News
Osoba obecna na scenie z Sentino o rzucaniu jakami: „To było zaplanowane”
W kierunku rapera poleciały jajka, pomidory i butelki.
Koncert Sentino w Gdańsku zakończył się po zaledwie kilku minutach, gdy w stronę sceny poleciały jajka, pomidory i szklane butelki. DJ Zoe, która była na miejscu, przedstawiła swoją wersję wydarzeń i uważa, że cała akcja nie była przypadkiem.
Fatalny koncert Sentino
Występ Sentino od początku nie przebiegał w najlepszej atmosferze. Jak relacjonuje DJ Zoe, wielu uczestników było już mocno zirytowanych jeszcze przed wejściem rapera na scenę. Brama klubu została otwarta o godzinie 21:00, a sam artysta pojawił się przed publicznością około 23:40. Dodatkowo przez cały wieczór padał deszcz, co tylko pogarszało nastroje wśród osób czekających na koncert.
Sentino zdążył wykonać utwór „RIO”. Problemy zaczęły się już podczas drugiego numeru, „Vitalyi”.
– Nagle z jednej strony z sceny w naszym kierunku zaczynają lecieć jajka, pomidory i szkło. Wpadł jego ochroniarz, otworzył parasol i od razu sprowadził ze sceny – relacjonuje. – Koncert trwał może 4 minuty. Mega lipa, ale mu się nie dziwię, że już nie wrócił – dodaje.
„To było zaplanowane”
DJ Zoe nie uważa, że powodem całego zajścia było wyłącznie opóźnienie koncertu. Jej zdaniem osoby rzucające przedmiotami przyszły przygotowane.
– Według mnie to nie było spowodowane opóźnieniem koncertu, tylko to było zaplanowane. W klubie nie kupisz jajek i nie kupisz pomidorów.
To właśnie dlatego artystka jest przekonana, że incydent nie był spontaniczną reakcją, lecz wcześniej przygotowaną akcją.
Sentino obraca sytuację w żart
Raper nie przejął się zbytnio chłodnym przyjęciem w Gdańsku. Po kolejnych koncertach pojawił się na zdjęciu w towarzystwie Żabsona i Hellfielda… oraz jajecznicy, co ma nawiązywać do nieudanego koncertu na Scrapie.

News
Raper zamordował ciężarną dziewczynę. Napisał do sędziego, że chce karę śmierci
„Nie mam z tym problemu”.
Amerykański raper Ace NH został skazany za zabójstwo ciężarnej dziewczyny i jej nienarodzonego dziecka. 28-latek nie chce walczyć o łagodniejszy wyrok i sam zwrócił się do sędziego o wymierzenie mu kary śmierci.
Raper chce, żeby sąd skazał go na śmierć
Billy Adams III, znany na rapowej scenie jako Ace NH, może zakończyć życie w celi śmierci. 28-letni artysta z Florydy został we wrześniu uznany za winnego zabójstwa 22-letniej Alany Sims oraz jej nienarodzonego dziecka. Kobieta była w piątym miesiącu ciąży, kiedy w styczniu 2023 roku została zastrzelona.
Teraz sprawa przybrała zaskakujący obrót. Jak informuje WTSP, raper napisał odręczny list do sędziego Marka Wolfe’a, w którym poprosił o uwzględnienie rekomendacji ławy przysięgłych dotyczącej kary śmierci.
– Nie mam problemu z karą śmierci – napisał Adams.
List miał trafić do akt sądowych 12 października. Muzyk zaznaczył również, że nie chce, aby jego adwokaci przedstawiali podczas rozprawy argumenty i dowody przemawiające za złagodzeniem kary.
Florida rapper Ace NH aka Billy Adams, who was convicted of k*lling his pregnant girlfriend and unborn child, writes letter asking judge to sentence him to DEATH! Prosecutors say he wanted to pursue a relationship with another woman & believed the unborn baby was his, but DNA testing later revealed he wasn’t the father.
— SAY CHEESE! 👄🧀 (@SaycheeseDGTL) October 21, 2026
Zabił ciężarną dziewczynę, bo nie chciała usunąć ciąży
Według prokuratury motyw zbrodni był wyjątkowo brutalny. Adams miał zamordować swoją dziewczynę, ponieważ ta odmówiła przerwania ciąży.
Raper był przekonany, że jest ojcem dziecka. Późniejsze badania wykazały jednak, że biologicznym ojcem był ktoś inny.
Ława przysięgłych uznała Adamsa za winnego morderstwa pierwszego stopnia oraz spowodowania śmierci nienarodzonego dziecka poprzez zranienie matki.
