Traktuję to obecnie bardziej jako mecenat, dawanie innym szansy czy możliwości do kultywowania twórczości. Jest to też płaszczyzna wzajemnej motywacji i nakręcania zajawki. Każdy, kto to, czuje, jest mile widziany. Nigdy nie wiadomo, kiedy coś pyknie i zrobi się z tego dochodowy biznes.

Chcesz przekonać młodych odbiorców do siebie czy starasz się przypomnieć o sobie starym fanom?

Jeżeli muzyka ma żyć, to musi docierać do nowych ludzi, a starym odbiorcom warto uświadamiać, że świat się zmienił. Sam zupełnie nie żyję przeszłością, nostalgią, a dawni słuchacze najczęściej oczekują kawałków w starym stylu. Zdarzają się głosy uznania od faktycznych “starych fanów”, ale dużo tego nie ma.

Konkurowanie z Oliwką Brazil nie będzie łatwe (śmiech).

Wolałbym konkurować np. z SBM w kwestiach wydawniczych, bo w samej muzyce konkurencja to pewna iluzja. Słuchaczy “przejmuje się” raczej współpracą. A czy nagrałbym z nią kawałek? Chętnie. W klipie “Księżyca blask” widać nawet sympatię Ciecha do postaci, która “być może” była nią inspirowana.

Długa przerwa, ale wracasz po niej z konkretnym materiałem. Podwójny album, długo nad nim pracowałeś?

Pierwsze teksty i nagrywki na płytę były w 2020 więc można powiedzieć, że dosyć długo, ale to było raczej luźne i nieukierunkowane. Faktyczna praca nad albumem trwała parę miesięcy. Najwięcej wysiłku pochłonęły kwestie organizacyjne, techniczne i marketingowe, ale przy kolejnym projekcie powinno to już pójść sprawniej.

Nawiązując do pierwszego singla, bujasz trochę w obłokach. Wydaje mi się, że postawiłeś wszystko na jedną kartę, która nazywa się melodyjność. Liryka odeszła na drugi tor. To znak obecnych czasów?

Czasy są takie, że znaczenie rymowania maleje na korzyść ekspresji. Mariaż emo z rapem w minimalistycznym sosie wydaje się najdostępniejszą opcją dla dzisiejszych słuchaczy i twórców. Zawsze lubiłem melodyjny rap, a to, co się faktycznie u mnie zmieniło to postawa i stosunek do świata. Dawniej byłem bardziej agresywny. Teraz bardziej refleksyjny, może nawet melancholiczny. Myślę, że to jest właśnie bardziej liryczne, o ile liryka to nie tylko płytkie pancze w gąszczu neologizmów. Poezja to też głębia myśli i emocji, ukryta w nieoczywistej formie.

Autotune to narzędzie, które nie jest czymś nowym i z tego, co pamiętam, korzystałeś z niego już wiele lat temu. Tymczasem widziałem komentarze części fanów, którzy nie są zadowoleni, że tak dużo go używasz na nowym projekcie.

Jeśli ktoś nie lubi autotune, to ma w czym wybierać. Zacząłem używać autotune jakoś w 2011, początkowo jako dodatek do refrenu, potem na zwrotki do wybranych kawałków. Z czasem stwierdziłem, że tych kawałków z autotune lepiej mi się słucha, mają ciekawsze brzmienie.
Ta forma ma mimo wszystko w sobie coś futurystycznego, co pozwala łatwiej oderwać się w wyrazie od szarej przyziemności.

Przejdźmy do projektu „Mixtape 2022”. Nie brzmi to, jak kontynuacja albumu sprzed 18 lat.

Jest to faktycznie raczej zapowiedź kontynuacji, a wyszło to trochę przypadkiem jako bonus do mojej płyty. Pod szyldem Sz$z powstało w przeszłości kilka płyt, m.in. Enziskenzis (2001), Benzyna (2010) i żadna nie była stricte kontynuacją poprzedniej. Materiał typu “Mixtape 2005” wymaga nieco większego zaangażowania od wszystkich uczestników, ale liczę, że może w tym roku uda się coś podobnego odpalić.

