Felieton
ROZKMINA: Tajniki Songwritingu
Znaczna część słuchaczy muzyki rap w końcu sama chwyta za kartkę oraz długopis, chcąc spróbować własnych sił w tworzeniu muzyki i/lub po prostu żeby wyrazić siebie. Niestety, ze względu na ilość materiału rapowego zalewającego internet oraz sklepowe półki, nawet twórcom ciężko jest przebić się, nawet pomimo dużych umiejętności, do świadomości szerszego grona słuchaczy. W niniejszym artykule chciałbym zastanowić się nad tym, jak stworzyć dobry rapowy numer od podstaw.
Jak pisze się piosenki? Zaczyna się od jednej myśli, emocji, podejmuje się trop, a potem idzie po nitce najeżonej kolejnymi słowami aż do kłębka. Czasami droga wiedzie przez siedem gór, siedem rzek, siedem lasów, ale trud zawsze się opłaca, bo nawet jeśli na końcu trasy nie czeka skarb, w końcu okazuje się nim przeżyta podczas jego poszukiwania przygoda emocjonalna. Tyle piosenek czeka jeszcze do napisania!
Szukanie inspiracji na pierwszy rzut oka wydawać się może trudnym, mozolnym zadaniem, jednak dobry temat można znaleźć o każdej porze dnia i nocy. Podsycaj w sobie twórcze napięcie, trwaj w nim, bądź wyczulony na bodźce z otoczenia, nastaw się na kreatywne myślenie. Dobrze jest założyć sobie zeszyt, w którym zapisywać będziesz notatki na gorąco, luźne myśli, rymy, tytuły, tematy, i gromadzić zapiski, a kiedy uskłada się już ich wystarczająco wiele, należy na spokojnie przerobić je w wersy.
Po jakimś czasie gromadzenia ich zaczniesz zauważać, że pewne z nich do siebie pasują, i złożysz z nich piosenki. Jeśli pisanie w zeszytach uważasz za niewygodne w pewnych okolicznościach, pisz na luźnych kartkach, gromadząc je w teczce lub skoroszycie. Gdy już zdecydujesz się, jaki temat chcesz podjąć, wypisz na kartce słowa z nim związane, a potem wypisuj rymy do nich. Sklej z nich następnie wersy, a z tych stwórz gotowe teksty. Niektórzy wolą pisać od razu pod bit, inni dopiero po skończeniu liryki rapują ją do podkładu nanosząc na nią rozmaite poprawki.
Niektórzy preferują pisanie tekstów za jednym zamachem, na spokojnie. Takie podejście ma wielką zaletę – sprawia, że muzyka nabiera emocjonalnej spontaniczności, wyraźnie wyczuwalnej podczas odsłuchu. Każdy musi sam wypróbować rozmaite podejścia do tworzenia, i wyrobić sobie własne. Siadając nad kartką, nie zawsze musisz wiedzieć, co chcesz napisać. Oczywiście czasami będzie kierowało Tobą czyste natchnienie, pojawiające się ni stąd, ni zowąd, ale zapewne znacznie częściej zmuszony będziesz wysilać się próbując wydrzeć z odmętów swojej świadomości treść wartą przekazania. Umiejętność wyciszania się, dokonywania introspekcji i analizowania swoich stanów uczuciowych jest bardzo cenna i warta doskonalenia. Jeśli w jakimś z podjętych tematów dostrzeżesz szczególny potencjał, nie kończ pisania piosenki dopóki nie uznasz, że treść jej oddaje dokładnie to, co czujesz. Używaj wyobraźni, twórz w umyśle wizję tego, jak utwór powinien wyglądać, i podążaj w tym kierunku.
