Sprawdź nas też tutaj

News

Quebonafide zdobywa piątą platynę w tym roku

Niesamowity sukces ciechanowskiego rapera.

Opublikowany

 

Quebonafide
Quebonafide / fot. Piotr Szapel

Kilka lat wystarczyło, aby zwykły chłopak z Ciechanowa, który jeździł po Polsce za zwroty pisał nową historię polskiego hip-hopu. Quebonafide zapisuje na swoim koncie kolejny sukces, a my liczymy ile platyn zdobył w ostatnich miesiącach.

Wspólny album Quebonafide i Taco Hemingwaya „Soma 0,5” to obecnie najgłośniejsze uderzenie tego roku. Wywołał on bardzo skrajne opinie, ale nie zabrakło też tych pozytywnych. – Ich projekt pi*rdolnął tak mocno, że media nie mogą tego w żaden sposób negować i pomijać. Najlepsze jest to, że oni zrobili to sami, bez oficjalnej pomocy ludzi z zewnątrz, spoza hip-hopu – zachwalał niedawno Paluch.

Wczoraj, 24 października album Taconafide pokrył się potrójną platynową płytą. Takie same wyróżnienie zdobył jednocześnie solowy krążek Quebonafide „Egzotyka” z ubiegłego roku. Oznacza to, że raper z Ciechanowa zdobył tylko w 2018 roku pięć platynowych płyt – trzy za projekt „Soma 0,5 mg” oraz dwie za „Egzotykę”, która pierwszą platynę zdobyła jeszcze w 2017, a dwie kolejne w 2018. Licząc dalej, tylko w tym roku artysta sprzedał 150 tysięcy egzemplarzy swoich albumów (Platynowa płyta = 30 tys. sprzedanych krążków).

Jest to jeden z największych, o ile nie największy sukces w polskim hip-hopie zdobyty na przestrzeni roku. Przy okazji przypominamy nasz ubiegłoroczny ranking, w którym opublikowaliśmy listę raperów, którzy sprzedali najwięcej płyt w polskim rapie: Najlepiej sprzedający się raperzy w Polsce.

Popularność przerosła Quebonafide?

Po ogromnym sukcesie duetu Taconafide Quebonafide zasugerował w swoich mediach społecznościowych, że jest zmęczony już całą sytuacją. Na Instagramie napisał, że fani czatują na niego domem. W niedawnym wywiadzie z raperem Wini stwierdził, że autor „Egzotyki” po projekcie „Soma 0,5 mg” osiągnął już niemal wszystko, co można było osiągnąć w naszym kraju. Zapytał również, jak sukces go zmienił. – Ludzie zaczynają cię postrzegać zupełnie inaczej. Z relacji ziomalskiej z tymi osobami, które słuchają twojej muzyki, przechodzisz do takiej relacji, że oni po prostu patrzą na ciebie… hiperbolizują cię totalnie jak jakiegoś superbohatera, szarpią cię, zrywają ci koszulkę i tak dalej. Zdecydowanie wolałem pierwszą wersję, kiedy mogłem spokojnie z nimi pogadać – wyjaśnił raper.

Złota, Platynowa i Diamentowa Płyta – ile trzeba sprzedać nośników?

Zdobycie konkretnego pułapu danego wyróżnienia można osiągnąć przez sprzedaż nośników fizycznych, cyfrowych oraz dzięki streamingowi.
Nośniki fizyczne – należy sprzedać: 15 000 kopii – Złota Płyta, 30 000 kopii – Platynowa Płyta, 150 000 kopii – Diamentowa Płyta.
Nośniki cyfrowe i streaming – tutaj stosowane jest kryterium dochodowe. Samo kliknięcie w dany kawałek nic jeszcze nie oznacza. Artysta i wytwórnia muszą na tych kliknięciach osiągnąć dochód. Tak jak osiągają dochód na sprzedaży fizycznych egzemplarzy. Aby uzyskać po 1 marca 2017 roku któreś z wyróżnień, trzeba udokumentować przychód ze streamingu, dzwonków telefonicznych i muzyki w tle. Przelicznik jest następujący: 20 złotych przychodu jest przyjmowane jako sprzedaż jednego albumu. Sumowany jest przychód ze wszystkich utworów z albumu. By uzyskać Złotą Płytę trzeba sprzedać muzykę za 20 tysięcy zł, Platynę – 40 tysięcy i Diament- 200 tysięcy.