Nie da się ukryć, że na krążku słychać duże inspiracje traperami ze Stanów.

Podobno “jesteś tym, co jesz” więc jak przesiąkniesz, tym czego słuchasz, to siłą rzeczy zaczynasz tym trącić. W ostatnich latach słuchałem dużo więcej muzyki niż kiedyś. W dodatku wyłącznie ze Stanów i to ma konsekwencje. Trap to zresztą dla mnie kulminacja fali, która długo wzbierała. Sięgam tu wręcz do antyków jak Lost Boyz czy Bone Thugs, czyli takich moich pierwszych autentycznych faworytów.

Dotarły do mnie informacje, że przy płycie większość dawnych reprezentantów Szybkiego Szmalu nie chce mieć z tym projektem nic wspólnego.

Faktycznie, w większości nie mają z tym związku, chociaż przy ostatniej okazji ludzi z M’05 i Benzyny zbiorczo zapraszałem do udziału. Trzeba zaznaczyć, że w Szmalu rotacja była normą od początku. Z pierwszej płyty, EnzisKenzis, 60% ludzi z okładki nie dotrwało do kolejnej płyty. Nie był to nigdy klasyczny zespół, ale luźny kolektyw podziemnego labelu. Coś na kształt dawnego Ruff Ryderz czy dzisiejszego Young Stoner Life. Kiedy wystartowała Aloha, spora część wykonawców skupiła się na pracy tam, więc zaangażowanie w Szybki Szmal zaczęło szybko wygasać, a Kajuta Studio przestało być centrum socjalizacji. Były też różnice w poglądach, osobowości, stylistyce. Mnie nie fascynował ani trueschool, ani hardcore. Innych za to tak nie pociągał bounce, crunk czy w końcu trap. Dzieciaki patrzą na swoich ziomków przez różowe okulary i dopiero z czasem może się okazać czy naprawdę tak wiele nas łączy.

Z kim ze składu masz jeszcze kontakt?

Z czasów EnzisKenzis to już tylko z Ciechem i Brunem, a z etapu M’2005 jeszcze ze Scoopem.

Reszta się od Ciebie odwróciła?

Można chyba tak powiedzieć, ale bym nie dramatyzował. To była naturalna kolej rzeczy.

Poza Ciechem, którego starsi słuchacze na pewno pamiętają, na „Mixtape 2022” pojawili się też mniej znani zawodnicy.

Inkognito i Winz to nasze stare ziomki z Ursynowa. Winz (dawniej Cfany Gapa) też miał studio i tam m.in. z Inkognito i Thorem tworzyli UGC (Ursynów Gandzia Club). Dany, bardzo aktywny reprezentant młodszego pokolenia i ziom z Imielina. Jako jeden z ostatnich nagrywał w starej Kajucie. Mieliśmy z nim i Wifonem swego czasu freestajlowy skład Imieligos. Czeczen i Joanna, rapowe małżeństwo, które nagrywa z całą Polską hardkorowy rap. Joanna nagrywała w Kajucie jeszcze w czasach Benzyny. Miała być nawet w kawałku “Rozgrywka”, ale finalnie nie wszedł na płytę. Kiedy startowało nowe studio, zaprosili mnie na swój album i tak się znów spiknęliśmy. Tektywa nie trzeba raczej zbytnio przedstawiać. Weteran z 7 Łez, a obecnie FracTalle. Poznaliśmy się dawno temu, chyba jeszcze przez Kozaka. Kontakt odnowił się trochę dzięki CZN&J, którzy z nim intensywniej kolaborowali.

Label Szybki Szmal w 2023. Czego możemy się spodziewać?