Baw się słowami, żongluj nimi, układaj je mając na uwadze ich podobieństwo brzmieniowe, oraz to, jak się rymują, ale pamiętaj, że to tylko zabawa. Zabawa słowem pisanym i mówionym czasami powinna zostać zepchnięta na dalszy plan, co powinno być naturalnym następstwem obrania przez Ciebie poważniejszego tematycznie pola działań, wymagającego zmiany podejścia językowego na dojrzalsze, pozwalające Ci na trafienie w sedno sprawy bez najmniejszego nawet ryzyka jakiegokolwiek przerostu formy nad treścią. Chcę przez to powiedzieć, że utrzymywać należy balans obu tych czynników poprzez kierowanie się zasadą, że jedno ma być godnym uzupełnieniem drugiego, ale zawsze w takich przypadkach to forma ma bezpośrednio wynikać z treści, a nie odwrotnie. W wyniku nieumiejętnej zabawy słowem dochodzi do przerostu tej pierwszej nad drugą.
Wspaniałym przykładem takiego wersu jest chociażby ten zarapowany przez Pezeta w jego utworze pt. ”Spis Cudzołożnic”: ”Nie wiem skąd ona to ma, bo na pierwszy rzut oka wygląda jakby była spokojna/Ale ma kilka rzeczy, o których codziennie faceci marzą w swoich przykładnych domach” – 6 rymów w jednej linijce tekstu, przy tym ich rozmieszczenie jest całkowicie naturalnie, treść jest sensowna, a forma zupełnie zadowalająca. Oczywiście to skrajny przykład, ale można wyćwiczyć zdecydowanie większą swobodę w operowaniu słownictwem. Najłatwiej dokonać tego poprzez zrezygnowanie z rymów dosłownych na rzecz asonansowych. Unikatowa lekkość języka jest jednym z najważniejszych cech najlepszych MC’s.
Z reguły na początku swojej przygody z tworzeniem rapu jest się zadowolonym ze wszystkiego, co tylko się napisze, skomponuje lub nagra, co z kolei niesie ze sobą chęć podzielenia się ze światem owocami swej pracy, jednak w dobie internetu zalecam powściągliwość w tym, bowiem społeczność internetowa znana jest z tego, że nawet po wielu latach potrafi wywlec na światło dzienne takie pierwociny lżąc bezlitośnie z ich autora. Najlepszym posunięciem jest odczekanie kilku miesięcy, co pozwoli ocenić Ci własną twórczość z perspektywy czasu, przy czym im więcej go upłynie, tym prawdopodobnie lepiej. Jednocześnie należy nagrywać kolejne utwory, których jakość wykonania stanie się potem punktem odniesienia do tej prezentowanych przez wcześniejsze dokonania.
Mówiąc inaczej: jeśli nagrasz kilka kawałków, z których będziesz dumny, stwórz następnych kilka na tyle dobrych, że poprzednie uznasz za mizerne, powtarzając proces kilkukrotnie. Dobrze jest również tworzyć zajawkowe kawałki, tworzone z zamiarem nie publikowania ich, a jedynie nabrania wprawy w pisaniu i nagrywaniu. Kiedy po dłuższym czasie tworzenia stwierdzisz, że masz już materiał którym chciałbyś podzielić się ze światem, zamieść go na kilku portalach internetowych z prośbą o komentarze o i ocenę. Żeby wyciągnąć jakąkolwiek naukę z cudzych komentarzy, koniecznie musisz nauczyć się rozróżniać konstruktywną krytykę od tej hejterskiej. Prawdziwy sukces w tworzeniu muzyki odnosi się wtedy, kiedy kiedy samemu stworzyło się album z którego jest się w pełni zadowolonym, a który spodobał się określonej rzeszy świadomych odbiorców.
Nie zrażaj się negatywnymi komentarzami, pamiętając, że po pierwsze nie ma jednej muzyki podobającej się wszystkim, po drugie, że tylko od Ciebie zależy to na jakim poziomie będzie Twoja twórczość – od tego, ile pracy i czasu w nią włożysz. Dobrym rozwiązaniem jest nagrywanie najpierw wersji demonstracyjnych swoich piosenek. Słuchanie ich pomoże Ci nauczyć się na pamięć tekstu w najdrobniejszych detalach (co nie jest łatwe, jeśli dokonuje się w nim zmian w trakcie procesu twórczego), oraz wyrobić sobie właściwą dykcję podczas rapowania go. Takie demo wersje można spokojnie wykonać na tanim, domowym sprzęcie i ogólnodostępnych programach do obróbki dźwięku. Żeby nagrać wersje przeznaczone do odsłuchu dla szerszej publiczności, warto wybrać się do studia nagraniowego, albo zrobić sobie amatorskie studio w domu, inwestując w sprzęt.
