News
PEJA: „STARCZY MI SIŁ, ŻEBY ROZWIJAĆ FIRMĘ”
Dokładnie trzy lata temu, Peja powołał do życia swoją własną wytwórnię muzyczną RPS Enterteyment.
18 czerwca 2010 r. wydany został fizyczny singiel Kobry „Witamy w mieście” i tego samego dnia premierę miał klip promujący album „Na żywo z miasta grzechu”. Peja podsumował działalność swojego labelu.
– Ponad 40 klipów, 20 tytułów wydawniczych, 50 tyś. polubień na profilu FB, współpraca z zagranicznymi artystami (Nine, Jeru the Damaja, Respect (Tha God), Keith Murray & Masta Ace) dająca wspólne nagrania i koncerty, wszystko to skłania do pewnej refleksji na temat pracy, którą wykonałem wraz z niewielką grupą osób – wylicza Poznianiak. – Na pewno warto było pomóc zadebiutować na rynku wydawniczym tym kilku osobom, uwierzyć też w tych, których ten rynek boleśnie zdążył doświadczyć. Na pewno nadal będziemy wydawać muzykę z akcentem właśnie na muzykę nie na ilość lajków, wyświetleń czy logówek przed każdym klipem. Na pewno starczy mi własnych środków i sił, żeby rozwijać firmę, która pozwoliła mi stać się człowiekiem odpowiedzialnym ale też wymagającym – dodaje.
Peja podziękował wszystkim artystom z którymi współpracuje i zapowiedział albumy, które wyda na jesieni.
– Wszystkim artystom, z którymi doświadczyłem tzw. współpracy dziękuję za czas, w którym ścierały się poglądy, rodziły pomysły i nadzieje na sukces. Zakładając wytwórnię nie myślałem, gdzie będę za trzy lata, zapewne są ludzie, którzy wierzą w Rozwój Ponad Standard, świadomi tego, że to dopiero początek obranej drogi. Ja również mam tego świadomość, pamiętam również gdzie były inne, starsze dziś stażem wytwórnie w pierwszych latach swojej działalności. To porównanie jest potrzebne w celu określenia możliwości i zdobycia motywacji na kolejne lata. Przed nami wydawnicza jesień – płyty: HZOP, Kroolika, Dzikiego i RDW. Kilka innych produkcji i kolaboracji powstaje w zaciszu domowym by w dalszej kolejności móc przenieść je do studia. Nic tak nie wypala kreatywności artystycznej jak własny pomysł na biznes. Niejednokrotnie satysfakcja miesza się z rozczarowaniem, brakuje chęci gdy piętrzą się problemy. Wszystko to jednak znika w momencie, gdy artysta trzyma w rękach solidnie wydana płytę, która wchodzi na trudny rynek pod nazwą przemysł muzyczny. I tego zamierzam się trzymać. Pozdro – Rychu Peja.
Kanye West znów robi gigantyczny ruch wokół swoich koncertów. Według doniesień do kolejki po wejściówki na występ Ye w Tampie ustawiło się aż milion osób.
Milion osób w kolejce po bilety na Ye
Mimo wszystkich kontrowersji wokół Kanye Westa wygląda na to, że zainteresowanie jego koncertami wcale nie słabnie. Raper szykuje kolejne występy w ramach nowego etapu kariery po premierze albumu „Bully”, a Tampa na Florydzie zamieniła się właśnie w totalne pole bitwy o bilety.
Jak podał Kurrco, aż milion użytkowników próbowało dostać się do systemu sprzedaży wejściówek na koncert Ye na Raymond James Stadium. W sieci momentalnie zaczęły krążyć screeny z gigantycznymi numerami w kolejce, a fani pisali wprost, że zdobycie biletu graniczyło z cudem.
Ye nadal ma potężny fanbase
Od miesięcy trwa dyskusja o tym, czy Kanye zasługuje na wielki powrót i czy publika dalej chce wspierać rapera po wszystkich jego akcjach i medialnych dramach. Jedno jednak trudno podważyć – liczby nadal się zgadzają.
Ye cały czas budzi ogromne emocje i nawet jeśli część branży się od niego odwróciła, jego najwierniejsi słuchacze nadal są gotowi wydawać gruby hajs, żeby zobaczyć go na żywo. Szczególnie w miejscach, gdzie organizatorzy dalej chętnie otwierają mu drzwi.
Ye had over 1 million fans in queue to get tickets for his upcoming concert in Tampa, Florida next month 🤯 pic.twitter.com/tJ7iFseyBj
— Kurrco (@Kurrco) May 26, 2026
Tampa oszalała na punkcie koncertu
Wcześniej Kanye rozdawał część darmowych biletów fanom w Tampie, co już wtedy wywołało ogromny ruch wokół wydarzenia. Kiedy jednak ruszyła oficjalna sprzedaż, sytuacja wymknęła się spod kontroli.