Zaczęliśmy właśnie nowy projekt z Ciechem, Winzem i Wielkim Czarnym. Czarny to ziom Winza, z którym tworzą Foozye. Występował też np. na płycie Jędkera. Zobaczymy, w jakim kierunku to pójdzie i czy dołączą inni. Poza tym nadchodzi “Kalifornia”, coś, co zbuduje konkretny wizerunek $zmalu, ale na teraz nie chcę więcej spojlerować, by nie zapeszyć.

Na koniec jeszcze czysto rozluźniające pytanie. Często mylą cię z Kalim z Ganja Mafii? Bo słyszałem nawet o historiach, że ktoś przejechał pół Polski na koncert i się mocno zdziwił.

Zdarzyło mi się parę razy, że ktoś mnie gdzieś zapraszał itp. i dopiero po dłuższej chwili orientowałem się, że to pomyłka. Stąd pojawiło się u mnie 2$Z (dwa, dolar, zet) przed Kali, chociaż dla wielu to też okazało się nieprzeniknioną enigmą (2$z, czyli 2Sz lub inaczej SzSz to w skrócie po prostu Szybki Szmal). Było w historii kilka przypadków zbieżności imion. Niedawno taki problem mieli Lil Baby i DaBaby. Ostatnio wspominałem nawet u Flinstona, że najprostszym rozwiązaniem byłoby zrobić jak oni, czyli nagrać coś razem.

Dwóch Kalich w jednym numerze. Brzmi spektakularnie.

A kto by nie chciał? To ceniony artysta i moim zdaniem utalentowany. Łączą nas też, jak widzę wypalane ilości. Od wielu lat nie słucham polskiej muzyki i nie śledzę sceny, więc mam spory dystans. Wiem, że są jak zawsze podziały, konflikty i inne dramy, ale nie wiem, kto jest z kim, przeciw komu i czy komuś bym się taką lub inną kolaboracją naraził. Zresztą, każda kontrowersja to publicity i działa dobrze na rynek.

Dzięki za rozmowę.

Dzięki.


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl

Czytaj dalej

Wywiad

Alan: „Nie jestem graczem na lato tylko na lata” – wywiad

Z raperem rozmawiamy na konferencji trzeciej gali High League.

Opublikowany

 

alan

Alan jest kolejnym raperem, ogłoszonym w federacji Malika Montany. Zawalczy on na trzeciej gali High League, gdzie zmierzy się w oktagonie z Przemysławem „Kolarem” Kolarczykiem. Złapaliśmy kontrowersyjnego artystę po konferencji, żeby zadać mu parę pytań.

W środowisku hip-hopowym różnie się mówi o galach freak fight, jakie masz do nich podejście? Przyszedłeś tutaj dla promocji czy bardziej zajawkowo żeby, się sprawdzić w walce… legalnej?

Wiesz co, zawsze chciałem się tak ponapi*rdalać w klatce. Już za dzieciaka, jak oglądałem filmy w takiej tematyce, to o tym marzyłem. Nie jestem tu dla promocji, nie jestem tu dla hajsu. Ja przyszedłem tu sprawdzić samego siebie.

A jest jakiś raper, z którym chciałbyś zawalczyć?

Myślę, że nie, ja nie jestem taki konfliktowy. To zawsze było tak, że ktoś mnie mocno wk*rwił, a ja robiłem z tego wielką aferę. Wiesz, bo ja jestem taki, że jak już uderzam to na pełnej k*rwie i przez to były dymy. Tak było z Cheatzem, a nawet nie wiedziałem, że to jest szczyl, ile on ma lat, bo chciałem to z nim wyjaśnić w inny sposób. Nie jestem taki, żeby specjalnie dymić i odpi*rdalać lipę. Przychodzę i po prostu robię swoje.

Okej, a co do twojego impulsywnego charakteru. Nie uważasz, że takie akcje jak z samochodem mogą Ci zaszkodzić. W komentarzach nawet twoi fani twierdzili, że było to głupie zachowanie.

