Sprawdź nas też tutaj

Recenzja

Szopeen „Pamiętnik”: więcej rapu niż treści – recenzja

Definicja nowoszkolnego rapu, nic więcej.

Opublikowany

 

Quequality nie samym Quebo żyje, aczkolwiek bez niego ów wytwórnia to co najwyżej egzystuje. Raczej nie zwykłem w ostatnich latach, przeszukiwać ich katalogu wydawniczego w celu znalezienia materiałów do recenzji. Może z tej racji, coś mnie wartościowego omija? Przekonajmy się, weźmy na odsłuch pierwsze co tam ostatnio ujrzało światło dzienne w labelu Kuby. W ten o to i sposób trafiłem na “Pamiętnik’.  Czy poza mianem najbrzydszej okładki roku, Szopeen będzie mnie w stanie czymś jeszcze zaskoczyć?

Ósma rano, puste szklanki na stole
Patrzy na mnie jak spragniona na wodę
I to spędza sen z powiek jak kończę pijany znów na Mokotowie

Tym, co się narzuca już po pierwszych minutach spędzonych z “Pamiętnikiem”, niewątpliwie jest luz w nawijce. Brzmi głupio? Być może, jednak to największy atut tegoż albumu, już tłumaczę. Zdaje się jakby Szopeen rapował równie naturalnie, co mówił. Nie da się pominąć tego odczucia, jakby muzykowi w trakcie nagrywek wręcz nie schodził uśmiech z twarzy. Skłamałbym, mówiąc, że w tym roku już się z podobnym zabiegiem nie spotkałem, jednak żeby przeciągnąć ten specyficzny klimat od początku do końca? Jakoś nic mi nie przychodzi do głowy z polskiego podwórka. Naturalnie reprezentant QueQuality przekształca to w unikatowy, a zarazem szaleńczy vibe swoich utworów. Słuchacze za tym idą i ja im się wcale nie dziwię. Cztery stylistyki, w których raper obracał się przez trzynaście pozycji z płyty, bezbłędnie komponują się z tym zadziwiającym ekscesem wokalnym. Odsłuch pozostaje dzięki temu lekki w odbiorze, przez co trafia do szerszej publiki, często nie koniecznie stricte hip-hop’owej. Nazwałbym to popowym zacięciem.

Czyny, które były, nam nic nie udowodniły psy
Ty chodź, złapiesz mnie za rękę, dzięki mnie mamy alibi bb
Ty jak trzeba byłaś słodka, a jak trzeba – ostra piri piri

Liryka kuleje. Już nawet nie rozwodząc się nad przeróżnymi błędami gramatycznymi, przejdźmy do samych treści. Coś zapamiętałem o chęci taniego „nawalenia się” oraz jedzeniu ciągle „maka”. Pozwolę sobie skomentować ten zaiste przemyślany przekaz, używając ogólnie przeciętnego skrótu, na który składa się dwudziesta czwarta litera alfabetu łacińskiego, którą graficznie przedstawia się jako „X” oraz czwartą literą alfabetu, którą graficznie przedstawia się jako „D”, celem wyrażenia mojego rozbawienia treścią, z którą się właśnie zapoznałem. Dobra, żarty żartami. Utwory jak „pacman”, są kompletnie o niczym. Takie rapowanie dla rapowania. To tylko losowe zdania, gdzie wątek zmienia się co kolejny dwu wers. Natomiast za nagranie „Jumpmana” raper powinien dostać oficjalny zakaz zakładania ciuchów z brandu Michaela. Profanacja. Fakt, za który muszę tutaj pochwalić Przemka, jest dobór bitów wyprodukowanych przez: Clearmind, IamDose, Lohleq oraz Palm Manny. Na pamiętniku usłyszmy także: Jimin, Otsochodzi, Wac Toja, Zeamsone, a także Hodaka. Wyrazy uznania za featuring dla ostatniego z nich. No tak, prawie bym zapomniał o jeszcze jednym aspekcie, o przerywnikach w formie wycinek z rozmów telefonicznych. Brzmią nadwyraz naturalnie oraz wpasowują się w koncepcję albumu. Na plus.

Już stać mnie na benzo wheels, wiesz będę miał eskort w nim
I lubię tą prędkość sił, ja nie chce znów przez to gnić
Ten syf to my, mhmmmm – nie chce być w tym

No i mnie zaskoczył. Limitowane wydanie posiada jeszcze obrzydliwszą okładkę niż wersja, która trafiła na sklepowe półki. Jestem po jakiś kilkunastu odsłuchach i kurczowo próbuję sobie nakreślić, o czym to Szopeen tak właściwie nawijał. Zapamiętałem tyle, że lubi się bawić, ma fajnych znajomych i nosi jordany. Z tego albumu nic zupełnie więcej nie wynika. Nie wydaje się nawet, aby autorowi jakoś szczególnie zależało na tym aspekcie. On się tylko w końcu bawi i robi muzykę, a w końcu jakie życie taki rap. “Pamiętnik” to istna definicja newschool’owego rapu. Nic więcej. Przynajmniej słuchało mi się tego przyjemnie.

Ty, ruszaj tym – a nie odkładaj na potem
Ty, ruszaj tym mała – robisz tą robotę
Szopeen młody szczyl, ma styl i doi ropę
Kiedy wchodzę w kluby widzą błyski błyskotek

Ocena płyty Szopeen „Pamiętnik”:

6.8 Ocena redakcji
8.4 Ocena słuchaczy (2 głosy)
Teksty4
Bity9
Flow7.5
  Zaloguj się, żeby ocenić
Sort by:

 

Verified

Show more
{{ pageNumber+1 }}

Tracklista

  1. Bravo (prod by Lohleq)
  2. Feels Good (prod by Clearmind)
  3. Rapstar (prod by Lohleq)
  4. Top floor (prod by Clearmind)
  5. Hoodie ft. Zeamsone (prod by Dose)
  6. Vibe ft. Hodak (prod by Palmmany)
  7. Jumpman (prod by Palmmanny)
  8. Zabicie nudy (prod by Palmmanny x Lohleq)
  9. Benzo Wheels ft. Jimin (prod by Lohleq)
  10. Malinki ft. Wactoja (prod by Palmmanny)
  11. Pacman ft. Otsochodzi (prod by Palmmanny)
  12. Myśl (prod by Lohleq)
  13. Piątek (prod by Palmmanny)
 
97 komentarzy
97 komentarzy
Most Voted
Newest Oldest
Inline Feedbacks
View all comments
Pissing Cock
3 miesięcy temu

Ciepłota! Choćbyś to napisał wierszem, w kilku językach. Choćbyś to dorzucił do jakiegoś skomplikowanego równania, to i tak używanie XD sugeruje, a w zasadzie upewnia o twoim niedorozwoju umysłowym.
Rap dla rapu, zero treści – teksty: 4…

AnalnyZabson
2 miesięcy temu

boli mnie to ze mam malego fiuta żENADA gdzie jestes bo chce zebys mi go naprostował

blendzior1
3 miesięcy temu

Wdupeen ,,Naspermnik” więcej analu niż treści” – recenzja

Janek
2 miesięcy temu

co myślicie o tym materiale
https://www.youtube.com/watch?v=RR4o3E-H9aE

blendzior1
3 miesięcy temu

Braveran (prod by Lohleq)
Anal Feels Good (prod by Clearmind)
Rapestar (prod by Lohleq)
Top oral (prod by Clearmind)
Huje ft. Zeamsone (prod by Dose)
Vibrator ft. Hodak (prod by Palmmany)
Wdupman (prod by Palmmanny)
Sex gejowski to Zabicie nudy (prod by Palmmanny x Lohleq)
Mięśnie Kegla ft. Jimin (prod by Lohleq)
Malinki na kutasie ft. Wactoja (prod by Palmmanny)
Dildos ft. Otsochodzi (prod by Palmmanny)
Myśl o penisie (prod by Lohleq)
Niedziela (prod by Palmmann)

Popularne