Popularność w żadnym wypadku nie jest wyznacznikiem jakości co najwyżej świadczy o tym, że jej temat oraz sposób w jaki został podjęty spotyka się z uznaniem słuchaczy. Skłonny jestem nawet założyć, że większość odbiorców nie jest w stanie docenić wszystkich niuansów składających się na wartość artystyczną danego utworu czy albumu, skupiając się na samym jej przekazie, melodii oraz nastroju, pomijając chociażby techniczne aspekty składające się na jego wyjątkowość.
Nawet najlepszy tekst zarapowany w beznadziejny sposób nie przyciągnie uwagi słuchaczy. Muzyka musi być muzyką, jeśli ktokolwiek uważa, że tekst piosenki jest znacznie ważniejszy niż sposób jego zarapowania lub oprawa muzyczna, powinien zająć się raczej pisaniem wierszy. Myślę że obrazowo można przedstawić to, co mam na myśli pewnym porównaniem: muzyka jest jak fala, a tekst jest jak deska surfingowa, zaś od Twoich umiejętności wokalnych – zarówno tych wrodzonych, jak i nabytych podczas treningu – zależy to, jak dobrze będziesz balansował na fali. Nieumiejętne rapowanie dobrego tekstu na porządnym podkładzie przypomina kiepskie surfowanie na najlepszej desce po pozwalającej Ci się wykazać nie lada umiejętnościami fali (w skrajnych przypadkach rapowanie niektórych przypomina wręcz bieganie z deską surfingową po plaży).
Dobry podkład muzyczny odznacza się nie tylko ciekawym brzmieniem, ale również tym, że da się zarapować pod niego coś z naprawdę oryginalnym, ciekawym flow. Polecam gromadzenie wielu bitów i freestyleowanie pod nie, aż do momentu zadowolenia z osiągniętego flow. Najlepsze bity wykorzystaj do nagrania najlepszych swoich tekstów, mając na uwadze to, żeby nastrój liryki pasował do atmosfery podkładu.
Ważne jest rozwijanie swojej inteligencji twórczej, podejmowanie się pisania na rozmaite tematy, nie ograniczanie się do tych sztampowych. Pisząc konsekwentnie dzień po dniu powoli będziesz odnajdywać się coraz bardziej w tym zajęciu, a Twoje umiejętności będą wzrastać. Ucz się na dostrzeżonych z czasem błędach popełnionych w trakcie tworzenia, wypisuj je w osobnym zeszycie i analizuj, a potem naprawiaj przy okazji tworzenia następnych piosenek. Bardzo istotnym zabiegiem jest rozwijanie swojego zasobu słów, czy to poprzez słuchanie muzyki rap, czy to czytanie książek.
Słuchaj dużo muzyki, starając się nie koncentrować na jednym wykonawcy. Poznawaj rozmaitych artystów, analizuj ich umiejętności, inspiruj się nimi. Napisz piosenkę w stylu VNM-a, potem Eldo, O.S.T.R.-a, Szada, czy jakiegokolwiek innego wykonawcy którego podziwiasz, nie plagiatując oczywiście, ale wypróbowując ich podejście do tworzenia muzyki na własnej skórze. Stworzysz w ten sposób wypadową ich stylów, czerpiąc od każdego z nich po pierwiastku ich charyzmy i talentu, oraz wyrabiając sobie z czasem własny wkład.
Zważywszy na to, że MC’s wyrastają jak grzyby po deszczu, ciężko znaleźć czasami nawet największą perełkę w zalewie grafomańskich wypocin. Poza tym, poziom w polskim mainstreamie jest dość wysoki, i żeby przebić się do świadomości szerszego grona słuchaczy – nie wspominając już nawet o zarabianiu na muzyce – nie wystarczy być po prostu niezłym, trzeba być po prostu znakomitym. Rap jest więc dyscypliną, w której podołać mogą tylko Ci zdający sobie już na samym starcie z tego, chyba, że ktoś tworzy muzykę dla siebie i wąskiego grona znajomych. Nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć powodzenia wszystkim pragnącym osiągnąć sukces twórczy oraz komercyjny w ”robieniu rapu”. Thomas Alva Edison powiedział kiedyś: ”Geniusz to wynik 1 procenta talentu i 99 procent pracy”. Pamiętajcie o tym podczas odnoszenia porażek, i być może podczas świętowania sukcesów!
Felieton
Robią z nas złodziei. Kupując smartfona, zapłacimy więcej, a kasa pójdzie m.in. do raperów – felieton
Nowa, stara opłata, który uderzy we wszystkich, ale tylko niektórzy na niej zarobią.
Rząd rusza z aktualizacją opłaty reprograficznej. Nowe zasady obejmują m.in. smartfony i laptopy, a pieniądze mają trafić do artystów, w tym do raperów. No i kto tu kogo okrada?
Ministerstwo dumnie ogłasza
Minister kultury Marta Cienkowska podpisała rozporządzenie, które aktualizuje zasady pobierania opłat od urządzeń używanych do kopiowania i odtwarzania treści. – Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to!” – przekazała w komunikacie opublikowanym na portalu X.
Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to! Właśnie podpisałam rozporządzenie dot. opłaty reprograficznej. To był trudny proces, pełen lobbingu i fake newsów o rzekomych "nowych podatkach". Prawda jest prosta: pożegnaliśmy lata 90. (faksy i…
— Marta Cienkowska (@MartaCienkowska) April 30, 2026
Smartfony i laptopy objęte opłatą!
Na czym polega zmiana? Lista sprzętów objętych opłatą została dostosowana do tego, jak dziś konsumujemy muzykę, filmy i inne treści. Do gry wchodzą m.in. smartfony, laptopy, tablety, telewizory oraz dekodery z pamięcią albo funkcją nagrywania. W praktyce chodzi o urządzenia, które realnie służą do kopiowania lub przechowywania materiałów chronionych prawem autorskim.

Czyli co, jesteśmy złodziejami?
Po chłopsku, twórcy ustawy chyba uważają, że jesteśmy złodziejami, bo z góry zakładają, że nielegalnie słuchamy muzyki, przegrywając ją sobie na telefony lub korzystając z nielegalnych źródeł streamingu. Ciekawe jakie to nielegalne źródła mamy w czasach powszechnego dostępu do Youtube i Spotify.
Żeby jednak było miło i fajniusio pani minister rozszerzoną opłatę ubrała w ładne słowa: – Giganci sprzętowi dzielą się swoimi zyskami z polskimi twórcami – podkreśliła.
Jak to dokładnie działa – wyjaśniamy
Kupujesz np. telefon albo pendrive. W cenie jest już opłata reprograficzna. Producent/importer przekazuje ją do organizacji, a organizacje dzielą pieniądze między twórców. Artyści dostają część pieniędzy, jeśli są zarejestrowani w takich organizacjach jak ZAiKS czy STOART, a ich muzyka jest uwzględniona w podziale. Gotówka jest rozdzielana według określonych zasad.
Ministerstwo uspokaja, jesteśmy spokojni
Ministerstwo ma życzeniowe myślenie na temat wzrostu cen elektroniki w związku z rozszerzoną opłatą. W uzasadnieniu projektu czytamy: – Biorąc pod uwagę stosunkowo niski poziom opłat przyjęty w projekcie rozporządzenia, należy uznać, że wpływ na sytuację konsumentów nie będzie znaczący.
Wszyscy jednak dobrze wiemy, że opłata ta zostanie przeniesiona na końcowego użytkownika, i to my zapłacimy więcej za smartfona czy laptopa, a miliony pójdą do artystów i twórców,
Miliony złotych wpływów
W 2024 roku wpływy z opłaty reprograficznej wyniosły 35,8 mln zł. Po zmianach budżet dla twórców może wzrosnąć nawet do poziomu 150-200 mln zł rocznie. Według szacunków stawka opłaty ma wynosić od 1 do 3% wartości urządzenia.