Ja mam wyj*bane w PR. Jestem po prostu sobą. Wiedziałem, co robię więc po co mam za to przepraszać? To jest najgorsze, że ludzie nie widzą, że jestem po prostu w tym wszystkim szczery. Oni uważają mnie za jakiegoś turbo przyj*ba, gdzie nie robię sam z siebie poj*banych akcji. Wszyscy stali się nagle obrońcami gościa, co się do mnie przypi*rdolił. Skopał mi furę, a ja go nie rozjechałem na śmierć, tylko lekko puknąłem. Ja już się z nim biłem dwa razy tam, myślę, że go j*bnę tym samochodem, niech leży niech spi*rdala. Pi*rdolnąłem go, pojechałem w pizdu. Wróciłem do domu, zagrałem w LOLa, zwaliłem konia, poszedłem spać.

“… i sprawa zamknięta”. Przejdźmy do muzyki, jakieś plany wydawnicze? Bo trochę ci nie po drodze ostatnio z wytwórnią.

No tak. Nie mogę też teraz za dużo mówić. Chcę odejść, a oni robią mi problemy i nie chcą mnie puścić. Pojawiają się jakieś chore sumy za wykup, zupełnie nierealne. Jeżeli faktycznie jestem tyle wart, to chciałbym tyle zarobić. Czekam na oświadczenie, bo HHNS miało wydać komunikat w mojej sprawie. Ludzie mieli poznać prawdę, jestem ciekawy jaka jest ta prawda. Ja chcę po prostu odejść i robić swoje, żeby nikt mi się nie wpi*rdalał. Ludzie mi piszą, że Sajkoplacebo się przyjęło, po czym zniknąłem na rok. Ale to nie ja sam z siebie zniknąłem na rok, tylko stwierdzono, że ludzie będą mną rzygać, więc robimy przerwę. No i spoko, zrobiłem sobie tę przerwę. Ja nie wiedziałem mordo jak to działa. Dotychczas byłem na swoim kanale, gdzie jak zrobiłem 10 koła wyświetleń, to było zajebiste i wow mega. Tutaj zaczęły się jakieś większe liczby i byłem tym zajarany. A po przerwie wyszło gówno. Zacząłem robić rzeczy bardziej jakie czuje, a nie jakie siadają. Pisał ktoś nawet, że byłem blisko mainstreamu, ale zszedłem na inną drogę. Stary, ja mam wyj*bane. Ja nie muszę iść na sam szczyt i na siłę robić ten patotrap czy inne poj*bane numery. Wolę robić, co w danej chwili czuję. Ostatnio napisałem nawet na Instagramie, że nie wszystko jest dla sławy, nie wszystko jest dla pieniędzy. Ludzie będą mówić, że ja tu przyszedłem, żeby się wypromować — ch*j tam. Jedyne czego potrzebuję to robić swoje, i żeby być z tego usatysfakcjonowanym. Tyle mi wystarczy.

Zakładając, że udałoby Ci się rozwiązać problem z HHNS, pójdziesz na swoje czy masz już może jakieś wstępne rozmowy z labelami?

Nie miałem żadnych rozmów z wytwórniami. Chce iść na swoje i wydawać na swoim kanale, ale to za jakiś czas. Na razie chce sobie odłożyć materiał i go dopracować, żeby to było 100% mnie. Nie skupiam się na tym, żeby to były virale na TikToku czy hity lata, bo ja nie jestem graczem na lato tylko na lata. Potrafię zrobić kawałek w każdym stylu czy to będzie trap, czy boom bab, mogę sobie zrobić dancehall. Poruszam się na wielu płaszczyznach i nie jest mi potrzebne zamykanie się tak, jakby w jednym gatunku tego, co robię.

Dzięki za rozmowę.

Dzięki.


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl

Czytaj dalej

Popularne

Copyright © Łukasz Kazek dla GlamRap.pl 2011-2024.
(Ta strona może używać Cookies, przeglądanie jej to zgoda na ich używanie.)