Sprawdź nas też tutaj

Recenzja

Snoop Dogg „I Wanna Thank Me” – recenzja

W pełni zasłużone podziękowania samemu sobie.

Opublikowany

 

Jak wyglądałby hip-hop gdyby nie Snoop Doggy Dogg? Na to pytanie ciężko jest jednoznacznie odpowiedzieć. Równie trudno jest sobie wyobrazić moment, w którym Calvin ostatecznie zakończyłby swoją muzyczną karierę. 47-letni muzyk jest artystą kompletnym: nie dość, że współpracował z największymi gwiazdami światowej muzyki z różnych gatunków (m.in. z Tupaciem Shakurem, Miley Cyrus, Davidem Guettą czy choćby z Britney Spears) to na dodatek wszystko to wychodzi mu zaskakująco dobrze! Od typowo rapowych projektów (np. „Doggystyle”), przez brzmienia funkowe („7 Days of Funk”), lekkie popowe kawałki, gospelowy radosny patos, aż po klimaty reggae – rapera można usłyszeć praktycznie na każdym rodzaju podkładów instrumentalnych. Tym razem Snoop zdecydował się powrócić do rapowych korzeni, wypuszczając swój najnowszy krążek zatytułowany „I Wanna Thank Me”.

Siedemnasty studyjny album Calvina Cordozara Broadusa Juniora składa się z 22 tracków, które łącznie dają godzinę i piętnaście minut specyficznej (ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu) muzycznej rozrywki. Specyficznej, ponieważ Snoop po raz kolejny zdecydował się poeksperymentować z klasycznym hip-hopowym brzmieniem, naginając w swoim charakterystycznym stylu ramy gatunkowe. I tak oto do słuchaczy trafił krążek będący wesołą syntezą staroszkolnego rapu ze Złotej Ery, melodyjnego brzmienia R&B z nowymi muzycznymi rozwiązaniami czerpiącymi z obecnej sceny amerykańskiego rapu. Najważniejszy w tym wszystkim jest przekaz, którego na najnowszym projekcie człowieka orkiestry z Long Beach nie brakuje.

„Na koniec i przede wszystkim chciałbym podziękować sobie. Chciałbym podziękować sobie za wiarę w siebie, za ciężką pracę, za brak odpoczynku. Za to, że nigdy nie odpuszczam, że zawsze staram się więcej dawać niż brać. Za to, że zawsze jestem sobą. Snoop Dogg, you a bad motherfucker!” – te słowa pochodzą z wypowiedzi Snoop Dogga na ceremonii otrzymania gwiazdy w Hollywood Walk of Fame. To właśnie do tej wypowiedzi nawiązuje bezpośrednio tytuł najnowszego krążka The Doggfathera. Płyta ta jest więc swego rodzaju podsumowaniem dotychczasowych osiągnięć rapera w świecie muzyki. Oprócz refleksyjnych „sond duszy”, „gwiezdnych kamei”, czy „wspomnieniowych riffów” na płycie odnaleźć można także sporo ciekawych historii, które odnoszą się do wielu prawdziwych wydarzeń z życia Calvina. Jako przykład posłużyć może czwarty numer z tracklisty, czyli „One Blood, One Cuzz”. W wywiadzie dla Billboardu na pytanie o to, dlaczego w tym utworze przesłanie jedności jest tak ważne, Snoop odpowiedział: „Po śmierci Nipseya Hussle’a zebrało się wielu członków gangu, którzy nie odzywali się do siebie przez 30, może 40 lat. Naprawdę kochali się jak bracia, jednak przez różne szalone akcje i bzdury nie potrafili ze sobą rozmawiać. (…) Chciałem mieć nagranie, które może zjednoczyć ludzi w oparciu o to tragiczne wydarzenie, które ostatecznie może prowadzić do pewnej pozytywności i spokoju. Wszyscy musimy być teraz razem.”

Za warstwę instrumentalną odpowiada łącznie 13 producentów, m.in. DJ Battlecat, Fredwreck, Rick Rock czy choćby DJ Mustard. Bity są zróżnicowane, dokładnie w takim samym stopniu jak konwencje poszczególnych kawałków. Każdy powinien odnaleźć coś dla siebie: fanom rapowej starej szkoły polecić można kawałki typu „So Misinformed” czy „Main Phone”, miłośnicy nowych hip-hopowych brzmień powinni sprawdzić kawałki w stylu „Ventalation” lub „Blue Face Hunnids”, a dla słuchaczy lżejszej muzyki przygotowane są numery pokroju „I’ve Been Looking For You” i „Turn Me On”. Bardzo dużym plusem tego albumu jest także grupa zaproszonych gości: featy artystów takich jak Chris Brown, YG, Wiz Khalifa czy Eric Jaye nadają kolorytu kawałkom i znacząco wzbogacają ich treść.

„I Wanna Thank Me” to bardzo dobry album weterana amerykańskiej sceny hip-hopowej, który przez wielu uważany jest za naczelną postać rapowego West Coastu. The Doggfather pomimo upływu lat wciąż zaskakuje świeżością oraz swoim niebywałym scenicznym talentem. Krążek ten z pewnością zadowoli stałych, jak i tych nieco mniej zaangażowanych słuchaczy Snoopa. Ciekawe bity, pozytywny przekaz oraz wybitna persona – oto w dużym skrócie opis najnowszej płyty jednego z największych propagatorów kultury hip-hop na świecie. Long life, Snoopzilla!

Ocena płyty Snoop Dogg „I Wanna Thank Me”: 8.5/10

8.5 Ocena redakcji
8.6 Ocena słuchaczy (2 głosy)
Teksty8.5
Bity8.5
Flow8.5
  Zaloguj się, żeby ocenić
Sort by:

 

Verified

Show more
{{ pageNumber+1 }}

Tracklista

  1. What U Talkin’ Bout
  2. So Misinformed f. Slick Rick
  3. Let Bygones Be Bygones
  4. One Blood, One Cuzz f. DJ Battlecat
  5. Countdown f. Swizz Beatz
  6. I C Your Bullshit
  7. Turn Me On f. Chris Brown
  8. Blue Face Hunnids f. YG & Mustard
  9. New Booty
  10. Take Me Away f. Russ & Wiz Khalifa
  11. Do It When I’m In It f. Jermaine Dupri, Ozuna & Slim Jxmmi
  12. First Place f. Tdot Illdude
  13. Focused
  14. Rise To the Top f. Trey Songz & Swizz Beatz
  15. Wintertime in June f. Nate Dogg
  16. Doo Wop Thank Me f. The Hamiltones
  17. Main Phone f. Rick Rock & Stressmatic
  18. Do You Like I Do f. Lil Duval
  19. I’ve Been Looking For You f. Eric Jaye
  20. Little Square UBitchU f. Anitta
  21. Ventalation f. RJmrLA, $tupid Young & Azjah
  22. I Wanna Thank Me f. Marknoxx
 
11 komentarzy

11
Dodaj komentarz

1500
najnowszy najstarszy oceniany
Albert ZweiStein

Dobra płyta. Naprawdę spoko, w porównaniu do paru jego ostatnich. Co prawda nie w tej lidze co jego najlepsze (Doggfather imho), ale warto posłuchać.

Odb

Snoop Dickk ” I Wanna Fuck Me”- rectum

PABLITO

Jest dobra, naprawdę warta polecenia

Tajger z tej stony

Snoop na propsie, pierdoli co jest w modzie akat i robi to, na co ma ochote. Dobra plyta, jest pare fajnych letniaczkow.

Szacun i dozywotni props za 213 i klasyki jak Doggfather. Legenda G-funku.

Socjopata

Fajne są te recenzje.

Skojarzony w beczce dziekciu miodem pomazany

Nate dogg is dead…

PacjentDymek

Fajne featy

massivewp

Tsu Surf z New Jersey stanął naprzeciwko Hollow Da Dona z Queens w Nowym Jorku, który dopiero wyszedł z więzienia. Mimo, że większość spodziewała się na tamtą chwilę pojedynku Hollowa z legendarnym Loaded Luxem, to tym razem utrzeć nosa Donowi miał Tsunami Surf znany z agresywnego stylu, niezłych schematów i punchline’nów, który niedawno miał walkę z Conceitedem z Brooklynu.

Co w tamtym czasie łączyło Surfa z Joe Buddenem?
Czy Hollow po raz kolejny pokazał świetne umiejętności wolnostylowe?

Czy możliwym jest przeniesienie sceny URL do nocnego klubu?

Dowiecie się oglądając battle tych, dwóch świetnych tekściarzy.

https://www.youtube.com/watch?v=tg4nFEA5psQ

Wasz ziom

Sredni raper. Zioło go wyniosło na szczyty…

Albert ZweiStein

Przesłuchaj sobie kawałek Think About it a potem mów, że średni raper

https://www.youtube.com/watch?v=Zzh4dnjk0R4

Popularne