Jakie to piękne, a ty co słuchaczu o tym myślisz?
Chorzów to miasto, które wyjątkowo nie ma szczęścia do ludobójczej symboliki i rapu. Dopiero co ucichł temat wizerunku sympatyka Ruchu z tatuażem hitlerowskiej gapy na karku w teledysku Bonusa RPK, a teraz medialną burzę wywołały próby blokady koncertu Kanye Westa. Czy jednak nie można tu dostrzec pewnej niesprawiedliwości w ocenie amerykańskiej gwiazdy?
Nie lada zagwozdkę mają decydenci w kwestii zgody na organizację czerwcowego koncertu Kanye Westa. Już pojawiają się przecieki, że zielonego światła na imprezę nie będzie. Z jednej strony warto pokazać, że jesteśmy zupełnie inni kulturowo niż np. Niemcy, gdzie wielu zbrodniarzy nie poniosło żadnej odpowiedzialności po wojnie i mogli spokojnie wychowywać kolejne pokolenia naszych zachodnich sąsiadów, piastując ważne stanowiska publiczne. Z drugiej – czy osoba chora psychicznie musi być wiecznie stygmatyzowana z powodu odklejek z przeszłości, które mogły wywołać np. źle dobrane leki?
W zasięgowych głosach sprzeciwu przodują zwłaszcza minister Marta Cienkowska i Krzysztof Stanowski. Pytaniem otwartym pozostaje, dlaczego Stanowski nie był równie stanowczy, gdy ambasador Ukrainy wybielał na antenie Kanału Zero hitlerowskiego kolaboranta, Romana Szuchewycza, który uczestniczył w pogromach ludności cywilnej?
"I przejdzie Panu przez gardło, żeby powiedzieć, że Roman Szuchewycz jest zbrodniarzem wojennym?" – zapytała @abojke ambasadora Ukrainy @VasylBodnar w wywiadzie dla @OficjalneZero.
— Stowarzyszenie „Wspólnota i Pamięć” (@WspolnotaPamiec) January 11, 2026
"Nie, nie powiem tego" – usłyszała w odpowiedzi.
Ambasador zaprzecza samemu sobie. Z jednej… pic.twitter.com/9F0rMzvgEf
Z tęczową swastyką na szyi zaprezentował się fotoreporterom w 2015 roku Maciej Maleńczuk, a dziś jest przecież jednym z pupilów prorządowych mediów. Podobna akcja tyczy się Olgi Tokarczuk, która pozowała na tle krzyża przerobionego na hitlerowski symbol. Żadnej dyskusji nie wywołała też manifestacja byłego prezydenta Ukrainy, Petra Poroszenko, który w 2023 roku udostępnił nagranie z czarnym słońcem na ramieniu, czyli ulubionym symbolem jednego z architektów obozów śmierci, Heinricha Himmlera. Czy w związku z tym możemy mówić wprost o zjawisku „równi i równiejsi”?
Поїздка на фронт для мене — це завжди найголовніша подія тижня. Хедлайнер в розкладі.
Після парламентської діяльності, перемовин з міжнародними партнерами щодо підтримки України, акумулювання та розподілу благодійної допомоги та іншої тихої роботи в тилу, ця подія — великий… pic.twitter.com/5aucKuX5c7— Петро Порошенко (@poroshenko) September 10, 2023
Felieton
Czy uliczny rap ogłupia? Kawałki, których słuchamy, mogą zdradzać naszą inteligencję
Twoja playlista mówi więcej, niż myślisz.
Nowe badanie Journal of Intelligence pokazuje, że to nie muzyka, a teksty kawałków mogą zdradzać poziom inteligencji słuchacza. Analiza danych ze smartfonów ujawnia subtelne powiązania między playlistą a zdolnościami poznawczymi.
Teksty ponad bitem – wniosek naukowców
Możemy zapomnieć o gadkach, że inteligencję zdradza słuchanie jazzu albo klasyki. Nowe badanie opublikowane w Journal of Intelligence wywraca ten schemat do góry nogami. Okazuje się, że klucz nie leży w gatunku ani brzmieniu, tylko w tym, co jest nawijane w kawałkach.
Naukowcy odkryli, że to właśnie warstwa liryczna daje więcej informacji o zdolnościach poznawczych niż tempo, melodia czy klimat numeru. Czyli nie chodzi o to, czy leci trap czy boom bap – tylko o to, jakie treści wchodzą do głowy.
58 tysięcy kawałków
Badacze wzięli na warsztat 185 osób i przez 5 miesięcy śledzili ich odsłuchy. Każdy numer, każda playlista – wszystko zapisane przez specjalną apkę.
W tym czasie uczestnicy przesłuchali łącznie ponad 58 tysięcy unikalnych utworów. Do tego doszły testy sprawdzające logiczne myślenie, słownictwo i zdolności matematyczne.
Smutniejsze numery, wyższe wyniki?
Wnioski? Ciekawe i trochę nieoczywiste. Osoby, które częściej sięgały po kawałki o mniej pozytywnym, bardziej refleksyjnym klimacie, miały wyższe wyniki w testach. Do tego dochodzą teksty skupione na „tu i teraz”, autentyczności i tematach związanych z domem – one też korelowały z wyższą inteligencją.
Z kolei tracki pełne społecznych odniesień i niepewnego języka częściej pojawiały się u osób z niższymi wynikami.
Studio > koncert? Też ma znaczenie
Osoby z wyższą inteligencją częściej wybierały kawałki z niskim wskaźnikiem „liveness”, czyli takie, które brzmią jak nagrane w studiu, a nie na żywo. Badacze tłumaczą to prosto – bardziej ogarnięci słuchacze mogą traktować muzykę jako coś do skupienia i analizy, a nie tylko do energii i chaosu koncertowego.
Słuchasz więcej – masz lepsze wyniki
Kolejna rzecz – ilość. Ci, którzy spędzali więcej czasu na słuchaniu muzyki, mieli statystycznie wyższe wyniki w testach. Podobnie jak osoby, które często sięgały po kawałki w innych językach niż ojczysty.
Playlista nie zrobi z Ciebie geniusza
Zanim ktoś zacznie układać playlistę „na inteligencję”, warto ostudzić hype. Związek między muzyką a inteligencją jest niewielki i czysto statystyczny. To nie działa tak, że słuchasz jednego typu numerów i nagle rośnie IQ.
Same w sobie te efekty prawdopodobnie nie są wystarczająco silne, aby miały praktyczne zastosowanie – mówią badacze.
Co to oznacza dla rapu
Badanie nie ocenia gatunków muzycznych typu rap, rock czy jazz jako „lepszych” lub „gorszych”. Bardziej chodzi o to, jakich treści się słucha i jak je przetwarza. W przypadku rapu ulicznego mamy zazwyczaj do czynienia z prostymi tekstami, ale z drugiej strony możemy je przetwarzać na rożne sposoby. W przypadku rapu technicznego i wielowarstwowych linijek, język, tematy i sposób narracji jest jednak dużo bardziej wyszukany.
Osoby słuchające bardziej refleksyjnych i złożonych treści – mają trochę wyższe wyniki. Osoby słuchające prostych i powierzchownych treści – mają je niższe.
Felieton
„Kutas Records” – żart Kuqe 2115 to tak naprawdę spory problem – felieton
Wspomniana wytwórnia istnieje, jest z Polski i ma pół miliona słuchaczy.
Kilka dni temu Kuqe 2115 opublikował żartobliwy film, w którym mówi, że odchodzi z 2115 Label na rzecz nowej wytwórni „Kutas Records”. Pośmialiśmy się z rzekomo czerstwego żartu, który tak naprawdę nie do końca był żartem. Jak sprawdziliśmy, wytwórnia „Kutas Records” istnieje, jest z Polski i podbija Spotify.
„Kutas Records” – o co w tym chodzi?
Na Youtube powstał kanał zatytułowany „Kutas Records”. Uśmiech na twarzy może budzić nie tylko nazwa kanału, ale także współgrające logo z plemnikiem. Od razu więc mamy jasny komunikat, że mamy do czynienia z trollingiem. Tylko ten żart powoli wymyka się spod kontroli, bo jest całkiem sprawnie zarządzany.
Kawałki, które pojawiają się na kanale mają zawsze podtekst erotyczny i są w pełni wygenerowane przez skrypt AI. Ich treść jest dość wulgarna, ale dla młodszych odbiorców może być interesująca i zabawna. Każdy kawałek jest dobrze opisany i ma wygenerowaną unikalną okładkę. Tytuły numerów, podobnie jak ich treść jest nacechowana seksualnie.
Oto kilka przykładów:
- Dariusz Jebadło – Podziemny Drąg
- Gejtos – Bóg Morza
- Cwelgar – Gejowski Łowca Potworów
- Johnny Cwel – NNN (Nie Orzech Listopad)
- Homo Erectus – Gejowski Jaskiniowiec II (prod. Kutas Records)

W ciągu roku, odkąd istnieje „wytwórnia” na Youtube wygenerowano 163 utwory, które łącznie mają ponad 4 mln wyświetleń.
Spotify podbite przez „Kutas Records”
Jeszcze większe cyfry żartobliwa wytwórnia wykręca na Spotify. Przed kilkoma dniami doszło do sytuacji, kiedy na pierwszych 15 miejsc najbardziej viralujących numerów aż 8 pochodziło z labelu „Kutas Records”. Na pierwszym miejscu mogliśmy zobaczyć „Antycznego Napaleńca”, który przebił już barierę 1 mln streamów.

Wytwórnia AI ma już blisko pół miliona słuchaczy na Spotify. To więcej niż Belmondo (300 tys.), Liroy (160 tys.) czy Ten Typ Mes (240 tys.). Niewiele więcej od żartownisiów ma np. O.S.T.R. (580 tys.), który jest w ciągu wydawniczym od ponad 25 lat.

Co więcej, kawałki wygenerowane przez AI zaczynają trafiać też do TOP 50 Polska. Wspomniany „Napaleniec” jest obecnie na 8. pozycji, wyprzedzając m.in. Malika Montanę, Kaza Bałagane czy Pezeta.

AI w muzyce – mamy problem
Sztucznie generowane kawałki i całe „wirtualne wytwórnie” oparte na AI to coraz większe wyzwanie dla branży muzycznej. Z jednej strony zalew tanich, żartobliwych produkcji obniża próg wejścia, ale z drugiej – rozmywa granice między twórczością a automatem.
To jest też problem dla słuchaczy, bo coraz częściej mają oni problem z odróżnieniem prawdziwej muzyki od algorytmicznej masówki. Branża stoi więc przed pytaniem, jak chronić kreatywność i unikalność w czasach, gdy muzykę można „wyklikać” w kilka sekund.
Felieton
Eminem ma polskie korzenie? Dokumenty wskazują na wieś pod Strzegomiem
„Pradziadek rapera wpisywał w dokumentach narodowość polską”.
Brzmi absurdalnie? Z dokumentów wynika, że jeden z największych raperów świata ma rodzinne powiązania z Polską. Według badań genealogicznych część przodków Eminema pochodzi z Dolnego Śląska.
Od lat w mediach powraca temat polskich korzeni Marshalla Mathersa. Wiele portali pisze wprost – pradziadek Eminema był Polakiem. Choć historia ta nigdy nie zyskała takiej popularności jak internetowe plotki o jego rzekomej niechęci do Polski, fakty wskazują, że raper rzeczywiście może mieć polskie pochodzenie.

Polskie korzenie Eminema
Jak ustalono, jeden z pradziadków Eminema od strony matki – Georg A. Scheinert – urodził się 29 stycznia 1851 roku we wsi Kostrza, znajdującej się dziś w gminie Strzegom (woj. dolnośląskie).
Miejscowość ta, znana z wydobycia granitu, należała wówczas do Prus i nosiła nazwę Häslicht. Przodkowie Eminema mieli być z nią związani od pokoleń. W dokumentach pojawiają się nazwiska Joseph Scheinert (ur. ok. 1825) i Ewa Wasuzki (1827–1901) – rodzice wspomnianego Georga. To właśnie nazwisko Wasuzki, zapisane błędnie przez amerykańskich urzędników imigracyjnych, może sugerować polskie pochodzenie matki przodka rapera.

Przodkowie rapera – „Ger Polish”
Sprawą zainteresował się Janusz Andrasz, autor bloga „Genealogiczne śledztwo”, który odnalazł szereg dokumentów potwierdzających ten trop. Jak wskazuje, część aktów metrykalnych nie zachowała się, jednak dostępne źródła sugerują, że przodkowie rapera rzeczywiście mogli pochodzić z terenów dzisiejszej Polski.
Co więcej, w amerykańskich spisach ludności z początku XX wieku pojawia się przy rodzinie Scheinert określenie „Ger Polish”, co tłumaczone jest jako narodowość polska, kraj pochodzenia – Niemcy.
– Znalazłem zagadkowo brzmiący wpis w spisie mieszkańców USA z 1910 r., gdzie w przypadku jednej z córek Georga (wspomnianego 3x pradziadka Eminema) – Marcie Scheinert, po mężu Roesch, w rubryce „Miejsce urodzenia ojca”, znajduje się zapis „Ger Polish”. Potem znalazłem analogiczną kartę ze spisu, dotyczącego samego Josepha Scheinerta, czyli jej ojca. I tu również pada określenie „Ger Polish„, które znalazło się zarówno w rubryce jego matki, czego można byłoby się spodziewać, mając na uwadze jej polsko brzmiące nazwisko Wasuzki, jak i w rubryce podającej pochodzenie ojca Georga – Josepha Scheinerta! – pisze badacz.

W Eminemie płynie polska krew?
Wnioski z przeprowadzonego śledztwa odnośnie „polskości Eminema” są niejednoznaczne, ale coś ewidentnie jest na rzeczy.
– Skoro urodzony w 1851 roku w pruskim Häslicht Georg Scheinert, mieszkając w USA już od 46 lat, wpisuje w roku 1910 jako swoją narodowość polską, to coś jednak na rzeczy musi być. Niestety, bez dostępu do metryk tej tajemnicy wyjaśnić się nie da. Przyznam, że na początku tego genealogicznego śledztwa myślałem, iż wzmianka o polskich korzeniach Eminema była pomyłką. Teraz jednak widzę, że to raczej tajemnica, która wciąż czeka na swoje rozwiązanie.
Choć metryki z XIX-wiecznej Kostrzy nie są dostępne online, odkryte zapisy pozwalają przypuszczać, że w żyłach Eminema rzeczywiście może płynąć kropla polskiej krwi.
Fakty kontra plotki
W przeciwieństwie do dawnych, nieprawdziwych historii o rzekomym spaleniu polskiej flagi przez Eminema czy jego niechęci do występów w Polsce, informacje o polskim pochodzeniu rapera mają częściowo podstawy w dostępnych dokumentach.
-
News2 dni temuSzczotka do włosów, do której rapował Szpaku – Cancer Figters ruszyło z aukcjami
-
News3 dni temuTaco Hemingway wciąż boi się pytań, ale dał 1-minutowy wywiad
-
News1 dzień temuMata to nie Quebonafide. Wyprzedał Narodowy czy nie? (tylko u nas)
-
News4 dni temuCzy Mes nadal będzie sławił Ukrainę po ujawnieniu wybuchu epidemii HIV w Polsce?
-
News1 dzień temuSentino złożył gratulacje kibicom Wisły, chwilę po nietypowej manifestacji na stadionie
-
News2 dni temuStudenci z Częstochowy protestują przeciwko koncertowi Fagaty. „Wstyd na całą Polskę”
-
News2 dni temuJosef Bratan wygwizdany na Fame 31. Wygrał z Bojanem, bo miał dużo szczęścia
-
News2 dni temuJosef Bratan przegrał finałową walkę o BMW M5 warte ponad pół miliona zł