Sprawdź nas też tutaj

Felieton

ROZKMINA: Po drugiej stronie lustra

Opublikowany

 

Marzenia senne od zarania dziejów fascynowały ludzkość. Człowiek podejmował się interpretowania ich znaczenia w oparciu o przesądy, a potem starał się wyjaśnić ich funkcje za pomocą nauk racjonalnych, ale zagadka ich nie została do końca rozwikłana. Sny często stawały się inspiracją dla artystów, raperzy również nagrali kilka utworów poświęconych im oraz niezwykłym zjawiskom z nimi związanymi, opisując fantastyczny świat pełen nonsensu i absurdu, czasami w niczym nie ustępujący tak pod względem formy, jak i treści opisowi tego, co Alicja Z Krainy Czarów znalazła po drugiej stronie lustra.

Jednym z pierwszych naprawdę ciekawych utworów na temat sennej rzeczywistości jest jednozwrotkowa piosenka pt. ”Sen” z albumu WWO ”We Własnej Osobie” (2002). Zarapowany na klimatycznym, okraszonym chórkami bicie od Waco tekst utworu opowiada o realistycznym śnie, jakiego doświadczył pewnego razu Sokół. Marzenie zaczyna się przyjemnie, od wyrywania przypadkowo poznanych panienek, a kończy na przypomnieniu sobie przez rapera tego, że przecież ma dziewczynę. Piosenka po kilku latach od wydania doczekała się intrygującego, czarno-białego teledysku, który otrzymał dwie nagrody: Brązowy Off na festiwalu Offensiva, oraz na Yach Film za najlepsze zdjęcia.

Fokus w utworze ”Sny” opowiada z detalami o kilku swoich niesamowitych marzeniach sennych. Utwór zasługuje na uwagę ze względu na wspaniałą elokwencję z jaką raper snuje swe opowieści. Poszczególne składające się na zwrotki wersy przepełnione są wymyślnymi układami rymów, uwagę zwraca również zastosowanie w nim niezwykłych zależności brzmieniowych słów, przy zachowaniu pełnego sensu wypowiedzi. Fokus rymuje na przykład: ”Tak wspominam sny o których, nie zapominam w których/Stare opuszczone hale przecinają tory/A mury porastają wytrwale niczym korale struktury/Drzew których, konar za konarem pną się do góry/Małe detale niedbale niesie gdzieś podmuch wichury”. Za znakomity, sugestywny podkład do utworu odpowiada White House. Numer doczekał się ciekawego, animowane teledysku, i był piątym singlem promującym drugi solowy album rapera pt. ”Perwersje” (2011).

 

Koszmary senne zdarzają się wszystkim z nas. Umysł wizualizuje w nich nasze te skrywane, jak i jawne lęki, śnią nam się w nich więc przemoc, potwory, osoby z jakimi nie chcemy mieć więcej nic wspólnego, śmierć bliskich nam ludzi. Temat koszmarów został w Polskim rapie podjęty w wielkim stylu chyba tylko raz, przez Sokoła oraz Marysię Starostę na ich pierwszej płycie w utworze ”Polowanie Na Zło”. Raper opowiada w utworze o swoim najczarniejszym śnie: ”Miałem sen, czarniejszy niż kosmos/Gorszy od zła, wyraźniejszy niż ostrość/Ciekły azot był przy nim gorący/A ja śpiący byłem przytomniejszy od łowcy”. Koszmar zaczyna się od przyglądania się gwałceniu roześmianej kobiety przez kilku żołnierzy, a zaraz potem następuje jeszcze drastyczniejsza wizja w której ukazane jest dzieciństwo ofiary: ”Czas się zagiął i widziałem ją z matką/Miała sześć lat i to był gruby hardcore/Ojciec brał je obydwie do łóżka/Strzeliłem mu w łeb i nasiąkła poduszka”. Dalej jest już tylko coraz bardziej makabrycznie. Raper na przykład w pewnym momencie majaku staje się świadkiem zbrodni dzieciobójstwa, samemu również będąc mordowanym: ”Ktoś mnie szarpnął za ramię, byłem w wodzie/Obok mnie topił się mały chłopiec/Światło dziwnie łamało się bokiem/Zrozumiałem, że jesteśmy pod lodem/Miałem beton na nogach, lecz żyłem/A dzieciaka przytapiał ktoś kijem”. Sen kończy się spotkaniem z ciężarną kobietą noszącą w sobie zło. Zdecydowanie jest to najbardziej przerażający, sugestywny numer w Polskim Rapie. Nagrany został na ciężkim, absolutnie złowieszczym podkładzie autorstwa Shuko i Fonty of Hustle Heart, a Marysia Starosta wspaniale podkreśliła klimat piosenki chórkami.