 

News

Festiwal Bambi z zagranicznymi raperkami niewypałem? „Pustki i zamuła”

Co poszło nie tak?

Opublikowany

 

bambi

Bambi ściągnęła do Warszawy zagraniczne raperki, ale jej festiwal spotkał się z krytyką za słabą frekwencję i niemrawą publiczność.

Puste krzesełka na Torwarze

Bambi postawiła na ambitny pomysł – własny festiwal z udziałem zagranicznych raperek. Problem w tym, że publiczność niekoniecznie była zainteresowana tym, co działo się na scenie. Podczas występów zagranicznych artystek panowała zamuła, a fani zaczęli się bawić dopiero wtedy, gdy na scenę weszła główna gwiazda wieczoru.

Frekwencja również pozostawiała sporo do życzenia. Bambi nie udało się wyprzedać warszawskiego Torwaru, a na nagraniach publikowanych przez uczestników widać liczne puste krzesełka. To obraz daleki od pełnych hal, do których przyzwyczaiły nas największe ksywki rapowej sceny.

Święto kobiecego rapu się nie udało

W komentarzach pojawiło się sporo krytycznych opinii. Niektórzy zwracają uwagę, że zagraniczne raperki mogły mocno rozczarować się przyjęciem polskiej publiczności.

– Szkoda najbardziej zagranicznych artystek. Po czymś takim jak dzisiaj, po takiej niezaangażowanej publice nie będą więcej chciały u nas koncertować.

Inni uważają, że problem tkwił już w samym doborze line-upu. Bambi zaprosiła artystki, których twórczość nie jest szczególnie popularna w Polsce. Trudno więc było oczekiwać, że publiczność będzie znała ich numery i rapowała razem z nimi.

– Dla mnie to wydarzenie to wgl jest jakiś żart. Zaproszenie raperek, których w Polsce mało kto kojarzy, a co dopiero słucha już pomijając fakt przyjścia na koncert. Nie licząc Dina Ayada, która w Polsce jest znana z tego że ma numer z Bambi a na świecie z tego, że ma Gunne na swoim słabym albumie. To było jasne, że nikt się tam nie będzie bawił, bo Polacy średnio umieją się namówić do muzyki, której sami słuchają, a co dopiero do jakiś nn. Sama inicjatywa wydarzenia spoko, ale także rzeczy to nie w Polsce.

Nie wszyscy jednak zgadzają się z określeniem imprezy jako frekwencyjnej klapy. Jeden z komentujących broni wyniku, przypominając, że internetowa popularność nie zawsze przekłada się na sprzedaż biletów.

– Nie przepadam za nią, ale też bez przesady i nie wyolbrzymiaj, że pustki… 500 osób przynajmniej. Nie taki zły wynik, tymbardziej jak wiadomo wyświetlenia i followersi nie równają się frekwencji

Nie wiemy, ile biletów sprzedała bambi, ale warto wspomnieć, że Torwar jest w stanie pomieścić ok. 8000 osób.

Bambi zrobiła show. Problemem był festiwal

Co ciekawe, sama Bambi zbiera znacznie lepsze opinie niż całe wydarzenie. Gdyby był to wyłącznie jej solowy koncert, oceny mogłyby wyglądać zupełnie inaczej. Raperka zrobiła show, rozruszała publikę i pokazała, że potrafi utrzymać uwagę fanów.

Problem w tym, że B-DAY Festival miał być czymś więcej niż koncertem Bambi z kilkoma supportami. Zagraniczne nazwiska miały być jedną z największych atrakcji, tymczasem spora część publiczności zwyczajnie nie znała ich repertuaru.

