News
Peja – 16 lat w trzeźwości: „Mogę się napić. Tylko po co?”
„Niepicie stało się moją codziennością”.
Peja podsumował 16 lat bez alkoholu. Raper podkreślił, że trzeźwość nie jest dziś dla niego żadnym „świętem”, tylko normalnym stanem życia. Jak sam zaznacza, alkohol od dawna przestał być dla niego tematem.
Peja przyznaje wprost, że po szesnastu latach nie towarzyszy mu żadna euforia ani poczucie wyjątkowości. Niepicie stało się codziennością, a wspomnienia związane z alkoholem straciły dawną intensywność.
– Nie czuję, abym czynił jakiś widoczny, a co za tym idzie znaczący postęp. Nie odczuwam euforii w związku z niepiciem, ponieważ ten proces na stałe wpisał się w moje życie – napisał. Raper podkreśla, że czas zrobił swoje, a głowa nauczyła się reagować spokojniej na przeszłość i jej konsekwencje.
Artysta otwarcie mówi też o mechanizmach, które przez lata prowadziły go w stronę alkoholu. Dziś, jak podkreśla, potrafi zatrzymać się i zadać sobie proste pytanie: „I co dalej?”. Myśli o napiciu określa jako rzadkie i nietrwałe, bo szybko rozbija je świadomość tego, co mógłby stracić. – Ja niczego nie muszę. Wszystko mogę. Mogę się również napić. Tylko po co? – pisze, wskazując, że powrót do dawnego chaosu nie jest dla niego opcją.
Peja nie ukrywa, że alkohol wciąż funkcjonuje wokół niego – w klubach, na koncertach, w codziennym życiu. Zaznacza jednak, że trzeźwość nie polega na ucieczce od świata, tylko na umiejętności funkcjonowania „pomimo”. Jak sam stwierdza, nie rzucił alkoholu pod warunkiem, że ten zniknie z jego otoczenia, bo wie, że to niemożliwe. Kluczowe było zaakceptowanie faktu bycia alkoholikiem i pogodzenie się z utratą dawnych relacji, które opierały się wyłącznie na piciu.
W swoim wpisie raper odnosi się również do emocji, gniewu i frustracji, które nadal się pojawiają. Różnica polega na tym, że dziś potrafi je rozpoznać, nazwać i często rozbroić, zamiast działać impulsywnie. Podkreśla wagę dialogu, stawiania granic i odcinania się od ludzi oraz sytuacji, które mu szkodzą, niezależnie od opinii z zewnątrz.
– Jedną z najważniejszych rzeczy w moim życiu jest to, aby nie być więźniem cudzych opinii – zaznacza.
Peja pisze też o codzienności poza sceną: pracy w studiu, koncertach, obowiązkach domowych i momentach, w których „nic się nie dzieje”. Dziś potrafi zaakceptować ciszę i brak bodźców, zamiast szukać sztucznej stymulacji. Zwraca uwagę na wpływ cyfrowego świata i nadmiaru informacji, podkreślając, że spokój bywa wartością samą w sobie. Pomagają mu medytacja, modlitwa o pogodę ducha i praca nad rutyną.
Na koniec raper jasno stawia sprawę: zdrowe życie to dla niego coś więcej niż abstynencja. To ruch, odżywianie, dyscyplina, świadomość zagrożeń współczesnego świata i pomaganie innym, którzy wciąż zmagają się z uzależnieniem.
News
Eryk Moczko niemile widziany na Bemowie. Dzielnica zapowiada konsekwencje wobec rapera
„Ten występ nie powinien mieć miejsca”.
Występ Eryka Moczko na imprezie „Back to school” wywołał aferę, a władze Bemowa zapowiedziały konsekwencje wobec rapera.
Eryk Moczko pojawił się na scenie o godzinie 18:00 podczas wydarzenia promowanego jako bezpieczne i rodzinne pożegnanie wakacji skierowane do uczniów. Problem w tym, że według krytyków jego koncert kompletnie nie pasował do charakteru imprezy.
„Raper zaprezentował swój hip-hopowy repertuar, w którym nie brakowało wulgaryzmów, agresywnego języka oraz dosadnych odniesień do seksu i patologicznych tematów. Pod sceną znajdowali się nie tylko nastolatkowie, ale również małe dzieci z rodzicami, którzy przyszli na zapowiadany przez miasto „rodzinny weekend””.
Sprawa zrobiła się na tyle poważna, że oficjalne oświadczenie wydał Zarząd Dzielnicy Bemowo m.st. Warszawy. Władze dzielnicy wprost przyznały, że występ rapera nie powinien się odbyć.
Oświadczenie:
„Występ pana Eryka Moczko na wydarzeniu „Back to school” skierowanym do bemowskiej młodzieży po prostu nie powinien mieć miejsca.
Wobec wykonawcy zostaną wyciągnięte konsekwencje zgodnie z zapisami zawartej umowy. Zapewniamy, że czerpiemy z tego zdarzenia wyraźne wnioski na przyszłość.
Niezwłocznie poddaliśmy weryfikacji nasze wewnętrzne procedury związane z organizacją koncertów. Kryteria doboru oraz proces weryfikacji artystów zapraszanych na wydarzenia dla młodzieży zostaną radykalnie zaostrzone, aby każda kolejna inicjatywa organizowana przez Dzielnicę była w pełni bezpieczna i odpowiednia dla młodych mieszkańców Bemowa.
Zarząd Dzielnicy Bemowo m.st. Warszawy”
Dzielnica nie ujawniła na razie, jakie dokładnie konsekwencje poniesie Eryk Moczko. Z komunikatu wynika jednak jasno, że po tej akcji zasady zapraszania artystów na młodzieżowe wydarzenia na Bemowie mają zostać mocno zaostrzone.
Konflikt Gimpera z Sentino wchodzi na kolejny poziom – youtuber zapowiedział diss, który ma pojawić się jeszcze dzisiaj.
Zaczęło się od pytania, a teraz wygląda na to, że skończy się pełnoprawnym dissem. Gimper w jednym ze swoich materiałów zastanawiał się, dlaczego Sentino usunął zapowiedź wspólnej płyty z Fagatą. Raper nie zostawił tego bez odpowiedzi i nagrał kilkudziesięciominutowy statement, w którym ostro po nim pocisnął.
Kilka dni później konflikt dostał aktualizację. Gimper opublikował zdjęcie wyglądające jak kadr z planu teledysku. Widać na nim grupę osób z twarzami zasłoniętymi maskami przedstawiającymi Sentino.
Dzisiaj youtuber potwierdził, że jeszcze… dzisiaj w sieci ma wylądować diss wymierzony w Sentino. Gimper dorzucił też wymowną relację z siłowni, na której ćwiczy plecy.
– Gimpson robi plecy, żeby dalej dźwigać na nich polski hip-hop – czytamy w podpisie.
Teraz pozostaje pytanie, czy Sentino odpowie Gimperowi już na bicie czy dalej będzie go obrażał.
Kazik Staszewski przyzwyczaił, że nie należy do sympatyków „obozu demokratycznego”, czemu dał wyraz w kilku wywiadach na przestrzeni lat. Najwyraźniej nic się u niego nie zmieniło w ostatnim czasie, o czym świadczy najnowsze nagranie lidera Kultu.
„Obóz demokratyczny” szedł do kampanii wyborczej 2023 roku z obietnicami, które miały zmienić rzeczywistość w Polsce. Wszyscy widzimy, co wyszło z szumnych „100 konkretów”. Pół biedy, gdyby Tusk jedynie ich nie zrealizował, problemem jest to, że w wielu kluczowych płaszczyznach jest znacznie gorzej niż przed przejęciem przez niego władzy. Rosnące bezrobocie i wydłużające się w nieskończoność kolejki do lekarzy stały się niechlubnym symbolem tej władzy.
Rok temu Donald Tusk powiedział:
— PapJeż p0lak 🇻🇦🇵🇱 (@MurzynfrogXXX) February 14, 2024
"gdybym był premierem benzyna by była po 5.19"
"rachunki za prąd i gaz mogłyby wynościć połowe tego co wynoszą dzisiaj"
Jak byłem na stacji to było trochę drożej.
Donald znów kłamał a jego wyborcy mają to w dupie. pic.twitter.com/AYInRT9MPW
O ile trudno winić Tuska za sytuację globalną, tak ponosi on pełną odpowiedzialność za likwidację tarcz energetycznych, które drastycznie wpłynęły na wysokość czynszów i opłat za ogrzewanie, choć zarzekał się on w kampanii, że obniży je o 50%. Pytaniem otwartym jest też to, czy Tusk powinien obiecywać konkretną cenę paliwa 5,19 zł, wiedząc, iż benzyna to nie ocet lub ziemniaki i jej wartość ulega dużym wahaniom. Nawiązał do tego Kazik Staszewski, co dokumentuje nagranie na jego Instagramie.
Po blisko dekadzie Sentino i Kaz Bałagane zakopali topór wojenny, a teraz Kaz zdradził kulisy ich konfliktu.
Konflikt Sentino i Kaza Bałagane przez lata był jednym z tych beefów, które ciągnęły się w tle polskiej sceny. Ostatecznie raperzy doszli jednak do porozumienia, a Kaz pojawił się na tegorocznym albumie Sentino „ZL5” w numerze „Ostatni raz”.
Jeden z fanów postanowił zapytać Kaza wprost, jak po tylu latach doszło do wspólnego numeru.
– Dlaczego pocisnąłeś Sentino (co jak ludzie zobaczą jak błagasz policję o pomoc – przyp. red.), a finalnie nagrałeś z nim feta. Wyzywał cię od najgorszych.
Bałagane odpowiedział, że cała kosa zaczęła się od jednej wypowiedzi Sentino na transmisji na żywo. Kaz odpowiedział mu wtedy i panowie przez kolejne lata nie utrzymywali kontaktu. Sytuacja zmieniła się, gdy Sentino sam odezwał się do rapera i przeprosił.
– Konflikt z Sentino był tylko i wyłącznie dlatego, bo kiedyś mnie obraził na jakimś live. Odpowiedziałem mu i przez lata nie mieliśmy kontaktu, aż napisał i mnie przeprosił – uznaliśmy, że ten „beef” był totalnie z dupy. To cała geneza sytuacji. Nigdy nie chodziło o nic osobistego (nie mieliśmy nigdy do czynienia z żadnymi swoimi dziewczynami, ex dziewczynami etc. bo takie głupoty też słyszałem).
Tym samym Kaz uciął krążące od lat teorie dotyczące powodów ich konfliktu.

News
Zamienili fanów Maty w Matę – za deepfake zgarnęli ważną nagrodę w branży technologicznej
Technologia z koncertów rapera doceniona.
Technologia wykorzystana podczas trasy #MATA2040 została doceniona w Konkursie KTR 2026, a projekt real-time deepfake publiczności zgarnął tytuł The Best of Technology.
Warszawskie studio MELT IMMERSIVE ma powody do świętowania. Technologia, którą widzieli fani podczas koncertów Maty w 2025 roku, została nagrodzona w Konkursie KTR 2026. Projekt real-time deepfake otrzymał tytuł The Best of Technology, przyznawany najlepszej pracy w całej kategorii Technology.
Łącznie MELT IMMERSIVE zakończyło tegoroczną edycję konkursu z aż 11 wyróżnieniami. Największą uwagę przyciąga jednak właśnie projekt przygotowany na trasę #MATA2040.
Fani Maty zamienili się w Matę
Podczas koncertów wykorzystano sztuczną inteligencję, żeby w czasie rzeczywistym zmienić twarze osób znajdujących się na widowni w twarz Maty. Efekt trafiał prosto na telebimy, więc publiczność mogła zobaczyć samą siebie z twarzą rapera.

Studio podkreślało, że był to jeden z pierwszych tego typu eksperymentów na świecie. Nie chodziło jednak wyłącznie o pokaz technologicznych możliwości. Cała akcja miała być częścią koncertowego doświadczenia i mocno uderzyć w fanów zgromadzonych pod sceną.
– Nie chcieliśmy efektu specjalnego, tylko zaskakującego momentu dla fanów, w którym artysta i tłum stają się jednością. Niektórzy czekali pod halą już dzień wcześniej, wielu zafarbowało nawet włosy, upodabniając się do Michała. My poszliśmy jeszcze dalej – zamieniliśmy wszystkich w ich idola – mówił Kuba Matyka z Melt Immersive.
– To był hołd – dla artysty, którego fani naprawdę chcą być częścią, i dla publiki, która stała się jego odbiciem. Zbiorowa tożsamość – mnóstwo osób, jeden wizerunek. Wyglądało jak sen z przyszłości – ale wydarzyło się naprawdę. I tak deepfake, który zwykle kojarzy się z manipulacją, tutaj przekształcił się w formę wspólnego przeżycia – dodał.
Projekt z trasy #MATA2040 pokazał, jak mocno nowe technologie zaczynają wchodzić również do świata koncertów. W tym przypadku deepfake nie został wykorzystany w klipie czy materiale wrzuconym później do sieci – wszystko działo się na żywo, przed tysiącami fanów.
-
News22 godziny temuNie żyje Salvador. Poznański raper miał 26 lat
-
Współpraca partnerska2 dni temuTede szuka Tedefonu po 20 latach
-
News3 dni temuTen Typ Mes pokazał, jak wygląda jego życie, gdy depresja odpuszcza
-
News3 dni temuSzpaku w programie „Nasz Nowy Dom”? Raper w zapowiedzi Polsatu
-
News3 dni temuWini ostro o Fagacie: „Powinno się ją nazywać k****ą”
-
News3 dni temuEldo zdradził, dlaczego raperzy podpisywali kiedyś słabe kontrakty
-
News1 dzień temuGwiazda rocka ujawniła prywatną opinię Sokoła o muzyce Skolima
-
teledysk2 dni temuNowy Polak z bezczelnym numerem „Bang Bang”: Miałem koszmar, że mieszkałem w kawalerce