Rzadkim, ale bardzo interesującym i niezwykłym zjawiskiem związanym ze śnieniem jest poczucie oddzielenia się od swojego ciała fizycznego duchem/świadomością (takie niefizyczne ciało nazywa się ciałem astralnym). Stan ten nazywa się eksterioryzacją albo OOBE (z ang. Out Of Body Experience – Doświadczenie Przebywania Poza Ciałem) i czasami udaje się osiągnąć zupełnie niechcący, ale można wywoływać go naumyślnie dzięki stosowaniu rozmaitych ćwiczeń pozwalające utrzymać umysł na granicy snu i jawy, aż do momentu, w którym ciao ogarnie tzw. paraliż przysenny – stan uniemożliwiający ciału poruszanie się w rzeczywistości zgodnie z ruchami wykonywanymi we śnie, takimi jak bieg czy skok. Podczas tego typu wyjść z ciała doświadcza się możliwości eksplorowania bez żadnych ograniczeń czasoprzestrzeni, a wszystko to przy zachowaniu zupełnego realizmu i świadomości. OOBE istnieje faktycznie, przedmiotem sporów pozostaje tylko to, czy stanowi jedynie niesamowitą formę snu, czy też jaźń naprawdę może oddzielić się od ciała fizycznego. Fenomenowi OOBE zostały poświęcone co najmniej trzy rapowe utwory, są na tyle interesujące, że warto im się przyjrzeć z bliska.

 

Ten Typ Mes w numerze ”Lecę do Ciebie” wraz z Hade (ZETENWUPE) zawartym na wydanej w 2011 roku specjalnej edycji albumu „Alkopoligamia: Zapiski Typa”, opowiadają o swoich podróżach astralnych. ”Arcymistrzowskie sny, wśród snów cymes, perełka/Gdy Morfeusz wyjmuje mi duszę, jak chustkę z pudełka/Jest lekka, ciało chrapie ciężko i wiem/Że mój duch może pofrunąć teraz tam, gdzie chce”. – Zaczyna Ten Typ, w pierwszej zwrotce opowiadając o odwiedzeniu dziewczyny, o której uwagę walczył z dużym poświęceniem przez długie lata. ”A teraz chwytam jej parapet i zerkam/Śpi, zębem czasu tknięta, wciąż ponętna/Pakowałem się w kłopoty, by zwrócić jej uwagę/Dziś nikt nie zwróci mi tych lat, na które eL kładę”. W drugiej zwrotce poszukuje byłego kolegi, który obciążył na komendzie policyjnej swoich znajomych zeznaniami: ”I gdy teraz o nim myślę, nie wiem gdzie pofrunąć/Choć to sen i grawitacja jakby zjarała skuna/I jak Cię spotkam, pucuj mi wszystkie szczegóły/Czemu zgiąłeś sztywny kręgosłup i prawilne reguły”. Hade w trzeciej zwrotce utworu nawija o doświadczeniu śmierci klinicznej, podczas którego również znalazł się poza swoim ciałem fizycznym: ”Ku wielkiej feldze w Mercedesie S-ce/Stojącym na podjeździe prywatnej willi w mieście/Nie śnię, mam inny lot, widzę wnętrze karetki/Szpital, zapis ilości alkoholu we krwi/Personel mnie wita strzykawką z wkładem/Potęgującym dawkę i tak już mocnych wrażeń”. Podczas pobytu ”w poza” MC wspomina również z sentymentem byłą dziewczynę, obecnie mającą dziecko z jego byłym kumplem.