Na scenie pojawiły się BIA, Bb trickz, DINA AYADA, PIXY, Chy Cartier, Karrahbooo i Princess Nokia. Na papierze line-up wyglądał ciekawie, szczególnie dla osób śledzących kobiecą scenę rapową za granicą. W praktyce okazało się, że sprowadzenie zagranicznych artystek nie gwarantuje zainteresowania.

Z polskich gości pojawili się m.in.: Bedoes 2115, Oki, Guzior i Rów Babicze.

Pytanie, czy raperka zdecyduje się na kolejną edycję i wyciągnie wnioski z krytyki.

Czytaj dalej

News

Rosyjski raper znaleziony z raną postrzałową. Wspierał wojnę z Ukrainą

Ukraina skazała go na 8 lat więzienia.

Opublikowany

 

Misza Mawaszi

Rosyjski raper Misza Mawaszi, znany z nacjonalistycznych poglądów i wspierania rosyjskiej armii, nie żyje. 41-latek zmarł w Woroneżu po postrzale z broni palnej.

Misza Mawaszi, właściwie Michaił Nic, zmarł w nocy z 24 na 25 października. Informację o śmierci muzyka przekazali jego współpracownicy, którzy wskazali na nieszczęśliwy wypadek.

Rosyjskie media przedstawiają jednak różne wersje wydarzeń. Według kanału Mash do tragedii mogło dojść podczas nieostrożnego obchodzenia się z bronią. Raper miał przypadkowo oddać strzał podczas jej czyszczenia.

Z informacji przekazanych przez Kyiv24 wynika, że pocisk trafił muzyka w głowę. 41-latek miał zostać przewieziony na oddział intensywnej terapii i podłączony do respiratora. Lekarzom nie udało się go uratować. Według tych doniesień bezpośrednią przyczyną śmierci były obrzęk mózgu i znaczna utrata krwi.

Wypadek czy samobójstwo? Śledczy badają sprawę

Inną wersję przedstawił rosyjski kanał Baza na Telegramie. Początkowo informował o postrzale w domu rapera, a następnie podał, że śledczy rozważają również możliwość samobójstwa. Podobne informacje przekazała telewizja REN TV, powołując się na własne źródło.

Żaden z tych scenariuszy nie został oficjalnie potwierdzony.

Komitet Śledczy Rosji poinformował, że „prowadzone jest procesowe sprawdzenie w związku ze śmiercią 41-letniego muzyka i działacza społecznego, który mieszkał w Woroneżu”.

Nacjonalistyczny raper wspierał rosyjską armię

Mawaszi był postacią znaną nie tylko z rapu. W 2022 roku założył nacjonalistyczny ruch „Siewiernyj czełowiek” (Północny Człowiek) i otwarcie popierał rosyjską inwazję na Ukrainę.

Muzyk angażował się w zbiórki pieniędzy oraz organizowanie pomocy dla rosyjskich żołnierzy. Według dostępnych doniesień osobiście odwiedzał również okupowane przez Rosję tereny Ukrainy i rejony działań wojennych.

Jego działalność miała także konsekwencje prawne. We wrześniu 2025 roku sąd miejski w Winnicy skazał go zaocznie na osiem lat więzienia oraz konfiskatę majątku za działania wymierzone w integralność terytorialną Ukrainy.

Mawaszi miał 41 lat. Dokładne okoliczności jego śmierci pozostają niewyjaśnione.

Czytaj dalej

News

Peerzet wrócił i masakruje polski rap: Matę, Fagatę, Tomba i Popka. „Boże, przywróć nam Meza oraz Ascetoholix”

„Co ta dz*wka ma wspólnego z rapem?”.

Opublikowany

 

peerzet mata

Peerzet wrócił z numerem „JBĆ RAP”, w którym jedzie po dzisiejszej scenie, uderzając m.in. w Popka, Matę, Fagatę i TomBa.

Peerzet wraca do gry z kawałkiem „JBĆ RAP” i nie ma dobrego zdania o tym, w jakim kierunku poszedł polski hip-hop. Raper serwuje gorzkie podsumowanie obecnej sceny, wyśmiewa mainstream, ghostwriterów i artystów, którzy jego zdaniem niewiele mają już wspólnego z rapem.

Już na początku padają mocne wersy:

„Zawodnicy z mojej ligi już jak Biggie wyginęli. Młodzi mają inne cele jak Diddy i R. Kelly”.

Mezo i Ascetoholix lepsi od dzisiejszego mainstreamu?

Peerzet cofa się do czasów, gdy polski hip-hop walczył z tzw. hip-hopolo. Artyści tacy jak Mezo czy Ascetoholix byli wówczas ostro krytykowani przez środowisko, a ich muzyka uznawana za zaprzeczenie prawdziwego rapu. Dzisiaj, patrząc na to, co dzieje się w mainstreamie, nawet najbardziej ortodoksyjni słuchacze potrafią oceniać ich twórczość znacznie łagodniej.

„Rapsy puste jak beza, rap-scena – wiadomix. Boże, przywróć nam Meza oraz Ascetoholix” – nawija Peerzet.

Popek oberwał za aferę z psem

Na celowniku rapera znalazł się również Popek. Peerzet nawiązuje do głośnej afery związanej z owczarkiem niemieckim.

„To, co mówisz, to manifestujesz, trochę krucha kra. Krzyczał „j*bać policję”, w końcu wyr*chał psa”.

Mata i Fagata. Peerzet pyta, co mają wspólnego z rapem

Mocno oberwało się też Macie oraz Fagacie, którą Młody Matczak podpisał w swojej wytwórni.

„Git, rozłóż mi kimono i rozprostuj Matę mi. Kumasz? Rozprostuj Matę, ktoś mi puścił Fagatę?. Pytam ziomka „Co ta dzi*ka ma wspólnego z rapem?”. Ej, ześlijcie drugi COVID. Coś tu fatalnie śmierdzi?. Może to ich uzdrowi albo przynajmniej uśmierci”

TomB też oberwał. Peerzet uderza w ghostwriterów

W „JBĆ RAP” pojawia się również TomB, z którym Peerzet przed laty miał beef. Tym razem temat dotyczy pisania tekstów na zamówienie i raperów korzystających z usług ghostwriterów.

„No i co, k*rwa, młody? Chcesz w gębę za swój flex. Dobrze wiem, że ci TomB pisał tekst. A ja swoje piszę sam, i se bity robię sam. Robię rap, jaki znam, na profity wasze sram”.

Czytaj dalej

News

Sobowtór Michaela Jacksona rozwalił TikToka. Prowadził rapową bitwę sam ze sobą

Pojedynek oglądało 70 tys. osób.

Opublikowany

 

Looze Cannon michael jackson

Sobowtór Michaela Jacksona z Detroit świętuje milion obserwujących na TikToku robiąc rapowy pojedynek z samym sobą, a jego freestyle stał się viralem.

Looze Cannon, który od lat wciela się w Michaela Jacksona, znalazł sposób, żeby uczcić przekroczenie miliona followersów na TikToku. Zamiast zwykłego podziękowania dla fanów zorganizował transmisję na żywo, podczas której stoczył rapową bitwę z samym sobą.

Artysta z Detroit na przemian wcielał się we własną postać i króla popu, zmieniając sposób nawijania i prowadząc muzyczny pojedynek dwóch osobowości. Podczas długiego freestyle’u nie zabrakło wersów wymierzonych w największych graczy rapowej sceny.

W pewnym momencie padł wers:

– Przemienię to gówno jak Shia LaBeouf.

Nagranie szybko zaczęło krążyć po mediach społecznościowych. Widzowie docenili przede wszystkim umiejętność błyskawicznego przeskakiwania między postaciami i utrzymywania rapowego flow.

70 tysięcy widzów oglądało ten freestyle

Występ skomentował m.in. producent i raper Ovrkast, który na platformie X napisał:

– Ten typ rapował z rozdwojoną osobowością i streamował to przed 70 tysiącami ludzi, haha. Ogarnia temat.

Za postacią Looze Cannona stoi Glen Cannon – muzyk, producent, DJ i komik, który pod tym pseudonimem działa co najmniej od 2010 roku.

Co ciekawe, artysta pracował również jako przewodnik w Motown Museum, miejscu związanym z historią legendarnej wytwórni muzycznej. Wcześniej zdobywał popularność na platformie streamingowej BIGO Live, gdzie występował jako „Bigo Jackson”.

Sobowtór Jacksona zaczyna zarabiać na viralach

Milion obserwujących to dla Cannona nie tylko powód do świętowania. Artysta próbuje przekuć internetową popularność w muzyczny biznes.

Jego debiutancki singiel „Big Michael Micheal”, którego tytuł nawiązuje do własnych wersów oraz ksywki nadanej mu przez fanów, trafił do sprzedaży za 1,99 dolara.

Zamiast od razu wrzucać numer na platformy streamingowe, Cannon zdecydował się na bezpośrednią sprzedaż pliku za pośrednictwem StreetNoise Merch.

Oskarżenia o AI. Sobowtór Michaela Jacksona odpowiada

Nie wszystkim jednak podoba się fenomen Looze Cannona. Inny sobowtór Michaela Jacksona, występujący jako Fabio, zarzucił mu korzystanie z filtrów sztucznej inteligencji, które miałyby zmieniać jego twarz i głos.

Cannon stanowczo zaprzeczył tym oskarżeniom.

– Nie używam żadnej sztucznej inteligencji. To wszystko ja – odpowiedział.

Na razie Looze Cannon skutecznie łączy rap, komedię i imitowanie jednej z największych legend muzyki.

Czytaj dalej

News

Schoolboy Q stracił cierpliwość. Ma dość pytań fanów o Mac Millera

„K*rwa, ile można?”

Opublikowany

 

ScHoolboy Q

Schoolboy Q ma dość fanów, którzy ciągle wypytują go o Mac Millera. Podczas ostatniego koncertu raper ostro zareagował na kolejne pytanie dotyczące zmarłego przyjaciela.

Śmierć Mac Millera w 2018 roku mocno uderzyła w Schoolboya Q. Raperzy przez lata byli bliskimi przyjaciółmi i wielokrotnie współpracowali muzycznie. Choć od tragedii minęło osiem lat, fani wciąż wracają do tego tematu, a Q ma już serdecznie dość ciągłego rozdrapywania ran.

Podczas jednego z ostatnich koncertów artysta związany z Top Dawg Entertainment został zapytany o Mac Millera. Tym razem nie zamierzał odpowiadać na kolejne pytania o zmarłego kumpla. Zwrócił się do publiczności i poprosił o nagrywanie jego wypowiedzi, żeby wszyscy dokładnie usłyszeli, co ma do powiedzenia.

– Chciałbym, żeby ludzie przestali pytać mnie o mojego zmarłego przyjaciela, jakby to było, k*rwa, coś, o czym będę z wielką radością rozmawiał. To gówno robi się już męczące. Gdziekolwiek pójdę, ludzie pytają mnie o mojego zmarłego przyjaciela, jakby rozmowa o nim była, k*rwa, jakąś świetną zabawą – powiedział wyraźnie zirytowany.

Fan, który zadał pytanie, przeprosił rapera. Ten przyjął przeprosiny, odpowiadając:

– Doceniam to, bracie. Śmierć Mac Millera była dla niego potężnym ciosem.

Mac Miller zmarł w 2018 roku w wyniku przypadkowego przedawkowania substancji, w tym fentanylu, kokainy i alkoholu. Miał zaledwie 26 lat.

Czytaj dalej

Popularne

Copyright © Łukasz Kazek dla GlamRap.pl 2011-2026.
(Ta strona może używać Cookies, przeglądanie jej to zgoda na ich używanie.)

error: