Sprawdź nas też tutaj

ranking

SoDrumatic – najciekawsze produkcje artysty o wielkim talencie

Współprace z nazwiskami z najwyższej półki, ale też nagrywki z nieco mniej znanymi muzykami.

Opublikowany

 

Ten, kto śledzi rapową scenę, z pewnością spotkał się już nie raz i nie dwa z tą ksywką. Współprace z nazwiskami z najwyższej półki na krajowym podwórku, z których powstawały świetne numery, ale też nagrywki z nieco mniej znanymi artystami, gdzie skomponowana muzyka od razu podnosiła poziom utworu przynajmniej dwa poziomy wyżej, a do tego owocna współpraca z postaciami niezwiązanymi na co dzień z rapem i – wisienka na torcie – kapitalna płyta producencka. SoDrumatic z pewnością jest muzykiem o wielkim talencie i umiejętnościach, a dzisiaj wspominamy jego najciekawsze numery. Ot tak, bez powodu.

2Cztery7 – „Nie Daj Zrobić Się W Chuj” (SoDrumatic Remix)

W karierze każdego topowego artysty musi nastąpić pewien moment przełomowy, który z szerzej nieznanego, ale obiecującego i utalentowanego twórcy, wybija się nieco wyżej i rozpoczyna już prawdziwie profesjonalną przygodę z muzyką. Takim wydarzeniem dla SoDrumatika z pewnością była współpraca z Mesem i jego ekipą 2Cztery7 oraz produkcja – klasycznego już w sumie – singla „Nie Daj Zrobić Się W Chuj”. Szef Alkopoligamii lubi sobie czasem znaleźć jakiegoś młodego i ciekawego producenta, bo i przecież swoje pierwsze poważne kroki stawiał na jego płytach Donatan, a obecnie stał się przecież komercyjnym gigantem pojawiającym się na Eurowizjach i „jedynkowych” Sylwestrach. No dobra, ale na Donatana przyjdzie jeszcze czas w naszej serii, więc wróćmy do Wojtka.

Początkowo „niuskulowo-gfunkowy” podkład SoDrumatika miał być jednym z wielu remiksów i trafić na bonusowy krążek z innymi alternatywnymi wersjami tracków 2Cztery7, ale ostatecznie siadł na tyle dobrze, że pozostał jedynym i dostał jeszcze swoją wersję z klipem. „W tamtym okresie było to dla mnie niesamowite wyróżnienie i do dnia dzisiejszego uważam, że był to pewnego rodzaju przełom w mojej twórczości. Zostałem dostrzeżony przez ludzi, których w tamtym momencie słuchałem i ceniłem.”

Karolina Czarnecka – „Za Siedmioma Blokami”

Ze spalonej słońcem i funkiem Warszawy przenosimy się teraz na Podlasie, a konkretnie do Sokółki, skąd pochodzi Karolina Czarnecka. Trudno określić czym się tak naprawdę zajmuje, bo i grywa w teatrze i w filmach i zdarza się jej też pośpiewać. Ma na swoim koncie epkę zatytułowaną „Córka”, ale jeśli już powinniście ją skądś kojarzyć, to z szumu wokół wypuszczonego kilka lat temu viralowego numeru „Hera Koka Hasz LSD”. Na fali popularności tego utworu pojawiła się pewnego razu w audycji Dawida Podsiadło w radiowej Czwórce i zaprezentowała wówczas swój premierowy numer, nagrany – a jakże – z SoDrumatikiem.

W jaki sposób najlepiej byłoby opisać tę produkcję? Hm, oglądając wywiady udzielone przez producenta, można odnieść wrażenie, że jest to człowiek bardzo spokojny, stonowany i ułożony, ocierający się może nawet i łatkę… lekko nudnawego, a jeżeli tak, to muzyka, którą położył w „Za Siedmioma Blokami” to jego absolutne przeciwieństwo. Mocno energetyczny, mocno elektroniczny bit w którym bębny (do których Wojtek przykuwa szczególną uwagę) i bass hulają jak szalone byłby zapewne sporym orzechem do zgryzienia dla wielu rapowych głów, ale jak się okazuje śpiewająca w dość prosty sposób Karolina podołała i zaśpiewała naprawdę mocarnie. Swoją drogą szkoda, że jej solowa kariera trochę wyhamowała, bo to naprawdę ciekawa, mająca sporo do powiedzenia osoba.

VNM feat. Marysia Starosta – „Dym”

Chyba każdy raper ma swojego producenta, z którym współpracuje mu się najlepiej. Może przez całą karierę nawijać na bitach przeróżnych bitmejkerów, współpracować z dziesiątkami różnych ksywek, ale jak przyjdzie co do czego, to w karierze każdego hiphopowca znajdziemy producenta, z którym współpracował najczęściej, najdłużej i w taki sposób, że chemia wytworzona w studio pozwalała na tworzenie najlepszych produkcji w ich dykografiach. Taki Mielzky ma swoich Returnersów, których zna od wielu lat i wspólnie pracował nad swoim świetnym debiutem, Gural z kolei rozpoczynał od nagrywek z chłopakami z White House i miał co prawda dość owocną współpracę z Matheo, ale po czasie powrócił do wspólnych nagrywek z Białym Domem i ostatnie numery opierają się m.in. na ich właśnie produkcjach. VNM zaliczał współpracę i z Kazzushim i z B.Melo i z wieloma innymi ksywkami, ale to właśnie z SoDrumatkiem współpraca była najbardziej owocna.

Swoim legalnym „De Nekst Best” ostatecznie spłaca podziemne długi, a w lutym 2012 roku rzuca na rynek album, który do tej pory jest jego bodaj największym komercyjnym sukcesem i który na dobre pokazał rapera z Elbląga jako nową gwiazdę niuskulu. Nieoceniony był w tym wypadku wkład SoDrumatika, który wyprodukował ponad połowę albumu, w tym premierowy singiel „Dym”. Nostalgiczne, mocno osobiste, autobiograficzne wersy V-a, do tego bardzo klimatyczny refren Marysi Starosty i motyw papierosa, z którym mogła utożsamiać się ogromna liczba młodych palaczy mających za sobą miłosne zawody. A wszystko to wypełniała muzyka SoDrumatika, minimalistyczna, idealnie nadająca klimat utworowi, sprawiając, że „Dym” stał się jednym z najważniejszych singli VNM-a.

Sokół i Marysia Starosta – „Spalone Mosty”

Jeżeli dostrzega Cię sam Sokół i życzy sobie, by rzucić muzykę na swój nowy album, to jest to chyba wystarczające potwierdzenie, że nie mamy już do czynienia jedynie z młodym i utalentowanym producentem, który ma dobry sezon, ale uznaną w środowisku marką, po której można spodziewać się jedynie najwyższego poziomu. A takiego przecież zawsze oczekuje taka ikona, jak warszawski raper. Pod koniec 2013 roku, SoDrumatic był już dawno po premierze „E:DKT” i świeżo po „ProPejnie”, miał już okazję bardzo owocnie współpracować ze stającym się powoli gigantem mainstreamowego rapu, Paluchem, popisywał się swoimi skillsami na kolejnych płytach Mesa, więc fakt, iż usługami SoDrumatika zainteresował się szef Prosto nie powinno jakoś nikogo przesadnie szokować.

Jak efekt w takim razie ta współpraca miała? „Spalone Mosty” nie były typowym singlowym numerem, do którego można było nagrać klip, puścić w internet i zliczać miliony wyświetleń – wciągający i lekko hipnotyzujący bit idealnie współgrał z niskim i spokojnym wokalem Sokoła i klimatycznymi (tak, tak „klimatyczny” śpiew Marysi miał miejsce także i tutaj) partiami jego byłej partnerki. To taki idealny numer, który można sobie puścić na słuchawkach i ruszyć w wieczorny spacer po ulicach miasta z wieloma myślami w głowie. A ogromna zasługa w skomponowaniu takiego klimatu leży właśnie po stronie producenta.

SoDrumatic – „Bring It On”

No i dochodzimy do końca. A na sam koniec postanowiłem wybrać otwierający debiutancki krążek SoDrumatika numer „Bring It On”. Jeżeli policzymy sobie czas, poczynając od pierwszej, poważnej zapowiedzi albumu, za którą możemy uznać podpisanie kontraktu z Prosto, a dzień, w którym faktycznie trafił on na rynek, to mamy naprawdę długi okres – mając oczywiście na względzie dzisiejszą częstotliwość wypuszczania muzyki. Sam zastanawiałem się, czy aby czasem SoDrumatic nie pokłócił się może z labelem Wojtka Sokoła albo po prostu nie zmienił zdania, co do planów wydania albumu, bo przecież przez tyle czasu może się wiele historii wydarzyć. Jedyną poważną obawą przed premierą albumu była chyba tylko ta, że producent zdecyduje się na stworzenie takiego typowego krążka producenckiego, czyli skomponowania pokaźnej liczby podkładków i powysyłania ich do co bardziej znanych kolegów-raperów, a – umówmy się – jak na polskie warunki to SoDrumatic posiada z pewnością dość obszerną i imponującą w ksywki książkę telefoniczną. Tak się jednak nie stało i Wojtek postawił na prezentację swojej osoby, a nie pochwalenie się tym, kogo zna w rapowym światku i wyszło to wręcz kapitalnie.

Letnia, luźna i spójna muzyka została uzupełniona przez ledwie kilka wokalnych występów i to nawet nie rapowanych, a śpiewanych. Projekt dopracowany prawdopodobnie do granic możliwości, gdzie nawet z przeciętnego Sztossa udało się wykrzesać masę pozytywów i zrobić z jego udziałem jeden z fajniejszych numerów na „Good Times”.

 
4 komentarze

4
Dodaj komentarz

1500
najnowszy najstarszy oceniany
chuj

co to za gówno wypierdalać z tym śmiecie jebać ten wordpresowy pierdolnik

technik informatyk klasa 3

teraz każda strona tak wygląda bo to „nowy standard”… zero oryginalności, inwencji twórczej i własnej pracy tylko podłożenie pod gotowca i jeb „strona” w 2018 roku, wiem jak to wygląda bo tak w szkole uczą obecnie

MIRAS X
...

17:28 29

Popularne