Fisz w utworze ”Zaraz Wracam” z albumu ”Na Wylot” (2001) również poruszył temat podróży astralnych. Raper nawija o żałości fizyczności swego ciała obserwowanego z perspektywy całkowicie wolnego przecież ducha: ”Zostawiam swoje ciało/Chciało leżeć w bezruchu, więc tak zostało/Patrzę ma nie z góry/Na tę żałosną kombinację mięsa, kości/Czasami mam ochotę już nie wracać/Lecz mam kilka spraw do załatwienia”. Po powrocie jeszcze boleśniej odczuwa rozczarowanie ograniczeniami i przymiotami swej cielesności: ”A powrót nieco żałosny, bezlitosny los/Kiedy znów dźwigać muszę ten ogromny łeb, ten wielki nos”. Utwór jest nastrojowy, warto go posłuchać chociażby z uwagi na dość dokładny opis tego, jak opuścić swoje ciało fizyczne.

Na nowym albumie Kieleckiego rapera Mediuma pt. ”Graal” znalazł się utwór ”Astral”. Mniej więcej od połowy raper opisuje w nim religijną wizję, której dostąpił podczas paraliżu sennego. Pewnego razu obudził się ze snu nie mogąc się ruszyć i zobaczył na ścianie płonący krzyż, oraz usłyszał dochodzący zza zasłony głos samego Boga, powierzającego mu misję przekazania ludzkości jego słów. Stwórca kazał się nawracać ludzkości mówiąc, że czas jest bliski. Zapewnił również o realności diabła: ”To jest nakaz, wyprzyjcie się szatana/On jest realny, straszny, nie chcesz go zobaczyć/Nie chcesz personifikacji deformacji diabła”. Ekstazy religijne czasami zdarzają się ludziom praktykującym wychodzenie z ciała. Darek Sugier, jeden z czołowych polskich OOBEnautów (tak nazywa się ludzi praktykujących podróżowanie poza ciało) mający za sobą wieloletnią praktykę i trzy książki napisane na ich temat, podczas swoich ostatnich podróży poza ciało doświadczył religijnej ekstazy. Ostatnia jego książka mająca swą premierę w tym roku, pt. ”Reportaże Świętego Piotra”, w całości poświęcona jest jego spotkaniom z Bogiem Ojcem, Jezusem, Diabłem, wizytami w niebie oraz piekle. Człowiek ten twierdzi, że jest inkarnacją Świętego Piotra, oraz że otrzymał od Boga dar stygmatów. Zamieszcza na jednym z forów dyskusyjnych zdjęcia swoich dłoni, na których tworzą się dziwaczne wklęsłości, nawracając przy okazji ludzi na wiarę w Boga.

Z paraliżem sennym związane jest często wiele nieprzyjemnych wrażeń – uczucie zapadania się w łóżko, spadania, słyszenie nieprzyjemnych dźwięków (zgrzytów, dudnienia, trzeszczenia, pisków) oraz przerażające wizje rodem z najczarniejszych horrorów. Czasami na skutek zaburzeń snu lub prób eksterioryzacji ludzie budzą się w nocy nie mogąc się ruszyć, i doświadczają upiornych wizji. Często słyszą, jak ktoś włamuje się im do domu i spaceruje po nim, lub czują obcy, natarczywy dotyk. Paraliżowi sennemu sprzyja przyjecie podczas snu pozycji horyzontalnej, utrudniającej oddychanie. Umysł często wizualizuje wtedy zmorę siadającą na klatce piersiowej człowieka i duszącej go. Takie nocne majaki nazywane były wieczornicami lub dusiołkami, i prawdopodobnie dały początek ludowej wierze w demony. Z czasem, na wskutek stopniowo postępującej urbanizacji nastąpił zanik wiary w czarownice oraz inne magiczne istoty, i lęki związane z nimi ustąpiły tym bardziej fantastycznym, jak chociażby strachem przed lansowanymi w filmach SF najazdami przybyszów z obcych planet. Strach ten znalazł ujście właśnie w paraliżu sennym, czego dowodzi szereg typowych dla niego objawów, towarzyszących wrażeniom ludzi głęboko przekonanych o tym, że zostali uprowadzeni przez kosmitów, przeprowadzających na nich potem dziwaczne badania.

 

Takie kosmiczne porwanie opisuje Vixen w utworze ”UFO” kończącym jego najnowszy album ”Kontinuum”. Opis zdarzenia jest podany z najdrobniejszymi detalami na niepokojącym podkładzie autorstwa Vixena i Nalefa, i zawiera również wzmianki o symptomach typowych dla paraliżu sennego: ”Ja ciągle parter, sparaliżowane mam kończyny”, na zakończenie dodaje: ”Nagle czuję kłucie w mózgu, coraz większy amok/Chwilowy przypływ bólu jakby coś się wwiercało/I wracało do rozumu, chyba wraca mi tożsamość/aż ląduje w swoim łóżku, budzę się – czwarta rano!”. Chociaż raper podczas trwania swojej sennej przygody odczuwał zmęczenie i strach, miała ona pozytywne zakończenie, bowiem dane było mu zaznać poczucia jedności z całym stworzeniem: ”(…) Zaczęli się śmiać, i nagle poczułem tam, ze miłość wypełnia nas/Zrozumiałem że jedno jest wszystkim, wszystko jednym/Bo cały wszechświat w naszej świadomości jest zamknięty/To wlewa się we mnie wtedy, przenika każdy atom/Jesteśmy jednym, nie ważne człowiek, czy aligator/Na poziomie energii jesteśmy wspólną jaźnią/To nasza próżność zatarła naszą jednobarwność”. W innym utworze zawartym na płycie pt. ”Orły” raper wspomina o praktykowaniu OOBE: ”Odkrywam prawdę, gdy się tam przenoszę/Podróżując Astralnie po wewnętrznym kosmosie”.

 

Mam nadzieję, że omówione utwory pokazują dostatecznie dobitnie, że rzucanie się w objęcia Morfeusza może być bardziej przyjemne, niż to się wydaje większości ludzi. Jako że niesamowitość niektórych z opisanych w artykule zjawisk może budzić konsternację, zapraszam czytelników do samodzielnego zweryfikowania w praktyce swoich opinii na ich temat. Praktykuję od dosyć dawna OOBE, i stworzyłem jakiś czas temu poradnik, w którym zainteresowani znajdą szczegółowe wskazówki dotyczące tego, jak opuścić swoje ciało fizyczne podczas zasypiania na moim blogu.

 

Felieton

B.R.O. tworzy śpiewających influencerów, a teraz mówi, że „mainstream to znajomości, pieniądze i sztucznych uśmiech”

Większego zaorania w ostatnim czasie nie było.

Opublikowany

 

bro

B.R.O. wydał całkiem dobry technicznie numer „Maszyna”, który jednak nie broni się lirycznie. Strzały w powietrze, które przebiły oba kolana Broskiego.

Jedną z największych bolączek polskich raperów są strzały w powietrze. Kogo oni nie rozliczają w numerach. Wszystko im się nie podoba. Kiedy jednak podamy konkretne ksywy, które możemy dopasować do ich linijek 1:1, nabierają wody w usta albo się głupio tłumaczą.

Najświeższym przykładem pier***nia totalnych głupot jest B.R.O., który wymierzył linijki w mainstream, zapominając, że z takimi ludźmi chętnie i cały czas współpracuje, bo kosi z nich – pewnie – nieprzyzwoite pieniądze.

„Pływałem w głównym nurcie, czytaj w tym brudnym gównie. W którym rządzi pieniądz, znajomości no i sztuczny uśmiech. Jeśli go nosisz jesteś pustym głupcem. Bo to jak uprawiać prostytucję, mówiąc że to duży sukces” – nawija.

B.R.O. jest naczelnym ghostwriterem sztucznie stworzonych influencerów. Współpracuje głównie z Ekipą Friza, który uczy od podstaw swoich podopiecznych wspomnianych przez rapera „sztucznych uśmiechów” albo przesadzonych reakcji. W taki sposób buduje armię contentowych produktów, które zamiast własnego języka dostają gotowe teksty, gotowe emocje i gotowe schematy zachowań. Wszystko po to, żeby kamera widziała luz, a algorytm dostał dokładnie to, co lubi najbardziej: przesadę, krzyk i wiecznie przyklejony uśmiech.

B.R.O. cały czas działa z Frizem i Wersow i wciąż pisze teksty im oraz ich influencerom, których akapit wyżej porównuje do „prostytutek”, bo sztuczny uśmiech i znajomości chyba do nich pasują w 100% – prawda?

Dalej w numerze nie jest wcale lepiej: „Słucham wasze zwrotki wszystkie pocięte jak rozbi” – znów strzela w powietrze i kolejny raz wers ten można przypisać do jego „podopiecznych”, którzy bez pocięcia zwrotek byliby asłuchalni nawet dla 10-latków.

Może B.R.O. to maszyna, ale zaczęła już dawno rdzewieć, po tym pamiętnym piwie wylanym na głowę przez Belmondziaka.

Czytaj dalej

Felieton

Robią z nas złodziei. Kupując smartfona, zapłacimy więcej, a kasa pójdzie m.in. do raperów – felieton

Nowa, stara opłata, który uderzy we wszystkich, ale tylko niektórzy na niej zarobią.

Opublikowany

 

opłata reprograficzna

Rząd rusza z aktualizacją opłaty reprograficznej. Nowe zasady obejmują m.in. smartfony i laptopy, a pieniądze mają trafić do artystów, w tym do raperów. No i kto tu kogo okrada?

Ministerstwo dumnie ogłasza

Minister kultury Marta Cienkowska podpisała rozporządzenie, które aktualizuje zasady pobierania opłat od urządzeń używanych do kopiowania i odtwarzania treści. – Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to!” – przekazała w komunikacie opublikowanym na portalu X.

Smartfony i laptopy objęte opłatą!

Na czym polega zmiana? Lista sprzętów objętych opłatą została dostosowana do tego, jak dziś konsumujemy muzykę, filmy i inne treści. Do gry wchodzą m.in. smartfony, laptopy, tablety, telewizory oraz dekodery z pamięcią albo funkcją nagrywania. W praktyce chodzi o urządzenia, które realnie służą do kopiowania lub przechowywania materiałów chronionych prawem autorskim.

Czyli co, jesteśmy złodziejami?

Po chłopsku, twórcy ustawy chyba uważają, że jesteśmy złodziejami, bo z góry zakładają, że nielegalnie słuchamy muzyki, przegrywając ją sobie na telefony lub korzystając z nielegalnych źródeł streamingu. Ciekawe jakie to nielegalne źródła mamy w czasach powszechnego dostępu do Youtube i Spotify.

Żeby jednak było miło i fajniusio pani minister rozszerzoną opłatę ubrała w ładne słowa: – Giganci sprzętowi dzielą się swoimi zyskami z polskimi twórcami – podkreśliła.

Jak to dokładnie działa – wyjaśniamy

Kupujesz np. telefon albo pendrive. W cenie jest już opłata reprograficzna. Producent/importer przekazuje ją do organizacji, a organizacje dzielą pieniądze między twórców. Artyści dostają część pieniędzy, jeśli są zarejestrowani w takich organizacjach jak ZAiKS czy STOART, a ich muzyka jest uwzględniona w podziale. Gotówka jest rozdzielana według określonych zasad.

Ministerstwo uspokaja, jesteśmy spokojni

Ministerstwo ma życzeniowe myślenie na temat wzrostu cen elektroniki w związku z rozszerzoną opłatą. W uzasadnieniu projektu czytamy: – Biorąc pod uwagę stosunkowo niski poziom opłat przyjęty w projekcie rozporządzenia, należy uznać, że wpływ na sytuację konsumentów nie będzie znaczący.

Wszyscy jednak dobrze wiemy, że opłata ta zostanie przeniesiona na końcowego użytkownika, i to my zapłacimy więcej za smartfona czy laptopa, a miliony pójdą do artystów i twórców,

Miliony złotych wpływów

W 2024 roku wpływy z opłaty reprograficznej wyniosły 35,8 mln zł. Po zmianach budżet dla twórców może wzrosnąć nawet do poziomu 150-200 mln zł rocznie. Według szacunków stawka opłaty ma wynosić od 1 do 3% wartości urządzenia.

Jakie to piękne, a ty co słuchaczu o tym myślisz?

Czytaj dalej

Felieton

Czy Kanye West padł ofiarą podwójnych standardów?

„Równi i równiejsi”.

Opublikowany

 

kanye west

Chorzów to miasto, które wyjątkowo nie ma szczęścia do ludobójczej symboliki i rapu. Dopiero co ucichł temat wizerunku sympatyka Ruchu z tatuażem hitlerowskiej gapy na karku w teledysku Bonusa RPK, a teraz medialną burzę wywołały próby blokady koncertu Kanye Westa. Czy jednak nie można tu dostrzec pewnej niesprawiedliwości w ocenie amerykańskiej gwiazdy?

Nie lada zagwozdkę mają decydenci w kwestii zgody na organizację czerwcowego koncertu Kanye Westa. Już pojawiają się przecieki, że zielonego światła na imprezę nie będzie. Z jednej strony warto pokazać, że jesteśmy zupełnie inni kulturowo niż np. Niemcy, gdzie wielu zbrodniarzy nie poniosło żadnej odpowiedzialności po wojnie i mogli spokojnie wychowywać kolejne pokolenia naszych zachodnich sąsiadów, piastując ważne stanowiska publiczne. Z drugiej – czy osoba chora psychicznie musi być wiecznie stygmatyzowana z powodu odklejek z przeszłości, które mogły wywołać np. źle dobrane leki?

W zasięgowych głosach sprzeciwu przodują zwłaszcza minister Marta Cienkowska i Krzysztof Stanowski. Pytaniem otwartym pozostaje, dlaczego Stanowski nie był równie stanowczy, gdy ambasador Ukrainy wybielał na antenie Kanału Zero hitlerowskiego kolaboranta, Romana Szuchewycza, który uczestniczył w pogromach ludności cywilnej?

Z tęczową swastyką na szyi zaprezentował się fotoreporterom w 2015 roku Maciej Maleńczuk, a dziś jest przecież jednym z pupilów prorządowych mediów. Podobna akcja tyczy się Olgi Tokarczuk, która pozowała na tle krzyża przerobionego na hitlerowski symbol. Żadnej dyskusji nie wywołała też manifestacja byłego prezydenta Ukrainy, Petra Poroszenko, który w 2023 roku udostępnił nagranie z czarnym słońcem na ramieniu, czyli ulubionym symbolem jednego z architektów obozów śmierci, Heinricha Himmlera. Czy w związku z tym możemy mówić wprost o zjawisku „równi i równiejsi”?

Czytaj dalej

Felieton

Czy uliczny rap ogłupia? Kawałki, których słuchamy, mogą zdradzać naszą inteligencję

Twoja playlista mówi więcej, niż myślisz.