Wszystko wskazuje na to, że koncert został wyprzedany praktycznie od ręki.
News
„Tha Carter VII” na horyzoncie. Lil Wayne chce wrócić na szczyt
Po kiepskiej „szóstce” czas na nowe rozdanie?
Lil Wayne podczas rozmowy w programie „Wake Up Barstool” zdradził, że pracuje nad kolejnym materiałem i niewykluczone, że będzie to właśnie „Tha Carter VII”.
Wayne nie składa broni po krytyce „Tha Carter VI”
Ostatnie miesiące nie były dla Weezy’ego najłatwiejsze. „Tha Carter VI” spotkało się z mocno mieszanym odbiorem, a wielu fanów otwarcie pisało, że legendarny raper nie pokazuje już tej samej formy co kiedyś. Do tego dochodzi temat Grammy i Super Bowl, bo Wayne od dawna daje do zrozumienia, że czuje się pomijany przy największych wyróżnieniach.
Mimo tego nowoorleański weteran nie zamierza znikać ze sceny. Wręcz przeciwnie. Wygląda na to, że szykuje kolejny ruch.
„Tha Carter VII nadchodzi”
Podczas występu w „Wake Up Barstool” Wayne wprost przyznał, że nowa muzyka jest już gotowa. Nie potwierdził jeszcze ostatecznej nazwy projektu, ale jasno zasugerował, że kolejna część kultowej serii jest realnym scenariuszem.
– Tha Carter VII nadchodzi już wkrótce. Nie jestem pewien, czy nazwiemy mój następny album ‘Tha Carter VII’, ale mam też inne albumy w drodze. Nie wiem jeszcze, czy kolejny projekt dostanie właśnie taki tytuł, czy może poczekamy z tym na następny album. Ale mam muzykę na wiele dni – powiedział Lil Wayne.
Lil Wayne says 'THA CARTER VII' might be coming soon 🚨
"Tha Carter VII is coming soon. I’m not sure if we going to just name my next album Tha Carter VII, but I got albums coming as well. But I don’t know when, if they going to just name it Tha Carter VII or they're going to… pic.twitter.com/Mj7fZacGdH— Kurrco (@Kurrco) May 26, 2026
Fani liczą na mocny comeback
Dla fanów Wayne’a to bardzo dobra wiadomość, szczególnie po chłodnym odbiorze ostatniego krążka. Wielu słuchaczy nadal wierzy, że autor klasyków z serii „Tha Carter” jest w stanie jeszcze wrócić z naprawdę konkretnym materiałem.
Tym bardziej że ostatnio wokół rapera znowu zrobiło się głośno również prywatnie. Media poinformowały, że Wayne się zaręczył, więc można się spodziewać, że nowy materiał będzie bardziej osobisty i pełen odniesień do tego, co działo się u niego za kulisami branży.
News
J. Cole przejął legendarny rekord. Drake wypisał się z niego na własne życzenie
Drake chciał zdominować listy, a przy okazji oddał rekord koledze po fachu.
Drake rozbił bank potrójnym wydawnictwem, ale przy okazji sam zamknął sobie drogę do jednego z najbardziej elitarnych rekordów w historii rapu. Na całej sytuacji najmocniej skorzystał J. Cole, który właśnie został jedynym raperem z takim osiągnięciem na koncie.
„Iceman” przejął streamingi, a dwa dodatkowe projekty – „Habibti” oraz „Maid Of Honour” – tylko dobiły wynik Drake’a na Billboardzie. Łącznie kanadyjski gigant wrzucił do pierwszej trójki listy aż trzy albumy jednocześnie. Sam „Iceman” wykręcił ponad 465 tysięcy sprzedanych jednostek w pierwszym tygodniu, a dwa pozostałe materiały dołożyły wyniki przekraczające 100 tysięcy.
W całym szale wokół nowej muzyki Drizzy’ego wiele osób przegapiło jednak fakt, że J. Cole właśnie przejął historyczny rekord. Raper z Karoliny Północnej jest obecnie jedynym MC w historii, którego każdy album debiutował na pierwszym miejscu i jednocześnie przekraczał próg 200 tysięcy sprzedanych egzemplarzy w pierwszym tygodniu.
Jeszcze chwilę temu Drake dzielił ten wynik razem z Cole’em. Sytuację zmieniła jednak strategia wydawnicza związana z trzema premierami jednocześnie. Gdyby Drizzy wypuścił wyłącznie „Icemana”, rekord nadal należałby do obu raperów. Dodatkowe albumy sprawiły jednak, że całość została rozbita na trzy osobne wyniki.
Nie zmienia to faktu, że zarówno Drake, jak i Cole nadal znajdują się w absolutnym topie mainstreamowego rapu. „The Fall-Off” zanotowało około 290 tysięcy sprzedanych jednostek w pierwszym tygodniu i mimo premiery „Icemana” dalej ma dobry odsłuch.
J. Cole is now the only rapper have all of his studio albums sell 200K+ first-week and chart at #1 on Billboard 🤯💿 pic.twitter.com/vvdRtPBLGU
— Hip Hop All Day (@HipHopAllDay) May 26, 2026
Cała sytuacja tylko przypomina, jak mocną pozycję przez lata zbudował sobie J. Cole. Bez wielkich skandali i bez wielkich rolloutów wokół płyty – a mimo to dalej zgarnia wyniki, których większość sceny może mu tylko zazdrościć.
News
Fryderyk O.S.T.R.-a tym razem nie trafił do kibla, tylko na licytację
Łódzki raper nie jest zainteresowany tego typu nagrodami.
Fryderyki O.S.T.R.-a nie interesują, ale i tak kapituła cały czas i z uporem mu je przyznaje. Wiele lat temu raper zadeklarował, że statuetkę trzyma w kiblu. Tym razem jednak może ona zrobić coś dobrego.
„Fryderyk, daj spokój, do dziś stoi nad kiblem” – rapował Ostry w numerze „Najlepsze przed nami”, co kiedyś wypomniał mu Peja. Na początku tygodnia raper został znów nagrodzony Fryderykiem, po którego się nie pofatygował na gale w Warszawie. Jak przyznał później w nagraniu do Bedoesa, „te nagrody go nie obchodzą” i statuetkę za singiel powinien otrzymać Młody Borek i Kubi Producent za numer „Kamień z serca”.
– Uważam, że Fryderyk należał się Bedoesowi (…) Dla mnie te nagrody są kompletnie nieważne. Sam sobie ich nie przyznaję i gdyby to ode mnie zależało, to Bedoes powinien dostać tego Fryderyka – powiedział wczoraj łódzki raper.
Fryderyk Ostrego na aukcji
O.S.T.R. postanowił oddać swoją statuetkę na licytację dla fundacji Cancer Fighters. Nagroda błyskawicznie trafiła na licytację.
– Statuetka Fryderyka została przekazana przez Adama O.S.T.R. Ostrowskiego na aukcję charytatywną. Autentyczność przedmiotu oraz jego pochodzenie potwierdza Fundacja Cancer Fighters – czytamy na aukcji.
Na tę chwilę cena za statuetkę to blisko 10 tys. zł, a udział w licytacji bierze 21 osób. Link do aukcji.

News
Oki z drugą EP-ką naszpikowaną gośćmi: 4 kawałki, 4 gości i 12 minut materiału
4 kawałki i czterech gości
O północy na Spotify wleciała nowa EP-ka „REKLAMACJA’47: CD2”, a razem z nią cztery świeże numery i mocne featuringi od Ewy Farny, Young Igiego, Otsochodzi i Sobla.
Oki z nowym dropem. Minęło ledwie kilka tygodni od premiery „REKLAMACJA’47: CD1”, a raper już dorzucił kolejną część projektu. Punktualnie o północy na Spotify pojawił się minialbum „REKLAMACJA’47: CD2” – krótki, ale naszpikowany głośnymi ksywami materiał.
Na nowej EP-ce znalazły się cztery kawałki. Największą uwagę zgarnia numer „jeszcze raz?”, gdzie obok Okiego usłyszymy takich gości jak Ewa Farna, Young Igi i Otsochodzi. Do tego doszły jeszcze solowe „baby blue” i „pierwszy cash”, a tracklistę zamyka „w razie w” nagrane wspólnie z Soblem.
Oki „Reklamacja’47: CD2” – tracklista
- jeszcze raz? ft. Ewa Farna, Young Igi, Otsochodzi
- baby blue
- pierwszy cash
- w razie w ft. Sobel
-
News3 dni temuCzy lewicowy scenariusz, o którym Sokół nawijał w 2005 roku, wkrótce wejdzie w życie?
-
News4 dni temuPo 11 latach Taco Hemingway dopisał zwrotkę do „Następnej stacji”
-
News3 dni temuPrezydent Nawrocki w ogniu krytyki. Wszystko przez tego rapera
-
News1 dzień temuBedoes 2115 bez żadnej statuetki. Miał dość i wyszedł z Fryderyków
-
News2 dni temuSkolim poszedł w ślady Diho – też będzie miał swoje kiełbasy
-
News2 dni temuAfera o wodę na koncercie Taco Hemingwaya. Absurdalne ceny i „prośby o nawadnianie”
-
News3 dni temuBedoes wsparł Łatwoganga na trasie: „Jak wrócisz, to masz ode mnie oralny masaż”
-
News2 dni temuEnzo i Nafas trafili do francuskiego więzienia. Wiemy, jak wygląda ich wyżywienie