Co ciekawe, przysięgli wydali dwie różne rekomendacje dotyczące wymiaru kary. Za zabójstwo Alany Sims opowiedzieli się za dożywociem bez możliwości warunkowego zwolnienia. Natomiast w przypadku śmierci jej nienarodzonego dziecka stosunkiem głosów 8 do 4 zarekomendowali karę śmierci.
Ostateczna decyzja należy do sędziego Marka Wolfe’a. Może on skazać rapera na śmierć lub dożywotnie pozbawienie wolności. Rozprawę dotyczącą wymiaru kary zaplanowano na 1 grudnia.
News
Sokół straci dostęp do portalu, na którym promował ostatni album?
Cenzura w Polsce coraz bardziej prawdopodobna.
Czy Sokół znajdzie się niedługo wśród ofiar cenzorskich zapędów „obozu demokratycznego”? Biorąc pod uwagę zapowiedzi zablokowania platformy X w Polsce przez lewicowy rząd, trzeba realnie brać pod uwagę taki scenariusz.
Platforma X jest raczej szeroko omijana przez scenę rapową nad Wisłą, choć najłatwiej się na niej wybić lub wykręcić duże wyświetlania. Od Instagrama różnią ją jednak to, że tam nie wystarczy wstawić zdjęcia w restauracji czy na wakacjach, żeby zebrać ocean polubień i trzeba mieć coś do przekazania światu, żeby efektywnie prowadzić konto. Jednym z wyjątków rapowej topki, który się czasem udziela na X jest Sokół, choć ewidentnie brakuje mu pomysłu lub chęci, żeby wykrzesać tam coś więcej zasięgowo.

Czy Sokół już niebawem znajdzie się w grupie Polaków, którzy zostaną odcięci od portalu Elona Muska? X jest solą w oku rządu, który chciałby mieć pełen monopol informacyjny na głoszenie lewicowej narracji i obsadzać urzędników w roli moderatorów treści. – Platforma X to jest platforma hejterska – ocenił ją minister Gawkowski. Jeden z liderów Lewicy przekazał również, że jest zwolennikiem całkowitego jej zablokowania, co według niego miałoby uchronić demokrację w Polsce.
Niewiele pozostało osób w Polsce, które nie zabrały jeszcze głosu na temat pizzy Książula. Swoje 3 grosze dorzucił w tym temacie Dżordżo, jednak jego krytyczna opinia raczej nie przysporzy nowych chętnych na produkt.
Polska ciągle żyje premierą pizzy Książula i chyba możemy już mówić o pewnego rodzaju fenomenie społecznym i jednym z najważniejszych wydarzeń w naszym kraju w ostatnim czasie, co pokazuje, w jakim miejscu dziś się znajdujemy jako naród. Pytaniem otwartym wciąż pozostaje jak duży wpływ na zdrowie i BMI będzie miała otłuszczona bomba kaloryczna, której prognozowana sprzedaż szacowana jest w milionowych nakładach.
Wiemy na pewno, że fanem wypieku nie stał się Dżordżo. Pochodzący z Poznania influencer miał okazję nabyć produkt i z jego słów wynika, że nie spełnił on oczekiwań. – Nie polecam nikomu pizzy Książula. Jest okropna. Po prostu pizza jest okropna – przekazał w jednym z nagrań na Instagramie.
W kolejnym pokazał co się stało z połową potrawy po 2 godzinach od podgrzania w piekarniku i trudno zakładać, żeby zaprezentowany obrazek zachęcił innych do kupna.
News
Fan Słonia wytatuował sobie ogromną głowę rapera na nodze
Szczeciński tatuator stworzył nietypowy projekt.
Fan Słonia postanowił na stałe uwiecznić swojego idola na ciele, tatuując sobie na nodze wielki, kolorowy portret rapera.
Niektórzy fani kupują płyty, inni zbierają merch, a są też tacy, którzy idą o kilka kroków dalej. Jeden ze słuchaczy Słonia zdecydował się na potężną dziarę z podobizną poznańskiego rapera. Jego głowa zajmuje sporą część nogi fana, a całość została wykonana w kolorze.
Za projektem stoi Ariel Mroczkowski, tatuator ze Szczecina, który sam od lat słucha twórczości Słonia. Artysta nie chciał zwyczajnie przekopiować zdjęcia rapera na skórę. Zależało mu na stworzeniu własnej interpretacji jego wizerunku.
– Ten tatuaż to dla mnie coś więcej niż kolejny portret. Słoń to jeden z artystów, których muzyka jest ze mną od lat, więc możliwość wytatuowania jego wizerunku była dla mnie naprawdę mocnym doświadczeniem. Od początku wiedziałem, że nie chcę robić kolejnej kopii tego, co już zostało zrobione. Chciałem przedstawić go po swojemu. Mocno, charakterystycznie i w kolorze, który jeszcze bardziej podkręca cały klimat.
Najważniejsze było dla mnie zachowanie jego charakteru, ale jednocześnie dodanie czegoś od siebie. Bez odtwarzania jeden do jednego. Bez robienia tego na siłę. Po prostu Słoń, ale widziany moimi oczami. I właśnie takie projekty lubię najbardziej. Kiedy można połączyć czyjąś zajawkę z własną wizją i zrobić z tego coś, czego wcześniej nie było – przekazał tatuator.
Słoń od lat ma jedną z najbardziej oddanych grup słuchaczy na polskiej scenie rapowej.
News
Pusha T zaskoczył fanów. Nowy album Clipse stawia ponad legendarnym klasykiem
„Nigdy więcej nie będę w stanie nagrać „Hell Hath No Fury””.
Pusha T stawia najnowszy album Clipse ponad kultowym „Hell Hath No Fury” z 2006 roku. Raper przyznaje, że nie chce już wracać do czasów, w których powstawał legendarny materiał.
Dla wielu fanów Clipse album „Hell Hath No Fury” z 2006 roku to absolutna klasyka ulicznego rapu. Pusha T ma jednak inne zdanie. Choć doskonale zdaje sobie sprawę z pozycji tego krążka w historii hip-hopu, zdecydowanie wyżej stawia „Let God Sort Em Out”, czyli comeback nagrany wspólnie z bratem Malice’em po niemal 16 latach przerwy.
Podczas rozmowy z Pharrellem Williamsem dla „Vogue” raper wyjaśnił, dlaczego najnowsze wydawnictwo jest dla niego ważniejsze od materiału, który pomógł zbudować legendę duetu.
– To instrukcja dojrzewania rapowej grupy – powiedział Pusha T o „Let God Sort Em Out”.
Według rapera nowy krążek pokazuje, że można się starzeć, zmieniać priorytety i nabierać doświadczenia, a jednocześnie nie stracić charakteru, dzięki któremu słuchacze pokochali Clipse.
„Nigdy więcej nie nagram >Hell Hath No Fury<„
W trakcie rozmowy Pharrell zażartował, że w okresie nagrywania „Hell Hath No Fury” Pusha mógł zajmować się niezbyt legalnymi interesami. Raper nie próbował przedstawiać swojej przeszłości w lepszym świetle. Przyznał, że był wtedy zupełnie innym człowiekiem, a muzykę napędzały frustracja, gniew i obsesyjna potrzeba udowodnienia swojej wartości.
– Nigdy więcej nie będę w stanie nagrać „Hell Hath No Fury” – przyznał.
Pusha nie ukrywa, że właśnie te emocje pozwoliły stworzyć jeden z najbardziej cenionych albumów w dyskografii Clipse. Problem w tym, że nie chciałby ponownie znaleźć się w sytuacji życiowej, która zmusiłaby go do pisania z podobnym nastawieniem.
Clipse wrócili po 16 latach i pokazali inną twarz
„Let God Sort Em Out” ukazał się w lipcu 2025 roku i był pierwszym wspólnym albumem braci Thornton od niemal 16 lat. Za produkcję odpowiadał Pharrell Williams, który od początku kariery duetu miał ogromny wpływ na jego brzmienie.
Nowy materiał nadal zawiera charakterystyczne dla Clipse uliczne opowieści, ale tym razem znalazło się na nim znacznie więcej osobistych tematów. Wiara, rodzina, śmierć bliskich i rozliczenia z przeszłością stały się równie istotne jak bezwzględne linijki, z których Pusha i Malice słyną od ponad dwóch dekad.
Dobrym przykładem jest „The Birds Don’t Sing”, numer poświęcony zmarłym rodzicom raperów. Tak intymnych historii na wcześniejszych wydawnictwach Clipse było zdecydowanie mniej.
-
News1 dzień temuPopek odpowiada Marcie, która doprowadziła do usunięcia jego klipu
-
News2 dni temuPolska fanka Queen doprowadziła do usunięcia viralowego klipu Popka
-
News4 dni temuPezet reklamuje Mercedesa. Raper nawiązał współpracę z warszawskim salonem
-
News3 dni temuFrancuz Mordo lansuje się na tle płonącej barykady we Francji
-
News4 dni temuFagata żąda od Gimpera 160 tys. zł. W tle Żabson i Sentino
-
News3 dni temuFilm o Tede w kinach. „Samo poruszenie tematu pieniędzy, było wtedy niedopuszczalne”
-
News3 dni temuWojewódzki zakpił ze znajomości Kizo z Karolem Nawrockim
-
News2 dni temu„Mata chciał kupić Natalisę”. Trueman ujawnia, dlaczego raperka odmówiła