Opublikowany

 

raper

Nowe badanie Journal of Intelligence pokazuje, że to nie muzyka, a teksty kawałków mogą zdradzać poziom inteligencji słuchacza. Analiza danych ze smartfonów ujawnia subtelne powiązania między playlistą a zdolnościami poznawczymi.

Teksty ponad bitem – wniosek naukowców

Możemy zapomnieć o gadkach, że inteligencję zdradza słuchanie jazzu albo klasyki. Nowe badanie opublikowane w Journal of Intelligence wywraca ten schemat do góry nogami. Okazuje się, że klucz nie leży w gatunku ani brzmieniu, tylko w tym, co jest nawijane w kawałkach.

Naukowcy odkryli, że to właśnie warstwa liryczna daje więcej informacji o zdolnościach poznawczych niż tempo, melodia czy klimat numeru. Czyli nie chodzi o to, czy leci trap czy boom bap – tylko o to, jakie treści wchodzą do głowy.

58 tysięcy kawałków

Badacze wzięli na warsztat 185 osób i przez 5 miesięcy śledzili ich odsłuchy. Każdy numer, każda playlista – wszystko zapisane przez specjalną apkę.

W tym czasie uczestnicy przesłuchali łącznie ponad 58 tysięcy unikalnych utworów. Do tego doszły testy sprawdzające logiczne myślenie, słownictwo i zdolności matematyczne.

Smutniejsze numery, wyższe wyniki?

Wnioski? Ciekawe i trochę nieoczywiste. Osoby, które częściej sięgały po kawałki o mniej pozytywnym, bardziej refleksyjnym klimacie, miały wyższe wyniki w testach. Do tego dochodzą teksty skupione na „tu i teraz”, autentyczności i tematach związanych z domem – one też korelowały z wyższą inteligencją.

Z kolei tracki pełne społecznych odniesień i niepewnego języka częściej pojawiały się u osób z niższymi wynikami.

Studio > koncert? Też ma znaczenie

Osoby z wyższą inteligencją częściej wybierały kawałki z niskim wskaźnikiem „liveness”, czyli takie, które brzmią jak nagrane w studiu, a nie na żywo. Badacze tłumaczą to prosto – bardziej ogarnięci słuchacze mogą traktować muzykę jako coś do skupienia i analizy, a nie tylko do energii i chaosu koncertowego.

Słuchasz więcej – masz lepsze wyniki

Kolejna rzecz – ilość. Ci, którzy spędzali więcej czasu na słuchaniu muzyki, mieli statystycznie wyższe wyniki w testach. Podobnie jak osoby, które często sięgały po kawałki w innych językach niż ojczysty.

Playlista nie zrobi z Ciebie geniusza

Zanim ktoś zacznie układać playlistę „na inteligencję”, warto ostudzić hype. Związek między muzyką a inteligencją jest niewielki i czysto statystyczny. To nie działa tak, że słuchasz jednego typu numerów i nagle rośnie IQ.

Same w sobie te efekty prawdopodobnie nie są wystarczająco silne, aby miały praktyczne zastosowanie – mówią badacze.

Co to oznacza dla rapu

Badanie nie ocenia gatunków muzycznych typu rap, rock czy jazz jako „lepszych” lub „gorszych”. Bardziej chodzi o to, jakich treści się słucha i jak je przetwarza. W przypadku rapu ulicznego mamy zazwyczaj do czynienia z prostymi tekstami, ale z drugiej strony możemy je przetwarzać na rożne sposoby. W przypadku rapu technicznego i wielowarstwowych linijek, język, tematy i sposób narracji jest jednak dużo bardziej wyszukany.

Osoby słuchające bardziej refleksyjnych i złożonych treści – mają trochę wyższe wyniki. Osoby słuchające prostych i powierzchownych treści – mają je niższe.

Czytaj dalej

Felieton

„Kutas Records” – żart Kuqe 2115 to tak naprawdę spory problem – felieton

Wspomniana wytwórnia istnieje, jest z Polski i ma pół miliona słuchaczy.

Opublikowany

 

kutas records

Kilka dni temu Kuqe 2115 opublikował żartobliwy film, w którym mówi, że odchodzi z 2115 Label na rzecz nowej wytwórni „Kutas Records”. Pośmialiśmy się z rzekomo czerstwego żartu, który tak naprawdę nie do końca był żartem. Jak sprawdziliśmy, wytwórnia „Kutas Records” istnieje, jest z Polski i podbija Spotify.

„Kutas Records” – o co w tym chodzi?

Na Youtube powstał kanał zatytułowany „Kutas Records”. Uśmiech na twarzy może budzić nie tylko nazwa kanału, ale także współgrające logo z plemnikiem. Od razu więc mamy jasny komunikat, że mamy do czynienia z trollingiem. Tylko ten żart powoli wymyka się spod kontroli, bo jest całkiem sprawnie zarządzany.

Kawałki, które pojawiają się na kanale mają zawsze podtekst erotyczny i są w pełni wygenerowane przez skrypt AI. Ich treść jest dość wulgarna, ale dla młodszych odbiorców może być interesująca i zabawna. Każdy kawałek jest dobrze opisany i ma wygenerowaną unikalną okładkę. Tytuły numerów, podobnie jak ich treść jest nacechowana seksualnie.

Oto kilka przykładów:

  • Dariusz Jebadło – Podziemny Drąg
  • Gejtos – Bóg Morza
  • Cwelgar – Gejowski Łowca Potworów
  • Johnny Cwel – NNN (Nie Orzech Listopad)
  • Homo Erectus – Gejowski Jaskiniowiec II (prod. Kutas Records)

W ciągu roku, odkąd istnieje „wytwórnia” na Youtube wygenerowano 163 utwory, które łącznie mają ponad 4 mln wyświetleń.

Spotify podbite przez „Kutas Records”

Jeszcze większe cyfry żartobliwa wytwórnia wykręca na Spotify. Przed kilkoma dniami doszło do sytuacji, kiedy na pierwszych 15 miejsc najbardziej viralujących numerów aż 8 pochodziło z labelu „Kutas Records”. Na pierwszym miejscu mogliśmy zobaczyć „Antycznego Napaleńca”, który przebił już barierę 1 mln streamów.

Wytwórnia AI ma już blisko pół miliona słuchaczy na Spotify. To więcej niż Belmondo (300 tys.), Liroy (160 tys.) czy Ten Typ Mes (240 tys.). Niewiele więcej od żartownisiów ma np. O.S.T.R. (580 tys.), który jest w ciągu wydawniczym od ponad 25 lat.

Co więcej, kawałki wygenerowane przez AI zaczynają trafiać też do TOP 50 Polska. Wspomniany „Napaleniec” jest obecnie na 8. pozycji, wyprzedzając m.in. Malika Montanę, Kaza Bałagane czy Pezeta.

AI w muzyce – mamy problem

Sztucznie generowane kawałki i całe „wirtualne wytwórnie” oparte na AI to coraz większe wyzwanie dla branży muzycznej. Z jednej strony zalew tanich, żartobliwych produkcji obniża próg wejścia, ale z drugiej – rozmywa granice między twórczością a automatem.

To jest też problem dla słuchaczy, bo coraz częściej mają oni problem z odróżnieniem prawdziwej muzyki od algorytmicznej masówki. Branża stoi więc przed pytaniem, jak chronić kreatywność i unikalność w czasach, gdy muzykę można „wyklikać” w kilka sekund.

Czytaj dalej

Popularne

Copyright © Łukasz Kazek dla GlamRap.pl 2011-2026.
(Ta strona może używać Cookies, przeglądanie jej to zgoda na ich używanie.)

error: