Sprawdź nas też tutaj

News

Sokół: „Moje storytellingi to prawda, która została zmiksowana”

Sokół o proporcjach prawdy i kreacji w rapie w rozmowie z Gonciarzem.

Opublikowany

 

instagram.com/wojteksokol

Sokół dopiero co bawił się w Kijowie wraz z Quebonafide, Kukonem oraz Matą. Pierwsze wyniki tej wyprawy mogliśmy już zobaczyć, ogladając klipy do utworów „TEEN KASIA” oraz „Piję wódę i słucham Ich Troje”. Prawdopodobnie to nie koniec niespodzianek związanych z podróżą na Ukrainę. Tymczasem Wojtek Sokół po powrocie do Polski porozmawiał z Krzysztofem Gonciarzem w podcaście przygotowanym we współpracy z Samsungiem.

Trwająca ponad godzinę rozmowa poruszyła wiele kwestii związanych z działalnością Sokoła. Właściciel wytwórni Prosto opowiadał, w jaki sposób radzi sobie z godzeniem wielu biznesów naraz, jego podejściu do rutyny czy zarządzaniu własnym wizerunkiem. Nie zabrakło czasu na poruszenie kwestii związanych z rapem. Pierwszą taką było, ile kreacji dostrzega w dzisiejszych artystach.

– Czasy się zmieniają i dziś w rapie jest bardzo dużo kreacji, ludzi, którzy wymyślili sobie alter ego czy wizerunek sceniczny. U nich bardzo mocno rozjeżdża się to, kim są prywatnie a ich wizerunkiem scenicznym. Czy widzę w tym jakiś problem? Nie. Oceniam ich po tym, jacy są prywatnie. – mówi Sokół.

Choć punktem wyjściowym pytania była postać Quebonafide, Sokół zaznaczył, że dostrzega wiele dużo trafniejszych przypadków, w których raperzy prywatnie różnią się od scenicznej osobowości. Gonciarz spytał również o to, ile prawdy jest w samym rapie.

– Ile jest prawdy w rapie? To tak jakbyś spytał ile jest prawdy w telewizji. Nie mogę powiedzieć o innych, ale u mnie baza jest zawsze realna. Moje storytellingi to prawda, która została zmiksowana, czyli z pięciu prawdziwych historii robię jedną. Kiedyś byłem radykalny i opowiadałem historie 1:1, ale ktoś poczuł się urażony, bo nawinąłem o sytuacjach, które były dla niego zbyt prywatne. Stwierdziłem, że może nie powinienem szafować cudzym życiem i że będę to robił w bardziej zawoalowany sposób. Ale one jak najbardziej się działy.

Podcast dostępny jest do odsłuchu w serwisach YouTube oraz Spotify.

 

News

Decyzja jurorów na gali, gdzie nominowany był Bedoes, rozpaliła sieć

„To chyba jakiś żart”.

Opublikowany

 

grand press

Rzadko się zdarza, żeby decyzja jurorów wywołała aż takie emocje, jak miało to miejsce podczas niedawnej gali Fundacji Grand Press. Rykoszetem dotyczy też ona Bedoesa, który był jednym z nominowanych.

Czy osoba, która od wielu miesięcy wywołuje skrajne emocje kontrowersyjnymi wypowiedziami, to najlepszy kandydat do wyróżnienia medalem Wolności Słowa? Takie wątpliwości będą towarzyszyć decyzji jurorów wobec Natalii Panczenko na gali Grand Press. Aktywistka słynie z narracji, że „uchodźcy z Ukrainy nie dostali żadnej pomocy od polskiego rządu, gdy wybuchła wojna w 2022”. Głośnym echem odbiła się też jej wypowiedź z lutego 2025, która brzmi jak złowrogie proroctwo. – Dziś, kiedy co dziesiąty mieszkaniec Polski jest Ukraińcem, podsycanie wrogości między Ukraińcami a Polakami jest już bardzo niebezpieczne, zwłaszcza dla Polski. Ponieważ na terytorium Polski zaczną się walki, podpalenia sklepów, domów i tak dalej – mówiła wtedy Panczenko.

Bulwersujące słowa nie przeszkodziły aktywistce zostać szarą eminencją „obozu demokratycznego”, która regularnie pojawia się na uroczystościach w towarzystwie ministra Żurka, dziękował jej również Radosław Sikorski. Panczenko została właśnie doceniona przez kapitułę Fundacji Grand Press, a jednym z jej kontrkandydatów do statuetki był Bedoes. Decyzja jurorów, wśród których byli m.in. pracownicy TVN24 i „Polityki”, wywołała oburzenie w sieci.

– To chyba jakiś żart – to jeden z najłagodniejszych komentarzy pod postem informującym o wynikach. Obok niej wyróżniona została m.in. siostra Małgorzata Chmielewska, według której Ukraińcy niepłacący składek powinni mieć zapewniony pełny dostęp do służby zdrowia w Polsce.

Czytaj dalej

News

Kubańczyk spotkał się z Karolem Nawrockim: „Od blokowiska po kawę z prezydentem”

Raper i prezydent zaliczą wspólny trening?

Opublikowany

 

Przez

kubanczyk karol nawrocki prezydent

Po Eldo przyszedł czas na Kubańczyka. Raper spotkał się z prezydentem Karolem Nawrockim na kawie i opublikował wspólne zdjęcie.

Rap coraz częściej zagląda w miejsca, które jeszcze kilka lat temu wydawały się dla tej sceny kompletnie odległe. W ubiegłym roku w Pałacu Prezydenckim pojawili się Peja i jego hypeman Gandzior, a w tym roku przed głową państwa wystąpił Eldo.

Teraz do tego grona dołączył Kubańczyk. Raper spotkał się z prezydentem Karolem Nawrockim na kawie i wrzucił do sieci wspólne zdjęcie.

– Od blokowiska po kawę z prezydentem. Dziękuję za zaproszenie, rozmowę i czekam na wspólny trening. LEGENDARY – napisał.

Wygląda więc na to, że na samej kawie może się nie skończyć. Jeśli zapowiadany trening faktycznie dojdzie do skutku, Kubańczyk może zaliczyć kolejne spotkanie z prezydentem – tym razem już w sportowym wydaniu.

Czytaj dalej

News

Modelki są zdziwione, że Open’er ich jeszcze nie zaprosił. „Zasługujemy”

Przypomnijmy: industry plant, który powstał zaledwie 3 lata temu.

Opublikowany

 

modelki

Modelki są przekonane, że zasługują już na scenę Open’er Festivalu i dziwią się, że do tej pory nie dostały zaproszenia.

Grupa uważa, że przez ostatnie lata zrobiła wystarczająco duży progres, a ich obecne koncerty są już na poziomie, który pozwala myśleć o jednym z największych festiwali muzycznych w Polsce.

– Myślę, że mega chamówa. Być może po tej wypowiedzi nie dostaniemy tam zaproszenia nigdy, ale trudno. Na ten stage zasługujemy, serio. Staramy się z roku na rok progresować. Wkładamy bardzo dużo serca, bardzo dużo pracy w nasz progres. Myślę, że to show jest już warte Open’era – stwierdziły w rozmowie ze Świat Gwiazd.

To roszczeniowa deklaracja, szczególnie biorąc pod uwagę, jak krótko Modelki funkcjonują na rynku. Projekt powstał zaledwie trzy lata temu, a za jego stworzeniem stoją Antony Esca i Vłodarski. Od początku grupa była przez część słuchaczy określana mianem „industry plantu”, czyli projektu zbudowanego odgórnie i od startu wspieranego przez osoby dobrze znające muzyczny biznes.

Czytaj dalej

News

Buty Eminema sprzedane za prawie pół miliona dolarów

Raper wspiera w ten sposób młodzież z Detroit.

Opublikowany

 

eminem

Eminem wystawił na aukcję ponad 100 rzadkich i podpisanych sneakersów, a sprzedaż przyniosła 485 760 dolarów na rzecz Marshall Mathers Foundation wspierającej młodzież z Detroit.

Eminem otworzył swoją prywatną kolekcję butów i zrobił z niej coś więcej niż gratkę dla sneakerheadów. Aukcja ponad 100 rzadkich par należących do rapera zakończyła się wynikiem 485 760 dolarów. Całość została przeznaczona na działalność Marshall Mathers Foundation, organizacji wspierającej młodych ludzi z Detroit znajdujących się w trudnej sytuacji.

Slim Shady podziękował wszystkim, którzy wzięli udział w licytacji.

– Dziękuję wszystkim za wsparcie naszej aukcji… zebraliśmy 400 tysięcy dolarów, wszystko na szczytny cel!!!”

Air Jordan 3 „Slim Shady” za ponad 50 tysięcy dolarów

Największe kwoty padły przy dwóch parach niewydanych oficjalnie Air Jordan 3 „Slim Shady”. Każda z nich, wraz z oryginalnym pudełkiem, została sprzedana za 51 200 dolarów. To znacznie więcej od wcześniejszych szacunków wynoszących od 25 do 35 tysięcy dolarów.

Nie są to Jordany, które można było kiedyś dorwać w sklepie, jeśli miało się wystarczająco dużo szczęścia. Model nigdy nie był przeznaczony do normalnej sprzedaży.

Buty powstały specjalnie z myślą o występie Eminema podczas halftime show Super Bowl LVI, gdzie na jednej scenie pojawili się m.in. Dr. Dre i Snoop Dogg. Wyprodukowano zaledwie 45 par, więc mówimy o naprawdę mocnym kolekcjonerskim unikacie.

Air Jordan 3 „Slim Shady”

Paul Rosenberg o prywatnej kolekcji Eminema

Przy okazji ogłoszenia aukcji prezes Shady Records, Paul Rosenberg, zwracał uwagę, że sneakersy od lat są istotną częścią stylu Marshalla, a przez dekady raper uzbierał pokaźną kolekcję.

– Marshall zawsze wyrażał swój osobisty styl poprzez sneakersy i zgromadził całkiem sporą kolekcję. Cieszymy się, że możemy dać możliwość posiadania części jego prywatnej kolekcji, w tym kilku prawdziwych graili, jednocześnie wspierając sprawę, która tak wiele dla niego znaczy.

Aukcja pokazała też, ile dla kolekcjonerów warte są przedmioty bezpośrednio związane z historią Eminema. Ponad 51 tysięcy dolarów za jedną parę Jordanów brzmi grubo.

Czytaj dalej

News

Fat Joe: „Proces Tupaca przyprawia mnie o mdłości, bo każdy jest kapusiem”

Fat Joe patrzy na procesy Lil Durka i Keefe D i nie dowierza. „Co tu się k***a dzieje?”

Opublikowany

 

fat joe

Fat Joe ostro skomentował proces Lil Durka i sprawę zabójstwa Tupaca, przyznając, że skala donoszenia i chaos wokół obu procesów kompletnie go rozwalają.

Fat Joe: „Hip-hop to teraz jeden wielki burdel”

Dwa głośne procesy mocno siedzą obecnie na radarze amerykańskiego hip-hopu. Lil Durk mierzy się ze sprawą dotyczącą zarzutów związanych ze zleceniem zabójstwa, a Duane „Keefe D” Davis odpowiada w sprawie śmierci Tupaca Shakura.

Fat Joe obserwuje to, co dzieje się wokół obu spraw, i ma coraz większy problem nie tylko z samymi procesami, ale też z dyskusją, jaka rozgrywa się wokół nich.

Podczas wizyty w „The Breakfast Club” Joey stwierdził, że obecna sytuacja w hip-hopie przypomina jeden wielki „shit-show”. Szczególnie uderza go to, jak szybko zmienia się narracja wokół Lil Durka oraz ilu ludzi związanych ze sprawą Tupaca zaczyna mówić.

– Momentami hip-hop to naprawdę jeden wielki burdel, nie? Chryste. Ze wszystkim, co się teraz dzieje, mamy jeden wielki burdel. W jednej chwili kochamy Lil Durka, a za moment uważamy, że sypie. Proces Tupaca przyprawia mnie o mdłości, bo każdy jest kapusiem. Siedzę i myślę sobie… Jestem zbyt oldschoolowy, za bardzo trzymam się zasad, moralności i całej tej reszty. Patrzę na ten proces. Typ, który siedzi na ławie oskarżonych, jest kapusiem. Poleciał do Nowego Jorku z podsłuchem i federalnymi, żeby dorwać Von Zipa. Goście, którzy na nich donoszą, to sami OG… Nie mogę uwierzyć w to, co dzieje się w tych wszystkich sytuacjach i procesach.

Fat Joe wspomina stary uliczny kodeks

Dla 56-letniego rapera największy zgrzyt polega na tym, że wychował się w czasach, kiedy uliczne zasady wyglądały zupełnie inaczej. Według niego istniał bardzo mocny kodeks dotyczący współpracy z organami ścigania.

Joe zaczął więc zastanawiać się, czy wartości, które kiedyś były fundamentem ulicznego świata, w ogóle mają jeszcze jakiekolwiek znaczenie.

– Ten kodeks obowiązywał na całego. Kapusie dostawali za swoje. Istniał bardzo silny kodeks. Znam ekipy, które w latach 80. trafiały razem do więzienia po 40 czy 50 osób i nikt nikogo nie sprzedał. Odsiedzieli swoje i wyszli. Legendy ulicy. Czy ja żyłem według właściwych zasad i kodeksu? (…) Ten gość był gangsterem (Keefe D). Wygląda, jakby celowo doprowadził do tego, żeby go zamknęli, bo chciał przypisać sobie zasługi za zabicie Tupaca. On sam pcha się do więzienia przez Tupaca. Znaleźli w jego domu coś w rodzaju sanktuarium. Kto zabija człowieka, a później trzyma artykuły na ten temat? A przecież sprzedał wszystkich. Chyba już nie rozumiem tej gry zwanej życiem.

Keefe D od lat mówił o śmierci Tupaca

Fat Joe odnosi się tutaj do Keefe D, którego nazwisko od lat przewijało się w historiach dotyczących strzelaniny w Las Vegas z 1996 roku.

Davis przez lata publicznie wracał do wydarzeń związanych ze śmiercią Tupaca, udzielając wywiadów i opisując swoją wersję wydarzeń. Dziś znajduje się w centrum procesu dotyczącego jednego z najbardziej legendarnych i mrocznych wydarzeń w historii hip-hopu.

Czytaj dalej

Popularne

Copyright © Łukasz Kazek dla GlamRap.pl 2011-2026.
(Ta strona może używać Cookies, przeglądanie jej to zgoda na ich używanie.)

error: